Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
RoRo

Muzyka elektroniczna...

Recommended Posts

Niedawna premiera nowej płyty J.M. Jarre "ELECTRONICA 1: The Time Machine" skłoniła mnie do stworzenia tego tematu icon_razz.gif
Z jednej strony płyta nie jest rewelacyjna (dopiero po 5 odsłuchu stwierdziłem, że jest niezła).
Ale z drugiej strony - to i tak jest najlepsza pozycja z późniejszej jego twórczości.

Uznaję za bardzo dobre płyty tylko te, które powstały przez 10 lat 1976-1986: od Oxygene (1976) i Equinoxe po Zoolook i Rendez-Vous (1986). Natomiast z innych płyt tylko kilka-kilkanaście niezłych utworów można wybrać.

Słuchanie muzyki elektronicznej u mnie zaczęło się od J.M.Jarre (mój serdeczny kolega miał oryginalne, francuskie kasety Oxygene, Equinoxe i Koncert w Chinach - więc mi przegrał, a ja je bardzo często odtwarzałem na moim pierwszym stereofonicznym decku z gdańskiego Magmora) i Marka Bilińskiego, a potem Oldfield i Vangelis, parę lat przerwy i doszli inni...
Zresztą to właśnie te ulubione płyty JMJ były moimi pierwszymi compactami icon_cool.gif kupionymi razem z odtwarzaczem, no i od nich zaczął się szał (no może przesadziłem z tym "szałem") zakupów.

Pozdrawiam
PS. To oczywiście jest moja subiektywna opinia (odnośnie podziału na dobre płyty J.M.Jarre i te gorsze), ale zapraszam do dyskusji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I mnie ta płyta nie zachwyciła za pierwszym razem .Ale ważne że jest nowa stare znam już na pamięć. Ostatnio chciałem kupić nową płytę Tangerine Dream .Nazwę wpisałem w przeglądarkę i niestety zamiast nowej płyty dowiedziałem się że założyciel tej grupy Edgar Froese nie żyje od stycznia. Więc już niczego pięknego nie nagra icon_sad.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kilka dni temu trochę było pojawiło się na forum n/t nowej płyty J.M.J "Electronica". Jako fan, oczywiście kupiłem. Prawdę mówiąc, jestem odrobinę zawiedziony. Trochę było "pompy" przed ostatecznym wydaniem. Sam Jarre bardzo dużo o niej pisał, jakoby było to wielkie dzieło. Mam takie odczucia może dlatego, że oczekuję czegoś zbliżonego do "Oxygene" lub przynajmniej "Chronologie"... No, ale czegoś takiego już się chyba nie doczekamy....

Swoje poważniejsze słuchanie także zaczynałem do Jarre'a. Pamiętam.. Płyty "Oxygene" i "Equinoxe" to była dla mnie inna galaktyka. Potem rewelacyjne koncerty "Houston/Lyon" oraz "Les Concert en Chine".... Nawiasem mówiąc, bardzo często wykorzystuję utwory "Arpegiator" oraz "Night in Shanghai" dla odsłuchów.

Taki najlepszy okres to oczywiście czasy pierwszych płyt. Osobiście najczęściej wracam do tych albumów. Rzadziej już np. do takich jak "Metamorphoses", "Geometry of Love" czy tez "Sessions 2000". Za doskonałą uważam jednak "Oxygene 7-13".

RoRo, ja za żeby mieć płytę "Oxygene", a na którą mnie nie było stać z uwagi na młodzieńczy wiek, to oddałem prawie nowego walkmana w zamianę... Ową płytę mam do dziś.

Z obrazem muzycznym, jaki tworzy J.M.J można się jednak trochę przejechać, biorąc pod uwage wydanie. Z ciekowości, pomimo tego, że posiadam całą kolekcje tego artysty, kupiłem nowe wydania niektórych albumów... Tragedia. Zero przestrzeni, mało powietrza, dziwnie zrealizowane wydania. Po prostu bez porównania do wcześniejszych wydań. O winylu już nie wspomnę.

Tak, Tangerine Dream... osobiście "Ricochet" oraz rewelacyjny album "Poland" i tamże Pan Kordowicz - "Dobry wieczór; polska agencja artystyczna Pagart i państwowe przedsiębiorstwo imprez artystycznych Impart, zapraszają Państwa na koncert zespołu będącego współtwórcą gatunku muzyki określanej jako rock elektroniczny; przed Państwem Chris Franke, Johannes Schmoelling i Edgar Froese, czyli Tangerine Dream". Na mnie robi wrażenie icon_smile.gif.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Az mnie naszła ochota na posłuchanie Tangerine Dream .Na początek Ricochet na winylu .A potem genialna płyta Edgara Froese - Epsilon in Malaysian Pale .Także na winylu.Ta pierwsza współczesne wydanie ta druga z epoki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Skoro mowa o muzyce elektronicznej to nie wypada nie wspomnieć o takich Panach jak : Robert Schröder , Larry Fast tworzący pod szyldem "Synergy" , Rolf Trostel ...... i można by tak jeszcze przez dłuższą chwile kończąc oczywiście na "gigancie" czyli Kraftwerk.

Co do Tangerine Dream o którym wspomniał audionet to moim - i nie tylko - zdaniem ich najlepsze lata to pierwsze 20 lat ich twórczości , później to już raczej pojedyncze płyty a nawet tylko pojedyncze utwory na płytach były strawne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

RoRo, ja za żeby mieć płytę "Oxygene", a na którą mnie nie było stać z uwagi na młodzieńczy wiek, to oddałem prawie nowego walkmana w zamianę... Ową płytę mam do dziś.

Ja kupiłem komplet: odtwarzacz CD (używany) i do niego Equinoxe, Oxygene, Magnetic Fields i Concert In China.
Finansowo to bardzo bolało - a płyty kosztowały połowę ceny odtwarzacza (dobrze, że mogłem pożyczyć pieniądze od rodziców, bo nie byłem przygotowany - w liceum i na studiach też nie śmierdziałem groszem i ciężko pracowałem na sprzęt i płyty).

Co ciekawe - by mieć zniżkę w wypożyczalni płyt CD (czy ktoś pamięta, że było takie coś - i można było wypożyczać płyty i przegrać sobie w domu/na miejscu na taśmę?) to dałem na parę miesięcy jedną z moich płyt. Nawet nie za bardzo ją tam porysowali...
No i te płyty grają już u mnie 30 lat bez żadnych problemów, a ile się od tego czasu u mnie odtwarzaczy przewinęło to nie zliczę icon_razz.gif

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Osobiście za nowszymi płytami J.M.Jarre nie przepadam, a Oxygene, Equinoxe owszem dobre. Sam pomysł dzieła jakim jest w sumie Oxygen jest świetny, coś totalnie ponadczasowego i ponad kulturowego.
Ta płyta jakoś mile kojarzy mi się z dawnymi czasami czytaniem magazynu Fantastyka i audycjami płytowymi w radiu i tę najbardziej z jego dorobku lubię.
Zgadzam się że są ich różne wydania, tak cd jak i winyli i efekt finalny jest różny. Świetna muzyka do relaksu.
Wspomnianych potem panów, Oldfield i Vangelis bardziej cenię, zwłaszcza Oldfielda. Może dlatego że poza elektroniką jednak są tam instrumenty tradycyjne, np. Oldfildowa gitara i muzyka jest bardziej przyjemna, ma jakiś ludzki pierwiastek.
Z elektroniczną muzyką kojarzy mi się też zespół Depeche Mode, zwłaszcza początki jak płyta "Broken frame", "Speak & spell", potem było lepiej. Piszę lepiej bo taka elektronika i rytmiczne bity jest dla mnie w słuchaniu męcząca. Niemniej jednak wolę muzykę i klimaty muzyczne, gdzie wszelkie syntezatory i elektroniczne perkusje są w zdecydowanej mniejszości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mówiąc o muzyce elektronicznej, wypada, przynajmniej tak uważam, wspomnieć o pewnym artyście. Mianowicie mistrz Kitaro. Słynny multiinstrumentalista, który nagrał sporo elektroniki. Za przykład podam chociażby genialny wręcz album "In Person Digital". Absolutnie rewelacyjny album. Przepiękne pejzaże muzyczne. Obok "Kojiki" wracam do niego najczęściej.

Artysta ten z czasem powtarzał sprawdzone już wcześniej na poprzednich swoich płytach elementy dźwiękowe, jednak nadal jest to uważam bardzo dobry kawałek muzyki. Polecam każdemu. Zacząć można od "Silk Road".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Skoro zawędrowaliśmy już do Japonii to nie sposób nie wspomnieć o Isao Tomiciei jego znakomitych "przekładach" muzyki poważnej na dźwięki syntezatorów i sekwencerów.Ognisty Ptak to chyba jego wizytówka do dnia dzisiejszego. Jest jeszcze mniej znany Yellow Magic Orchestra ale jeden z członków tej formacji - Ryūichi Sakamoto powinien się kojarzyć miłośnikom dobrego kina bo napisał muzykę do takich filmów jak Ostatni Cesarz czy Mały Budda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W środę na TV Kultura o 20:20 film ,,15 stron świata,, o prekursorze muzyki elektronicznej związanym ze Studiem Eksperymentalnym Polskiego Radia, Eugeniuszu Rudniku. Nagradzany film o niezwykłym człowieku i zagadnieniu czym jest dźwięk.


Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gdy kupowałem swoją pierwszą "karuzelę" SONY to właśnie u sprzedawcy słuchałem płyty CD Tomity...
To były czasy (za transport robił wtedy PF125p).
Karuzela nadal działa, a o polskiej motoryzacji nie ma śladu

Oprócz niego - również wspomniany Kitaro (właśnie sprawdziłem, że mam więcej jego płyt na DVD niż na CD, lekki szok icon_eek.gif ). Jak myślę o jednym, to od razu przypomina mi się drugi - nie wiedzieć czemu tworzy mi się taki nierozerwalny duet skojarzeń "Kitaro oraz Tomita" albo odwrotnie "Tomita oraz Kitaro" ...

Pozdrawiam
PS. Jacek - dzięki za info. Jutro nastawię nagrywarkę by nie zapomnieć!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

Zaloguj się, aby obserwować  

×