Cześć i czołem,
Coraz większymi krokami zbliża mi sie konieczność zmiany zestawu. Aktualnie korzystam ze starego ampa HK PM635, kolumn Heco Victa 300 i CD decka Marantz CD-46 + podłączenia pod komputer przez interfejs Line6 UX1. Brzmienie ma to...żadne, niezależnie od źródła, ale i ja zbyt wielkich wymagań nie mam. Gdyby nie fakt, że deck czyta co 2gą płytę, wzmacniacz trzeszczy i sam z siebie się wyłącza, plus gniazdo słuchawkowe padło (a ze słuchawek równieź korzystam, nawet częściej niż kolumn. O tym czemu będzie poniżej), a prawa kolumna lubi sobie przestać grać sama z siebie, to nawet bym nie myślał o zmianie. Niemniej powyższe problem są na tyle irytujące, że powoli przymierzam się do czegoś nowego.
I teraz tak - zdaję sobie sprawę z tego, co jest głównym problemem nijakości brzmienia (dudniący bas, zerowa scena, poczucie "zbitości" dźwięku) i wiem, że tego nijak nie rozwiążę. Jest to pokój i umiejscowienie zestawu. Pomieszczenie ma niecałe 6m2, więc powiedzieć że jest małe to nic nie powiedzieć. Kolumny stoją na biurku, obok którego z jednej strony jest róg pokoju, a z drugiej połączenie z szafką, na której stoi wzmak + deck. Aktualnie nie mam żadnych podkładek, kolumy stoją bezpośrednio na biurku, są odsunięte od ściany na może niecałe 10 cm i jest to max co jestem w stanie osiągnać. Pogodziłem się więc z dudnieniem basu, większym lub mniejszym (pokrętło basowe na wzmacniaczu jest domyślnie skręcone maksymalnie na minus, a dudnienie i tak jest). Domyślne "miejsce odsłuchowe" więc, to fotel przed komputerem, z głośnikami skierowanymi na mnie w odległości ok. 65 cm. Za plecami mam rower i dwie szafy, kawałek zasłony, flagę na ścianie, więc nie jest tam pusto per se. Tak wygląda układ i ze względu na ilosć rzeczy jakie ten pokój musi pomieścić, nie jest to do zmiany czy ruszenia (tzn. inaczej - teoretycznie mógłbym wypieprzyć wszystkie meble i próbować coś przestawiać robiąc jakieś customowe układy na zaakomodowanie ciuchów, płyt, sprzętu rowerowego itp. ale jak na mój słuch to i tak skórka za wyprawkę).
Mam miejsce zarówno na zestaw pasywny, jak i aktywne kolumny, ale nie wiem w którym kierunku iść. Mam wrażenie że monitory studyjne czy tam "monitory bliskiego pola" (brzmi jak alternatywna nazwa dla stróża powierzchni rolniczych) będą dla mnie zbyt analityczne i za mało funowe + mogą nie ogarnąć takiej ilości potencjalnych inputów jakbym chciał (CD+komp+w przyszłości potencjalnie gramofon).
Przy zestawie kolumny+amp+deck jest większe pole manewru, niemniej i koszty idą do góry. A idealnie chciałbym się zamknąć w około 4,5 do 5k.
To co wleciałoby takie samo do obu rozwiązań to CD deck, którego muszę zmienić tak czy inaczej.
Alternatywą nad którą się zastanawiałem (jeśli rzeczywiście mam rację i sensowne brzmienie w takich warunkach jest nie do uzyskanie) jest praktycznie olanie głośników, inwestycja w dobry wzmaczniacz słuchawkowy + pare Beyerów DT770 Pro + CD decka i jakieś najtańsze, aktywne kolumienki lub ewentualnie głośniki komputerowe.
Podsumowując więc dobrzy ludzie:
Co: Pełny zestaw stereo pozwalający na podpięcie: CD decka, gramofonu oraz interfejsu gitarowego, przez co w efekcie miałby służyć również jako głośniki komputerowe (tak jak mam to zasetupowane aktualnie). Jeśli nie ma to sensu - CD deck + wzmacniacz słuchawkowy + cokolwiek do komputera.
Za ile: tak do 5000 szekli polskich byłbym skłonny położyć. Oczywiście im mniej, tym lepiej. Mam jeszcze kilka innych hobby, na które mnie nie stać.
Do czego: muzycznie w 95% do metalu. Ogólnie - w 100% do użytku codziennego, przy komputerze.
Czego szukam brzmieniowo: żeby nic nie trzeszczało, wszystko działało i ewentualnie nie topiło wszystkiego w basowym dudnieniu.
Na czym mi nie zależy: Na wybitnym brzmieniu (wystarczy akceptowalne) i na streamingu (nie używam BT ani telefonu jako źródła, nie mam subskrypcji na Tidalu, Spotifaju, Apl Mjuzik czy innych wynalazkach tego typu).
Wybaczcie ścianę tekstu, mam nadzieję że ktoś doradzi chociaż kierunek w którym powinienem patrzyć, bo ilosć opcji na rynku audio jest przygniatająca.