Witam, chciałbym prosić o poradę dotyczącą zmiany którą chcę dokonać w swoim systemie audio.
Co mam:
1) Kino domowe-
Amplituner ONKYO TX-RN6100 7.2
Zestaw kolumn 5.1 Jamo (tak wiem i słyszę że one nie grają ;) )
front 2 x S803
tył 2 x S801
centralny S83
Sub S 810
Brzmienie tego zestawu jest ostre i proste. Podpinając do amplitunera kolumny KEF słychać ogromny przeskok, ulgę i jeszcze większy konflikt brzmieniowy głośnika centralnego Jamo i podstawek KEFa.
2) Zestaw stereo-
Wzmacniacz Musical Fidelity a 3.2
Kolumny KEF R300
DAC Rme adi 2 dac
Brzmienie tego zestawu jest dla mnie optymalne, łagodne bez ostrej góry, na bardzo rzadko przerysowane uderzenie basów przymykam oko.
Co chcę mieć i do czego zmierzam:
Chciałbym pozostać przy obu wzmacniaczach. Kolumny Jamo idą na sprzedaż. KEFy również aczkolwiek tutaj powodem jest dziecko w drodze i obawa o to że już niedługo będzie mogło je ściągnąć ze standów robiąc sobie krzywdę. Zastąpić te kolumny chciałbym jednym zestawem kolumn podłogowych które podpięte byłby do amplitunera KD oraz wzmacniacza stereo. Do tego z tej samej serii głośnik centralny subwoofer i dwie satelity na tył. Pytanie czy dla takiej konfiguracji pójście w stronę rozwiązań KEFa to dobra droga. Wiem że w takich tematach często przewijają się też kolumny np Klipsch jednak z czasów odsłuchów kojarzą mi się one z bardzo V-kształtnym brzmieniem, a mimo wszystko wciąż zależy mi na jakości muzyki i średnicy w stereo. Czy macie jakieś inne sugestie kolumn które sprawdzą się w kinie domowym i jednocześnie nie zabiją stereo?
Budżet jakim dysponuje to.... jest racjonalny, chciałbym najpierw poznać sensowne opcje
Pytanie Techniczne: czy w przypadku podpięcia pod kolumny podłogowe amplitunera i wzmacniacza stereo i jednoczesnego przypadkowego uruchomieniu obu urządzeń, nie dojdzie do jakiegoś "zwarcia"? Bardziej obawiam się tutaj o amplituner, gdyż kojarzę że musical fidelity podaje na kolumny wyższe napięcie niż standardowy wzmak.