-
Ostatnie posty
-
No ale słuchamy jednak uszami, a nie mikrofonem. Chyba, albo ja zaczynam głupieć... Nie wiem jakich muzyków "słuchamy" ale o ile mi wiadomo, ci których ja slucham właśnie tak robią. Jest to naturalne, że zmienia się instrumenty w poszukiwaniu brzmienia nawet pod jeden utwór. Obecnie ułatwiają to oczywiście wtyczki DAW. Grasz na perkusji Pearl, a realizator w DAWie przerabia to na Tama albo GRV bo ostatecznie lepiej pasuje do koncepcji. Grasz na Nordstage, a tu na plycie słychać Moog'a... Perkusista zanim dobierze talerze, gitarzysta elektryk - wzmacniacz i przetworniki, a gitarzysta akustyk - odpowiedniej twardości struny, to przewala tego sprzętu jak my ....😁. A o mikrofonach, przetwornikach studyjnych i wtyczkach do programów itp to nawet nie wspominam.
-
Tak jest jak piszesz. Ale komplet ok. 150zł. Wymiana co 2-4 lata, w zależności od intensywności słuchania. Nie narzekam. Co do RS1e, jest pewien użytkownik na Head-Fi, którego od lat czytuję. Dzisiaj już 70-cio kilku letni pan, zawsze nienagannej kultury, niesamowicie osłuchany, posiadacz kilkuset słuchawek w życiu a wciąż ponad 20 Grado. Napisał o RS1e w kilku miejscach na forum mniej więcej w takim tonie jak poniżej. Ja kupiłem te słuchawki zanim tam trafiłem, nie jestem też nawet w małej części tak osłuchany jak on, ale pod wieloma wpisami mogę się podpisać. Oczywiście trzeba lubić to brzmienie. Tak jak kolumnowe brzmienie B&W. Bo jak się nie jest z tej bajki to nic nikogo do nich nie przekona. Sennheiser to drugi biegun: ciepłe kapcie i wygodny fotel…:)
-
Masz je pewno kilka latek, jak gąbki? Bo tego się w nich obawiałem, gąbki lubią się utleniać i kruszyć, przynajmniej takie jak w Senkach PX100 😉
-
-
-
Ostatnio poruszane tematy