Miles

Blues. Porozmawiajmy o korzeniach.

41 postów w tym temacie
Chcę zaprezentować Wam dziś znakomity i w sumie bardzo świeży -bo z roku 2016. - album:

Snowy White "Released".

Miłośnikom nastrojowego, spokojnego, niewymuszonego blues - rockowego grania opartego o gitarową maestrię - gorąco polecam to wydawnictwo.

Snowy White to muzyk legenda, ale dziś nieznany zbytnio masowej publiczności. Można zaryzykować stwierdzenie, że to "mistrz drugiego planu".
Wysmakowany styl gry na gitarze jaki prezentuje stawia go w gronie moich najukochańszych mistrzów tego instrumentu.

Niby nic specjalnego - czytaj: przebojowego - na tej płycie nie ma, ale choć w poczekalni (na komodzie po prawej) leży ze trzydzieści nowo zakupionych wydawnictw domagających się rychłego odtworzenia, to ja wciąż z namaszczeniem wciskam "play" w odtwarzaczu zamiast "open". Tak to już jest, że czasem trzeba kupić kilka tuzinów płyt żeby potem w kółko słuchać jednej...

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Chcę zaprezentować Wam dziś znakomity i w sumie bardzo świeży -bo z roku 2016. - album:

Snowy White "Released". ...Tak to już jest, że czasem trzeba kupić kilka tuzinów płyt żeby potem w kółko słuchać jednej...


A ja znam prostszy sposób by słuchać ino jednej płyty... Trza sprzedać wszystkie (lub rozdać) oprócz tej jednej, która ma być słuchaną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Blues to niesamowicie relaksująca strona muzyki, a jednocześnie działa tak jak trzeba na kobiety - of you know what i mean icon_smile.gif

polecam wziąć gitarę i nauczyć się kilku bluesowych chwytów, satysfakcja z autorskiego, czarnego brzmienia jest bezcenna


Haha zgadzam się z tobą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miles, jak pisałem, Ty zawsze coś znajdziesz. icon_biggrin.gif
Snowy White jest świetnym gitarzystą i kompozytorem. Szkoda, że tak totalnie jednak niedoceniany.
Miał w swojej karierze swoje "piętnaście minut" za sprawą "Bird Of Paradise", który to utwór dwa lata później ukradli mu (uparcie twierdzę) Dire Straits.
I po zmianie tempa oraz małych przeróbkach nagrali jako "Brothers In Arms". icon_twisted.gif

Najbardziej mnie zaciekawiłeś stwierdzeniem:
Cytat

Tak to już jest, że czasem trzeba kupić kilka tuzinów płyt żeby potem w kółko słuchać jednej...


To naprawdę nie często się zdarza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Muddy Waters, Son House, Tadeusz Nalepa - To są moi mistrzowie. Nie tylko chodzi o sluchanie muzyki ale tez o gre na gitarze icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dla wtajemniczonych - usunęłam, żeby było ładnie i nie przeszkadzało icon_smile.gif
Mi blues jest obcy, ale w Bieszczadach na Zlocie Leśnych Ludzi miałam okazję posłuchać Magdy Piskorczyk, a kilka dni później zaprotestować, gdyż kierowca autobusu chciał oddać jej moje (wykupione!) miejsce, żeby miała wygodniej icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Najbardziej mnie zaciekawiłeś stwierdzeniem:

Cytat

Tak to już jest, że czasem trzeba kupić kilka tuzinów płyt żeby potem w kółko słuchać jednej...


To naprawdę nie często się zdarza.



Hi hi, wręcz przeciwnie! Mnie przytrafia się to ciągle. Zwłaszcza gdy kupując płytę szukam ...mistycznych odlotów. Choć ich źródłem może być równie dobrze koncept-album jako całość, jak i jedna magiczna solówka gitary wyłuskana z morza innych dźwięków, to jednak nie jest łatwo o takie emocje. Zdarzają się raz na wiele prób, zwłaszcza że oprócz herbaty nie stosuję żadnych substancji poszerzających świadomość icon_confused.gif Więc wiele płyt po jednym przesłuchaniu ląduje na półce, natomiast jak trafi się coś magicznego, choćby szczegół, wtedy album zagrzewa miejsce w odtwarzaczu i w mojej duszy...

Co znalazłem na płycie Snowy'ego White'a "Released"? Jest tam jakiś magiczny, niepokojący nastrój. Ta gitara, ten wokal...jakby z innego wymiaru czasoprzestrzeni... Po raz pierwszy usłyszałem utwór z tej płyty w audycji Wojciecha Manna. Powiedział: na pewno państwo rozpoznają, kto to gra. Pierwsze dźwięki i zdębiałem: wokal jakby Roger Waters, gitara jakby David Gilmour...co jest?? Po chwili wszystko było jasne. Roger z Davidem mogą sobie ze sobą nie gadać jak im tak pasuje. Snowy robi co trzeba.

Teraz zaś płyta świetna, po prostu bluesowa. Bez magicznych odlotów, za to trafiająca znakomicie w tą moją część duszy, która nie poszukuje wycieczek mistycznych, lecz doznań estetycznych.: Devon Allman "Ride or Die".
Devona już Wam przedstawiałem przy okazji albumu "Raged and Dirty". Kolejne jego wydawnictwo jest równie dobre i, co najważniejsze,również tchnie świeżością. To taka płyta na każdą porę dnia i nocy. Szkoda, że nie załapałem się na zeszłoroczne koncerty Devona - był w Polsce w paru miejscach.

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miles, Snowy White "Released" (#26) to świetny kawał muzyki! Dzięki za duchową strawę. Kompozycje są różnorodne, a tworzą spójny klimat. Realizacjom nic nie brakuje. Utwory w których Snowy śpiewa zabierają słuchacza w całości, tak jak stoi bez pytania. Ta płyta wciąga coraz mocniej z każdym kolejnym odsłuchaniem. Nie nazwałbym tego Bluesem, by nie uprzedzić słuchaczy. Jego gitara chwilami brzmi jak najlepszy J.J. Cale ale jest w całości oryginalna (to ten sam instrument?). Masz rację, tam nie ma przebojów w sensie radiowym, ale cała płyta przebija się jak bardzo wolno lecący pocisk który niespiesznie rozdziera przestrzeń i otwiera swoją.
To będzie mój kolejny zakup płytowy. Jestem też bardzo ciekawy tekstów, są może na okładce? Mógłbyś pstryknąć wersy „It’s All Down To Me”?

I to jest kolejna płyta z roku 2016, które nie ma w forumowym zestawieniu. Oczywiście uzupełnię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pboczku, z przyjemnością załączam fotkę tekstu o który prosiłeś. Jak poetycko przetłumaczysz to poproszę o Twoją wersję.

Tak, to płyta A.D.2016. Mam cztery takie rodzynki na tapecie, ciągle brakowało czasu bym dokonał wpisu w adekwatnym wątku. Dwie z nich już opisałem w wątkach tematycznych, pozostałe dwie nie pasują ani do bluesa, ani do innych tematów gatunkowych. Może za moment nadgonię tą zaległość.Oczekuj postu dotyczącego wynalazków z roku minionego, 2016.

Dziś mija 10 lat od śmierci Tadeusza Nalepy. Data dla mnie szczególna z uwagi na inna smutną dla mnie rocznicę, więc nigdy o niej nie zapominam... blues sączy się z głośników...

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wspaniała nowina dla fanów bluesa: dwa koncerty Beth Hart w Polsce:

16.07. Łódź, 18.07.Katowice.

Chyba wybiorę Katowice. Co jak co, ale koncertów tej wokalistki nie można przegapić! Ci co byli mówią, że to wyjątkowe wydarzenia. Bo i postać niebagatelna.

http://www.delta.art.pl/artysci.php?id=42

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No to w dechę! Nie wiem czy na szybką kawę, czy pomacać Lebenka na sterydach Verictumowych, ale jak wszystko dobrze się ułoży to
z przyjemnością przyjdę w Twe gościnne progi Wpszoniaku!
Małżonkę Twoją sympatyczną miło będzie zobaczyć, a i moja dzielna towarzyszka koncertowego (i nie tylko) życia chętnie Twą uśmiechniętą fizjonomię znów spotka icon_biggrin.gif
Szkoda tylko że we wtorek koncert się odbywa, bo to oznacza najprawdopodobniej bardzo krótką wizytę naszą na Śląsku (za to w wojsku tam u Was w Gliwicach trzymali mnie długo i puścić nie chcieli. Chichot losu?).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Milesie, kawy dwie co najmniej już zaczynam parzyć!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miles, Słuchałem już wcześniej Snowy Whita, a nie wiedziałem. Lubię Thin Lizzy i znam parę ich płyt, a obecnie odsłucham z nowym ukierunkowaniem te trzy na których on gra (1980: Chinatown, 1981: Renegade, 1983: Life). Zwrócę uwagę na jego gitarę, bo gra specjalnie. A że wokalista z niego też całkiem niezgorszy, wszystko na tej płycie jest na swoim miejscu (Released, 2016).

Tłumaczenie chyba niepotrzebne, to prosty tekst, można by tylko zepsuć. Jestem ciekawy też innych, bo zwykle lubię wiedzieć o czym się śpiewa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wszystkim sympatykom klasycznego blues rockowego łojenia polecam najnowszą płytę grupy Gov't Mule - Revolution Come...Revolution Go

Nie jest dla mnie ważne, ile w tej muzyce rocka, ile bluesa. Liczy się, że to na prawdę rasowe granie. Z resztą już same zdjęcia muzyków załączone w książeczce nastrajają mnie odpowiednio gdy wyciągam krążek z opakowania: widać, że to nie chłopcy z kolejnej edycji jakiegoś talent show, ale poważny zespół, he he.

Gdy przytargałem ów nagrania do domu, żona zapytała: - Gov't Mule? Co to za muzyka? Postanowiłem odpowiedzieć pryncypialnie: - Otóż na początku był zespół The Allman Brothers Band... Tak snułem swoją opowieść, widząc narastające znużenie w oczach małżonki. - Wiesz co? - przerwałem sam sobie - to taka muzyka która pasowała by do audycji radiowych Wojciecha Manna lub Piotra Barona. -To już wszystko wiem! - odparła moja lepsza połowa...

20170810_172957.jpg

20170810_173016.jpg

20170810_173106.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

swojego czasu album Dark Side Of The Mule na dłużej zagnieździł się w mym odtwarzaczu CD... bardzo dobrze wspominam ten album. Dzięki za info o Ich najnowszej płycie - nie omieszkam przesłuchać. Pozdrawiam. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.


Zaloguj się