Skocz do zawartości

Wydawnictwa płyt aspirujące do najlepszych


Recommended Posts

  • Odpowiedzi 147
  • Created
  • Ostatnia odpowiedź

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Oto pozycja obowiązkowa dla każdego audiofila (ostatecznie wydane przez Reference Recordig):

Eiji Oue z Minnesota Orchestra na płycie- "Mephisto & Co" gra:
LISZTA: Mephisto Waltz;
MUSSORGSKY'GO: Night on Bald Mountain;
LIADOVA: Baba Yaga;
FRANCKA: The Accursed Huntsman;
DUKASA: The Sorcerer's Apprentice;
SAINT-SAENSA: Danse macabre;
ARNOLDA: Tam o' Shanter;
J. STRAUSSA II: Lucifer Polka

Nagrania wykazują zarówno wirtuozerię dyrygenta jak i kunszt jego orkiestry, która znana była ze znakomitej sekcji smyczków oraz sekcji dętych drewnianych, mających niesamowitą ilość kolorów co istotnie wzbogacało ich brzmienie. Z drugiej strony patrząc na tę pozycję, kompilacje tematyczne szyderczo są odbierane przez purystów, ale akurat w omawaianym przypadku zestaw daje ogromną przyjemność obcowania któryś raz z rzędu z przebojami, jakby nie było, muzyki klasycznej.
Najbardziej znane utwory takie jak "Noc na Łysej Górze" czy "Uczeń czarnoksiężnika" zostały odegrane w bardzo atrakcyjny sposób z pełnią dynamiki. Pozostałe utwory są równie ekscytujące.
Rzuć wszystko, miły forumowiczu, by dać się ponieść na "czarownym dywanie", którego kupiłeś (jeszcze nie?) wraz płytą Eiji Oue i jego orkiestry. Reference Recordings zapewnia wspaniałą jakość dźwięku wyniesioną z żywej akustycznie Orchestra Hall.

http://ccd.pl/liszt-mephisto-co-p3212/

DSC01446.jpg

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gdyby ktoś mnie zapytał, którego kompozytora bardzo lubię to kłopotu by mi narobił dużo. Raz tego, raz innego... Ale często lubię Sibeliusa, a zwłaszcza jego Symfonię Nr.2 D-dur.
Pięknie zinterpretował ją Paul Kletzki z Philharmonia Orchestra na płycie z roku 1959. Nagrania zostały wydane przez Columbia Records. Płytę tę nagrano w stereo w dniu 15 i 16 lipca 1955 roku w Kingsway Hall w Londnie. Nagrania, które pochodzą z oryginalnych taśm- matek z Abbey Road Studios, rozszerzono do rozdzielczości XRCD24. Technologia JVC wprowadza słuchacza w wyższą jakość dźwięku poprzez zastosowanie procesu masteringu K2HD w produkcji płyt kompaktowych. To jest świetny występ w dobrym dźwiękiem i też świadectwo talentu i umiejętności tego wspaniałego dyrygenta. Kim był Paul Kletzki? Był polskim dyrygentem i kompozytorem połowy XX wieku (1900-1973), który był znany w swoim czasie, ale jednak w cieniu gigantów takich jak Toscanini, Stokowski, Reiner, Walter, Klemperer, czy Ormandy lub Szell. Kletzkiego ceniono głównie dlatego, że zrealizował jedno z nagrań wszechczasów: Koncert fortepianowy nr.1 Chopina z Maurizio Pollinim oraz z Philharmonia Orchestra (EMI). I poprowadził też bardzo ekscytującą interpretację "Szeherezady" Rimskiego-Korsakowa, również dla EMI. W tym czasie Kletzki był głównym dyrygentem Orkiestry Filharmonii Liverpoolu; w późnych latach pięćdziesiątych był dyrygentem Orkiestry Symfonicznej w Dallas; a pod koniec lat sześćdziesiątych był generalnym dyrektorem Orchestre de la Suisse Romande.
Fin- Jean Sibelius (1865-1957) napisał swoją Symfonię Nr. 2, op. 43 w 1902 roku i od tego czasu stała się jednym z jego najbardziej popularnych utworów, prawdopodobnie jego najbardziej popularną symfonią. Publiczność szybko nazwała tę kompozcję- "Symphony of Independence", choć nikt nie jest pewien, czy naprawdę Sibelius symboliczne zawarł taką treść. W każdym razie kończy się chwalebnie zwycięskim finałem, a rozpoczyna się słonecznie prowadząc do potężnej kulminacji fanfar. Kletzki utrzymuje szybkie tempo, ale bez wyraziście przedstawianego pośpiechu. Barbirolli, Davis, Karajan, Monteux, prowadzą orkiestry wolniej. Ale, jak zaznaczyłem, w muzyce nie czuje się pośpieszności. Kletzki utrzymuje nadzwyczajną równowagę.
Producent EMI Walter Legge i inżynierowie Douglas Larter i Neville Boyling dokonali rejestracji na początku ery stereo i jest jednym z pierwszych nagrań stereo EMI. Nic nie szkodzi, że to pierwsze doświadczenia w technice stereo, nikt by się nie zorientował, że to dopiero szukanie najlepszych ustawień mikrofonów czy konsolety... Dzisiejsze nagrania nie brzmią lepiej! Co ciekawe, to przy normalnym poziomie słuchania szum tła staje się prawie niezauważalny, momo że przecież nagrywano na taśmach przy pomocy technik analogowych. Dźwięk Hi-Q (JVC XRCD24) jaki otrzymano jest duży, otwarty, krótko mówiąc- realistyczny. Niestety, ne ma samch pozytywów, bo należy wspomnieć o tym, że trudno ją wyszukać w dobrej cenie... Ale czasami niemożliwe staje się możliwe, bo ja miałem szczęście i zdobyłem.


Można kupić i tu (w cenie niższej należy szukać na giełdzie eBay):
http://ccd.pl/sibelius-symphony-no2-...or-op43-p2405/

DSC01446.jpg

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chcę się odnieść do tego, co koledzy napisali o wytwórni Chesky Records. Piszę też na podstawie własnych doświadczeń.
Cytat

Wydawnictwo które koniecznie należy przedstawić w niniejszym wątku to Chesky Records.

Nabyłem właśnie płytę Lee Konitza "Parallels" wydaną przez ww.firmę wydawniczą. Album został nagrany w kościele św.Piotra w nowojorskiej dzielnicy Chelsea. Notabene inna płyta od braci Chesky którą posiadam: recital wokalno -gitarowy Badi Assad została zarejestrowana w tym samym miejscu.
Na dzień dzisiejszy nie potrafię powiedzieć, czy to przypadek czy też jest to może główne miejsce nagraniowe opisywanej oficyny?

Podzielcie się proszę własnymi przemyśleniami na temat płyt Chesky Records które posiadacie w swoich zbiorach.



Cytat

A teraz krótko- wytwórnia audiofilsko nudna! I nie wiem czy dlatego, że wykonawcy posłusznie grają jak szef każe, czy ich czas już przeminął? Nie piszę o tej konkretnej płycie Lee Konitza (którego uwielbiam) lecz o specyficznej aurze nagrań tej wytwórni. Podobnie źle znoszę ECM.... I tu się chyba narażę wielu z Was! A co mi tam... Niech się dzieje!



Cytat

Opieram swoją opinię na własnym doświadczeniu wyniesionym jeszcze z wczesnych lat początków audiofilstwa. Sprzęt najczęściej grał ostro, więc wytwórnie niszowe- audiofilskie, a celowała w tym właśnie Chesky, przykrywała "kocem" mikrofony. Płyty tych wytwórni grały tak łagodnie, że aż nudą wiało. Nałóż na dokładkę artystów nie z pierwszej ligi.... Efekt gotowy?



Po przeczytaniu Waszych opinii wziąłem trzy płyty (takie na szybko znalazłem) i poszedłem posłuchać w spokoju, dokładnie.
Płyty to: McCoy Tyner Quartet "New York Reunion" (Joe Henderson, Ron Carter, Al Foster) wydana w 1991 roku a nagrana w RCA Studio A.
Oregon "Beyond Words" (od lat moja płyta testowa) wydana w 1995 roku a nagrana w St. Peter's Episcopal Church, NYC.
I wspomniana przez Milesa, Lee Konitz "Paralels" wydana w 2001 roku a nagrana także w kościele Św. Piotra w Nowym Jorku.

Nagrania Chesky Records są od lat jak dla mnie przykładem naturalnie i dość neutralnie zrealizowanych nagrań.
Czy płyty są nagrane łagodnie? Raczej naturalnie, nie jaskrawo, nie krzykliwie.
Czy jest używana metoda "koca"? W żadnym wypadku. Przynajmniej na płytach, które ja słyszałem i posiadam.
Dźwięk jest nagrany z niższym poziomem głośności niż na większości płytach innych wytwórni. Do tego sposób w jaki się nagrywa z zastosowaniem najlepszych urządzeń (Manley, Ultra Analog) oraz kabli (Cardas) może w pierwszej chwili sprawiać takie wrażenie.
Tym bardziej jeśli wcześniej słuchało się podbarwionych, dogrzanych, "hiperrealistycznych" produkcji nawet całkiem "audiofilnych" wytwórni jak Telarc czy DMP. O Stockfisch Records tylko wspominając.
Ale wystarczy tylko zrobić głośniej i wszystko doskonale słychać.
Zwracałem szczególną uwagę na tony wysokie, talerze, przeszkadzajki, pogłos itp. Moim zdaniem wszystko jest w jak najlepszym porządku. Henderson na "New York Reunion" tak dmuchał w saksofon (utwór#5), że momentami się wzdrygałem, taki dźwięk wydobywał. Gdzie miało być ostro, skrzekliwie, było. Ponadto słychać było zadęcie, wpuszczane w saksofon powietrze, pracę klapek w saksofonie. Talerze perkusji dźwięczały metalicznie a aura pogłosowa powodowała odczucie naturalnego oddechu nagrania.

To samo na płycie Lee Konitza. Jest nawet lepiej. Słychać postęp w jakości nagrania po latach. Zresztą było to inne pomieszczenie.
I chyba ten kościół jest ulubionym miejscem nagrywania płyt "na żywo", choć bez publiczności.
Słychać tu, że wszystko nagrane zostało jednorazowo a nie cząstkowo a później sklejane w całość.

Jak wspomniałem płyty zespołu Oregon od lat używam jako testowej. A słychać tam wszystko. Od oddechów, zadęć, pracy klapek klarnetu, czy oboju, przejeżdżania palcem po oplocie gitarowej struny, aż do skrzypienia podłogi. Jak saksofon ma mocno, kłująco zagrać, to doskonale słychać ten efekt. W nieco eksperymentalnych utworach # 10, 11, 12 pod wspólnym tytułem "Silver Suite", bardzo ładnie muzycy wykorzystują dźwięk odbijający się wewnątrz kościoła. Słychać zabawę pogłosem. Kubaturę pomieszczenia (dużą).
Na płytach które słyszałem nie ma moim zdaniem efektu koca ani zbytniego złagodzenia brzmienia. Nudy na pewno nie ma.

Wojtek, być może trafiłeś na takie płyty, pewnie na nieznanych (mniej znanych) artystów. Jakie znakomitości nagrywały u braci Chesky, wystarczy sprawdzić na stronie wytwórni.
Co do sposobu nagrania, to raczej nie upatrywałbym tego jako chęci przypodobania się ludziom mającym ostro grające zestawy.
W tamtych czasach w USA (na ten rynek była głównie kierowana oferta) było już dużo wysokiej klasy sprzętu audio.
O świetnej jakości brzmienia i bardzo dobrej rozdzielczości. Produkcja Chesky Records była podyktowana raczej tęsknotami do dobrego, naturalnego, nieprzerysowanego dźwięku, wyrazem szacunku dla ludzi ceniących tak zarejestrowaną muzykę.

Miałem jakiś czas temu gorszej klasy zestaw i np. płyta Lee Konitza wydawała mi się niespecjalnie nagrana, nawet nieczysto, bez oddechu itp.
Teraz słyszę, że się myliłem. Tak też było z wieloma innymi, wcześniej słuchanymi płytami.
I Ty miałeś kiedyś inny, nie tak dobry, nie tak dopracowany system. Mogłeś właśnie w ten sposób odbierać nagrania Chesky Records.

Dodam jeszcze, że na kablach głośnikowych Auditorium 23, lub gdy były podpięte do dolnych zacisków głośnikowych w kolumnach, słychać już było dźwięczność, oddech, brak stłumienia.
Tak, na tych niby bez góry i dołu kablach, jak to określiłeś. Swoją drogą jak w kablach nie z dętki rowerowej może nie być góry ani dołu?
Przesadziłeś kiedyś z taką opinią. W odczuciu wielu osób są to świetne kable i właśnie pasujące do Lebena.
Ale wiem, że czasem dzieją się różne "cuda" po podłączeniu tego czy owego. Nie obarczałbym tym jednak samych kabli.
Po podłączeniu QED Silver Spiral, albo daniu ich na górę w bi-wiringu, wysokich tonów, dźwięczności, nawet jaskrawości nie brakowało na tych płytach.
Jak dla mnie było tego nawet momentami trochę za dużo. Ale ja zasadniczo wolę mniej podkreślony w górnych rejestrach dźwięk. Byle rozdzielczość była na dobrym poziomie.

Mam nadzieję Miles, że choć trochę usatysfakcjonowałem Cię opisem brzmienia, opinią o tej wytwórni. O co wyżej prosiłeś.
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytat

Mam nadzieję Miles, że choć trochę usatysfakcjonowałem Cię opisem brzmienia, opinią o tej wytwórni. O co wyżej prosiłeś.



Ooo, Jarek, bardzo mnie usatysfakcjonowałeś! I to nie dlatego, że napisałeś przychylnie dla Chesky. Świetnie się czyta takie wypowiedzi, znajdź proszę czas na więcej! Z resztą jak znam autora wątku to również będzie wniebowzięty Twoją wypowiedzią. Bo wreszcie jest okazja do ciekawej polemiki,hi hi hi.
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytat

...wziąłem trzy płyty (takie na szybko znalazłem) i poszedłem posłuchać w spokoju, dokładnie.
Płyty to: McCoy Tyner Quartet "New York Reunion" (Joe Henderson, Ron Carter, Al Foster) wydana w 1991 roku a nagrana w RCA Studio A.
Oregon "Beyond Words" (od lat moja płyta testowa) wydana w 1995 roku a nagrana w St. Peter's Episcopal Church, NYC.
I wspomniana przez Milesa, Lee Konitz "Paralels" wydana w 2001 roku a nagrana także w kościele Św. Piotra w Nowym Jorku.

Wojtek, być może trafiłeś na takie płyty, pewnie na nieznanych (mniej znanych) artystów. Jakie znakomitości nagrywały u braci Chesky, wystarczy sprawdzić na stronie wytwórni.


Proszę mi tu Angelusie drogi oczu nie mydlić McCoy Tynerem lub Konitzem, bo ja mam doświadczenia inne- Sary K. jakieś płyty (nie pamiętam tytułów, bo rozdałem) i Rebecci Pidgeon "The Raven" (też komuś dałem). A te dwie sympatyczne Panie nie zachwycają... No, OK... Mnie nie zachwycały.
Jedno mi musisz przyznać- wsadziłem kij w mrowisko! (jestem szczęśliwy, że udało mi się Ciebie namówić do wypowiedzi. A może i innych? Kto wie....)

Cytat

Dodam jeszcze, że na kablach głośnikowych Auditorium 23, lub gdy były podpięte do dolnych zacisków głośnikowych w kolumnach, słychać już było dźwięczność, oddech, brak stłumienia.
Tak, na tych niby bez góry i dołu kablach, jak to określiłeś. Swoją drogą jak w kablach nie z dętki rowerowej może nie być góry ani dołu?
Przesadziłeś kiedyś z taką opinią. W odczuciu wielu osób są to świetne kable i właśnie pasujące do Lebena...


Nie przesadziłem. Ale muszę się zastrzec, że Auditorium 23 łączyło tak nieudatnie Lebena CS300 XS z Harbethami Super HL5. Auditorium nie należą do kabli otwartych, z wyrazistą górą i dołem, więc może nastąpiło tu "zsumowanie" charakterów? A może moja opinia o nich wzięła się właśnie stąd, że nieszczęśliwie łączyły specyficzne Harbethy?
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytat

Świetnie się czyta takie wypowiedzi, znajdź proszę czas na więcej! Z resztą jak znam autora wątku to również będzie wniebowzięty Twoją wypowiedzią. Bo wreszcie jest okazja do ciekawej polemiki,hi hi hi.


I ja! I ja! Też chcę więcej Angelusa! I innych też.... Wymienić?
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Panowie. Obiecuję, że będę. Choć nie napiszę pewnie tak udatnie o muzyce jak Wy. Ale po swojemu, amatorsko.
Szkoda, że nie mam tyle czasu na pisanie ile bym sobie życzył, ale coś tam skrobnę.
I gdybym mógł te wszystkie płyty, które opisujecie kupić.
Ale na pewno z czasem będę uzupełniał swoją płytotekę.

Wojtek. Ja tam Sarę K. nawet lubię a Rebecę Pidgeon chyba bardziej. Nie jest to złe. A mnie się fajnie słucha. Mam nawet kilka płyt.
Może też dlatego, że ogólnie bardzo lubię śpiewające panie.

Co do połączenia A23 z Harbethami, to chyba masz rację i to będzie ta przyczyna. Sam się przekonałem kilka razy a raz nawet nie chciało mi się wierzyć, że tak mocny na minus może być efekt połączenia kilku naprawdę dobrych elementów (SFEA 1 i McIntosch MA6850 plus Meridian 508.20).

Oj tak, udało Ci się wsadzić kij w mrowisko.

Super byłoby gdyby więcej osób chciało pisać o muzyce. Przecież każdy może po swojemu. Nie w tym, to w innym wątku. Jest ich przecież kilka.

Miles. A może przydałby się wątek o art rocku i rocku progresywnym? Nie wiem czy razem, czy osobno w jednym temacie?
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytat

Super byłoby gdyby więcej osób chciało pisać o muzyce. Przecież każdy może po swojemu. Nie w tym, to w innym wątku. Jest ich przecież kilka.


A wiesz, uda się! Trzeba tylko zacząć od siebie, a inni dołączą. Masz rację, że być osamotnionym w temacie to dość przygnębiające doświadczenie (coś wiem na ten temat... Vide "Verictum - niezbędne dla audiofila". Ja jednak pozostaję niepoprawnym optymistą.
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Oj Panowie, wielu jest obserwatorów zapewne. Sam wątki muzyczne przeglądam od dłuższego czasu, czytam to o wydaniach japońskich (ponoć najlepszych) czy o winylach. Ale jak tu się wypowiadać, gdy poważniejsze transporty czekają jeszcze w kolejce. Obecnie priorytet to pliki flac, ale tu ciężko coś o wydaniu napisać, bo nie wiadomo skąd dany utwór był "zgrany" i przede wszystkim jak (ja bym wymagał wszelkich parametrów, ale nikt tego nie zamieszcza). Idzie ufać, że rodzący się rynek wydawnictw plików bezstratnych coś więcej będzie zamieszczał. Ceny dość wysokie, ale klasyki warto zakupić. Mam nadzieję, że flac nie skończy jak DVD-audio.
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie interesowałem się tematem, bo flaczki lubię najbardziej, gdy mama zrobi icon_wink.gif
A tak poważnie, to czy pliki Flac są na tyle niedrogie, że się bardziej opłaca kupić niż oryginalną płytę CD?
Bo chyba najlepiej jeśli już chcesz słuchać z plików, nabyć płytę i zgrać ją do odpowiedniego formatu.
Ja przyznam, że mam sporo kopii. Od przyjaciół, znajomych. I słucham. Ale nagrane mam to na CDRy.

Dla sceptyków. icon_idea.gif Dobrze nagrana płyta na CDRze u mnie lepiej zagra niż plik, bo korzystam z przetwornika w odtwarzaczu i lepszych kabli, niż mógłbym grając z komputera.
Jeśli oryginalna płyta jest dobrze nagrana, to CDR jej niewiele ustępuje. Dźwięk jest na pewno lepszy niż z wielu oryginalnych ale źle nagranych wydawnictw.
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co do nowych tematów w przyszłości (ewentualnie) - myślę, że brakuje specjalistycznego tematu o plikach FLAC, Angel- wiem, że nie jesteś do nich nastawiony optymistycznie, ja też lubię fla©ki dobrze przyrządzone z majerankiem, aczkolwiek powiem Ci, że brzmienie tych 96000 Hz i wyżej jakością przewyższą nawet dobre wydanie CD. Kiedyś robiłem test z transportem PC i co się okazało ? ... że flac jakości płyty CD ( 44,1 kHz) brzmiał bardzo dobrze, ale niektóre zrzucone np z winyla lub studyjne, o parametrach powyżej 96kHz brzmią lepiej. Nieznacznie lepiej, ale lepiej. Myślę, że pliki bezstratne wyższej rozdzielczości to przyszłość. Między 44,1 kHz (CD) a np 96kHz (24 bity) jest znaczna różnica, o wiele większa niż pomiędzy 96kHz, a 192kHz.
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytat

Ale jak tu się wypowiadać, gdy poważniejsze transporty czekają jeszcze w kolejce. Obecnie priorytet to pliki flac... Mam nadzieję, że flac nie skończy jak DVD-audio.


Ja się nie obawiam, że kariera plików skończy niczym DVD-Audio. Mam je w nosie... Zresztą ten wątek nie stworzono po to, by rozmawiać o plikach lecz o płytach- z nośnikiem, okładką, książeczką czy nawet jeszcze bardziej pokomplikowanym edytorsko wydaniem.

Simson, zapraszam do dyskusji na temat płyt, bo nawet jeśli preferujesz pliki, to wcześniej były płytami (a przynajmniej ich większość), a więc wiesz tyle ile my.. Prawda?
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytat

Super byłoby gdyby więcej osób chciało pisać o muzyce. Przecież każdy może po swojemu. Nie w tym, to w innym wątku. Jest ich przecież kilka.

(...)

Miles. A może przydałby się wątek o art rocku i rocku progresywnym? Nie wiem czy razem, czy osobno w jednym temacie?



Co do pisania o muzyce, to osobiście liczę, że koledzy którzy mnóstwo czasu muszą poświęcać na moderację lub pomoc początkującym znajdą (może po zmianach na forum?) czas, by dzielić się swą ogromną wiedzą muzyczną. Nie wypominając nikomu wieku chcę wspomnieć, że ogromnie szanuję
u forumowiczów dojrzalszych metryką to, że ich audiofilska pasja budowana była na bazie miłości do muzyki, a nie dźwięków. Zatem wiem, że wiedza o wykonawcach i nagraniach sprzed lat, którą ja jako młody, ledwie lekko posiwiały szczyl, odkrywam i przyswajam w przyśpieszonym tempie - kupując czasem więcej płyt niż jestem w stanie solidnie przesłuchać - siedzi u Was Panowie w małych paluszkach.

Ponadto kolejny raz dziękuję Wpszoniakowi za niesamowicie merytoryczne, barwne, pasjonackie i po prostu ciekawe wpisy o muzyce, które zamieszcza w różnych wątkach: Chłopie! Drenujesz mój portfel aż miło, ale co tam! Jak zbankrutuję to ogłoszę upadłość konsumencką (ale nie melomańską!), będę siedział w domu i słuchał tego wszystkiego w szczęściu i spełnieniu. Zatem to się może tylko dobrze skończyć, hi hi hi.

Co do wątku artrockowego - marzę o takowym od dawna, więc na pewno się pojawi. Nieśmiało się do tego zabieram, bo moja wiedza ograniczona jest. Jednak możemy przyjąć założenie, że ja w ramach kapitału założycielskiego wniosę pasję, a Wy wiedzę. I już.

Dobra, wracajmy do dyskusji na temat najlepszych wydawnictw.
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytat

Zapewne przy nadarzających się okazjach postaram się jakoś merytorycznie wypowiedzieć...


Liczę na Ciebie Simson! Nie gnewaj się na mnie, że zaatakowałem pliki, które może są Twoim ulubionym medium.... Ja się do nch nie przekonam, choć szansę miałem gdy słuchałem na znakomitym sprzęcie- Meitner MA2.
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ależ czemu miałbym się gniewać ??? Każdy ma swoje upodobania, swoją filozofię oraz indywidualne preferencje co do wyboru transportu. Ja osobiście lubię pliki, dla mnie duża część brzmi lepiej niż przyzwoicie, ale absolutnie nie skreślam transportu CD (stary sprawdzony format, który jest dopracowany już chyba maksymalnie, jedyny mały mankament to te 16 bit). Plikom mimo wszystko jeszcze dużo brakuje. Zaś po kupnie CD zapewne będę częstym gościem tego tematu, gdyż na pewno nie zadowolę się wydawnictwami budżetowymi.
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytat

... ale absolutnie nie skreślam transportu CD (stary sprawdzony format, który jest dopracowany już chyba maksymalnie, jedyny mały mankament to te 16 bit).

nie jest tak źle z tym ograniczeniem do 16 bitów icon_cool.gif
HDCD
XRCD
i nowsze...

A i tak wg mnie najważniejsze jest porządne nagranie i staranna dalsza obróbka.

Pozdrawiam
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytat

...lubię pliki, dla mnie duża część brzmi lepiej niż przyzwoicie, ale absolutnie nie skreślam transportu CD (stary sprawdzony format, który jest dopracowany już chyba maksymalnie, jedyny mały mankament to te 16 bit)...


Simsonie, nie ma się co ekscytować liczbami- 24bity /96kHz)...16 bity/44.1 kHz,... Nie słuchamy przecież liczb! Nie dalej jak wczoraj (nie chcę się posługiwać przykładem własnego systemu) słuchałem płyt CD, które brzmiały tak realistycznie, że naprawdę nie potrzeba już lepiej (albo więcej w liczbach)... Opisałem wrażenia tu: http://forum.audio.com.pl/index.php?showto...mp;#entry173654 (od postu #101)
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bezsprzecznie zgodzę się z tym, że nie liczb słuchamy. Pliki z dobrego źródła też mniejsze grają często lepiej od "wysokich liczb" plików z niepewnego źródła. Ale nie chcę tu pisać o plikach. Tak jak wspomniałeś, to temat o wydawnictwach. A więc może mała podpowiedź ? Zapewne zakupiłbym płytkę Pink Floyd "Dark Side Of The Moon" oraz "The Wall" wybitnego wydania. Niech to będą pierwsze albumy z prawdziwego zdarzenia. Przesłany wątek na pewno przejrzę, zaś przepraszam jeśli tu już była o tym mowa. Tak z pośpiechu zadałem pytanie nie sprawdzając całego wątku i wypowiedzi, co rzadko mi się zdarza.

RoRo, zapewne masz rację, trochę format CD traktowałem po macoszemu, ale czym więcej czytam, tym więcej go zaczynam na nowo szanować icon_wink.gif
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytat

...A więc może mała podpowiedź ? Zapewne zakupiłbym płytkę Pink Floyd "Dark Side Of The Moon" oraz "The Wall" wybitnego wydania.


Sprawdziłem zasoby eBay'u... Niestety same podróbki rosyjskie od sprzedawców z Federacji Rosyjskiej i Estonii. W sklepie ccd.pl znalazłem drogo::
http://ccd.pl/pink-floyd-the-wall-p1985/

Przeszukałem też cdjapan.co.jp ...chyba musisz czekać na wznowienie, bo wszystko jest wyprzedane.

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tak sobie dumam- dlaczego wątek miałby być zdominowany klasyką lub jazzem? Nie musi, choć wielu uważa, że rock nie był dobrze realizowany. Ja postaram się przekonać (lub wesprzeć) do innej opinii. Zacznę od "Boogie with Canned Heat". To drugi album Canned Heat , wydany w roku 1968 ze słynnym "On the Road Again". Brzmienie z płyty CD EMI Plus 7243576009524 (seria- "The Origials") jest takie jakie czekuję od muzyków rockowych- mocne, wyraziste, brutalne nawet, ale i rozdzielcze z nasyceniem instrumentów harmonicznymi. W przeciwieństwie do debiutu, utwory w większości to oryginalny materiał. Zawiera doskonałe kompozycje boogie. Na koniec najdłuższy utwór on "Fried Hokej Boogie" robiący wrażenie jam session, bardzo motoryczny, w którymmuzycy pokazują pełnię możliwości wykonawczych. Płyta stała się szybko klasyką rocka..

W 2012 roku, "Boogie z Canned Heat" został zremasterowany i wydany na CD przez Iconoclassics Records z oryginalnych 10 utworów, plus 6 utworów bonusowych (jednak nie znam tej edycji, więc trudno mi ją rekomendować)
Wydanie EMI Plus pochodzi z 2000 roku:
https://www.discogs.com/Canned-Heat-Boogie-...release/2062266

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.




×
×
  • Utwórz nowe...