Profil
Zdjęcie użytkownika
Ocena
 
Opcje
Opcje
Prywatny komunikat
Miles nie posiada prywatnego komuniakatu.
Prywatne informacje
Miles
AUDIOFIL
35 lat
Mężczyzna
Wałbrzych
Urodzony Lip-30-1981
Zainteresowania
Brak informacji
Statystyki
Dołączył: 11.05.2013
Wyświetleń profilu: 3 756*
Ostatnio widziany: Wczoraj, 19:52
Czas lokalny: 18.01.2017, 00:23
305 postów (0.23 postów na dzień)
Informacje kontaktowe
AIM Brak informacji
Yahoo Brak informacji
ICQ Brak informacji
MSN Brak informacji
* Wyświetlenia profilu aktualizowane są co godzinę

Miles

Użytkownicy

****


Posty
Tematy
O mnie
Komentarze
Znajomi
17 Jan 2017
Bardzo dziękuję Ci za konkretne rady - są bezcenne. Zapewne zakupy rozłożę w czasie. W najbliższym czasie wykonam też czynność nie wymagającą większych nakładów finansowych,a jedynie pewien nakład pracy - doprowadzę osobny kabel zasilający gniazdo używane do audio wprost z domowej rozdzielni elektrycznej . Mam już nawet wpięty na szynę nadliczbowy bezpiecznik na tą okoliczność. Zawsze to już coś.

Co do celowości zapewnienia należytego zasilania opiszę krótko jeszcze jeden przypadek własny. Otóż monobloki które posiadam mają rzadką (i głupią) funkcję auto stand-by. Jak przez pewien czas, powiedzmy minutę, nie dostają po RCA prądu z przedwzmacniacza wtedy przechodzą automatycznie w stan uśpienia. Pyka jakiś tam przekaźnik i się wyłączają. Dezaktywuję tą funkcję przy pierwszej sposobności, ale to osobny temat. Tak więc pewnego świątecznego dnia, przy monoblokach wyłączonych do stanu czuwania (czerwona dioda) włączam do kontaktu w drugim końcu pokoju lampki choinkowe i słyszę załączające się pod wpływem impulsu elektrycznego wzmacniacze (zielona dioda - gotowość). Taki sam efekt, jak się okazało, dawało wyłączenie lampek z gniazdka. Mowa o zwykłych światełkach starego typu: czternaście żaróweczek połączonych szeregowo. Jednak prąd to medium które ma jeszcze przede mną wiele tajemnic, bo żeby pralka albo inna duża, ciężka, hałaśliwa i prądożerna maszyna tak mi rozrabiała to łatwiej by mi to było zrozumieć. Może trochę w najbliższych dniach poroztrząsam kwestie filtracji zakłóceń w wątku kablowym. Zapraszam elektryków i elektroników.

Dziś z powodu gorączki dziecka urwałem się z samego rana z roboty, i nie wiem co się tam wyrabia, ale u mnie gra muzyka (dosłownie) i coraz bardziej mi się gra moich Chario podoba. Po zmianie wzmocnienia miałem taką obserwację, że czasem wyższa średnica gra lekko natarczywie. Co prawda liczyłem, że jak właściwy cedek wróci z serwisu to zapomnę o problemie, ale jednak mnie to lekko uwierało. (Naturalnie nie wspominam o tym w kontekście kolumn lecz elektroniki im towarzyszącej.) Dziś stwierdzam, że to mogła być nie wada, a zaleta sprzętu, który obnażył kiepskich realizatorów dźwięku. Wiadomo, że na nowym sprzęcie najlepiej słuchać dobrze nam znanych nagrań. Wtedy są punkty odniesienia, możliwość łatwiejszych porównań. Jednak gdy tyle nowych płyt czeka na komodzie aż je przesłucham, trudno się powstrzymać. Czasu na słuchanie mniej niż by się chciało, więc na nowym sprzęcie słuchałem nowych płyt. Dwa w jednym znaczy się. No i stąd możliwość, że cechy które przypisałem elektronice w rzeczywistości charakteryzowały nagrania...Dziś sięgnąłem po nieźle mi znane albumy -Diana Krall -Wallflower, Patricia Barber-Companion, Pat Metheny-One Quiet Night, Al di Meola-Plays Piazzola, Tomasz Stańko-Lontano,Freddy Cole-Le Grand Freddy i inne.
Natarczywości brak. Instrumenty akustyczne - to jest to. Gitara - emocjonująca. Atak kontrabasu w ujęciu eceemowskim - szok i niedowierzanie (jak napiszą jutrzejsze wydania poczytnych tabloidów). No właśnie. Czytając mnogie recenzje hifi można odnieść wrażenie, że kontrolowany bas jest tam, gdzie jest go mało. Zawsze wtedy czytam: "Może i bas nie schodzi zbyt nisko i nie występuje zbyt obficie, ale za to jest dobrze kontrolowany". Że niby coś za coś - takie tam farmazony. No więc oświadczam: z podstawkowych Chario można mieć nie tylko basu po sufit, ale będzie to bas pod pełną kontrolą kontrabasisty - znaczy się on -muzyk- gra i jak chce, to jest dużo i mocno, a jak chce jest cicho i lekko. Kontrabasista decyduje, a nie "przyroda". No i o to chyba w odtwarzaniu niskich częstotliwości chodzi, no nie? Jedyne czego mi dziś brakuje, to blask i szczegółowość góry pasma. Jest nazbyt matowo w dobrych realizacjach. Oczywiście przyjdzie cedek, przyjdą kable IC oraz głośnikowe, pojawi się zasilanie - nie oczekuję pełnej puli na dzień dobry. Wręcz zmartwił bym się gdyby było zrazu idealnie, bo mogło by to oznaczać, że jestem przygłuchy i śmiało mogę przynieść Tonsile ze strychu, bo też będę zadowolony.

No ale właśnie, czy moglibyście Koledzy posiadacze Delphinusów napisać parę słów o tym, jak wypadają w Waszych systemach wysokie tony? Zwłaszcza ciekawi mnie jak te obszary prezentują się w systemach lampowych, które zapewne rozdzielczością biją tranzystory na głowę, bo z moich doświadczeń wynika, że przy lampie szczegółowość potrafi być nieograniczona...

16 Jan 2017
Wpszoniaku, w przeciągu paru dni drugi raz czytam na naszym Forum Twoje twierdzenie, że kable zasilające mają większy wpływ na dźwięk niż kable połączeniowe. Przyznam, że to dla mnie większa rewolucja niż w swoim czasie heliocentryczna teoria Mikołaja Kopernika...może dlatego, że za ruch ziemi wokół słońca nie ja płacę rachunki, a za kable i owszem...

Czy Ci wierzę? Cóż, jesteś bardzo wiarygodnym audiofilem, bo zawsze słuchasz muzyki, a nigdy dźwięków! - co stwierdzi każdy czytający Twoje posty. Wiesz, jak audiofil ma wszystkiego pięćdziesiąt płyt, w tym połowa to samplery audio a druga połowa to elektronika, a instrumentów na żywo słuchał ostatnio podczas szkolnej wycieczki do filharmonii...to takiemu nie wierzę! (Od razu wyjaśniam, że nie odnoszę się do nikogo z osób poznanych na tym Forum.)

Zatem czuję się lekko zdruzgotany zważywszy, że właśnie kupiłem wzmacniacz wymagający trzech kabli zasilających!! No co ja nawyrabiałem...
W stosunku do zwykłego wzmacniacza potrzeba mi -by sprawnie napędzić swoje Chario- dwóch dodatkowych interkonektów oraz dwóch dodatkowych kabli zasilających. Po co więc kupiłem tą "dzielonkę"?? Cóż, poniosło mnie nieco...Dlaczego? - zapytacie. Wszak nie raz i nie dwa wtopiłem już kasę na audio. Jak więc dałem się podejść? Odpowiedzi są dwie. Po pierwsze, ten wzmacniacz ma potencjał by grać przepięknie muzykę. Jestem tego pewien, bo słyszałem zalążki czegoś wspaniałego! Po drugie, odniosłem wrażenie, że poprzedni - bardzo sympatyczny - właściciel, nie wykorzystuje muzycznego potencjału tego sprzętu, a jedynie mocowo - dynamiczny. Czułem się więc w moralnym obowiązku odkupić ten sprzęt by grał muzykę!
Zrozumcie, usprawiedliwcie mnie, rozgrzeszcie.

No ale ale, chwileczkę: skoro zasilanie ma tak przemożny dźwięk na to co słyszymy, to co będzie wyrabiał ten wzmacniacz, jak każdej z sekcji z osobna zapewnię źródło czystego, pysznego, nieograniczonego prądu? Przedwzmacniacz osobno, każda końcówka osobno, do tego solidna listwa...może być pięknie!

Wracając na ziemię stwierdzam, że trochę jeszcze wycisnę z moich Delphinusów. No a że piszę o tym wszystkim w wątku o Chario - cóż, przecież nie założę wątku o Audio Analogue, bo tam to już nikt nie zajrzy. Piszę więc o Audio Analogue - najlepszym przyjacielu Chario icon_wink.gif

Jak dokonam konkretnych kablowych zakupów lub jak postanowię zadać kolejne kablarskie pytania to już przeniosę dyskusję do adekwatnego wątku, tj.tego o prądzie płynącym...
16 Jan 2017
CYTAT(belfer54 @ 1.01.2017, 09:18 ) *
Miles potwierdza się, to co wcześniej pisałem. Chario są wrażliwe na ustawienia i oczywiście na zastosowane kable.(...)
Ze srebrnych kabli głośnikowych polecam Van den Hul The Wind.



CYTAT(wpszoniak @ 1.01.2017, 17:30 ) *
Nie, ja mam miedź posrebrzaną QED Silver Spiral
To świetne kable, bo trzy najważniejsze parametry- oporność, inducyjność i pojemność są niskie.


Panowie, czy możecie tak od siebie podać trochę spostrzeżeń na temat ww. kabli? Co podkreślą, co utemperują, a może są jak otwarte okno i co poda wzmacniacz to trafi do kolumn? Obydwa - VDH jak i QED to posrebrzana miedź, a tak z fizycznego punktu widzenia wydaje mi się, że takie połączenie to rozsądna koncepcja - na logikę połączenie różnych przewodników zawsze poszerzy przenoszone spektrum dźwięków. Gdzie miedź nie da rady tam srebro pomoże i na odwrót. Tylko nie wiem czy w audio taka chłopska logika to się w ogóle sprawdza...

Co do ustawienia kolumn to większych eksperymentów nie robiłem - nie jestem typem pilnego badacza. Raczej zaliczam się do roztargnionych lekkoduchów. Działam na czuja. Jednak chcąc nie chcąc dokonuję ostatnio przypadkowych odkryć w materii prawidłowego ustawienia...słuchacza. Przypadek z niskimi tonami który opisałem kilka postów wyżej, (cyt.: " Przy odległości 200 cm kontrabas brzmiał dość obficie, dość miękko, dość nisko...czyli ogólnie "dość" dobrze. Gdy cofnąłem się w głąb okazało się, że dodatkowe 120 cm zrobiło kolosalną różnicę: choć tego nie oczekiwałem, do moich uszu poczęły dobiegać znacznie niższe dźwięki! Ale to na prawdę dużo niższe! Ponadto w parze z niższym zejściem pojawiła się jakby większa twardość wybrzmień kontrabasu.") - to pikuś, bo przecież wiedziałem, że niskie tony różnicują się znacznie w zależności od posadowienia kolumn, słuchacza itp. Tyle że w tym przypadku doświadczyłem tego bardzo konkretnie i w dużej skali. Było to czytelniejsze niż bym tego oczekiwał, ale nie szokujące.
Natomiast wczoraj przeżyłem jednak szok akustyczny. W zasadzie to co napiszę nadaje się do wątku specjalistycznego dotyczącego akustyki, ale że takowego nie widzę, to napiszę tu -wszak grały Chario icon_biggrin.gif

A było to tak.Przed łykendem otrzymałem płytę która budziła u mnie spore emocje i oczekiwania: J.S.Bach Sonaty i Partity na skrzypce solo w wykonaniu japońskiej skrzypaczki Midori. Powinienem o tym napisać w którymś z wątków muzycznych? Tak, miałem taki zamiar. Myślałem, że w pierwszej kolejności opiszę ten album w wątku "Muzyka klasyczna", a jak będzie super brzmienie to nawet w wątku opisującym najlepsze wydawnictwa. W piątek i sobotę nie było warunków do uroczystego słuchania takiej muzyki, zasiadłem więc w niedzielę. Na sofie ścisk: swoje miejsca zajmowali już młodszy syn i żona, więc rozepchałem się ile się dało by zdobyć gdzieś z boku miejsce siedzące i pilotem uruchomiłem nagranie. Zabrzmiały skrzypce i...zdębiałem. Słychać bardzo wyraźnie szum tła! Głuchy,niski szum przykrywany w większym lub mniejszym stopniu przez instrument - to już zależało od tego, jak głośno w danym momencie grała solistka. Znacie ten rodzaj szumu - wystarczy przytknąć do ucha morską muszlę (co zapewne każdy z Was nie raz czynił w dzieciństwie). Może to być również odgłos słyszanego z dużej odległości wartkiego potoku, morza, wiatru hulającego w kominie czy ewentualnie szum pracującego gdzieś w oddali zakładu przemysłowego. Wreszcie szum który słyszymy na nagraniach które zostały zgrane z bardzo starych, archiwalnych nośników. Wtedy realizator dokonujący remajstera często musi "wyciągnąć" do przodu słabo słyszalne dźwięki co pociąga za sobą wysokie szumy nagrania. Jednak w tym przypadku to nie nagrania archiwalne, lecz całkiem współczesne! Myślałem że może słyszę zmywarkę pracującą w kuchni, ale zatrzymanie odtwarzacza zatrzymało szumy...Zatem nie ma wątpliwości: spaprana realizacja! No ale jak to możliwe? Zacząłem studiować książeczkę: kto,jak i gdzie to nagrywał. Zbyt czułe mikrofony? Rozważałem reklamację płyty. Zapytałem żonę co o tym myśli, a ona nic nie słyszy,a przecież szumi jak nie wiem co! Doczekałem do końca krążka, i jeszcze postanowiłem zrobić mały test z inną płytą - wszak sprzęt na którym słuchałem gra u mnie zaledwie od trzech tygodni, może to wzmacniacz? Sięgnąłem po ten sam repertuar, tym razem w moim ulubionym wykonaniu Krzysztofa Jakowicza, odpalam płytę - pięknie gra, nic nie szumi! No to jeszcze raz ostatni z powrotem Midori (rodzina rozpierzchła się po domu - ojciec zwariował), Japonka zaczyna grać i ... szumu brak! Zaraz zaraz...teraz siedzę po środku, modelowo znaczy się, wcześniej to miejsce zajmowała żona (spryciara!).a ja siedziałem lekko z boku. Niby nic, ale... Miejsce na środku oprócz tego,że znajduje się centralnie między kolumnami ma dodatkowo za sobą firankę zakrywającą wnękę okienną, kwiatki na parapecie itd. Patrzę na miejsce z boku które wcześniej zajmowałem, a tam za głową goła ściana, a ponadto obok sofy, na wysokości uszu ikeowski regał z segregatorami stojący na blacie stołu robiącego za biurko. Tak więc dostawiając niedawno ten niewielki regał, stworzyłem w pokoju dodatkowy narożnik... Tak, narożniki w pomieszczeniach są wredne. Jeszcze raz przesuwam się do kąta celem potwierdzenia hipotezy -i to jest to :szumi jak cholera! Żeby stereofonia kulała, żeby bas dudnił, żeby wysokie były nieczytelne, to bym się specjalnie nie zdziwił. No ale szumy?
Wybaczcie ten przydługi wywód z innej beczki, ale czasem się człek musi wygadać icon_confused.gif

P.S. To może jednak zrobimy wątek dotyczący akustyki,tylko nie wiem w którym dziale takowy umieścić. Może w sąsiedztwie wątku poświęconego kablom?
16 Jan 2017
Taka ciekawostka na poprawę humoru przy poniedziałku. Czy ktoś da 2x7500 złotych za takie kolumny? Ciekawe ile kosztowały jako nowe. Cóż, wygląda na to, że każdy sprzęt ma swojego amatora...

http://allegro.pl/kolumny-oryginalne-reczn...06.html#thumb/1
13 Jan 2017
CYTAT(wpszoniak @ 12.01.2017, 13:17 ) *
A teraz krótko- wytwórnia audiofilsko nudna! I nie wiem czy dlatego, że wykonawcy posłusznie grają jak szef każe, czy ich czas już przeminął? Nie piszę o tej konkretnej płycie Lee Konitza (którego uwielbiam) lecz o specyficznej aurze nagrań tej wytwórni. Podobnie źle znoszę ECM....



No mi się jeszcze Chesky nie znudziła, bo mam zaledwie dwie ich płyty. ECM-u za to mam więcej i już mi się nieco osłuchał, choć sympatyzuję z nimi dalej gdyż jakby nie było - wysoką jakość rejestracji gwarantują.

Co do Chesky Records to podoba mi się to, że stawiają na taką realizację która ma maksymalnie przybliżyć słuchacza do wrażenia uczestnictwa w wydarzeniu na żywo (tzn.tak oficjalnie deklarują). Słuszna to koncepcja. Choć można dyskutować, czy jak nie słychać kaszlu, szelestu papierków od cukierków, niby-szeptanych ale doskonale słyszalnych rozmów, oraz innych świadectw uczestnictwa publiczności w koncercie - to czy osiągalne jest wrażenie "live" czy nie... icon_wink.gif Historia polskiej fonografii pamięta płytę zespołu Kazik na Żywo o tytule "Na żywo ale w studio". Będę jednak łaskawy i nie opiszę tego albumu w niniejszym wątku icon_biggrin.gif icon_biggrin.gif
Ostatnio byli


17 Sep 2016 - 0:08


7 Sep 2016 - 11:48


26 Jan 2016 - 13:54


21 Jan 2016 - 23:18


27 Dec 2015 - 22:40

Komentarze
Inni użytkownicy nie zostawili komentarzy dla Miles.

Znajomi
Brak znajomych do wyświetlenia.
Wersja Lo-Fi Aktualny czas: 18.01.2017, 00:23
Audio - styczeń 2017

Strefa Magazynu

Audio 1/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!