Skocz do zawartości

MacP

Uczestnik
  • Zawartość

    21
  • Dołączył

  • Ostatnio

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Warszawa

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Przejrzałem też tę część dyskusji, ciekawa tyle że algorytm nie zmyśla niczego między próbką 400 a 1000. To się owszem, często zdarza na fetyszyzowanych przez wielu płytach CD, jakoby o wiele lepszych od plików, gdzie z powodu rys, czy uszkodzeń samego nośnika (płyta CD jest o wiele wrażliwsza na uszkodzenie od strony napisów, nie od dołu, sam nośnik jest ułamki mm pod powierzchnią) trzeba uzupełniać relatywnie gigantyczne próbki. W ostateczności słychać trzask. Przy upsamplingu algorytm uzupełnia coś między próbką np. 22.345 a 22.346, które dzieli odległość 0,0000227 s czyli 22 mikrosekundy. To za mało, by w tym czasie zaszło jakieś zjawisko akustyczne, które może zostać przeoczone, czy utracone, zresztą w nagraniu 44 kHz i tak go tam nie ma, więc tym bardziej nic nie tracimy. Prawie dziewięciokrotna Interpolacja do 384kHz (tyle robi K13 - to zresztą wartość OS przyjmowana dla próbkowania 48kHz, wtedy jest to ośmiokrotność) rzeczywiście tylko więc "wygładza schodki", nic nie dodaje, niczego też nie ujmuje, ale za to w przypadku K13 i jego zasady działania pozwala pracować układowi DAC bardziej komfortowo, z mniejszą ilością niepożądanych artefaktów, jak aliasy i zakłócenia kwantyzacji powstające przy konwersji - są wtedy przesunięte daleko powyżej pasma słyszalnego. To pozwala zastosować łagodny filtr analogowy na wyjściu, zamiast ostrego filtra blisko 20 kHz, co zmniejsza zniekształcenia fazowe i amplitudowe w paśmie audio. A więc to nie służy i nia ma słuśzyć "dodawaniu fejkowych szczegółów" (bo oczywiście nie może), tylko lepszemu "czyszczeniu ze śmieci". Dlatego też chociaż tryb NOS jest dość charakterystyczny i może się podobać (jak dźwięk lampy, której pomiary doprowadzają Amira do depresji), to dla mnie tryb OS w tym urządzeniu brzmi po prostu równie naturalnie, ale precyzyjniej i raczej przy nim pozostaję.
  2. Testuję to urządzenie i na tle typowych Sabre itp. jest rzeczywiście bardziej miękkie mniej analityczne, ale ma kilka ciekawych cech. Widać to szczególnie, gdy słucham dobrych nagrań z udziałem instrumentów akustycznych. Np. Sonaty różańcowe Bibera (nie, nie Justina) z genialną Rachel Podger, które na Tidalu są 192/24. Na wielu DACach brzmienie skrzypiec ma taki „nalot”, trudno to opisać- takie jakby uwypuklenia niektórych alikwotów, „pogrubienia”, myślałem, że to kwestia nagrania, ale na K13 ten efekt znacząco zniknął. Chyba po raz pierwszy słyszę tylko wibrację struny, i tę charakterystyczną ziarnistość cząsteczek kalafonii na końskim włosiu pocieranym o baranie kiszki (Rachel gra na skrzypcach barokowych, oczywiście). Podobnie trąbka śp. Stańki na pięknie zrealizowanym albumie September Night, ostanim... – tam też wszelkie oddechowe faktury trąbki są idealnie czytelne, a instrument ma swoje b. konkretne miejsce i plastykę bryły. A więc mimo tej miękkości i lekkiego ocieplenia nie brakuje szczegółów. Bas z monitorów Ushera SD-500 chyba po raz pierwszy uznałem za „pełny”, wcześniej zdarzało mi się westchnąć do podłogówek, lub dopuścić zbrodniczą myśl o jakimś subie. Wśród wad wymieniłbym marnego pilota. Niby drugorzędny dodatek, ale używam często. Przyciski zmiany głośności działają z bardzo słyszalnym klikiem, a że zmienia się ją dość często, to jest to męczące i irytujące, trudno mi się do tego przyzwyczaić. Ale zupełnie fatalnym pomysłem jest umieszczenie na pilocie przycisku, który wyłącza preamp (skądinąd tu dobry, analogowy!) i daje od razu głośność na 100%! Mam mocną, 200-watową końcówkę na Purifi i przy dynamicznym utworze to jest patent na spalenie głośników, a nacisnąć to można całkiem przypadkiem. Wiele innych urządzeń ma tę funkcję minimalnie zabezpieczoną – trzeba potwierdzić drugim guzikiem, albo przytrzymać kilka sekund. Albo po prostu nie ma tego na pilocie bo i po co?! Zmiana konfiguracji ze integry na końcówkę lub odwrotnie to zazwyczaj rzecz jednorazowa raz na jakiś czas, można to ustawić w menu, kto wpadł na durrrrrny pomysł, by to dawać na pilota?? A tu nie – jedno dotknięcie i masz full głośność. Za to do przełączenia między OS/NOS trzeba padać na kolana i gmerać w menu mikrowyświetlacza. Fiio postarało się o apkę sterującą bluetooth, ale nawet w niej nie ma tej funkcji, mogę za to wybrać 100 idiotycznych ustawień kolorków gałek i górnej szybki (każdy inny, jak ktoś lubi choinki, oczywiście mam wyłączone na stałe).
  3. Też dostałeś kiedyś rekomendacje niemieckiego rapu chociaż słuchasz raczej skandynawskiego jazzu? Tidal lubi to! 🙂 Wszyscy trochę narzekamy na rekomendacje Tidala , Spotify (tu nieco lepiej chociaż nie idealnie), czasem jesteśmy zadowoleni. A jakie jest Twoje zdanie? Weź udział w naukowej, niekomercyjnej ankiecie na temat rekomendacji w mediach streamingowych (także VOD), bardzo pomożesz w pracy magisterskiiej. To zajmie kilka minut i może być interesujące! Jeśli wyniki ułożą się sensownie, to wrzucę je tutaj, to może być ciekawe dla nas wszystkich. https://forms.gle/zCrC8pfWdvwv1h358
  4. Słuchałem BT na jednym i drugim wzmacniaczu i nie zauważyłem jakichś uchybień, było bardzo dobrze, ale szczerze mówiąc nie porównywałem ich jeden do jednego, przypuszczam że są takie same. To dla mnie nie jest preferowane połączenie, czasem na przykład gdy jakaś muzyka która mnie interesuje jest tylko na YouTube, to uruchamiam BT, ale jakoś nie analizuję wtedy zalet dźwięku. 🙂
  5. Obawiam się że bardzo tani dac r2r typu FiiO to marketing 🙂 kupiłem tego F11, poeksperymentowałem na wiele sposobów i nie doznałem jakiejś iluminacji. Niestety, sama technologia konwersji nie decyduje o finalnym efekcie. Na przykład DAC wbudowany w tym omawianym AO300 lub H1 RAW ma tryb NOS i gra to bardzo przyzwoicie, na przykład w Wiimie włączam upsampling 192 z wyjścia coaxial i tak zasilam DACa w tym trybie. Efekt jest całkiem przyjemny, bardzo wątpię czy zabawa z dodatkowym DAC (plus wszystkie te kable) da jakikolwiek zysk. Bądźmy szczerzy: nie w tych budżetach. Jakieś ożywcze subtelności da się usłyszeć na znacznie wyższych pułapach cenowych ze znacznie droższymi kolumnami. Bawcie się chłopcy jak chcecie, (byle grzecznie), ja po bardzo wielu eksperymentach zostaje na razie przy zestawie RAW H1 i WiiM Ultra, w połączeniu coaxial. Alternatywnie mam też połączenie analogowe przez RCA i czasem je wybieram w konkretnych przypadkach (na przykład bardzo cicho nagrana klasyka, którą w tym połączeniu da się słuchać głośniej). Na jakiś czas zawieszam kolejne zmiany sprzętu, bo to brzmienie po prostu mi się bardzo podoba. I wygrało z kilkoma droższymi kombinacjami. Myślę że za lepiej trzeba zapłacić duuuuuużo więcej. Może kiedyś.
  6. Nie słyszałem AO200, ale podejrzewam że ma taką samą sygnaturę jak AO300 który znam w wersji MK2 (A40 to jego klon chyba jeden do jednego) oraz RAW H1. Mimo że ten H1 jest niemal identyczny z AO300, to jednak jest pewna istotna różnica: w połączeniu cyfrowym H1 gra zauważalnie ciszej, podczas gdy na AO300 poziom głośności z wejść cyfrowych i analogowych jest zbliżony. Pan Pacuła chwali brzmienie AO200 przez wejścia analogowe zbalansowane (ten model nie ma DAC), więc to zapewne optymalny wybór dla kogoś kto ma dobrego DACa z wyjściem XLR. AO300 może odrobinę ustępować "po analogu" przez RCA, ale nie sądzę by było to niebo a ziemia. Jego wbudowany DAC na układzie Cirrus też wcale nie jest zły. Tak więc wybór to przede wszystkim kwestia założeń funkcjonalności. Brzmienie jak sądzę różni się raczej subtelnie, ale może warto porównać.
  7. Bo AO200 tym się różni od AO300, że jest w pełni analogowy, nie ma DAC Za to jest zbalansowany (AO300 nie ma wejść XLR).
  8. No więc miałem również ten wzmacniacz i przyznaję, że jest to jeden z killerów, ale jak dla mnie ta rodzina SMSL na Infineonach, o której piszę jest killerem ZA-3 🙂 nikt oczywiście nie musi mi wierzyć na słowo (i w różnych systemach też może być z tym różnie), ale jeszcze raz zachęcam, by to po prostu sprawdzić. Serio można się zdziwić.
  9. Bo pytanie dotyczyło wzmacniacza Wiim AMP który miałem i znam, i według mnie te wymienione w moim poście są po prostu brzmieniowo znacząco lepsze. Bardziej naturalne, plastyczne, niemęczące. Przerobiłem też te wymienione, których wspólnym mianownikiem był chip Texas Instruments i chociaż brzmienie było całkiem dobre i efektowne, to jednak trochę kliniczne, suche. Akurat mi podeszły te wzmacniacze na Infineon, których na rynku nie ma dużo (klony wymienionych robi też Loxije). A konfiguracja z streamerem Wiim jest po prostu funkcjonalna i w tym budżecie brzmieniowo będzie całkowicie wystarczająca. Co do DAC zawsze można eksperymentować (w nieskończoność), ten Fosi to taki przykład, który może się dobrze sprawdzić. Dla mnie wystarczający był ten wbudowany w AO300, podobał mi się zwłaszcza wariant w którym podniosłem próbkowanie wyjścia coax Wiima do 192 i wykorzystałem tryb NOC w DACu wzmacniacza. Eksperymenty z tymi klockami nie są drogie i według mnie zdecydowanie warto popróbować.
  10. Przepraszam, nie zauważyem, że cytuję cytat z wnętrza posta i będzie przypisany Tobie ale mam nadzieję, że też byś się zgodził z tezą
  11. Tak, raz jeszcze potwierdzam - DUŻE, pozytywne zdziwko Bo gra nie tylko poprawnie pod niemal każdym względem, ale przede wszystkim b. przyjemnie, eufonicznie, co nie znaczy "kluchowato". SMSL, jak to oni zrobił całą "rodzinkę" tych wzmacniaczy, w których część analogowa jest w zasadzie tożsama, a więc i brzmienie będzie b. podobne lub identyczne. AO200 Mk2 ma podniesioną moc 2x85W względem podstawowego. wejścia tylko analogowe, w tym zbalansowane (jest jakiś port USB nie wiadomo po co, chyba do grania MP3 z pendrive'a?) AO300 - w zasadzie to samo, tylko z DAC na Cirrus Logic, całkiem przyzwoity, ma tryb NOS - zauważyłem, że jak sie upsampluje sygnał z z Wiima po coaxialu do 192kHz to w trybie NOS gra to bajkowo, na tej częstotoliwości próbkowania niemal nie wystepują artefakty związane na ogół z tryben NOS). Ma HDMI Arc (ale bez obsługi CEC, a więc nie regulujemy pilotem od TV). RAW-HA1 - chyba 1:1 identyczny jak AO300, ale z lepszym, ładniejszym wyświetlaczem i kilkoma usprawnieniami (np. zapamiętuje ostatni poziom osobno dla każdego wejścia)
  12. I Wiim, i Fosi bazują na tym samym chipie TI TPA3255, which is not a bad thing - ale wszystkie wzmacniacze na nim brzmią trochę podobnie, przerobiłem kilka i po początkowych zachwytach ("takie małe i tak gra!") zacząłem miec wątpliwości. Brzmieniu brakowało (dla mnie) wypełnienia, plastyczności, scena dźwiękowa bywa duża ale wypełniają ją raczej sylwetki z dykty, nie bryły. Aż przeczytałem tę recenzję - nie mogłem najpierw uwierzyć, sam p. Wojciech Pacuła, recenzent klocków hi-end pochylił się nad budżetowym chińskim drobiazgiem, i jeszcze się nim zachwyca? Porównuje do dobrej lampy? I to nie w prima aprilis?? Myślałem najpierw, że to jeden z pięćdziesięciu chińskich wzmacniaczy na tanim w zakupie i implementacji TI (które budzą euforię Amira swoimi cudownymi pomiaramia i SINADami), ale nie - tam siedzi nowszy, niemiecki Infineon MA5332 jako wzmaczniacz mocy klasy D. A do tego jest sterowany analogowo, drabinką, a nie "na łatwiznę" cyfrowym tłumikiem w chipie DACa. Podobnie w niemal bliźniaczym AO300, który jednak ma DAC (Cirrus, niezły) oraz HDMI Arc. Oba te b. niepozorne, łatwe do przeoczenia wzmacniacze (mają też bliźniaka Loxije A40 i na tym chyba koniec na tym chipie Infineona), jak dla mnie pobiły i pozamiatały wszystko na TPA3255. Brzmienie ożyło, dało namiastkę analogu, dało radę kolumnom Fyne F501SP o wiele łatwiej niż te rzekomo 100-300 watowe na papierze maluchy z zasilaczem jak od starego laptopa. To moje zdanie i oczywiście mogę się mylić. Wiele też zalezy (jak zawsze) od kolumn - Fyne są dość detaliczne i po jaśniejszej stronie, być może z ciemniejszymi kolumnami lepiej jednak sprawdzi się TI, czy Hypex, jako bardziej "suche". Ale bardzo gorąco polecam wypróbowanie, można zakończyć poszukiwania. Wg mnie streamer Wiima połączony cyfrowo z AO300, albo DAC Fosi analogowo z AO200 (to może być strzał w dziesiątkę), to wiele lepsze rozwiązanie niż cokolwiek na TI, do ktorych sie trochę zraziłem po wielu próbach.
  13. ....tymczasem mam "zwykłego" Wiima Pro, bez plusa, i jego system korekty akustyki w pierwszej wersji beta mnie nie zachwycił, różnice w dźwięku były bardzo niewielkie i wcale niekoniecznie na plus. Teraz najwyraźniej coś poprawili, bo korekta modów basowych zrobiła się całkiem efektywna, nie gorsza niż na przykład w RoomPerfect. Dirac to jednak inna para kaloszy, bo bada również efekty fazowe, i zmienia w dźwięku sporo więcej (też wcale nie zawsze na subiektywny plus). Używam Wiima jako transport połączony cyfrowo z dac, po tym torze ta korekta też jest efektywna. To urządzenie jest naprawdę genialne w swojej (i wyższej) cenie. Ale oczywiście jestem ciekaw, co pokażą nowości BS.
  14. Opisy brzmią obiecująco, aczkolwiek zawsze boję się trochę tych "future updates", odkąd kupiłem iFi Zen Stream licząc bardzo na Chromecasta, anonsowanego tak właśnie. Niestety, niektóre serwisy do muzyki klasycznej, jak bardzo dobry Idagio, czy Apple Music na Androida streamują tylko przez ten protokół. No i się nie doczekałem... Podobno to z winy Google'a który nie miał czasu na takie duperele jak certyfikowanie jakiegoś Zena. Z Dirac jest nieco inaczej, bo w końcu to im zależy na sprzedaży licencji (podejrzewam że w Bluesound będzie po prostu do dokupienia za standardowe 100 €, w najlepszym razie opcja z niepełnym pasmem za free). Plus wydatek na mikrofon. Ale to może się opłacić, bo na rynku trochę brakuje streamera lub preampa z Dirac. NAD C658 jest już trochę przestarzały i brzydki jak noc. Dziwi mnie polityka Arcama, który opanował ten system we wzmacniaczu SA30 (i tych nowszych), ale nie implementuje go w swoich skądinąd chwalonych streamerach, chociaż to byłby hit i odróżnienie od konkurencji. Tak samo Lyngdorf mógłby przecież wypuścić coś bardzo podobnego do TDAI 1120, tylko bez końcówki mocy, jako preamp sterujący z ich niezłym Roomperfect. Ale jakoś nie wypuszcza...Także Chińczycy produkujący co kwartał 150 nowych urządzeń nie tykają korekty akustyki, chociaż przecież Dirac swoje licencje po prostu sprzedaje każdemu chętnemu, a dostosowanie sprzętowo-programowe nie może być trudne, w tych wszystkich programowalnych układach. Więc rozważę całkiem poważnie któreś z tych urządzeń, ale dopiero gdy ten Dirac pojawi się w nich na serio
  15. Dzięki! Miałem przez pewien czas Zena i nie podzielałem tych zachwytów jakie wylewali nad nim recenzenci. Robi to, co ma robić transport i w tym jest niezły (pomijając niedostatki funkcjonalne i słabą aktualizację softu), ale czy te wszyskie femtoclocki i izolacje galwaniczne czynią dźwięk "cudownym"?... Może na kosmicznym sprzęcie o niezwykłej rozdzielczości są różnice. Wiim Pro coraz bardziej mi się podoba, w zasadzie niczego nie brakuje dźwiękowi (po cyfrze, coax), ani funkcjonalności. Gdyby miał wyjście USB, to byłaby już pełnia szczęścia, mógłby grać też DSD. Nie mam aż tak dużo takich plików, ale czasem chciałbym coś nimi potestować, stąd pytanie, czy Zen da również inne przewagi. Ale w sumie trochę powątpiewam, czy w dziedzinie SQ byłyby szokująco lepsze.
×
×
  • Utwórz nowe...