Zaloguj się, aby obserwować  
Obserwujący 0
Belfer54

Nasze gramofony

37 postów w tym temacie

Oj zaraz kuszę. :D Po prostu uważam, że co dwa gramofony to nie jeden. :D

A tak poważnie, to wiem z doświadczenia, że jak się siedzi głęboko w winylach, to warto mieć drugi gramofon.

Czy myślałeś już nad jakimś konkretnym modelem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zapewne tak :) Co dwa to nie jeden.

Wiesz, tu nie chodzi już o mocne siedzenie w winylach tylko, ale o to, że na taką formę trzeba mieć czas. Jak się go nie ma, to trzeba robić tak, żeby się znalazł, co potem sprawia więcej przyjemności z samego słuchania.

Czy nad czymś myślałem..hmm, nie jeszcze. Widzi mi się DP-47F Denona, ale przy obecnej tendencji cenowej wśród używek to nie wiem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To fakt, trzeba mieć więcej czasu, ale jak piszesz satysfakcja i przyjemność gwarantowana.

Nie ukrywam, że zawsze podobał mi się Denon DP-47 i jego mniejszy brat DP-37, również wizualnie To są dobre gramofony o dużym potencjale. Jednak - przepraszam, że tak piszę - jak dla mnie trochę za dużo elektroniki w nich siedzi. Niestety zawsze tego się obawiam. Do tego dochodzi trochę skąpa kalibracja ramienia. Od pewnego czasu bardziej preferuję manualne gramofony, z napędem paskowym, choć jak to się mówi, nigdy nie mów nigdy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tego DP-47 ma mój dobry znajomy audiolub. I jest tak faktycznie Belfrze jak piszesz - mnóstwo elektroniki, biorąc pod uwagę kwintesencję i konstrukcje gramofonu. Ale...przyznam i ja szczerze, że jest to absolutnie fantastyczna sprawa. Owszem, jak mówi właściciel - jest to wygoda w użytkowaniu, ale konstrukcyjnie - to jak pierwszy raz zobaczyłem ten sprzęt, to dosłownie śnił mi się w nocy :D

Co do paskowości i pełnego manuala - właściwie tak jest najlepiej, najbardziej audio***sko (?) ale prawdę mówiąc - najpewniej przyznasz? Ja mam półautomat i w moim otoczeniu jest jeszcze jedna osoba, która posiada ten sam model. I zachęca mnie na "wybebeszenie" mojego i zrobienie pełnego manuala. Podobno to coś daje, ale nie przysłuchiwałem się za bardzo, albowiem tak na serio ciężko jest to wyczuć, a bardziej "wysłuchać" na obcym systemie i pomieszczeniu. 

Wracając do Denona - cenowo można się wykrwawić (lub wejść na minę "techniczną" jak się trafi zmęczony życiem), ale uważam, że warto, bardzo. 

Pozdrawiam wiosennie (w Bielsku już bardzo..).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Revo cóż stare dobre gramiaki tanie nie są, szczególnie, gdy ich liczba na aukcjach jest znikoma. Zresztą takie firmy m.in. jak Denon, Kenwood, Thorens, Pioneer, Micro Seiki,  Garrard, Linn, JVC, Dual i wymieniać można w nieskończoność produkowały w latach 80 świetne gramofony, wśród których były konstrukcje tanie, jak i flagowe modele, które do dziś są przykładem wspaniałej myśli konstrukcyjnej.

Obecnie bum na winyle spowodował, że te same firmy produkują w przeważającej mierze gramofony tanie, a jednocześnie mocno zautomatyzowane (o wyposażeniu w USB nie wspominając), dla początkujących winylomaniaków.

Co do wyższości gramofonów DD nad paskowcami lub odwrotnie dużo o tym napisano. Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety i swoich zwolenników, jak i przeciwników.

A co automatyki, to prawdę powiedziawszy mój Thorens też jest półautomatykiem, zresztą jak wszystkie niemal Thorensy z tamtego okresu. Wybebeszać go na pewno nie będę. Nie jestem do końca przekonany, czy wniosłoby to jakieś pozytywne zmiany. Jedyne co mi chodzi po głowie to ew. wymiana ramienia na Jelco. Ale to pieśń przyszłości.

Pozdrawiam ze słonecznej i ciepłej Warszawy. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla miłośników gramofonów (także tych którzy go jeszcze nie mają) i muzyki, wystawa: „Szafa grająca! Żydowskie stulecie na szelaku i winylu” czynna do 29 maja w Muzeum Historii Żydów Polski „Polin” w Warszawie.

 

"... Szelakowa płyta miała swoje wady: była ciężka, twarda, mało wydajna. Mimo że kręciła się z szaloną prędkością 78 obrotów na minutę, mieściło się na niej niewiele muzyki. Dlatego utarło się, że piosenka nie może trwać dłużej niż cztery minuty. W 1948 roku w Nowym Jorku firma Columbia Records prezentuje nowy krzyk technologii wymyślony przez żydowskiego imigranta z Węgier, inżyniera Petera Carla Goldmarka. ...  "

PolinWystawa.pdf

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.03.2017 o 11:46, Samcro napisał:

A JVC - miałem go dwa tygodnie na odsłuchu, jednak cena dla mnie była nie do zaakceptowania. Mimo tego, że spełniał wszystkie założenia nie tylko dźwiękowe, ale i co do wyglądu.

Ten A75 to piękny model JVC - podobnie jak kolejnych pare QL'ek tej firmy z lat 70tych i 80tych w tym zakresie cenowym! Niestety od kilku lat ceny są wysokie, a w dodatku nie ma zbyt wielu egzemplarzy do wyboru (a w dodatku zazwyczaj sprzedają firmy zajmujące się handlem używanym sprzętem i jeszcze "dokładają swoje", choć niekoniecznie zrobiły opisywany na aukcjach pełen przegląd i konserwację).

Pboczek,

jak znam życie i doświadczenie autora wątku - to Marek sporo wie o płytach szelakowych i raczej nie potrzebna mu do szczęścia taka wystawa...

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

#33

Napisano (edytowany)

Rozumiem RoRo, pozdrawiam.

Edytowano przez Pboczek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pboczek ciekawa wystawa, szczególnie dla miłośników fonografii i jej historii. 

Dla mnie - i tu RoRo ma rację - wystawa i temat mniej interesujący. Byłby ew. dobry na oddzielny wątek. Szczególnie dla miłośników historii płyty gramofonowej oraz osób chcących wracać wspomnieniami do dzieciństwa. Ja wychowałem się w cieniu płyty gramofonowej, w domu, gdzie płyta szelakowa, czy ebonitowa i patefon były rzeczą normalną - własność mojego dziadka. Potem z płyt szelakowych dziadek, rodzice i ja przerzucaliśmy się na kolejne wynalazki fonograficzne.

 Wracając do tematu, zapraszam Kolegów do dzielnie się swoimi doświadczeniami w zakresie użytkowania gramofonów, zarówno tych uznanych za vintage, jak i tych współczesnych.

Roman niestety tak jak piszesz ceny gramofonów, szczególnie tych rzadko spotykanych są wysokie. Ma na to też wpływ popyt powodowany modą na gramofony z lat 80-90. I Jak zwykle handlarze z tego korzystają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Fafniak zabrzmiało to trochę kokieteryjnie. :) Moim zdaniem Garrard SP 25 mkIV, choć to jeden z podstawowych modeli tej firmy, to jednak zacny gramofon. Niejeden współczesny gramofon w kwocie ok. 2 tys. zł do pięt mu nie sięga. A co najważniejsze rewelacyjna jakość wykonania, charakterystyczna dla starych dobrych firm.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 20.04.2017 o 20:53, Fafniak napisał:

Natomiast obudowa to niestety plastik udający drewno :(

Serio? W życiu bym nie przypuszczał, na zdjęciach wygląda jak drewno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.


Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  
Obserwujący 0