Skocz do zawartości
Belfer54

Sansui – moja ulubiona marka.

Recommended Posts

17 minut temu, czubsi napisał:

A co do bezpośredniego porównania - TAK miałem taką możliwość bo nie wiem czy wiesz czy nie (a raczej nie ....) , że istnieją 907DR na 230 V oraz na 100 V i wierz lub nie ale NIGDY nie wybrałbym tej na 230 .... to tyle a alf u siebie do tej chwili (na różnych napięciach...) miałem już koło 100 sztuk i wiem co mówię ...

 

Może akurat lubisz takie przypłaszczone brzmienie. Masz do tego prawo. Nikt nie twierdzi że będzie bardzo łatwo o dobre trafo do takiego wzmacniacza. Musiał by się tym zająć człowiek który dobrze zna się na budowie transformatorów. Takie trafa z 230/100V tez są często robione na zamówienie. Niezrozumiałym jest, czemu niby transformator w pierwszym stopniu miał by być nieistotny dla brzmienia. Pozostaje jeszcze kwestia stanu oryginalnego, istotna dla wielu kolekcjonerów.

Zawsze można pokusić się o własny generator napięcia 100V o dużej wydajności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Verictum skąd jesteś ??? Nie wykluczam takiej ewentualności 🙂

Moby dick - z całym szacunkiem ale nie każ mi wyjaśniać co w rzeczywistości jest tu w tej rozmowie "przypłaszczone" jak to określiłeś .... Rozumiem - lubisz wątek itd ale zachowaj czasem swoje mądrości dla siebie ... Najlepiej przeczytaj w milczeniu jeszcze raz co napisałem to moze dotrze do ciebie, że oryginalny transformator próbowali skopiować prawdziwi cenieni fachowcy od traf !!!!!!!!!!! teraz dotarło ??? ... Proszę nie odpisuj bo 95% twoich wpisów kończy się tym samym a wiedzy merytorycznej jest tyle co na wikipedii mini dla gimny ...

 

Edytowano przez czubsi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Verictum

Polecam Ci poczytac historie Sansui, (wpisz w Google " Trafo  Tamura"), wtedy zrozumiesz czym jest serce w tych urzadzen. 

Decydujac sie na 100V masz najlepsze z dostepnych sprzetow audio z rynku japonskiego a jak wielu z nas sie przekonalo ich jakosc jest wyraznie lepsza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moje zdanie jest takie.Na chłopski rozum japończycy budowali Sansuje na swój rynek i na 100 V. Każde zewnętrzne trafo ( nawet najlepsze ) to jakaś ingerencja w tą konstrukcje. Być może ten sam egzemplarz sluchany w japonii na 100 V ,bez zewnętrznego trafa,zagra trochę lepiej niż przywieziony potem do europy i podpięty pod zewnętrzne trafo.Piszę być może,bo nie byłem w Japonii i nie słuchałem tam swojej 907DR.Ale jeszcze większe zmiany,być może kolosalne,będzi miało wymienienie orginalnego wewnętrznego trafa.Japońce zrobili ileś tam egzemplaży na 230V ( rynek europejski) i podobno grają gorzwj.Nie mam podstaw żeby nie wieżyć Pawłowi ,który ich słuchał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, misiek x napisał:

 

MisiekX

jak coś zewnętrznego może być ingerencją w konstrukcję? Dla mnie trafo to tak jak gniazdko. Tyle, że po drodze przerobiło 230 na 100. Jak masz g..niany prąd, bo po drodze masz sąsiada ze spawarką to nawet jakbyś miał w gniazdku 100V nie pomoże.

Jeżeli masz dobrej jakości trafo,  to daje CI to, co dostaje z gniazdka, czyli cały bałagan (lub jego brak) ze spawarki w garażu sąsiada, suszarki do włosów żony, ekspresu do kawy  lub zmywarki.

Jeżeli masz trafo z jakimiś filtrami itp. to już masz co najmniej lepiej niż gdybyś był wpięty bezpośrednio do gniazdka w domu u japońca, bo przecież tez idealnie nie mają. 

U mnie są trafa z AirLink (lekko grzebnięte: wytłumienia i takie tam drobiazgi), w jednym systemie jest listwa Acoustic Revive RTP  i nie podejrzewam, żeby w Japonii było lepiej. 

Ale kilku kolegów ma trafa znacznie bardziej zaawansowane - lepiej zrobione (bardziej "grzebnięte" )niż moje i  to naprawdę jest już konkret.

Ale z tego co wiem bazą zawsze jest uzwojenie z AirLink. Nie będę ich opisywał, może sami coś napiszą (chociaż o tym już było), ale byłem, widziałem, słyszałem także u siebie takie trafo. Wiem, niektórzy powiedzą,  ze to audio voodoo, ale to ich problem. 

Kombinowanie wewnątrz to jakaś pomyłka.

Bo później nigdy nie będzie takie samo.

 

 

 

Edytowano przez Samcro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

czubsi :) czytaj tego bo to nie jest przeznaczone dla Ciebie :) Niepotrzebnie się będziesz denerwował i nic nie zrozumiesz. A jak przeczytasz to lepiej nie odpowiadaj.

Problem z transformatorami polega na tym że gdy taki nie jest obciążony, na jego wyjściu jest napięcie biegu jałowego. To napięcie bywa znacznie większe od napięcia nominalnego jakiego potrzebujemy. To już pewien problem bo w monecie włączenia wzmacniacz dostaje zbyt wysokie napięcie. Jednak to tylko chwila startu. Jednak nawet pojedynczy transformator zawsze będzie miał skoki napięcia pod napięciem. Jeśli podłączymy jeden transformator do wyjścia drugiego zmiany napięcia będą większe. Nie jest wykluczone ze transformatory na 230V były niedopracowane przez ich producenta. Dlatego zbudowanie dobrego trafa wcale nie będzie takie łatwe. Jednak żeby docenić w pełni taki wzmacniacz trzeba by pojechać tam gdzie jest dostęp do właściwego napięcia dla niego. W krajach o niskim napięciu w sieci dopuszczalne są większe jego spadki (procentowo). Znamienne jest to że w Japonii bardziej popularne są aktywne kondycjonery sieciowe, zapewniające bardziej stabilne napięcie. Tyle ze nikt tu nikomu nie narzuca jak ma sobie podłączać swój sprzęt. Warto sobie zdawać sprawę z tego ze w Japonii może on grać inaczej, a jeśli mamy podłączony zawsze przez transformator redukujący napięcie, to mamy zachwiany obraz widzenia tego co było założone przez konstruktora. Inaczej mówiąc do wzmacniaczy buduje się duże trafa aby miały małe spadki napięć. Gdy podłączymy transformator szeregowo, sprawiamy tak że transformator wbudowany wewnątrz pracuje jakby był mniejszy. Dlatego to nie wychodzi na  to samo. Ja rozumiem ze to burzy pewien schemat myślenia i wygodniej sobie z tego nie zdawać sprawy.

Edytowano przez MobyDick

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

MobyDick

 

Przepraszam, ale czegoś nie rozumiem w tym, co piszesz (tak, wiem fizykę i takie tam miałem dawno temu i niewiele pamiętam). Ale:

napięcie w sieci 100V:

- włączasz sprzęt, trafo wewnętrzne pobiera prąd, powodując chwilowy spadek tegoż w sieci (bo coś się włączyło), po chwilowym gwałtownym poborze wszystko wraca do normy (,mniej więcej);

napięcie 230V:

- jak wyżej

napięcie 230V + trafo :

 jeżeli masz dobre, wydajne trafo, które mając 230 daje 100, mając 235 daje 105 ( różnice napięcia w sieci dopuszczalne chyba mogą być nawet większe) , czyli generalnie "obcina o 130" wartość którą otrzymuje, to

- też, jak wyżej.

Czyli jak w normalnej sieci. Generalna zasada działania jest taka sama ...

Dobrze rozumiem czy nie?

Może ktoś to łopatologicznie  :) wyłoży i wyjaśni? Bez wzorów, zacietrzewiania się itp...

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A naprawdę wygląda to tak. Na wejściu mamy 230V bez obciążenia. Pod obciążeniem gdy gra wzmacniacz waha się pomiędzy 229V a  222V. To niewiele, jednak na wyjściu powinno być 110 V, jednak bez obciążenia mamy 140V. Gdy włączymy wzmacniacz jest 108V, gdy gra napięcie chwilowo może spadać do nawet np. 85V , zwykle te spadki nie będą większe niż do 98V. To dzieje się jednak rytmicznie w rytm muzyki. Im głośniejszy impuls, tym spadek jest większy. Podobne zjawisko mamy w transformatorze wzmacniacza. Jest ono niekorzystne. Gdy spadki napięć się nałożą są one jeszcze większe. Moc elektryczna na wyjściu wzmacniacza to kwadrat napięcia podzielony przez impedancję obciążenia. 10% niższe napiecie to 19% niższa moc. Przy spadku napięcia z 110V do 85V mamy ~60% dostępnej mocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Co niektórym tu proponuję podłączyć wzmacniacz bezpośrednio do średniego napięcia 15 KV ,na śląsku 20kV.

W ten sposób pominą jeszcze jeden trafo w torze zasilania.

Masakra jak czytam te niektóre wpisy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli ktoś ma odpowiedniej jakości zewnętrzny transformator to przy okazji ma funkcję kondycjonera. W audio dobry kondycjoner to absolutny top jeżeli chodzi o prąd dostarczony do wzmaka i  wszelkiego rodzaju listwy tu nie mają podjazdu (sam używam listwy również). Zresztą są osoby (mocno kumate w audio), które twierdzą, ze najlepsza listwa to brak listwy. Nie należny zapominać że instalacja instalacji nie równa. Bez znaczenia w jakim miejscu tej planety się znajdujemy.

U mnie (w nieskończonym systemie tak jakbym chciał na obecną chwilę - oj naprawdę drogie rzeczy mnie interesują niestety) słychać na chwilę obecną jak np.: drżą struny głosowe wokalistów/wokalistek, przełykają ślinę i łapią oddech (zdarza się) itp. Tak licho gra mój wzmacniacz na zewnętrznym trafie. Oczywiście cały czas szlifuję pewne elementy toru po którym płynie prąd. Jeżeli ktoś dotrzyma słowa to w przyszłym tygodniu kolejna zmiana (akurat nie związana z prądem).

Ja słucham muzyki uszami, a nie wykresami, wzorami fizycznymi, technicznymi, matematycznymi i tym podobną teorią.

pozdrawiam,

Edytowano przez doktormun

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

https://audio.com.pl/.../audio.../18417-czym-rozni-sie-listwa-sieciowa-od-kondycjoner

Kondycjonery charakteryzują się najczęściej znacznie skuteczniejszymi obwodami zabezpieczeń, posiadają optymalizowane sekcje dla źródeł sygnału, przedwzmacniaczy i końcówek, ograniczają interferencje między nimi, mogą także służyć do poskromienia pętli masy, redukując dokuczliwe przydźwięki. Ideałem kondycjonera jest taki układ, który napęcie zaszumione, pełne śmieci z nadajników radiowo-telewizyjnych, kuchenek mikrofalowych, komputerów czy telefonów komórkowych, najeżone przepięciami, przetransformuje w idealną sinusoidę o zadanej specyfikacją zasilania częstotliwości i wartości.

Ale mimo zapewnień ich konstruktorów, kondycjonery sieciowe nie zawsze przynoszą poprawę dźwięku, niektórzy producenci sprzętu (zwłaszcza drogich, hi-endowych modeli) wręcz zastrzegają w instrukcjach obsługi, aby nie używać żadnych zewnętrznych uzdatniaczy prądu. Często wystarczające i zoptymalizowane dla sprzętu filtry znajdują się bowiem w samym urządzeniu.

O ile jednak w przypadku źródeł i przedwzmacniaczy kondycjonery raczej nie powinny narobić szkód (co nie znaczy, że na pewno pomogą), to wątpliwości pojawiają się najczęściej, gdy zechcemy podłączyć wzmacniacz o dużej mocy wyjściowej.

Kondycjoner, choćby najbardziej skuteczny w dziedzinie filtrowania, wprowadza zawsze jakieś ograniczenie mocy, którą musimy dostarczyć do urządzenia. Dlatego też za jeden z najistotniejszych, mierzalnych parametrów uznaje się maksymalną obciążalność wyjść kondycjonera. Nawet w porównaniu do najlepszych urządzeń filtrujących, tylko bezpośrednie podłączenie do sieci stanowi gwarancję, iż wzmacniacz otrzyma tyle prądu, ile będzie potrzebował.

OSTATNIE ZDANIE WARTE PRZECZYTANIA

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dlatego, co jaki wpływ ma na dźwięk, należy przetestować samemu w swoich warunkach. Co dla jednych jest lekarstwem dla innych może okazać się trucizną. Jest wiele rodzajów filtrów, które w przypadku podłączania wzmacniaczy i końcówek mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Ja miałem kiedyś wzmak podłączony bezpośrednio do ściany, teraz mam do listwy. Docelowo będzie znowu do ściany (oczywiście najpierw trafo jakby się ktoś zastanawiał). Tylko prucie ścian mnie czeka (w celu założenia nowego gniazdka) i heja ho. W przyszłym roku się uda, na chwilę obecną nie mam czasu na taki zabieg.

pozdrawiam,

Edytowano przez doktormun

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

MobyDick  pier...isz jak potłuczony.

Człowieku, tu w Polsce sztab ludzi nad tym pracował i dobierał doświadczalnie transformatory, robił pomiary i temat wygląda w ten sposób, że jak podepnie się bardzo duże trafo, o bardzo dużym przekroju, separujące z ekranami, to gra jak ta lala.

Niestety w Polsce nikt nie potrafi zrobić porządnie transformatora i kupujemy u specjalistów za dewizy.

Rozumiesz ?

Spadki napięć na uzwojeniu wtórnym transformatora obniżającego są ale poniżej 1V pod obciążeniem (różnica między praca jałową a włączonym wzmacniaczem grającym muzykę na normalnym poziomie głośności) , a wahania 1-2V to są ale najwyżej po stronie 230V (zależy od lokalnych warunków zasilania, każdy z Nas ma inne), więc po stronie 100V są niższe co wynika z przekładni na trafie napięcie/(dzielone) przez 2,3 .

Zwiększając moc transformatora można dojść do spadków 0,1V, a dając bezkompromisowe jeszcze większe mniej niż 0,05V lub praktycznie całkowity brak spadków.

Nie znasz się z jak zwykle masz najwięcej do powiedzenia jak wszyscy "naókofcy" teoretycy . 

Wzmacniacze w Sansui mają transformatory o średnim poborze w granicach 360-380W przy 100V , natomiast transformator separacyjny z którego dostają 100V ma 2000VA przy 230V .

Są też transformatory 3000VA i znam ludzi którzy mają 4000VA i przy tej ostatniej wartości napięcia nawet nie drgną !!!

Taki transformator filtruje wszystkie szpilki jakie są po stronie 230V i prawie nic nie przechodzi przez niego po stronie 100V.

Prywatnie mam transformator z separowanymi uzwojeniami, nawinięty drutem o średnicy 4mm o obciążalności 25A. 

Firma Sansui rozpoczęła swoją działalność nie od audio, a od produkcji transformatorów !!!

Teraz kapujesz jakie bzdury zmyślasz ?

Metalurgia w Japonii stoi na najwyższym poziomie i tak się składa, że wytwarzają najlepsze transformatory jakie człowiek potrafi zbudować.

Sekret tkwi w specjalnych materiałach na rdzenie nigdzie indziej nieznanych i niestosowanych. Dlatego tak jak napisał Czubsi, nikt z białych ludzi nie umie zbudować takiego transformatora, bo nie ma takich materiałów, które przez swoje unikalne właściwości pozwalają osiągnąć tak wysokie parametry pracy, wydajności, dynamiki i stabilności pracy, do tego kompletnie bezgłośne i wytłumione od wibracji a najważniejsze wymiary !!! Są bardzo małe w porównaniu do tego co sobą oferują.

Nie ma fizycznej możliwość by ktoś poza Japonią zbudował transformator o identycznych parametrach i rozmiarach fizycznych który będzie się mieścił w miejsce oryginalnego transformatora.

Chyba już bardziej dosadnie nie da się tego wyjaśnić.

Masz jeszcze jakieś głupie pytania ?

http://www.sansui.us/History.htm

Pozdrawiam

Pygar

P.s.

Zdjęcie nr 1. 

Widok transformatora Sansui 🙂 . Powodzenia dla wszystkich teoretyków, którzy zmieszczą coś do środka w miejscu oryginalnego .

Zdjęcie nr 2 i 3 .

Standardowy "zasilacz" do wysokich modeli Sansui  z 230V na 100V.

 

Konia z rzedem kto wymieni oryginalny transformator na taki ktory zmiesci sie do srodka.jpg

Transformator obnizajacy napiecie + listwa i kondycjoner w jednym - front.jpg

Transformator obnizajacy napiecie + listwa i kondycjoner w jednym - tyl.jpg

Edytowano przez Pygar

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja nigdy w tej kwestii nie miałem pytań do Ciebie :) . Duży nadmiarowy transformator to dobry krok we właściwym kierunku. Jednak zawsze jest to półśrodek. To że taki transformator tłumi zakłócenia z sieci to spory plus. Podejrzewam że takie wzmacniacze w kraju gdzie jest zasilanie właściwym dla nich napięciem będą grały podobnie do tych które są wyposażone w trafa 230V w naszych warunkach. Nie chodzi tu o jakąś degradacje dźwięku tak ze nie da się tego słuchać. Po prostu zawsze będzie to mniejsze lub większe ograniczenie ich dynamiki. Przy bardzo dużym transformatorze redukującym napięcie zasilania, ograniczenie to będzie całkiem maleńkie. W tak niskie spadki napięcia dynamicznie raczej nie wierzę, ale może ...

Edytowano przez MobyDick

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pygar czyli z takim przemyślanym trafem dopasowującym gra Sansui lepiej niż taki sam model na 230v?

Najważniejsze jest czy wg. Was gra lepiej, jeżeli tak to ja chętnie bym  posłuchał, bo to byłoby interesujące zostać mile zaskoczonym przez Sansui.

Przez ten Wasz wątek i Waszą pasję do tego sprzętu bardzo  poważnie nabrałem  ochoty na odsłuch  Sansui w dopracowanym pod niego systemie.

Taki odsłuch to byłoby cenne doświadczenie, a nawet może...

A gdyby mnie to granie poważnie wzięło to temat trafa macie przećwiczony, to miałbym łatwiej się wyposażyć w konkret miast szukać. 

Jestem otwarty w tym temacie.

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Temat transformatorów separujących  230/230V o dużej mocy, również może być interesujący, jeśli bardzo minimalnie osłabiając dynamikę można poprawić inne aspekty brzmienia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

MobyDick

Pierwszy transformator jaki miałem wpięty u siebie wg. producenta posiadał moc 400VA ale to była mega tandeta, nawinięta cienkim drutem i jego wydajność szacuję maksymalnie na 70-80% wartości nominalnej.

Następnie miałem kilka w okolicy 1000VA, 1200VA, 1500VA, 2000VA i 3000VA, wersja 4000VA będzie u mnie za kilka miesięcy. Pomijając kwestie jakości wykonania i technologi w jakiej były zrobione, po ustaleniu tzw. standardu wg. mnie przyzwoitym minimum jest transformator 2000VA w wykonaniu wiadomej firmy, a jak kogoś stać na większy to jak najbardziej. Wszystkie testy robiłem na bardzo prądożernych kolumnach o minimalnej impedancji 2,7 Ohm , które nie pogardzą 500W wzmacniaczem na jeden kanał. Z moich obserwacji jednoznacznie wynika, że wraz ze wzrostem mocy rośnie poziom mikro-dynamiki i "skrócenia" basu. Tylko, że takie różnice mogą zauważyć wyłącznie właściciele kolumn, które dają "popalić" ich wzmacniaczowi, większość osób ma dużo mniej prądożerne kolumny i u nich te różnice mogą być dużo trudniejsze do uchwycenia. Łagodne podstawkowce typu 6 Ohm nie robią na tych wzmacniaczach najmniejszego wrażenia, to dla nich praktycznie żadne obciążenie. Podobnie będzie z innymi kolumnami 2 i 2,5 drożnymi o impedancji powyżej 4 Ohm.

Pozdrawiam

Pygar

P.s. Verictum, transformatory na 230V były wykonane bez należytego przygotowania, trochę na "chybcika" , ktoś w firmie stwierdził, że pokażą się w Europie i zrobili tych egzemplarzy w ilości mniejszej niż palce obu dłoni na potrzeby wystawy audio i pokazania co potrafią wysokie modele ale tylko po to by zareklamować nimi modele na Europę (X901, X911DG, X711). Wersje 230V rozeszły się z pod lady jak ciepłe bułeczki i słuch po nich zaginął. Ponieważ nie nadali temu właściwego rozgłosu i ogólnie nie mieli zamiaru sprzedawać Alph poza Japonią dali na górę cennika zestaw dzielony 2302 i 907DR, a później pokazali jeszcze wersję MRX (odpowiednik "niby" japońskiego MR) wszystko w pojedynczych sztukach mniej niż 10 na całą Europę. Teraz z tego powodu takie wersje są bardzo drogie, bo do dzisiejszych czasów dotrwało kilka sztuk.

Edytowano przez Pygar

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak umiesz używać przeglądarek internetowych to znajdziesz w historii niemieciego Ebay-a, z tym że to i tak Ci nic nie da, bo nie można ich kupić :-).

Bo żeby można było coś kupić, to najpierw musi ktoś sprzedawać 🙂.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pany, bo Wy tu się przepychacie, zamiast doświadczeniami wymieniać

Odrestaurowuje swoje dwa wzmacniacze 711. Może ktoś ma 607 MOS do sprzedania, najlepiej swoją, która już troche grała. Wersja ltd byłaby idealna.

Wymieniam prki, wziąłem bournsy. Jak przyjdą, napiszę jak się sprawdzają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Faktycznie - najważniejsze - kto ma rację a jak zwykle teoretycy cisną, żeby ich było na górze ... Prawda jest prozaiczna - gdyby Sansui było z trafem na 230 nie byłoby problemu .... ale nie jest ! Braliśmy to pod uwagę , sprawdziliśmy różne rozwiązania i przyjęliśmy to akceptując ten stan a nie udowadniając sobie przed lustrem , że jakby było na 230 ... to ... ale k...a nie jest ! I jeśli komuś to ciąży to naprawdę niech se da luz z alfami Sansui ! Widziałem nie raz zdziwione oczy kolesi co sprawdzali trafo bez i pod obciążeniem po spięciu z trafem zewnętrznym i z podziwu wyjść nie mogli ... Jest milion rzeczy, które mogłyby być lepsze itd ale ten stan który jest daje radę i to najważniejsze !

907DR na trafie 230 V jest z wielu względów gorszym ! Objaw jest taki, że jeden do jeden jest słabszy mniej wyrazisty , ogólnie ma mniej wigoru , Ma się wrażenie , że dźwięk jest odchudzony. Wystarczy zewnętrzne trafo dopiąć do tego na 100 V dajmy na to z 1400VA i ... nie ma rozterek i pie....nia gości co to nigdy Sansui alfa nawet na oczy nie widzieli ... a i dobrze ! bo mam osobistą satysfakcję, że ich właściciele skupiają się na tym, żeby stworzyć swoim wzmacniaczom właściwe (możliwie najlepsze) warunki pracy a nie rwą sobie włosy z głowy bo wymyślają sobie poprawianie tego czego poprawić się najzwyczajniej nie da ...

 

Verictum posłuchaj a nie brniesz w jakieś chore dysputy - dobrze Ci radzę . Nie słuchaj gadania przekonywania itd po prostu posłuchaj i oceń i nie wyważaj otwartych drzwi z pomysłami SF - realizować się można w DIY i niekoniecznie przerabiać na siłę swoją wiedzę nabytą otaczającą przestrzeń, która sobie zupełnie dobrze bez tego radzi ...

 

Proponuję skończyć te przepychanki - każdy ma trochę racji tyle, że w realu w przypadku Sansui sprawdza się całkiem dobrze trafo zewnętrzne ! I żeby tego nie wałkować - nie jest to najlepsze z możliwych rozwiązanie ale w tym wypadku najbardziej rozsądne i jedyne możliwe bez wyraźnej szkody dla systemu !

 

Edytowano przez czubsi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×