Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
audiowit

Klub Vandersteenów i wszystkich tych co chcą sobie podyskutować o dobrych kolumnach i nie tylko...;)

Recommended Posts

Hey

Nieniejszym powołuję Klub V. Tematem którego będą pogaduchy głównie o Ryśku Vandersteenie i jego dziwadłom, ktore rozpowszechnia w świecie Audio.

A jako, że wszelkiego rodzaje dygresje są mile widziane to gadamy o audio bez zadęcia ;). Dyskusje, różne punkty widzenia, słyszenia będą tolerowane i tolerancji wymagam od piszących. 

Jeśli ktoś ma coś ciekawego do napisania na co nie mógł znaleźć miejsca. To właśnie je znalazł ;)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zatem jako świeżo upieczony posiadacz Vandersteenów 2CE, zwanych dalej "Wandziami", oraz miłośnik dygresji wszelakich - na skutek trudności ze skupieniem się na jednym temacie gdy tyle ciekawych rzeczy dzieje się w muzyce oraz audio - melduję się w dyskusji. 

Jako się rzekło od kilku dni cieszą mnie kolumny od Richarda Vandersteena. Rozważałem kolumny różnych marek, na tą chwilę bardzo jestem zadowolony z tego, że zdecydowałem się właśnie na Wandzie. Nie ukrywam, że szukałem w pierwszej kolejności konstrukcji melomańskich, stawiając na drugim miejscu pierwiastek audiolubski. Oznacza to, że gotowy byłem na różne ustępstwa, a przede wszystkim odstępstwa od obiektywnego wzorca, idealnego w swej neutralności.  Owszem, wierność przekazu jest jednym z kluczowych czynników dobrego brzmienia, ale nie jedynym. Skoro orkiestra symfoniczna nigdy nie zabrzmi u mnie w domu tak jak w sali filharmonii, to niech przynajmniej brzmi przyjemnie i emocjonująco!

Tak więc prowadząc swoje poszukiwania dowiedziałem się, że w Dynaudio jeszcze ulepszyli swoje głośniki, opracowując nowe magnesy. W Vienna Acoustics mają jeszcze piękniejsze obudowy i od nowa skomponowane zestawy przetworników. Inna marka z kolei zadbała o super spójne zestrojenie kolumn, lepsze niż w starszych modelach. A Richard Vandersteen? Cały czas oczywiście zaawansowanie technologiczne jego kolumn idzie do przodu, ale gdy natykasz się na jego wypowiedzi to dowiadujesz się na początku nie tego, jakie to nowe cewki opracował, ale że, np.: dawniej muzyka służyła do relaksu i odprężenia...po czym konstruktor kontynuuje swój wykład w tym tonie, uświadamiając przede wszystkim zainteresowanym czym jest muzyka i jej odtwarzanie. Podoba mi się takie całościowe spojrzenie na muzykę i jej reprodukcję. Technika techniką, ale u podstaw musi leżeć jakaś koncepcja tego co chcemy osiągnąć (poza wysoką sprzedażą). Gdy jeszcze dowiedziałem się, że jedną z naczelnych zasad twórcy omawianej marki w odniesieniu do dźwięku jest: "Nie przeszkadzać, nie hałasować!", od razu go polubiłem. Zaocznie rzecz jasna:$

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz Miles to możesz napisać do Ryśka. Nie wiem tylko czy się z Tobą umówi ;) bo ma trochę daleko, ale odpisuje na każdego maila. Sprawdzałem.

No cóż, audiofile to tak bardzo rozbudowana grupa społeczna gdzie są lampolubi, tranzystorowcy, naimowcy itd itp. A jako, że faceci lubią czuć się zrzeszeni bo w kupie siła. Rysiek jest inny. Lubi być chyba indywidualistą. I dobrze. Jego kolumny są jedyne i niepowtarzalne.

Zainspirowałeś mnie Milesie i dziś podłączyłem na próbę V1ci z Lorelei i cd sansui 717dr. Bo w taka konfiguracja wpadła mi do głowy i zastąpi naima 5i. Zresztą polączenie naima i vandersteenów to jedna z lepszych symbioz znanych w audio. Sprawdzała się ale trzeba iść do przodu.

Dzwięk bajka tylko nad rozstawieniem elektroniki muszę popracować bo Naim w porównaniu z Lorą i sansui, malutki jest. Miejsca narazie brak bo jeszcze fatalaszki żony zostaną eksmitowane i będzie w sam raz.

Milesie, ale jak mogłeś przedłożyć V nad Dynaudio. Przecież to takie uznane kolumny...;). No i Vienny...takie piękne..

I jeszcze pytanie. Wysokie tony. Czy zauważyłeś różnicę w przekazie bo ten zakres pasma jest dla mnie najbardziej charakterystyczny dla V.

Coś na rozbudzenie wyobraźni

M7_PI_CF004339_1_1.jpg

Edytowano przez audiowit

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przeleciało przez odtwarzacz kilka płyt, z każdą jedną przybywa wrażeń. Jest dobrze. Nawet cedek który kilka dni temu grymasił (co doprowadza mnie do białej gorączki; przyjął się za psa to niech szczeka, a nie marudzi mi tu) idzie jak żyleta. Widać towarzystwo na niego wpłynęło. Co ciekawe, rozdzielczość kolumn mnie zaskakuje. Zróżnicowanie dźwięków pozwoliło wyłowić z masy wiele instrumentów. Na przykład w jednym z nagrań King Crimson zaskoczyła mnie obecność werbla, który wcześniej ginął mi w natłoku rozmaitych innych instrumentów. Wandzie wyciągnęły go z tłumu, dały mu kształt, rozmiar i niepowtarzalną barwę brzmienia. Werbel zyskał drugie życie i nową tożsamość.

Teraz chwilę jestem sam w domu więc postanowiłem sprawić sobie grubszą przyjemność muzyczną: sięgnąłem na regał po mój ulubiony album Patricii Barber - "Verse". Trąbka, gitary, fortepian, przyjemny wokal i ... kontrabas oraz stopa perkusji tak momentami zaznaczające swoją obecność, że czekam aż zapukają sąsiedzi. W ciągu ostatnich dni już kilka razy uśmiechnąłem się do siebie z myślą: przyjemnie mieć podłogówki. No jednak o ile mocnych niskich tonów mogłem się spodziewać, to z każdym przesłuchanym utworem zaskakuje mnie zróżnicowanie, ilość odcieni instrumentów. Więc od najwyższej góry po najniższy dół jest ciekawie i frapująco. Zastanawiam się co dadzą kolce.

20170628_211521.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I sąsiedzi zapukali mimo ,że mieszkasz w samotnym domku koło lasu.  

Zapytam też, czy żona nie jest zazdrosna, gdy Ty zabawiasz się z dwoma Wandziami naraz? I jeszcze Patricia do tego. Pieprzyku dodaje fakt, że jest odmiennej orientacji. No, Panie, toż to czysta perwersja.

A kolce, jak to kolce, dadzą ostrość, ukłuć mogą ;)

Tak poważnie, to w jakim utworze K. C. w której minucie, sekundzie jest ten werbel. I gdzie umiejscowiony na scenie? Konkrety Kloss, konkrety. Zdajesz sobie sprawę, że Gestapo ma sposoby, by wymusić od Ciebie te zeznania. Ale wiesz przecież Kloss, że jestem z natury delikatny i brzydzą mnie te wszystkie brutalne metody. Załatwmy to jak kulturalni ludzie. :27_sunglasses:

Patricii Barber miałem przyjemność słuchać na żywo w Kielcach. Pewnie o tym wspominałem. Też lubię jej twórczość. Mam kilka płyt.

Edytowano przez Angel

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Na tym polega wyższość 3way nad 2way. Jeśli tylko to dobre 3way bo trudniej takie zrobić. Większa przezroczystość i wgląd w nagranie. Mniejsze obciążenie przetworników ilością informacji.

Koniecznie załóż kolce. Raz, że zwiększy się precyzja, dwa będziesz mógł ustawić pochylenie kolumn. Dziwne, bo mówiłeś, że masz je pochylone. Widocznie źle Cię zrozumiałem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@audiowit, masz poniekąd rację, ale nie do końca. Trzydrożne faktycznie trudniej zrobić. I do tego by grały dobrze. Piszesz rzecz jasna o pełnopasmowych?
Na pewno nie będą to kolumny tanie. A nawet powiedziałbym, że są zazwyczaj drogie lub bardzo drogie.
Owszem masz rację, że wgląd w nagranie, przejrzystość, może być lepsza. I często jest lepsza. Ale niestety prawie zawsze traci na tym spójność, "bezszwowość" podzakresów. Czyli tzw. płynność, albo muzykalność. 
Jest wszystko, słyszysz każdy dźwięk, detal, oddech. Ale nie ma muzyki. Często to spotykamy, prawda?
Albo jeśli nawet jest muzyka, to coś nas niepokoi w dźwięku. Co? Niespójność czasowa. 
Mam nadzieję zdajesz sobie z tego sprawę?
Jak to uzyskać w trójdrożnej czy co gorsza czterodrożnej konstrukcji, gdzie głośniki są oddalone od siebie nawet o kilkadziesiąt centymetrów a ich centra nie są optymalizowane? Wiesz o czym piszę? Widziałeś jak zbliżone są głośniki, czyli ich centra w Sonus Faber Electa Amator? 
Dlaczego często lepiej grają kolumny z prostszymi zwrotnicami, typu pierwszego rzędu?
Albo w ogóle niemal bez zwrotnic, jak Epos ES 14, którego opisywał @zieluwid.

Ja słyszałem tylko kilka kolumn trójrdożnych, gdzie była muzyka. Kilka modeli kolumn marki Thiel (zwróć uwagę na to pochylenie ścianki przedniej, by uzyskać spójność czasową). Kolumny Franco Serblin Ktêma (czterodrożne) to dla mnie kwintesencja muzyki. Na pewno trzeba geniuszu, by zawładnąć taką ilością głośników w konstrukcji.
Trzecim ewenementem były dla mnie kolumny Magico v2. 

Jak widać nie są to tanie kolumny.

Na pewno też te wszystkie większe konstrukcje 3 lub 4 drożne przeznaczone są do pomieszczeń kilkudziesięciometrowych. 
Kto sobie z tego nie zdaje sprawy i pakuje takie kolumny do 20 a nawet 30 metrów, robi błąd. Bo w mniejszych pomieszczeniach siedzi się bliżej kolumn i nie można uzyskać tej spójności czasowej o jaką chodziło konstruktorowi. 

W pomieszczeniach do 20 - 25 metrów moim zdaniem będą lepsze konstrukcje dwudrożne. Małe podłogówki i monitory. 
Naprawdę mógłbym kupić sporo droższe kolumny trójdrożne. Pełnopasmowe podłogówki. Może więcej pokazałyby. Ale co z muzyką? 

Tak, że mówienie o wyższości 3 drożnych konstrukcji nad 2 drożnymi przypomina znów dyskusję o wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia.

Vandersteeny są genialne pod względem spójności, muzykalności. Ale niestety pod innymi względami można im sporo zarzucić. To są kolumny dla świadomego słuchacza. Dojrzałego i zdecydowanego. 

Edytowano przez Angel

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dlatego napisałem o dobre 3way. Thiel i V mieli hopla na punkcie spójności czasowej. Pisałem o tym w jednym z wątków.

Pisałem też o zwrotnicach i pochylaniu ścianek. Jest to jasne.

Moim zdaniem muzyka, a w zasadzie jej brak nie zależy od analityczności, rozdzielczości, większego wglądu. Zależy od wielu czynników i to różnych. 

Cenię SF starszej daty podobnie jak i V. Uważam (i o tym możemy podyskutować), że uzyskali tą iskrę wprowadzając podbarwienia w zaresie barwy(podgrzana średnica). Sf EA dodatkowo lekko zaokrągla kontury wyższego basu czyniąc odsłuch przyjemniejszym. Chciałem porównać sf ae trochę do v1ci i tu od razu zastrzegam, że tu jest różnica klas! Ale sam przekaz jest podobny.

I teraz pytanie. Czy powinniśmy iść w kierunku liniowości, prawdziwości czy kolorowaniu, czarowaniu? Już teraz wiemy jaki będzie wynik dyskusji. Ale jestem ciekaw Waszego zdania.

W ktorym kierunku iść? Czy firmy idące w kierunku wyrównania pasm są skazane na zagładę? 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

O rety! @Angel, Myślałem, że żeby posłuchać koncertu Patricii to trzeba jechać do Chicago lub co najmniej do Francji, a tu się okazuje, że ona do Ciebie do Kielc się pofatygowała. Kielce polskim Paryżem? 

Domek pod lasem niestety na cztery mieszkania jest podzielony, a jeszcze mi się za ścianą miłośnicy umpa-umpa wprowadzili. Na szczęście sami nie są w stanie wytrzymać tego łomotu dłużej niż kilkadziesiąt minut. No ja wiem, że oni przy mojej muzyce cierpią równie mocno, co ja przy ich hop-bęc. 

Dane werbla zdobędę i podam. Nie będę go krył. Od razu doprecyzuję, że to nie ten przeskok jakościowy co przy zmianie mini wieży mp3 na solidne stereo. Zatem to nie tak, że w ogóle go nie było, a teraz jest. Po prostu wcześniej był szarym obywatelem w gęstym tłumie, a teraz dostał takie ciało, osobowość, duszę i tożsamość które czynią z niego przykuwającą uwagę indywidualność. To się chyba charyzmą nazywa. Czyli prościej: werbel miał przebłysk charyzmy.

@audiowit, wychodzi na to, że w V1 i V2 są różne podstawy. Podejrzewałem że tak jest od czasu gdy mi napisałeś, abym po ich ustawieniu od razu odchylił je z pięć stopni, bo jak zamontowałem podstawy to na dzień dobry kolumny były o te kilka stopni odgięte do tyłu. Bez kolców. Wrzucę foto jak dotrę do domu.

Co do wielodrożności: przez wiele ostatnich lat słuchałem muzyki na konstrukcjach dwudrożnych, dwugłośnikowych. Teraz mam kolumny trzydrożne, czterogłośnikowe. A w nowszej wersji, V2CE Signature II jest zmieniona zwrotnica i mamy przy tak samo ulokowanych czterech głośnikach cztery drogi. Bo największy przetwornik -25cm- dostaje tylko pasmo 26-35Hz, nie dublując zakresu mniejszego z niskotonowców z membraną 20cm. O ile nic nie pokręciłem. No i co? No i nic. Tak dobrze i tak dobrze. Zapewne gdybym miał dwie drogi w takiej aplikacji jak SFEA1 to nie szukał bym zmiany. Na pewno łatwiej skleić dwa głośniki niż cztery. No ale Rysiek to zdolny gość. Z drugiej strony rozdzielczość zapowiada mi się emocjonująco, no i brzmienie jest niewysilone. To jest dla mnie ważne, bo w Delfinach, które w swojej cenie są świetne, miałem wrażenie że na skrajach pasma jest lekka "napinka", prężenie muskułów. To zapewne zamierzony efekt.  Małe skrzynki dzięki temu grają dużym dźwiękiem. Trochę nasuwa mi się analogia motoryzacyjna. Możesz dostać moc 150 KM z silnika -powiedzmy-1,8 turbo, albo z silnika 2,5. Ja wolę dostać te konie z silnika 2,5, gdzie moc jest niewyżyłowana, a wynika z pojemności. Oczywiście upraszczam i generalizuję, nie odnoszę się do konkretnych konstrukcji. 

Niskie tony w Chario dają mnóstwo radości, bo dla mnie jest to istotny element przekazu. Ileż to kolumn gra pięknie, ale z wysoko obciętym basem. Takiego kompromisu to ja nie chcę. W Delfinach kontrabas był świetny, a wczoraj w Wandziach poczułem (w jazzie!) stopę, a raczej bęben basowy który miał wielką, naturalną energię,posiadał swój kształt,a także naciąg o barwie posiadającej wiele odcieni...wiecie, czasem struna czy naciąg pokazuje barwę bardziej jednorodną, a czasem jest wyczuwalna złożoność koloru. Jak w smaku whisky. Tanie popłuczyny tym się różnią od rasowej single malt, że ta druga, gdy trzymacie ją w ustach, skrzy się mnogością subtelnych aromatów... Wracając do tematu, zawsze są plusy dodatnie, oraz plusy ujemne danego rozwiązania. Śmieszą mnie bokserskie plebiscyty na najlepszego zawodnika bez podziału na kategorie wagowe, w audio też ciężko porównać konstrukcje chodzące w różnych wagach.

Dobra, obiecuję w przyszłości mniej "fizolofować" a pisać więcej konkretów., bo jak czytam to co sam napisałem to myślę czy nie przykrywam banialukami zamierzonego sensu wypowiedzi...he he he.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie piszesz przejżyście. Różne kategorie wagowe, klasowe takie porównanie jest jak najbardziej na miejscu. Są zwolennicy monitorowego grania, są i zwolennicy podłogowek trojdrożnych. Tylko ja nie do końca widzę różnicę bo tak naprawdę co rozrożnia monitor od podłogówki. Wszak znamy kolumny podłogowe, które mają komory balastowe będące tak naprawdę podstawkami... , a co pomniejsze podłogówki mogą mieć 20l pojemności.

Dla mnie, tak naprawdę nie ma podziału, a jeśli to dzielmy na litraż. Co i tak się pewnie nie sprawdzi bo np ostatnio sluchałem 30l monitorów na accutonach, a moje kef reference 103/3 mają chyba ponad 30l i są trójdrożne, a stoją na podstawkach...

Dałbym sobie rękę uciąć, że w 1 i 2 są podobne podstawy różniące się jedynie wielkością. Pochylenie reguluje się dokręcając kolce. Zresztą widzialem i słyszałem 2 ale w starszej wersji tylko w słabych warunkach i krotko. Wyglądaly tak samo, tylko były nieco większe.

Może różnice polegają na tym, że Miles ma V2 ze stanow. Ba tak jest Miles? Może na EU byla inna wersja?

W 3 podstawa jest inna. Jest dodatkowy wspornik.

Jeśli chodzi o Delphinusy to raczej się nie będę doktoryzował bo wiem, że ma je wielu forumowiczów, a moje zdanie jest takie, że bas w nich jest napompowany i to jest właśnie przykład monitora udającego coś czym nie jest. Nie jest to monitor mówiąc kolokwialnie...referencyjny. Ale nie zapominajmy o jednym, nowe kosztowaly 5kzł ! Z podstawkami w czasie promocji...Jarek ile kosztowaly SF EA1? Pół samochodu niższej klasy?

A V2? Duże, trojdrożne podłogówki na ktorych zbudowane jest pół audio w Stanach za 14kzł ;). I na nich można już zakonczyć poszukiwania jeśli zgrają się dobrze z systemem.

Drogie to hobby jak już zacząć na poważnie. Dodatkowo firmy audiofilskie, ktore w swoich cd, dac stosują całą elektronikę tanszych firm tylko je zabudowując.... No dobra, ale nie o tym.

A, i jeszcze o 2ce. Miles, a nie masz czasem membrany biernej?

Zweryfikowałem. Mambrana bierna jest w V3. Podstawy powinieneś mieć takie same jak moje.

 

Edytowano przez audiowit

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zaraz jadę na ciekawy recital świetnego pianisty, ale specjalnie dla Ciebie @audiowit fotka podstaw. Przepraszam estetów, bo lampa wyeksponowała zoraną podłogę i drobiny kurzu. Może źle przykręciłem standy? No ale tylko tak mi śruby pasowały...

 

20170629_153622.jpg

Edytowano przez Miles

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Yyyy wszystko ok. Tylko...gdzie kolce? ;)

Te plastikowe zatyczki wyjmuje się i wsypuje piasek, a najlepiej śrut ołowiany, bo dużo tego nie wejdzie.

Edytowano przez audiowit

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wojtek (będę pisał po imieniu, bo to wątek klubowy, nie doradczy). My wiemy jakie kolumny, jakie brzmienie lubimy.
O czym zaraz napiszę. 
Co do koncertów, to w Kielcach jest prężnie działające środowisko jazzfanów. Patricia odwiedziła nas w ramach corocznego Memorial to Miles. http://wp.kck.com.pl/targi-kielce-jazz-festiwal-memorial-to-miles-2012/
Jak może wiecie koledzy mamy w Kielcach pierwszy na świecie pomnik Milesa Davisa.
http://www.um.kielce.pl/pomitab/obiekty/miles_davis

Witek. Myślę, że dyskusja, czy powinniśmy iść w kierunku liniowości, prawdziwości czy kolorowaniu, czarowaniu chyba nie ma sensu.
Z tego co wiem wolisz pierwszą opcję. I masz rację. Wysokiej klasy sprzęt hi-fi powinien jak najwierniej odtwarzać muzykę. I do tego można dążyć. Lecz na pewno nic nie powinniśmy. Bo i dlaczego. Dla zasady?
Ale też Wojtek i ja mamy rację. Bo chcemy słuchać muzyki jak najbardziej emocjonalnie. Tak, jak to nam sprawia największą przyjemność. Świadomie idziemy w podkolorowanie i czarowanie. Choć u mnie bardziej czaruje wzmacniacz niż kolumny.
Od siebie dodam, że tak lubię dźwięk z tych kolumn, iż niemal wszystkie inne odbieram jako bardziej suche (w sensie nienasycone), niedobarwione, niewypełnione tkanką dźwiękową. 
Co do najniższych tonów, to nie będę udawał, że są takie jak w dobrych podłogówkach. Ale ze względu na powyższe aspekty i dość małe pomieszczenia w jakich przychodzi mi słuchać muzyki, nie porywam się na podłogowe. Bo i jakie w realnej cenie. By zagrały jak SFEA 1 i miały niżej schodzące dolne rejestry? Po prostu na tę chwilę i budżet, nie widzę dla siebie lepszych kolumn. Podkreślam, dla siebie.

Gdybym miał więcej pieniędzy jak Ty, pewnie znalazłyby się u mnie i liniowe podłogówki z mocnym, dynamicznym wzmacniaczem. 
Ty jak widzę możesz realizować obydwie drogi. A nawet kilka dróg pośrednich. Zazdroszczę Ci (niezawistnie, bo to nie w mojej naturze) i fajnie, że możesz mieć sporo różnie grającego sprzętu. W zależności od potrzeb i nastroju.

Owszem mam na oku pewne kolumny, które grają w sposób który lubię, a mają głębsze niskie tony. Są to podłogówki. Nie napisze tu jakie. Bo pomysł dostałem od Marka a nie chcemy, by ceny tych kolumn na rynku wtórnym skoczyły.
Ale to oczywiście jak dla mnie pieśń przyszłości, jak wyjdę z dołka finansowego.

Czy firmy idące w kierunku wyrównania pasm są skazane na zagładę? Sądzę, że nie. Dobre kolumny zawsze się obronią, jak by nie grały, w jakim klimacie, czy jaką szkołę prezentowały. Bo jak widać są różne potrzeby, różne gusta.

Cytat

Jeśli chodzi o Delphinusy to raczej się nie będę doktoryzował bo wiem, że ma je wielu forumowiczów, a moje zdanie jest takie, że bas w nich jest napompowany i to jest właśnie przykład monitora udającego coś czym nie jest. Nie jest to monitor mówiąc kolokwialnie...referencyjny. Ale nie zapominajmy o jednym, nowe kosztowaly 5kzł ! Z podstawkami w czasie promocji...Jarek ile kosztowaly SF EA1? Pół samochodu niższej klasy?

He he, ciekawe co na to Wpszoniak?B|. Ale właśnie jak pisałem nie każdy takiej referencji poszukuje, czy potrzebuje.
A Delphinusy grają na pewno bardzo przyjemnie. Moje SF nie kosztowały chyba tyle, co piszesz. W zależności od kursu walut trzeba było dać za parę od ok. 12 do 16 kzł. Bez standów. Ile w tym czasie (lata '90) kosztował samochód niższej klasy? Mały Fiat chyba mniej a inne nie wiem, nie interesowałem się.

Wojtek. Mam nadzieję, że dobrze odebrałeś to, co napisałem wcześniej o Wandziach? Na pewno nie skrytykowałem, ale właśnie pochwaliłem ich oryginalność, ciekawe brzmienie, muzykalność. Wolę to wyjaśnić, by nie było nieporozumień. 
Najważniejsze, że obydwaj mamy kolumny, które nam odpowiadają. Chce nam się na nich słuchać muzyki. 

Wierzcie mi Panowie, że już od długiego czasu nie mam żadnego ciśnienia, by coś zmieniać, czegoś szukać. No wiadomo, zawsze ciągnie do różnych eksperymentów, prób. Ale to jest bardziej z ciekawości, chęci dalszego poprawiania dźwięku choćby małymi kroczkami. Nie wynika natomiast z niezadowolenia jak gra zestaw. 

Edytowano przez Angel

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jarek, o ktorych kolumnach podlogowych nie mówisz to chyba, napewno wiem.

Jeśli chodzi o liniowość to moje nie są tak do końca liniowe. W zakresie od 35hz do 20khz jest chyba z 1,5 db wachania w kierunku uśmiechu dyskoteki co mnie boli i w przyszłości to zmienię optymalizując zwrotnicę. Nawet już mam za sobą wstępną rozmowę z YB. Ale to w przyszłości. Przeraża mnie czas wygrzewania kolumn. Nawet nie koszty, bo te nie są jakieś wysokie.

A co do kasy ;). Polowanie na okazyjne ceny, pomoc Romka, Marka i trochę znajomości w świecie audio. Wiedza skąd, kto i za ile :). To bardziej tak. Przyznaję też, że od jakiś 3 lat mam trochę hopla i każdą złotowkę odkladam na audio. Ale to się skończy razem z cierpliwością żony. Bo samochód rdzewieje i sprzęt zaczyna zagracać dom ;). Inwestuję też raczej w takie komponenty, że na nich nie stracę.

A jeśli chodzi o koloryzację to taka dyskusja akademicka bo ten sprzęt bardziej liniowy też taki nie może być do końca. Dużo slucham muzyki i nie chcę się męczyć :). Ma to sprawiać przyjemność. Zresztą to też jest trochę tak, że niektore sprzęty kolegow występujące na audioszołach stoją w piwnicy pod plandeką ;) a oni na codzień grają na innym sprzęcie. To taka fanaberia, hobby, świrowanie. Ferrari f40 do marketu budowlanego nie pojedziesz. 1300konną toyotą suprą raczej dzieci do przedszkola też nie odwieziesz. Tak, że luz ;). A ja Ci zazdroszczę Ayona ;). Jak już będę miał pre lampowe to za jakiś czas będę się rozglądał za lampowym cd. Narazie są zupełnie poza moim zasięgiem. Moze w przyszlym roku...do tego jeszcze Marek i Romek naciskają żeby drapaka sprawić sobie. No mam z Nimi przerąbane...;).

Wpszoniak wytłumaczył mi dlaczego Delphinusy i ja go rozumię. Lubi je, dzwięk ma z nich bardzo dobry co zresztą potwierdzili koledzy ktorzy byli u niego, a są bardzo osłuchani. To kwestia zoptymalizowania calego toru pod ich kątem. Toteż teraz wymiana monitorów pociagnełaby lawinę zmian.

Dalej. Kolega u ktorego sluchałem EA1 mowi dokładnie to co Ty. Dzwięk każdego innego zestawu jest dla niego suchy i szary :). Mnie dzwięk jego zestawu też się podobał. Bo tu nie chodzi o to czy lepszy czy gorszy. Chodzi o pewien pomysł na dzwięk. Dyskusje na ten temat można prowadzić i sam do tego zachęcałem ale warto być otwartym i tolerancyjnym bo nasze preferencje też z czasem ewoluuja.

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiesz Witek, ja bym się nie przejmował tak tą nieliniowością na wykresie. Bo jak rozmawiałem swego czasu z kilkoma konstruktorami kolumn, to opinie były dość zbieżne. Że da się zrobić bardzo wyrównane kolumny, To nie jest wielka sztuka. Sztuką jest by grały. Wyrównanie pasma, nie zawsze zatem dobrze służy odczuciu neutralności przekazu. Pomyśl, że lekki rogal, to jakby uśmiech w stronę fizjologii. Czyli kompensacja naszego naturalnego spadku intensywności słyszenia na skrajach pasma. Może właśnie ten "uśmiech dyskoteki" jest paradoksalnie bardziej naturalny niż idealna linia prosta na wykresie.
Ale oczywiście możesz to zrobić dla spokoju sumienia. Zawsze przecież da się wrócić do starej zwrotnicy.

Co do trójdrożności, kontra dwudrożność, to zapytam czemu wiele świetnych firm robi dwudrożne monitory? I to często referencyjne? Nie mają zdolności, by złożyć takie z trzech głośników, dać trzy drogi? Bo na pewno to nie aspekt ekonomiczny decyduje. Ten może działać powiedzmy do 6 - 8 kzł za parę kolumn. Jakim problemem byłoby zrobić większą obudowę monitora i wstawić trzeci głośnik? A jednak nie. Każda koncepcja ma swoje wady i zalety. Nie ma kolumn idealnych we wszystkich aspektach. Chyba, że dla Ciebie, dla mnie jakieś konkretne. To tak gwoli przemyśleń w temacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bo monitory to lepsza precyzja, polaryzacja kosztem pełnopasmowości. Mniejsze obudowy, lepsza polaryzacja, stereofonia.

Jest jeszcze jedna dość ważna kwestia. Są nią nasze żony :). Na to zwrócił mi uwagę Robert z YB. Od jakiegoś czasu jest moda na smukłe kolumny. Pamiętasz jak kiedyś wygladały kolumny. Niskie, pękate, nieustawne. Teraz mamy piękne słupki z max 18cm na basie. Myślę, że  lepiej dać 2 przetworniki w monitorze i mieć bardziej wyważoną bryłę. Prozaiczne, ale podobno bardzo ważne. Robert robiąc wiele lat kolumny slyszał to prawie za każdym razem, rozmawiając z prawie każdym klientem.

Ale chyba najważniejszą kwestią jest po prostu litraż, który dla przetwornika 18cm to 20-25l. Dla 22 na basie to już co najmniej 30l. Ile głębokości musiałyby mieć monitory. Do tego 12 na średnicy...40l. Tak jak podłogowka przewrócona na bok i postawiona na podstawce. Ciekawe co na to powiedziałaby Twoja tolerancyjna żona ;).

2way monitor jest swego rodzaju kompromisem.

Z monitora ciężko wycisnąć to 20hz ale możliwe(canton gl900) I chyba nie ma sensu bo to kolumny do domu, a nie studia czy sali koncertowej.

Coś na rozbudzenie zmysłów. Zdjęcie z Hi-fi.

extrema-fit-300x217.jpg

Edytowano przez audiowit

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To zdjęcie bardziej nadaje się do klubu Sonus Faber. Extrema, to świetne kolumny, ale i wymagające. Moje zmysły już od bardzo dawna są nimi rozbudzone. Ale może dość tu o tym, bo się Wojtek obrazi, że my w klubie Vandersteena o SF rozmawiamy.  

Co do kolumn, nie tylko monitorów dwudrożnych, to każda konstrukcja jest niestety jakimś kompromisem. Coś w przekazie zyskujemy a coś innego tracimy. Dobrze, że geniusz niektórych konstruktorów pozwala nieraz osiągać niebywałe efekty soniczne, ze zdawało by się nie mających praw tak dobrze grać kolumn.

Edytowano przez Angel

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W tym klubie rozmawiamy o audio. Vandersteeny są tylko tematem przewodnim. Wojtek to rozumie :). A właśnie, ciekawe co u niego.

 

Edytowano przez audiowit

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zapewne będę potrzebował miesięcy a nawet lat, żeby uzyskać poczucie, iż naprawdę coś już wiem o Wandziach. . Jednak na bieżąco chcę opisywać swoje wrażenia; zatem jako że najczęściej będą to obserwacje wybranych aspektów na które akurat zwróciłem uwagę, proszę nie traktować moich wywodów w kategoriach recenzji. Niech to będą luźne spostrzeżenia melomana. Tylko tyle.

Tak więc: wczoraj wieczorem udało mi się przez chwilę wczuć w ogólny charakter V2CE.

Otóż wracając wieczorem do domu usłyszałem w radiu świetną Beth Hart i postanowiłem, że to właśnie ta wokalistka ubarwi mi koniec dnia. Stojąc przed regałem szybko zdecydowałem się na nagraną wspólnie z Józiem Bonamassą płytę "Don't Explain". Z tym albumem mam kłopot, podobnie jak i z innymi realizacjami Józka - czy to solo, czy z Beth. Otóż utwory wybrane na tą płytę są znakomite. Wystarczy że wymienimy nazwiska takich tuzów - autorów poszczególnych piosenek - jak Tom Waits, Billy Holiday, Etta James czy wspaniała, moja najukochańsza - Melody Gardot. Jej kompozycję "Your Heart Is As Black As Night" cenię na równi w wykonaniu autorskim jak i Beth. Kontynuujmy: warsztat wokalny Beth jest znakomity. Warsztat Józka jako gitarzysty i aranżera jest znakomity. Niestety realizacja nagrań powoduje, że więdną mi uszy. Po jaką płytę Joego bym nie sięgnął to samo: muzyka znakomita, ale nie wytrzymuję albumu od a do z, bo nadmierny hałas daje mi się we znaki. Zwłaszcza, że Beth to nie jest grzeczna dziewczynka z przedmieść i umie ryknąć, a Joe lubi bogate aranże, z energetycznymi wejściami perkusji podpartymi zwalistymi riffami gitary czy też z wyrazistymi partiami granymi przez sekcję dętą (w zależności od płyty). Więc o ile jestem zwolennikiem traktowania albumu muzycznego jako artystycznej całości, to sięgając po "Don't Explain" wybierałem zazwyczaj tylko niektóre -moje najulubieńsze- fragmenty. No więc z Wandziami przesłuchałem wszystko jak leci, bez utyskiwania na zgiełk. Było przyjemnie, mogłem cieszyć się muzyką. Miałem więc też czas pomyśleć, co decyduje o tym, że przekaz jest swoiście złagodzony, albowiem od razu czuje się, że to nie jest takie proste, że Rysiek po prostu wykarczował ostrości. Bo taka brutalna wycinka spowodowała by straty wśród tych szlachetniejszych dźwięków. Wpadłem na pewien pomysł: otóż wydaje mi się, że to głębia dźwięku załatwiła sprawę. Zauważcie, że dla przykładu głos ludzki wtedy wydaje się nam ostry i natarczywy, gdy jest płytki. Osoby o głębokim brzmieniu aparatu mowy nigdy nie powodują u innych dyskomfortu swoją artykulacją, stąd są wśród nich lektorzy, prezenterzy radiowi, śpiewacy... Wandzie nadały brzmieniu głębi, i w ten sposób oszukały jazgotliwą jak dla mnie realizację. Czyżby Richard Vandersteen był bojownikiem zwalczającym loudness war? Dla mnie już został bohaterem na tym froncie!

Teraz druga płyta. Aaa, myślę sobie, dawno nie słuchałem ostatniego Cohena. Te nagrania omawiane były na naszym forum i to pod kątem świetnej pracy inżyniera dźwięku. (Z tego co pamiętam to te aspekty pilnowane były przez syna legendarnego barda). Zatem od razu zwraca uwagę, że głos artysty nie jest podany na twarz, jak z poprzednimi kolumnami. Oczywiście taka bezpośrednia prezentacja może się podobać. Ba, jest bardzo emocjonująca i efektowna. Wandzie jednak wolą zachować pewien dystans z słuchaczem. Nie narzucają się, nie wchodzą w tak bliski kontakt, żebym czuł się skrępowany oddechem wokalisty wyczuwanym na swojej twarzy. Ciekawe, że w połowie płyty, czyli licząc od początku tej sesji po ponad godzinie słuchania, dźwięk stał się niezwykle płynny, wręcz lejący. Parę razy już to poczułem, myślę że to zjawisko pokazuje czas, jaki potrzebują moje wzmacniacze by wejść na obroty. Zrobiło się wręcz idealnie: płynnie, lekko, przestrzennie, tak że gdy po chwili odtwarzacz się zatrzymał (You Wont It Darker trwa mniej niż czterdzieści minut), odczuwałem spory niedosyt. Jednak przede wszystkim opanowało mnie zadowolenie, wręcz ekscytacja, bo kultura przekazu jest dla mnie rzeczą kluczową. Jedyne co zakłóciło moja sielankę przy Cohenie to słowa żony, będące odpowiedzią na głośno wyrażane zachwyty: -"Kiedy o mnie powiesz tyle miłych słów?!".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kolce w pogotowiu, zamówiłem już nawet ładne, pasujące podkładki pod nie. Może nawet dzisiaj już je zaaplikuję na takich podkładkach jakie mam i zobaczymy. Chciałem najpierw posłuchać bez kolców, dla określenia zmian jakie wniosą. Gdyby ktoś pytał co się zmieniło, he he. Standy mam zasypane, chyba piachem, zamierzam jeszcze dopytać poprzedniego właściciela. Są dość ciężkie jak na swój niewielki rozmiar. Fakt, ktoś się z tym strasznie mordował, bo zatyczki wyraźnie sfatygowane.

Posłuchawszy kilka dni jednak stwierdzam, że czas zacząć szukać przejrzystego, rozdzielczego kabla głośnikowego. Bo o ile mam wrażenie ogólnej poprawy rozdzielczości, głównie średnich tonów, to mimo wszystko czuję, że w górze pasma kolumny chciały by zagrać więcej wyrazistszych dźwięków niż to ma miejsce w rzeczywistości. Brakuje mi nieco odgłosów około muzycznych - szmerów, skrzypnięć itp. W sumie może mogło by być srebro, bo raczej z Wandziami nie przeostrzę, ale na srebrny przewodnik w bi-wire to mnie raczej nie stać. Szkoda bo niskie tony ze srebrnego IC bardzo mi się spodobały. Może jak sprzedam swojego Qeda Genesis to łatwiej będzie się szarpnąć na coś konkretnego. Widziałem ogłoszenie z ciekawym: Mit CVT Terminator 2, ale daleko a kasa konkretna.  Wiem że na forum są sympatycy kabli tej firmy.  Może popytam też M&B czy by coś ciekawego wymyślił. W zasadzie to Rysiek zaleca jak najkrótsze odcinki, więc mógłbym się go posłuchać i zaoszczędzić przy okazji. Konstruktor radzi też, że lepsze dwa gorsze kable w bi- niż jeden lepszy kabel w single-wire.  Choć co do długości -  standardowe odcinki typu 2,5 - 3 metry łatwiej sprzedać gdyby zaszła chęć zmiany, a też R. mówiąc o krótszych właśnie takie mógł mieć na myśli.

Wczoraj wieczorem żona wypaliła nagle: -"Noo, ładnie gra. Jak się nazywa ten co robi te kolumny?". -"Richard Vandersteen, kochanie. Niektórzy wymawiają Vandersztiin, ale ja nie wiem jak jest poprawnie" -  odrzekłem pośpiesznie, ciesząc się z przejawów akceptacji lepszej połowy dla mojej inwestycji...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mity terminatory 2 odpuść. To dokladnie to czego nie chcesz. Same kable są bardzo dobre ale hmmm... jak wszystko w audio...mają swoją specyfikę. Mocny bas, przestrzeń i...raczej slabą górę. Nazwę ją przybrudzoną.

Polecę Ci cardasa crosslinka w wersji bi. Lub jeśli myślisz nadal o MB to hybrid. Góra jest pełna detali. Tylko, że to kabel hybrydowy. Miedz monokrystalicznà też tu znajdziesz.

Jest jeszczeAlbedo monolith....ale no cóż. Ja nie dałem rady.

Kabel w Twoim przypadku Milesie bym zmienił ale na spokojnie bo przedobrzyć nie sztuka.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W temacie kabli myślę, że za dwa trzy miesiące dobrze by było coś ciekawego nabyć.  No chyba że trafi się jakaś okazja z której szkoda by było nie skorzystać. Na szczęście wybór podwójnych głośnikowców jest mniejszy niż pojedynczych. Ma to dwojakie uzasadnienie: są mniej popularne, a i z oczywistych względów droższe, więc częścią ofert nie muszę sobie zawracać głowy bo i tak mnie na nie nie stać. Nowe, nawet z manufaktury, to raczej dla mnie zbyt duży koszt, więc najlepiej stare i zużyte, he he. Będzie taniej. W sumie to gdyby się trafił podwójny ten Qed co to go używałem w wersji pojedynczej to też chętnie bym go kupił. To przyzwoite kablisko. 

Kolce wreszcie znalazły się na swoim miejscu. Posłuchałem z dziesięć dni bez nich dla zaspokojenia ciekawości - w ten sposób łatwiej będzie mi określić wielkość zmian jakie w moim przypadku wprowadzą te akcesoria. No cóż: Ameryki żadnej nie odkryłem. Kolce muszą być i tyle. Dla wzmocnienia efektu zmiany przesłuchałem po ich zamontowaniu tą samą płytę której słuchałem chwilę wcześniej. He he, to jak dostrojenie ostrości w obiektywie. Z nieco rozmazanej plamy wyłaniają się wyraźne kształty o określonych konturach. Tylko tyle i aż tyle, choć wg mnie to kolosalna różnica.  Naturalnie ile w tym wrażeniu udziału realnej zmiany a ile mojej autosugestii - nie wiem i w sumie nie interesuje mnie to. Lepiej mi się teraz słucha? Tak! I to się liczy. Ciekawe, że poprzedni właściciel tych kolumn powiedział mi, że niektórzy jego koledzy słuchają V2 w ogóle bez podstaw, dzięki czemu uzyskują mocniejsze niskie tony. No ja nie próbowałem, ale też nie odczuwam potrzeby takiego korygowania dołu pasma. Ciekawe jak w takim przypadku wygląda ogniskowanie źródeł dźwięku w nagraniach i ich kontury.

Jako że minęło już dobre kilka dni pod jednym dachem z Wandziami, powinienem mieć jakieś pierwsze krytyczne obserwacje. Przez ten czas mogły już lekko wykrystalizować się jakieś mankamenty, o ile nie koniecznie myślę tu o bezwzględnych wadach kolumn, to chociaż jakieś drobne wady do skorygowania ustawieniem, kablami itp. Niestety, rozczaruję tych, którzy oczekują na opis niedomagań systemu lub na ogłoszenie w dziale "Sprzedam". Na obecnym etapie jest coraz lepiej. Im dłużej słucham, tym bardziej jestem zadowolony. Doszło do tego, że przesłuchuję niektóre płyty po dwa razy z rzędu, a potem jeszcze biegnę do komputera, bo uświadomiłem sobie, że brakuje mi jakiegoś tytułu tego wykonawcy, a gra to tak...że muszę mieć całą dyskografię! Tak miałem wczoraj z Melody Gardot.  Ta wspaniała dziewczyna jest moją muzą od dawna, z łezką wspominam jej koncert, a wczoraj poczułem, że nareszcie mój system nie ogranicza jej cudownej muzykalności. Pokochałem ją jeszcze bardziej... Z tego wszystkiego wieczorem, choć byłem padnięty jak pies Pluto, nie mogłem zasnąć, więc dziś robię bokami. Ech.

 

Melody+Gardot+Jazz+Singer+Melodie+Gardot+Launches+tajvEdIY3v1l.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Myślę, ze v2 zostaną u Ciebie na dluzej tak jak u mnie v1. Kto nie wierzył i uśmiechał się kiedy z entuzjazmem opisywalem ich brzmienie niech teraz żałuje.

Qed jest dobry. Narazie do tej pory gra razem z mb hybridem w moim głównym systemie. Czekam caly czas na zbalansowane pre lampowe. Gdy tylko przyjdzie przechodzę na xlr. Jak zwykle w wba opóźnienie. Już tydzień obsuwy. Ehhh z poprzednim pre też tak było. No cóż. Mam tylko nadzieję, że warto poczekać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze tak sobie myślę Wojtek. Wakacje to dobry czas na zakupy. Mnie zupelnie nieoczekiwanie udało się ustrzelić 2 kable za wręcz zaskakujàcą cenę. Może w sierpniu o czymś pomyśl.

Tylko musiałbyś już wiedzieć czego oczekujesz, a to trochę za wcześnie...

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W sumie powiem Ci Witek, że na pewno chcę większej przejrzystości, zwłaszcza góry pasma, bo odnoszę wrażenie, że ten mój obecny kabelek tłumi wysokie tony, a może i nie tylko wysokie. Czyli jakieś ultra czyste Japończyki za 30 000 komplet powinny załatwić sprawę, he he. Jako że jednak nie mam tych 30 kzł, to jest inny pomysł. Firma której kabli nie zaleca się łączyć z Wandziami. No to jak się nie zaleca, to coś czuję, że muszę sprawdzić to połączenie. Mam na oku taki jeden VdH, z oryginalną, bardzo solidnie wyglądającą konfekcją - jeżeli to faktycznie okaże się porażka, to powinienem dać radę go sprzedać. Tak kombinuję, że renoma tego producenta powinna być gwarantem dobrej jakości przewodników, tj. miedzi, srebra oraz węgla, a ta dobra jakość z kolei powinna zapewnić mi niezłą transparentność. Wiem, że trochę po chłopsku kombinuję, ale nierozsądne wydatki też muszą mieć uzasadnienie. Zapewne przeciwnicy łączenia kolumn V z kablami VdH uważają, że gładkiego nie łączy się z gładkim, bo wyjdzie za bardzo gładko. Ale czy dublowanie pewnych cech musi oznaczać ich potęgowanie? Myślę, że nie. Czy jak do połowy szklanki cieplej wody wleję drugą połowę równie ciepłej, to wyjdzie z tego wrzątek? He he, przykład godny demagoga, ale dobrze pokazuje sposób mojego myślenia w tym przypadku.

Jednak odczekanie z zakupem kabli 2-3 miesięcy było by  dobre, ale dla rozsądnych ludzi, nie dla mnie. Co zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

Zaloguj się, aby obserwować  

×