Skocz do zawartości

jeromartin_s

Uczestnik
  • Zawartość

    2
  • Dołączył

  • Ostatnio

O jeromartin_s

  • Ranga
    Debiutant
  1. Kolumny + wzmacniacz + ... = około 3000 zł, używane

    Dzięki wielkie za wstęp do rozważań. W sumie na razie najbardziej skorzystałem z linka, który mi podałeś odnośnie akustyki/pomieszczenia bo o ile na czuja wiedziałem, że na pewno ma znaczenie jak fala się rozchodzi, to nie aż w takim stopniu. No i dzięki temu zobaczyłem jak źle sprzęt, który w tej chwili mam, jest ustawiony. Teraz jedna kolumienka stoi pomiędzy komodą a stolikiem pod telewizor a druga między stolikiem pod telewizor a witryną z % i do tego lekko zasłania ją kanapa. Na domiar wszystkiego są przy samej ścianie a otwór BR mają właśnie z tyłu. Co więcej mają one wysokość 40 cm, czyli dźwięk idzie jakby z dołu a nie na poziomie uszu. Dodatkowo nie są skierowane ku słuchaczowi (lekko do środka) a prostopadle do ściany za nimi. Co jeszcze. Przed nimi stoi niska, płaska ława. Można powiedzieć, że wszystkie błędy ignoranta, ale to to raczej było spowodowane wygodą ustawienia (czyli żona nie marudziła ) Żeby rozszerzyć wgląd pomieszczenia, które dałem w załączniku muszę dodać, że tak będzie wyglądało po remoncie, ponieważ teraz wygląda to jeszcze bardziej skomplikowanie. Pierwsze co to jak wróciłem przed chwilą do domu odsunąłem głośniki od ściany, skierowałem lekko do środka i podniosłem na stół od telewizora i już jest ogromna różnica. Co ciekawe już mi się witryna z % nie trzęsie. Pokombinowałem też z wysokością położenia głośnika wysokotonowego i faktycznie położenie na poziomie uszu daje najciekawszy efekt. No ale ten ciekawy efekt i tak jest mizerny. Brak jakiejkolwiek głębi, wszystkie instrumenty jakby grał nałożone na siebie, jakby na jednym poziomie, trochę jakby były w 2D na jednej linii i do tego jakby za mgłą, takie matowe wszystko. No dobra - to pomieszczenie, którym teraz wszystko się rozgrywa będzie remontowane i docelowo będzie tak jak w głównym poście załączyłem. Ponieważ to jeszcze nie jest gotowe a remont na razie przesunięty to mam czas, żeby spokojnie się do tego przygotować a co więcej spróbować zaplanować tak, żeby kompromis między użytecznością pomieszczenia a walorami odsłuchowymi był jednak na korzyść tego drugiego. Jeśli chodzi o odsunięcie głośników od ścian - w lewo trochę mogę przesunąć i od tylnej ściany trochę też, ale nie za wiele bo i pomieszczenie jest "krótkie". Na pewno nie będzie ławy między punktem odsłuchowym a kolumnami i na podłodze będzie dywan i na 100% z grubym włochem. Nad punktem odsłuchowym będzie albo półka albo obraz - prawdopodobnie tryptyk z 3 kawałków o wymiarach 50x50 każdy + może małe półki na rośliny. Po lewej stronie planowane są regały na książki na wstępie do wysokości 2m a później może i wyżej, choć raczej takiej konieczności nie będzie. Na nich pewnie rośliny. Na ścianie tej z kolumnami po lewej stronie nie zaznaczyłem, że będą też drzwi przesuwne wbudowane w ścianę. Skos to od podłogi patrząc najpierw kaloryfer, wyżej okno z dużą ilością kwiatów, zasłona ozdobna - opcja z lampą stojącą wielce prawdopodobna. Lewa strona - tam za wiele nie da się zrobić - będzie otwarta. To oczywiście taka wizja wstępna, więc jeszcze idąc za wskazówkami z forum mogę forsować trochę wystrój. Zastanawiam się też nad następującą sprawą - z tym wysokotonowymi głośnikami - skoro powinny być na wysokości uszu to chyba większość kolumn nie będzie się nadawać - tak jak patrzę to mają z reguły po około 90 cm, czyli głośnik jeszcze niżej a ja przy wzroście 190 jak usiądę sobie to uszy mam na poziomie około 110 cm. Co z tym począć? Szukać kolumn odpowiednio wysokich? Czy faktycznie ten wariant z podstawkowymi (tylko z tego co czytam to raczej lepiej grają podłogowe)? I jeszcze z tego co widzę, to standy kupować osobno chyba trzeba.
  2. Witam wszystkich! Od pewnego czasu zastanawiam się nad zakupem sprzętu grającego i przeszukuję różne fora, czytam FAQi i różne inne informacje na ten temat. Niestety doświadczenia dużego nie mam, sprzęt w domu jest raczej zupełnie podstawowy i oczywiście nie czuję już radości ze słuchania. Albo bardziej brakuje mi jakichś emocji. Co się nie pojawiałem w jakimś punkcie odsłuchowym to mi się miło robiło, że tak może być słychać muzykę. Zacząłem kombinować czy nie sprawić sobie czegoś lepszego (w sumie to raczej nie będzie trudne mając w domu do wyboru mikrowieżę SONY CMT-GP7, która "popierduje wesoło" albo przy telewizorze wzmacniacz Marantz PM450 z dwoma kolumnami (też wielkie słowa) bodajże SLX czy coś podobnego, w których są dwa przetworniki tonsila i dwa jakieś no name zastosowane. Generalnie nadaje się to do tego, żeby słuchać, ale bez emocji (słownie zero). Jedyne co to potrafi to jak się puści głośno to witryna z alkoholami wpada z rezonans i mi burczy. Niestety (to słowo chyba może się pojawić w co drugim moim zdaniu) pomieszczenie w jakim to ma grać jest trochę nietypowe. Dodatkowo przez jakiś czas zaniechałem pomysłu ze względu na młodego, który już przy aktualnym zestawie usilnie majstruje. Samo pomieszczenie po planowanym remoncie będzie miało kształt litery L (mniej więcej). Wymiary zaznaczyłem też orientacyjnie na rysunku. Na pewno nie jest idealne, ale jest jakie jest. Jeśli ma to aż takie znaczenie, że np. nie warto kupować sprzętu to dajcie znać, ale zakładam, że to nie jest % najważniejsze w uzyskaniu lepszej jakości dźwięku. Na rysunku w przybliżeniu podałem też położenie punktu odsłuchowego względem kolumn. Pewnie ważny jest też rodzaj muzyki jakiej słucham - głównie muzyka elektro/chillout/jazz i jego różne odmiany/klasyczna/house - przeciwieństwo poprzednich, ale lubię skoczną muzykę, więc tu bardziej energiczny przekaz/czasem rockowa, no i oczywiście Saint Germain. Zdecydowanie nie słucham ciężkich brzmień. Skąd muzyka i w jakiej formie? Dużo radia, format mp3 często i ciężko mi będzie zrezygnować z niego ze względu na niedostępność wielu moich klimatów w innej formie. płyty już coraz rzadziej, radio online raczej nie, ale jeśli są jakieś wysokiej jakości to może też. Najtrudniej będzie mi określić słownie to jakie dźwięki lubię. Po prostu ważne, żeby muzyka dostawała się do wnętrza i żebym mógł się nią cieszyć nie tylko jak puszczę głośno i basy biją po pokoju. Owszem czucie muzyki, smaganie instrumentami dętymi + perkusyjne (te lubię najbardziej) jest wskazane. Może być spięte też z telewizorem w sumie. Z tego co do tej pory ustaliłem to na pewno mogę się skusić na sprzęt używany za około 3 tys. Pewnie niewiele, ale jeszcze mam czas na polepszanie swoich doznań. Tylko zastanawiam się czy jak planuję używki to nie będą stare sprzęty i nie będzie gdzie odsłuchać w salonie bo pewnie już w ofercie nie ma. Dalej idąc raczej nie chcę amplitunera ze względu na lepszą jakość osobnego wzmacniacza. Do tego pewnie tuner i player. Ten ostatni nie wiem czy CD z opcją podpięcia pena z mp3 lub innym formatem. Wygodnie na pewno by było mieć jednak też połączenie bluetooth jak coś na szybko z telefonu puścić, ale z drugiej strony pewnie jakość będzie opłakana i pewnie nie warto, ale poprawcie mnie jeśli się mylę. Oczywiście kable bo tak jak czytam to jednak mają duże znaczenie co z jednej strony rozumiem, ale nie chcę pojąć Robiłem sobie notatki jakiś czas temu czytająca fora, ale na tyle skromne, bez linków i opisu, że teraz nie wiem co i jak, ale może idę w dobrym kierunku (chociaż sprzętu na liście więcej niż potrzeba): Densen b-100, 2xQed performance audio, myryad mc-100, myryad mi-120, musical fidelity e100, canton ergo sc-l rc-l. I druga sprawa: akurat znajomy ma do sprzedania AVR-X1000 i Wharfdale Diamond 157. To akurat amplituner, ale przynajmniej pewna używka, tylko czy w ogóle warto się nad tym zastanawiać. Aha - mieszkam we WRO, więc jakby co to po jakichś salonach mogę się powłóczyć, ale też uwielbiam kupować na necie, więc ebay UK/DE do ogarnięcia.
×