Jestem po weekendzie z Yamahą i uświadomiło mi to sporo rzeczy. Po pierwsze nie da się wybrać sprzętu bez odsłuchu na własnych głośnikach i najlepiej u siebie w domu. Nawet chwilowy odsłuch w sklepie i zmiana sprzętu na inny nie dadzą pełnego obrazu o jakości i barwie dźwięku. Może to dla większości osób tu jest oczywiste, ale ja jako w pewnym stopniu nowicjusz, odkrywam te oczywistości. Tu dziękuję panom z krakowskiego sklepu Audio Mix, że mi wypożyczyli sprzęt i jak wynikało z rozmowy, chętnie wypożyczą następny. To bardzo miłe. Ja chętnie z tego skorzystam.
Na początek podłączyłem gramofon i Yamaha zagrała świetnie, byłem zachwycony mocą, jakością, wszystko super. Tu sprawdziła się bardzo dobrze. Potem trochę płyt CD i najwięcej grał Spotify. Mój odtwarzacz CD jest dość podstawowym modelem Denona, więc nawet Spotify w bezstratnej jakości brzmi lepiej. Ogólnie Yamaha jest dużo bardziej szczegółowa niż poprzednik. Jest ładny bas, jest wyraźna góra. Wszystko jest grane bardzo porządnie, jest dużo mocy. Zdarzały się utwory, w których trudno mi było wysterować bas i treble, tak żeby uzyskać satysfakcjonującą mnie barwę dźwięku. W tych przypadkach wysoka średnica grała płasko i to jest coś, co poprzednio nazwałem tranzystorową górą, a chodzi mi o skojarzenie z dźwiękiem dawnych radyjek tranzystorowych, które grały wszystko jednakowo. W takich przypadkach zdecydowanie wolałem dźwięk Denona DRA-800H. Był przyjemniejszy, cieplejszy i bardziej muzykalny. Yamaha jest świetna do muzyki rockowej, metalu itp, bo odgrywa wszystko solidnie, równo, ostro. Jak orkiestra wojskowa 😉 OK, nie słyszałem jeszcze metalu w wykonaniu orkiestry wojskowej, ale jak wspomniałem, jestem nowicjuszem, więc wszystko przede mną 😆 Wracając do tematu, Yamaha R-N800A gra równo, ostro, solidnie, ale trochę brakuje mi miękkości, muzykalności, jakiegoś uczucia albo czucia muzyki. Chyba raczej wolę granie cieplejsze. Po kilku godzinach odsłuchu, nawet jak już zajmowałem się czymś innym, a Yamaha grała w tle, nieco mnie męczyła tym ostrym wojskowym graniem. Ale mimo to doceniam jakość dźwięku, który w większości dawał mi dużo satysfakcji i często zachwycałem się ile więcej szczegółów mogę usłyszeć.
Będę próbował Denona PMA-900 pod koniec tygodnia. Jeśli jest w stanie porozklejać dźwięki, które skleja DRA-800H dodać więcej na dole, u góry i nie grać tak automatycznie jak R-N800A, to może u mnie zostanie. Myślę, że z R-N800A też bym się polubił, jakoś byśmy się do siebie nawzajem dostroili.
Dodam jeszcze, że aplikacja działa fajnie, jest dobrze rozwiazana. Cieszę się że można włączać/wyłączać amplituner z aplikacji, a ten reaguje momentalnie. Pokrętła rzeczywiście dają radę, ale Denonowskie są zdecydowanie lepiej wykonane.