Pędrak

Uczestnik
  • Zawartość

    8
  • Dołączył

  • Ostatnio

O Pędrak

  • Ranga
    Debiutant

Ostatnio na profilu byli

35 wyświetleń profilu
  1. sebi20, z pewnością bardziej doświadczeni forumowicze pomogą w rozwiązaniu Twego problemu, ale tylko w przypadku kiedy spojrzysz na prawą górną część strony głównej forum. Tam masz dokładne wytyczne jak napisać swój pierwszy post, który jak wyżej wspomniałem, pomoże w odpowiednim doradztwie Tak z mojej strony... Wzmacniacz będzie dużo lepszym rozwiązaniem ... i nikt nie będzie się śmiał z Twego sprzętu. Każdy z nas ma swój cenowy pułap.
  2. RoRo, korzystam z oryginalnego. Właściwie to mam 2 te same; wszak do każdego kloca ( CXA, CXC ) pilot był przyznany przez producenta Wiadomo, latam na jednym. Pilot podzielony jest na 3 sekcje. Od góry - sterowanie wzmakiem, odtwarzaczem sieciowym i CD na dole. Na stronie CA poczytam, może znajdę oświecone info w powyższej kwestii zmiany ścieżek...
  3. Śmietnik w kwestii jakości niektórych nagranych CDków CXC ma powyższe niedociągnięcia jednak najważniejsze jest to, że cieszy moje surowe ucho dobrym brzmieniem; jak dla mnie rzecz jasna. Jest neutralne granie, muzyczne smaczki dźwiękowe, poukładany przekaz. Tak jak lubię. Zapomniałem dodać... Klocki reagują na pilot niezależnie od tego w którą stronę jest skierowany. Kierowałem wiązkę na przeciwległą ścianę i za każdym razem odpowiadał.
  4. audiowit, dziękuję Gęba uśmieniona jak u 5-latka pod choinką. Heh... W sumie każdy z nas ma w sobie coś z małego chłopca
  5. Szybciej niż zakładałem, trafił do mnie tym razem transport CA CXC. Brzdąka drugi tydzień. Cóż powiedzieć... Dźwiękowo dla mnie , muzycznego laika, spełnia się bardzo dobrze Z odczytem płyt nie ma problemu. Ciągnie wszystkie, a kilka kolejnych nagranych "iks lat temu" wylądowało na śmietniku. Jakość obnażona bezlitośnie... 2 małe minusy: - taca z wręcz bandycką kulturą wysuwania Po czasie znaczna poprawa jednak pewnie 90% CDków jest lepiej dopracowanych w tej kwestii. - dziwna maniera w kwestii przełączenia do początku utworu. Np przesłuchiwany 7 kawałek, chcę od początku, a pilot przełącza na nr 6... Poza tym nie mam więcej uwag; cieszę się graniem ...a Pioneer na którym grałem idzie na testy do dobrej duszy i późniejsze kupno.
  6. Fafniak, również się nad tym zastanawiam... Może tutaj jest problem?
  7. Myślę, że problem leży w tym iż wyjście słuchawkowe jest w Twym laptopie wyjściem analogowym, a nie cyfrowym Miałem u kogoś w sprzęcie ten sam problem z tym samym przewodem o którym wspomniał Arko55. Tak jak wspomniał kolega Fafniak - po podłączeniu jacka w laptopie, zakładając iż masz wyjście cyfrowe, po drugiej stronie przewodu na optycznej końcówce powinieneś zobaczyć czerwoną wiązkę światła. To znak, że przewód działa i podłączenie jest OK. Myślę, że powinieneś rozważyć kupno DACa. Twój wzmak, niestety, chyba takowego nie posiada... U mnie z kolei muzykę z laptopa przesyłam bezprzewodowo przez tego "malucha": TP-LINK ODBIORNIK MUZYCZNY NFC BLUETOOTH HA100 Niecałe 90zł na jednym z portali aukcyjnych. Podłączony do CA CXA60 śmiga jak ta lala. Zero zacięć, nie zrywa połączenia. Jestem zadowolony
  8. Witam wszystkich forumowiczów. Poczytany dużo wcześniej jak również zachęcony tematem chcę pokazać Wam na czym brzdąkam na co dzień Pokój w typowym bloku epoki Gierka:) Gram na 12 metrach kwadratowych. Mój muzykalny kwartet to: Odtwarzacz sieciowy i CD w jednym; Pioneer HM72 D-S. Magnetofon Technics RS-BX747. 24 lata u mnie, wciąż żywotny na wysokim poziomie. Wzmacniacz Cambridge Audio CXA60. Zestaw głośnikowy Pylon audio pearl monitor. Stojaki robione własnym sumptem... Zestaw oddalony jest od siebie o 140cm, licząc bliższe boki. Przód kolumn od tylnej ściany to 80cm tak więc mają zapewniony"oddech" Ja siedzę w odległości 290 - 300cm. Warunki lokalowe jak widać są pewnym ograniczeniem w kwestii akustyki lecz nie jest źle. Wrażenia z odsłuchu...:) Pierwszego dnia po rozpakowaniu Pylony zagrały około 3 godzin. Podpięte tylko pod Pioneera. Czułem ukrytą moc jak również fakt że stać je na dużo więcej i dlatego na spokojnie czekałem. Grały tak jakby zostały ściśnięte gumowym rzemieniem. Kolejny dzień to skrajna odmiana. Diametralnie lepszy dźwięk, coraz większa swoboda w muzycznym przekazie i wręcz niezwykła muzykalność. Uśmiech, uśmiech, uśmiech...:) Minęło kilka dni, nadeszła sobota tak więc małe przemeblowanie. Wszystko po to by zestaw ustawić satysfakcjonująco jak na lokalowe możliwości. Ponadto pierwsze podłączenie pod wzmacniacz. Przewody jak na razie z marketu. Miedź o przekroju 2mm. Mijają 3 tygodnie codziennego grania i jestem wręcz oczarowany:) Dla mnie to ogromna zmiana. Przesiadka z komputerowego brzęczenia i pioneerowych, pudełkowo - łupiąco - wrzaskliwych skrzynek... Zmiana również w ... ubywaniu nagranych "iks lat temu" płyt CD. 10szt wylądowało w śmietniku; nie dało się słuchać tak tragicznie zarejestrowanego materiału... Z pewnością kolejne "wyrzutki" przede mną... To co czuję przede wszystkim to niezwykła swoboda w kreowaniu każdego gatunku muzycznego. Niesamowita muzykalność i szczegółowość przekazu. Płyty czy nagrania, które, jak mi się wydawało, znam na pamięć, odkrywają przede mną zupełnie nowe dźwięki dotychczas mi nieznane. Poza tym neutralność dźwiękowa. Ten kwartet (a raczej trio; magnetofon uruchamiam sporadycznie) zgrał się idealnie. Nie narzuca mi ciepła, chłodu, wysokich, niskich tonów. Gra tak jak lubię i mogę zatracić się w muzyce kreowanej przez ten sprzęt godzinami. Łapię się na tym, że uśmiech nie schodzi z mego oblicza. Tym większa radość, że kolumny wraz ze wzmacniaczem kupowane były "w ciemno"; sugerowałem się jedynie opiniami internautów. Muszę przyznać z największą satysfakcją, że intuicja po raz kolejny mnie nie zawiodła. To był przysłowiowy strzał "w dziesiątkę":) Apropos dźwięków... Pylony potrafią potężnie wybrzmieć zróżnicowanym basem. Kilka utworów w tej kwestii szczególnie utkwiło mi w pamięci: Chemical Brothers "under the influence" - konkretne zejście w niskie rejestry. Piękno basowego tła wybrzmiało w powyższym utworze jak również w: Snow - "informer" Antix - "cold night" Depeche Mode - "strangelove" George Michael - "desafinado" The Prodigy - "climbatize" Nastrój i tęsknotę za czymś co ma się ku końcowi dostrzegam z kolei w: George Michael - "one more try", "cowboys and angels" Wspaniała gitara prowadząca i emocje w głosie u Skunk Anansie - "hedonism". Niemalże namacalny głos i trąbka w kawałku Chrisa Isaaka - "You owe me some kind of love". Przy zamkniętych oczach odruchowo ręka wędrowała w kierunku dźwięku Słucham wielu gatunków. Pylony zacnie sprawdzają się również w muzycznej energetyce - drum'n'base czy też mocniejsze gatunki - Ministry, Metallica, Fear Factory, Unleashed. Jest konkretna moc i niezwykły wręcz burzowy przekaz. Absolutnie nie męczący. Tak jak lubię:) Osobnym tematem jest szeroko pojęty chillout czyli spokój jak również bogactwo dźwięków; tudzież ich tajemniczość. Niezwykłe detale, plumkania, pętle dźwiękowe... To wszystko podczas odsłuchu Hallucinogen - "in dub" . Ponadto moje ulubione Aes Dana czy Carbon Based Lifeforms. Naprawdę polecam dla odpoczynku i subtelnego uśmiechu:) Na koniec wspomnę tylko o Jean Michel Jarre - oxygene 2. Ten utwór w moim skromnym odczuciu jest tutaj muzycznym manifestem i powinien być puszczany jako kawałek testowy Chciałem osiągnąć kilka zakładanych celów w odsłuchu: - nocne seanse z subtelnym, basowym pomrukiem. Nocą muzyka brzmi niezwykle smakowicie. - swoboda i neutralność przekazu ze sporym zapasem mocy. - dalsze odkrywanie nowych dźwięków w rzekomo znanych mi utworach skoro ciągle ma to miejsce. - świadomość, że ten sprzętowy kwartet naprawdę karmi się swoistą synergią. Muszę przyznać, że to wszystko mi się udało stąd też moja ogromna satysfakcja:) W perspektywie będę myślał o osobnym odtwarzaczu CD i czymś sieciowym. To tyle apropos mych muzycznych spostrzeżeń z nowym sprzętem.