Skocz do zawartości
wpszoniak

Wydawnictwa płyt aspirujące do najlepszych

Recommended Posts

Cytat

Panowie,wiem że macie super wzmacniacze...


A więc ustalmy fakty:
1. Tak. Mamy najwspanialsze wzmacniacze na świecie.
2. Nie straszny im (Lebenkom) King Crimson co to na trzech zestawach perkusyjnych wybija rytmy ile sił w muskułach.
3. Potrafi (Lebenek) też i inne sztuczki, które spodobają się świrkom- audiofilkom.

Powyższe fakty stają się tym pewniejsze im więcej verictumowych akcesoriów się im przylepi... (Takie jest moje zdanie!)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Tak więc nie wychodźcie z nerw,nie ma potrzeby...


Miles,
a kto tu wychodzi z nerw?

Jak nie słyszałeś Lebena i nie wiesz co potrafi - to Twoja sprawa. My słuchamy/słyszeliśmy i znamy jego możliwości.
Bo "mały" to może być - ale gabarytami icon_cool.gif
A ten wzmacniacz radzi sobie również z metalem...


Ty masz dzisiaj swój koncert marzeń - King Crimson... i to jest najważniejsze. Powodzenia i dobrej zabawy Ci życzę!

Pozdrawiam
PS. A swoją drogą - to czemu niektórzy (szczególnie "żółtodzioby") sobie żartują, a jednocześnie się dziwią że żartują również ci z większym stażem? Ot, takie pytanie retoryczne icon_rolleyes.gif , bo Ty do żółtodziobów nie należysz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wracam do tematu głównego:
Z wytwórni Brilliant Classics chyba należy wybrać TELEMANN: EDITION. Chyba nie należy użyć słowa "chyba", bo ten 50. płytowy box to pozycja wyjątkowa i relatywnie tania (np http://www.ebay.pl/itm/381383696780?_trksi...%3AMEBIDX%3AIT)
Podobną pozycją jest box 30. płytowy tej samej firmy, gdzie spotkać można takich wykonawców jak Fabio Biondi, Academy of St Martin in the Fields, Alfredo Bernardini i inne znakomitości.
Pooglądajcie też- https://m.youtube.com/watch?v=wHJgDmpev04

Brilliant Classics to jedna z firm holenderskiej Joan Records. Marka ta znana jest z tzw. "wielopaków", czyli wielopłytowych zestawów dzieł jednego kompozytora, wydawanych zwykle na licencji innych producentów.

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Skoro jest Telemann to niech będzie Bach. Jan Sebastian.
Z serii Great Recordings of the Century : J.S.Bach - Suites for Cello. Pablo Casals. Volume 1,2. Wydanie z roku 1988, EMI Records Ltd., MONO, Made in U.S.A (dyski), Printed in Canada (poligrafia).
Suity 2. oraz 3. zarejestrowane w Londynie, w Abbey Road Studios w listopadzie roku 1936., suity 1. i 6. nagrane w Paryżu w czerwcu roku 1938., a suity 4. i 5. w Paryżu,w czerwcu roku 1939.
Archiwalne brzmienie nie umniejsza mojej rozkoszy obcowania z tą muzyką. Wręcz przeciwnie.

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Archiwalne brzmienie nie umniejsza mojej rozkoszy obcowania z tą muzyką. Wręcz przeciwnie.


Och Milesie, nie umniejsza w ogóle, a nawet dodaje uroku, co Ty wyraziłeś, a ja podkreślam. Mam nagrania nawet z.... 1912/14 roku. To "Eugene Ysaye The Complete Violin Recordings" Sony MHK 62337
Wydanie to powinno się pokazać w wątku, w którym chwalimy się pięknymi edycjami, ale co tam....

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rety! Wygląda to wspaniale!

Wyobrażam sobie,że aby przesłuchać to wydawnictwo powinieneś Wpszoniaku kilka dni wcześniej naznosić do pokoju odsłuchowego stosy starych pożółkłych zakurzonych woluminów, aby uzyskać w pomieszczeniu właściwy zapach. No i pudełko przednich cygar by się zdało, ale chyba rzuciłeś. To może chociaż niech będzie lampka pięknie płaczącego koniaku...

Ciekawy jestem jak to brzmi, z tym że na razie nie kupię tego rarytasu bo mi się właśnie żona na moje zakupy płytowo-sprzętowe wnerwiła. Pechowo kilka starych zamówień spłynęło do mnie w jednym czasie i się porobiło... dobrze,że antycypując nadejście kryzysu zapasy porobiłem i jest czego słuchać.


Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak się słucha? To ciekawe doświadczenie, bo szumy i trzaski płyt, z których materiał został zgrany, ubarwia mocno CD Sony. Przez te trzeszczenia przebija się Ysaye grający w starym stylu skrzypcowym- bardzo lirycznym i łagodnym. Magia nazwiska swoje robi, więc wyławianie techniki skrzypcowej ze starych płyt nie jest nieprzyjemnością. Wartością też jest to o czym Ty Milesie piszesz- przeniesienie słuchacza w czasie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do kącika nagrań dawnych dorzucę jeszcze z ww.serii "Great Recordings..."kolejne dwupłytowe wydawnictwo: Andres Segovia 1927-1939 Recordings. Między innymi znajdziecie tu prekursorskie aranżacje utworów Bacha. Zresztą chyba wszystko co grał wówczas Segovia było prekursorskie.

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wspominacie tu Koledzy o nagraniach starych, o szumie starej płyty, o trzaskach. Nie przedstawię wydawnictwa płytowego natomiast polecę ciekawą stronę, może Wam już znaną:
http://www.charm.kcl.ac.uk/index.html
Nie będę opisywał co można znaleźć na tej stronie i czego posłuchać. Proszę zajrzeć, można znaleźć tam dużo ciekawych nagrań, informacji. Sam nie wiem, czy ten temat jest odpowiednim miejscem, aby wspominać o tym portalu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja z Milesem też od tematu głównego odeszliśmy (Miles o EMI, a ja o Sony). Od czasu do czasu, na krótko chyba można? Choćby dla odświeżenia. Ten "skok w bok" jest o tyle uzasadniony, że omówiliśmy edycje nietypowe. Wydaje mi się, że jesteśmy usprawiedliwieni.
Ty Belfrze jesteś bardziej w nurcie głównym (przeglądałem stronę polecaną przez Ciebie)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Z wytwórni Brilliant Classics chyba należy wybrać TELEMANN: EDITION. Chyba nie należy użyć słowa "chyba", bo ten 50. płytowy box to pozycja wyjątkowa i relatywnie tania...


...Nie dość, że tania to brzmi wspaniale! Od dni paru odtwarzam ten zestaw (Telemann: Edition) i oderwać się nie mogę, i nadziwić się nie mogę, że ten samouk tak barwnie tworzył. Bogactwo melodyczne zostało na płytach Brilliant uchwycone idealnie, a jeśli nie idealnie to przynajmniej na najwyższym poziomie. Polecam Wam z całego serca tę edycję lub drugą- 30. płytową z, nie tyle innym repertuarem, co innym wykonawstwem (też znakomitym).

30. płytowa edycja wygląda tak:

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Polskie Nagrania to też niewielka firma, więc tu zdecydowałem się przepisać informację jaką na e-mail dostałem:

To dziś zegar czasu wybił nam 60 lat! Dokładnie 3 października 1956 roku doszło do połączenia Zakładu Nagrań Dźwiękowych ?Polskie Nagrania? oraz Fabryki Płyt Gramofonowych "Muza" co zapoczątkowało dzieje firmy ?Polskie Nagrania - Muza?.

Z okazji naszego święta przygotowaliśmy specjalny wybór popularnych piosenek z Polskich Nagrań. Zachęcamy do słuchania jubileuszowej playlisty lub całego albumu!
POSŁUCHAJ- https://va.lnk.to/ax7_4
Można jednak powiedzieć, że korzenie wytwórni sięgają jeszcze czasów przedwojennych. Rodzimą fonografię reprezentowała od 1920 roku firma ?Odeon?, w której siedzibie po wojnie ulokowano Polskie Zakłady Fonograficzne ? zalążek Polskich Nagrań. Rok 1953 przyniósł zmiany, w wyniku których powstały Zakłady Nagrań Dźwiękowych przy ul. Długiej 5 i Fabryka Płyt Gramofonowych "Muza" przy ul. Płockiej 13. Nastąpiła wtedy także technologiczna zmiana - rozdzielenie procesu wytwarzania płyt.

Zakład Nagrań Dźwiękowych zajmował się nagraniami na taśmie magnetofonowej oraz przygotowywaniem materiału potrzebnego do produkcji płyt, natomiast Fabryka Płyt Gramofonowych "Muza" wykonywała matryce i prasowała płyty. W 1955 roku Zakład Nagrań Dźwiękowych przemieniony został na Przedsiębiorstwo Państwowe "Polskie Nagrania". Rok później wchłonięta została Fabryka Płyt Gramofonowych i stąd dopiero 3 października 1956 roku uznać należy za początek istnienia "Polskich Nagrań" z kogutkiem w logotypie

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tradycyjnie zaprezentuję płytę która z mojego punktu widzenia jest bardzo dobra muzycznie, a i bardzo ciekawa technicznie. Ponadto jest bardzo prawdopodobne, że bez mojej rekomendacji wielu z Was nigdy nie sięgnie po ten album - w oceanie dostępnej muzyki łatwo przeoczyć takie perły.
Tak więc omawiany longplay wydała polska firma o "swojsko" brzmiącej nazwie MCA. Nie chodzi jednak o giganta MCA RECORDS (USA),
lecz o MCA MUSIC (PL).

Grzegorz Tomczak "Miłość to za mało".

Tak, wiem, piosenka poetycka nie jest nazbyt popularna, a i zazwyczaj nie jest też przesadnie audiofilska. Ale kogo to obchodzi?
Pomijając cenną warstwę tekstową, zaznaczam że muzyka na tej płycie jest świetnie zagrana, no ale jak wymienię nazwiska takie jak Zbigniew Wrombel czy Piotr Kałużny to wszystko staje się jasne. Każdy fan jazzu zna tych panów. Oczywiście wymieniam tu tylko wybrane nazwiska,za co przepraszam pozostałych muzyków.
Jednak to nie instrumenty są solą tych nagrań, lecz głosy. Grzegorz Tomczak zaprosił do duetów sześć wspaniałych wokalistek, co sprawia, że słuchanie omawianego wydawnictwa to prawdziwa uczta. Realizacja jest bardzo ciekawa, głosy i instrumenty brzmią bardzo bezpośrednio. Jeżeli przypadkowo macie na stanie wzmacniacz lampowy to już w ogóle świetnie będzie się tego słuchać.

P.S. Zapewne chodziło o to, by w tym wątku prezentować ciekawe niszowe firmy wydawnicze, a nie pojedyncze płyty. Moja płytoteka jest jednak uboga, więc podchodzę do tematu trochę po swojemu. Lepszy rydz niż nic.

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzisiaj zaprezentuję Wam wydawnictwo Ars Mundi.

Jednakże jest to tylko pretekst do przedstawienia prawdziwej płytowej rewelacji: debiutanckiego krążka grupy Lizard "W Galerii Czasu".

Album powstał 20 lat temu,więc odkrywając go relatywnie niedawno (jak i zespół w ogóle) przeżyłem szok - jak mogłem nie znać tej muzyki!
Od razu zaznaczam, że nie jest to rzecz dla maminsynków, lecz dla prawdziwych miłośników progrockowego grania! Z resztą sam zespół na swojej ostatniej płycie zamieścił ostrzeżenie: "Muzyka ciężka, trudna i nieprzyjemna".

Kapitalna muzyka, swoiście poetyckie teksty, ciekawa oprawa plastyczna i - co mnie bardzo zdziwiło jak na płytę wydaną w czasach galopującego bazarowego piractwa - świetnie nagrana. Ten gatunek, w tym kraju, w tych czasach - a jednak udało się! Brzmieniowo to wydawnictwo jest na tyle udane, że aż ośmielam się je opisać właśnie w tym forumowym wątku, a niech tam!

Ciekawostka: za mastering odpowiada Jacek Gawłowski - czy to ten pan który niedawno był wymieniany na naszym Forum w kontekście kiepskiego remasteru Astigmatic? No to dla równowagi za to wydawnictwo pochwalę pana Gawłowskiego: brawo Panie Jacku!

Jeżeli są wśród Was miłośnicy ww. gatunku muzycznego, to ta płyta jest pozycją obowiązkową!


DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wydawnictwo Hyperion to prawdziwy potentat na rynku płytowym (ale gdzie mu tam do Sony czy Warnera). Przynajmniej wśród niszowych przoduje.
Słucham płyty, o której wspominałem w wątku- "Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego" (post #5) . To "Ernst Elegy, Op10, Othello Fantasy, Op11, 6 Studies for solo violin". Wykonawcami są Ilya Gringoltz (skrzypce Francesco Ruggieri, na zdjęciu) i Ashley Wass (fortepian). Oprócz faktu, że w pierwszym etapie XV Konkursu im. Henryka Wieniawskiego jednym z obowiązkowych utworów była wirtuozowska etiuda Ernsta, to jeszcze coś łączy tę płytę z wątkiem poświęconym wymienionemu konkursowi- otóż Ilya Gringoltz jest jednym z jurorów.
Jaka to płyta? Nie spotkałem się z produkcją Hyperiona złą. Brzmi zawsze co najmniej dobrze. A wartość artystyczna? Bardzo wysoka! Gringoltz gra kompozycje Ernsta ze swobodą i wyczuciem stylu. Kompozycje Ernsta przypominają Kreislerowe- łatwe w odbiorze a trudne w wykonastwie. Zresztą kompozycje jednego ze sprawniejszych wirtuozów epoki chyba inne być nie mogły.

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ACCENT, to belgijsko-niemiecka wytwórnia założona w 1979 r. przez Andreasa Glatta, budowniczego historycznych kopii instrumentów. Gros katalogu to muzyka dawna, ze znakomitą ofertą dzieł niemieckiego baroku. Na uwagę zwraca seria kantat J.S. Bacha (Cantatas for the Liturgical Year) wykonywana przez La Petite Bande pod dyr. S. Kuijkena. Czołowi artyści i zespoły: Sigiswald Kuijken, Roel Dieltiens, Paul Dombrecht, Konrad Junghänel, Robert Kohnen, Marcel Ponseele, Liuwe Tamminga; La Petite Bande, Il Giardelino, Collegium 1704, Ensemble Currende.

A ja kupiłem "Il labirinto della chitarra" wyk. Private Musicke i gitarzysty Pierre Pitzla. Płyta zawiera włoską muzykę gitarową XVII wieku, w postaci 30'tu tańców, wspartych instrumentami perkusyjnymi i violą. Jest wspaniale nagrana- bogata w harmoniczne i z potężnymi skokami dynamiki, których nie spodziewalibyśmy się po niezbyt głośnym instrumencie jakim jest gitara. Słucha się tego w XXI wieku bez znużenia!

Ceny w różnych sklepach od 68,99 do 52zł... Wybrałem http://www.music-island.pl bo tym razem najtaniej było.

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Skrzypek Frank Peter Zimmermann udowadnia, że jest jednym z lepszych interpretatorów Wolfganga Amadeusza Mozarta w koncertach skrzypcowych na płytach wydawnictwa Haenssler Classic. Koncert Skrzypcowy nr 2 D-dur KV 211, w tureckim stylu Koncert Skrzypcowy nr 5 A-dur KV 219 i Sinfonia Concertante Es-dur V 364, kończą całą serię mazartowską. Zimmermann wspierany jest przez Radosława Szulca z Kameralną Orkiestrą Symfoniczną Radia Bawarskiego , Zimmermann interpretuje te utwory na sposób bardzo żywiołowy (zasłuchany płytoman ani chwili się nie nudzi), mieszcząc się między nowoczesnością a tradycją. Do Zimmermanna dołącza altowiolista Antoine Tamestit w Sinfonia Concertante, a ich wzruszający dialog w Andante jest najbardziej poruszającym momentem albumu (czy przypominacie sobie ten dialog z tegorocznego Konkursu im. Wieniawskiego?). Radość słuchania również czerpiemy z realizacji firmy Haenssler!

Zimmermann gra na skrzypcach Stradivarius z 1711 roku, znanych jako "Lady Inchiquin". Wcześniej grał na nich sam Fritz Kreisler!

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rozszerzę formułę wg której ograniczamy się tu do płyt wyprodukowanych przez dobre niszowe wytwórnie o te powszechnie znane. Przecież to nie tak, że te stare firmy jak Decca, czy EMI zaniedbują jakość nagrań, a wiele z produkcji jest wręcz znakomitych. A przyszło mi to do głowy przy okazji słuchania najnowszej płyty Leonarda Cohena "You Want It Darker" wyprodukowanej przez Columbię.
W anonsie napisano-
"Legendarny Leonard Cohen powraca w wieku 82 lat z nowym albumem studyjnym. Na dzieło zatytułowane "You Want It Darker" składają się niepokojące utwory, które można określić jako "majstersztyk w stylu klasycznego Cohena", jednak nie brakuje tu brzmieniowych zaskoczeń, jakich na próżno szukać na ostatnich - świetnie ocenianych - płytach barda. Nowy krążek wyprodukowany przez syna Leonarda, Adama Cohena, jest 14. studyjnym dziełem w dyskografii tego wpływowego i rozpoznawalnego na całym świecie artysty.
Na singiel promocyjny wybrano tytułowy "You Want It Darker" - zagłębiający się w zakamarki religijnego umysłu hipnotyczny utwór nagrany z chórem Cantor Gideon Zelermyer & the Shaar Hashomayim Synagogue Choir z Montrealu, przywodzącym na myśl dźwięki z wczesnej młodości Cohena.
Album "You Want It Darker" ukazuje się na płycie CD jak również - w późniejszym okresie - na płycie winylowej
"

W nagraniach w równym stopniu korzystano z instrumentów akustycznych jak i elektronicznych. Pojawiają się też chóry i kwartet smyczkowy. Całość przesycona jest barwą ciepłą jakby studio w całości obwieszono kotarami pluszowymi (kolor czarny, tak to widzę).
Wspaniała płyta, a Cohen jak najlepsze wino- im starszy tym lepszy! Właściwie- jeszcze lepszy, bo dobry to już był.

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ATMA Classique to kanadyjska wytwórnia płytowa z siedzibą w Montrealu , Quebec . Założona w 1994 roku przez Johanne Goyette, firma posiada ponad 450 tytułów w swoim katalogu i dystrybuuje w ponad 25 krajach oraz w Internecie. Kilka nagrań wydane przez firmę zdobyły Juno i Felix Awards .

"Terra nostra" Constantinople. Atma - ACD 22567
Wykonawcy:
José Ángel Gutiérrez, requinto, vocals
Teresita de Jesús Islas, jarana, vocals
Constantinople / Kiya Tabassian
Terra Nostra- to "podróż" do Meksyku 17 wieku... Autorzy napisali:
"W ciągu ostatnich lat, Constantinople dał prawie dwadzieścia pięć koncertów w Meksyku. Każda wizyta zwiększyła naszą fascynację kulturą i ludźmi tego pięknego kraju. Ta fascynacja doprowadziła nas zebrania jak największej ilości informacji o mrksykańskiej tradycji muzycznej i była też okazją do spotkania kilku muzyków.
To właśnie podczas jednej z takich wypraw poznaliśmy archiwum nagrań Son de Veracruz z lat 70-tych. Po raz pierwszy usłyszeliśmy je i od razu od razu zakochaliśmy się w tej muzyce. Później dowiedzieliśmy się, że ta płyta jest kompilacją najlepszych tradycyjnych muzyków stanu Veracruz. Tak więc okazało się to doskonałym wprowadzeniem dla nas do muzyki tego stanu. Poprzez nasze badania na Son Jarocho poznaliśmy - praktycznie rzecz biorąc - Jose-Angel Gutierrez, jednego z bastionów tej tradycji muzycznej, jak i jego żonę, Teresitę. Wraz z nimi omówiliśmy nasz projekt- Terra Nostra, a my w końcu spotkaliśmy innych muzyków z ich wsi, Lerdo de Tejada, w Veracruz. Spotkanie, które było zarówno przypadkowe jak i duchowe.Improwizowane, bo nikt nas nie wprowadził. Ja nawiązałem rozmowę z Jose-Angel na temat jego pism i nagranych spektakli. Słyszałem o nim. Jak tylko zaczęliśmy grać razem, José-Angel przyznał, że grał tę muzykę od prawie 40. lat... Czekał na nas niemal od początku swojej kariery jako muzyk!
Projekt Terra Nostra zrodził się z pragnienia poznania "innego" w Nowym Świecie, do nasycenia się bogatą tradycją i przynależności do tej samej ziemi poprzez swoją muzykę. Przez wiele lat, José-Angel przeszedł podobny proces w odwrotnej kolejności, szukając korzeni swojej muzyki w Andaluzji, na wybrzeżu morza Śródziemnego. Tak więc nasza współpraca była przeznaczeniem w tajemniczych labiryntach losowych wszechświata."

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ysaye "Solo Sonatas" Kristof Barati - Brilliant Classics
Sześć sonat na skrzypce solo są jednymi z najbardziej trudnych prac, jakie kiedykolwiek napisano na ten instrument. Emanuel Overbecke zwraca uwagę- mimo że Ysaye miał Bachem się wzorować, jego własne sonaty solowe są znacznie bardziej skomplikowane harmonicznie, a także strukturalnie. Pomimo wrażenia "normalnej" tonalności, język Ysaye jest głównie modalny z harmoniami nieustannie zmienianymi. Młody (24-letni) węgierski skrzypek Kristof Barati ma świetny warsztat wykonawczy, ale w przeciwieństwie do większości wykonawców jest w stanie dopasowywać nastrój muzyki i wydobyć znacznie więcej niż płytkie czytanie nut. Być może jedna rzecz, która mu pomogła to to, że jego rodzice to muzycy (matka skrzypaczka, ojciec wiolonczelista), ale też fakt bycia Węgrem. Tak podpowiada doświadczenie, na przestrzeni lat, że węgierscy muzycy niemal dowolnego typu (śpiewaków, dyrygentów, instrumentalistów lub solo) są, tak z natury, szczególnie wrażliwi muzycznie. Podobnie jak wielu skrzypków węgierskich i czeskich, Barati posiada silny, przenikliwy i genialny dźwięk. Jego ataki są bardzo silne, intonacja zawsze w samym celu nieważne, jak szybko i jak mocno będzie mógł kontynuować grę. Jego opanowanie instrumentu, tak pełne, że może on skupić się na aspektach muzycznych, nie martwiąc się o ograniczenia techniczne, bo ich nie ma. Jednym z bardziej interesujących aspektów jego interpretacji jest to, że są one konsekwentnie poważne, niemal dramatyczne.

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Delphian Records to małe wydawnictwo z Edynburga. W katalogu są tylko płyty z repertuaru klasycznego. Założone w 2000 roku przez dwóch studentów z University of Edinburgh- Paul Baxtera i Kevina Findlana ze środków rozruchu Princes Scottish Youth Business Trust
Wytwórnia kładzie szczególny nacisk na dokonania muzyki instrumentalnej, i jest szczególnie zaangażowana w nagranie oraz promowanie nowej muzyki. Po znacznej dotacji od rządu szkockiego, wytwórnia wydała swoje pierwsze w pełnym wymiarze orkiestrowe wydawnictwo z 2008 roku- Scottish Chamber Orchestra i Garry Walker.
Dla Delphian nagrywają między innymi- Michael Bonaventure, Robert Irvine, John Kitchen, Simon Smith, David Wilde , Chór Gonville and Caius College / Geoffrey Webber....
Bardzo atrakcyjną płytą jest Bach / Franck / Messiaen: The Merton Organ w wykonaniu Benjamina Nicholasa (organy) Delphian - DCD 34142

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Shostakovich: Violin Concertos Nos 1 & 2. Chandos* - CHAN 10864X
Wykonawcy: Lydia Mordkovitch (violin), Scottish National Orchestra / Neeme Järvi

Jeśli pamiętacie dobrze czwarty etap konkursu im. Wieniawskiego to jednym z narzuconych wykonawcom koncertów skrzypcowych był zapierający dech w piersiach Violin Concerto No.1
Tak sobie myślę, że ktoś zachęcony tym co słyszał w tym czwartym etapie konkursu w wykonaniu Veriko Tchumburidze, mógłby szukać płyty z tym koncertem. Dla tych co jeszcze nie znaleźli proponuję kupno płyty wytwórni Chandos z Lydią Mordkovitch w roli skrzypka solisty. Płyta została nagrana w 1989 roku i w tym samym czasie nagrodzona najważniejszą nagrodą płytową- pisma Gramophone. Tę płytę wyróżnia też doskonała realizacja co bardzo pomaga temu w równym stopniu atrakcyjnemu utworowi co i trudnemu.
Na zdjęciu z prawej- okładka pierwszego wydania.

*) Firmę Chandos omówiłem w poscie #27

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Earwitness Transcriptions jest unikalnym audiofilskm podwójnym CD, gdzie Edvard Grieg, Igor Stravinsky, Camille Saint-Saëns z kilkoma innymi grają utwory swoje własne, ale też innych kompozytorów granych przez znakomitych pianistów. Prace były nagrywane na Steinway'u w latach 1900-1930 na papierowe pianolowe rolki. Pochodzą one z archiwów uniwersyteckich odtworzone na przywróconym jako dokładna replika tym samym fortepianie Steinway. W Madrigal Audio Laboratories (Mark Levinson) odtworzono zapisy rolkowe w 1997 roku i przedstawiono jako serię na podwójnym CD z unikalnym dźwiękiem. Nie było to możliwe? A jednak udało się. Dźwiękowo CD nie odstają od obecnie realizowanych kompozycji fortepianowych z żywymi współczesnymi mistrzami "brzdąkającymi" na najlepszych Steinwayach czy Fazioli.

Na rolki pianiści (lista widoczna z zdjęciu z prawej) nagrywali na Steinway Duo-Art Grand Piano, z 1914 r. Natomiast odtworzono dla potrzeb omawianych płyt CD na Astorii Steinway Style DR #215 329. Nagrań dokonano przy pomocy "sztucznej głowy" i magnetofonu Nagra D. w formacie 20bit/96kHz. Na dwu płytach CD można usłyszeć magiczne nagrania. Przecież nagrali swoje utwory najwięksi kompozytorzy z przełomu XIX i XX wieku! To jak rozmowa z Williamem Szekspirem albo rady ożywionego Petera Rubensa gdy portret malujemy. Mamy jedyną okazję sprawdzić ile prawdy było w słowach Artura Rubinsteina na temat Strawińskiego- "słaby z niego pianista, bębnił zamiast grać" (jakoś tak powiedział, bo niezbyt dokładnie pamiętam). Obaj "bębnią" na płytach Madrigala. Wrażeń, zapewniam, bez liku... No, po prostu nie znam innego podobnego wydawnictwa w którym przenosimy się w doskonały sposób w lata początku XX wieku, w których trzasków ani szumów natrętnych nie ma (nawet gdyby były to też magia by nas ogarnęła).

Na zdjęciu trzecim- Józef Hofman poczas sesji nagraniowej rolek pianolowych Welte, Freiburg, 1906 r. Ciekawostką jest to, że Józef Hofmann bardzo nie lubił robić komercyjnych nagrań. Tu paradoks- to właśnie on dokonał pierwszego nagrania muzycznego w historii.

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Istnieje taki Klub Śląsko-Zagłębiowski, który zrzesza audiofilów blisko mieszkających. W jego ramach czas spędzamy czasem razem...
A słuchamy wspólnie ostatnio więcej płyt renesansu i baroku niż jakiejś innej. Toteż wynik zakupów (jeden z nas napędza innych do wydania pieniędzy na to, czy tamto). Zaczęło się audiofilsko, bo od "Varietie of Lute Lessons" lutnisty Nigela Northa, wybitnie nagranej i wydanej przez Linn Records. Nie zawsze wybitnie nagrane "coś tam" wybitnym artyzmem się wykazuje. Jednak ta płyta zachęca, a nie zniechęca, do dalszego zgłębiania twórczości na przykład Johna Dowlanda (idealna muzyka na zimowe długie wieczory). Lutnia nagrana jest z bliskiej odległości, nie traci szczegółów, wybrzmiewa wspaniale i to tak, że nieomal widzimy wnętrze wyoblonego pudła rezonansowego instrumentu.
Muzyka Dowlanda to przede wszystkim pieśni. Najczęściej smutne, może nostalgiczne, pieśni śpiewane w towarzystwie lutni.
Spróbowaliśmy (przypominam, że w ramach klubowych) skonfrontować dwie płyty zawierające pieśni Dowlanda- perwsza to Stinga "Songs from the Labyrinth", a druga to Rosemary Hodgson i Justina Burwooda "Sorrow Stay".

Omówię krótko w odwrotnej kolejności:

Dowland: Sorrow Stay ABC Classics - ABC 4764998, Rosemary Hodgson (lutnia), Justin Burwood (tenor). Klasycznie wykształcony Justin Burwood wydaje się idealnym tenorem do tego typu muzyki. W każdej z pieśni smutek jest wpleciony w klimat kompozycji, wokalista akcentuje tenźe ale w subtelny sposób... Nostalgia jest wszechobecna ale nie dominująca do granicy kitschu. Rosemary Hodgson towarzyszy lutnią w sposób wrażliwy, stonowany, ale też przemyślany i pewnie artykułowany. Łatwo się odkrywa pozytywy muzyki gdy płyta jest świetnie nagrana. Ta jest! Specyficzny pogłos wskazuje, że nagrań dokonano w katedrze lub kościele. Sprawdziliśmy, rzeczywiście kościół posłużył za miejsce nagań (na fotografii nr5).

"Songs from the Labyrinth" Music by John Dowland, Edin Karamazov (lutnia), Sting (voc, lutnia)
Deutsche Grammophon, nagrano w Steerpike Studio (foto 6)
Sting mówi o sobie: "Nie jestem z wykształcenia śpiewakiem w tym repertuarze," a dalej mówi: "ale mam nadzieję, że mogę wnieść trochę świeżości do tych piosenek... Dla mnie to są popowe piosenki napisane około 1600 roku i odnoszę się do nich w ten sposób- piękne melodie, wspaniałe piosenki z doskonałymi dodatkami ". No i co mi pozostaje napisać po tych szczerych bez wątpienia słowach? Usłyszeliśmy (trzech uczestników spotkania) Stinga śpiewającego siebie- rockowego pieśniarza. Dynamicznego, z charakterystyczną chrypą w górnych partiach.... Zapytałem współsłuchających- to po jakiego diabła lutnie tu są? Przecie gitara też mogłaby wtórować! Dla mnie, jak i dla pozostałych (Marek, jako rock-fun, był bardziej tolerancyjny dla stingowej interpretacji). Nie pod presją Marka, ale pod wpływem innej myśli byliśmy skłonni oddać się dywagacjom takim- a skąd my, słuchacze z XXI wieku, mamy wiedzieć, która z interpretacji jest bliższa temu co ucho późnego renesansu słuchało? I dlatego tak odważnie cała nasza trójka z Klubu Śląsko- Zagłębiowskiego preferuje "Cztery pory roku" Vivaldiego w wykonaniu Fabio Biondiego z Europa Galante....

Uwaga: Treść podobna również ukazała się nacstronach innego portalu audio.

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Utwórz nowe...