Skocz do zawartości
Bogusław Kożyczkowski

Wspomnienia / Nasze pierwsze Stereo

Recommended Posts

Temat dla osób chętnych opowiedzieć jak to się zaczęło.  

Nasze pierwsze Radio? czy pierwszy Kaseciak? a może Bambino2?

Jakie były nasze pierwsze kolumny? a wzmacniacz?  pierwsza płyta? i.t.d.

 

Moją przygodę Stereo zacząłem z kaseciakiem 

image.png.32554c0b286c03fd3294c0239656a114.png

 

Służył dzielnie ale niestety, niezbyt długo i został wymieniony na poważniejszy sprzęt. 

image.png.3ce5f9559eca31f262fa004d2c026c82.png

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Stereo?? Zarówno MK235 jak i Kasprzak były monofoniczne. 

Ja zaczynalem jeszcze wcześniej bo przed MK 235 miałem jeszcze MK122. Aby uzyskać trochę więcej mocy, na wyjściu podłączany byl wzmacniacz lampowy od projektora filmowego AP 12. Przerobiony na 220 V bo oryginalnie byl na 110V i miał dodatkowe wielkie trafo do zasilania.  A do odtwarzania winyli pierwszym gramofonem był Mister Hit. Co prawda mono, ale wkladke UF-50 miał już stereo i po podlączeniu do wzmacniacza stereo można bylo cieszyć się dźwiękiem stereo. N\astępnym magnetofonem byla Maja, a nastepnym , już stereo Finezja Hifi. Pierwszym wzmacniaczem stereo już takim prawdziwym była u mnie Kleopatra. Przed nią był, co prawda Amator stereo, ale te jego kolumny, a właściwie glośniki pozostawialy wiele do życzenia. No a potem to już polecialo...

Edytowano przez Rega

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie, no chyba żartujesz. MK 122 i Mister Hit to było na samym początku. Ciężko to nazwać zestawem profesjonalnym. A ze był klopot kiedy trzeba było zorganizować impreze i nie bylo wzmaka więc po ciężkich i wielkich staraniach udało mi się zdobyć stary projektor filmowy, spisany ze stanu w szkole, przeznaczony do zniszczenia. Co ciekawe sam projektor nie dzialał, ALE wzmacniacz był sprawny. Miał całe 8 wat lampowej mocy. Kolumny , oczywiście robione na  wielkich, owalnych głośnikach szerokopasmowych. Każdy z nich ważył chyba z 10 kg.  Przy wydatnej pomocy mojego ojca udało mi się odłączyć jedno od drugiego, polutować niektóre przewody i przede wszystkim RĘCZNIE nawinąc odpowiedni transformator na 220V zasilający to całe ustrojstwo. Trochę małym rdzeniem dysponowalem, ale nawinąłem dość grubym drutem nawojowym i pomimo dość mocnego nagrzewania sie działał przez chyba dwa lata. Tu chciałbym nadmienić, że mialem wtedy 15-17 lat. Dopiero w wieku 18 lat nazbierałem sobie na najpierw Amatora, ktorego szybko wymieniłem na Kleopatrę, a później na Finezję, które w tym czasie były dostępne jedynie w Pewexach. I dopiero wtedy zaczęlo się prawdziwe stereo. No, ale na lepszy sprzęt to można bylo popatrzeć (tylko) na wystawach w Pewexie i CO NAJWYZEJ co jakiś czas kupić jakiegoś niedrogiego winyla. Potem zaczęły sie podróze do Budapesztu po winyle. Ale to już inna historia.

PS. Dzięki temu wzmacniaczowi od projektora, moja przygoda z lampą zaczęła sie już w połowie lat siedemdziesiątych ubieglego wieku. Kto zaczął wcześniej???:D:15_yum:

Edytowano przez Rega

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie bądź taki skromny, mój Kasprzak względem Twojego pierwszego Stereo to nie ma porównania. Jak chcesz to możemy zamienić słowo profesjonalny na zaawansowany. Amatora pamiętam, Klaudia również mi znana, no i kaseciak Finezja, -....marzenie. ...mm.....

Pamiętam że podbijalem dodatkowym transformatorem,  chyba 9V napięcie do tunera Foniki, chyba, ten że skalą na diodaach. był czuły na prąd, buczał w tle więc podnosilem mu Volty a jak było naprawdę tego nie wiem, ale działało. Jak to kiedyś trzeba było improwizować, hehe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No Panowie to ja mlodszy jestem :))). Zaczynałem od Kasprzaka. Moj kolega miał Kasprzaka stereofonicznego!!! Jak ja mu zazdrosciłem.

Piracilismy kasety po kablu, a czasami jak ten uległ destrukcji to nawet przez głosnik-mikrofon :). Takie to byly audiofilskie czasy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja dlugo bronilem się przed plytą. Caly czas sluchałem na walkmanie. Najpierw na jakimś plastiku z NRD a później na najlepszym walkmanie ever Sony WM EX 20. Wydany na 20 lecie powstania walkmana. Limitowana edycja. Sprawilem sobie taki prezent na urodziny. Juz wtedy na studiach zarabiałem. 

Edytowano przez audiowit

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moim pierwszym był ZK140T, dostałem go od kuzyna,potem zamieniłem go na Grundiga (kaseciaka) z powodu przejścia na kasety.Szpulowiec był za ciężki żeby go targać do kumpli na przegrywanie . Grundig został sprzedany i za własne uzbierane pieniądze kupiłem Kasprzaka stereo....miałem go kilka lat,ale byłem szczęśliwy :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Bogusław Kożyczkowski napisał:

Nie bądź taki skromny, mój Kasprzak względem Twojego pierwszego Stereo to nie ma porównania. Jak chcesz to możemy zamienić słowo profesjonalny na zaawansowany. Amatora pamiętam, Klaudia również mi znana, no i kaseciak Finezja, -....marzenie. ...mm.....

Pamiętam że podbijalem dodatkowym transformatorem,  chyba 9V napięcie do tunera Foniki, chyba, ten że skalą na diodaach. był czuły na prąd, buczał w tle więc podnosilem mu Volty a jak było naprawdę tego nie wiem, ale działało. Jak to kiedyś trzeba było improwizować, hehe.

Dla ścisłosci - tę Finezję mam do tej pory, sprawną, grającą. Wymienilem tylko obudowę, silnik i glowicę na stożkową Sony. To byla Finezja 1. Jedyny z serii ktory byl faktycznie hifi. Następne modele były już ze wzmacniaczami. Niekoniecznie dobrej jakości. Z dwoma systemami redukcji szumu. Chyba pierwsza polska produkcja z Dolby system. ,,Zachorowałem,, na nią po obejrzeniu na targach w Poznaniu. A kupilem za całowakacyjny zarobek plus spore (70%) dofinansowanie ze strony rodzicow. Łącznie 109 dolarów. To były wtedy duże (jak na nastolatka) pieniądze. Maluch (Fiat 126) kosztował 600 dolarów. Pamietam też pierwszy utwór, który usłyszałem w stereo. To był Heart of glas grupy Blondie, a następny Another brick on the wall z dwóch singli pewexowskich. Z Mister Hita poprzez Kleopatrę i sluchawki tonsilowskie SN62. No i aż usiadlem z wrażenia. Kolumny kupiłem dopiero po kilku miesiącach.

Edytowano przez Rega

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak, tylko że od wielu lat jest włączana raz na rok w celu sprawdzenia dzialania. Już kilka razy żona proponowała ,,utylizację,, , Ale jednak sentyment nie pozwala. Tym bardziej, ze zewnętrznie wygląda jak nowa. Na razie stoi (gdzieś tam na strychu). Może w końcu się zdecyduję na tę propozycję żony. Szkoda. To kawał mojego życia i wspomnień z tym związanych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
46 minut temu, Bogusław Kożyczkowski napisał:

Tego szpulowca Rodzice mieli, pamiętam że grały ścieżki 1-2 lub 3-4 oraz razem, ale o co chodziło? tego nie wiem, no i to przewijanie szpuli = uuuu

Na jednej stronie szpuli naciskałeś ścieżkę 1-2 i słuchałeś,gdy taśma doszła do końca ,mogłeś przewinąć do tyłu (do początku taśmy) naciskałeś ścieżkę 3-4 i na tej samej stronie taśmy słuchałeś nagranych innych utworów. Chodziło o to ,że na jednej stronie taśmy ,miałeś zapis 2 różnych ścieżek muzycznych.Po przełożeniu taśmy na druga stronę,sytuacja się powtarzała. Czyli w wersji podstawowej 1-2 mogłeś mieć na taśmie 2 zapisy (z jednej strony jeden i po przełożeniu taśmy ,też jeden) W wersji 1-2,3-4 z każdej strony taśmy mogłeś mieć zapisane 2 ścieżki muzyczne. Reasumując, 2 razy mniej taśm a tyle samo muzyki.

Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Rega napisał:

Tak, tylko że od wielu lat jest włączana raz na rok w celu sprawdzenia dzialania. Już kilka razy żona proponowała ,,utylizację,, , Ale jednak sentyment nie pozwala. Tym bardziej, ze zewnętrznie wygląda jak nowa. Na razie stoi (gdzieś tam na strychu). Może w końcu się zdecyduję na tę propozycję żony. Szkoda. To kawał mojego życia i wspomnień z tym związanych.

Oj, szkoda tak pościć w zapomnienie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

ZK 140T - kolega miał. I pamiętam jak kombinowaliśmy aby z tych czterech ścieżek uzyskać stereo:D. No i to niezapomniane pokrętło do sterowania zamiast klawiszy! Pamiętam, ze pierwsze modele tego magnetofonu ZK120, mialy jeszcze nazwę Grundig.  A tak, na marginesie - zapomnialem że faktycznie moim pierwszym magnetofonem był Tonette. Ale był tak zdezelowany, że udalo mi sie na niego nagrac jedynie jeden utwór. To bylo Slodkie tango retro Wojciecha Mlynarskiego. Mialem wtedy chyba 12 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, misiek x napisał:

Na jednej stronie szpuli naciskałeś ścieżkę 1-2 i słuchałeś,gdy taśma doszła do końca ,mogłeś przewinąć do tyłu (do początku taśmy) naciskałeś ścieżkę 3-4 i na tej samej stronie taśmy słuchałeś nagranych innych utworów. Chodziło o to ,że na jednej stronie taśmy ,miałeś zapis 2 różnych ścieżek muzycznych.Po przełożeniu taśmy na druga stronę,sytuacja się powtarzała. Czyli w wersji podstawowej 1-2 mogłeś mieć na taśmie 2 zapisy (z jednej strony jeden i po przełożeniu taśmy ,też jeden) W wersji 1-2,3-4 z każdej strony taśmy mogłeś mieć zapisane 2 ścieżki muzyczne. Reasumując, 2 razy mniej taśm a tyle samo muzyki.

Pozdrawiam.

Dzięki za wyjaśnienie, już nie wszystko pamiętam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sąsiedzi mieli tez gramofon. Ale zadko go używali. Nawet nie wiem jaki ale nie był to hiend.

Po kasprzaku miałem magnetofon Radmora z taką dziwną szufladą. Do tego był wzmacniacz JVC i kolumny midleton. Pamiętam jak nioslem te kolumny przez cale miasto. Myslałem, ze mi ręce odpadną. Później dokupiłem tuner diory. Wszystko to wtedy nawet jakoś grało ale teraz jak sobie przypomnę to nie było dobrze. Miałem bardzo nieustawny pokój. Waska kiszka.

Ale za to kolega kuzyna miał techniksa( całą wiążę) i grał na altusach. Jak to pięknie syczało....!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, audiowit napisał:

No Panowie to ja mlodszy jestem :))). Zaczynałem od Kasprzaka. Moj kolega miał Kasprzaka stereofonicznego!!! Jak ja mu zazdrosciłem.

Piracilismy kasety po kablu, a czasami jak ten uległ destrukcji to nawet przez głosnik-mikrofon :). Takie to byly audiofilskie czasy ;)

Dokładnie tak.Kiedyś `kabel nam się rozleciał to nagrywaliśmy na mikrofon, Cisza jak makiem zasiał i nagrywanie (no może jakieś auto przejachało za oknem,albo mama kolegi weszła do pokoju) i cała SESJA NAGRANIOWA od początku :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

O, gramofon, w domu nie było, ale kumpel brachola przynosił,  zachwycali sie gitarą Santany, ale były też inne, Abba Waterloo, Pink Floyd i ta słynna okładka  The Wall, był Niemen i SBB.

10 minut temu, misiek x napisał:

Dokładnie tak.Kiedyś `kabel nam się rozleciał to nagrywaliśmy na mikrofon, Cisza jak makiem zasiał i nagrywanie (no może jakieś auto przejachało za oknem,albo mama kolegi weszła do pokoju) i cała SESJA NAGRANIOWA od początku :D

hehe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Utwórz nowe...