Skocz do zawartości

Peludito

Uczestnik
  • Zawartość

    40
  • Dołączył

  • Ostatnio

O Peludito

  • Ranga
    Debiutant
  1. Hej, miałem na stanie X501, a bezpośrednio po 517. 501 gra stanowczo bardziej konturowo, na pierwszy rzut ucha absorbująco i czarująco, na drugi i trzeci - męcząco. 517 w porównaniu z nią to mistrzyni neutralnego przekazu, subiektywne wrażenie było takie, że jest dużo bardziej liniowo. 517 została u mnie na kilka miesięcy, a pewnie zostałaby dożywotnio, gdyby nie to, że ciut brakowało jej mocy, żeby okiełznać moje bardzo wymagające Elaki. Obiegowa opinia jest taka, że zarówno 501, jak 517 to pierwsze, najtańsze modele ze swoich serii, którymi warto się zainteresować, pozdr.
  2. Dwa tygodnie pod koniec tygodnia stukną, jest słuchane po kilka godzin dziennie. Nie spodziewam się jakichś dużych zmian, bo od początku po naprawie jest bardzo elegancko. Drżałem, że mi zniknie wypełnienie, masa w dźwięku, ale nic takiego się nie stało. Za to jest znaczna poprawa w takich naprawdę subtelnych detalach - wybrzmieniach, alikwotach, uwaga się chętnie kieruje na wydarzenia w najwyższych rejestrach. To jest też powód, dla którego sie decyduję na lepszy szlif - OM20 a 30 to jest różnica ponad 300 w cenie, ale podobno warto. W każdym razie to już jest ten poziom, gdzie różnice w realizacji i tłoczeniach płyt są ogromne. I bez wielkiej przesady powiem, że niektóre z tych płyt, na których już postawiłem krzyżyk pod względem realizacyjnym, dopiero teraz mogę od nowa ze zrozumieniem posłuchać. Chodzi o płyty zrealizowane w taki sposób, że w gorszym systemie nie chcą grać, do tej grupy należy bardzo dużo polskiego, doskonałego grania sprzed lat - np. Sośnicka, Alibabki albo Łobaszewska. To nie są albumy, które chętnie i absorbująco grają na źle złożonym zestawie albo nie poregulowanym wzmacniaczu przed przeglądem.
  3. Fotę zrobiłem, zanim wszystko pospinałem. Co do źródeł cyfrowych - ja nie mam wielkich pretensji do mojego CDP-X333ES. Bardzo silny sygnał, genialna dynamika, nie wiem, czy to czasami nie ten model z 2 trafami na wyjściu (były takie ponoć na japoński rynek). Nie słyszę wyraźnego zafarbu w brzmieniu, czyli mogę napisać, że w moim odczuciu gra naturalnie i neutralnie. To dość dobrej klasy źródło, ale nie osiąga zawrotnych cen, bo ma "jednorazowy" moduł lasera - zamienniki na rynku kosztują bardzo dużo w porównaniu z tymi do innych modeli, choćby 222ES. Ten cd był "w zestawie" z 919, a że cena nawet jak za sam wzmacniacz i tak była bardzo atrakcyjna, wziąłem oboje i jest pożytek I tak jestem zdania, że brakuje cyfrowemu przekazowi sporo względem tego z dobrej płyty. Może to być też kwestia tego, że mam wyższej klasy system phono, niż cedek. W każdym razie nie mogę mieć każdej muzyki, jaką chcę, na czarnej płycie, bo wiele pozycji po prostu kosztuje, dlatego sporadycznie korzystam z cd. Sporadycznie, bo mam sporą czarną płytotekę i przeważnie wygrywa półka z winylami.
  4. Robiłem w znanym serwisie na N w wawie. Facet od razu powiedział, że jak rozumie, to sprzęt docelowy i właśnie pod takim kątem był robiony - bez większych oszczędności, żeby był spokój na długo. Opinie są różne, moja jak najlepsza - przeszło od tygodnia wzmacniacz w domu, nic niepokojącego się nie dzieje, słucham płytę po płycie i nie przestaję się dziwić. Sfotografowałem "historię choroby", została w archiwum firmy. Jeżeli komuś nie zależy na tym, żeby był super serwis za półdarmo, serdecznie polecam ten - robią profesjonalną robotę. A że się cenią, mnie to specjalnie nie dziwi, sama rozbiórka i czyszczenie 919 to nie jest kwestia kilku godzin. Gniazda głośnikowe mam z jakiejś wojskowej instalacji, cudo, oprócz otworu na bolec mają kołnierze na sprężynach odsłaniające po 2 otwory na goły kabel, także wreszcie mogę wygodnie 2 pary kabli zapiąć - jedne na bananach, drugie w otwory zaciskane sprężyną. W dodatku weszły bez ingerencji w oryginalne otwory po starych zaciskach w obudowie, wygląda to świetnie i pewnie. Co do kolumn, zanim kupiłem kolce, stały odchylone o kilkanaście stopni - byłem przekonany, że to inaczej kieruje odbicia i dlatego jest lepiej. Wyszło na to, że po prostu wtedy miały mniejszy kontakt z podłogą, bo były podparte z przodu, z tyłu opierały się jedynie na krawędziach i dlatego było lepiej. Teraz stoją prosto i jest idealnie, piękna scena, nic się nie rozmywa i nie rozpływa. Nawet niedoskonała akustyka pomieszczenia nie stanowi dużego problemu, jest takie granie, że nie mogę się nasłuchać. Dziwny stan, bo od wielu lat walczyłem to z tym, to z tamtym, zmieniałem, naprawiałem, a teraz wreszcie mam wszystko sprawne, spasowane, nie mam czym się martwić ani nad czym knuć Jeszcze tysiak w igłę przeboleć i tyle, można w spokoju rozpierniczać kasę na setki pysznych płyt!
  5. Hej, Panowie, mały update - moja 919 po kompletnym serwisie. Wróciła z woreczkiem starych, rozszczelnionych i upadłych kondów, nowymi zaciskami głośnikowymi i permanentnie wyczyszczona Zapłaciłem sporo, ale stwierdziłem, że nie ma co oszczędzać na tym temacie i chyba się nie pomyliłem. Przydźwięk w sekcji phono pochodził z jakiegoś dupniętego konda o bardzo małej pojemności, panowie ponoć ledwie go znaleźli. Jedna z płytek jest przelutowana, wymiana elementów głównie w torze zasilania. No i co - jakbym miał nowy wzmacniacz. Totalna cisza w torze, kapitalne granie. Wcześniej miałem złudzenie, że scena nieco pływa, nieosadzone było to wszystko i brakowało punktualności, chociaż barwowo było zawsze świetne. Po serwisie nastał porządek, znacząca poprawa na pograniczu niskich częstotliwości z środkiem, bardzo spójny dźwięk. Konfiguracja teraz jest taka, że Elac FS-207.2 na kolcach (to był bardzo dobry ruch, wreszcie mogę wszystkie partie basu zrozumieć, nawet bardzo nisko grane, nic mi się nie rozlewa. Pół-bi-wiring, czyli gwizdki na Belkinach Pure AV Silver, na dół Supra Ply 3.4. W roli źródła Dual CS-5000 tymczasowo na Shure m97xe (lada tydzień będzie na OM30). Dźwięk kompletnie absorbujący, nie ma wieczoru, żebym nie stanął z kubkiem w bazie i tak nie został wbity. Nawet duże sekcje dęte są czytelne, wszystko, co z metalu pochodzi w muzyce, czyli dęte, czynele, gitary jest kolorowe i o doskonale rozpoznawalnych niuansach. Wiem, że można klepać tak godzinami, można też chcieć jeszcze lepiej, ale ja zostaję póki co na tym To jest poziom, o jakim nawet nie marzyłem 2-3 lata wstecz. A i oczywistość, że wszystko ma być sprawne w 100%, żeby była prawdziwa, niezmącona duperelami radość ze słuchania Serdecznie Was pozdrawiam i łączę się w super graniu!
  6. Nie wiem, Pygar, nie wiem, z tym bliżej to nie bardzo Spędziłem pół dnia gapiąc się na flaki tego wzmacniacza, odkręciłem nawet płytkę z gniazdami i to jest tez potencjalny winowajca - podczas stukania w te gniazda / poruszania brum się zmienia. Bywa i tak, że trzon selektora (ten pod gałką) chwilami się robi wrażliwy na dotyk i brum odrobinę cichnie pod palcem. Jestem przekonany, że to jest jakaś głupota - gdzieś prowadzenie masy ucieka i tyle. To irytujące, nie lubię takich akcji, gdzie drobny duperel odbiera satysfakcję. Nic to, ja już się poddaję, pójdzie na kanał za kilka tygodni. Bardzo żałuję, że nie mam tu zaufanego, fajnego serwisanta. Z panem, któremu oddałem 517 poprzednio mam słaby przelot. Chciałbym mieć pewność, że serwis podejdzie do sprawy po bożemu, bo to nie jest Technics ze średniej półki - ani taka konstrukcja, ani taka wartość.
  7. Jest jako-taki dostęp do elementów ruchomych ("ślizgaczy") i blaszek, pod które wchodzą - akurat te pozycje, które są zwarte w pozycjach "brumiących", są na górze. Delikatnie przejechałem wszystko, do czego się dostałem bardzo drobnoziarnistym papierem (po kilka ruchów). Minimalnie dogiąłem niektóre blaszki, bo zauważyłem, że nie wstają do góry nawet na mikrometr, gdy pod nie wjeżdża ślizgacz. Nic się nie zmieniło, więc wcale nie jestem pewny, czy to sprawa tego selektora, zwłaszcza że brum występuje tylko na pozycjach phono". Przy wejściach tuner i aux jest kompletna cisza, podczas przełączania między nimi też. Popatrzyłem po lutach, są wymienione dwa kondensatory w torze equalizer amp cirquit. Oczywiście są wymienione na pałę, widzę, że powinny być identyczne, o wartości 330mF i 50V. Teraz jest jeden 330mF / 100V, a drugi 470mF / 50V. Zapewne to nie ma związku z brumieniem, ale tak nie powinno być i nawet ja to wiem. Myślę, że impuls, który idzie na kolumny podczas przełączania między pozycjami phono to też nie jest sprawa selektora, tylko problem z uziemieniem, gdzieś ginie masa. A czy za PYK podczas przełączania źródeł odpowiada ten sam problem, to już nie umiem wygdybać. Tu są zaznaczone te wymienione kondensatory: https://zapodaj.net/528a7f9ab75b5.jpg.html E: dotarłem do wątku, w którym człowiek doświadczony w serwisie udzielał rad jakiemuś z podobnym problemem. Otóż płytka, na której znajduje się mechanizm selektora, to właśnie układ preampu gramofonowego. Za połączenia sekcji phono odpowiadają akurat te dwie z czterech płytek, do których praktycznie nie ma dostępu przez stalowy daszek. Te, które odświeżyłem, to jest tuner i aux
  8. Pygarze drogi, ja nie mam co tu robić Każda z tych płytek ma 6 pinów, to daje 24 miejsca lutowania. Żeby się dostać do lutów, trzeba odkręcić całą płytkę zwaną equalizer amp cirquit board, ta misja przerasta moją wiarę we własne możliwości. Mam co prawda lutownicę, ale to tani wynalazek kolbowy z Auchan i jedyne, do czego podchodzę, to proste połączenia kablowe. Mała nadzieja w tym, że można zdjąć tę metalową maskowniczkę bez większych ceregieli, wtedy stanąłby otworem dostęp do całych płytek i wszystkich miejsc kontaktu. Nie sprawdziłem tego, otworzę kierat ponownie.
  9. Pygar, mój selektor to inna konstrukcja - wygląda tak, jak w załącznikach. Zastanawiam się, czy przy nie da się zdjąć tej mosiężnej osłony odginając ją, wtedy zyskałbym dostęp do wszystkich punktów styku. https://zapodaj.net/62f9eb582fe45.jpg.html https://zapodaj.net/7d17e9fe70177.jpg.html https://zapodaj.net/6bd227b606903.jpg.html (przepraszam, nie umiem tu włożyć inaczej obrazków - wywala mi jakiś dziwny komunikat)
  10. Zazdroszczę, jednak nie znam Przemka, a i do Wejherowa nie chcę wysyłać wzmacniacza. Chyba będę musiał się zdać na lokalnych speców, którzy ładnie wyprowadzili z problemów 517, pozdrawiam.
  11. Dzięki, Pygar. Przy włączonym do zmiany źródeł trzeba przyciszać - przy przejściach między phono mm, mc i mm2 idzie silny PYK na kolumny. Ruszanie tu nic nie da raczej, przez ten czas, od kiedy jest u mnie, czyniłem też takie próby, ale nie odniosły skutku. Przydźwięk zmieniał intensywność też przy ruchach tył-przód, czyli delikatnym naciskaniu / pociąganiu rdzenia selektora, stąd można snuć przypuszczenia o poluzowanych blaszkach albo nawet jednej z tych blaszek, które podróżują po ścieżkach na płytkach. Albo poluzowaniu tych blaszek, pod które wjeżdżają obrotowe blaszki, bo taka jest konstrukcja o ile dobrze widzę. A teraz jeszcze zauważyłem, że siła przydźwięku wzrasta, kiedy na selektorze "copy" na dole rzeskoczę z pierwszej pozycji tuner na drugą, source.
  12. Otóż zdiagnozowałem już na 100% przyczynę przydźwięku na gramofonowych wejściach - brudny selektor. Otworzyłem wczoraj maszynę, tam jest ten przerypany wynalazek - 4 płytki, każda wlutowana na 6 pinach, na bank sam się nie zabiorę za rozbiórkę, zwłaszcza że chyba o tym pisaliście, że jest ekstremalnie trudno to rozebrać i złożyć tak, by działało. Czy selektor wejść ma jakiś związek z uziemieniem? Wszystko wygląda tak, jakby po prostu była gdzieś przerwa na masie: przypinanie kabelka od uziemienia nie przynosi żadnych rezultatów. Dziwne jest to, że na jedno popołudnie buczenie ustało kompletnie. Wyłączyłem sprzęt na noc, włączyłem rano - znowu buczy. Oglądałem luty, nie ma żadnych zimnych. Bebechy są w 100% w oryginale, nie widać żadnych spuchniętych kondensatorów, black flagi nie są porozwarstwiane. Oczywiście to nie oznacza, że wszystko trzyma parametry, wiem o tym. Póki co chcę spróbować powalczyć z tym tematem, zanim wzmacniacz pójdzie na kanał. Czy jest szansa, że Deoxit na selektorze zadziała? Jeżeli tak, w jaki sposób go zaaplikować? Jak wiecie, dostępność do ścieżek na płytkach selektora jest ograniczona przez mosiężne blaszki. E: biorę pod uwagę jeszcze jedno, na płytkach selektora są mosiężne nity. Czy tym nitom zdarza się nabrać luzu? Bo może to nie jest brud, tylko sprawa mechanicznego zużycia. Obejrzałem ten mechanizm i nie chcę sobie nawet wyobrażać, że to się może zepsuć na amen, przecież nie ma opcji, żeby zastosować jakikolwiek zamiennik. Pozdrawiam!
  13. No tak, to będzie chyba to. W końcu inżynierowie się chwalili, że pre przepuszcza od 0 do 500.000Hz. Chętnie oddałbym te dolne 20Hz w zamian za poczucie bezpieczeństwa
  14. MobyDick, mam podejrzenie, dlaczego filtr tego nie wycina. W uproszczeniu to wygląda tak, jakby na tym drobnym wzniesieniu membrana szła w jedną stronę, a na spadku w drugą. Widoczne jest to, że ramię nie podąża w pełni za wzniesieniem na płycie, czyli jego ruch w osi pionowej jest mniejszy, niż "fala" na płycie. Wydaje mi się, że część tego ruchu absorbuje igła, a magnes na tę chwilę zmienia swoje położenie względem cewki, co przenosi się na ruch membrany. Moooże to jest wynik zbyt małego nacisku (ustawiłem 1,25g o ile pamiętam, czyli przy dolnej granicy sugerowanego nacisku dla tej igły), w wyniku czego cały układ jest zbyt lekki i nadreaktywny. Zaznaczam, że nie używam wyjątkowo pofalowanych płyt, mam większość w stanie ex, ale naprawdę mało która jest idealnie płaska i ma idealnie centrycznie wybity otwór. Z amplitudą ruchu głośnika też zapewne przesadziłem, to nie są jakieś skrajne wychyły na granicy bezpieczeństwa, zwłaszcza że rzadko słucham bardzo głośno. Aż chyba napiszę na forum winylowym, bo to jest niepokojąca sprawa.
  15. Chyba nie ma powodów do obaw przy moich głośnikach - to nowoczesne konstrukcje o wielkim magnesie i gumowym zawieszeniu, a wychył po centymetrze w każdą stronę nie robi na nich wrażenia, także mam nadzieję, że takie numery nie skrócą ich żywota. Dziwi mnie jedynie, że to nie ma wpływu na brzmienie. Subsonic zawsze włączony, także to musi iść powyżej 16Hz. Pygarze, takie urządzenie kosztuje KROCIE Nie wiem, może czas igłę wymienić, może się wypracowało zawieszenie cantilevera czy cuś. I tak powinienem ją wymienić, bo kupiłem razem z gramofonem, a przebieg jest nieznany. Co prawda brzmi świetnie, ale wiadomo jak jest.. jak spadek jakości jest słyszalny, to już jest dawno po czasie na wymianę. Boli mnie to trochę, bo OMB20 to koszt powyżej 600, a nie chcę iść w nic innego. Mam jeszcze Shure m97xe, ale w moim systemie jednak o piczy włos przegrywa z Ortofonem - chociaż gra detalicznie, liniowo i precyzyjnie, nie daje takiego ładnego wypełnienia. Zapewne powodem jest właśnie sztywniejsze zawieszenie, a co za tym idzie na bank jest mniej podatna na niedoskonałości płyty. Muszę dla testu zmienić system choćby na chwilę, lada dzień się tym zajmę.
×