Skocz do zawartości

Baron

Uczestnik
  • Zawartość

    4
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

1

O Baron

  • Ranga
    Debiutant

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Mazury

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Szkoda że nie zdążyłem przeczytać wczorajszego sporu, musiało być gorąco skoro zabrali nam forum na jeden dzień. Od siebie dodam parę groszy. Mam aktualnie dwa trafa zbalansowane od Airlink. Jedno robione przez Krzyśka 2kVA, ładne w pięknej obudowie, gniazdami Furutecha, kablami wewnętrznymi również firmowymi i dobrą elektroniką. Drugie od niedawna, robione na zamówienie z Airllink 4kVA gołe na pajęczynach, z miękkim startem czekającym na ładną obudowę i porządne bebechy. To drugie kupione pod przyszłe inwestycje. Ostatnio po zamieszaniu ze sprzętem robiliśmy ze znajomymi ślepe testy obu traf ponieważ myśleliśmy że to one są winne zamieszania ze sprzętem. Chodziło o to że nagle dźwięk zdegradował się o kilka klas i nie wiedzieliśmy co się stało. Wymienialiśmy wszystko po kolei a okazało się że winien był jeden z kabli o którym zapomniałem (cyfrowy). Testy były robione na Sansui B2105 i źródle Thety. Ale do rzeczy. W trakcie testów okazało się że gołe trafo gra bardziej kontrolowanym basem z bardziej obecną niższą średnicą. Bas był bardziej krawędziowy i szybszy. Stwierdzone przez trzy osoby. Ja jestem elektronicznym laikiem i nie wiem gdzie jest przyczyna ponieważ dla 2105 bez problemu wystarczy a nawet jest zawyżone te 2kVA. Ale następnie zrobiliśmy testy z odkurzaczem i trafo 2kVA przy obciążeniu spadało o 4V a przy tym samym obciążeniu odkurzacza trafo 4kvA było stabilne jak skała i może spadło o 0,2V. To w sumie same cyferki ale w dźwięku też było to słychać. Trzeba by spytać Krzyśka co on tam zamontował z elektroniki ale nie sądzę żeby to miało jakiś degradacyjny wpływ na dźwięk. Wręcz przeciwnie, bebechy Krzyśka są firmowe a te w trafie 4kVA to najprostsze kabelki splecione na wierzchu w pajęczynkę plus miękki start zrobiony na szybko. Także jestem zdania że rozmiar ma znaczenie. ponieważ jest stabilniej bez względu na elektronikę towarzyszącą. Ale w pewnym stopniu nie przesadzałbym z dużym zapasem mocy trafa.
  2. Sensuj fajny wykład ale znam historie bardziej wzruszające. Mój pokój jest marnie zaadoptowany akustycznie i odsłuchy były robione na Audiolabie 8000S/PX i następnie 907DR w identycznych warunkach. Spośród czterech osób obecnych przy odsłuchu nikt nie musiał sobie wyobrażać 3D przy 907DR. To była przepaść. Przy audiolabie takiego efektu nie było. Czary? A piszę tu o 907DR która według mnie jest tylko początkiem w porównaniu do 2105. Nie wyobrażam sobie powrotu do Audiolaba (z całym szacunkiem do marki). Lampa jest fajna, czatująca, wciągająca... ale dla mnie mało prawdziwa. Może nie słuchałem tej która wpadłaby w mój gust. Chociaż użytkownicy lampy AudioResearch po posłuchaniu 2105 jakoś inaczej postrzegali brzmienie wokali i instrumentów niż Ty. Może nie musieli używać wyobraźni żeby słyszeć 3D?
  3. Większej głupoty dawno nie czytałem. Dla mnie to typowa prowokacja. Nie żebym krytykował wpis dla samego wpisu ale klocki audiolaba to była moja pierwsza audiofilska przygoda trwająca około 10 lat (z przerwami na różne sytuacje rodzinne). Począwszy od Audiolaba 8000A, później 8000S i dokupieniu do niego 8000PX (grane w bi-ampingu i jako pre-power), a kończywszy na słuchaniu 8000Q / 2x 8000M. Fajne sprzęty ale na początek. Jeżeli kolega coś pisze o matowym dźwięku to właśnie tak postrzegam audiolaba, matowo, sucho i bez przestrzeni. Jedynie co pamiętam to fajny, kontrolowany bas ale też szału nie było. Wysokie po godzinie słuchania nie były zbyt przyjemne, a średnica była wycofana i sucha. Wszystko prysło jak bańka mydlana jak przytargałem do domu rozregulowanego, wymagającego serwisu pieca Sansui 907DR 220V kupionego od Lukaga. Mimo stanu tego wzmacniacza po podłączeniu go szczękę z podłogi zbierałem pół dnia. Przestrzeń, powietrze, każdy zakres dźwięku był o kilka klas lepszy od Audiolaba. Najbardziej co mnie rzuciło na kolana to precyzja lokalizacji źródeł. Nareszcie mogłem zobaczyć poszczególne instrumenty i wokale w 3D a nie zamykać oczy i próbować sobie to wyobrazić. Nie będę pisać o dalszych spostrzeżeniach po doprowadzeniu 907DR do stanu niemalże perfekcyjnego, po kupieniu 907 Limited a potem B2105. Zresztą uważam że 2105 to najlepsze co dotychczas słyszałem od Sansui. Ale nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Można pisać o kółku wzajemnej adoracji, ale jeżeli opinie o Sansui potwierdza kilkunastu odwiedzających Cię użytkowników innych (równie dobrych) marek to coś jest na rzeczy. Oczywiście jeżeli ktoś lubi lampę to nie ma co na siłę namawiać go na tranzystor i na odwrót. Osobiście uważam, że pomijając cyferki i literki za nazwą Sansui Alpha, wzmacniacze te brzmią bardzo prawdziwie, niektóre lekko słodząc i ocieplając a inne grając bardzo naturalnie. Właśnie do tych drugich zaliczam 907DR. I choćbym słuchał po pijaku nikt mi nie wciśnie że jakikolwiek Audiolab brzmi lepiej pod jakimkolwiek względem. A byłem i nadal jestem fanem tej marki bo za taką kasę to dobry sprzęt na początek drogi. Tak na koniec, Sensuj napisz jak możesz pisać takie głupoty o wyższości Audiolaba 8000A nad 907 Limited będąc użytkownikiem lampy Maca jeżeli 907 Limited jest o lata świetlne bliżej do lampy niż Audiolabowi? Dlatego na początku napisałem o prowokacji. Gdyby to napisał fan Krella to jeszcze bym próbował zrozumieć ale fan lampy? Słuchałeś w ogóle Audiolaba i Limited? Porównywałeś na tym samym sprzęcie? A może słuchany Limited był bardziej rozjeżdżony niż moja DRka po zakupie? Tak tylko pytam bo wiem że wjechałeś tutaj żeby zamieszać.
  4. Trochę spóźniony Witam wszystkich miłośników marki Sansui! Proszę o przyjęcie do klubu. Fajnie że wątek znów ożył na nowym forum, być może już bez kolegów kochających inaczej. Jestem szczęśliwym posiadaczem dwóch wzmacniaczy Sansui alpha 907 DR oraz alpha 907 Limited. Zakup DRki był trochę ryzykiem kontrolowanym. Niby w latach 80-tych słyszałem jak brzmi Sansui ale mimo to że było to szmat czasu temu postanowiłem zaryzykować i kupić Samuraja (byłem o włos od kupna Krella KAV 500i). Mimo przygód jakie wcześniej wzmacniacz przeszedł usłyszałem dźwięk który nie pozwolił mi spać parę dni. Wzmacniacz doprowadziłem do stanu niemalże idealnego. Postanowiłem pójść za ciosem i kupiłem alphę 907 Limited zanim wyginą z rynku niczym dinozaury. Limited został starannie wyregulowany i dopieszczony kosmetycznie. Zakup Limited to mix szczęścia i nocne czuwanie na HiFi-Do żeby po zmianie ceny zdążyć przed innymi. Muszę tu podziękować dla Pawła (Czubsi) i Krzyśka (Pygar) za pomoc w mojej przygodzie z Sansui. Paweł stawiał mnie na nogi kiedy byłem bliski załamania po kolejnej awarii DRki, prowadził za rękę we wszystkich problemach technicznych i wyszkolił mi elektronika który serwisuje i reguluje mi moje cacka. Krzysiek zrobił mi wraz z Piotrkiem trafo, jedyny egzemplarz (jak narazie) na świecie które pozwala rozwinąć skrzydła dla Limited. Źródło mojego systemu to Theta Digital Pearl/Chroma. Niedawno zakupiłem również wspaniały odtwarzacz Denon DCD-S1 z którym Limited doprowadza do audiofilskiego orgazmu. Tu podziękowania dla Piotrka za pomoc i opinie na temat S1. Kolumny to DIY produkcji mojego elektronika Mariusza który 24h/dobę jest w pogotowiu i serwisuje mój system. Dźwięk? Co tu będę pisać, po prostu prawdziwy, magiczny, sprawiający wrażenie obcowania z muzyką na żywo. Oba wzmacniacze grają w jednej drużynie, mają wiele cech wspólnych jednakże grają zupełnie inaczej. Dlatego cieszę się że w zależności od nastroju mogę posłuchać albo magii Limited albo analogowo podanej neutralności DRki. Pozdrawiam
×