Skocz do zawartości
Kraft

Czy słychać różnicę? Mp3 vs. FLAC i inne ślepe testy

Recommended Posts

Gość

@mopem no nie mozesz tu takich herezji wypisywac bo zaraz zamkna i ten watek. mp3 sa do bani i koniec, a jak ktos nie slyszy to jest gluchy i sie nie zna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sęk w tym że jeśli sami mamy do wyboru jedną i tą samą płytę to lepiej aby była z jak najlepiej wykonanym jej zapisem. Nie mamy wtedy wpływu na jakość jej realizacji. Format mp3 powstał  w czasach gdy nośniki danych były znacznie droższe niż obecnie ma jednostkę pojemności. Im wyższy bts tym straty są mniej odczuwalne. Przy wysokich wartościach faktycznie trudno jest odróżnić to samo nagranie w jakim jest formacie stratnym mp3 czy bezstratnym flac. Niema co się czarować że każdy będzie po odsłuchaniu nagrania wstanie powiedzieć w jakim standardzie je zapisano. Śmiem twierdzić że nikt, tak naprawdę. Sporo jednak zależy  od analityczności sprzętu na którym słuchamy. Wielu audiofilów nie lubi zbyt selektywnego podania muzyki. Dlatego nie utożsamiał bym wysokiej klasy sprzętu z tym który podaje najwięcej informacji. Taki sprzęt jest dla wielu ludzi bardzo męczący. Dlatego uważam że lepiej jest mieć dokładniej zapisane nagrania niż liczyć na to że nasz sprzęt potrafi nas dobrze oszukiwać mimo ich braków. Jeśli z jakichś powodów potrzebujemy plików mp3 to lepiej jest je zrobić z flac-ów niż odwrotnie.

Edytowano przez MobyDick

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
1 godzinę temu, MobyDick napisał:

Im wyższy bts tym straty są mniej odczuwalne.

Kiedyś w anglojęzycznym internecie znalazłem artykuł dość szczegółowo opisujący technologię mp3. Podobno najlepiej brzmi ( z jakichś tam powodów natury technicznej, których za Chiny nie pamiętam, bo to było daaaawno ) bit 192 i że magazynowanie muzyki w większym bitrate jest już właściwie bez sensu i jest nieuzasadnione od strony sonicznej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W większości przypadków zapewne jest to prawda. Jednak prawda niepełna. Gdy wchodzi w grę bezwzględna jakość, może to nie wystarczyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie istnieje coś takiego, jak "bezwzględna jakość", bo niby gdzie jest ten absolut ? Gdzie się kończy ? Kiedy można powiedzieć, że uzyskano najlepszą możliwą fizycznie jakość materiału audio :-) ? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bezwzględna jakość nie oznacza jeszcze absolutu, ale jest do niego drogą. Sprzęt studyjny od dawna pracuje w standardach cyfrowych na poziomie znacznie przekraczających 16 bit/44,1 kHz. Jednak finalnie parametry te muszą zostać okrojone do możliwości znacznie słabszego sprzetu powszechnego użytku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jeden z twórców standardu CD, pewien Pan z Japonii ( jak wiadomo - firma Sony ) stwierdził, że fakt iż wybrano na CD standard 44.1/16 to nie jest żaden tam przypadek, ani ograniczenie nośnika, tylko efekt długich badań nad właściwościami ludzkiego słuchu, matematycznych obliczeń lub mówiąc prozaicznie : 44.1/16 brzmi dla ucha ludzkiego najlepiej. Mam na myśli to, że wyższe częstotliwości, hi-res,y i inne wcale nie są takim mlekiem i miodem :-). Wynikałoby z tego, ze hi-resy, DSD i inne są li tylko wytworem audio marketingu. I ja się z tezą zgadzam w 100%, a nawet w 101 ;-).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A prawda taka że na takie parametry można było sobie pozwolić przy ówczesnym poziomie techniki. Budowa przetworników 16 bit była wtedy zbyt droga i dlatego w pierwszych CD używano 14 bit-owych a wyższe częstotliwości próbkowania oznaczały by większe rozmiary płyty CD. To zwieszało by problemy ze śledzeniem rowków które są już w bardzo małych odległościach. Większa masa i rozmiary to większe bicia płyty przy złym jej wyważeniu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Z tego co wiem, to celem stworzenia CD bylo przede wszystkim uzyskanie optymalnego brzmienia, a nie mniejszy format. Mozliwe ze gdyby technika pozwalala wowczas na wiecej, to mielibysmy albo mniejsze plyty, albo miescilyby wiecej muzyki, niekoniecznie mialyby wieksza rozdzielczosc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie było, a ja akurat jednemu z twórców formatu z SONY nie mam prawa nie wierzyć. Natomiast fakt, że obecnie odsądza się format CD od czci i wiary na rzecz gęstych formatów, które to w ogóle nie dają gwarancji lepszego dźwięku u nas w domach pokazuje, że obiektywna prawda nie zawsze jest górą. Smutne, ale takie czasy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tyle że czytałem na ten temat kilka opracowań i wiem że takie parametry były spowodowane właśnie możliwościami technologicznymi wtedy dostępnymi. Magnetofony cyfrowe DAT używane początkowo często jako sprzęt studyjny miały częstotliwość próbkowania 48 kHz, a o czasie jaki można zapisać na płycie decydowała długość pewnego utworu muzycznego :) . Nie bez powodu później sprzęt studyjny pracował na wyższych rozdzielczościach bitowych i wyższych częstotliwościach próbkowania. W sprzęcie komercyjnym trudniej jest co chwile zmieniać parametry nośników. Sprawę zmieniło powszechne użycie nośników danych używanych w komputerach podlegających obróbce właśnie w ich środowisku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
5 minut temu, MobyDick napisał:

Nie bez powodu później sprzęt studyjny pracował na wyższych rozdzielczościach bitowych i wyższych częstotliwościach próbkowania.

Czy przyniosło to polepszenie produktu finalnego jakim powinien być wzrost jakości realizacji nagrań :-) ?  I don,t think so ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przyniosło większe możliwości, często niewykorzystywane z powodów komercyjnych. Jednak nie stało się to regułą. Jest to tylko narzędzie w rękach ludzi. To jaki jest wynik zależy od tego w czyich jest rękach i czy można go właściwie użyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
36 minut temu, MobyDick napisał:

Nie bez powodu później sprzęt studyjny pracował na wyższych rozdzielczościach bitowych i wyższych częstotliwościach próbkowania.

Tak, ale wynika to bardziej z typowych potrzeb studyjnych, pewnej 'nadmiarowosci' dla potrzeb obrobki dzwieku, a nie realnej poprawy brzmienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zgodzę się z tym że jest to jakość nadmiarowa dla taniego sprzętu audio powszechnego użytku. Na dobrym sprzęcie i to już średniej klasy można usłyszeć różnice. Niekoniecznie muszą one dużo wnieść do poprawy przyjemności słuchania muzyki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
1 godzinę temu, MobyDick napisał:

Zgodzę się z tym że jest to jakość nadmiarowa dla taniego sprzętu audio powszechnego użytku.

Nie to mialem na mysli. Chodzi o ewentualne straty jakosci zwiazane ze studyjna obrobka dzwieku, przy 'nadmiarowej' jakosci nie ma ryzyka negatywnego wplywu na brzmienie, no i dochodza dodatkowe mozliwosci np. poprawy dynamiki itd.

Ktos juz to chyba porownywal do fotografii. Parenascie megapixeli wystarczy do wydruku, ale jak ktos ma zdjecie w kilkudziesieciu megapixelach, to zawsze ma wieksze mozliwosci obrobki tego zdjecia, mimo ze skonczy sie to drukiem o tej samej jakosci.

Edytowano przez Gość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tyle że tu mamy do czynienia z dźwiękiem. Słuchanie z naturalną głośnością można by tu porównać do oglądania fotografii w wielkości naturalnej. Wtedy każdy szczegół dobrze słychać na selektywnym sprzęcie. Gdy muzyka towarzyszy nam w tle, wtedy wysokie parametry maja mniejsze znaczenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
45 minut temu, MobyDick napisał:

Tyle że tu mamy do czynienia z dźwiękiem. Słuchanie z naturalną głośnością można by tu porównać do oglądania fotografii w wielkości naturalnej. Wtedy każdy szczegół dobrze słychać na selektywnym sprzęcie. Gdy muzyka towarzyszy nam w tle, wtedy wysokie parametry maja mniejsze znaczenie.

Porownanie do fotografii jest arbitralne, ale z reszta nie sposob sie nie zgodzic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
1 godzinę temu, audiowit napisał:

Bo to zależy czy rozmawiamy o wiernosci czy przyjemnosci w sluchaniu muzyki.

Jak pragnę zdrowia! Nasze hobby ma chyba służyć szeroko rozumianej przyjemności bez względu na to, czy ktoś słucha Mozarta, czy Bayer Fula, a nie gryzieniu paznokci nad jakimiś potwornie zrealizowanymi nagraniami z powtarzaniem w głowie z potem na czole mantry " jest wiernie, jest wiernie, jest wiernie " :-)))))). Przyjemność ta ma płynąć z jakości materiału muzycznego i z jakości samego odtwarzania owego materiału  - czyli przyjemności ze sprzętu. Czy się mylę ? ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
4 minuty temu, mopem napisał:

Jak pragnę zdrowia! Nasze hobby ma chyba służyć szeroko rozumianej przyjemności bez względu na to, czy ktoś słucha Mozarta, czy Bayer Fula, a nie gryzieniu paznokci nad jakimiś potwornie zrealizowanymi nagraniami z powtarzaniem w głowie z potem na czole mantry " jest wiernie, jest wiernie, jest wiernie " :-)))))).

xD

Piekne ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiernie odtwarzana muzyka zawsze powinna iść w parze z przyjemnością ze słuchania. Oczywiście o całkowitej wierności można zapomnieć ale im jesteśmy jej bliżej tym lepiej. 

Żeby bardziej przybliżyć co mam na myśli przytoczę osobiste doświadczenie: Wpadłem w odwiedziny do znajomego na wspólny odsłuch w kilka osób na dobrym systemie. Gdy otworzyły się drzwi co usłyszałem? Grę na pianinie! Zaraz zacząłem się zastanawiać co się stało bo realizm, bezpośredniość przekazu i swoboda dźwięku ścięły mnie z nóg do tego wszelkie harmoniczne unosiły się w przestrzeni aż ciarki przeszły. Pomyślałem że to nie możliwe żeby tak grał jakikolwiek sprzęt audio. A jednak słyszę to na własne uszy! Zacząłem się rozglądać a w rogu salonu dziewczynka grała na prawdziwym pianinie :-))). Myślę że to doświadczenie na długo jeszcze utkwi mi w pamięci.... Ale do tematu - Czy zatem wierność idzie w parze z przyjemnością? Powiem  nawet, że to za mało powiedziane!!!

Edytowano przez mario100007

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dnia 14.02.2018 o 07:01, mario100007 napisał:

Pomyślałem że to nie możliwe żeby tak grał jakikolwiek sprzęt audio. A jednak słyszę to na własne uszy! Zacząłem się rozglądać a w rogu salonu dziewczynka grała na prawdziwym pianinie :-))).

I o czym to świadczy ? Przecież nigdy nie złożysz systemu, który będzie tak grał, jak ta dziewczynka na pianinie :-) Mimo, że szczerze Ci tego życzę :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Właśnie przesłuchałem utwór alicia keys - empire state of mind (part II) broken down spotify vs flac 24/96 ... w tym drugim przypadku większa głębia , drugi głos Alicii jak tam coś "gada" w tle nie był bełkotem jaki słychać na mp3 ;) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się


×