Skocz do zawartości

2pac01

Uczestnik
  • Zawartość

    50
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0

O 2pac01

  • Ranga
    (Nie)stały bywalec

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Kobiernice

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Witajcie ponownie Od miesiąca jestem (chyba) szczęsliwym posiadaczem Audiolaba Mdac+. Powoli osłuchałem się już z nim i muszę powiedzieć, że w połączeniu z moim leciwym Onkyo A8067 dźwięk pozostawia wiele do życzenia, ale to akurat było do przewidzenia. Brakuje skali i głębi. Jest dużo wysokich tonów i niewspółmiernie słaby bas (chociaż to nie oznacza, że nie ma go wcale). Na bardzo dobrej jakości nagraniach nie jest to aż tak bardzo dotkliwe ale również odczuwalne. Brakuje po prostu rumieńców. Muzyka jest chłodna i analityczna. Efekt potęguje zwiększanie głośności. Przyszedł zatem czas na wymianę wzmacniacza a na końcu kabli (na razie jeszcze wszystko jest Melodika Purple Rain). Ponieważ do odtwarzania muzyki używam tylko i wyłącznie komputera zastanawiam się, czy zamiast wzmacniacza nie postawić na końcówkę mocy. Myślę tu o Atolu AM200 bo to granie już słyszałem lub ewentualnie Audiolabie 8300xp czy wreszcie Roksanie K3 PA. Co myślicie?
  2. Nareszcie udało spłacić się kolumny i jest powietrze na nowe zakupy Przemyślałem sprawę wzmaka i zostaję przy Arcamie A39. Atoll in200 oraz Roksan k3 to wzmacniacze miłe i efektowne. Dużo basu. Jednak ja basu mam pod dostatkiem. 22.5cm głośnika basowego sprawia, że ten element nie staje się najważniejszy. Arcam jest za to bardzo detaliczny. Wyciąga średnicę. Pokazuje wszystkie te smaczki na których najbardziej mi zależy a przy tym trzyma górę w ryzach. Arcama odsłuchiwałem bezpośrednio z Atollem i to co najbardziej mnie zadziwiło to porządek na scenie. To tak jakby nagle poprzestawiać muzyków w orkiestrze Zostaje jeszcze dac. Miał być irdac 2 ale ostatnio coraz częściej przemawia do mnie Audiolab mdac+ oraz Matrix x sabre. Budżet troszkę większy niż zakładałem ale co tam... (Nie)stać mnie I teraz sakramentalne pytanie. Co myślicie o takim połączeniu? Niestety nie mam możliwości przesłuchania takiego zestawu w mojej okolicy więc w grę wchodzi tylko wypożyczenie.
  3. Witajcie, Jak w temacie. Czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć jaka jest różnica pomiędzy starszym se a nowszym signature? Czy warto polować na nowszy egzemplarz czy jednak zostać przy starszym?
  4. Jedyne doświadczenie z kartami mam tylko przy okazji Nada 356 i tam w stosunku do zewnętrznego przetwornika różnica była ogromna na plus dodatkowego urządzenia. W Atollu na plus jest na pewno dużo lepsze zasilanie niż a irdacu. In300 zaspokoił by moje pragnienia i potrzeby w 100% ale to 13000 mnie przeraża. IN200 z Dac100 to połowa tych pieniędzy a drugi klocek mi nie straszny
  5. A czy ktoś może mi odpowiedzieć czemu Atoll w dacu 100 postawił na lepsze parametry sygnału przez wejście optyczne a nie usb? To wygląda na samobójstwo bo przecież złącze usb jest praktycznie w każdej elektronice a optyczne nawet w laptopie nie jest oczywiste. Zastanawia mnie też jak to wpływa na subiektywne odczucia podczas odsłuchu. Czy ograniczenie do 96kHz jest słyszalne? Jestem właśnie w trakcie zakupu daca i rozważam już tylko Atolla i Arcama irdac II. Wybór daca będzie też determinował wybór wzmacniacza. Jeśli Atoll to do tego in200 a jeżeli Arcam to w zestawie z a39. Przy podobnej cenie Arcam możliwościami wręcz deklasuje Atolla: konwersja PCM do 24/384 oraz DSD128, odbiornik Bluetooth, gniazdo słuchawek. Dokładamy zasilacz Tomanka za kilka stówek i mamy na kilka lat spokój. A może się mylę?
  6. Pamiętajcie ludzie... apeluję... kupujcie dobre głośniki albo kolumny bo inaczej nie będzie niczego...
  7. 2pac01

    Arcam a39 czy Roksan Kandy K3

    Jest jeszcze NAD c388 ale póki co mało informacji znalazłem na jego temat. Roksan kusi rozmachem i basem a takze aptx który by posłużył do chwili dozbierania kasy na daca. I bylby to wybór idealny gdyby nie fakt, że ze względu na charakter brzmienia chowa detale. Natomiast Arcam jest naprawdę spoko a ewentualne niedostatki basu mozna by dołożyć irdac'iem. Koniec końców to jednak firmowy duet.
  8. 2pac01

    Arcam a39 czy Roksan Kandy K3

    Witajcie, Mam dylemat czym napędzić moje Cantony ergo 695. Po wielu poszukiwaniach zawęziłem swoje poszukiwania do Arcama a39 i Roksana K3. Z uwagi na dość specyficzne kolumny chciałbym aby piecyk nie eksponował mocno góry ale jednocześnie dał odrobinę ciepła tak istotną przy moim ulubionym bluesie i reggae. Cantony mają, jeśli tylko da im się przyzwolenie, tendencję do potężnego basu. Chciałbym tego uniknąć. Bas ma być dodatkiem a nie grać pierwszych skrzypiec. Istotna jest dla mnie szeroka scena, dobra słyszalność średnicy, detaliczność, poczucie mocy zestawu ale przy tym ogłada. Do wzmacniacza będę musiał dodatkowo dopasować jakiegoś Daca. Arcama a39 niestety nie słyszałem ale wielokrotnie odsłuchiwałem jego mniejszego brata a29. Przy Dynaaudio x36 i Tannoy XT8f zrobił na mnie naprawdę bardzo dobre wrażenie. Jest dokładnie taki jak lubię, chociaż brakuje mu odrobiny tego rozmachu i gęstości, która być może troszkę koloryzuje ale za to sprawia wiele frajdy. Nie chcę powiedzieć, że jest zimny ale raczej analogiczny. W brew powszechnej opinii nie brakuje mu basu. Co do Roksana to miałem okazję posłuchać go u chłopaków w s4studio w zestawie z jakimiś Magnatami ale dziś już nie pamiętam modelu. Pamiętam natomiast jego granie: gęstę, mocne i potężne. To mogłoby się fajnie zgrywać z Cantonami ale mam obawy czy bas nie będzie tutaj przeszkadzał. Nie chcę aby to brzmiało jak JBL Studio. Najgorsze jest to, że mimo dużych różnic oba te modele podobają mi się prawie tak samo. Niestety nie mam możliwości porównania ich przy jednej sesji odsłuchowej dlatego jestem ciekaw waszych opinii.
  9. Chord to 6000 a tyle nie mam
  10. No właśnie... I teraz prosta kalkulacja: nowy Matrix to 7500zł, nowy Irdac 2000zł i zasilacz od Tomanka za kilka stówek. Używka Matrixa prawie niemożliwa do zdobycia a stary model do wyrwania z bólem za 3500zł. Atolla in100 słuchałem i ma podobne tendencje do podbijania basu jak xt8f. Gra masywnie, nie żałuje basu ale wypada dużo lepiej od Nada. Daca nie słuchałem. Może zestaw Atolla to jakieś rozwiązanie?
  11. Już mu się przyglądałem bo ma świetne recenzje ale ta cena... Mogę wydać max 2000zł no i obudowa musi być koniecznie czarna. Dzięki za dobre słowo Ogólnie uważam, że Canton w Polsce jest mocno niedoceniany. W niewielu miejscach można ich posłuchać a jak już jest to albo z tych tańszych serii albo w najmniejszych rozmarach. Zauważyłem też, że sprzedawcy raczej niechętnie do nich podchodzą. Miałem okazję, dosłownie moment przed zakupem posłuchać niby wyższej serii Vento a dokładnie modelu 876 i tutaj naprawdę brakuje tego basu. Także jeśli Canton to tylko duży
  12. I tu Cię zaskoczę... wcale ich nie słuchałem przed zakupem. Kupiłem w ciemno. Po prostu nikt ich nie ma na stanie. Ten model wychodzi jeszcze od czasu do czasu i można go ustrzelić w sklepach Denona. Podobnie zresztą jak Chrono 509.2 DC. Tych ostatnich miałem okazję posłuchać z Denonem 1600. To mi pozwoliło poznać mniej więcej brzmienie Cantona. Czytałem też bardzo obszerny wątek na www.hifi-forum.de gdzie były porównywane 690/695 i jakiś jeden mniejszy model. Tam wskazano właśnie, że 695 to absolutnie najlepsza kolumna Cantona, zupełnie inna brzmieniowo. Metaliczna i owszem ale przy tym ciepła dokładnie wtedy kiedy jest taka potrzeba (głośnik 22.5cm). I ja to absolutnie potwierdzam. Oparłem się też o opinię ludzi ze sklepu hifi z Bielska, który poświęcili mi bardzo wiele czasu i udostępnili masę sprzętu do odsłuchów. Kiedy im powiedziałem, że 695 znowu są w sprzedaży to powiedzieli od razu: Bierz w ciemno bo w tych pieniądzach nie znajdziesz nic lepszego tylko będziesz musiał zrównoważyć je tonalnie czymś ciepłym. Muszę powiedzieć, że głównym powodem dla którego postanowiłem nabyć tak specyficzne i trudne kolumny jest ich złożoność. Bardzo zależało mi aby móc eksperymentować z dźwiękiem. Za każdym razem być zaskakiwanym czymś nowym. To zakup na lata i dobrze jeśli dźwięk szybko nie spowszednieje. Wymieniając poszczególne elementy zestawu można otrzymać naprawdę bardzo różnie grający system. Chodzi o to, żeby mieć w tym wszystkim trochę zabawy i móc co jakiś czas coś odkryć... gonić króliczka ale jednocześnie nie być ograniczanym przez kolumny. Mieć solidną podstawę. Dla mnie absolutnym mistrzostwem w Cantonie jest detaliczność a zaraz potem góra. Mocno zaznaczana ale bardzo przyjemna. Tego właśnie brakowało mi od samego początku poszukiwań. Jeżeli ta góra już była to najczęściej krzyczała niemiłosiernie jak w Klipschu albo była lodowata jak z Monitor Audio. Porównując Ergo do Tannoya, z którym jestem najlepiej osłuchany i przez dłuższy czas był moim faworytem to jest on po prostu nudny. Ma lekko podbity bas co powoduje, że gubi detale. Daje szeroką scenę, ścianę masywnego i naprawdę dobrego ale jednak przewidywalnego dźwięku. Canton jest inny. Żeby się do niego przekonać trzeba poświęcić mu trochę czasu. Większość kolumn jakich słuchałem to konstrukcje miłe i dla ucha. Raczej ciepłe i cukierkowe. Ja bym to porównał do sytuacji kiedy słuchamy czegoś z włączoną funkcją loudness i nagle ją wyłączamy. Czegoś brakuje, brzmi słabo... ale czy na pewno? Dlatego ważne było, żeby troszkę odpocząć od odsłuchów i spróbować czegoś zupełnie nowego. Canton gra bardzo szeroko, raczej jasno, czuć przeogromną moc ale dobrze kontrolowaną i prawie cały trzymaną w ryzach. Bas jest naprawdę masywny i doskonale wyczuwalny jednak precyzyjny i stanowi idealnie wyważone dopełnienie jeśli nie ma być celowo wywołany do tablicy. Kiedy pojawia się blues i partie gitary basowej lub riddimy wysuwają się na pierwszy plan to już nie są przelewki. Tannoy przy nich to pikuś. Kolumny zamieniają się w istne monstrum, gęstnieją ale nie na tyle aby stracić precyzję i detaliczność. Metaliczność z kolei powoduje, że np w nagraniach jazzowych pięknie wybrzmiewają poszczególne struny gitar. Talerze to wreszcie talerze. Metaliczność pojawia się dokładnie tam gdzie powinna. Wpływa na ilość słyszalnych detali. Podkreśla i nawet przez moment nie jest natarczywa czy męcząca. Przeglądałem ostatnio wątki z dacami w okolicach 2000zł i póki co najciekawiej zapowiada się AUDIOLAB M-DAC.
  13. Postanawiam odświeżyć temat i napisać jak to wszystko się skończyło i co dopiero się zaczęło. Nad i dac odeszły w zapomnienie. Słuchając kolejnych zestawów i jednocześnie dojrzewając uczyłem się słuchać. Nad mimo, że początkowo zrobił na mnie bardzo duże wrażenie dość szybko mnie znudził. Grał miło i sympatycznie ale scena i detale pozostawały daleko w tyle. Dac CA 100 temu wszystkiemu nie pomagał. To w zasadzie mydlane granie bez polotu i finezji. Przez ostatnie miesiące miałem okazję słuchać różnych kolumn z troszkę wyższej półki: Focale, Dynaaudio, Tannoye czy włoskie Sonus Fabery. Udało się także liznąć nowych wzmacniaczy: Naima, Arcama, Atolla, Roksana. Z kolumn ostatecznie wybierałem już tylko pomiędzy Tannoyem xt8f a czeskim Acoustic Quality Labrador 28 MKIII. Te ostatnie kolumny w Polsce są mało znane ale muszę powiedzieć, że naprawdę kapitalne. Trzeba je dość szeroko rozstawić a wtedy biją xt8f detalem i sceną. Sluchałem ich z Arcamem a29. Los jednak spłatał mi figla i kupiłem... uwaga... nowe Cantony Ergo 695DC. Ich dźwięk mnie kompletnie zaczarował. To zupełnie inne granie niż dotychczas słyszałem. Dźwięczne, lekko metaliczne, kryształowe, bardzo zrównoważone i dostojne ale kiedy potrzeba basu to jest on dokładnie tam gdzie ma być. Ponieważ całą kasę wydałem na kolumny, póki co chodzą na pożyczonej starszej od węgla integrze Onkyo. Od początku ustawiałem się pod DACa i chciałbym od niego zacząć. Kupić coś (może być używane) w przedziale do max 1500zł. Z racji takiego a nie innego brzmienia kolumn fajnie by było,gdyby jeden z elementów zestawu troszkę ocieplał brzmienie ale nie wiem do końca czy to powinien być dac. Chyba ostateczne brzmienie nadam wzmacniaczem. Co do tego ostatniego to celuję w coś detalicznego, lekko ocieplonego i z szeroką sceną. Bardzo podoba mi się brzmienie Arcama a29 (zupełnie nie rozumiem czemu panuje jakaś zafałszowana opinia o tym, że gra sucho i ma niedostatki basu) ale nie wiem czy do tych kolumn nie lepszy będzie a38/39. Jednak to najbliższa przyszłość. Póki co potrzebny mi przetwornik. W zasadzie chyba najlepiej gdyby grał liniowo ale detalicznie i z szeroką sceną. Jeśli troszkę ociepli to chyba nic złego się nie stanie. Macie jakieś propozycje? Słuchałem ostatnio Heel Dactilus III i grał bardzo sympatycznie chociaż ciężko i z rozmachem.
  14. No i Heco pojechały w siną dal... ulżyło mi powiem szczerze. Postanowiłem też skorzystać z zaproszenia kolegów z Oświęcimia i wybrałem się na odsłuch wspomnianych Quantumów i Tannoya. Tych pierwszych niestety zabrakło bo się sprzedały ale Tannoye były. Zacząłem jednak od Elaca model chyba Uni Fi UF5. Po raczej słabych Debutach F6 bardzo miłe zaskoczenie bo całkiem fajne wykonanie a matowy czarny lakier wyglądał bombowo. W zasadzie grały dokładnie tak jak lubię i z taką siłą na jaką same wyglądają czyli... przeciętną. Nie ma się do czego przyczepić ale brakuje im tego błysku i przede wszystkim rozmachu. Po raz kolejny przekonuje się, że rozmiar ma jednak znaczenie. Oczywiście nie można przeginać w drugą stronę. Piszę o tym ponieważ udało się także zapoznać z brzmieniem potężnych Magnatów Signature i tutaj znów zdziwienie... nic szczególnego. Może to kwestia "słabego" NADa 356? Znowu poprawnie, miło i sympatycznie ale... słuchając ich włos się jeży na głowie. Mając świadomość jak wielką mocą dysponują i co się może stać gdy gałka volume powędruje chociażby na godzinę 12 sprawia, że to bardzo interesujące przeżycie. I co najciekawsze czuć tą moc nawet na minimalnym poziomie głośności. W tym wszystkim znalazły się jeszcze Quantumy 727 jako, że są już bliższe mojej kieszeni, jednak grały strasznie ostro i konturowo... zimno. Basu im nie brakowało ale był bezpłciowy. To wszystko jednak nie ważne. Ważne że usłyszałem Tannoya Revolution XT 8F. W zasadzie napiszę tylko, że się zakochałem. Grają po prostu przepięknie ale największym zaskoczeniem był dla mnie bas. Już nawet nie chodzi o to jaki on jest ale o to jak się rozchodzi. Tego się nie da opisać. Jest po prostu mocny ale delikatny, niezbyt szybki ale pewny i dokładny a delikatność wybrzmienia po prostu nieziemska. Wypełniał całe pomieszczenie odsłuchowe ale nie czułem go w nogawkach. Nie męczył. To coś jakby zanurzać się w chłodnej, bystrej wodzie w upalny dzień i zamiast paraliżu, czuć delikatne uderzenie zimna po ciele... przyjemny chłód i ulgę... tak właśnie grają... Tylko ta cena... ehhhh... Myślę, że na dzień dzisiejszy to właśnie takiego brzmienia będę poszukiwał. Postanowiłem też delikatnie podnieść budżet i przeznaczyć na kolumny do 3500zł. NAD 356 i Dac CA na razie zostają.
×