Przemek J

Uczestnik
  • Zawartość

    40
  • Dołączył

  • Ostatnio

O Przemek J

  • Ranga
    Debiutant
  1. Nie, ale jak tylko bede miał okazję to się zapoznam! Na razie skłonny jestem wyeliminować Oppo PM3. Raz, że nigdzie w Poznaniu nie znalazłem sklepu w którym można by ich odsłuchać, a dwa, że wszyscy sprzedawcy mówią, że nie sa warte ceny w PL (w US zachwalane, ale w cenie $399... więc w sumie miałoby to sens...)
  2. dlaczego miałbym przepuszczać nieskompresowane pliki przez bluetooth? troche bez sensu... No i nie chcę pozbywać się dac-ów
  3. no właśnie audio techniki chyba nie do końca mi leżą - któryś z high endowych modeli już próbowałem (nie pamietam, czy to ten czy model niżej) - pamiętam, że nawet z dragonfly red miały za ostrą górę dla mnie. Może za ostrą to złe słowo - zbyt zaakcentowaną. Jednak wtedy koncentrowałem się raczej na przetestowaniu dac'a, więc pewnie jeszcze wrócę do tego modelu. Natomiast, miłośnicy dźwięku zza oceanu polecają dozbierać do Aeon'ów od Mr Speakers, ale to jednak +50% do budżetu minimum (+pewnie vat, więc koniec końców x2)...
  4. Jeśli mieszkasz w jakimkolwiek rodzaju bloku to raczej odpuściłbym takie głośniki, chyba, że lubisz dudniący bas z (kilku)sekundowym pogłosem, lub wkurzać sąsiadów . (chyba, że duże mieszkanie w planie otwartym z pomieszczeniem o min. wymiarze 6+ metrów, który nie trafi w jedną z podbitych częstości basowych ) Przerabiałem temat. Brzmią ok w pokojach odsłuchowych lub dobrze umeblowanych, dużych pomieszczeniach, najlepiej w domach wolnostojących o dobrej akustyce. Ogólnie są ok do imprez - jako źródło muzyczki w tle lub potańczenia na domówce po kilku drinkach, albo jako dekoracja. Jeśli podoba Ci sie, jak gra ten NAD, to skupiłbym się na dobraniu do niego jakichś fajnych kolumn.
  5. Mały update: Dragonfly RED jako źródło zdecydowanie poprawia kwestie podbitych basów w opisywanym zestawie (nad 310 + elac) Pzzyjemniej oddaje też wysokie tonów (mniej sybilantów, ale bez utraty szczegółów) Przy kawałkach Jazz-owych talerze i wszelkie "dzwoniące" instrumenty itp nie wychodzą przed szereg. Lekkie wycofanie wysokich dźwięków akurat może być minusem dla niektórych, ale dla mnie brzmi to całkiem ok. Red zdaje się też oddawać znacznie bardziej naturalnie i troche cieplej wokale, które teraz słychać zdecydowanie bliżej słuchacza niż przy dacmagic xs. W połączeniu z lekką poprawą akustyki pokoju polegającą na zamieszczeniu na ścianach kilku obrazów (z 3-5cm pianką za nimi) oraz strategicznie ustawionych sześciennych półek (tzw Qube, wypełnione książkami w różnym stopniu) oraz wstawieniu sofy (180cm) brzmi to znacznie lepiej niż na początku.
  6. Cześć, Będę wdzięczny za sugestie odnośnie wyboru słuchawek: wymagania - w miarę możliwości neutralne, w sensie: bez przesadzonego basu i kłujących w uszy sybilantów (Ultrasone raczej odpadają ;p ) raczej cieplejszy wokal (ale jednak pozostający w ramach szeroko pojętej neutralności) ogólnie coś poziom wyżej od AKG k550. budżet - ok 2 tys, ale jeśli coś będzie super to może jeszcze +500 do jakiej muzyki - raczej uniwersalne w tym zakresie, bo spektrum duże, od elektroniki i mainstreamu przez Jazz po klasykę, jednak bez szaleństw jeśli chodzi o oddanie dźwięku instrumentów smyczkowych - bardziej zależy mi na tym, zeby artyści jak Bjork czy Freddie M nie kłuli uszu sybilantami. Fajnie jakby fortepian brzmiał jak fortepian a nie małe pianinko i żeby instrumenty w orkiestrze nie zlewały się w jedną kupę : ) źródło: pliki aiff, ripy cd, stream wysokiej jakości, troche mp3 Cambridge Audio dacmagic xs, Dragonfly red, (Odac+O2 w drodze) Głośno raczej nie słucham, więc jak dla mnie dragonfly spokojnie dawał rade z 300ohm owymi słuchawakmi. Doświadczenia: - Sennheiser HD 380 - tu raczej wykorzystanie do okazjonalnej edycji wideo, do muzyki zbyt płaskie i bez wyrazu jak dla mnie - AKG K550 - tu już jest całkiem fajnie - bas w normie szczególnie z Dragonfly RED, klarowność ok, ale brakuje mi w nich przestrzeni (niestety, otwarte słuchawki nie wchodzą obecnie w grę). Z CA dacmagic xs zyskują w basie, może troche kosztem kontroli a wysokie tony jeszcze ok i nie kłują uszu, ale za to wokale nie do końca mi leżą z tym źródłem - dragon fly gra znacznie cieplej, przyjemniej i bardziej "do głowy" w tym zakresie, jednak może trochę za bardzo przytępiona góra wychodzi z tym zestawem, ale ogólnie chyba wolę dragonfly red od dacmagic xs, może z wyjątkiem słuchania Jazzu bez wokalu, ale to tez zależy od utworu. miałem okazję na szybko zapoznać się z takimi modelami jak: Shure SRH 1540 - wydawały się całkiem ok zarówno z dragonfly jak i dacmagic xs, ale warunki odsłuchowe miałem kiepskie więc mogę tylko powiedzieć, że jest szansa, ze to dobry kierunek, ale będę wdzięczny za alternatywne propozycje Beyerdynamic T70 (250) - z dragonfly red trochę za mało basu i trochę za dużo ostrej góry. O czym wstepnie myslałem, a nie udało się jeszcze przetestować: W necie sa dobre opinie o Oppo PM-3, jednak relacje ustne od różnych sprzedawców nie są już tak zachwycające (w sensie: za drogie jak na to co oferują, firma od telefonów i ogólnie naciąganie klienta, więc wolałbym się podeprzeć opinią kogoś kto rzeczywiście miał okazję dłużej posłuchać tego ustrojstwa) Beyerdynamic DT1770 - troche ponad budżet, ale ludzie u których testowałem T70 zachwalali. Będę wdzięczny za wszelkie sugestie, czego szukać, na co zwrócić uwagę - i jeszcze jedno pytanie - czy w tym budżecie szukać czegoś uniwersalnego, czy raczej rozbić to na 2 i kupić różne modele do różnych rodzajów muzyki? Czyli np klasyka - rozdzielczość i scena vs ciepły wokal i brak syczących sybilantów - podział przykładowy, nie mówie że te rzeczy się wykluczają - nie muszą być też tak zestawione w docelowym sprzęcie. Czy może jednak iść w coś w rodzaju moddingu Fostex-ów T40RP?
  7. do listy dodałbym: Audioquest dragonfly (chyba sa jakies nowe, tańsze wersje - w granicach budżetu i wygląda na to, że nawet działaja ze smartfonem) ale jeszcze nie miałem okazji posłuchać jak graja. Cambridge audio dacmagic xs i jeszcze o2 ODAC
  8. "dobre brzmienie" to bardzo względne pojęcie. Z pewnością będzie lepszy niż głośniki wbudowane w laptopa lub tablet. Czy warto? To zależy czego oczekujesz. Jeśli głównie chodzi o funkcję "przenoszenia" to ok Osobiście wolę mini jambox jawbone, bo jest mniejszy, ładniejszy i nie ma podbitego basu. Ale spełnia funkcję lepszego głośnika do laptopa/telefonu oraz kuchenno-piknikowego radyjka i do tego te urzadzenia się nadają. Jesli chcesz słuchać muzyki to raczej poszukałbym jakichś słuchawki w tej cenie...
  9. Myślę, że najlepszym sposobem na rozwiązanie tego problemu będzie pożyczenie krótkiego inteconnectu analogowego o takich samych parametrach jakie masz obecnie w tych 10m i sprawdzenie, czy słyszysz różnicę i jeśli tak to czy jest ona dla Ciebie jeszcze akceptowalna. Jakaś strata z pewnością będzie przy 10m vs 1m, chociaż u mnie różnice sa bardzo minimalne (przy CambridgeAudio DAC magic XS i reszcie sprzętu używanego klasy "do 1500 pln"), przy czym nawet długi kabel z DACiem tej klasy co dragonfly jest wg mnie lepszy niż np system AirPlay. Oczywiście dużo zależy od samych plików oraz od tego, czego słuchasz. Zakładam, że nie są to pliki mp3 W kwestii długiego kabla usb może lepiej zapytać w dziale PCaudio?
  10. Nie wiem, czy głośniki jawbone sa teraz dostepne od ręki do posłuchania - trzeba by popytać. Ale jeśli porwónywałaś różne głośniki i to panasonic spełnia Twoje oczekiwania co do dzwięku to chyba nie ma co wymyślać. Pod względem jakości samego dzwięku to dramatycznej poprawy w tym przedziale cenowym raczej nie będzie. Z kolei moim zdaniem nie warto więcej inwestować w takie rozwiązania - miałem duży głosnik bose soundlink air i uważam że był to najgorszy zakup audio jaki kiedykolwiek zrobiłem - a brzmiał ogólnie lepiej niż jawbone czy jakikolwiek inny mniejszy głosnik bluetooth (nie licząc basu, którego bose miał zdecydowanie za dużo jak na moje ucho, no i faktu, że miał być przenośny, ale przez to, że był jednak dość duzy to i tak cały czas stał w domu w jednym miejscu... wobec tego równie dobrze mogłem kupić zestaw stereo, co tez niedawno zrobiłem, z pomocą forumowiczów ). Jeśli koniecznie ma być głośnik to weź ten, którego brzmienie najbardziej Tobie odpowiada. Dużo zalezy od tego, jaką funkcję ma spełniać. Jeśli ma po prostu być głośniejszy niż laptop/telefon to takie zadanie spełni pewnie każdy taki głośnik w podanej cenie. Jeśli ma ładnie wyglądać to weź ten który Ci się nabardziej podoba. Jeśli ma być "do oglądania filmów" to upewnij się że działa ok z Twoim obecnym sprzętem, a jesli ma służyć jako dzwięk w podróży czy też "na wakacje" to zobacz jakie ma mozliwości ładownaia oraz ile wytrzymuje bateria i czy rzeczywiśćie będzie Ci się chciało go nosić. Jeśli natomiast ma służyć jako główne źródło muzyki - do słuchania - to rozważyłbym jednak słuchawki
  11. Akurat temat głośniczków bezprzewodowych już przerabiałem (niestety) w końcu stanęło na różowym jawbone mini jambox (tzn żona wybrała). Mają duży wybór kolorów - każdy kolor to troche inny geometryczny design - jeśli ktoś lubi takie wzornictwo to moim zdaniem najłądniejsza propozycja na rynku. Tylko kupowałem jeszcze jak dolar był tańszy, teraz może troche wyjść ponad budżet. https://jawbone.com/speakers/minijambox Moim zdaniem jawbone mini jambox ma najbardziej neutralny dzwięk (jeśli w ogóle można mówić o neutralności przy takich rozwiązaniach) z tych wszystkich wynalazków o małych rozmiarach i gra w miare równo niezależnie od poziomu głośności. Moim zdaniem największa wada tych wszystkich głośników jest to, że zmiana poziomu głośności powoduje znaczną zmianę charakterystyki dzwięku, czyli np przy cichszym słuchaniu basy są mocno uwydatnione, przy czym jednocześnie mocno zniekształcone) - efekt ten przy jawbone mini jest sprowadzony do akceptowalnego dla mnie poziomu. Jawbone mini ma też stosunkowo mało "basu" i po bluetooth gra ciszej do konkurencji (imprezki tym nie zagrasz) - ale dla mnie to akurat są zalety w tego typu sprzęcie, bo praktycznie nie słychać zniekształceń objawiających się syczeniem/pierdzeniem głośnika przy max głośności. Natomiast, zdecydowanie lepszy (i głośniejszy) dzwięk można uzyskać przez podłączneie telefonu kabelkiem do wejścia aux in - jeśli masz starszego iPhone'a to polecam np kabelek FiiO L3 lub L11. Jeśli komuś nadal byłoby za cicho to dobrym rozwiązaniem jest postawienie głośnika przy pustej ścianie, albo najleipej w rogu pomieszczenia na wysokości uszu
  12. Telenoweli ciąg dalszy: Osoby bardziej doświadczone być może uznają poniższe spostrzeżenia za nader oczywiste - o czym uczciwie uprzedzam (jeszcze kilka postów i zlece nagranie czołówki do jakiejś piosenki Rysia R.) Poprosiłem kilka innych osób o posłuchanie różnych kombinacji sprzętu i każdy potwierdził, że różnice są zauważalne, jednak każdy inaczej odbierał słuchaną muzykę. Żeby trochę skomplikować sytuację, dodałem jeszcze jedną kombinację sprzętu, a mianowicie DacMAgic podłączony do wejścia aux RCA yamahy osoba A stwierdziła, że sama yamaha gra dość "sztucznie", wskazując na połączenie DacMagic+Yamaha jako ogólnie najlepsze z opisywanych, czy też najbardziej uniwersalne, z wyjątkiem uworów w których główną rolę odgrywa wokal. Wrażenia pod względem roku nagrania utworów podobne do moich, czyli nowsze nagrania - sama yamaha - starsze DacMagic+NAD. Osoba B z kolei stwierdziła, że DacMagic+Yamaha brzmi sztucznie i płasko natomiast sama Yamaha daje ładnie zauważalną głębię. Z mojej strony mogę powiedzieć, że osoba A lubi chodzić jako odbiorca na koncerty, przy czym kiedyś grywała na pianinie, natomiast osoba B sama regularnie gra na instrumentach (smyczkowych) - czy i w jaki sposób wpływa to na postrzeganie naturalności dzwięku mogę się tylko domyślać. Ja nie gram na żadnym instrumencie na dużych koncertach też nieczęsto bywam, ale jakaś mała "jam session" - jak najbardziej. Przy kilku odsłuchach miałem wrecz diametralnie inne postrzeganie jakości dzwięku tak od osoby A jak i B (to co dla mnie było szeroką sceną dla B było spłaszczeniem, natomiast to co dla A było sztucznym dzwiękiem dla mnie było po prostu nie-ocieplone i bardziej analityczne - względem odbioru muzyki poważnej na tych zestawach każdy z nas miał inne, powiedizałbym nawet że skrajnie różne preferencje... Co ciekawe, osoba B stwirdziła, że pianino/fortepian brzmi naturalniej z wyjścia sluchawkowego latopa niż przez DacMagic. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale za to zgodziłbym się z tym, ze jest bardziej "wysunięte" do przodu. Na uwagę, że z laptopa brzmi "jak z pudełka" usłyszałem kontrargument, że pianino przecież jest pudełkiem i właśnie tak brzmi . Od razu nasuneła się też myśl, że DacMagic wprowadza pewien dystans między słuchaczem a muzyką i zachowując przy tym neutralność. Yamaha gra bardziej "intymnie" - aczkolwiek - wg mnie bardziej "klinicznie", uwypuklajac przy tym zupełnie inne rzeczy niż DacMagic (podobnie miałem przy porównaniu przez słuchawki) Bardzo ciekawe jest to, że w innym pomieszczeniu przy innej sesji odsłuchowej gdzie porównywanymi głośnikami były tylko B&W a testowanyn sprzętem Yamaha vs DacMagic+NAD310 aż takich różnic czy podzielonych zdań na temat budowy sceny nie obserwowaliśmy... Osoba C powiedziała natomiast, że jest ok i że w zasadzie da się to wszystko wyrównać korektorem jak komuś coś przeszkadza Wszyscy natomiast są zgodni co do tego, że słychać różnicę w jakości dzwięku w zalezności od sposobu przekazywania sygnału do wzmacniacza - od najczystszego do lekko przygaszonego: (różnie jest to określane - chyba najczęściej jako "więcej/mniej powietrza" między dzwiękami). Moim zdaniem nie wpływa to jednak aż tak bardzo na charakterystykę budowania, czy też prezentację sceny (byłby ciekaw jakie są Wasze odczucia w tej kwestii) 1. CD /stick usb/iPOD połączony kablem usb do yamaha 2. krótki interconnect z DACMAGIC (NAD/YAMAHA) (tutaj nie tyle jest mniej powietrza co jest odrobinę ciszej) 3. długi (10metrów) interconnect z DacMagic (NAD/YAMAHA) (pdobnie - trochę ciszej niż poprzednio) 4. Airplay Żeby oddać skalę zjawiska, mogę powiedzieć, że powyższe różnice wydają się jednak znacznie mniejsze niż różnice między tym samym ripem do AIFF/FLAC a wersją tego samego pliku w MP3, niezaleznie od sposobu przesyłania sygnału. Jeśli więc ktoś nie słyszy różnicy miedzy mp3 a plikami AIFF/WAV/FLAC/ALAC to różnicy między powyższymi metodami przesyłu sygnału raczej też nie usłyszy Wszyscy również zgodnie stwierdziliśmy, że z ELAC-ami NAD ma problemy z kontrolą basu. Z B&W również, ale mniejsze. Z ELAC-ami Yamaha też sobie nie radzi w niskich rejestrach, jednak w nieco innym zakresie niż NAD, aczkolwiek dużo zalezy od nagrania. Czasem jeden i drugi sprzęt miał bumiący bas, czasem tylko NAD, czasem Yamaha - co moim zdaniem wskazywałoby na problemy pokoju (dodam, że jako jedyny słyszałem te kolumny w innym pomieszczeniu i tam probelmów z basem nie przypominam sobie). Ponadto NAD ma trochę "niewygładzoną" górę w stosunku do Yamahy Dzisiejsze odsłuchy tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że już na poziomie "początkującym" bardzo dużo zależy od preferencji słuchającego i jego odsłuchowych nawyków - są pewne rzeczy które można by traktować jako niezależne od uśrednionego słuchacza (np straty jakości i szczegółowości ze względu na kompresję plików, sposób przesyłania sygnału ze źródła ) jednak zdecydowanie większe znaczenie mają kwestie bardziej subiektywne, czy też nie dające się kwalifikowac jako lepsze/gorsze ale po prostu "inne" - inaczej prezentujące muzykę - a kluczowe dla odczucia jakie wywołuje w słuchaczu brzmienie danego sprzętu - czy tez najprościej mówiac - czy dany sprzęt produkuje dziwięk który się komuś podoba czy nie.
  13. Małe uzupełnienie - ze względu na to, że Yamaha ma wyjście słuchawkowe a DacMagicXS jest w zasadzie reklamowany jako wzmacniacz słuchawkowy, pokusiłem się o małe porównanie na tych samych utworach. Słuchawki: Sennheiser HD 380 PRO Yamaha crx-n5600D: Airplay/Usb/cd Cambridge Audio DacMAgicXS: Usb pierwsze co rzuca się w uczy to bardzo wysoki poziom szumu na wyjsciu słuchawkowym we wzmacniaczu Yamaha. nie mierzyłem, ale przy bardzo niskich poziomach głośności jest to irytujące. Klarowność dzwięku zdecydowanie na plus dla DacMagic, poziom szumu jest tutaj - dla mnie - praktycznie niesłyszalny (np przy kocercie na wiolonczele i orkiestre Lutosławksiego włączam play - i po chwili po prostu zaczyna grać muzyka. Przy tym samym utworze na wyjściu słuchawkowym w sprzecie Yamaha muzyka ledwo przebija się przez szum, który słychać już w momencie wpięcia słuchawek do gniazda mini jack... Jeśli jednak jakimś cudem pominąć szum to muzyka nadal nosi cechy tej słyszanej na duzych głosnikach - dotyczy to przede wszystkim wysunięcia wokalu znacznie przed tło oraz budowania sceny - jej szerokości i głębi. Separacja poszczególnych instrumentów bardzo cierpi zapewne ze względu na szum, jednak ich lokalizacja przypomina tą słyszaną na dużych głośnikach. Podobnie w DacMagic - cechy sceny i eksponowania pewnych instrumentów podobnie jak przy odsłuchu przez NAD-a. Wydaje się więc, że można tu mówić o graniu DAC'ów bardziej niż wzmacniaczy. Podobnie jest z wysokimi tonami - tutaj jednak sam DacMagic lepiej moim zdaniem radzi sobie z sybilantami niż Yamaha na wyjścou słuchawkowym (różnica jest minimalna, ale jednak - powiedziałbym, że podobnie jak w przypadku różnicy na ELAC-ach, z tym, że tutaj Yamaha minimalnie bardziej syczy) Z basem sytuacja również jest odwrotna - w DacMagicXS jest lepiej kontrolowany, precyzyjniejszy i moim zdaniem przyjemniejszy w odbiorze (przy czym nie jest go mało - ale uprzedzam, że co do ilości basu mam dość specyficzne podejście - czytałem recenzje sluchawek HD 380, wg których nie ma w nich w ogóle basu - a dla mnie jest go nawet dośc dużo). Na podstawie powyższych spostrzeżeń skłaniałbym sie ku twierdzeniu, że główną przypadłością NADa 310 przy odsłuchu kolumn w rozpatrywanym tu zakresie cenowym jest, w moim odczuciu, kontrola basu, czy raczej: relatywne probelmy z kontrolą basu. Reszta pasma wydaje się być stosunkowo neutralna jak na ten przedział cenowy i bardzo uzależniona od źródła dzwięku (i oczywiście kolumn.)
  14. Zrobiłem dziś ciekawe porównanie (podobne do już opisywanego w pierwszych postach, jednak tym razem NAD pracował z Cambridge Audio DacMagicXS), więc w ramach odpoczynku od bezdusznych tabelek, wyliczeń i pomiarów - dla odmiany - kolejne wrażenia z odsluchu: kolumny ELAC ELR 115 oraz B&W 686 s2 testowane zestawy: 1. DacMagicXS + NAD 310 - pliki aiff, ripy z cd, po kablu 2. Yamaha CRX-n560D - te same pliki, AirPlay przyznam, że zaskoczyło mnie to jak dobrze wypadł NAD w tym porównaniu. Taki zestaw moim zdaniem nie powoduje już zauważalnej różnicy klas w otrzymywanym dzwięku, a wybór zalezy od preferencji brzmieniowych i wymaganych połączeniach (tu yamaha bezsprzecznie wygrywa) - tak czy inaczej, mogę jeszcze raz śmiało powiedzieć, że DacmagicXS tchnął życie w poczciwego NADa (drugi słuchający również stwierdził, że zestaw DacMagicXS+nad310 brzmi zauważalnie przyjemniej niż dzisiejsze konstrukcje nada o - powiedzmy - podobnej klasie). ale do rzeczy: B&W zestaw yamahy + B&W to bardzo dobre, moim zdaniem uniwersalne połączenie. Bas bardzo dobrze kontrolowany, bardzo dokładna ale nie kłująca w uszy góra (można powiedzieć, że łagodna ale bardzo szczegółowa) i wysunięte do przodu wokale (ale tak w sam raz). Kolumny brzmią na zdecydowanie większe niż są NAD z tymi samymi kolumnami brzmi mniej analitycznie (mniejsza separacja, szczegóły słychać, ale nie wybijają się tak mocno) i ma mniej kontrolowany bas - wokal też trochę bardziej wycofany, ale dla mnie było to jak najbardziej ok. Aha - teraz, przy dobrym sygnale ze źródła NAD nie miał najmniejszych problemów z napędzaniem tych B&W ELAC: Yamaha z ELAC-ami zachowywała się również świetnie. Wokal był jeszcze bardziej wysunięty do przodu i bardzo mocno skupiony w jendym miejscu, czy też wyizolowany w stosunku do reszty szerokiej sceny. Wysokie tony ostrzejsze w stosunku do B&W, ale dla mnie jeszcze w normie. Basu oczywiście było tu znacznie więcej niż przy B&W wydaje mi się, że z B&W jest szybszy, ale z Elacami niżej schodzi - dużo zalezy od utworu). ELAC-i oczywiście dawały jakby pełniejsze/szersze brzmienie. Mogę teraz powiedzieć, że bardzo podoba mi się to jak brzmią wysokie tony na B&W - jeśli większe kolumny tego producenta utrzymują podobną charakterystykę to już wiem w którym kierunku chciałbym iść w brzmienu wysokich tonów) - czy dobrze myśle, że to są te różnice w brzmienu Niemieckim i Angielskim? NAD+DacMagicXS z Elacami w porównaniu z Yamahą zachowywał się różnie. Z jednej strony różnice w basie były tu zdecydowanie większe niż przy odsłuchu B&W - i kontrola najniższych częstości u Yamahy była bardziej widoczna. (aczkolwiek, dokładną różnicę pewnie usłyszę dopiero po opanowaniu akustyki pokoju) Z drugiej strony utwory z klasyki Rocka i podobnych - np Queen, David Bowie, Roxy Music zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu w zestawie NAD+DacMagicXS. Przy nowszych nagraniach, szczególnie z dużą ilością elektroniki, raczej preferowałem brzmienie Yamahy - chyba głównie przez bas. Wokal, podobnie jak poprzednio - NAD+dacmagic mniej wysunięty, ale jednak zauważalnie i dla mnie wystarczająco odseparowany od tła. U Yamahy chwilami to wysunięcie mi nawet przeszkadzało, ale wiadomo - kwestia preferencji. No i tutaj również większa separacja Yamahy była szczególnie widoczna, aczkolwiek mam wrażenie, że sama szczegółowośc była na podobnym poziomie, tylko NAD+DacMagic nie wywalały tych szczegółów na wierzch - dzwięk był bardziej zwarty w jedną całość. Analitycznośc Yamahy ładnie isę za to prezentowała w muzyce koncertowej - przy dużej liczbie instrumentów - nie to, że NAD brzmiał źle, ale jeśli ktoś słucha tylko lub głównie - muzyki poważnej - to Yamaha byłaby zdecydowanie trafniejszym wyborem moim zdaniem. Z kolei przy utworach bardziej mainstreamowych - dużo zależy od konkretnego nagrania, nawet podczas słuchania różnych albumów tego samego wykonawcy - np "Ultra" Depeche Mode fajniej brzmiała z NADem wg mnie, ale już Exciter który jest bardziej elektroniczny (może nie bardziej, lecz jednak ma inny charakter) bardziej mi przypadł do gustu przy odsłuchu ze sprzetu Yamaha. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że kilka odsłuchanych utworów z serii "mastered for iTunes" brzmiało zaskakująco wręcz podobnie na obu sprzętach. Nie wiem, na ile jest to kwestia stratnego formatu a na ile "mastered for iTunes", ale raczej obstawiałbym to drugie, bo różnice przy odtwarzaniu plików mp3 było słychać na podobnym poziomie. Dla wyjaśnienia: mówię tu o tym, że zmiana formatu nie powodowała zmniejszenia wpływu poszczególnych sprzętów na odbiór muzyki, czy też nie "zamydlała" ich charakteru, jak to miało miejsce w przypadku plików masterowanych specjalnie pod iTunes. Różnice miedzy plikami Aiff a mp3 320 kbps są wyraźnie słyszalne w normalnej muzyce. Wysokie tony: tutaj różnice sa minimalne, ale jednak zauważalne: yamaha ma jednak trochę łagodniejsze ich "zakończenie". jeśli miałbym to przedstawić w skali od łagodnych do ostrzejszych, to sprawa wygladała by tak: łagodne --> Yamaha+B&W ----> NAD+DacMagic+B&W ------------> Yamaha + ELAC -> NAD+DacMagic+ELAC --> ostrzejsze. przy czym ostrzejsze ciągle jeszcze mieszczą się w granicy akceptowalności dla mnie (zestaw NAD+DacMagic+ELAC uszczypnie czasem jakimiś sybilantami, ale nie przeszkadza to w odbiorze, Yamaha z Elacami szczypie w tych samych miejscach, ale odrobinę mniej ) Podsumowanie: Biorąc pod uwagę fakt, że porównujemy zestawy, z których jeden obecnie kosztuje 2x tyle co drugi (Yamaha+B&W za 3100 pln; za NAD+Dac+Elac dałem łacznie 1550) to jestem bardzo zadowolony z NADA. Na tą Yamahę była promocja świąteczna i chodziła za 2500 pln - może będzie po raz kolejny :Ddla kogoś kto potrzebuje dużo wejść cyfrowych, Airplay, CD, radio i inne bajery - przy tej cenie wydaje się to bardzo ciekawa propozycje Co do kolumn: chyba jednak wolę ELAC ELR 115 od tych B&W 686 s2, ale myślę, że w mniejszym pokoju B&W zagrałyby zdecydowanie lepiej (spodziewam się, że przy większych B&W wolałbym z kolei brzmienie dużych B&W od Elaców, ale jeśli brać pod uwagę cenę to Elaci były bardzo korzystnym wyborem.
  15. Podepnę się pod temat, bo sam jestem ciekawy bardziej technicznych wyjaśnień. Z tego co wiem, to audirvana wczytuje cały plik muzyczny do ramu w "jendym kawałku" i dopiero potem go wysyła gdzie trzeba, czyli w tym przypadku po usb (?) do DAC-a. Efekt jest taki, jakbyś mial pliki na komputerze. Dysk podpięty pod router (nie wiem jaki system plików) może powodowac różne efekty związane z transmisją danych przez wi-fi lub po długim kablu jeśli to router zawiaduje wysyłaniem plików - może też sam router nie do końca radzi sobie z plikami ? Ostatanio tez czytałem o efektach re-samplingu - nie wiem, czy SM6 re-sampluje pliki, a jesli tak, to do jakiej wartości oraz jak się ma to do odtwarzania ich przed audirvanę - ale z tego co widziałem to re-sampling w zaleznosci od użytego algorytmu może powodować podniesienie (lub obniżenie, ) poziomu szumu (noisefloor) oraz dziwne efekty w częstościach harmonicznych konkretnych utworów (jeśli słaby algorytm - przy czym słaby może tu również oznaczać "wymagający mało mocy obliczeniowej"). Trudny temat - dużo nieintuicyjnych efektów związanych ze skomplikowanymi obliczeniami matematycznymi może zmień router i zobacz, czy efekt będzie inny?