wpszoniak

Uczestnik
  • Zawartość

    1173
  • Dołączył

  • Ostatnio

O wpszoniak

  • Ranga
    Przyjaciel forum
  1. Mam nadzieję, że nie uraziłem Ciebie żadnym słowem. Teraz wiem więcej, bo określiłeś zakres cenowy. Wydaje mi się sensowne zrobienie kabla we własnym zakresie, uważając na to by nie paść ofiarą oszustów, więc postąpić można tak: Kabel- Neotech, Furutech lub Mogami + wtyczki (nawet te najtańsze) Furutecha. Ja zrobiłem parę kabli zasilających w swoim życiu i mimo, że mam Demiurga to do zasilającej listwy zastosowałem właśnie Neotecha (opisałem, obfotografowałem w wątku o Verictum).
  2. Szanowny kolego, kto jak nie Ty ma wiedzieć lepiej niż ktokolwiek z nas? Ale OK, podam nazwę kabla (w przyszłości najbliższej kabli) firmy mojej ulubionej- Demiurga se kup! To kabel sprawdzający się w tak przeróżnych systemach (słuchałem w czterech), że ze spokojnym sumieniem uznaję go za najbardziej uniwersalny i nie psujący.... Na jego tle nie polecam żadnego innego. Pozdrawiam, przedstawiciela firmy Audio Autonomy. PS Firma Verictum wypożycza kable lub demonstruje w salonach zainteresowanych, więc będzie łatwo zweryfikować moją rekomendację.
  3. Nie, mam tylko 175 cm wzrostu... Czytuję przeróżne fora, choć jedynie tu (od pewnego czasu) się wypowiadam, na których można znaleźć interesujące informacje i taką był link do filtra bursztynowego. Zresztą w wątku "Czy audio- voodoo to voodoo" już go wykorzystywałem...
  4. Marcinie, nie do końca jest tak źle jak piszesz. Środowiska uniwersyteckie się interesują zagadnieniami prądowymi, oto przykład: https://www.infoaudio.pl/artykul/1179,amber-sound-audiofilski-bursztyn
  5. Nie, Revo, nie zostawiajmy! Walczmy! Ostatecznie tym szkody nie robimy żadnej nikomu, natomiast w niewiedzy zostawianie jest nieżyczliwością samą. Pewno, że dla wygody, albo zachowania zdrowia psychicznego, można by się wycofać, ale o ile lepiej się dyskutuje (chyba obaj to lubimy) z audiofilami uświadomionymi niż z pewnymi brakami w wiedzy... Prawda?!
  6. Bardzo to zbieżne z tym co próbuję od pewnego czasu "wmawiać"- najpierw postarajcie się dać sprzętom grać jak na to zasługują, a ewentualnie później wymieniajcie na inne. Słusznie Revo podkreśliłeś, że to nie tylko kabel zagrał, a cały system dzięki kablom!
  7. Belfrze drogi, ja bardzo żałuję, że Twoich wpisów nie widuję...
  8. Wiesz... Nie tylko niemieccy blogierzy (blagierzy?) wątpią, bo i polscy również. Śmiem twierdzić, że jesteśmy- Ty Hiacytcie i ja (i jeszcze paru, którzy zapewne się odezwą) w poważnej mniejszości, choć trzeba przyznać, że to forum (bodaj jedyne i wyjątkowe) rozsądkiem się wykazuje. Dlaczego te kilometry kabli od elektrowni są mniej istotne? A dlatego, że te ostatnie metry mają wpływ największy... Należałoby zacząć od definicji prądu elektrycznego przemiennego żeby to próbować wyjaśniać. W każdym razie to co napsute to te ostatnie metry mają naprawić zanim energia elektryczna dotrze do układów elektrycznych, które decydują o dźwięku..... I tyle! Piszesz "ważne, że jest słyszalna różnica. I z tego się cieszę"... No, ja bym się nie cieszył bo takie słyszenie generuje potrzebę wydania mnóstwa pieniędzy, bo jeśli Ci się zdaje, że się wykpisz tysiącem złotych to Ci się tylko zdaje. Wierzaj mi- wiem coś na ten temat i nie dlatego, że wsie rozumy pojadłem lecz dlatego, że właśnie usłyszałem.
  9. Hiacynt'cie, mnie dziwi, że Ciebie to dziwi... "Kable (wszystkie) są antenami podatnymi na zakłócenia radiowe i magnetyczne. Do tego dochodzi jeszcze inna bolączka w postaci przesłuchu- szumu elektrycznego w kablu. Pochodzi on od sygnałów z innych przewodów w obrębie jednego kabla. Jeżeli dwa przewody znajdują się blisko siebie i nie są skręcone, energia z jednego przewodu może przeniknąć na sąsiedni przewód i odwrotnie. Powoduje to szum w obu kablach- ze względu na przypadkowy ruch elektronów, który jest w tym przypadku nieunikniony. Ten wpływ zazwyczaj jednak jest niewielki w porównaniu do innych zniekształceń. Większym problemem stają się szumy prądu zmiennego i uziemienia. Elektryczność jest przenoszona do urządzeń i maszyn za pomocą przewodów ułożonych w ścianach, podłogach i sufitach. W wyniku czego wnętrza budynków, wypełnione szumem zasilania, powodują nie taką jaką byśmy sobie życzyli pracę urządzeń audio. Wydawałoby się, że kable zasilające mają jedynie pośredni wpływ na to co usłyszymy dzięki systemowi audio jako całości. Nie jest tak. Jedno z wyjaśnień tego zjawiska może się kryć w fakcie, że sygnał ten sam elektryczny płynie nie tylko w torze sygnałowym (poprzez interkonekty, a w ich wpływ nikt nie wątpi), ale także przewodami ochronnymi PE* kabli zasilających. Jak się pozbyć tego „balastu”? Najprostszym sposobem może być odłączenie przewodów PE. Jednak ze względu na bezpieczeństwo użytkownika i możliwość uszkodzenia elementów systemu postępowanie tego typu jest wykluczone. Drugi sposób to zastosowanie wyrafinowanych audiofilskich przewodów sieciowych (dziś już wydaje się całkiem racjonalne wydawanie dużych pieniędzy na ten cel, nie jak kiedyś się proponowało- o wartości rzędu 10% wartości urządzenia do którego się go podłączało). "Wrogiem nr1” są szumy EMI/RFI. Właśnie z tymi zakłóceniami musi zmierzyć się kabel, ale i potrafimy je skutecznie ograniczać. Robi się to na różne sposoby- poprzez skręcenie lub zaplatanie przewodów, stosowanie skuteczniejszych ekranów, dołączanie filtrów pochłaniających szkodliwe zakłócenia. Jedne firmy tego typy filtry traktują jako integralną część kabla, a inne tworzą odrębny element audio." Podsumuję: wszelkie zanieczyszczenia prądu, jeśli nie zostaną usunięte lub przynajmniej ograniczone, zaburzają pracę układów elektronicznych podstawowych urządzeń- wzmacniaczy czy odtwarzaczy. A czy warto wydawać na kable pieniądze niemałe to proszę sobie samemu odpowiedzieć. PS Treść jest częściowo skopiowana z mojego artykułu (to co kursywą pisane), który przygotowałem dla przyszłego bloga, co to ma się ukazać ino się nie ukazał...
  10. Pozornie rację masz, ale jest też tak, że konstruktorzy muszą iść na kompromis by ceny nie zawyżać. Nie raz się zastanawiałem dlaczego poważni producenci (choćby szanowany tu na forum Leben) wyposażają sprzęt w kable za 5 zł i bezpieczniki za 10 groszy, lampy za 35 zł... Nie znaczy to jednak, że nie woleliby inaczej! Jest też tak, że akcesoria dobiera się tak (zwłaszcza te mniej uniwersalne) by synergię tworzyły z pozostałymi elementami systemu. Nikt z użytkowników Lebena jakich znam nie zostawił lamp jakie otrzymał przy zakupie... Konstruktorzy w schemacie nie okrrślili, że to mają być Sovteki, lecz, że EL84...
  11. Gdy opisywałem płyty zestawu " The Original Mono Recordings" Boba Dylana posiłkowałem się (by byków jakowyś nie narobić na blogu, co to ma być, a jeszcze go nie ma) informacjami z https://en.wikipedia.org/wiki/Bob_Dylan Dla wygody, albo lenistwa, włączyłem tłumacza googlowego... Popłakałem się ze śmiechu gdy się dowiedziałem, że: "Bob Dylan (ur. 24 maja 1941 r.) - amerykański poetaista, autor piosenek, malarzy, pisarzy i laureatów nagrody Nobla. Od ponad pięćdziesięciu lat ma wpływ na muzykę..."
  12. Twój głos opisujący doświadczenia związane z wpływem kabli zasilających jest zbieżny z moim. Wielu zmienia sprzęt podstawowy (często niewinny) zanim rozważą inne potencjalne przyczyny niepowodzeń audiofilskich, a te mogą być różne- od kabli po podstawki pod sprzętem.
  13. Wydaje mi się takie podejście do problemu za jedyne rozsądne, bo spotykałem juz systemy, które nie tyle nie były czułe na kable (w to nie wierzę) co rzeczywiście nie słyszało się ich wpływu. Ktoś może zasugerować, że dobrem jest to , że wpływu nie słyszymy... Nie, wcale to dobre nie jest, bo to tylko oznacza, że urządzenia audio w takiej sytuacji są ograniczone do jednej i tej samej prezentacji (bez potencjału).
  14. I właśnie tak powinniśmy reagować- dumą. Nie stać nas... Może kiedyś będzie nas stać kupić coś polskiego lepszego od konkurencji? Wierzę, że będzie. PS 1. Wiem, że firma Verictum właśnie projektuje kabel, który z racji zastosowania miedzi, a nie drogiego srebra, będzie znacznie tańszym niż topowy Demiurg. Tańszy nie oznacza- gorszy! Będzie inny, to pewne. Zresztą miałem okazję testować go u siebie i porównywać z Acrolinkiem 7N-PC9500. Napiszę tak, by tych co lubią Acrolinki (ja do nich nie należę) w żaden sposób nie urazić- w moim systemie lepiej spisuje się Verictum, który dopiero zaczyna być kablem w wersji przed sprzedażowej. PS 2. Pełną recenzję kabla Acrolink 9500 (w porównaniu do Demiurga) mogę zapowiedzieć- za jakieś dwa tygodnie ukaże się pod adresem: wpszoniak.pl (jeszcze blog nie działa, ale za niedługo będzie możliwe czytanie... )
  15. Simsonie, drogie są te przedmioty i owszem. Ale jest tak, że jam przykładem takiego co Mercedesa nigdy nie miał, nie miał też domu nad jeziorem... Ale miałem miłość do muzyki i cierpliwości kupę. Czy sądzisz, że mógłbym kupić przedmioty audio, które teraz satysfakcję dają w każdym czasie? No nie. Czekałem na tę chwilę paręnaście lat... Naprawdę trzeba bardzo chcieć, a się to osiągnie! Zresztą po co to piszę? Każdy wie to choćby z literatury...