_A_R_T_
Uczestnik-
Zawartość
26 -
Dołączył
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez _A_R_T_
-
Tego jeszcze nie próbowałem. Możesz rozwinąć temat?
-
Przez moje ręce przewinęło się kilka DAC-ów DS oraz R2R i potwierdzam, że reprezentują one różne szkoły grania. Co ciekawe, już zaczynając od niedrogiego FiiO K11 R2R, to właśnie ta konstrukcja bardziej przypadła mi do gustu, czyli szkoła brzmienia R2R. Doszło nawet do tego, że zacząłem porównywać K11 z VMV D1se i mimo że obiektywnie rzecz ujmując VMV D1se jest lepszym DAC-iem, to brzmienie K11 dawało mi więcej przyjemności.
-
Dobrym przykładem było dla mnie AVS 2024. W większości pokoi odsłuchowych brzmienie było zbyt jasne i natarczywe. Dopiero gdy trafiłem do pokoju z muzyką i śpiewem na żywo, usłyszałem coś zupełnie innego. Ten śpiew znacząco różnił się od tego, co często słyszę z różnych zestawów audio. Warmer zaczyna zbliżać się właśnie do takiego brzmienia, naturalnego śpiewu na żywo, bez mikrofonów, wzmacniaczy i innych dodatków.
-
Bo to chyba o to chodzi, żeby dobrać wszystkie elementy toru audio pod swój gust i czerpać przyjemność ze słuchania muzyki. To mnie właśnie zastanawia najbardziej, bo jestem zgodny z opinią q21 tylko ta szerokość sceny mi nie pasuje. Dla mnie gra bardzo szeroko i przestrzennie.
-
Po części tak jest, ale każdy słuchany wcześniej przeze mnie DAC wnosił coś od siebie. Czasem więcej, czasem mniej, ale zawsze coś się działo. Dobrą masz pamięć. Recenzję zamieściłem na Facebook i parę osób w niezbyt kulturalny sposób twierdziło, że to recenzja z AI. Cóż mogę na to poradzić. Każdy może myśleć co chce. Ja natomiast przedstawiłem swoja opinie o sprzęcie.
-
Jestem ciekaw Twoich wrażeń.
-
Ktoś tu wrzucił moje zdjęcie bez podpisu, więc do kompletu zamieszczam moją opinie o tym sprzęcie. Długo szukałem fajnego DAC’a do mojego zestawu składającego się z Pylon Diamond 28 mk I, Musical Fidelity m5si, WiiM Ultra, aż pojawił się on, FiiO Warmer. Tak bardzo mnie zauroczył, że postanowiłem podzielić się wrażeniami. Może dla kogoś moja amatorska recenzja się przyda. FiiO Warmer to urządzenie, które robi bardzo dobre wrażenie. Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Obudowa jest solidna, dobrze spasowana i sprawia wrażenie sprzętu dopracowanego oraz trwałego. Nic tu nie trzeszczy ani nie wygląda przypadkowo. Środek urządzenia wypełniony po brzegi, więc trochę brakuje audiofilskiego powietrza, ale na szczęście bez wpływu na dobre brzmienie. Stylistycznie Warmer bardzo mi się podoba. Wskaźniki wychyłowe robią wręcz kapitalną robotę. Są responsywne, czułe i nie ma co ukrywać świetnie „gibają się” w rytm muzyki, co daje dużo frajdy z użytkowania. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to szkoda, że producent nie przewidział regulacji intensywności podświetlenia lub możliwości jego całkowitego wyłączenia. Brzmieniowo FiiO Warmer po prostu czaruje. Jego dźwięk jest wyraźnie ciepły, ale absolutnie nie kluchowaty ani zamulony. Warmer gra gładko, wyjątkowo barwnie i nienachalnie, z dużą kulturą, ale jednocześnie dźwięk nie jest nadmiernie złagodzony ani pozbawiony życia. Czystość brzmienia jest nieskazitelna. Przez to DAC zachęca do głośnego słuchania, bo gładkie, pozbawione natarczywości brzmienie nie wywołuje nieprzyjemnej nerwowości.. Tak więc im głośniej tym lepiej Wokale zarówno żeńskie, jak i męskie brzmią fenomenalnie. Są przyjemne, naturalne i pozbawione jakichkolwiek sybilantów. Nic nie kłuje w ucho. Paleta barw, jaką serwuje Warmer, wydaje się wręcz nieograniczona. Dźwięk jest nasycony, soczysty i pełen odcieni. Scena jest bardzo szeroka i lekko odsunięta od słuchacza. Warmer robi miejsce dla wokali i instrumentów w środkowej części sceny, podczas gdy boki są wysunięte do przodu. Dzięki temu muzyka zyskuje bardzo dobrą przestrzeń i oddech. Siła Warmera polega na tym, że nie próbuje na siłę imponować. Zamiast tego w sposób gładki, spokojny i wyrafinowany pokazuje piękno utworów. Niby jest ciepło i gęsto, ale nie brakuje rozdzielczości. Wszystko słychać wyraźnie, jednak podane jest z kulturą, „na bogato”, bez cyfrowej sztuczności. Separacja dźwięków stoi na bardzo dobrym poziomie i nic się ze sobą nie zlewa. Wiele DAC-ów oferuje wysoką rozdzielczość, ale Warmer ma coś więcej. On tę rozdzielczość wypełnia dźwiękiem. Nie dostajemy suchych krawędzi i pustki pomiędzy nimi, lecz pełnię brzmienia: barwy, soczystość, pogłosy, wibracje. Brzmienie nie męczy, a wręcz przeciwnie, ma w sobie coś, co sprawia, że można słuchać godzinami i wciąż chce się więcej. Bas ma odpowiednią masę i szybkość, choć jego atak mógłby być mocniejszy. Podobnie z dynamiką. Warmer nie gra wolno ani ospale, wyrabia się, ale dynamika mogłaby być nieco większa. Zdarza się również, zależnie od utworu, że dźwiękom brakuje odrobiny wagi i masy. Wysokie tony nie iskrzą nie są twarde ani kryształowe. Są spokojne i czyste, co sprzyja długim odsłuchom. Czasem jednak brakuje naturalnej agresji instrumentom blaszanym, dętym czy talerzom perkusji, a krawędzie dźwięków mogłyby być lepiej zarysowane. Podsumowując: patrząc na budowę urządzenia, obawiałem się, że będzie za ciemno, zbyt gęsto, kleiście i za wolno. Na szczęście tak nie jest. FiiO Warmer bardzo mi się podoba. Porównując go z SMSL VMV D1se, to właśnie FiiO wypada dla mnie korzystniej. Z kolei w zestawieniu z Denafrips Ares (pierwsza wersja) sprawa nie jest już tak jednoznaczna. Ares również brzmi bardzo dobrze i tutaj nie jestem w stanie jednoznacznie wskazać zwycięzcy. Warmer to DAC dla osób ceniących barwę, kulturę grania i muzykalność ponad techniczną demonstrację możliwości i w tej roli sprawdza się znakomicie.
-
Po zdjęciu trudno jednoznacznie określić, ale wygląda to tak jakby warstwa jakiegoś lakieru (czy coś w tym stylu) się łuszczyła. Wg mnie nie powinno tak być w przypadku nowych kolumn prosto ze sklepu. Zwróć do sklepu, albo napisz do Pylona w tej sprawie. Pylon sprawnie takie tematy załatwia.
-
Porównywałem Pylon Sapphire 25 jedne obok drugich w tym samym czasie i miejscu z Heco Aurora 700, Tannoy Mercury 7.4, Pylon Pearl 25, Monitor Audio Bronze 6 i Sapphire podobały mi się najbardziej. No może z Heco Aurora 700 mogą powalczyć jeśli zależy Ci na większej dynamice. PS 25 to dobre kolumny. Polecam.
-
Miałem obie kolumny i pylon bije heco,tutaj nie ma w ogóle co porównywać, pozdrawiam
-
Wszystko zależy od tego jaki rodzaj brzmienia lubisz. Jak pisał Piotr Sonido wymienione przez Ciebie wzmacniacze grają ciepło.
-
Nie będzie. Caspian nie zamula.
-
Jedno jest pewnie. Nie kupuj w ciemno. Wypożycz, posłuchaj, porównaj i wybierz to co Tobie się podoba.
-
Musical Fidelity m5si gra bardzo szeroką czytelną sceną. Rewelacyjnie kontroluje bas. Nie dodaje go od siebie. Kiedy potrzeba potrafi mocno przywalić, ale zawsze ma go pod kontrolą. Nie zalewa muzyki w nadmiarze. Wysokie rozdzielcze, dźwięczne, ale nie męczące, bez zbędnego iskrzenia, sztucznej metaliczności czy syczenia. Bardzo mi się podoba to jak wzmacniacz pokazuje, wydobywa dźwięki z czarnego tła. Wokal bogaty, gładki i płynny. Dla mnie idealnie wywarzone proporcję między rozdzielczością, gęstością i dynamiką dźwięku. Po prostu przyjemnie się go słucha.
-
Dla mnie oba wzmacniacze grają bardzo dobrze i przyjemnie się ich słucha. Jeśli miałbym wskazać różnicę to Roksan Caspian M2 gra cieplej, spokojniej, plastyczniej, łagodniej, ale nie kluchowato czy ślamazarnie.
-
Miałem na myśli neutralną barwę.
-
Denon PMA-1500ae to solidny, neutralnie, mocno grający wzmacniacz ze sporą ilością basu. Ten wzmacniacz długo zasilał moje Pylon Diamond 28 i bardzo mi się takie zestawienie podobało. Wzmacniacz fajnie ożywia Pylony. W przyszłości jak znudzi Ci się Denon do tych Pylonów będzie można podpiąć lepszy wzmacniacz i uzyskasz wyższej klasy brzmienie.
-
Uchem Natomiast jeśli chodzi o wzmacniacze to sprawdzałem Denon PMA 1510AE, Rotel A12, Rotel RA-1572mkII, Hegel H95, Roksan K3, Atoll IN200si, Vincent SV-237MK, Fezz Silver Luna, Fezz Audio Titania, Unico Primo, Atoll IN100si, Cambridge Audio CXA61, Naim 5si, Exposure 2010, Moon Ace, Nad C388, Teac AX-505, Yamaha A-S2200, Roksan Caspian M2, Musical Fidelity M2si, M3si, M6si. Nie powiedziałbym, że grają wycofaną górą raczej bez ostrości, łagodną i dźwięczną. Są wzmacniacze które zdecydowanie bardziej zamulają sopran. Na przykład Vincent SV-237MK albo Unico Primo. Są też takie które grają duża ilością zbyt lekkiej góry jak na przykład Hegel H95. M5si łączy w proporcjonalny sposób rozdzielczość, łagodność, dźwięczność i wagę wysokich częstotliwości nadając im naturalny przyjemny i nie kłujący w ucho charakter. Od M5si natomiast bardziej otwarty jest M6si i to na niego należy spojrzeć jeśli M5si grałby za ciepło.
-
Zgadza się. Musical Fidelity m3si już oferuje to o czym piszesz, ale 5si wynosi to wszystko na zdecydowanie wyższy poziom plus do tego nadaje brzmieniu lepszej dynamiki, wigoru i energii. Oba wzmacniacze grają bardzo przyjemnie, soczyście i plastycznie z tym że mnie w 3si brakowało mi trochę pazura. No i bas w 5si najlepszy jaki słyszałem ze wszystkich testowanych wzmacniaczy do kwoty 10 000 zł. Bas ma masę, kontur i szybkość. Nie robi zbędnego łomotu bez przerwy nie zalewa nieustannie słuchacza. Jest to bardzo ważne w przypadku Pylon Diamond 28, którym basu nie brakuje a w połączeniu z przeciętną akustyką może powodować problemy z dudnieniem i wzbudzaniem się rezonansów
-
Musical Fidelity m5si jest bardziej przejrzysty od Musical Fidelity m3si i generalnie gra dużo lepiej. Szukając wzmacniacza dla siebie do Pylon Diamond 28 przesłuchałem Musicale od 2 do 6 i według mnie do Pylon Diamond 28 minimum to m5si.
-
W cenie wyżej wymienionych uda się kupić używany często jeszcze na gwarancji Musical Fidelity M5si. Polecam go dopisać do listy.
-
Właściwie każde testowanie kabli powinno się zaczynać od YTDT 8x0,5
-
To czego oczekujesz prawie za darmo dadzą Ci kale YTDY 8x0,5. Polecam w ramach eksperymentu sprawdzić. Do kupienia za gorsze w każdym markecie budowlanym.
-
MK III gra zupełnie inaczej, ale od początku. Na co dzień używam SMSL Sanskrit 10 MK II i brzmienie tego DAC’a bardzo mi się podoba. Jak pojawiła się możliwość porównania wersji 2 z wersją 3 to od razu z niej skorzystałem. Same testy wywołały u mnie nie małą konsternację. Na początku przy umiarkowanym poziomie głośności prawie nie słyszałem różnic w sposobie grania. (Umiarkowana głośność to ok. 50 dB zmierzone nieprofesjonalnie telefonem). Porównywanie robiłem na zasadzie puszczania tego samego utworu z dwóch różnych kont Tidal i przełączaniu źródła w wzmacniaczu. Już miałem sobie odpuścić testy, ale że na drugi dzień pogoda była kiepska to zrobiłem drugie podejście do testów tylko tym razem grałem głośno bo ok. 70 dB i nie chciało mi się puszczać muzyki z dwóch różnych kont Tidal jednocześnie tylko słuchałem piosenki raz na jednym raz na drugim DAC’u przepinając kable. Pierwsza zagrała wersja 3. Kiedy skończyła się piosenka przepiąłem się na wersję 2 puszczam ten sam utwór i od razu jakby mi ktoś pięścią w nos dał. Całkowicie inne brzmienie. Myślę sobie co jest? Przecież poprzednio prawie nie było różnic. Słuchałem tak przez 3 godziny przepinając się raz na jeden raz na drugi DAC i za każdym razem słyszałem wyraźne różnice w brzmieniu. Do tej pory nie potrafię tego wytłumaczyć. Generalnie obie wersje budują dźwięk inaczej. Wersja 2 ma brzmienie bardziej wyraziste, bardziej dynamiczne, mocniej atakuje dźwiękami gra z większym rozmachem. Dźwięki mocniej narastają, wychodzą w stronę słuchacza, stają się bliskie. Czasem przysłaniają dźwięki tła, które stają się mniej czytelne, ale nie ma nudy i ciągle coś się dzieje. Bas jest lepszy, mocniejszy i bardziej konturowy. Instrumenty brzmią naturalniej. Wersja 3. Scena odsunięta od słuchacza na większą odległość przez co jest miejsce na wybrzmienie i zaznaczenie obecności dla wszystkich dźwięków. Scena jest również szersza, lepiej poukładana, zrównoważona i słychać więcej. Dźwięki nie wchodzą na siebie. Stonowana góra, złagodzone granie. Instrumenty jednak bardziej mi się podobały w wersji 2, natomiast muzyka elektroniczna zdecydowanie lepiej brzmiała na wersji 3. Gdyby połączyć cechy obu wersji to byłoby super, ale to może w wersji 4 się wydarzy, więc na dzień dzisiejszy zostaje ze swoją wersją 2.
-
No i w tym momencie dotarliśmy do punktu kiedy najlepiej przetestować wzmacniacz u siebie. Musical jest na tyle ciekawym sprzętem, że na pewno warto go sprawdzić.