Skocz do zawartości

sonique

Uczestnik
  • Zawartość

    386
  • Dołączył

  • Ostatnio

1 obserwujący

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Pomerania

Ostatnio na profilu byli

2 360 wyświetleń profilu
  1. Czy zdarzyło się Wam kiedyś kupić płytę wykonawcy / zespołu bez przesłuchania ani nawet pojęcia co to za muzyka - i trafić w „dychę”? Ba! Zostać z tą muzyką na dekady? Mi przynajmniej raz. Późnym latem 1994 lub 1995 roku wsiadłem na rower i pojechałem spontanicznie do sklepu muzycznego, wówczas jeszcze z kasetami (ale już oryginalnymi). Były tam też książki i dlatego nazywał się o ile dobrze pamiętam „Księgarnia Zamkowa”. Jechałem ze słuchawkami na uszach (takimi z gąbkowymi padami i zagiętym stalowym pałąkiem) wpiętymi w biały bakelitowy walkman Sanyo, wersja audiofilska z equalizerem;) - i wałkowałem jakąś już dawno zgraną kasetę. Każda nowa oryginalna to był wtedy dla mnie wydatek niebagatelny a piratów tak wtedy zaczęli ścigać, że „wyhaczyć” coś np. z „wytwórni” TAKT było już niemal niemożliwe - że chciał nie chciał z kasetami z hologramem trzeba się było przeprosić. No i jadę tak sobie i zastanawiam się co by tu kupić… bo jazdy kilkadziesiąt minut więc czasu sporo. Nie pamiętam com wymyślił, ale w sklepie nie mieli. Nie dziwota zresztą: ludzie byli w takim szoku, że za to samo tylko z hologramem muszą zapłacić nagle kilkaset procent więcej, że sprzedaż szła jak krew z nosa a więc w sklepach głównie same pewniaki pokroju Bad Jacksona… nieliczne jedynie te „egzotyczne”. A ja bardzo musiałem coś kupić. Znowu wracać do domu z tą ograną kasetą? O nie! I wtedy ją dojrzałem: Lush - Split. Skojarzyłem nazwę z całkiem ładną wokalistką, i co wtedy było dla mnie bardzo ważne: o krwisto czerwonych włosach;) Kupiłem w ciemno. I jak czas pokazał, skończyłem z całą dyskografią ciesząc ucho muzyką tej grupy jeszcze długo. Nawet dzisiaj chętnie po nią sięgam. Szczególnie w czasie zarządzonego przeze mnie „zero-jazz week”… Prawda, że fajna dziewczyna? Można brać w ciemno…;) Trochę muzyki: PS. Nie taki cichy (pewnie trochę mi słuch przytępił), ale jednak ważny bohater tej powiastki:
  2. Kiedyś czytałem niniejszy artykuł, który wpasowuje się w wątek: http://wpszoniak.pl/portfolio/testy-systemu-audio/ Autor opisuje wrażenia z odsłuchu systemu, którego właściciel przeznaczył sporo środków na poszczególne jego elementy jednocześnie kompletnie zaniedbując zagadnienie akustyki. Mamy tu więc sytuację gdzie jedno ogniwo (bodaj najważniejsze) jest o wiele słabsze od pozostałych. Autora szanuję bo czytuję jego rekomendacje i rozważania na temat poszczególnych wydawnictw płytowych, natomiast ten artykuł wprowadził mnie w niemałą konfuzję... Nie miałem okazji słuchać tak drogiego sprzętu ale racjonalnie rzecz biorąc, myślę sobie, że cokolwiek wyda dźwięk w słabej akustyce to rezultat powinien być taki jak ta akustyka: słaby.
  3. Korzystając z okazji pozwolę sobie przypomnieć tym co by chcieli a nie wiedzą: Kraftwerk, Koncert 3D, Amfiteatr Doliny Charlotty (k/Słupska), 6.08.2022 (pisałem o tym już wcześniej w dedykowanym wątku). Bilety wciąż dostępne we wszystkich trzech sektorach. Jak ktoś się wybiera i zajdą sprzyjające okoliczności - to jest okazja aby się spotkać.
  4. ”Noc liże morze słodką grzywą”… hmmm… niezłe to. Zostałem zaciekawiony. No jak jeszcze zacznę się zagłębiać w poezję śpiewaną to już w ogóle nie będzie czasu na sen… E tam, sen jest przereklamowany…;) Ostatnio jadę samochodem, przygrywa mi jakaś popularna stacja radiowa (w samochodzie słucham głównie PR3 i PR2 - więc to pewnie któraś z nich), a tu taka perełka, i to w czasie największej słuchalności:
  5. Poezja śpiewana jest mocna słowem. Niewiele jest takich gatunków w muzyce. WIększość tekstów znanych nam utworów legendarnych nawet zespołów nie wznosi się ponad „ja cię kocham a ty mnie nie”. Po angielsku jeszcze jakoś można je strawić. Ale gdy zastanowimy się jaki jest przekaz tekstu to wtedy król traci szaty i staje zawstydzony w kącie z gołą dupą;) Kiedyś bardzo lubiłem „Gitarą i Piórem” w PR3. Jak ktoś by chciał takie klimaty na żywo to niedługo będzie miał okazję: http://gitaraipiorem.pl
  6. Lubię ten wątek o muzyce. Również dlatego, że w odróżnieniu od wielu innych, panuje tu błogi spokój i poszanowanie dla inności. Pewnie dlatego, że muzyka łagodzi obyczaje. Jest balsamem dla duszy. Czasem podpowiada też gotowe rozwiązania…
  7. No właśnie nie znam. To znaczy wiem co to za płyta, z jakiego okresu, i czego się po niej spodziewać. Pewnie nawet ją pobieżnie kiedyś przesłuchałem ale nic w pamęci nie zostało. Ciekawe, że właśnie teraz wpada mi na tapet (z pewnością ją przesłucham), gdy moją płytą kończącego się już tygodnia została bezapelacyjnie poniższa: Live at the Aquarium. Skąd inąd Michael Brook to dobry kumpel i kilkukrotny muzyczny kolaborant Briana Eno. Ta koncertowa płyta zawiera miedzy innymi wspaniały kawałek Ultramarine, który bardzo lubię nie tylko dlatego, że nazywa się tak samo jak mój niegdyś ukochany perfum od Givenchy, ale przede wszystkim dlatego, iż utwór ten znam głównie z bardzo dobrej ścieżki dźwiękowej do filmu Heat. Na soundracku do wspomnianej Gorączki znajduje się też niezły kawałek Briana Eno (cały czas jak widać krążyli w swoim pobliżu), przeszywająca zmysły Armenia Einstürzende Neubauten, czy taka perełka jak Last Nite Terje Rypdala. Trochę odjechałem od tematu... ale czyż z muzyką nie jest tak zawsze? Jak zaczynam żeglować w jakimś klimacie to nigdy nie wiem gdzie mnie ta peregrynacja zaprowadzi. Zatem polecam spróbować: Michael Brok Live at the Aquarium.
  8. Chodzi Ci pewnie o utwór 4:33 Johna Cage’a…
  9. Spiral jest mało spójna. Słuchana w całości może zmęczyć zmianami klimatu. Vangelisa słucham od siódmej, a może nawet szóstej klasy szkoły podstawowej. Pomimo, iż dzisiaj gości u mnie już rzadko (pożeglowałem do innych krain), to jednak wciąż obdarzam go wyjątkową estymą, w zasadzie zarezerwowaną wyłącznie dla niego. Myślę, że to on jest dla mnie początkiem i końcem. To dzięki niemu zainteresowałem się muzyką przez duże „em”. To on zaprowadził mnie do jazzu, free jazzu, fusion, rocka progresywnego, muzyki poważnej, operowej, czy nawet punktualistycznej. Oczywiście zgrabnie wychodząc od swojego eksperymentowania w klimatach el muzyki, do której to wciąż mam ogromną słabość. A ulubiony okres twórczości? No oczywiście „Nemo Studios Era”… z Yamahą CS-80 w roli głównej…
  10. Twoja ulubiona? Z tej płyty pochodzi wspaniały To the Unknown Man… U mnie Rapsodies z Irene Papas. Taka dostojna… refleksyjna.
  11. Nie jest to prawda. Gitara klasyczna i akustyczna, nie mówiąc o elektrycznej, to instrumenty o nieco innym charakterze determinującym zarówno sposób nauki (repertuar) jak i późniejsze zastosowanie ich w praktyce. Pytanie, do jakiej nauki? Zorganizowanej czy we własnym zakresie? Jeśli zorganizowane to spytać organizatora. Jak do własnej, to dokładnie do czego: granie i śpiewanie „do ogniska”, czy coś konkretnego (poważna, blues, rock, jazz…).
  12. Fantastyczna płyta! Dzięki za przypomnienie tego artysty…
  13. https://hifiphilosophy.com/pulsy-pokoju-pulsy-wojny/#comment-378297 Fragment artykułu, na zachętę: „Sprawy z jednej strony były zatem dobrze przygotowane, lecz jednocześnie zaczynały też coś jakby wymykać się spod kontroli. Należało w tej sytuacji uderzyć prędko i uderzenie wykonano. Jednakże wykonanie to już kompromitacja, skutkiem której najdroższa nawet kurteczka chwilowo nie pomoże Władimirowi Władimirowiczowi na wygląd inny niż kretyński.”
  14. Zdecydowanie. I ten utwór jest genialny.
  15. Niezły soundtrack. Mocno zapomniany. Podobnie zresztą jak film do którego powstał. Widziałem go w kinie bodaj w 2000r i zrobił na mnie niemałe wrażenie. Dobra obsada i ciekawa historia. A kto tu gra muzykę? No są tu chłopaki z U2, Daniel Lanois, Brian Eno ale również takie tuzy jak Brad Mehldau czy Bill Frisell jak również multi-uzdolniona Milla Jovovich, która zresztą gra również w filmie (ciekawą i pokręcona postać). Swego czasu muzyka niedostępna w stramingu. Może dzisiaj już dodali… The Million Dollar Hotel - soundtrack.
×
×
  • Utwórz nowe...