Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
Angel

Audiolub, Audiofeel lub inne okreslenie jako alternatywa dla Audiofila.

Recommended Posts

Witam wszystkich zainteresowanych problemami współczesnego miłośnika muzyki, któremu nie wystarcza popularny sprzęt z supermarketu i chce swoją ukochaną muzykę słuchać w takich warunkach, by wydobyć jak najwięcej z realizacji, które są powszechnie dostępne na rynku konsumenckim.

W swoim podpisie do niedawna miałem taką oto notkę:
Audiolub (jeśli już musi być po angielsku to Audiofeel) - człowiek kochający muzykę i pragnący w swojej wrażliwości odtwarzać ją na sprzęcie audio z jak najlepszą dostępną mu jakością, by nie uronić najmniejszego detalu.
Słuchamy jednak nie poszczególnych dźwięków, ale właśnie MUZYKI.
Audiofil - jako pojęcie zdewaluowane, wyszydzone choćby przez Wikipedię, nie jest określeniem Nas ani tego co robimy, przestaje obowiązywać.


Napisałem tak, ponieważ nie zgadzam się z tym co pisze Wikipedia ani wielu nie mających pojęcia o sprawie pisarczyków w okazjonalnych artykułach.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Audiofil
Do tej pory (zanim przeczytałem tę szkalującą definicję) uważałem się za audiofila i byłem z tego dumny.
Ale rozumiałem to tak, jak napisałem wyżej.
Tymczasem jakiś "pajac" odpowiedzialny za ten wpis na Wikipedii tak stara się mnie i moją pasję obrazić. Oczywiście także Was i Waszą pasję.

Długo nikt do mnie nie pisał na PW. Pomyślałem sobie, że chyba mało kogo obchodzą te sprawy.
Ale z drugiej strony nie można sobie dać w kaszę dmuchać jakiemuś mało zorientowanemu i nastawionemu na tanią sensację dupkowi.
Jest Nas przecież wielka siła, mnóstwo ludzi, dla których słuchanie muzyki, delektowanie się nią i odkrywanie jej niuansów, to bardzo ważna rzecz w życiu.

Ja twierdzę nawet, że muzyka jest dla mnie jednym z najważniejszych a może nawet najważniejszym
po miłości czynnikiem trzymającym przy życiu. A słuchanie jej w jak najlepszej jakości na sprzęcie, wydobywającym jej piękno, czyniącym ją żywą, emocjonalną, magiczną, to coś o co chcę się starać, zabiegać, walczyć.
Tak więc nie sprzęt jest dla mnie wartością, ale jedynie drogą do wartości jaką jest w pełni odczuwana muzyka.
I zapewniam, że Audio...feel to człowiek niekoniecznie kupujący najdroższy sprzęt, bo nie każdego na to stać. Owszem, słuchanie muzyki w jak najlepszej jakości, to nie najtańsze hobby, sposób na życie.
Ale też nie każdy kupujący najdroższy sprzęt audio jest Audiolubem. Może być to po prostu majętny nuworysz, szpaner, esteta (wizualny - bo najdroższe elementy zestawu audio to często dzieła sztuki użytkowej). Da się złożyć audiolubny zestaw stereo za tysiąc kilkaset złotych a może nawet taniej.
Czy to jest coś niezdrowego, czy trzeba takie rzeczy piętnować?
Dlaczego nikt się nie przyczepi do koneserów, degustatorów win czy whisky? Do wędkarzy, sportowców ekstremalnych, filatelistów, numizmatyków, bibliofilów czy innych ludzi mających swoje często niezrozumiałe dla innych pasje?

Następny "kwiatek" to zdanie:
Cytat

Audiofilia ma swój własny system wartości oraz zasad słuchania i podkreśla ich odrębność od tych, które są używane przy podejściu naukowym.


No dobre, naprawdę icon_mrgreen.gif , ciekawe jakie to naukowe i nienaukowe zasady zainspirowały autora do napisania powyższego. Czy coś, co można usłyszeć a nikt jeszcze nie wyjaśnił naukowo, bo nie było takiej potrzeby, nie było na to pieniędzy, nie było takiego przymusu, jest nienaukowe?

Inne "odkrywcze" spostrzeżenie:
Cytat

Audiofile budują swoją tożsamość wokół posiadanego sprzętu, a ich samoidentyfikacja zależy od jego wartości.

Cha, cha cha (tak pisze się a czyta się cza, cza, cza - jak śpiewał Andrzej Rosiewicz). Czyli rozumiem, że jak mam niezbyt drogi sprzęt to jestem marnym, zakompleksionym audiofilem a jak mogę sobie pozwolić (majętna babcia zmarła i mi przepisała...), to jestem boss i mogę patrzeć na innych z góry icon_question.gif . Czytałem różne bzdury ale to jest ..."doprawdy wyborne..." jak zaśmiał się lord Farquaad ze "Shreka"

Jest tam jeszcze jak widzicie wiele innych "odkrywczych" stwierdzeń o których teraz nie napiszę, ale zachęcam koleżanki i kolegów do krytycznych wniosków.
Jakie klapki na oczach i uszach icon_lol.gif trzeba mieć i jakim trzeba być ignorantem by coś takiego pisać?

Poza tym proszę koleżanki i kolegów o propozycję nazewnictwa dla naszej pasji. Czegoś co by się nie kojarzyło jednoznacznie czy negatywnie. Bo audiofil, tak często prześmiewczo nawet porównywany jest ze zboczeniami seksualnymi jak ...fil, niech każdy sobie "dośpiewa".
A może nie mam racji i nazwa Audiofil powinna pozostać? Może jest inna droga jak na przykład wystosować list do Wikipedii w sprawie sprostowania owego wpisu i monitorowania artykułów pojawiających się w prasie oraz ich oprotestowywania?
Kto wie, może dla dobra sprawy, dla dobra naszego samopoczucia i dobrego imienia powinniśmy założyć jakąś grupę, może nawet partię? icon_wink.gif
To są tylko luźne wnioski, spostrzeżenia. Ale od czegoś trzeba zacząć.

Bo ja naprawdę nie chcę, by ktoś z racji tego, że nie rozumie dlaczego chcę słuchać muzyki z maksymalnie najlepszą możliwą do osiągnięcia przeze mnie jakością, szkalował tę moją pasję, wyśmiewał się ze mnie, piętnował, bo jego percepcja nie sięga tak głęboko.

Inna sprawa, to jakiej muzyki się słucha. Miałem sygnał od kolegi, że nie każdy rodzaj muzyki zasługuje na to, by się nim w ten sposób zajmować, poświęcać uwagę niuansom brzmienia.
To tylko zapytanie, bo jak wymienił pewien gatunek, który jego zdaniem nie zasługuje na taką admirację, to stwierdziłem, że jeden z naszych najznamienitszych forumowiczów z upodobaniem słucha takiego właśnie gatunku i mógłby poczuć się urażony.
Nie mam zdania. No może poza disco, disco-polo. Bo już z pop'em różnie bywa. Ja się przyznaję do słuchania z lubością np. płyty Belindy Carlisle "Runaway Horses". Jest ładnie zaśpiewana, a muzyka, aranżacja, jak dla mnie super.

Myślałem, że wątek się nie rozwinie, ale w kilku tematach zauważyłem wpisy kolegów w tej sprawie.
Dlatego proszę Was o swoje spostrzeżenia na ten i nie tylko ten temat. Każde zdanie, byle wyrażone w sposób kulturalny (w miarę) będzie mile widziane.

Oczywiście czekam także na Wasze uściślenia i określenia Audioluba (Audiofeela) i Melomana, by się nikomu nie myliły. Mogą być zupełnie nowe propozycje.
Jako przykład podam mojego wieloletniego kolegę, o którym sadziłem, że interesując się muzyką i sprzętem audio, podobnie jak ja jest audiolubem. Nie miał w sumie żadnego sprzętu do słuchania, bo jak myślałem nie stać go na to. Ale po tym jak kupił sobie droższy samochód niż mój, powinienem poznać, że coś tu jest nie jak. Na okrągłe urodziny dostał zestaw stereo składający się z CD Kenwood DP-1050, wzmacniacza Fine Arts V 2 i kolumn BNS Pro Sound Prof II oraz kabli Alphard DaVinci SL-10 i interkonektów Profigold (niestety nie pamiętam modelu, dobre, ale niedrogie).
Po pewnym czasie spostrzegłem, że nic nie modyfikował w swoim zestawie. Ani ustawienia ani kabelków.
Długie rozmowy uświadomiły mi, że mu wystarcza gdy gra dobra muzyka a jakość go specjalnie nie obchodzi. Czy ma dobry słuch? Wydaje mi się, że tak. Na jednym (i jedynym na jakie dał się namówić) Audio Show jako najlepszy wybrał zestaw, który i mnie wydał się najlepszy.

To na razie tyle. Temat zapisany niemal "na gorąco". Pewnie wymaga jeszcze dopracowania i proszę się nie obrażać jeśli będę edytował niektóre swoje wpisy. Oczywiście nie na tyle, by zaburzyły, zmieniły ogólną koncepcję.

Nie chcę także by temat był "sztywny", więc każdą ciekawą myśl na temat melomana, audioluba, obyczajów, zachowań, sprzętu, muzyki, jakości, peryferiów przyjmę z radością i postaram się ustosunkować do wypowiedzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
f1angel, opisałeś temat bardzo dogłębnie. Świetnie przytoczenia i analogie. Podpisuje się pod tym bezapelacyjnie. Dobrze, że temat się dzięki Tobie rozwinął. Może niektórzy NOWI użytkownicy forum, czy też poszukujący informacji, wiedzy, poczytają wątek i możliwe też, że odnajdą swoje miejsce w tym całym świecie audio.

Ostatnio podłączyłem się pod pewien wątek, gdzie temat był poruszany. Dorzucę tutaj jeszcze kilka swoich spostrzeżeń.

Ileż to razy my wszyscy lubujący się w audio czytamy różne blogi, referaty i niejednokrotnie napotykamy na obelgi ze strony autorów tychże stron. Wielu z nich powoli zaczyna tak bardzo utrudniać innym życie i zrozumienie tematyki. Zaczynają pisać rozprawki filozoficzne na temat audio, zamiast tak naprawdę upraszczać sprawę. f1angel właśnie bardzo dobrze to opisał, nawiązując wydaje mi się pośrednio do zasad ZROZUMIENIA. I właśnie ta problematyka doprowadza do właściwego ogarnięcia całego tego sensu audio. Pochodną tego wszystkiego jest kwestia inteligencji. Przecież inteligentny człowiek w pierwszej kolejności zamiast krytykować (co poświadcza jego niezrozumienie) zapyta się, spróbuje dowiedzieć się dlaczego jest tak a nie inaczej?. Co powoduje, że Ci ludzie odbierają tą muzykę właśnie w taki sposób? Krytyka od samego początku co najmniej oznaczać może tylko ignorancję. Niechęć z niezrozumienia, brak inteligencji, lenistwo i niewiedza, skutkująca wrzucaniem wszystkiego do jednego wora.

Pasja audio jest tematem wyśmiewców, tak jak to między innymi zostało wskazane w Wikipedii. Autor kompletnie nie wykazał się zrozumieniem problematyki, idąc tropem tych, co w większej skali właśnie są ignorantami. Przecież słyszy się, że pasjonaci audio są nawiedzeni, Hi-End to sekta, Hi-Fi to snobizm i marketing. Jeśli słyszą różnice między kablem srebrnym a drutem od wieszaka, to powinno się od razu według niektórych dzwonić po pogotowie.

I nawiązując jeszcze do wpisu f1angel - "Sztuka nazywania" - bezczelnie poddawana krytyce przez podobnych ludzi, jak autor z Wikipedii. Audiolub jest wariatem, bo kable połączeniowe nazywa interkonektami, przedwzmacniacz pre a na cały zestaw woła system (co jest wg mnie o wiele bardziej sensownym określeniem zamiast wieża - wieża to może być w Paryżu). Przecież na takiej samej zasadzie można nazwać wariatem kogoś, kto prowadzi dyskusje w sklepie rowerowym - "Deorki będą zdecydowanie lepsze od tych Sramów. Podobna ma się rzecz z suportem i sztycą...". Przecież każda pasja ma prawo mieć swoją sztukę nazywania. Czyż nie tak?

Wszystko to się odnosi do ogólnie pojmowanego rzekomego audiofilstwa, które ewidentnie zostało wypaczone przez ignorantów. Osoba która wydała nawet spore pieniądze na swój system nie jest snobem. Jeśli nawet jesteś jego gościem, to w sytuacji kiedy przedstawia Ci ten system, to w głównej mierze po to, żeby pokazać jakie brzmienie jest wg niego dobre. Nie jest ono wyznacznikiem dla Twojego ucha, ale dlaczego nie miałby się podzielić swoją wiedzą w kwestii audio? Czy rada powoduje ból? Ignorancji stosujący nadmiernie pojęcie audiofil i krytykujący wszystko co jest z tym związane, chyba uważają się za wszechwiedzących.

Przepraszam za swój dość dosadny opis, ale z drugiej strony myślę, że wielu chodzi to po głowie. Dyskutować w przedmiocie można godzinami. Miejmy nadzieję, że co po niektórzy zajrzą na temat i czegoś się dowiedzą icon_smile.gif .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Prawdę mówiąc nie przyszło mi nigdy do głowy, żeby sobie ją zaprzątać tym, jak ktoś nazywa, definiuje,opisuje t co lubię robić.
O sobie najchętniej w kwestii audio mówię, że muzyki lubię słuchać i słucham dużo. Rozmawiałem kiedyś z zawodowym finansistą z USA - na pytanie, co robię gdy nie pracuję odpowiedziałem, że muzyki słucham. On na to, że " to znaczy - czas marnujesz". Ja mu, że nie bo muzyki słucham, on znowu swoje i tak jeszcze raz dokoła. Dałem spokój bo jego zdanie w kwestii muzyki nie jest dla mnie istotne. Może mi się nawet gościa żal nieco zrobiło, że bez muzy żyje. I tyle.Słucham ile słuchałem, a on dolary liczy. Moje prawo, jego prawo.
Z drugiej strony podejmowanie dyskusji z krytykującymi ignorantami, obawiam się że tylko napędzi wodę na ich młyn. Większość z nich pisze co pisze bo nic mądrzejszego do powiedzenia nie mają i reakcja na ich teksty da tylko pretekst do pisania dalej i o to im może chodzić - nakład jest nakład icon_wink.gif
Podsumowując - wolę muzy posłuchać niż angażować się w takie spory.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fajnie że rozwinąłeś w końcu "myśl" która w skrócie długi czas widniała pod Twoimi postami. Różnie można do tematu podejść. Świata i ludzi nie zmienisz, zwłaszcza że z wikipedią, stereotypami, podejściem ludzi do sprawy w tydzień nie wygrasz. Pewne rzeczy są zakorzenione głęboko.
Miłośnik, to miłośnik, tak jak fan, meloman, brzmi miło i ok. , a ze słowem audiofil jest jak jest, jest często wypaczone.
Cóż dodać ? Skopiuję kawałek tego co napisałem wczoraj w innym temacie...
" Słowo audiofil ludzie mylą czasem z finansami i wstydliwą chorobą. Ileż to zdań zaczyna się od słów " Szukam sprzętu, ale zaznaczam nie jestem jakimś audiofilem, bo wiem że zestaw za 3 tys. nie zagra dobrze, a różnicy z tym za 6 tys. nie usłyszę " .
Wychodzi że poniżej np. 3-4 tys. zł obojętnie co się kupi i tak będzie źle, więc wystarczy cokolwiek...Ponieważ dla niektórych nieosłuchanych osób, tylko wyższa kwota wydana na sprzęt, daje gwarancję jakości i szczęścia, co więcej zamożny posiadacz z automatu jest znawcą- audiofilem ze złotymi naręczami kabli i miarką w ręku i platynową kartą kredytową w drugiej, choć na którego nadal patrzy się z przymrużeniem oka. To jest ten wydźwięk negatywny.
Pozytywny wydźwięk słowa funkcjonuje chyba nieco rzadziej, bo to osoba która w odczuciu innych ma wiedzę, coś już tam słyszała itd. To taki miłośnik co nieco zastanowił się nad kupnem, ustawieniem i dopieszczeniem nawet tanich klocków, kupuje i sprzedaje sprzęty, funkcjonuje wśród niektórych właśnie jako też dziwny pozytywny audiofil.
Więc mamy tu powszechny brak znajomości znaczenia pewnych słów jak audiofil, pasjonat, meloman, znawca, a bogaty posiadacz, miłośnik, dodatkowo nadawanie im różnego wydźwięku, czasem okraszonego brakiem kultury. "

Cytat

Inna sprawa, to jakiej muzyki się słucha.


Do końca się nie zgodzę, każdą muzykę nawet prostą, można ładnie podać, a tą piękną, dobrze zagraną, odtworzyć podle i byle jak. Oczywiście w prostej muzyce typu disco polo, jakiś samplowanych bitach, umc, umc nie ma co się doszukiwać klimatów, naturalności, budowania nastroju, ale nie ma co zabraniać jej miłośnikom, słuchania na lepszym sprzęcie, czy potwierdzać że tylko subwoofer wystarczy.


Co do drogich sprzętów o których pisał F1angel, czy śniady właściciel Bugatti i stajni Rollsów , a także jakiś zestawów za miliony typu MBL, Deagostino, Zeta zero, Kef Blade itp. z automatu jest audiofilem, moto-fanem, znawcą, czy bogatym posiadaczem ( to z pewnością, bo inaczej się nie da ), czy potrafi coś poprawić, opowiedzieć z pasją o tym, doradzić ? Aby tak było. Czy pan Henio od 30lat naprawiający sam z sercem swoje stare alfy romeo, słuchający muzyki na starych gramofonach i niedrogich wzmacniaczach, jest gorszym fanem aut, mniej kompetentny, jest mniej audiofilski...? icon_rolleyes.gif

O wiele lepsze i swojsko językowo brzmiące ( choć może nie modne ) są słowa typu pasjonat, miłośnik.
Brakuje mi też tutaj fajnego, trafnego, krótkiego słowa przeciwstawnego do ignorant np. ja jak coś robię np. kupuje opony, farbę na ścianę, lodówkę itd. staram się dobrze zgłębić zagadnienie, aby kupić jak najlepiej pod swoje potrzeby, nawet jeśli jest to produkt ze "średniej półki ". Nie robię tego na odwal się, pochopnie, nie podchodzę do prawy lekceważąco i powierzchownie, słucham i czytam głosów z różnych stron.


Cytat

Rozmawiałem kiedyś z zawodowym finansistą z USA - na pytanie, co robię gdy nie pracuję odpowiedziałem, że muzyki słucham. On na to, że " to znaczy - czas marnujesz". Ja mu, że nie bo muzyki słucham, on znowu swoje i tak jeszcze raz dokoła.


Cóż on umrze pewnie jako bogacz( może nawet nie zauważy tego faktu, pochłonięty liczeniem $), Ty żyjesz pełniej i pewnie już jesteś bogatszy.

Cytat

Przecież inteligentny człowiek w pierwszej kolejności zamiast krytykować (co poświadcza jego niezrozumienie) zapyta się, spróbuje dowiedzieć się dlaczego jest tak a nie inaczej?.


Myślenie, kultura osobista, są mało trendy, bo nie można ich kupić, więc wartość tych że, w społeczeństwie coraz mniejsza.
A co do hobby no właśnie, co komu do tego, czy ktoś wydaje walizkę kasy na lżejsza o 1dkg felgę w rowerze, kierownicę, ręcznie tkany dywan, czy automatyczny system nawadniający w ogrodzie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Media różnie do tego podchodziły- w sumie masz racje, że rzadko z szacunkiem. Dlaczego? Tego nie wiem. Może dlatego, że muzyka w oczach ogółu kojarzona jest z populistyczną, huczną rozrywką. Nie sztuką. Nie pięknem, które ma różne zakamarki.
Dla mnie każdy kto lubi na poważnie muzykę jest audiolubem.
I tu mam jeszcze jedną wytyczną co do muzyki. Często mówione jest, że nie powinno się dzielić muzyki na audiofilską i nie audiofilską.
Dla mnie powinno się dzielić.
I tu wyróżniam takie typy. Jeżeli ktoś słucha muzyki bez takiego podziału- nazywam go melomanem.
Melomanem czyli osobą lubiącą muzykę i tyle.
Jeżeli jest melomanem z dobrym sprzętem, nazywam go melomanem z zacięciem audiofilskim. Sporo jest takich osób- sprzęt audiofilski, a muzyka zwyczajnie popularna.
Czytając wątki:
-czego słuchasz,
-kupiłem sobie płytkę
zauważyłem tam wiele prymitywnych gatunków muzycznych. Mało ambitnych.
To tak jak na forum dla szefów kuchni czytałbym o śmieciowym jedzeniu.

Melomanem może też być osoba która lubi muzykę, ale wcale nie szuka jej piękna- cały dzień słucha z komórki na słuchawkach, w samochodzie, z laptopowych głośniczków i wcale jej to nie przeszkadza. Meloman może słuchać muzyki gdy sprząta, ćwiczy, gotuje, jedzie samochodem. Słucha wszędzie i non stop bo lubi. Dla audiofila sprawa ma się zupełnie inaczej.

Jeżeli ktoś jest audiofilem słucha inaczej. Muzyka jest bardziej dopracowana- trudna, wymagająca skupienia się. Audiofil nie słucha muzyki w samochodzie, bo tam jej nie słyszy. Tam nie ma na to warunków i tam jej nie włącza.
Audiofil słucha muzyki będącej dziełem sztuki, nie przebojem w radio.

Takie są moje spostrzeżenia.
Dla mnie muzyka to sztuka której nie można dotknąć tylko usłyszeć. Nie mógłbym słuchać muzyki jako dodatku do ćwiczeń czy gotowania obiadu.

Puentą jako uzupełnienie mojego wpisu będzie stwierdzenie:
miłośnik sztuki muzycznej- alternatywa określenia audiofil.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bardzo ładnie to ująłeś Grzegorzp486.
Dziękuję również za dogłębne opisanie swoich odczuć kolegom: Revo, Adamc i Jacek75.

Ostatnio przeglądam pewien wątek na innym forum, bo ciekaw jestem co piszą pasjonaci o wzmacniaczu, który posiadam. A tam trafiłem na bardzo ciekawe wpisy, które na pewno mogłyby się znaleźć w naszym wątku.
Więc się znalazły:
-------------------------------------------------------------------------------
S...
Ja już mam takich kłótni za sobą dziesiątki, szczególnie z kolegami, którzy uważają, że wszystko - gdy jest poprawnie zbudowane - musi brzmieć tak samo dla każdego. W tamtym świecie kable to tylko druty, Leben to tylko słaby mocowo wzmacniacz lampowy, CD to tylko DAC etc. No, ciężkie były to boje. Bo istnieje pogląd, że miernik powie nam, jak co brzmi. Nie bierze się pod uwagę ucha, wrażliwości itp. Przyznam, że słyszałem wiele wzmacniaczy lampowych i tranzystorowych, miernik mówił swoje, a Leben zagrał po swojemu z tych 15 watów. Ciekawa dyskusja jest w dziale Lampa: jak to możliwe, że słabe waty lampowe grają głośniej, lepiej. Porównywałem Lebena z bardzo drogim Accu i nawet gdybym był poważnym snobem, lepiej brzmiał ten mały Leben. Ma być przyjemnie, emocjonalnie, tak jak chce słuchacz, czy ma być tak jak mówi miernik (ach, te szumy) i standaryzacja? Leben dał mi odpowiedź.

W...
a wiesz, u mojego kolegi słucham muzyczki z przyjemnością mimo, że jego zestaw inaczej tę muzykę prezentuje (Cayin napędzajacy duże Infinity). Tenże kolega słucha u mnie również z pełnym zadowoleniem.... Doradzamy sobie, wspieramy, czasem krytykujemy (konstruktywnie) A więc nie musi tak być jak wcześniej opisałem. Obaj jesteśmy opcji- audiofilami po to się jest by słuchać płyt w możliwie najdoskonalszy sposób.... i to zdążanie ku doskonałości niekoniecznie sprowadza się do kupowania coraz to droższych elementów audio.

S...
No to wszystko z wami w porządku icon_smile.gif
-------------------------------------------------------------------------------

Krótka ale jakże budująca dyskusja. Prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Akurat w moim przypadku, obracam się w towarzystwie które w większości nie wie nawet do końca co to "audiofeel" czy jak tam się to pisze.
Mam kilku znajomych, którzy znają moją i moich kolegów pasję, i po prostu twierdzą, że nie ciągnie ich do szukania "niuansów" w muzyce, to ma grać basem, głośno i pasować kolorem do pokoju. Na pewno nie wyśmiewają ani nie negują moich zainteresowań.
Sama nazwa "audiofeel" moim zdaniem pasuje, jedno słowo i wiadomo o co chodzi. Co innego "audiofeel - snob", który mając sprzęt za 100 tyś zł, wciśnie go do kąta bo tam jest jego miejsce i tam dobrze wygląda. Za drzwiami. icon_smile.gif
Temat bardzo ciekawy, może rzeczywiście trzeba do Wikipedii napisać, aby sprostowali pewne sprawy..........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jarku i Koledzy, na kanwie tego co napisaliście o audiofiliźmie i tego co Jarek napisał w poprzednim poście nasunęły mi się pewne refleksje.

Otóż po latach przebywania w środowisku osób uważających się za audifili, może rzadziej melomanów zauważyłem pewne zjawisko. Środowisko jest wyjątkowo niespójne i rozwarstwione. Szczególnie widać to na forach związanych z tym hobby. Takiej skali arogancji, buty, nie powiem chamstwa, braku tolerancji i braku życzliwości nie uświadczy się na innych forach, choćby przykładowo związanych z hodowlą psów, kolekcjonowaniem zegarków, czy choćby na forum elektroda.pl. Może wkładam kij w mrowisko. Ale mam wrażenie, że wiele osób nie usłyszawszy wydaje swoje opinie. Poczytawszy gazetki audio, przeczytawszy wypowiedzi na forum wypisuje swoje mądrości. Od lat uciekam przed takimi, między innymi przestałem pisywać przed laty z tego powodu na sąsiednim forum. Jednak przed takimi nie ma ucieczki.
Wiem z czego to wynika (zajmuje się zagadnieniami nazwijmy to ogólnie społecznymi zawodowo), nie mam jednak zamiaru podejmować się analizy dlaczego jest tak a nie inaczej, dlaczego co poniektórzy zachowują się jak się zachowują.
Moim zdaniem dopóki nie będziemy środowiskiem zwartym, nie będziemy tolerować poglądów innych będziemy nadal mieli problem z właściwą oceną przez osoby nie związane z tym hobby, traktujące nas jak dziwolągi - z góry przepraszam za takie sformułowanie. A wystarczy, że osoba postronna wejdzie na jakieś forum audio i sobie poczyta. Jaki wyciągnie wniosek ....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Ale mam wrażenie, że wiele osób nie usłyszawszy wydaje swoje opinie. Poczytawszy gazetki audio, przeczytawszy wypowiedzi na forum wypisuje swoje mądrości. Od lat uciekam przed takimi, między innymi przestałem pisywać przed laty z tego powodu na sąsiednim forum. Jednak przed takimi nie ma ucieczki.

Może nie ma ucieczki - ale należy z tym walczyć (jak widać - wychowanie nie tylko w rodzinie...).
Między innymi przez moderację i usuwanie co bardziej "kiepskich" wypowiedzi (i napominanie "kiepskich" użytkowników).


A co do pojmowania słowa "audiofil" - to w mojej okolicy nie ma ono znaczenia negatywnego. To po prostu człowiek zarażony pasją, ale nieszkodliwy dla otoczenia (również finansowo - bo zamiast wydawania na używki wydaje na swoje hobby, ale bez przeginania).

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam, jestem debiutantem forum ale z pewnym życiowym doświadczeniem. Przeczytałem cały temat z uwagą i zainteresowaniem. Zaryzykuję i wrzucę parę granatów do stojącej od 6 miesięcy szklanki wody.
Granat 1
w każdej grupie ludzi mamy pełną reprezentację społeczeństwa z którego się wywodzą -jest to mój komentarz do tylu negatywnych rzeczy dziejących się na forum.
Granat 2
Uważam że polski język jest bogaty i otwarty na nowe słowa (chyba można nie zaliczyć do purystów językowych) i może zaproponuję coś w stylu Muzomił.
i najtrudniejszy Granat nr 3
Czy aby być Muzomiłem trzeba mieć "super" sprzęt?
Czy określający jest stosunek człowieka do muzyki?
Czy może wszyscy Muzomiłowie odczuwają podobnie słuchają muzyki a szczególnie tej ulubionej ? (może należy zmierzyć poziom endorfin).
Wszystkich serdecznie pozdrawiam i przepraszam za zamieszanie które, chcę wywołać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

"audiofeel" czy jak tam się to pisze.


Najbardziej "audiofil", a jeśli z angielska to "audiophile".
"Audiofeel" to "audioczuj", a tu chyba bardziej o sympatię niż o czucie chodzi icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wszystko zależy od tego o co komu chodzi, co komu w duszy gra. Dosłownie.
Sympatię przejawia ktoś trochę z boku, kibic. Albo osoba mało wtajemniczona, mało zaangażowana.
A czuje ktoś, dla kogo jest to bardzo ważne, stanowi część jego życia, osobowości.
Jeśli miałoby być bardziej po polsku, to jednak Audiolub.
Bo Audiomaniak, Audioholik, czy właśnie Audiofil nie kojarzą się dobrze.
Audiofil na przykład, ma końcówkę ...fil, kojarzoną w naszym kraju z niezbyt popularnymi (choć ostatnio głośnymi) dewiacjami seksualnymi.
Nie muszę chyba pisać jakimi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Audiofil, audiomaniak ma ( jak dla mnie) pewien pierwiastek chorobliwego technicznego fetyszyzmu, omaszczonego ( oby nieczęsto) chęcią prestiżu, wyjątkowości( co jak co ale ta branża potrafi jak mało która to zagwarantować).Gdzieś czasem umyka( oby nie) istota i sens muzyki jak ktoś zafiksuje się zbytnio na technikalia, czy na wyjątkowość swych zabawek. Tylko czy z drugiej strony czy winić, że ktoś chce mieć coś wyjątkowego, lubi poszukiwać za swoje pieniądze?
Słowo meloman tego ciężaru( według mnie) już nie ma i najważnejszym mianownikiem jest muzyka, reszta jest dodatkiem.
Oczywiście audiofil też kocha muzykę, jednak część czasu ,,traci,, na ciągłe poszukiwania sposobu na szczęście.
To tylko moja definicja tych słów, absolutnie nie osób się z nią identyfikujących.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Masz oczywiście rację. Ale melomana jakoś nikt nie atakuje, nie wyśmiewa się z niego. Natomiast audiofila tak.
Jasne, że nikt mi nie powinien zaglądać w kieszeń i komentować ile wydaję na dany element czy kable, bo to moje ciężko zarobione pieniądze i mogę je wydać na co chcę.
Oczywiście chodzi Ci o to, że chce się mieć coś wyjątkowego, pod tym względem, że wyjątkowo dobrze odtwarza muzykę? Prawda?

A jak ktoś nakupuje wódy, piwa, papierochów, chipsów i innych artykułów konsumpcyjnych, nie niezbędnych dla życia i pochłania to bezmyślnie przed telewizorem, to wówczas jest ok? Jak nazwać takiego gościa? Coolman? icon_lol.gif
I tu jakoś nikt się specjalnie nie rozpisuje, nie dyskutuje o tym. Dlaczego? Bo to bardzo powszechne. Tak bardzo, aż stało się czymś dla wielu "normalnym".

Bardzo ładnie różnicę między melomanem a audiofilem opisał Grzegorzp486 w poście #5.
I tam również umieścił bardzo trafne, zgodne zresztą z moimi odczuciami zdanie:
Cytat

Audiofil słucha muzyki będącej dziełem sztuki, nie przebojem w radio

Może tylko powinien napisać "Prawdziwy audiofil".
Bo to jest ta różnica między takim sobie słuchaniem a słuchaniem świadomym oraz z pewnym namaszczeniem.
Oczywiście pamiętajmy, że audiofil słucha muzyki na dobrym sprzęcie audio, by uzyskać maksymalny poziom jakości tej muzyki.
I tylko to różni, powinno różnić melomana od audiofila. Nic więcej.

Koledze Keraj28, choć już minęło sporo czasu i nie wiadomo, czy zagląda na forum, odpowiem.
Muzomił, to raczej odpowiednik melomana. A to ostatnie określenie jest całkiem zgrabne i choć mniej polskie, przyjęło się w świadomości społeczeństwa.
Co najważniejsze, jak pisałem powyżej, nie budzi negatywnych emocji. Chyba, że u frustratów icon_mrgreen.gif
Muzomił nie musi mieć dobrego zestawu audio a audiolub musi. Ale na pewno niekoniecznie najdroższy, tylko taki na jaki może sobie pozwolić. Bo nie lubi słyszeć swoich ukochanych utworów jakby się wydobywały ze starego zardzewiałego nocnika.
Dlatego audioluba wyróżnia dbałość o jakość dźwięku ze swojego zestawu. Więc tani czy drogi system audio, podlega ciągłym modyfikacjom, próbom z ustawieniem, posadowieniem i oczywiście poprawą warunków akustycznych.

Co do nowych określeń, to dlaczego nie? Przecież wszystko wokół podlega ciągłym zmianom.
Coś się przyjmie, coś nie. Ale nie zawsze o to chodzi. Czasem fajnie jest podejść do jakiegoś tematu z innej niż dotychczas strony.
A nowe, fikuśne nieraz słownictwo ubarwia nasze życie, chroni przed sztampą, skostnieniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oczywiście, każdy kto wydaje swoją kase na swoje hobby i nie krzywdzi innych to jego prywatna sprawa i nic nikomu do tego.
Niestety jak widzisz poziom akceptacji i kultury w społeczeństwie dla mniej popularnych hobby , poglądów itd itp jest nadal niski. Ludzie atakują to czego nieznają i nierozumieją, a poznać nie chcą bo są leniwi i znudzeni.
Tatusiek(dadycool) z piwem, papierosem krzyczący na swoje dziecko na niedzielnym spacerze w parku jest tak dla niektórych normalny, że jest niewidoczny w odróżnieniu od np/dziewczyny z przypiętymi skrzydłami i aparatem foto-bo obraża uczucia i narusza prywatność( takie zdarzenie)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dlatego róbmy, co robimy. By nasza przyjemność obcowania z muzyką była jak największa. A sobie nawzajem, sobie podobnym, pomagajmy w miarę własnych możliwości i chęci tych osób.
Bo innym, czy warto? Przysłowie mówi o rzucaniu pereł przed wieprze. A wywodzi się to z Biblii
Ewangelia wg św. Mateusza 7,6 →
"Nie dawajcie psom świętego, ani miećcie pereł waszych przed wieprze, by ich snadź nie podeptali nogami swemi, i obróciwszy się, aby was nie roztargali."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bardzo ciekawy temat.

Zgodzę się w 100% z twierdzeniami, że określenie "audiofil" ma nacechowanie pejoratywne. Widać to na każdym kroku (poczynając od oficjalnych definicji), nawet tu, jak wspomniał jacek, "szukam czegoś, ale zaznaczam, że nie jestem audiofilem". Tak wypowiedziane zdanie świadczy o tym, że pytający już podświadomie nie utożsamia się z tą "chorobą" i szuka czegoś dla "normalnych ludzi". Z góry traktuje tą branżę jako coś oderwanego od rzeczywistości.

Jak łatwo można zauważyć każdą branżę cechuje poniekąd "zboczenie w temacie" (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Mam na myśli chęć zdobywania coraz to większych doświadczeń, wiedzy, fachowości, co wiąże się ze spędzaniem dziesiątek godzin na pogłębianiu tematu (pojawiają się także branżowe slangi). Z tym, że w większości branż (np. tu wspomnianej rowerowej) stan zaawansowanej wiedzy można osiągnąć relatywnie szybko (tak jak zdecydowanie większość tematów typowo technicznych). Nie sądzę, że jest to coś złego.

Branżę audio cechuje o wiele większe skomplikowanie. Ogrom aspektów wpływa na finalny efekt. Technologia, materiałoznawstwo, fizyka, chemia, elektronika itd. Tu trzeba o wiele większej wszechstronności i umiejętności łączenia zagadnień. Dodatkowa komplikacja to to, że pozornie nieistotne i nie związane z audio aspekty (np. rodzaj tkaniny zasłon czy dywanu, wystrój pomieszczenia, stosunek rozmiaru pomieszczenia, a nawet ilość i wielkość kwiatów podłogowych) mają bardzo duże znaczenie. Do tego wszystkiego dochodzą aspekty związane z indywidualnymi możliwościami każdego z nas- przede wszystkim to jak i co słyszymy.

Tak jak wcześniej było wspomniane - znasz się bardzo dobrze na samochodach ? jesteś ekspertem, znasz się na rowerach- też ekspert. Znasz się na audio ? zbok.

Czemu wobec tego branża audio jest tak odbierana?

Ja to tłumaczę socjologią. Jak wcześniej wspomniałem, temat audio jest tematem bardzo skomplikowanym, a większość ludzi boi się skomplikowanych tematów i podświadomie każdy stara sobie wszystko ułatwiać, nie zaś dodatkowo komplikować i szukać coraz to lepszych rozwiązań. Człowiek chce coś kupić, kupuje i koniec, nie chce już nic modyfikować, zmieniać, ulepszać, doczytywać. Latami nie chce się tykać skoro zapłacił. Tu się tak nie da, a jak wiadomo człowiek ma tendencję do generalizowania i nadawania etykiet wszystkim, wszystkiemu. A jak można nazwać stan ciągłego poszukiwania lepszego brzmienia, wnikania, analizowania, porównań ???? A wiadomym jest, że skoro wiemy więcej, wnikamy w coraz to bardziej skomplikowane aspekty, szczegóły.

...dla większości jest to fanatyzm, stąd to negatywne nacechowanie (takie jest moje zdanie).

A prawda jest taka, że tak skomplikowany temat- czyli dążenie w tej materii do doskonałości wymaga takich zabiegów, ciągłych udoskonaleń, zmian pozornie nieistotnych i ciągłego zainteresowania. Nie wystarczy kupić nowość i po temacie.

W którymś z wątków wyczytałem bardzo dobre zdanie autorstwa Jarka, coś w stylu: "każdy element zestawu audio jest lepszym lub gorszym psujem dźwięku".
stąd właśnie to skomplikowanie tematu.

Faktem jest też to, że jeśli ten "psuj" ma być jak najmniejszy, to on niestety musi swoje kosztować, no prawa ekonomi, dyskusji nie ma. I to jest kolejną pożywką dla gawiedzi opluwającej branżę.

Wydasz 15 tyś na sprzęt, śmieją się z ciebie, bo kolega kupił 5 kolumn za 3 tyś, a ty na dwie wydałeś 3x tyle. To gra i to gra, a w tych tanich bas łupie lepiej. Ale jak wydasz 250 tyś na samochód ? ?.o, kozak.
Ktoś mi to wytłumaczy ?
...no tak, sprzętu na ulicę nie wywiozę na przyczepie -dumnie jadąc z łokciem za oknem.

Ale muszę wam przyznać, że słuchając mojego sprzętu sprawia mi to tyle radości, że trudno to opisać i generalnie mam w głębokim poważaniu, że w tym aspekcie moi znajomi uważają mnie za zboczeńca audiofilskiego. Osobiście się za takiego nie uważam, mam świadomość ile jeszcze nie wiem, jednakże dla laików jestem wyrocznią - w sumie żadne pocieszenie.
Żonka aż się dziwi, czemu tyle czasu nie spędzam na dopieszczaniu samochodu, czyszczeniu, myciu, polerowaniu jak każdy facet.

Również uważam, że słuchać się trzeba nauczyć. Pamiętam lata 90, jeden z pierwszych PC na osiedlu był w moim posiadaniu, później przez lata spowszedniało to, koledzy zaczęli inwestować w karty dźwiękowe, zestawy audio do PC, ja zaś w graficzne. Śmiałem się z nich. Uważałem, że to marnowanie pieniędzy. Lat minęło, po około 10 latach miałem już kompa nie pod gry, zaś pod audio z zewnętrzną kartą dźwiękową w cenie przyzwoitej graficznej, wtedy to oni się ze mnie śmiali.

Ale kończąc wypowiedź, uważam, że nie ma się co łamać, że gawiedź ludzka traktuje branżę audio jak traktuje. Czy to jest istotne??????

Najważniejsze jest to co sam czujesz, ja osobiście nie mam z tym problemu, a to że komuś to może przeszkadzać, że go to dziwi, śmieszy... Czy to jest mój problem ?

...czego Wam i sobie życzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poczytałem... Mam wrażenie, że wszyscy tu wypowiadający się, rozumieją pod pojęciem "audiofil" to samo. Jako kogoś, który dąży do doskonałego dźwięku w swoim pokoju, by móc łatwiej kompozytora zrozumieć. Macie rację- olać tych co tego nie rozumieją! Olać tych, którzy opowiadają o czymś czego nie doświadczyli, olać tych co to uważają się za wszechwiedzących bo akurat tak im się wydaje, olać "głuchych", a na koniec olać tych (lub tego), którzy zdefiniowali nas w wikipedii...

Jak zwał, tak zwał... Ważne, że wiemy kaj mamy się do kupy zebrać (na pewno nie na AS! A może jeszcze gdzieś?).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ostatnio wpadł mi w ręce artykuł z jakiejś gazety komputerowej typu PC coś tam.
Otwierając już czułem że będzie zabawnie, bo artykuły i opisy sprzętu audio od "tzw. graczy i pasjonatów kart graficznych" z tej branży są czasami zaskakujące i zabawne.
Tak też było... najpierw chłopina nakreślił portret audiofila. Nie wiem, skąd brał jednak niektóre pomysły.

Mianowicie, audiofil to człowiek który równo układa kable ( ja nawet koszule) , kupuje stary sprzęt bo uwielbia jak szumi icon_eek.gif , a jak trzeszczy to pewno dochodzi icon_mrgreen.gif najlepsze na koniec, najwięcej czasu poświęca na czytanie i analizowanie parametrów sprzętu icon_eek.gif i chwali się nimi kolegom i próbuje je wyśrubować .
Coś tam było o koncertach, że audiofil chce aby było jak na koncercie, tylko to wcześniejsze umiłowanie szumu tu nie pasowało.
Było też standardowo o nieroztropnych audiofilach co wydają krocie na sprzęt by dojść do nirwany i tych co uważają że drenowanie konta nie jest jedyną drogą do nirwany, bo trzeba "umić" sprzęt złożyć... ( to akurat miało sens z całego artykułu).
Tak oto swoje podejście i priorytety techniczne inżynier monter PCtów , przeniósł 1 do 1 na miłośników muzyki.

I na koniec stary joke icon_cool.gif :

Spotyka się dwoje początkujących muzyków i jeden pyta

- Cześć, na czym grasz ?

- Na organach Hammonda ...

- A to nie masz swoich ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
.. jak joke, to ten chyba będzie bardzo pasujący do tematu:

Prawdziwy meloman to taki, który usłyszawszy głos kobiety śpiewającej w wannie, przykłada do dziurki od klucza swoje ....ucho

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No cóż, zawsze powtarzałem, że niektórzy mają coś ze słuchem nie tak, ale jak widać, niektórzy monterzy PCtów i trolle od kart graficznych mają słuch totalnie BETONOWY. Pomijam głowę, bo tam klawiatura i cement od dawna.

Żenująca gazeta, żenujący artykuł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Masz oczywiście rację. Ale melomana jakoś nikt nie atakuje, nie wyśmiewa się z niego. Natomiast audiofila tak.



Z własnych obserwacji ludzi i przemyśleń doszedłem do wniosku że w społeczeństwie utarły się pewne poglądy, stereotypy i moralności. Tak samo jest z hobby. Utarły się te "dobre" sztampowo omawiane w mediach,gazetach jak i te "złe"
Do "dobrych" należy na przykład czytanie "dobrej książki", jazda na rowerze, chodzenie do kościoła, jedzenie świeżych warzyw i owoców...
icon_wink.gif
Do "złych" bycie audiofilem, bezdzietnym małżeństwem z wyboru,
posiadanie własnego zdania, używanie filozoficznych myśli w życiu codziennym, nie unikanie cholesterolu
icon_wink.gif




Cytat

Ale jak wydasz 250 tyś na samochód ? ?.o, kozak.
Ktoś mi to wytłumaczy ?



Wśród typowych tatuśków też za taki samochód usłyszy się cyniczne docinki. To nic z tego że na przykład ktoś kocha motoryzację.

Także cyniczność, docinki, zawsze były i będą.

Tylko tak się czasem zastanawiam czy to że wszyscy którzy żyją trochę inaczej są wyśmiewani nie jest sprawką wychowania przez media a glównie telewizje. Przecież nigdy nie słyszałem o tym aby wyśmiewano kogoś kto codziennie po pracy ogląda cały wieczór telewizję.


Audiofil jest i będzie wyśmiewany bo muzyka jako sztuka jest zrozumiała tylko dla mniejszości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć,

od siebie chciałbym dodać, że moim zdaniem ogólnie ludzie posiadający jakieś hobby, prawdziwą pasję są uważani za trochę dziwnych, innych.

Może to być również wspomniane jeżdżenie na rowerze icon_smile.gif. Mimo, że uważane jest za zdrowe, pozytywne itd., to jeśli nie jest to jazda do kawiarni, na piwo, do pracy wiosną i latem, czyli w funkcji czysto użytkowej, a związane właśnie z pasją to już coś jest nie teges.
I muszę dodać, że moim zdaniem meloman niestety też będzie się kwalifikował. Jeśli kupuje płyty słucha dużo muzyki (nawet klasyki!), chodzi do filharmonii itd.
W ogóle wydaje mi się, że gdybym ludzi w moim wieku zapytał czego słuchają, np. na spotkaniu klasy maturalnej, to byłoby to trochę, hmmm, przynajmniej nietypowe i uznane za lekko infantylne.
Ludzie,tak samo jak rower, traktują muzykę czysto użytkowo.
Co innego oczywiście filmy, o tym "można" porozmawiać.

Jeżeli człowiek pracuje, ma dzieci, lubi zjeść, wypić itd, siedzi przed telewizorem, ogląda filmy, seriale a najlepiej mecze z czipsami i piwem w ręce i w porywach przeczyta książkę (łał) to już jest super, równy gość.
Oczywiście w żadnym z tych elementów z osobna nie ma nic złego.

Ale dla mnie taki człowiek samym chlebem żyje.

I jeszcze ten tekst "trzeba mieć jakąś pasję" lub "znajdź sobie jakąś pasję". Trzeba jakąś mieć bo z drugiej strony jest to w pewnym sensie wymagane, polecane w pewnych środowiskach, a tak naprawdę ludzie z prawdziwą pasją są właśnie traktowani jako dziwacy.

I tu dochodzimy do audiofila, który jest świetnym przykładem takiego "zboczka".
Nie dość, że jeszcze gorzej niż meloman (a ten też jak mitoman, kleptoman...), bo jakiś podejrzany ...fil, to jeszcze wydaje chore (dla innych) pieniądze na sprzęt do słuchania muzyki, doszukuje się brzmienia w kablach itd, itp. Wszystko już było tu wspominane chyba.

Dokładnie, wydać 300 tysięcy na samochód super, chociaż już będzie zazdrość, no i broń boże się tym naprawdę pasjonować poza wyposażeniem, spalaniem,parametrami itd.

Ale 5000 na odtwarzacz CD, używany ?!!!

Ja zainteresowań sobie nie szukam, one mnie znajdują, mam przynajmniej 3 z których niestety 2 poważnie drenują portfel.
Ale jest mi to potrzebne do pelnego życia.

Lubię mówić o sobie dźwiękolub, a Audiolub jest bardzo fajnym określeniem. Niestety myślę, że zostaniemy już dla wszystkich audiofilami, przecież wtedy łatwiej jest traktować to określenie pejoratywnie, tudzież wyśmiewać, lepiej pasuje ...fil.

Uważam, że chore jest nie mieć bzika na punkcie czegoś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

Zaloguj się, aby obserwować  

×