3 Stron V  < 1 2 3  
Reply to this topicStart new topic
> Wydawnictwa płyt aspirujące do najlepszych, O wydaniach równie dobrych technicznie co i muzycznie
wpszoniak
post 1.10.2016, 15:03
Post #61


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


CYTAT(wpszoniak @ 20.09.2016, 13:40 ) *
Z wytwórni Brilliant Classics chyba należy wybrać TELEMANN: EDITION. Chyba nie należy użyć słowa "chyba", bo ten 50. płytowy box to pozycja wyjątkowa i relatywnie tania...

...Nie dość, że tania to brzmi wspaniale! Od dni paru odtwarzam ten zestaw (Telemann: Edition) i oderwać się nie mogę, i nadziwić się nie mogę, że ten samouk tak barwnie tworzył. Bogactwo melodyczne zostało na płytach Brilliant uchwycone idealnie, a jeśli nie idealnie to przynajmniej na najwyższym poziomie. Polecam Wam z całego serca tę edycję lub drugą- 30. płytową z, nie tyle innym repertuarem, co innym wykonawstwem (też znakomitym).

30. płytowa edycja wygląda tak:
Załączona miniatura
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 3.10.2016, 16:28
Post #62


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Polskie Nagrania to też niewielka firma, więc tu zdecydowałem się przepisać informację jaką na e-mail dostałem:

To dziś zegar czasu wybił nam 60 lat! Dokładnie 3 października 1956 roku doszło do połączenia Zakładu Nagrań Dźwiękowych ?Polskie Nagrania? oraz Fabryki Płyt Gramofonowych "Muza" co zapoczątkowało dzieje firmy ?Polskie Nagrania - Muza?.

Z okazji naszego święta przygotowaliśmy specjalny wybór popularnych piosenek z Polskich Nagrań. Zachęcamy do słuchania jubileuszowej playlisty lub całego albumu!
POSŁUCHAJ- https://va.lnk.to/ax7_4
Można jednak powiedzieć, że korzenie wytwórni sięgają jeszcze czasów przedwojennych. Rodzimą fonografię reprezentowała od 1920 roku firma ?Odeon?, w której siedzibie po wojnie ulokowano Polskie Zakłady Fonograficzne ? zalążek Polskich Nagrań. Rok 1953 przyniósł zmiany, w wyniku których powstały Zakłady Nagrań Dźwiękowych przy ul. Długiej 5 i Fabryka Płyt Gramofonowych "Muza" przy ul. Płockiej 13. Nastąpiła wtedy także technologiczna zmiana - rozdzielenie procesu wytwarzania płyt.

Zakład Nagrań Dźwiękowych zajmował się nagraniami na taśmie magnetofonowej oraz przygotowywaniem materiału potrzebnego do produkcji płyt, natomiast Fabryka Płyt Gramofonowych "Muza" wykonywała matryce i prasowała płyty. W 1955 roku Zakład Nagrań Dźwiękowych przemieniony został na Przedsiębiorstwo Państwowe "Polskie Nagrania". Rok później wchłonięta została Fabryka Płyt Gramofonowych i stąd dopiero 3 października 1956 roku uznać należy za początek istnienia "Polskich Nagrań" z kogutkiem w logotypie

Załączona miniatura
Załączony obrazek
Załączony obrazek
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Miles
post 4.10.2016, 20:26
Post #63


AUDIOFIL
****

Grupa: Użytkownicy
Postów: 305
Dołączył: 11.05.2013
Miejscowość: Wałbrzych
Nr użytkownika: 15 555


Tradycyjnie zaprezentuję płytę która z mojego punktu widzenia jest bardzo dobra muzycznie, a i bardzo ciekawa technicznie. Ponadto jest bardzo prawdopodobne, że bez mojej rekomendacji wielu z Was nigdy nie sięgnie po ten album - w oceanie dostępnej muzyki łatwo przeoczyć takie perły.
Tak więc omawiany longplay wydała polska firma o "swojsko" brzmiącej nazwie MCA. Nie chodzi jednak o giganta MCA RECORDS (USA),
lecz o MCA MUSIC (PL).

Grzegorz Tomczak "Miłość to za mało".

Tak, wiem, piosenka poetycka nie jest nazbyt popularna, a i zazwyczaj nie jest też przesadnie audiofilska. Ale kogo to obchodzi?
Pomijając cenną warstwę tekstową, zaznaczam że muzyka na tej płycie jest świetnie zagrana, no ale jak wymienię nazwiska takie jak Zbigniew Wrombel czy Piotr Kałużny to wszystko staje się jasne. Każdy fan jazzu zna tych panów. Oczywiście wymieniam tu tylko wybrane nazwiska,za co przepraszam pozostałych muzyków.
Jednak to nie instrumenty są solą tych nagrań, lecz głosy. Grzegorz Tomczak zaprosił do duetów sześć wspaniałych wokalistek, co sprawia, że słuchanie omawianego wydawnictwa to prawdziwa uczta. Realizacja jest bardzo ciekawa, głosy i instrumenty brzmią bardzo bezpośrednio. Jeżeli przypadkowo macie na stanie wzmacniacz lampowy to już w ogóle świetnie będzie się tego słuchać.

P.S. Zapewne chodziło o to, by w tym wątku prezentować ciekawe niszowe firmy wydawnicze, a nie pojedyncze płyty. Moja płytoteka jest jednak uboga, więc podchodzę do tematu trochę po swojemu. Lepszy rydz niż nic.
Załączona miniatura
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 4.10.2016, 20:50
Post #64


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Miles, każda prezentacja płytowa jest cenna, bo skąd mielibyśmy wiedzieć (najczęściej) o płytach, które nie są mocno reklamowane? Tak więc, dzięki Ci za wieści!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Miles
post 6.10.2016, 19:40
Post #65


AUDIOFIL
****

Grupa: Użytkownicy
Postów: 305
Dołączył: 11.05.2013
Miejscowość: Wałbrzych
Nr użytkownika: 15 555


Dzisiaj zaprezentuję Wam wydawnictwo Ars Mundi.

Jednakże jest to tylko pretekst do przedstawienia prawdziwej płytowej rewelacji: debiutanckiego krążka grupy Lizard "W Galerii Czasu".

Album powstał 20 lat temu,więc odkrywając go relatywnie niedawno (jak i zespół w ogóle) przeżyłem szok - jak mogłem nie znać tej muzyki!
Od razu zaznaczam, że nie jest to rzecz dla maminsynków, lecz dla prawdziwych miłośników progrockowego grania! Z resztą sam zespół na swojej ostatniej płycie zamieścił ostrzeżenie: "Muzyka ciężka, trudna i nieprzyjemna".

Kapitalna muzyka, swoiście poetyckie teksty, ciekawa oprawa plastyczna i - co mnie bardzo zdziwiło jak na płytę wydaną w czasach galopującego bazarowego piractwa - świetnie nagrana. Ten gatunek, w tym kraju, w tych czasach - a jednak udało się! Brzmieniowo to wydawnictwo jest na tyle udane, że aż ośmielam się je opisać właśnie w tym forumowym wątku, a niech tam!

Ciekawostka: za mastering odpowiada Jacek Gawłowski - czy to ten pan który niedawno był wymieniany na naszym Forum w kontekście kiepskiego remasteru Astigmatic? No to dla równowagi za to wydawnictwo pochwalę pana Gawłowskiego: brawo Panie Jacku!

Jeżeli są wśród Was miłośnicy ww. gatunku muzycznego, to ta płyta jest pozycją obowiązkową!



Załączona miniatura
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 18.10.2016, 14:11
Post #66


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Wydawnictwo Hyperion to prawdziwy potentat na rynku płytowym (ale gdzie mu tam do Sony czy Warnera). Przynajmniej wśród niszowych przoduje.
Słucham płyty, o której wspominałem w wątku- "Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego" (post #5) . To "Ernst Elegy, Op10, Othello Fantasy, Op11, 6 Studies for solo violin". Wykonawcami są Ilya Gringoltz (skrzypce Francesco Ruggieri, na zdjęciu) i Ashley Wass (fortepian). Oprócz faktu, że w pierwszym etapie XV Konkursu im. Henryka Wieniawskiego jednym z obowiązkowych utworów była wirtuozowska etiuda Ernsta, to jeszcze coś łączy tę płytę z wątkiem poświęconym wymienionemu konkursowi- otóż Ilya Gringoltz jest jednym z jurorów.
Jaka to płyta? Nie spotkałem się z produkcją Hyperiona złą. Brzmi zawsze co najmniej dobrze. A wartość artystyczna? Bardzo wysoka! Gringoltz gra kompozycje Ernsta ze swobodą i wyczuciem stylu. Kompozycje Ernsta przypominają Kreislerowe- łatwe w odbiorze a trudne w wykonastwie. Zresztą kompozycje jednego ze sprawniejszych wirtuozów epoki chyba inne być nie mogły.
Załączona miniatura
Załączony obrazek
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 2.11.2016, 17:19
Post #67


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


ACCENT, to belgijsko-niemiecka wytwórnia założona w 1979 r. przez Andreasa Glatta, budowniczego historycznych kopii instrumentów. Gros katalogu to muzyka dawna, ze znakomitą ofertą dzieł niemieckiego baroku. Na uwagę zwraca seria kantat J.S. Bacha (Cantatas for the Liturgical Year) wykonywana przez La Petite Bande pod dyr. S. Kuijkena. Czołowi artyści i zespoły: Sigiswald Kuijken, Roel Dieltiens, Paul Dombrecht, Konrad Junghänel, Robert Kohnen, Marcel Ponseele, Liuwe Tamminga; La Petite Bande, Il Giardelino, Collegium 1704, Ensemble Currende.

A ja kupiłem "Il labirinto della chitarra" wyk. Private Musicke i gitarzysty Pierre Pitzla. Płyta zawiera włoską muzykę gitarową XVII wieku, w postaci 30'tu tańców, wspartych instrumentami perkusyjnymi i violą. Jest wspaniale nagrana- bogata w harmoniczne i z potężnymi skokami dynamiki, których nie spodziewalibyśmy się po niezbyt głośnym instrumencie jakim jest gitara. Słucha się tego w XXI wieku bez znużenia!

Ceny w różnych sklepach od 68,99 do 52zł... Wybrałem http://www.music-island.pl bo tym razem najtaniej było.
Załączona miniatura
Załączony obrazek
Załączony obrazek
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 3.11.2016, 16:34
Post #68


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Skrzypek Frank Peter Zimmermann udowadnia, że jest jednym z lepszych interpretatorów Wolfganga Amadeusza Mozarta w koncertach skrzypcowych na płytach wydawnictwa Haenssler Classic. Koncert Skrzypcowy nr 2 D-dur KV 211, w tureckim stylu Koncert Skrzypcowy nr 5 A-dur KV 219 i Sinfonia Concertante Es-dur V 364, kończą całą serię mazartowską. Zimmermann wspierany jest przez Radosława Szulca z Kameralną Orkiestrą Symfoniczną Radia Bawarskiego , Zimmermann interpretuje te utwory na sposób bardzo żywiołowy (zasłuchany płytoman ani chwili się nie nudzi), mieszcząc się między nowoczesnością a tradycją. Do Zimmermanna dołącza altowiolista Antoine Tamestit w Sinfonia Concertante, a ich wzruszający dialog w Andante jest najbardziej poruszającym momentem albumu (czy przypominacie sobie ten dialog z tegorocznego Konkursu im. Wieniawskiego?). Radość słuchania również czerpiemy z realizacji firmy Haenssler!

Zimmermann gra na skrzypcach Stradivarius z 1711 roku, znanych jako "Lady Inchiquin". Wcześniej grał na nich sam Fritz Kreisler!

Załączona miniatura
Załączony obrazek
Załączony obrazek
Załączony obrazek
Załączony obrazek

 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 4.11.2016, 14:03
Post #69


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Rozszerzę formułę wg której ograniczamy się tu do płyt wyprodukowanych przez dobre niszowe wytwórnie o te powszechnie znane. Przecież to nie tak, że te stare firmy jak Decca, czy EMI zaniedbują jakość nagrań, a wiele z produkcji jest wręcz znakomitych. A przyszło mi to do głowy przy okazji słuchania najnowszej płyty Leonarda Cohena "You Want It Darker" wyprodukowanej przez Columbię.
W anonsie napisano-
"Legendarny Leonard Cohen powraca w wieku 82 lat z nowym albumem studyjnym. Na dzieło zatytułowane "You Want It Darker" składają się niepokojące utwory, które można określić jako "majstersztyk w stylu klasycznego Cohena", jednak nie brakuje tu brzmieniowych zaskoczeń, jakich na próżno szukać na ostatnich - świetnie ocenianych - płytach barda. Nowy krążek wyprodukowany przez syna Leonarda, Adama Cohena, jest 14. studyjnym dziełem w dyskografii tego wpływowego i rozpoznawalnego na całym świecie artysty.
Na singiel promocyjny wybrano tytułowy "You Want It Darker" - zagłębiający się w zakamarki religijnego umysłu hipnotyczny utwór nagrany z chórem Cantor Gideon Zelermyer & the Shaar Hashomayim Synagogue Choir z Montrealu, przywodzącym na myśl dźwięki z wczesnej młodości Cohena.
Album "You Want It Darker" ukazuje się na płycie CD jak również - w późniejszym okresie - na płycie winylowej
"

W nagraniach w równym stopniu korzystano z instrumentów akustycznych jak i elektronicznych. Pojawiają się też chóry i kwartet smyczkowy. Całość przesycona jest barwą ciepłą jakby studio w całości obwieszono kotarami pluszowymi (kolor czarny, tak to widzę).
Wspaniała płyta, a Cohen jak najlepsze wino- im starszy tym lepszy! Właściwie- jeszcze lepszy, bo dobry to już był.
Załączona miniatura
Załączony obrazek
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 5.11.2016, 11:11
Post #70


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


ATMA Classique to kanadyjska wytwórnia płytowa z siedzibą w Montrealu , Quebec . Założona w 1994 roku przez Johanne Goyette, firma posiada ponad 450 tytułów w swoim katalogu i dystrybuuje w ponad 25 krajach oraz w Internecie. Kilka nagrań wydane przez firmę zdobyły Juno i Felix Awards .

"Terra nostra" Constantinople. Atma - ACD 22567
Wykonawcy:
José Ángel Gutiérrez, requinto, vocals
Teresita de Jesús Islas, jarana, vocals
Constantinople / Kiya Tabassian
Terra Nostra- to "podróż" do Meksyku 17 wieku... Autorzy napisali:
"W ciągu ostatnich lat, Constantinople dał prawie dwadzieścia pięć koncertów w Meksyku. Każda wizyta zwiększyła naszą fascynację kulturą i ludźmi tego pięknego kraju. Ta fascynacja doprowadziła nas zebrania jak największej ilości informacji o mrksykańskiej tradycji muzycznej i była też okazją do spotkania kilku muzyków.
To właśnie podczas jednej z takich wypraw poznaliśmy archiwum nagrań Son de Veracruz z lat 70-tych. Po raz pierwszy usłyszeliśmy je i od razu od razu zakochaliśmy się w tej muzyce. Później dowiedzieliśmy się, że ta płyta jest kompilacją najlepszych tradycyjnych muzyków stanu Veracruz. Tak więc okazało się to doskonałym wprowadzeniem dla nas do muzyki tego stanu. Poprzez nasze badania na Son Jarocho poznaliśmy - praktycznie rzecz biorąc - Jose-Angel Gutierrez, jednego z bastionów tej tradycji muzycznej, jak i jego żonę, Teresitę. Wraz z nimi omówiliśmy nasz projekt- Terra Nostra, a my w końcu spotkaliśmy innych muzyków z ich wsi, Lerdo de Tejada, w Veracruz. Spotkanie, które było zarówno przypadkowe jak i duchowe.Improwizowane, bo nikt nas nie wprowadził. Ja nawiązałem rozmowę z Jose-Angel na temat jego pism i nagranych spektakli. Słyszałem o nim. Jak tylko zaczęliśmy grać razem, José-Angel przyznał, że grał tę muzykę od prawie 40. lat... Czekał na nas niemal od początku swojej kariery jako muzyk!
Projekt Terra Nostra zrodził się z pragnienia poznania "innego" w Nowym Świecie, do nasycenia się bogatą tradycją i przynależności do tej samej ziemi poprzez swoją muzykę. Przez wiele lat, José-Angel przeszedł podobny proces w odwrotnej kolejności, szukając korzeni swojej muzyki w Andaluzji, na wybrzeżu morza Śródziemnego. Tak więc nasza współpraca była przeznaczeniem w tajemniczych labiryntach losowych wszechświata."
Załączona miniatura
Załączony obrazek
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 6.11.2016, 16:39
Post #71


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Ysaye "Solo Sonatas" Kristof Barati - Brilliant Classics
Sześć sonat na skrzypce solo są jednymi z najbardziej trudnych prac, jakie kiedykolwiek napisano na ten instrument. Emanuel Overbecke zwraca uwagę- mimo że Ysaye miał Bachem się wzorować, jego własne sonaty solowe są znacznie bardziej skomplikowane harmonicznie, a także strukturalnie. Pomimo wrażenia "normalnej" tonalności, język Ysaye jest głównie modalny z harmoniami nieustannie zmienianymi. Młody (24-letni) węgierski skrzypek Kristof Barati ma świetny warsztat wykonawczy, ale w przeciwieństwie do większości wykonawców jest w stanie dopasowywać nastrój muzyki i wydobyć znacznie więcej niż płytkie czytanie nut. Być może jedna rzecz, która mu pomogła to to, że jego rodzice to muzycy (matka skrzypaczka, ojciec wiolonczelista), ale też fakt bycia Węgrem. Tak podpowiada doświadczenie, na przestrzeni lat, że węgierscy muzycy niemal dowolnego typu (śpiewaków, dyrygentów, instrumentalistów lub solo) są, tak z natury, szczególnie wrażliwi muzycznie. Podobnie jak wielu skrzypków węgierskich i czeskich, Barati posiada silny, przenikliwy i genialny dźwięk. Jego ataki są bardzo silne, intonacja zawsze w samym celu nieważne, jak szybko i jak mocno będzie mógł kontynuować grę. Jego opanowanie instrumentu, tak pełne, że może on skupić się na aspektach muzycznych, nie martwiąc się o ograniczenia techniczne, bo ich nie ma. Jednym z bardziej interesujących aspektów jego interpretacji jest to, że są one konsekwentnie poważne, niemal dramatyczne.
Załączona miniatura
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 18.11.2016, 15:24
Post #72


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Delphian Records to małe wydawnictwo z Edynburga. W katalogu są tylko płyty z repertuaru klasycznego. Założone w 2000 roku przez dwóch studentów z University of Edinburgh- Paul Baxtera i Kevina Findlana ze środków rozruchu Princes Scottish Youth Business Trust
Wytwórnia kładzie szczególny nacisk na dokonania muzyki instrumentalnej, i jest szczególnie zaangażowana w nagranie oraz promowanie nowej muzyki. Po znacznej dotacji od rządu szkockiego, wytwórnia wydała swoje pierwsze w pełnym wymiarze orkiestrowe wydawnictwo z 2008 roku- Scottish Chamber Orchestra i Garry Walker.
Dla Delphian nagrywają między innymi- Michael Bonaventure, Robert Irvine, John Kitchen, Simon Smith, David Wilde , Chór Gonville and Caius College / Geoffrey Webber....
Bardzo atrakcyjną płytą jest Bach / Franck / Messiaen: The Merton Organ w wykonaniu Benjamina Nicholasa (organy) Delphian - DCD 34142
Załączona miniatura
Załączony obrazek
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 20.11.2016, 14:11
Post #73


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Shostakovich: Violin Concertos Nos 1 & 2. Chandos* - CHAN 10864X
Wykonawcy: Lydia Mordkovitch (violin), Scottish National Orchestra / Neeme Järvi

Jeśli pamiętacie dobrze czwarty etap konkursu im. Wieniawskiego to jednym z narzuconych wykonawcom koncertów skrzypcowych był zapierający dech w piersiach Violin Concerto No.1
Tak sobie myślę, że ktoś zachęcony tym co słyszał w tym czwartym etapie konkursu w wykonaniu Veriko Tchumburidze, mógłby szukać płyty z tym koncertem. Dla tych co jeszcze nie znaleźli proponuję kupno płyty wytwórni Chandos z Lydią Mordkovitch w roli skrzypka solisty. Płyta została nagrana w 1989 roku i w tym samym czasie nagrodzona najważniejszą nagrodą płytową- pisma Gramophone. Tę płytę wyróżnia też doskonała realizacja co bardzo pomaga temu w równym stopniu atrakcyjnemu utworowi co i trudnemu.
Na zdjęciu z prawej- okładka pierwszego wydania.

*) Firmę Chandos omówiłem w poscie #27

Załączona miniatura
Załączony obrazek
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 7.12.2016, 14:13
Post #74


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Earwitness Transcriptions jest unikalnym audiofilskm podwójnym CD, gdzie Edvard Grieg, Igor Stravinsky, Camille Saint-Saëns z kilkoma innymi grają utwory swoje własne, ale też innych kompozytorów granych przez znakomitych pianistów. Prace były nagrywane na Steinway'u w latach 1900-1930 na papierowe pianolowe rolki. Pochodzą one z archiwów uniwersyteckich odtworzone na przywróconym jako dokładna replika tym samym fortepianie Steinway. W Madrigal Audio Laboratories (Mark Levinson) odtworzono zapisy rolkowe w 1997 roku i przedstawiono jako serię na podwójnym CD z unikalnym dźwiękiem. Nie było to możliwe? A jednak udało się. Dźwiękowo CD nie odstają od obecnie realizowanych kompozycji fortepianowych z żywymi współczesnymi mistrzami "brzdąkającymi" na najlepszych Steinwayach czy Fazioli.

Na rolki pianiści (lista widoczna z zdjęciu z prawej) nagrywali na Steinway Duo-Art Grand Piano, z 1914 r. Natomiast odtworzono dla potrzeb omawianych płyt CD na Astorii Steinway Style DR #215 329. Nagrań dokonano przy pomocy "sztucznej głowy" i magnetofonu Nagra D. w formacie 20bit/96kHz. Na dwu płytach CD można usłyszeć magiczne nagrania. Przecież nagrali swoje utwory najwięksi kompozytorzy z przełomu XIX i XX wieku! To jak rozmowa z Williamem Szekspirem albo rady ożywionego Petera Rubensa gdy portret malujemy. Mamy jedyną okazję sprawdzić ile prawdy było w słowach Artura Rubinsteina na temat Strawińskiego- "słaby z niego pianista, bębnił zamiast grać" (jakoś tak powiedział, bo niezbyt dokładnie pamiętam). Obaj "bębnią" na płytach Madrigala. Wrażeń, zapewniam, bez liku... No, po prostu nie znam innego podobnego wydawnictwa w którym przenosimy się w doskonały sposób w lata początku XX wieku, w których trzasków ani szumów natrętnych nie ma (nawet gdyby były to też magia by nas ogarnęła).

Na zdjęciu trzecim- Józef Hofman poczas sesji nagraniowej rolek pianolowych Welte, Freiburg, 1906 r. Ciekawostką jest to, że Józef Hofmann bardzo nie lubił robić komercyjnych nagrań. Tu paradoks- to właśnie on dokonał pierwszego nagrania muzycznego w historii.
Załączona miniatura
Załączony obrazek
Załączony obrazek
Załączony obrazek
Załączony obrazek

 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 27.12.2016, 17:43
Post #75


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Istnieje taki Klub Śląsko-Zagłębiowski, który zrzesza audiofilów blisko mieszkających. W jego ramach czas spędzamy czasem razem...
A słuchamy wspólnie ostatnio więcej płyt renesansu i baroku niż jakiejś innej. Toteż wynik zakupów (jeden z nas napędza innych do wydania pieniędzy na to, czy tamto). Zaczęło się audiofilsko, bo od "Varietie of Lute Lessons" lutnisty Nigela Northa, wybitnie nagranej i wydanej przez Linn Records. Nie zawsze wybitnie nagrane "coś tam" wybitnym artyzmem się wykazuje. Jednak ta płyta zachęca, a nie zniechęca, do dalszego zgłębiania twórczości na przykład Johna Dowlanda (idealna muzyka na zimowe długie wieczory). Lutnia nagrana jest z bliskiej odległości, nie traci szczegółów, wybrzmiewa wspaniale i to tak, że nieomal widzimy wnętrze wyoblonego pudła rezonansowego instrumentu.
Muzyka Dowlanda to przede wszystkim pieśni. Najczęściej smutne, może nostalgiczne, pieśni śpiewane w towarzystwie lutni.
Spróbowaliśmy (przypominam, że w ramach klubowych) skonfrontować dwie płyty zawierające pieśni Dowlanda- perwsza to Stinga "Songs from the Labyrinth", a druga to Rosemary Hodgson i Justina Burwooda "Sorrow Stay".

Omówię krótko w odwrotnej kolejności:

Dowland: Sorrow Stay ABC Classics - ABC 4764998, Rosemary Hodgson (lutnia), Justin Burwood (tenor). Klasycznie wykształcony Justin Burwood wydaje się idealnym tenorem do tego typu muzyki. W każdej z pieśni smutek jest wpleciony w klimat kompozycji, wokalista akcentuje tenźe ale w subtelny sposób... Nostalgia jest wszechobecna ale nie dominująca do granicy kitschu. Rosemary Hodgson towarzyszy lutnią w sposób wrażliwy, stonowany, ale też przemyślany i pewnie artykułowany. Łatwo się odkrywa pozytywy muzyki gdy płyta jest świetnie nagrana. Ta jest! Specyficzny pogłos wskazuje, że nagrań dokonano w katedrze lub kościele. Sprawdziliśmy, rzeczywiście kościół posłużył za miejsce nagań (na fotografii nr5).

"Songs from the Labyrinth" Music by John Dowland, Edin Karamazov (lutnia), Sting (voc, lutnia)
Deutsche Grammophon, nagrano w Steerpike Studio (foto 6)
Sting mówi o sobie: "Nie jestem z wykształcenia śpiewakiem w tym repertuarze," a dalej mówi: "ale mam nadzieję, że mogę wnieść trochę świeżości do tych piosenek... Dla mnie to są popowe piosenki napisane około 1600 roku i odnoszę się do nich w ten sposób- piękne melodie, wspaniałe piosenki z doskonałymi dodatkami ". No i co mi pozostaje napisać po tych szczerych bez wątpienia słowach? Usłyszeliśmy (trzech uczestników spotkania) Stinga śpiewającego siebie- rockowego pieśniarza. Dynamicznego, z charakterystyczną chrypą w górnych partiach.... Zapytałem współsłuchających- to po jakiego diabła lutnie tu są? Przecie gitara też mogłaby wtórować! Dla mnie, jak i dla pozostałych (Marek, jako rock-fun, był bardziej tolerancyjny dla stingowej interpretacji). Nie pod presją Marka, ale pod wpływem innej myśli byliśmy skłonni oddać się dywagacjom takim- a skąd my, słuchacze z XXI wieku, mamy wiedzieć, która z interpretacji jest bliższa temu co ucho późnego renesansu słuchało? I dlatego tak odważnie cała nasza trójka z Klubu Śląsko- Zagłębiowskiego preferuje "Cztery pory roku" Vivaldiego w wykonaniu Fabio Biondiego z Europa Galante....

Uwaga: Treść podobna również ukazała się nacstronach innego portalu audio.
Załączona miniatura
Załączony obrazek
Załączony obrazek
Załączony obrazek
Załączony obrazek

 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Miles
post 4.01.2017, 08:37
Post #76


AUDIOFIL
****

Grupa: Użytkownicy
Postów: 305
Dołączył: 11.05.2013
Miejscowość: Wałbrzych
Nr użytkownika: 15 555


Z teki giganta, w tym przypadku Sony : seria Sony Classical - Great Performances.

Yo-Yo Ma gra 6 suit na wiolonczelę solo Jana Sebastiana Bacha.

Remajster nagrania z - o ile pamiętam - 1983 roku.

Krótka notka skopiowana z zasobów sieci internetowej:

"W serii Great Performances zostały wydane najcenniejsze nagrania katalogów Sony Classical oraz RCA z zachowaniem oryginalnych szat graficznych pierwotnych wydań. Dodatkowo zremasterowane nagrania ułożono w kolekcję najważniejszych arcydzieł w epokowych wykonaniach co powoduje, że to jedna z najciekawszych propozycji na rynku".

Dla mnie brzmienie jak i wykonanie które znajduję w tym wydawnictwie są jednoznaczną zachętą do zakupu kolejnych pozycji z tej serii.
Ogólnie bardzo lubię gdy firmy fonograficzne wydają na cd rarytasy muzyki klasycznej z przeszłości.




Załączona miniatura
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 6.01.2017, 23:17
Post #77


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Ludwiga van BEETHOVENA Symphony No. 9 w D-moll Choral, Op. 125 mistrz nad mistrze Wilhelm Furtwängler nagrywał parukrotnie, ale jest jeden, który może być zaliczny do legendarnych (dziś się nadużywa tego słowa. Odbył się w berlińskiej Alte Philharmonie pomiędzy 22 i 24 marca 1942 roku. Wykonawcami byli soliści- Tilla Briem (sopran); Elisabeth Höngen (alt); Peter Anders (tenor); Rudolph Watzke (bas); Bruno Kittel Choir, Berlin Philharmonic Orchestra.

Furtwängler - Beethovena 9'ta Symfonia - koncert urodzinowy dla Adolfa Hitlera (19 kwiecień 1942)
Dyrygent odczytuje w mrożący krew w żyłach sposób dzieło Beethovena. Orkiestra gra w taki sposób, że słyszymy echa wojny- maszerują żołnierze, działa strzelają, a samoloty bombardują. Soliści i chór śpiewają tak, jakby ich życie od tego zależało od tego jednego koncertu! To zbuntowana wypowiedź Furtwanglera, po stresach współpracy z Filharmonią Berlińską, obrony Żydów- muzyków, odmowy przyjęcia członkowstwa NSDAP. On też prawdopodobnie podzieliłby los artystów antyfaszystowskich gdyby nie fakt, że... Hitler go uwielbiał! Wszem, stracił stanowisko dyrektora berlińskiej opery (Karajan go "wypchnął"), ale zachował dyregenturę w filharmonii stolicy hitlerowskiej Trzeciej Rzeszy.
Jakąś dziwną drogę przeszły taśmy z rejestracją tego koncertu, bo całkiem sporo wydań się pojawia. Nie wiem też skąd je wzięła firma PRISTINE AUDIO. To według mojej oceny ta firma zrobiła najlepszy mastering w 2010 roku, a dowodem jest CD o nr. katalogowym- XR PASC 250.
Jestem szczególnie pod wrażeniem obniżenia szumu tła. Wiele fatalnych kaszlnięć hitlerowskich słuchaczy (oglądnijcie film!) zostało usuniętych, a inne zniekształcenia został y skutecznie wygładzone. Nagranie (foto z lewej) jest znacznie lepsze, niż innych. Oczywiście to nadal nagranie archiwalne, ze smakiem "przyrządzone"
Zachęcam do poświęcenia parudziesięciu minut na obejrzenie dokumentu z youtube wziętego. Ten film zrobił kiedyś na mnie tak ogromne wrażenie, że wyszukałem firmę PRISTINE AUDIO i kupiłem od nich CD (zamówienia realizują indywidualnie)

https://m.youtube.com/watch?v=06vGPnfWHxM
lub:
https://www.youtube.com/watch?v=06vGPnfWHxM:

Uwaga- ta sama treść ukazała się na innym portalu audio.
Załączona miniatura
Załączony obrazek
Załączony obrazek
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Miles
post 9.01.2017, 09:07
Post #78


AUDIOFIL
****

Grupa: Użytkownicy
Postów: 305
Dołączył: 11.05.2013
Miejscowość: Wałbrzych
Nr użytkownika: 15 555


Czyli na płycie mamy wykonanie marcowe czy kwietniowe?

Wpszoniaku, opis tego wydawnictwa który popełniłeś zmroził mnie niczym narracja w stylu Bogusława Wołoszańskiego - z grzmiącymi w tle werblami i czarno - białymi fotografiami armat oraz czołgów!

Jeżeli można Ci trochę "kadzić" to zauważę, że w wątku (a w zasadzie blogu) niniejszym pasjonujące prezentacje zamieszczasz!
Nie martw się niewielkim odzewem - na pewno nie tylko ja to czytam z wypiekami na twarzy!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 9.01.2017, 12:38
Post #79


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Przedstawiona płyta jest z marca. Dokładnie ta jest na filmie, do którego link zamieściłem. To dobrze, że czytasz i że dajesz mi znak....

(Za pewien czas znowu się ciekawe koncerty szykują... Cyrkluję na taki, gdzie organy się zaprezentuję, no i inne fajne. Dam znać)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Miles
post 12.01.2017, 08:42
Post #80


AUDIOFIL
****

Grupa: Użytkownicy
Postów: 305
Dołączył: 11.05.2013
Miejscowość: Wałbrzych
Nr użytkownika: 15 555


Wydawnictwo które koniecznie należy przedstawić w niniejszym wątku to Chesky Records.

Nabyłem właśnie płytę Lee Konitza "Parallels" wydaną przez ww.firmę wydawniczą. Album został nagrany w kościele św.Piotra w nowojorskiej dzielnicy Chelsea. Notabene inna płyta od braci Chesky którą posiadam: recital wokalno -gitarowy Badi Assad została zarejestrowana w tym samym miejscu.
Na dzień dzisiejszy nie potrafię powiedzieć, czy to przypadek czy też jest to może główne miejsce nagraniowe opisywanej oficyny?

Co do brzmienia- bardzo byłem ciekaw jak to wypadnie...a jest rewelacyjnie! Niesamowita ilość powietrza i przestrzeni zwraca na siebie uwagę jak tylko uruchomimy płytę w odtwarzaczu. Skład jazzowy brzmi zupełnie inaczej niż np.w realizacjach ECM. U Manfreda Eichera dostajemy sterylną doskonałość dźwięków rysujących się jakby na czarnym tle. U braci Chesky mamy hektary dobrze oświetlonej przestrzeni. To znaczy ja tak to słyszę,Miles.

Załączam link do strony wydawnictwa:

http://www.chesky.com/content/about-chesky

Podzielcie się proszę własnymi przemyśleniami na temat płyt Chesky Records które posiadacie w swoich zbiorach.



Załączona miniatura
Załączony obrazek
 
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 12.01.2017, 13:17
Post #81


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Milesie drogi, nie pogniewaj się na mnie, bo za chwilę wyleję wiadro pomyj na tę wytwórnię (troszku przesadzam). Ostatecznie to, że sympatią Ciebie darzę nie może być przeszkodą w różnicowaniu zdań na ten sam temat (od czasu do czasu). A teraz krótko- wytwórnia audiofilsko nudna! I nie wiem czy dlatego, że wykonawcy posłusznie grają jak szef każe, czy ich czas już przeminął? Nie piszę o tej konkretnej płycie Lee Konitza (którego uwielbiam) lecz o specyficznej aurze nagrań tej wytwórni. Podobnie źle znoszę ECM.... I tu się chyba narażę wielu z Was! A co mi tam... Niech się dzieje!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pboczek
post 12.01.2017, 14:06
Post #82


AUDIOFIL
****

Grupa: Użytkownicy
Postów: 198
Dołączył: 13.03.2016
Miejscowość: Krk
Nr użytkownika: 25 592


Blog to czy wątek, nieważne, istotne że poczytny, o czym świadczy liczba odsłon. Mało kto pisze, bo temat wysokich lotów, ale czytamy. Każdy przecież chciałby dowiedzieć się czegoś z wysokich rewirów muzycznych, ale pisać trudniej, bo jak ocenić wydawnictwo od strony technicznej skoro ma się wątpliwości co do tego jak słychać znaną płytę jednego i drugiego dnia.
Obejrzałem fragmenty koncertu berlińskiego i wygląda na to, że to Wilhelm Furtwängler jest Muzyką. Ona przepływa przez niego, w nim się formuje i gra.
Widziałem kiedyś koncert artysty podłączonego za pomocą sensorów umieszczonych na całym ciele do instrumentów elektronicznych. Wykonywał muzykę ruchami ciała, jego części, tułowia, ramienia, dłoni, palców, głowy... Musiał widzieć Wilhelma Furtwänglera w akcji, który jednak ma podpiętą do siebie całą Orkiestrę bez pomocy sensorów, a ona gra jak części jego ciała.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 12.01.2017, 14:21
Post #83


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Oryginalne Pboczku spojrzenie na pracę dyrygenta tu prezentujesz.... Bravo, bravo, bravo! Jest też tak, że tenże wspaniały dyrygent wcześniej na próbach ustalił interpretację czy w następstwie brzmienie orkiestry.

PS Robi ten koncert duże wrażenie, prawda?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pboczek
post 12.01.2017, 15:01
Post #84


AUDIOFIL
****

Grupa: Użytkownicy
Postów: 198
Dołączył: 13.03.2016
Miejscowość: Krk
Nr użytkownika: 25 592


Robi Wpszoniaku, dokładnie tak jak to opisałeś.

PS
Sprawdziłem zasoby Tidala (wiem), a tam cała mnogość płyt z muzyką tego dyrygenta. Na pewno o coś się zahaczę, ale słuchać, a słuchać i widzieć, tu robi różnicę.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 12.01.2017, 15:21
Post #85


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


Wiesz... Mam całkiem sporo płyt z Furtwanglerem w roli głównej (kiedyś je opiszę) i mimo, że to nagrania koncertowe najczęściej to brzmią smakowicie. Może dlatego, że wydania japońskie? Może to zasługa remasteru? Ja preferuję jego nagrania nad inne!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pboczek
post 12.01.2017, 15:57
Post #86


AUDIOFIL
****

Grupa: Użytkownicy
Postów: 198
Dołączył: 13.03.2016
Miejscowość: Krk
Nr użytkownika: 25 592


Jakie konkretne albumy polecasz tu dla świeżaka, a jakie sam masz ulubione?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 12.01.2017, 16:30
Post #87


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


CYTAT(Pboczek @ 12.01.2017, 16:57 ) *
Jakie konkretne albumy polecasz tu dla świeżaka, a jakie sam masz ulubione?

Dla świeżaka? Dla takich nie polecam ani pół z katalogu Furtwanglera! Ale Tobie....
Polecam od góry te najulubieńsze....
Furtwangler, Beethoven Symphony No5 Angel Records TOCE 11004
Furtwangler, Beethoven Piano Koncer No5 "Emperor" Angel Records TOCE 11008
Furtwangler, Beethoven Symphony No7 Angel Records TOCE 11006
Furtwangler, Brahms Symphony No4 Angel Records TOCE 11015
Furtwangler, Brahms Symphony No1 Angel Records TOCE 11013
Furtwangler, Beethoven Symphony No5 Angel Records TOCE 11004
Schumann, Symphonie Nr4/Haydn Symphonie Nr88 Furtwangler, Deutsche Grammophon UCCG 9494
Furtwangler, Tchaikovsky Symphony No6 Angel Records TOCE 11016

Z pozdrowieniami łączę nadzieję, że znajdziesz gdzieś te edycje (ja długo szukałem)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pboczek
post 12.01.2017, 16:45
Post #88


AUDIOFIL
****

Grupa: Użytkownicy
Postów: 198
Dołączył: 13.03.2016
Miejscowość: Krk
Nr użytkownika: 25 592


Dziękuję i pozdrawiam.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Miles
post 13.01.2017, 10:44
Post #89


AUDIOFIL
****

Grupa: Użytkownicy
Postów: 305
Dołączył: 11.05.2013
Miejscowość: Wałbrzych
Nr użytkownika: 15 555


CYTAT(wpszoniak @ 12.01.2017, 13:17 ) *
A teraz krótko- wytwórnia audiofilsko nudna! I nie wiem czy dlatego, że wykonawcy posłusznie grają jak szef każe, czy ich czas już przeminął? Nie piszę o tej konkretnej płycie Lee Konitza (którego uwielbiam) lecz o specyficznej aurze nagrań tej wytwórni. Podobnie źle znoszę ECM....



No mi się jeszcze Chesky nie znudziła, bo mam zaledwie dwie ich płyty. ECM-u za to mam więcej i już mi się nieco osłuchał, choć sympatyzuję z nimi dalej gdyż jakby nie było - wysoką jakość rejestracji gwarantują.

Co do Chesky Records to podoba mi się to, że stawiają na taką realizację która ma maksymalnie przybliżyć słuchacza do wrażenia uczestnictwa w wydarzeniu na żywo (tzn.tak oficjalnie deklarują). Słuszna to koncepcja. Choć można dyskutować, czy jak nie słychać kaszlu, szelestu papierków od cukierków, niby-szeptanych ale doskonale słyszalnych rozmów, oraz innych świadectw uczestnictwa publiczności w koncercie - to czy osiągalne jest wrażenie "live" czy nie... icon_wink.gif Historia polskiej fonografii pamięta płytę zespołu Kazik na Żywo o tytule "Na żywo ale w studio". Będę jednak łaskawy i nie opiszę tego albumu w niniejszym wątku icon_biggrin.gif icon_biggrin.gif
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wpszoniak
post 13.01.2017, 17:51
Post #90


MASTER AUDIO
**********

Grupa: Użytkownicy
Postów: 789
Dołączył: 18.06.2015
Miejscowość: Bytom
Nr użytkownika: 22 243


CYTAT(Miles @ 13.01.2017, 11:44 ) *
No mi się jeszcze Chesky nie znudziła, bo mam zaledwie dwie ich płyty. ECM-u za to mam więcej i już mi się nieco osłuchał, choć sympatyzuję z nimi dalej gdyż jakby nie było - wysoką jakość rejestracji gwarantują.

Opieram swoją opinię na własnym doświadczeniu wyniesionym jeszcze z wczesnych lat początków audiofilstwa. Sprzęt najczęściej grał ostro, więc wytwórnie niszowe- audiofilskie, a celowała w tym właśnie Chesky, przykrywała "kocem" mikrofony. Płyty tych wytwórni grały tak łagodnie, że aż nudą wiało. Nałóż na dokładkę artystów nie z pierwszej ligi.... Efekt gotowy?
Z ECM mam inny problem... Otóż repertuarowo to często wybitne pozycje, ale każda z nich nagrana z pogłosem, który robi na mnie wrażenie jakby muzycy grali w dużej przestrzeni... Na przykład na polu kartofli lub golfowym. Bardziej mi odpowiada kameralny (klubowy) sposób budowania przestrzeni przez Rudego Van Geldera (dla przykładu).
Go to the top of the page
 
+Quote Post

3 Stron V  < 1 2 3
Reply to this topicStart new topic
3 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
1 Zarejestrowanych: lukaszzsch
 



Wersja Lo-Fi Aktualny czas: 18.01.2017, 00:24
Audio - styczeń 2017

Strefa Magazynu

Audio 1/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!