Skocz do zawartości

Vintage - sentyment nad rozumem


Khedron

Recommended Posts

Znalazłem chwilę by pooglądać ogłoszenia sprzedaży starszego sprzętu. Nie macie wrażenia, że w ostatnich latach, szczególnie zaś ostatnim czasie kogoś tam mocno porąbało? Najpierw stworzono mit mówiący o tym jak to nowy sprzęt nic nie jest wart a za małą kwotę można kupić cudownie brzmiące urządzenia za lat osiemdziesiątych i siedemdziesiątych. To było na przełomie tysiącleci. Później te stare klocki zaczęły drożeć by obecnie nawet najgorszy złom próbowano sprzedawać po kilkaset złotych. Owszem, można znaleźć prawdziwe perełki, ale niekoniecznie będą one grały lepiej niż urządzenia nowe w podobnej cenie i będą miały już po 30 - 40 lat. Głupio wierzyć, że coś jest niezniszczalne i nie ulega starzeniu. Jakby tego było mało , mnóstwo tego sprzętu to zwykły złom, byle jak naprawiony, posklecany i wystawiony na sprzedaż. Co chwila pojawiają się mody na poszczególne stare marki czy modele, których ceny wówczas jeszcze bardziej są podbijane. Ludzie głęboko wierzą, że za fajną stylistką musi iść jakiś magiczny dźwięk. Tymczasem często jest nawet nie tyle, że byle jak, ale wręcz tragicznie. Majsterkowicze łatają te graty używając tego co mają pod ręką, nawet nie myśląc o późniejszej regulacji itp. Gdyby zaś chciał to zrobić nabywca, koszt usługi na pewno go odstraszy. Wśród większości nabywców sprzętu vintage'owego działa jakiś dziwny mechanizm psychiczny, który , gdyby przełożyć go np na rynek samochodów, nakazywałby kupowanie rupieci ze złomu z przekonaniem , że będą jeździły lepiej niż nowe samochody, dawały więcej a przy tym nie będą wymagały napraw, obsługi a być może i uzupełniania paliwa w baku. 

Winnych wskazać banalnie łatwo - lata dziewięćdziesiąte i początek nowego wieku. Wtedy firmy, wcześniej produkujące bardzo dobry sprzęt stereo zaczęły wciskać wszystkim, że przyszłością są wielokanałowe systemy kina domowego. Jakość oferowanego dźwięku spadła tak drastycznie, że jedynym rozwiązaniem dla osób oczekujących oczekujących muzyki a nie tylko odtwarzania melodii było sięgnięcie po urządzenia z poprzedniej dekady. Tyle, że te czasy są już bardzo za nami - obecnie wybór sprzętu nowego, czy nawet kilkuletniego , oferującego bardzo dużo także audiofilom  jest ogromny. Może warto czasem o tym przypomnieć zanim ktoś wyrzuci pieniądze kupując kilkudziesięciletni złom. 

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bardzo generalizujesz. Oczywiscie stary sprzet wymaga znacznie wiecej uwagi, dobrego serwisu ale dobrze serwisowane (tak, nie wszystkie "blyskotki") odwdzieczą się pieknym brzmieniem. A do tego ich stylistyka (to juz moja opinia) czesto jest zacznie fajniejsza niz w wielu wspolczesnych urzadzeniach. Generalnie: trzeba wiedziec czego szukac.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 11 months later...
Dnia 10.10.2020 o 14:04, yacool napisał:

Bardzo generalizujesz. Oczywiscie stary sprzet wymaga znacznie wiecej uwagi, dobrego serwisu ale dobrze serwisowane (tak, nie wszystkie "blyskotki") odwdzieczą się pieknym brzmieniem. A do tego ich stylistyka (to juz moja opinia) czesto jest zacznie fajniejsza niz w wielu wspolczesnych urzadzeniach. Generalnie: trzeba wiedziec czego szukac.

Odgrzebie po roku i jednym poście :). Nie zgodzę się z Tobą - generalizowanie to uznanie, że wszystko co stare gra wspaniale a to co nowe gra źle lub tak sobie. W tej chwili większość starego sprzętu jest o kilkaset procent za droga. Owszem, zdarzają się wyjątki, ale nie ma sensu kupować rupieci za tak wygórowane ceny, szczególne ze tylko wyjątki grają dobrze. 

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dnia 10.10.2020 o 10:57, Khedron napisał:

Znalazłem chwilę by pooglądać ogłoszenia sprzedaży starszego sprzętu. Nie macie wrażenia, że w ostatnich latach, szczególnie zaś ostatnim czasie kogoś tam mocno porąbało? Najpierw stworzono mit mówiący o tym jak to nowy sprzęt nic nie jest wart a za małą kwotę można kupić cudownie brzmiące urządzenia za lat osiemdziesiątych i siedemdziesiątych. To było na przełomie tysiącleci. Później te stare klocki zaczęły drożeć by obecnie nawet najgorszy złom próbowano sprzedawać po kilkaset złotych. Owszem, można znaleźć prawdziwe perełki, ale niekoniecznie będą one grały lepiej niż urządzenia nowe w podobnej cenie i będą miały już po 30 - 40 lat. Głupio wierzyć, że coś jest niezniszczalne i nie ulega starzeniu. Jakby tego było mało , mnóstwo tego sprzętu to zwykły złom, byle jak naprawiony, posklecany i wystawiony na sprzedaż. Co chwila pojawiają się mody na poszczególne stare marki czy modele, których ceny wówczas jeszcze bardziej są podbijane. Ludzie głęboko wierzą, że za fajną stylistką musi iść jakiś magiczny dźwięk. Tymczasem często jest nawet nie tyle, że byle jak, ale wręcz tragicznie. Majsterkowicze łatają te graty używając tego co mają pod ręką, nawet nie myśląc o późniejszej regulacji itp. Gdyby zaś chciał to zrobić nabywca, koszt usługi na pewno go odstraszy. Wśród większości nabywców sprzętu vintage'owego działa jakiś dziwny mechanizm psychiczny, który , gdyby przełożyć go np na rynek samochodów, nakazywałby kupowanie rupieci ze złomu z przekonaniem , że będą jeździły lepiej niż nowe samochody, dawały więcej a przy tym nie będą wymagały napraw, obsługi a być może i uzupełniania paliwa w baku. 

Winnych wskazać banalnie łatwo - lata dziewięćdziesiąte i początek nowego wieku. Wtedy firmy, wcześniej produkujące bardzo dobry sprzęt stereo zaczęły wciskać wszystkim, że przyszłością są wielokanałowe systemy kina domowego. Jakość oferowanego dźwięku spadła tak drastycznie, że jedynym rozwiązaniem dla osób oczekujących oczekujących muzyki a nie tylko odtwarzania melodii było sięgnięcie po urządzenia z poprzedniej dekady. Tyle, że te czasy są już bardzo za nami - obecnie wybór sprzętu nowego, czy nawet kilkuletniego , oferującego bardzo dużo także audiofilom  jest ogromny. Może warto czasem o tym przypomnieć zanim ktoś wyrzuci pieniądze kupując kilkudziesięciletni złom. 

o, to o mnie - trzeba było czytać zanim wyrzuciłem pieniądze kupując kilkudziesięcioletni złom

i tak, też zachwyciła mnie stylistyka

natomiast czy za1'500 PLN da się z nowych klocków złożyć coś przyzwoitego (kolumny + wzmacniacz).. no nie wiem

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kilkudziesięcioletni sprzęt hmmm... Niedawno kupiłem Marantza cd52mk2 z lat 80' i jakież było moje zdziwienie jak porownalem dźwięk z samego cdka i podłączonych słuchawek (fostex th610) a później podłączony CD do audio-gd R-28 kablem cyfrowym jako transport. Ciężko mi było wskazać jakieś większe różnice🤭

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 U mnie stary Thorens po wymianie kabla i paska gumowego za grosze do dziś kręci płyty .A w nowym Pro -Ject już pierwszego dnia ramię się kiwa . Prawdą jest że przyzwoity serwis wzmacniacza kosztuje majątek .Może on i nie gra lepiej od wzmacniaczy współczesnych ale pięknie wygląda.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niektóre grają lepiej inne gorzej. Akurat jeśli chodzi o wzmacniacze to rewolucji... nie ma, gramofony, nie znam się.

Rozwój nastąpił w materiałach przetworników choć same technologie przetwarzania impulsów elektrycznych na fale akustyczne też się nie zmieniły. Z nowości to chyba tylko tweetery plazmowe.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Utwórz nowe...