Skocz do zawartości

Przemek J

Uczestnik
  • Zawartość

    55
  • Dołączył

  • Ostatnio

O Przemek J

  • Ranga
    (Nie)stały bywalec

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Pzn

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Kiedyś kupiłem jittera w promo za jakies grosze i od tego czasu leży w szufladzie. w parze z dragonfly red (sprawdzałem też ODAC) i dobrym kompem/laptopem nic nie zmienia na moje ucho, zarówno przy mniej jak i badziej sensownych słuchawkach (np. Senn HD600, 380PRO, AKG K550, Audeze EL8, Shure 1540, Grado SR80) np tutaj można znaleźć kilka pomiarów potwierdzających takie wrażnenia https://www.audiosciencereview.com/forum/index.php?threads/audioquest-jitterbug-usb-filter-review.10205/page-3 z kolei w jednym z postów ktoś zauważa, że konstrukcja jitterbuga przypomina standardowe filtry USB, które powinny być już zaimplementowane w urządzeniach/ na płycie głównej. Tym niemniej - jak podłączyłem się przez jitterbuga do starego kilkunastoletniego już blaszaka (PC chyba jeszcze na core duo), do portów na przodzie obudowy, łączonych przedłużkami z płytą główną, to miałem wrażenie, że brzmienie jest minimalnie wyraźniejsze w niższych częstotliwościach... Jednak nie na tyle, żebym mógł polecić taki gadżet w jego normalnej cenie. Pomiarów z bardzo kiepskich prądowo źródeł nie spotkałem, więc mogę tylko domniemywać, że filtr działa jak każdy inny filtr usb, a efekty mogą być widoczne w układach, które takiego filtra w ogóle nie mają lub z jakichś innych powodów mają bardzo dużo zakłóceń. Zatem, jeśli nie podłączasz daca do zajechanego kompa z umierającym już zasilaczem i tanią płytą glówną, to zdecydowanie lepiej przeznaczyć tą kasę na cokolwiek innego np ładny kabelek do słuchawek.
  2. O właśnie to! Jeśli do kwestii preferencji brzmieniowych i muzycznych, a także różnic wynikajacych z indywidualnej fizjonomii uszu słuchaczy, dodasz jeszcze takie czynniki jak moda, funkcjonalność czy konkretne zastosowanie, to dyskusja może obrać praktycznie każdy kierunek. Można zaproponować równie silne argumenty za AirpodsPro jak i Sony czy Jabrą, podobnie z nausznymi Bose 700, QC czy serią Sennheiser momentum. Co innego wybierzesz do biegania/siłowni, co innego do słuchania muzyki w domowym zaciszu, a co innego do odcięcia hałasu w komunikacji miejskiej... A jeśli potraktować słuchawki wręcz jak biżuterię, to wybór otwiera się jeszcze bardziej. Przy założeniu, że priorytetem jest jakość dzwięku, obecnie skłaniałbym się ku twierdzeniu, że przy wyborze czegokolwiek "true wireless" trzeba mieć solidny punkt odniesienia w słuchawkach przewodowych. Głównie dlatego, żeby trzeźwo ocenić stosunek jakości dzwięku do kwoty, jaką chcemy wydać na konkretny sprzęt.
  3. Mam wersję mk1 tych słuchawek Jeśli chciałbyś wyciągnąć max z basu tych słuchawek to warto zadbać o ich ułożenie na głowie, tak żeby pady szczelnie przylegały do głowy. Osobiście polecam też mały mod z padami od shure 1540 (ale to pewnie po upływie gwarancji) jeszcze poprawiaja bas i lekko wygładzają wysokie tony. odnośnie przenośnych DACów: z tymi akg wolę brzmienie dragonfly red od black. Tak czy inaczej, z telefonami też dają radę, jak juz wcześniej pisano.
  4. Tu trzeba niestety samemu sprawdzić : ) Mi osobiście pod względem dzwięku najbardziej odpowiadają Bose QCii i Sony wh 1000xm3 (ale Sony po redukcji basu w aplikacji - domyślne ustawienia są przebasowione). Oba modele uważam za najwygodniejsze. Oba modele mają też najlepsze ANC jakie testowałem. Może z lekką przewagą Sony, ale musze tu zaznaczyć, że nie miałem okazji pobawić się nowymi Bose 700. Ważna kwestia - przy odsłuchu Sony koniecznie trzeba sprawdzić rodzaj kodeka BT - ten podstawowy jest beznadziejny, a testowe modele, które widziałem w marketach są najwyraźniej zablokowane własnie na nim, bo nie mogłem go zmienić w opcjach na apt/x czy aac itp. Pod względem charakterystyki dźwieku, Sony można tez łatwo dostroić przy pomocy EQ w aplikacji - ogólnie Sony mocno idzie w przetwarzanie sygnału... Jeśli Ci to nie przeszkadza w kontekście naturalności dzwięku, to moim zdaniem obecnie najlepszy wybór ze słuchawek nausznych z anc w okolicach 1000 pln. Słuchałem jeszcze topowe modele B&W, B&O, Audiotechnica, Marshall oraz Beyerdynamic ( U Sennheisera sprawdzałem tylko ANC) i niestety wszystkie są przede wszystkim zdecydowanie mniej wygodne, a do tego mają gorsze ANC niż Sony czy Bose. W B&O jest moim zdaniem szczególnie słabo pod względem tłumienia, tym bardziej jeśli brać pod uwagę cenę. Ale za to design może się podobać. Kwestia priorytetów. Jeśli masz iPhone'a to rozważyłbym też Airpods Pro. Wiem, że douszne to zupełnie inna bajka, ale są moim zdaniem zaskakująco wręcz sensownym rozwiązaniem mobilnym. Tu raczej jest nacisk na uniwersalność i wygodę użytkowania, więc dziwięk jest tylko "ok" przy ich cenie, ale jest za to dośc rozsądnie zbalansowany, może z odrobinę podbitym basem, ale dla mnie jeszcze akceptowalnie (to też kwestia dopasowania do ucha). ANC trochę gorsze niż w Sony czy Bose, ale przepaści nie ma. Z powtarzalnymi dzwiekami i szumami rodzą sobie bardzo dobrze, takimi jak np szum projektora nad głową przy oglądaniu filmu, hałas tła w centrum handlowym itp. Mowa, wyższe dzwięki, tu słabiej, ale ogólnie dają radę.
  5. Magii to tam za wiele nie ma, wygląda na EQ i zestaw dobrze dobranych filtrów, ale w razie konieczności przy następnym teście mogę stanąć obok jakiegoś kondycjonera sieciowego i drogich posrebrzanych kabli oraz wykonac osobny odsłuch w klatce faradaya. Mogę nawet ubrać aluminiową czpeczkę. A tak na serio to jeśli bede miał okazje posłuchać dłużej jak grają w jakimś wyciszonym pomieszczeniu z pomierzonymi poziomami głośności w słuchawkach (bt vs kabel) to napisze jeszcze jeden przydługawy post.
  6. najzwięźlej jak portafię: Każdy smartfon który wspiera bluetooth AptX/AAC/LDAC przyniesie poprawę jakości dzwięku względem transmisji SBC. Jeśli obecny smartfon wspiera AptX/AAC/LDAC, to nie widzę powodu, dla którego potrzebny jest zakup nowego telefonu. Odnośnie złącza jack w telefonie i 32-bit/384kHz już padła tu wyczerpująca odpowiedź. Moim zdaniem, zakup zewnętrznego, mobilnego, daca w rozsądnej cenie w celu słuchania "przez kabel" nie przełoży się na lepszy dzwięk w Sony WH-1000X M3 bez względu na pliki z jakich słuchamy, łącznie z Tidal Master/Hi-fi.
  7. Dzięki za wyjaśnienie. Teraz już wiem do czego się konkretnie odnieść. Nigdzie nie napisałem, że AAC czy AptX jest bestratne, tylko że brzmi znacznie lepiej od "zwykłego" bluetooth (SBC). Z tego co mi wiadomo, żaden z kodeków bluetooth audio nie jest bezstratny. Pisałem o tym, że nawet przy odtwarzaniu z plików w ALAC/AIFF transmisja bluetooth AAC zapewniała brzmienie, które preferowałem nad połączenie kablowe z REDem. Stąd też moje zdziwienie, o którym pisałem, a które wywołało szybką reakcję przedstawicieli Sony. Od razu zaczęli mi wyjaśniać, że jest to spodziewany efekt przy tych słuchawkach, co zdają sie też potwierdzać opinie w necie. Ludzie od Sony sugerowali wykorzystanie "stacjonarnych", "high-endowych" wzmacniaczy słuchawkowych żeby uzyskać zadowalajace brzmienie przy połączeniu kablowym. Słuchawki po kablu jak i przez bluetooth testowałem każdorazowo w tych samych warunkach (kilka sesji odsłuchowych w różnych sklepach o róznym poziomie hałasu - wnioski za każdym razem na podobne, kilka różnych egzemplarzy tego modelu słuchawek). Przy trybie bluetooth nie znalazłem możliwosci wyłączenia DSP w tych Sony, więc nie bardzo wiem, jak można obejść ten problem przy porównaniu. Można natomiast włączyć DSP/ANC przy połączeniu kablowym - niestety, ku mojemu jeszcze większemu zdziwieniu (i zapewne Twojemu też) - w takiej konfiguracji nadal preferowałem dzwięk z połączenia bluetooth AAC względem kabla z iPhone+Dragonfly Red. Czuję, że musze tu znaznaczyć że normalnie słyszę różnicę między mp3 a FLAC/ALAC i to w różnych konfiguracjach sprzętu. Nie wiem, co konkretnie inżynierowie z Sony zrobili tym słuchawkom. Cokolwiek to jest - działa bardzo dobrze. Czy to kwestia nie tak świetnego wzmocnienia REDa? Być może. Jednak ten sam Red całkiem nieźle radzi sobie z wieloma modelami słuhcawek nawet kilka klas lepszymi i teoretycznie trudniejszymi do "napędzenia" od tych Sony. Nie wykluczam, że te słuchawki potrzebują po kablu o kilka klas lepszego DAC-a/wzmacniacza, żeby je wysterować na poziomie brzmienia, jakie zapewnia ich wewnętrzna elektronika. Jeśli tak jest w istocie, to rozwiązanie, które polega na podłączeniu ich po kablu do wzmacniacza zasilanego z sieci uważam za kompletnie niepraktyczne i nieadekwatne do zastoswań dla tych słuchawek. Zatem, nie widzę sensownej drogi wyciśnięcia makismum możliwości brzmienia tych słuchawek bez wydania kilku tysięcy na bardzo dobry stacjonarny wzmacniacz słuchawkowy i DAC. Po prostu uważam, że w takiej sytuacji rozsądniej kupić inne słuchawki do słuchania muzyki w domu, w ciszy, a Sony używać do tego, w czym są świetne.
  8. Z czym konkretnie się nie zgadzasz? Z tym, że można porównywać tryb pasywny(kabel) z bluetooth oraz tryb z włączonym ANC/DSP, czy z wnioskami z tego porównania? Apple obsługuje podobną implementacje do AptX z kodekiem AAC i z tej opcji korzystałem - powinienem był to dorpecyzować. W każdym razie - AptX/HD/AAC inne nazwy, inna implementacja, ale dla użytkownika efekty podobne jeśli chodzi o streaming muzyki. Szczególnie względem standardowego połączenia bluetooth (zdaje się, że nazwa tego trybu to SBC). W necie można znaleźć opinie że AAC odrobine lepsze przy iTunes, bo nie wymaga ponownego zakodowania, niektórzy twierdzą też, że słyszą róznicę miedzy AAC i AptX - jak bede miał możliwośc to porównam. Jednak te Sony w trybie pasywnym brzmią na tyle płasko i bez wyrazu, że kazda opcja z włączonym przetwarzaniem sygnału będzie znaczącą poprawą moim zdaniem. Jeśli chcemy porównywac te słuchawki tylko w trybie pasywnym do innych słuchawek przewodowych, to sytuacja wygląda dla Sony źle... Krótko mówiąc: baz zasilania, w trybie pasywnym, przez kabel, nawet z rozsądnym mobilnym DACiem (Dragonfly RED) Sony WH1000X M3 brzmią nieadekwatnie do swojej ceny. Lepszy dzwięk po kablu uzyskamy, moim zdaniem, z praktycznie każdymi sensownymi słuchawkami przewodowymi w granicach 700-1200 pln, czyli Sennheisery, Beyerdynamic, Audiotechnika, AKG, itp itd (noo, z wyjątkiem Beats, hehe). Używanie tych Sony w trybie przewodowym uważam za rozwiązanie awaryjne, kiedy koniecznie musimy korzystać ze słuchawek w drodze. Różnica jest na tyle wyraźna, że nawet dopasowanie poziomów głośności "na ucho" tu nie pomoże. Ba, nawet raz specjalnie ustawiłem głośniej "po kablu" przy jednym z odsłuchów i nadal uważam, że bt (w trybie AAC/HD/AptX) przyniesie lepsze brzmienie - bardziej przestrzenne, dokładniejsze i ogólnie o ciekawszej charakterystyce. Porównanie Sony w trybie z włączonym przetwarzaniem sygnału, względem podobnej klasy słuchawek zarówno przewodowych i bezprzewodowych, wypada jednak znacznie lepiej, tak jak pisałem w poprzednich postach... Powtórzę, że można na to patrzeć dwojako. Jadni uznają ten rozdźwięk między trybem aktywnym i pasywnym za zły design słuchawek lub efekt cięcia kosztów - w sensie - po co projektować bardzo dobre sluchawki i do tego dodać ANC, kiedy można zaprojektować średnie i poprawić je korekcjami tak, żeby były akurat na tyle dobre, że ludzie w większości nie zauważą różnicy wzlędem lepszych słuchawek, przy założneiu, że słuchamy na nich muzyki w streamingu (MP3 itp) oraz w głośnym otoczeniu. Niemniej jednak - równie dobrze można przytoczyć ten argument jako jeden z głównych atutów tych słuchawek... kwestia podejścia do elektronicznej korekcji dzwięku. Osobiście skłaniałbym się ku tej drugiej interpretacji, szczególnie, że mamy do czynienia ze słuchawkami z ANC, i to obecnie chyba najlepszym na rynku w tej cenie. W kontekscie ANC tak zaawansowaną korekcję dzwięku uznaję tym bardziej za zaletę, że włączenie nawet mocnego ANC nie wpływa w tych Sony drastycznie na percepcję jakości dzwięku. W takiej sytuacji jestem gotów zaakceptować niedostatki w trybie pasywnym. Jeśli natomiast przyjmiemy jeszcze inne stanowisko - żeby rozpatrywać wbudowaną elektornikę słuchawek jako osobne źródło - to musze przyznać, że takiej synergii dzwięku jak ta oferowana w pakiecie od Sony raczej nie osiągniemy z żadnym znanym mi DAC-iem w cenie, która nie przekracza ceny samych słuchawek. Nie wiątpię, że jakiś Chord Hugo czy topowy Naim wycisnąłby z tych słuchawek absolutne maksimum ich możliwości. Twierdzę natomiast, że parowanie tych słuchawek z czymkolwiek, co nie jest mobilnym DAC-iem mija się z celem, dla jakiego te słuchawki w ogóle istnieją (czyli używania ich jako słuchawki mobilne, do miasta, do samolotu, tramwaju, lub do luźnego słuchania muzyki podczas wykonywania innych czynności w domu, do filmów, do rozmów, czy nawet do "posłuchania" dla relaksu itp). Idąc dalej tym tropem nakreślę raz jeszcze i może doprecyzuję moją opinię wzgledem porównania kabel vs bt w Sony WH1000X M3: Przy założeniu że: a) słuchamy w miejsu o podwyższonym poziomie hałasu tła (w różnym stopniu, np. od małego sklepu na uboczu do tych bardzo głośnych, wielkopowierzchniowych) b) używamy bluetooth wysokiej jakości (AptX/AAC/HD/LDAC) c) słuchamy plików w streamingu w max jakości (zarówno Tidal jak i Spotify) c2) a nawet lokalnych ALAC/FLAC/AIFF/WAV, ale tu patrz ptk a) - bo w zupełnej ciszy nie testowałem Twierdzę, że dzwięk z bluetooth (AAC) w Sony jest lepszy od połączenia kablem (w trybie pasywnym znacząco, w trybie aktywnym mniej, ale nadal zauważalnie) z iPhone+Dragonfly RED. Ponadto, patrząc na charakterystykę brzmienia tych Sony w trybie pasywnym nie spodziewałbym się znaczącej poprawy z żadnym ze znanych mi przenośnych DAC-ów. Może warto w tym miejscu dodać, że *bez dodatkowych korekcji Wydaje mi się, że ktoś o dużej wiedzy w zakresie DSP mógłby upichcić domowym sposobem jakiś profil korekcyjny lub zaawansowany EQ który poprawiłby sutuację. Pytanie tylko po co, skoro Sony już to zrobiło i to w trybie bezprzewodowym... Chyba tylko na wypadek rozładowania baterii w słuchawkach. Podsumowując - dla typowych sytuacji użycia, dla których te słuchawki zostały zaprojektowane, nie widze sensu korzystania z połączenia za pomocą kabla w tych słuchawkach. Nie widzę też sensu kupowania drogich dac-ów stacjonarnych tylko dlatego, żeby wycisnąć max możliwości tych słuchawek w połączeniu kablowym. Natomiast, za absolutną konieczność uważam połączenie tych słuchawek za pomocą najwyższej możliwej jakości bluetooth, czyli AAC/AptX/LDAC, bo kompresja w trybie SBC jest wyraźnie słyszalna i moim zdaniem przeszkadza w odbiorze muzyki, nawet przy max ANC. Dzieki za uwagi, które przyczyniły sie do, mam nadzieje, bardziej klarownie przedstawionej opinii.
  9. Nie. ANC jest najwyraźniej połączone z "DSP" i przetwarzanie odbywa się na poziomie wewnętrznego DAC-a bt. Można niby wyłączyć ANC (nie wiem czy całkowiecie), ale przez bluetooth sygnał nadal przechodzi przez jakiś EQ/DSP w słuchawkach. Przy słuchaniu po kablu bez zasilania słuchawek (jak je wyłączymy lub się rozładują) dzwięk jest po prostu słaby, szczególnie jeśli brać pod uwagę ich cenę. Powiedziałbym, że charakterystyką trochę zbliżony do Sennheiserów HD380 PRO, tylko mniej przestrzenny, mniej dokładny i jeszcze bardziej płaski, może z wokalem trochę "bliżej" słuchacza. W sumie ma to sens, bo wydaje mi się, że taka charakterystyka stanowi dobrą podstawę do agresywnego przetwarzania sygnału i daje pole do popisu dla dużej korekcji przy ANC. Po kablu przy włączonym zasilaniu i minimalnym ANC jest lepiej niż bez zasilania słuchawek, ale moim zdaniem nadal gorzej niż przez bluetooth Aptx/HD. Bezpośrednio porównywałem vs iPhone + dragonfly red (Tidal/Spotify/ALAC). Tak, wiem, też byłem zdziwiony... lekko mówiąc. Przedstawiciele Sony sami zwrócili mi na to uwagę po tym, jak zobaczyli moją nietęgą minę po odsłuchu z kabla, więc nie jest to moja odosobniona opinia. Być może po połączniu z jakimś stacjonarnym wzmacniaczem sytuacja ulegnie znacznej poprawie, ale nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym ktoś kupuje bezprzewodowe słuchawki z ANC tyko po to, żeby siedzieć w zaciszu domowego ogniska i słuchać tego przez kabel z czymś pokroju Chord, Naim czy nawet shiit itp chyba, ze ktoś już to ma w domu, ale wtedy ma też zapewne o kilka klas lepsze słuchawki przewodowe. Wróćmy jednak do Sony - sprawdzałem kilka sztuk tych słuchawek w różnych sklepach i wszędzie było to samo pod względem jakości dzwięku kabel vs bt(AptX/HD). Z tym wyjątkiem, że niektóre wersje demo odmawiają połączenia przez APTX (może dlatego że czasem nie działa i sa problemy z połączeniem, szczególnie z iPhone'ami) a dodatkowo nie można połączyć ich przez kabel bo są "zabezpieczone". Ale tych ostatnich raczej bym unikał przy porównaniach dzwięku, bo przez zwykły bluetooth jest tutaj standardową bluetooth'ową skompresowaną "kupą" zamiast muzyki - i w tych słuchawkach słychać to nawet przy streamingu ze spotify... a tym bardziej z Tidal'a, nie wspominając już o lokalnych plikach bezstsratnych. Tak czy inaczej - są to jedne z najlepiej brzmiących słuchawek bluetooth (jak mają włączoną elektronikę i AptX/HD), jakie miałem okazje słuchać. Zostawiają w tyle B&W, wszelkie Beats'y, Audiotechniki, a nawet o wiele droższe Bang & Olufsen Beoplay H9i, które są swoją drogą beznadziejne pod każdym względem, moze z wyjatkiem wzornictwa.Sony domyślnie są troche przebasowione jak na mój gust, ale można to skorygować w aplikacji i wtedy brzmią całkiem neutralnie, powiedziałbym, że na poziomie Bose QC35ii. Tych nowych Bose 700 jeszcze nie sluchałem, ale w necie są bezpośrednie porównania i Sony wypada w nich bardzo dobrze. Wybór między Bose a Sony moim zdaniem będzie bardziej oparty o porównanie cech ANC, towarzyszących aplikacji, wykonania i np jakość rozmów przez telefon... Jeśli natomiast zalezy nam na konkretnym dzwięku, zaletą Sony jest tutaj właśnie przetwarzanie sygnału i EQ w appce. Jak ktoś chce więcej basu - jeden kilk i boom - mamy coś co brzmi lepiej niż Beats i do tego ma tłustsze beaty ;) Chcemy coś bardziej w stylu Bose - jeden suwaczek - i gotowe. DSP można postrzegać w tym kontekście zarówno jako zaletę jak i wadę... Tutaj pojawia się naturalnie pytanie, czy jest to dzwięk na poziomie 1200 pln w normalnych zamkniętych słuchawkach? Niekoniecznie... Np. AKG 550 (z padami od shure) i z dobrym mobilnym dac-iem (np dragonfly - osobiście preferuję Red'a w tym układzie) moim zdaniem brzmią już trochę lepiej przy założeniu, że słuchamy ze źródeł bezstratnych. Podobnie będzie z Beyerdynamic'ami Czy Audiotechniką albo B&W w zbliżonej cenie, jeśli odpoiwada nam charakterystyka dziwięku konkretnego modelu. Z kolei, jeśli planujemy zakup super drogiego DAC-a tylko po to, żeby poprawić nieprzetworzony dzwięk w tych Sony przy odsłuchu stacjonarnym, to już lepiej iść w jakiś dac mobilny i tanie planary w stylu Oppo czy Audeze albo np Shure 1540. Cenowo wyjdzie podobnie a dziwęk o kilka poziomów lepszy. Wracając do głównego watku: wydaje mi się, że najlepiej kupić telefon ze wsparciem AptX/HD (lub jakiś adapter z AptX/HD, jesli są), bo moim zdaniem da to najlepsze rezultaty i będzie najwydogniejszym rozwiązaniem.
  10. A ja z kolei polecam akg 550 z padami od shure 1540 - bas zyskuje na klarownosci wzgledem stockowych padow, a gora wydaje sie lagodniejsza. ogolnie w tych akg ze stockowymi padami bardzo duzo zalezy od ulozenia glowy i docisku pada ( jesli sluchasz w okularach albo masz dluzsze wlosy to bas bedzie mial inna charakterystyke niz przy „pelniejszym” docisku, stad, mam wrazenie, ten model AKG bywa skrajnie odbierany przez rozne osoby - najlepiej samemu posluchać. moim zdaniem dobrze zgrywaja sie z dragonfly red.
  11. Ale te sony mają wewnetrzna elektornike odpowiedzialna za przetwarzanie sygnalu. Jak idzie sygnal po kablu nawet z dobrego daca to efekty sa moim zdaniem gorsze od polączenia bluetooth HD/aptx. Bez przetwarzania przez procesor wewnętrzny Sony dzwiek z tych sluchawek wydaje bardzo plaski i ogólnie nieciekawy (nawet dragonfly red czy chord mojo niewiele tu pomoże). Kupowanie daca do tych sluchawek mija sie z celem moim zdaniem. Jesli nie chcesz zmieniac telefonu to moze lepiej sie rozejrzec za jakims adapterem z aptx HD.
  12. Jeśli dragonfly to wg mnie RED zauważalnie lepszy przy słuchawkach w okolicach 1300 pln. Wspomniane Sennheisery to taki bezpieczny materiał na polecenie, ale nie wiem, czy do tego rodzaju muzy się sprawdzą - najlepiej samemu przetestować. A czy komp jest dobrze wyciszony? bo tutaj przy otwartych słuchawkach widzę pole do poprawy wrażeń : )
  13. zależy od słuchawek, rodzaju słuchanej muzyki, preferencji itp.. Osobiście przerobiłem kilka dac-ów i serie słuchawek wbudowany w macbook'a, , Dac magic xs, dragonfly black, dragonfly red, ifi, ODAC+o2 i jeszcze kilka innych, łącznie odsłuchem moon audio 230HAD, o i jeszcze z archaicznych ciekawostek player iRiver E10. więc: Na kilku no-name słuchawkach za pl 100 - 200 pln różnice praktycznie niezauważalne (oprócz np grania tzw V - czyli podbite basy i wysokie tony - np w dacmagic xs).... AKG 550 - tutaj wbrew pozorom również różnice były mało słyszalne, a słuchawki niby dobre, ale spotkałem sie z kilkoma opiniami, z którymi teraz jestem skłonny się zgodzić, że one akurat grają dość specyficznie, czym potrafią maskować subtelne różnice w dac-ach, więc zdecydowanie trudniej je wysłyszeć. Sennhaiser HD 380 pro - to słuchawki w zasadzie do monitorowania dziwięku przy nagrywaniu video i w tym przedziale cenowym dość dobrze obrazują różnice między dac-ami - tu wyraźnie było słychać, że np dacmagix xs mocno podbija basy i wysokie tony (czyli jak to zestawisz ze słuchawkami które już mają bardzo wyrażną górę, to potrafi zakłuć jeśli jakaś wokalistka ma bardzo syczące S) i a średnica gra jakby "z daleka" (szczególnie damskie wokale) a np dragonfly red ładnie tą górę zaokrągla nie tracąć przy tym rozdzielczości w porównaniu z dacmagic xs, natomiast wokale zdają się grać "bliżej" i bardziej naturalnie. Dla odmiany dragonfly black zachowuje się podobnie do dacmagic xs, tylko wg mnie gra troche bardziej "intymnie", czyli wokale bliżej słuchacza, ale bas podobnie podbity i raczej ostra góra - w necie piszą, że to niby bardziej neutralne brzmienie, ale trudno mi się z tym zgodzić po przesłuchaniu tego co robi ODAC+o2, który gra przy tych poprzednich bardzo neutralnie, co niektórzy obierają jak wręcz chłodne, suche brzmienie. Ale, jesli ktoś słucha głownie elektroniki i lubi mocne tłuste beaty to taki dragonfly black z zestawie jakimiś beyerdynamicami albo audiotechnica da porządnego kopa w basach a wszelkimi cyknięciami w minimalach ucieszy nawet słuchaczy po 60-tce którzy nie odbierają prawie nic ponad 6 tys Hz ; ) Jeśli pójdziemy półkę wyżej - to np takie Sennheisery HD 600 też ładnie pokazują różnice w dac-ach. albo np Shure 1540 (i maja najwygodniejsze pady jakie sprawdzałem)- bardzo fajne, ale strasznie wrażliwe na wszelkie podbicia basów - a jeśli ktoś chce tego uniknąć, tak jak ja - no to praktycznie odpada większość mobilnych dac-ów poniżej 2K, które mają ocieplone brzmienie, zmulone basy lub graja wspomnianą V-ką, może z wyjątkiem oppo HA2, którego jednak nie miałem okazji sprawdzić w tym zestawie. ODAC też zagrał z tym całkiem fajnie, ale z kolei nie jest przenośny.... więc tak... tak, czasem nie słychać różnic.
  14. chyba ostatni już update ze źródłem w postaci ODAC+o2: praktycznie nie słyszę różnicy vs Dragonfly Red po dopasowaniu poziomów głośności. Co ciekawe, w słuchawkach (akg 550 i senn. HD 380) róznice między tymi dacami słyszę, a przynajmniej tak mi się wydaje, więc prawdopodobnie wady wzmacniacza zacierają różnice między źródłami. To z kolei może być wskazówką odnośnie poziomu, do jakiego warto inwestować w źródło do tego wzmacniacza. Zakładam tu oczywiście, że wydawanie więcej niż 1000 pln na źródło do tego zestawu trochę mija się z celem. Ewentualne zmiany na lepsze w charakterze dźwięku zestawu wydają się więc leżeć już tylko po stronie ustawienia głośników i akustyki pokoju.
  15. Nie, ale jak tylko bede miał okazję to się zapoznam! Na razie skłonny jestem wyeliminować Oppo PM3. Raz, że nigdzie w Poznaniu nie znalazłem sklepu w którym można by ich odsłuchać, a dwa, że wszyscy sprzedawcy mówią, że nie sa warte ceny w PL (w US zachwalane, ale w cenie $399... więc w sumie miałoby to sens...)
×
×
  • Utwórz nowe...