Skocz do zawartości

Bartek z Mega-Acoustic

Branża
  • Zawartość

    218
  • Dołączył

  • Ostatnio

1 obserwujący

O Bartek z Mega-Acoustic

  • Ranga
    Sympatyk

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Kraków

Ostatnio na profilu byli

1 242 wyświetleń profilu
  1. Oceniając dopasowanie fazowe kolumn itd jak najbardziej trzeba wykonać pomiary z obu kolumn naraz, ale w kwestii rezonansów ja sie jednak będę trzymał oddzielnego pomiaru. Jedna kolumna moze wzbudzić inne rezonanse niż druga, a naprawić trzeba obie.
  2. @Kraft tutaj już widać dlaczego Ci wyszły takie idealne fale, po prostu ponakładały się te rezonanse i widać je wszystkie naraz... chociaż dalej nie mam pewności czy to rezonanse, może efekt ustawienia kolumny zbyt blisko ściany? Musisz sprawdzić czy w tych częstotliwościach rzeczywiście tworzy się fala stojąca w pomieszczeniu, wyemituj sobie sinusa w tych częstotliwościach co masz podbicia i osłabienia i pospaceruj po pokoju, sprawdź rogi itd, jak ewidetnie usłyszysz że to rezonans no to niestety manipulacja z punktem odsłuchowym/kolumnami albo silne strojone pułapki basowe i tak i nie... to już trochę takie akustyczne audio voodoo, naprawdę nie jesteśmy w stanie wszystkiego uwzględnić i odpowiedzieć na pytania co robić a czego nie. Ja czasem wykonuje pomiar z wykorzystaniem mikrofonów binauralnych, tj klient u którego pracuję zakłada je na własne uszy i uwzględnia się wtedy jego HRTF czyli funkcja przejścia głowy... ale robię to bardzo rzadko bo użycie w analizie binauralnej odpowiedzi impulsowej to jeszcze więcej roboty. Żeby wyciągnąć z tego konkretne dane... a potem to co wyjdzie może być jeszcze droższe
  3. ok wygląda względnie normalnie, czyli pewnie to druga sprawa. Zrób pomiary osobno i nałóż na siebie prawy i lewy kanał, tak jest dużo łatwiej
  4. zauważyłem teraz że ktoś mnie powołał w tym wątku, nie czytam całości bo i tak nie ma sensu odnosić się do wszystkiego co zostało napisane, spróbuję więc pokrótce może wskazać Wam właściwy tor... w którymś poście @Kamill00 bardzo dobrze Wam napisał, że walczycie o jakieś decybelowe sprawy i każdą milisekundę, przez co miejscami totalnie nadinterpretujecie wykresy które powstają, pomiary można zrobić zawsze ale to właśnie jego interpretacja jest całą sztuką z której żyje Z uwag ogólnych: 1. intepretowanie sumy kanałów ma prawie zerowy sens. Identyfikacja odbić - od każdej kolumn osobno. Rezonanse - też, z sumy się nic nie dowiecie bo dysproporcja pomiędzy nimi wszystko zamaże, chyba że macie idealnie sparowane monitory studyjne i pokoje idealnie symetryczne. Czyli nie @Kraft ten ostatni pomiar co jest wyżej - prawie na pewno to albo źle zroibony pomiar, albo efekt różnic fazowych pomiędzy kolumnami i kwestia nakładania sie ich odpowiedzi impulsowych. Nie ma raczej możliwości żeby było tam aż tak źle jak to pokazujesz, to by się nie nadawało do niczego... pokaż jak wygląda zakłada Filtered IR w rewie. 2. interpretacja na podstawie tylko jednego pomiaru również ma mało sensu, trzeba wykonać ich kilka dla jednego kanału w jakimś małym promieniu, powiedzmy 10-25 cm dookoła miejsca odsłuchowego i uśrednić, jak jesteście początkujący w te klocki to na podstawie jednego pomiaru raczej mało wyciągniecie, za dużo nadinterpretacji. 3. metoda @nowy78 z identyfikacją odbić jest bardzo dobra, gdyby nie to że ja mam profesjonalne programy wykorzystujące metodę źródeł pozornych do identyfikacji odbić z tymi 3 rzędu włącznie to pewnie tez bym tak robił i w to się warto bawić. Jak odczuwacie za dużą stratę przestrzenności dźwięku na poduchach albo innych podstawowych ustrojach tłumiących to należy wymienić je na takie hybrydowe które tracą właściwości pochłaniające w wysokich częstotliwościach albo zastosować dyfuzory 4. @nowy78 dołek w Twojej charakterystyce wynika z rezonansu osiowego zapewne, przesuń mikrofon mocno w prawo/lewo albo przód tył, jak się zmniejszy to masz potwierdzenie 5. musicie zacząć rozróżniać czym jest filtr grzebieniowy, a czym rezonans pomieszczenia - filtr grzebieniowy to zjawisko w zakresie średnich i wysokich częstotliwości wynikający z nakładania się odbić dochodzacych w innej fazie niź dźwięk bezpośredni, rezonans to efekt powstawania fal stojących w pomieszczeniu o długości zależnej od wymiarów pomieszczenia. Granicą umowną od której zdecydowanie nie ma prawa występować rezonans to tzw. częstotliwość schroedera, macie też pomiary czasu pogłosu, policzcie to sobie i już wiecie gdzie macie do czynienia z rezonansem a gdzie z filtrem grzebieniowym - albo inaczej, wiecie gdzie jest tak na pewno, bo zazwyczaj rezonanse są już bardzo słabe sporo przed granicą częstotliwości schroedera, po to jest pomiar żeby spróbować zidentyfikować te "istotne"
  5. musisz najpierw ogarnąć co Ty właściwie robisz i co chcesz osiągnąć... napisałeś że kupiłeś mikrofon, a podałeś nazwę interfejsu audio. Jak masz jeden mikrofon to chyba normalne że jest jeden kanał, żeby były dwa kanały to musiały by być dwa mikrofony... jak podpinasz pod interfejs to on to widzi normalnie jako sygnał mono bo używa swojego przedwzmacniacza. Mikrofon pewnie masz podłączany wtykiem xlr i on daje sygnał symetryczny, dlatego jak podepniesz pod "gniazdo słuchawkowe" to masz dwa sygnały. Ogólnie to... przeczytaj co Ty w ogóle robisz, co to jest sygnał mono, stereo, phantom power, przedwzmacniacz itd. Wszystkiego się dowiesz
  6. 1. Teoretycznie nie powinno byc żadnych, jeszcze pytanie co przez to rozumiemy... 1d i 2d to wiadomo, a skyline to rozumiem że 2d bez przegródek między studzienkami? Domyślam się że tak i w ten sposób odpowiem. Zacznijmy od rozpraszaczy ze studzienkami i skyline. Musimy rozpatrywać dwa przypadki - idealny, czysto teoretyczny i realny. W pierwszym zakładamy że struktura rozpraszacza jest idealnie odbijająca i nie pochłania w ogóle, w dodatku stosunek głębokości do szerokości studzienki jest odpowiednio mały ok 2-3. W tym wypadku fakt, że istnieją przegrody, nieco osłabia ten rozpraszacz bo w sumie to jednak jest kawałek "spoza sekwencji", czyli nie do końca planowany. Oczywiście tutaj zależy jeszcze jak szerokie będą te przegrody, ale w gruncie rzeczy - gorzej. Bez - lepiej. To teraz przypadek bardziej realny, gdzie na skutek nagłych zwrotów fazy na studzienkach rozpraszacza mamy duży ruch powietrza na powierzchni i rozpraszacz w rezultacie dużo pochłania. W rozpraszaczach typu skyline jest to znacznie mocniejsze zjawisko, w takich z przegrodami - mniejsze, bo te przegrody właśnie oddzielają od siebie poszczególne studzienki i na "wyjściu rozpraszacza" fale mają zazwyczaj taki sam znak, mniejsza różnica ciśnienia. Więc tutaj - lepiej, rozpraszacz mniej pochłania, lepiej rozprasza. Jak to się przekłada już na kwestię czysto praktyczną - jeśli musi to być głęboki rozpraszacz o wąskich studzienkach, gdzie ten stosunek głębokości do szerokości studzienek jest duży, lepiej żeby był to taki z przegrodami niż skyline bez przegródek. Wąska studzienka, bardzo głęboka i jeszcze skyline to najgorszy pomysł jeśli chodzi o rozpraszacze. Jeśli chodzi o 1D i 2D - tutaj sprawa jest dość subtelna, ja używam rozpraszaczy 2D na tylnej ścianie, rzadziej na przedniej, na ścianach bocznych zazwyczaj nie mają sensu tj. nie ma zysku z tego że są one 2D. 2D mają przewagę tam, gdzie jest większa szansa że dostaną odbicie nie w kierunku gdzie są zaprojektowane, na sianach bocznych - 1D jak najbardziej, fala dźwiękowa pada z konkretnego kierunku, mała szansa na jakieś silniejsze odbicia wtórne, natomiast tylna ściana, w wąskim pomieszczeniu - oprócz pierwszego odbicia od kolumn jest duża szansa że się trafią odbicia 2 i 3 rzędu od sufitu i ścian bocznych, które mogą trafiać z różnych kierunków, a więc 2D ma znacznie więcej sensu. 2. Tu odpowiedź krótka. To nieprawda, minimalna odległość zależy od głębokości rozpraszacza, nie od tego czy jest 1D czy 2D czy cokolwiek innego 3. Nie ma związku między wysokością a optymalnym typem rozpraszacza, w większości odpowiedziałem na to w pkt. 1 gdzie co montować, ale wysokość to rzecz trochę wtórna. Jak na tylnej ścianie - zazwyczaj od ok 60 cm bo siedzimy tego blisko, nie ma sensu montować "pod kanapą" drogich rozpraszaczy, kawałek pod wysokością oparcia kanapy/fotela i nad głowę. Jak za kolumnami i na ścianach bocznych - ok 30-40 cm od podłogi do powyżej wysokości kolumn, chyba że między kolumnami a punktem odsłuchowym jest duży dystans i różnica wysokości, wtedy trzeba by to przemyśleć
  7. Wyobraźnia mnie trochę zawodzi i nie mogę sobie tego wizualizować, musiałbyś pokazać ten pokój, ale jak mówiłem wcześniej - jak kąt padania na dyfuzor jest odpowiednio "mały" to można z niego sporo wyciągnąć, na ścianie bocznej optimum byłoby gdyby to było ok 45 stopni. Może akurat udało Ci się taki przypadek osiągnąć i dlatego w jednej konkretnie pozycji jest najlepiej?
  8. A to w sumie też moje doświadczenie tj. jeśli nie ma "uspokojonego" pomieszczenia tj. duży pogłos itd. to z rozpraszaczy jest marny zysk. W takim pomieszczeniu po prostu rozproszenie pola jest już duże, ale tym razem negatywnie duże tak że nie ma mowy o panoramie stereo i kształtowaniu tego obrazu, natomiast jak pomieszczenie odpowiednio wytłumimy a potem w odpowiednich miejscach damy rozpraszacze - no to wtedy to działa. Rozpraszacze najlepiej sprawdzają się na ścianie tylnej i wszędzie tam, gdzie fala dźwiękowa ma szansę dotrzeć do nich pod małym kątem (czyli padając na wprost). No więc w sumie wszędzie oprócz ścian bocznych, chyba że odbicia od przeciwległych kolumn bo w tym wypadku kąt też bywa duży co dla rozpraszaczy jest korzystne.
  9. Podoba mi się w sumie koncepcja z kwadratami, bo rzeczywiście oryginalny patent RPG pokazywał sekwencję binarną na polach kwadratowych i używając otworów nie da się zachować odpowiedniej proporcji otworu do "nie-otworu". Niestety, nie da się również sensownie wykonać tego dyfuzora.... można by robić to na podstawie klejonych kwadracików itd ale tkai dyfuzor byłby fatalnie trudny do wykonania i niestety drogi, a mam obawy że dalej nie prezentowałby sensownych współczynników. Chyba lepszym rozwinięciem byłoby stosowanie na przemian klocków z pianki i klocków z drewna, w sumie wtedy to byłby prawdziwy dyfuzor binarny w swojej podstawowej teorii, ale... dalej mam obawy że gra nie warta świeczki. Może spróbuje namówić na to studenta jakiegoś, dałoby się całkiem łatwo złożyć model teoretyczny do tego... Odnośnie dyfuzorów o innych rozmiarach otworów - ten wykres, który cytowałem, pochodzi z pracy magisterskiej której tematem były tylko i wyłącznie rozpraszacze binarne. Dziewczyna testowała różne rodzaje otworów, różne kody używane do generowania tych sekwencji itd. i wyniki były zbliżone tj. podobnie mierne, stąd moje obawy że tutaj żadna modyfikacja nie pomoże.
  10. W filharmonii to zupełnie inna sprawa, zdecydowanie bym się do tego nie odnosił. Struktury geometryczne, podobne do tych co wrzucacie, da się zoptymalizować tylko jest to dośc trudne i pracochłonne. Nie pamiętam teraz nazwy panelu, ale kiedyś na AGH robiliśmy coś takiego, przyszedł do nas producent dekorów ściennych z takim czymś w układzie różnych trójkątów, jak panele piankowe piramidki, tylko że to drewno było... i my mieliśmy tak zmanipulować wymiarami tego w określonym zakresie żeby miało maksymalne możliwe współczynniki rozpraszania. Udało się całkiem nieźle
  11. 1) na ścianie przedniej - 20-30 cm nad podłogą, na ścianie tylnej - ok 50-60 cm, bo i tak kanapa zasłoni 2) w rogach... 3) jak w p. 1)
  12. Najlepiej pełne rozpraszacze QRD albo SKYLINE, te które wysłałeś to panele pochłaniająco-rozpraszające. Na ścianach bocznych to nie da rady, dlatego mówię o przedniej i tylnej ścianie. Meble to raczej kiepskie ustroje akustyczne... Nad meblami można, ale zadajesz pytania bardzo chaotycznie i ciężko mi sobie wyobrażać sytuacje o których mówisz żeby rzetelnie odpowiadać. Ściana przednia i tylna - to na pewno, tam masz miejsce i to jest dobre miejsce na panele.
  13. Do dyspozycji jest w zasadzie tylko przednia i tylna ściana, bo boczne blokuje okno a niesymetrycznie lepiej nie wieszać ustrojów. Zobacz jak Ci wypadają punkty pierwszych odbić, czy użycie biurka tutaj pomoże czy wręcz przeszkodzi, możesz użyć naszego kalkulatora do tego: https://www.mega-acoustic.pl/poradnik-akustyczny/kalkulator-akustyczny/ Panele powinny być umieszczone w punktach pierwszych odbić, w pierwszej kolejności, w drugiej - w osi pokoju przed/za punktem odsłuchowym. Można użyć pochłaniaczy albo rozpraszaczy, rozpraszacze byłyby lepsze na tylnej ścianie ale z racji udźwigu można nie dać rady bo niestety swoje to waży. Jeśli więc będzie budżet - proponuje rozpraszacze na ścianę przednią, za kolumny. Za punkt odsłuchowy zostają już tylko lekkie, piankowe pochłaniacze. Co do ilości to bez pomiarów bardzo ciężko tutaj cokolwiek opiniować, na początek pierwsze odbicia i parę paneli w osi pokoju wystarczy. Dodatkowo możesz też wyposażyć się w komplet pułapek basowych, to nigdy nie szkodzi.
  14. tylko dlatego, że to robią wszyscy w kółko i od dawna, a z akustyką nikt tak nie robi. To jest taka sama wiedza jak kolumny i wzmacniacze, tylko zupełnie inna i taka której nikt nie ma... dlatego tego ludzie nie robią
  15. Nieco bawi mnie ta cała dyskusja o poziomie językowym... na wszelkich konferencjach i wykładach za granicą, których odwiedzam kilkanaście rocznie, ludzie mówią bardzo różnie. Najważniejsze jest jedno - mówić językiem przystępnym dla odbiorcy. Na Monachium wśród uczestników i wystawców różnie z tym angielskim bywało, co jest standardem. Nie była to moja pierwsza prezentacja w języku angielskim, raczej nasta, ale pierwsza była zaledwie rok temu w marcu. W międzyczasie spędziłem pół roku w Facebook Reality Labs w US, prezentując coś mniej więcej co tydzień... i problemów nie miałem, stres jest normalny przy każdym większym wystąpieniu. W sumie tutaj chyba bardziej zadziałało to, że było to też nagrywane. Każdy zrozumiał, ponadto kulturalny człowiek "zagraniczny" nigdy nie zwróciłby nikomu o to uwagi, a Polak Polakowi angielski... jakoś bardzo często wypomina. W sumie kiedyś mieliśmy bardzo zabawną sytuację, jak któryś z naszych artykułów naukowych, które tłumaczył nam jeden z najlepszych tłumaczy języka technicznego w Polsce, recenzent w polskim czasopiśmie określił jako "poor english". Pasuje idealnie. Na koniec przytoczę jeszcze jedną anegdotę. Jestem aktualnym Chair on Europe and International w strukturach SDA Audio Engineering Society, czyli największej na świecie organizacji międzynarodowej dla profesjonalistów audio. Tam również nie mam problemów z komunikacją, ale chciałem powiedzieć o tym, jak kiedyś na konwencji AES w Nowym Jorku podśmiewywaliśmy z mojego polskiego akcentu (zupełnie nieinwazyjnie i nieagresywnie) i jeden z kolegów z zarządu, Justin urodzony w Nowym Jorku i studiujący w Montrealu na Uniwersytecie McGill'a powiedział coś bardzo ważnego w tym temacie - nieważne jak byśmy mówili, ale on cholernie szanuje wszystkich posługujących się językiem angielskim dlatego, że ktoś poświęcił mnóstwo czasu na to, żeby móc rozmawiać w jego ojczystym języku. Tyle w temacie, jeśli ktoś uważa że mój angielski jest słaby to proszę nie oglądać, wszelkie wycieczki w tym temacie uważam za świadczące o pewnym braku kultury bo chciałbym zobaczyć któregokolwiek z komentujących prezentującego w języku technicznym przed dużą publicznością i widzieć jak się nie zestresuje. I dodatkowo, powinniście być w moim wieku, tj całe 25 lat na karku. Ale nie, według Was po prostu niegodnie reprezentuję nasz kraj swoim chamskim angielskim wracam robić swoje, jak zawsze, na szczęście na forach i grupach zagranicznych gdzie to udostępniłem spotkało się z fajnym odzewem i kilkoma kontaktami z marszu Pozdrawiam serdecznie Jeszcze jedną rzecz dodam - na wszelkich imprezach zagranicznych w sumie w dobrym tonie jest używać nieco mniej akademickiego, prostego angielskiego, nie bać się błędów lub wręcz świadomie je popełniać, zwłaszcza jak widzisz że Twój rozmówca również nie jest native speakerem. To czyni rozmowę znacznie swobodniejszą, ludzie się otwierają i nie są zakłopotani że nie umieją tak dobrze angielskiego. Na wykładach jest to samo - jak będzie się mówić zbyt naukowo i "za dobrze" to jest znacznie mniejsza szansa że ktoś zada pytanie albo potem podejdzie i będzie chciał wejść w jakąś interakcję z mówcą.
×
×
  • Utwórz nowe...