Wiecie, co to znaczy "chodzić piętami"?. To gorsze od koszmaru. W życiu czegoś takiego nie doświadczyłem. Matka i córka tak właśnie chodzą. Rano łupanie piętami przez godzinę przed pracą i szkoła. Po ich wyjściu wycie i szczekanie ich psa, bo tęskni i też chciałby wyjść. Po południu powrót i łupanie piętami, potem jeżdżenie meblami po podłodze, jakby robiły generalne porządki. I całe popołudnie łupanie nogami po suficie. i szczekanie psa! Wieczorem, tak koło 22,30 walenie (nie wiem czym, jakby jakieś ciężkie łóżko rozkładały) i głośne rozmowy i szczekanie psa. Wczoraj do 23:50. KOSZMAR od kiedy się tu wprowadziliśmy! Co z tym zrobić, bo ani matka ani córcia nikomu w kamienicy się nie kłania, a mnie nie zależy na sąsiedzkim konflikcie - i tak mało kto tu z kimkolwiek rozmawia. Teraz, gdy piszę właśnie wybiegły (one nie chodzą) a pies szczeka od 10 minut, bo paniusie poszły na rowerki a pies został w domu! Straszna kamienica. Może ktoś powie: zamieszkaj w domku, to nikt nie będzie ci nad głową szalał! Dlaczego mam zamieszkać w domku pomijając już sytuację kosztów "domku". Jest prawo, tylko jak je egzekwować. Poważnie zastanawiam się nad sprzedażą tego mieszkania, ale to w centrum miasta, wszędzie blisko, moje 100 metrów dziś kosztować będzie majątek, a z kupnem na wsi trudniej, i nigdy nie wiesz, na co trafisz. Ludzie musza znać prawo i je szanować.