Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
mejson

Alienacja na życzenie

Recommended Posts

W momencie, w którym przestała mi się podobać moja ulubiona muzyka odtwarzana na gorszym sprzęcie znajomego, czy w samochodzie, zacząłem zastanawiać sie, czy dążąc do idealnego ustawienia coraz lepszego sprzętu nie skazujemy się na alienację?
Będziemy przecież usatysfakcjonowani tylko podczas słuchania muzyki na naszym ukochanym sprzęcie w domu, zamykając się w pokoju odsłuchowym, odcinając się od rodziny czy przyjaciół.
Przestaniemy chodzić do klubów, gdzie kaleczą naszą ukochaną muzykę, czy na koncerty.

Czy ideał jest w ogóle możliwy?
I czy dążenie do ideału jest naprawdę dobre?

Może powinno być jak z deserem, nagrodą, ucztą - rzadko, ale za to pełną piersią?

Zbyt częste przeżywanie uniesień może popsuć smak każdego powodu uniesień - nawet .... orgazmu icon_redface.gif

Może jednak zachować sobie najlepsze słuchanie na szczególne chwile, a na co dzień godzić z gorszym sprzętem, hałasem otoczenia, przerywaniem słuchania z prozaicznych, ale w końcu życiowych powodów?

Nie wyobcowywać się z otoczenia?
Nie zamieniać domu w bezludną wyspę?

Taaak sobie tylko marudzę z okazji Świąt... icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mejson!
Wesołych Świąt!!!
Wzięło Cię na całego! Czy aby nie przesadziłeś z świątecznym barszczykiem i pierogami???
A tak po prawdzie to i racji trochę po Twej stronie...
Po złapaniu bakcyla wius audiofilia nervosa rozprzestrzenia się w tempie zawrotnym, już nawet rodzina coraz podejrzliwiej zerka na nas i coraz to nowe klocki na stoliku ze sprzętem...
Pogoń za absolutem zaprząta myśli nasze, lektura gazet, czasopism i forów spycha na plan dalszy wychowanie dziatwy i dbanie o połowicę...
Coraz to rzadsze spotkania z przyjaciółmi, krótsze wyjazdy na narty...
No cóż...
Chyba nie jet aż tak źle, gdy, choćby czasami, przypominamy sobie o tym, że do końca "normalni" nie jesteśmy! icon_lol.gif
Alienacja postępuje...
A w świecie pędzącym z zawrotną szybkością niewiadomo dokąd taka alienacja ma rację bytu... Przywraca porządek, pozwala ułożyć horyzonty...
Za bardzo nie byłbym zmartwiony...
Świąteczne pozdrowienia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak drodzy Panowie jesteśmy skazani na alienację, tylko, ża ja ją postrzegam jako nagrodę, np. po całodziennej pracy, po wyczerpującej wizycie rodzinnej, itd. Ucieczka w nią jest dla mnie wręcz jak lekarstwo, tylko uwaga na przedawkowanie.

"Czy ideał jest w ogóle możliwy?
I czy dążenie do ideału jest naprawdę dobre?"

Tutaj podejrzewam, że niestety nie. Zawsze jesteś blisko, ale... Bo przykładowo kupujesz super najlepszy, najnowocześniejszy sprzet i co??? A to, że już praktycznie w tej samej chwili producenci wypuścli coś lepszego, no i ideału już nie ma. Jednakże dążenie do ideału jest dobre i konieczne. Czyż nie ma przyjemności gdy zmieniasz sobie np. jakiś tam kabelek i już jesteś bliżej doskonałości icon_biggrin.gif Co jakiś czas udoskonalając swój sprzęt dążysz do ideału i o to chodzi, przynajmniej dla mnie.

"Nie wyobcowywać się z otoczenia?
Nie zamieniać domu w bezludną wyspę?"

NIE!!! Wyobcowanie traktujmy jako najlepsze wakacje skoro o bezludnej wyspie.

Pozdrawiam wszystkich obcych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Myślę że w słuchaniem muzyki, podobnie jak we wszystkim icon_wink.gif , najważniejszy jest umiar. Przy zachowaniu zasady że rozsądną część życia poświęcimy muzyce nie powinno to wpłynąć na naszą alienacje. Chyba że świadomie uciekamy od życia, a wtedy to trzeba szukać psychologa. Ja w każdym bądź razie nie czuję się wyalienowany i mam nadzieję że słusznie. icon_wink.gif
Chociaż może czasami tak jesteśmy postrzegani przez zwykłych śmiertelników. icon_evil.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Myślę że w słuchaniem muzyki, podobnie jak we wszystkim icon_wink.gif , najważniejszy jest umiar. Przy zachowaniu zasady że rozsądną część życia poświęcimy muzyce nie powinno to wpłynąć na naszą alienacje. Chyba że świadomie uciekamy od życia, a wtedy to trzeba szukać psychologa. Ja w każdym bądź razie nie czuję się wyalienowany i mam nadzieję że słusznie. icon_wink.gif
Chociaż może czasami tak jesteśmy postrzegani przez zwykłych śmiertelników. icon_evil.gif

Nie chodziło mi o alienację polegającą na uciekaniu do własnej norki z muzyką i odwracanie sie od świata, tylko o brak satysfakcji ze słuchania muzyki na gorszym sprzęcie - w pracy, kuchni, czy klubie, bo nigdzie nie zabrzmi dobrze.

A muzyki trzeba słuchać wszędzie, nie tylko w laboratorium dźwięku.
Trzeba umieć się nią cieszyć.


Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Masz rację, że słuchanie muzyki na kiepskim sprzęcie,w nieodpowiednim pomieszczenie, korzystanie z kiepskiej jakości nośników powoduje że znacząco zmniejsza się przyjemność słuchania muzyki, szczególnie jak się ma z czym porównać. Ja mam na przykład sprzęt powiedzmy że przyzwoity, ale jak poslucham sprzętu kolegi który ma hi-end to przez 3 dni nie podoba mi się mój, icon_cry.gif dopiero po 3 dniach jak już trochę zapomnę to znowu jest fajnie. icon_biggrin.gif A MP3 czy radio w samochodzie to już zupełna lipa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Uwielbiam słuchać muzyki w skupieniu ,doszukiwać się w niej smaczków .usłyszeć na dobrze znanej płycie jakiś dzwoneczek w tle.Nie przeszkadza to mi jednak słuchać muzyki wszędzie jako tła.Nie lubię spotkań towarzyskich gdy w tle coś tam nie brzdąka .Tylko nie telewizor.Ten ma magiczną siłę przyciągania uwagi i wtedy rozmowa się rwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pogodziłem sie z tym "wyalienowaniem" i dobrze mi z tym.
Muzyki słucham 4-5 godzin dziennie i wcale mi sie nie nudzi i nie mam przesytu
a jak bym mógł to słuchabym jeszcze więcej.
Hedonizm w czystej postaci a co ,co se będę żałował . icon_razz.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Pogodziłem sie z tym "wyalienowaniem" i dobrze mi z tym.
Muzyki słucham 4-5 godzin dziennie i wcale mi sie nie nudzi i nie mam przesytu
a jak bym mógł to słuchabym jeszcze więcej.
Hedonizm w czystej postaci a co ,co se będę żałował . icon_razz.gif


Przesyt chyba nikomu nie grozi, najwyżej ból uszu icon_wink.gif
Ale pewnie słuchasz muzyki także poza "laboratorium"?
W samochodzie, w kuchni, u znajomych?
I też Cię cieszy, czy jest tylko torturą?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

Zaloguj się, aby obserwować  

×