BlaBla Napisano 3 godziny temu Napisano 3 godziny temu (edytowany) Otrzymałem właśnie słuchawki Grado SR325X. Żeby nie tworzyć dwukilometrowych wpisów, tu opiszę pierwsze wrażenie dotyczące estetyki, posłucham dopiero popołudniu i wtedy wyprodukuję drugi wpis. Będą wiec dwa wpisy kilometrowe 😇... Nigdy nie miałem do czynienia z tą marką, chociaż od lat czytam właściwie wyłącznie pochlebne opinie o tych słuchawkach. Przewinęło się na mojej głowie może niezbyt wiele ale dość różnistych konstrukcji otwartych od Audeze LCD-X po Koss UR 40 (żeby zobrazować rozpiętość budżetową) więc z grubsza wiem czego mi trzeba i na pewno nie oceniam jakosci brzmienia po cenie, szukam tego co zagra pode mnie. A w dodatku wiem z czym, bo wzmacniaczy nie zamierzam zmieniać. Nie ukrywam, że estetyka jest bardzo ważna zwlaszcza w przypadku słuchawek, więc od razu napiszę wprost - Grado to najbrzydsze słuchawki jakie miałem w rękach, po prostu wyglądają fatalnie, a z dwukrotnie droższymi Meze jakie miałem ostatnio na próbę łączy je na pewno jedno - na żywo prezentują się o wiele gorzej niż w necie...😂. No wręcz rozpaczliwie to wygląda. Jedyne co budzi w ich wyglądzie zaufanie, a nawet szacunek to metalowe muszle. To element bardzo starannie wykonany, chyba niezniszczalny oraz ciekawy dizajnersko. Reszta to hmmm.... Nauszniki z gąbki - mają strukturę jakiejś przypadkowej gąbki do mycia naczyń, są chropowate, nieprzyjemne w dotyku, płytkie i małe (tu chyba jest możliwy firmowy upgrade). Widoczne centralnie przetworniki, zasłonięte kawałkiem pończochy (🤔) prawie dotykają małżowiny. Co najważniejsze - TO SŁUCHAWKI NAUSZNE!!!! Nie tylko nie obejmują małżowiny ale nawet jej nie zakrywają w całości. To było dla mnie zawsze problemem, bo lubię sluchawki duże, wokółuszne - są bardziej audiofilskie z wyglądu, przecież wiadomo, szpan....😎. Dla odsłuchu to natomiast bez znaczenia, bo nawet gdy muszla obejmuje ucho, to i tak wszystko słychać - sluchawki otwarte przecież. Ale jakoś tak wolę te duże... łeb lepiej wygląda.... Pasek na głowę jest ze skóry chyba, raczej niezniszczalny. Niepokój budzi sposób regulacji, podobny jak np w Audeze, tylko te druty (nie pręty, nie wsporniki - po prostu druty z budowy!) nie mają wgłębień, są gładkie i nie wiem jakim cudem to się nie przesuwa - a nie przesuwa się o dziwo! W Audeze ciągle się przesuwało...ale tam waga była superciężka... Tu waga raczej lekko półśrednia 🤣, cięższe od ATH, bo od nich wszystko jest cięższe, lżejsze od Audeze, bo od nich wszystko jest lżejsze. Kabel bardzo fajny. Dość miękki i w fajnym oplocie więc na pewno nie mikrofonuje. Wtyk mały jack + przejściówka 6,3mm. Kabel na szczęście niewymienny 😉. Mozna dokupić przejściówkę firmową na XLR 4-pinowy. Tyle tytułem wstępu. Poniżej kilka fotek Skromne opakowanie.... ...jeszcze skromniejsza zawartość.... Stereotyp mówi, że Japończycy wszystko zmniejszają, a Amerykanie to gigantomaniacy. Tu role się odwróciły. Po lewej ATH AD900X po prawej Grado SR325X. Oczywiście było już ciut posluchane...😁 i raczej nie szykuję przesyłki zwrotnej! Edytowano 3 godziny temu przez BlaBla 2 1 Odpisz, cytując
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.