Skocz do zawartości

mario100007

Uczestnik
  • Zawartość

    256
  • Dołączył

  • Ostatnio

O mario100007

  • Ranga
    Sympatyk

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Gdynia

Ostatnio na profilu byli

1328 wyświetleń profilu
  1. Sansui – moja ulubiona marka.

    Niesamowite jak ta mapka jest zapełniona!!!
  2. Sansui – moja ulubiona marka.

    Ok. kopiuje. Moje trafo jest technicznie ukończone i sprawuje się tak że wszelkie dywagacje na temat nie wiadomo jakiego zapasu mocy idą w odstawkę. Chociaz oczywiście nie zaszkodzi takie kupić. Przypomnę że używam od początku takiego 750VA )) Jeszcze przed dokończeniem projektu miałem okazje porównać go z 2000VA a także dwoma innymi w tym jeden typowo japoński ,,kolos'' z lat 80/90 jak pamiętam przeznaczony do tamtejszego laboratorium. Miałem wówczas tylko wymienione gniazda które wisiały sobie luźno na przewodach i zastosowany filtr pasywny dwojakiego rodzaju stosowany w wysokiej jakości kondycjonerach i okablowaniu. Różnica była słyszalna z miejsca i nie była ona mała..... Teraz po zakończeniu prac powiem tylko tyle, że efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Różnicę na tym zasilaniu porównałbym do wymiany całego zestawu Sansui na dwa trzy poziomy wyżej. Ale jest to efekt długo poszukiwanej wiedzy, praktyki i doświadczeń których wzorem były najlepsze urządzenia związane z zasilaniem na rynku. Nie będę się rozwodził jak to brzmi bo nie wiele ma to wspólnego z moimi wcześniejszymi osiągnięciami. O cenie również choć tylko tyle, że przykładowo sama obróbka tego wyjątkowego trudnego do zdobycia stopu o dużej grubości kosztowała więcej niż chwalona popularna wśród forumowiczów listwa T... czy tez taka na zamówienie. Wewnątrz znajduje sie możliwie najlepsze okablowanie grube jak palec Acoustic Revive Triplec a całość jest luźno przykryta wielowarstwową tkanina z czystego jedwabiu. Zabieg tymczasowy aby mieć szybki dostęp do wnętrza w każdej chwili natchnienia.... Teraz tylko zastanawiam się jaką nazwę wymyśleć dla tego cudeńka Jakby nie było jest to prototyp i to jedyny taki wśród użytkowników japońskiego zasilania. ps. SILVER THUNDER - przyznaje że nazwa przechodząca wprost do rzeczy. Jak wyjęta z filmu THOR. :-) Dobre! Pomysł na pewno wezmę pod uwagę. Dzięki! Co do brzmienia na tym trafie to cos jednak napiszę by ogólnie znany był zarys efektów. Fakt - potęga jest też, ale przede wszystkim czystość, energia, ilość realnie oddanych informacji oderwanych od kolumn - wręcz piorunujące! Wypełnienie każdego dźwięku realizmem. Zwiększona ilość informacji w muzyce a nie w ogólnie rozumianej detaliczności. Pierwsze wrażenie jest takie że detali nawet brakuje ale ono szybko mija bo w muzyce z miejsca pojawia się mnóstwo oddających realizm wydarzenia informacji. W parze z tym idzie zwiększona ilość planów. Stereoskopia, przestrzeń, szerokość głębokość i bliskość. Wszystko brzmi aksamitniej ale i energetyczniej gdy trzeba. To sprawia że nie ma gatunku muzycznego który nie brzmiał by realistycznie. Coś jak wszczepienie w system chipu ze sztuczną inteligencją - oczywiście to tylko skojarzenie. Ale trudno mi znaleźć inne bardziej oddające słyszalny efekt. Dlatego jakość zasilania uważam za kwestię nadrzędną. Ta kwestia potrafi nawet zadecydować o tym czy urządzenie zagra dobrze czy źle. A im bardziej czułe i dopracowane elementy bazowe tym bardziej ten efekt jest słyszalny. Na te chwilę pozbyłem się niektórych ustrojów że wzmacniacza bo przy tej jakości zasilania niczego mu więcej nie potrzeba. Ten projekt (907 NRA) jest po prostu skończony przez ludzi o bezkompromisowym stosunku do jakości i nie wybacza błędów! A co też ważne uczy cierpliwości, pokory i dystansu do siebie, własnej wiedzy, oczekiwań. A gdy się uda zaczynasz w końcu, na własne uszy, rozumieć jaki cel przyświecał konstruktorom. Od razu wspomnę też że nie jest moim celem stawiać posiadanego wzmacniacza w jakimś przedziale wśród innych wysokich modeli Sansui. Po prostu skupiłem się na tym co mam choć mógłbym dawno go zmienić. Najbardziej jednak zaufałem opinii konstruktorów i własnym uszom. A na zmiany zawsze przyjdzie czas. Pozdrawiam Mariusz
  3. Sansui – moja ulubiona marka.

    Piotr, Wyślesz link do tej mapki? Byłbym wdzięczny. Dodatkowo chciałbym wspomnieć o zakończeniu prac nad trafem. Ponieważ wcześniej na sąsiednim forum zostałem przywołany nie będę tutaj jeszcze raz pisał tego samego. https://audiolub.pl/viewtopic.php?f=19&t=57&start=15#p4643 #28 Sansui. W każdym razie pomyślałem, że musi się jakoś nazywać ale jeszcze nie podjąłem decyzji. Jakby cos pomoc mile widziana ;-). pozdrawiam
  4. Sansui – moja ulubiona marka.

    Pboczek, tak jak mówisz- odsłuch to zawsze najlepsza rzecz przed zakupem. A najlepiej gdyby to jeszcze miało miejsce na Twoim systemie a przynajmniej na wzmacniaczu. Pozdrawiam i życzę powodzenia w trafnym wyborze.
  5. To jest akurat to co pisałem tutaj od samego początku. A ostatnie zdanie cytowanego Pana jest jak żywcem wyjęte z mojego ostatniego lub przedostatniego wpisu tutaj. Kraft rozumiem że też się z tym zgadzasz. Jeżeli pójdziesz dalej tym tropem zrozumiesz czemu tak jest i że jednak wzmacniacze nie grają tak samo co też tyczy się innych elementów toru audio.
  6. Tak. W przypadku podświadomego wpływu złoconych pokręteł najlepiej robić ślepy odsłuch albo słuchać w ciemnościach ;-). Dźwięk broni się sam i trzeba rozumieć jaki poszczególne elementy mają wpływ na jego reprodukcję. Zatem nie tylko elektronika ale i cała konstrukcja jak i towarzystwo ( podstawy, stopy, platformy, nakładki, akcesoria, akustyka ) i choć ma to ścisły związek z pomiarami to nie jest tym samym. Końcowy efekt dźwięku najwyższego rzędu to i tak na koniec głównie to co podpowiada słuch, który jest najczulszym ze wszystkich zmysłów człowieka. Dlatego potem wbrew wszelkim pomiarom i tak dokonuje się pewnych kosmetycznych zmian.
  7. Stary wilku, Co do punktów 2,3. Rozumiem że napisałeś wszystko w dużym uproszczeniu o tej magii dźwięku i sercu i mierzalności.... Tak mierzalność to podstawa! Ale czy wszystko da się zmierzyć w dźwięku? W tym ostatecznym sznycie brzmieniowym gdy wszystkie pomiary są wzorcowe dopracowuje się to czego pomiary nie wykażą. A z drugiej strony nie raz się okazuje że np. pod względem akustyki pomieszczenia i pomiarów dźwięk jest lepszy gdy pomiary nie są tak idealne jak specjaliści ( od samych pomiarów) zalecają, ponieważ dzięki niektórym odbiciom dźwięk staje żywszy i bliższy słuchaczowi. Tak więc pomiary są podstawą ale są różne podejścia i różne szkoły brzmienia oparte na większym i mniejszym doświadczeniu tych którzy te pomiary wykonują, a więc jednocześnie jaki im przyświeca cel w związku z pomiarami. Jeśli chodzi o ,,serce'' czy ,,magię'' ;-). Choć co do drugiego to nie wiem o co może chodzić, to serce czasem się przydaje. Potrafi podpowiedzieć że czegoś brakuje, że muzyka niby ok ale brak emocji w tym co słychać. To wówczas przypomina systuacje gdy ktoś ci podaje np. w dużym uproszczeniu, na obiad kartofle z makaronem i mowi że jest to zgodne z normami żywieniowymi i że masz to jeść..... Je się też dla przyjemności a ze słuchania też musi płynąć przyjemność a tego zmierzyć się nie da.
  8. Kraft, Ty tak na poważnie? Mój wpis o tym wieszaku był świadectwem jak nie wiele trzeba by wkręcić wierzących w to że ,ziemia jest płaska'.... Litości aż tak naiwnie łykneliście ten wpis? Aż strach pomyśleć! Rzeczywiście dziesiątki kabli które przeszły mi przez ręce i system tworzyły zwykle placebo haha no nie mogę!!!! To teraz ja powiem. Każdy mój gość na odsłuchu przy którym zmieniałem kable IC lub głośnikowe słyszał wyraźną różnicę. Różnica była słyszalna nawet na IC tej samej firmy z tej samej półki Acoustic Revive. Najpierw słuchaliśmy na modelach 1.0 line pcocca a potem na nowszych odpowiednikach line Triplec, a nastepnie na modyfikowanych 1.0 line pcocca. Na każdych z trzech par były różnice w barwie i dynamice a nawet rozdzielczości. Także panowie możecie być spokojni! Wpisy na forum o różnicy w brzmieniu kabli to nie wpisy ,,pozbawione znaczenia''. Możecie odetchnąć z ulgą i położyć się spać spokojnie...
  9. W tej kwestii zawsze są i pozostaną dwie grupy. Jedni twierdzą że słychać wpływ kabli inni że nie. Tylko najlepiej wychodzą na tym ci co sami wyrabiają sobie zdanie na podstawie odsłuchu i testów różnych kabli. Tego nic nie zastąpi. Ci co tylko twierdzą bo przeczytali są właśnie wierzącymi. A właściwie ma to więcej wspólnego z łatwowiernością. Poczytajcie sobie o doświadczeniu z markowym kablem i metalowym wieszakiem. Toż to prawdziwy Hit internetu jest.....
  10. Bo temat filtracji kabli nie jest taki prosty i nie odnosi się tylko do jednego zagadnienia. Filtracja może dotyczyć samego sygnału i ma to miejsce najczęściej w sposób wyraźnie degradujący brzmienie. Filtracja może dotyczyć redukcji zakłóceń i spowodowanych nimi zniekształceń sygnału i hałasu. Filtracja może dotyczyć redukcji siły elektrodynamicznej generowanej przez sam przewód. Filtracja może dotyczyć też redukcji drgań na który jest narażony przewodnik. Filtracja może dotyczyć też wszystkich tych elementów. To akurat występuje zawsze tylko że w najbardziej dopracowanych konstrukcjach filtracja samego sygnału ma być jak najmniejsza by z niczego słuchacza nie ograbiać. Dlatego całkiem neutralnych kabli nie ma a po prostu tylko tak się mówi o tych które są najbliższe ideałowi. Pomijam oczywisty fakt że w jakimś sensie każdy chce dopasować odpowiednie kable do własnego systemu. Najważniejsze jednak by wraz z tym co nam dają nie znikały tak cenne dla muzyki informacje jak choćby harmoniczne składowe pod warunkiem oczywiście że bazowe elementy chcą nam je przekazać.
  11. No cóż :-) kable to temat szeroki jak norweski wodospad wśród fiordów w czasie największych roztopów :-). Jedni nie dowierzają w powodowane nimi zmiany drudzy są tak tego pewni że nawet nie chcą tego sprawdzać. Może tak lepiej sobie szydzić z tych co twierdzą że słyszą bo to taki sfiksowany audiofil przecież co pierdnięcie muchy słyszy..... Prawda jest jednak taka że kable wprowadzają zmiany istotne. Nie tylko w ilości informacji co też w prezentacji dźwięku, barwie i przestrzeni. Dlatego źle dobrane mogą zaszkodzić. Najlepsze to takie które zmierzają do neutralności czyli najmniej dodają z siebie do sygnału. Niestety całkiem neutralnych elementów toru czyli też kabli jeszcze nie wymyślono i raczej nie jest to możliwe przez zastosowanie materialnych elementów. Ideałem by było stworzyć transport sygnału w czystej postaci z jednego elementu do drugiego. Poruszono tu temat Cantonów. W tych najnowszych modelach Reference K postawiono na jeszcze bardziej udoskonalone okablowanie wewnętrzne i w zmniejszono jego ilość do minimum. Przez co zminimalizowano wpływ okablowania na brzmienie kosztem wysokiej jakości komponentów. Mimo że najnowsze okablowanie jest bardzo czystej miedzi i tak skręcone że niweluje wpływ emisji siły elektrodynamicznej spowodowanej przepływem sygnału elektrycznego.
  12. Fafniak piszesz niewyraźne. Ale nie ważne. Na płycie CD jest to co wyszło z masteringu. Odpowiedz sobie sam na resztę. Ja wypowiadam się o dźwięku mając konkretne osłuchanie i nie spekuluje. Szkoda mi na to czasu. Chcesz posłuchać to z zapraszam potem możemy zacząć dyskutować.
  13. Elementy głębi sceny pojawiają się praktycznie w każdym utworze instrumentalnym. Ważną rolę odgrywa czarne tło. Dzięki niemu w głębi słychać jeszcze więcej i czyściej. Jak jest tylko gitara i wokal wówczas słychać po środku kolumn najczęściej z głosem lekko wysuniętym w stronę słuchacza. Audiowit. Wierzę że potrafisz doradzić innym ciekawe zestawienie ale musiałbym to najpierw samemu posłuchać by mieć porównanie. Co do 917 xr natomiast to między moją wcześniej używaną 717 D Limited różni się lekko lepszą głębią (917) ale oby dwie nie są mistrzami w rozdzielczości, za to melodyjność i dynamika na dobrym poziomie. Jeżeli dodać do tego lepszą rozdzielczość byłoby super i to może dać dobry dac. Pytanie tylko jak z melodyjnością?
  14. Jest tak jak mówisz. Dlatego jeszcze nie trafiłem na źródło które zastąpiło by stare dobre poczciwe CD z kilkudziesięcioletnią tradycją :-). I właściwie nie mam ciśnienia by szukać na siłę. Jak w systemie jest wszystko jak należy to słychać odpowiednią barwę bez żadnych jaskrawości, zaznaczona jest przestrzeń, słychać powietrze a plany są właściwie zakreślone w wyraźnie słyszalnej głębi sceny. Czyli nic co wykracza poza naturalną atmosferę sali koncertowej. Natomiast z muzyką elektroniczną to już zupełnie inna sprawa bo efekciarstwo to domena sporej jej części. W ramach jasności. Postanowiłem napisać tu tylko po to by każdy kto myśli że droga do poprawy brzmienia jest koniecznie odtwarzacz gęstych plików mógł jeszcze uzupełnić swoją wiedzę o dodatkowe doświadczenia.
  15. Dążenie do ideału przez większość jest właśnie fanaberią bo przecież można zaspokoić się przeciętnością. Nie chodzi tyle o analityczność a skupianie się na tak upragnionym gęstym zapisie próbując tym uzyskać efekt lepszy od CD. Niestety w większości z chybionym efektem muzycznym. Z drugiej strony widzę że mówimy o różnej jakości reprodukcji brzmienia.
×