W tranzystorach sprawa jest prosta. Podłączenie głośnika o niższej impedancji do wyjścia przeznaczonego dla wyższych impedancji powoduje przeciążenie końcówki mocy i może doprowadzić do jej spalenia. Głośniki o wyższej impedancji można podłączać śmiało kosztem mniejszej mocy wzmacniacza.
W przypadku wzmacniaczy lampowych jest to bardziej skomplikowane. Ciężko znaleźć wyczerpujące informacje na ten temat w internecie więc poniżej zamieszczam co udało mi się ustalić po przejrzeniu paru polskich i angielskojęzycznych forów. Może komuś się przyda. Jakbym pisał głupoty to mnie poprawcie.
Najgorszym możliwym stanem pracy dla wzmacniacza lampowego jest brak podłączonych głośników. Impedancja wyjściowa jest wtedy nieskończona więc prąd teoretycznie dąży do nieskończoności. Stąd przyjmuje się, że odwrotnie niż w tranzystorach, głośniki o niższej impedancji podłącza się do gniazd przeznaczonych dla impedancji wyższych. Ma to gwarantować niższy prąd wyjściowy transformatora (i też niższą moc) więc większe bezpieczeństwo. Tylko, że to wszystko zależy od budowy samego wzmacniacza i użytych lamp.
Najpierw należałoby znać charakterystykę impedancji głośników w funkcji częstotliwości aby poznać rzeczywistą impedancję naszych kolumn. Z testów na Audio widać, że nawet drogie kolumny opisywane przez producenta jako 8 omowe, są niejednokrotnie bliższe impedancji 4 omów. Może to man rzucić więcej światła do których wyprowadzeń podłączać głośnik. Następnie należałoby znać przekładnię transformatora głośnikowego we wzmacniaczu. Pozwoli nam to określić impedancję strony pierwotnej trafa, widzianej przez lampę. Dalej potrzebujemy charakterystykę mocy / zakłóceń harmonicznych w funkcji rezystancji obciążenia dla naszych lamp. Przykładowa charakterystyka dla jakiejś pentody poniżej:
Widzimy z niej, że najniższe zakłócenia wzmacniacz generuje przy impedancji 6000 om. Największą moc osiąga zaś dla impedancji 7600 om. Załóżmy, że nasz wzmacniacz jest zaprojektowany do pracy z rezystancją 6000 om więc dla 8 omowych kolumn podłączonych do 8 omowego gniazda przekładnia trafa jest około 27,4 : 1 (38,7 : 1 dla 4 om głośników na 4 om gnieździe). Jeśli do 8 omowego gniazda podłączamy 6 omowe głośniki, przesuwamy się na powyższej charakterystyce w lewo do około 4500 om. Moc wzmacniacza spada, rosną zakłócenia. Jeśli do 4 omowego gniazda podłączamy 6 omowe głośniki, przesuwamy się na powyższej charakterystyce w prawo do prawie 9000 om. Moc wzmacniacza chwilowo trochę rośnie wraz ze wzrostem impedancji, potem spada. Znacząco rosną za to zakłócenia. W obydwu przypadkach powinniśmy być jednak bezpieczni. Dla innych lamp charakterystyka ta może być inna albo wzmacniacz może być zaprojektowany do pracy z niższą mocą (niższą impedancją obciążenia). Wtedy zwiększenie impedancji może znacznie obciążyć trafo i je spalić.
Jak już zostało powiedziane nie istnieją głośniki które mają impedancje znamionową dla całego spektrum swoich częstotliwości. Więc wzmacniacz będzie generował różne wartości zakłóceń w zależności od odgrywanej częstotliwości. Dla najlepszej jakości dźwięku powinniśmy jednak szukać głośników które są możliwie najbliżej częstotliwości znamionowej w jak najszerszym paśmie.
A wracając do głównego tematu... Nie jestem pewien czy Siesta Front zagra w większym pomieszczeniu tak samo dobrze jak Siesta Sat w mniejszym. Jako że i tak muszę kupić głośniki, można skorzystać z okazji i przejść poziom wyżej :). Do gry wchodzą dzisiaj jeszcze FYNE AUDIO F501 bo w teście napisaliście, że super brzmią instrumenty strunowe i fajne wokale, oraz PYLON AUDIO Diamond 25. Co myślicie?