Skocz do zawartości

mario100007

Uczestnik
  • Zawartość

    303
  • Dołączył

  • Ostatnio

O mario100007

  • Ranga
    Sympatyk

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Gdynia

Ostatnio na profilu byli

1701 wyświetleń profilu
  1. Witku, ja tu przeglądam treść dla czystej rozrywki ;-)). Ale czasem niektóre treści to przegięcie, więc pozostaje zapodać taką hiperbolę jak z tą kasetą... Co do 917 cieszę się że Ci się podobało. To było 3 lata temu i niewiele na dziś bym zmienił w temacie ulepszeń wewnątrz. Musiałbyś posłuchać teraz mojej CD 607 -: ) Sam czasem nie wierzę w to co się dzieje w pokoju podczas odsłuchu! A skoro mowa PANOWIE o domniemanym braku zmian Na różnych sprzętach i nośnikach - zadam Wam pytanie. Posiadam ten sam system od ponad ok 1,5 roku. Źródło, kable, wzmacniacz a nawet prąd w gniazdku ;-). Jak to zatem możliwe, że w tym czasie nastąpiły różnice w brzmieniu tak duże, ze gdybym słuchającym po raz kolejny u mnie powiedział, że zmieniłem cały system na wielokrotnie droższy uwierzyliby w to? Kto ma jakiś pomysł?
  2. No własnie! 30 letnia kaseta magnet. pięćdziesiąt razy wciągnięta też zagra tak samo.... Więc skoro mamy tą sprawę wyjaśnioną to może pora zakończyć ten wątek.
  3. Jak to ,,miło" popatrzeć jak to się niektórym udaje robić drugim wodę z mózgów..... Krafcie - rządzisz! ;-)))
  4. Ja natomiast zastanawiam się czemu po prostu nie wprosicie się do kogoś kto twierdzi, że różnice u niego słychać na wszystkich zmianach w systemie i sami nie posłuchacie?
  5. Z wiedzą ludzi w przeszłości na temat elektryczności, rfi, emi itp. to taka zagadka, którą mógłby chyba wyjaśnić spec w tej dziedzinie z lat 20 - 40 ubiegłego wieku. Widział ktoś może elektrykę kładzoną ok 100 lat temu w budynkach? Przewody miedziane umieszczone w rurkach z ołowiu. Czy ktoś dziś zna lepsze zabezpieczenie przed promieniowaniem elektromagnetycznym??? Potem od tego odstąpiono idąc w taniość i druty z aluminium, aż nastąpił powrót do miedzi. W tamtym okresie nikt nie zwracał uwagi na wpływ tych spraw na dźwięk. Ten kierunek nadszedł w momencie rozwoju techniki audio . Dodać do tego trzeba jeszcze to o czym wspomniał wpszoniak czyli sposoby odsprzedania od drgań. Od kilkunastu lat widać prawdziwy rozwój tych kierunków nie bez powodu.
  6. Ja tak, inni nie koniecznie. Opinie wszystkich pokrywają się ze sobą lub są przynajmniej podobne. To wystarczy, bo wiadomo o co chodzi.
  7. Jakiej odpowiedzi się spodziewasz? Już przecież o tym pisałem - jeżeli nie jestem pewien zmian to słucham jeszcze raz tego samego kawałka utworu nawet kilka razy, aż do uzyskania pewności. Zamieniam kable, podkładki , akcesoria, płyty w odtwarzaczu itp. wdg. tej metody. Odsłuch robię zawsze z tego samego miejsca w pomieszczeniu i tylko wówczas gdy mam do tego nastrój. Potem weryfikuje to z opinią innych, którym serwuję podobny odsłuch. Każdy słyszy to samo lub podobnie się wyraża o zmianach. To mi wystarcza by mieć pewność. Po za tym jeżeli robisz test sam sobie powiedzmy 10 razy i za każdym razem słyszysz to samo, a potem miałoby się okazać, że nie słyszałeś dobrze to na prawdę trudno mi to zrozumieć! Osobiście nie poznałem jeszcze nikogo takiego. Mam wrażenie, że uważasz własny sposób testowania za jedyny właściwy i jedyne obiektywne podejście do tego tematu wobec każdego. We własnym poście 1311 dałeś dowód ironii w stosunku do osób które nie muszą się silić na ślepe testy, żeby być pewne zmian. Po prostu nie każdy jest tobą. To nie takie trudne żeby to zrozumieć...
  8. Co do wyobraźni podczas odsłuchu to masz rację - nie potrafię tego zrozumieć bo najwidoczniej jestem odporny na takie rzeczy . Natomiast znam przykłady osób, które dały się ponieść wyobraźni i zapamiętały brzmienie, które w rzeczywistości nie istniało. Myślę, że z czasem człowiek robi się odporny na takie insynuacje. Staje się dojrzalszym słuchaczem mając świadomość, że pieniądze nie grają i ma dystans do samego sprzętu i całej wizualnej otoczki. Mam też zwyczaj nie pić kawy przed lub w czasie odsłuchu bo działa pobudzająco a w czasie odsłuchu potrzebny jest relaks i skupienie. To oczywiście moje podejście. Możesz spróbować. Może też ci przyniesie korzyści. Co do rr-77 to na temat rezonansu Schumana w necie jest mnóstwo informacji. W skrócie: urządzenie emituje niskie częstotliwości występujące jeszcze do niedawna między ziemią a jonosferą. Ich pierwotna wartość wpływała korzystnie na ludzi i zwierzęta i ich zdrowie. Niestety wartości uległy zmianie od kilkudziesięciu lat z powodu działań człowieka. Ma to negatywny wpływ na pracę mózgu a także odporność organizmów. To urządzenie w pokoju odsłuchowym po prostu powoduje, że znajdujemy się w strefie oddziaływania tego właściwego rezonansu. Wpływa to uspokajająco na nerwy, pomaga bardziej wypocząć ale też się skupić, wyostrza zmysły czyli też słuch. W jakimś stopniu niweluje promieniowanie elektromagnetyczne w pomieszczeniu. Niektórzy zauważyli u siebie zwiększenie odporności organizmu. Mi to ostatnie trudno akurat określić. Czyli jak najbardziej urządzenie wpływa na człowieka. Ale też na psa i kota jak masz ;-).
  9. Oczywiście że nie twoja wina -)). Przecież jest nieprawdopodobne byś dokonał zmiany własnej osobowości wbrew własnej woli. Trzymanie się kurczowo, raz za razem, jednej rzeczy której ew. można się uczepić daje ci ulgę? Nie ważne że nawiązałem do filmu... Ale co tam! To co jeszcze raz?;-)) Co do rr-77 W końcowym efekcie to jedno i to samo... No i tutaj temat się zamyka. Byłem wiele razy niepewny tego co słyszę. Wówczas słuchałem jeszcze raz, aż do uzyskania pewności. Nie przypominam sobie żebym był pewien czegoś co usłyszałem a tego w rzeczywistości nie było... Jeżeli masz z tym problem to może inne osobiste kwestie mają na to wpływ? Wiesz najlepiej. Ewidentnie utkwiłeś w pętli rozumienia, że wszystko można podważyć. Bardzo to wygodne i sprzyja rozwijaniu pustej, oddalonej od rzeczywistości, filozofii zmierzającej do niczego. Ale dzięki temu zawsze można sobie pogadać w nieskończoność o wszystkim prawda? Dobrze że nie rozmawiamy o tym co można zobaczyć oczami a czego nie ma w rzeczywistości. To byłby już komplet ;-) Gdybyś potrafił właściwie poukładać w głowie zdobytą wiedzę byłbyś już o krok do przodu a tak to pozostaje sobie porozmawiać o czymś czego nie ma. To tyle w tym temacie jeśli chodzi o mnie. Pozdrawiam serdecznie.
  10. Fafniaku, to że czegoś sobie nie wyobrażasz lub nie rozumiesz uznając to jednocześnie za niemożliwe to żadna nowość... Uczepiłeś się zamkniętych oczu choć to nie jest sednem mojej wypowiedzi tylko jeden z przykładów odsłuchu bez udziału wzrokowego, który trochę rozwinąłem i ma związek z filmem. Można na tego mężczyznę patrzeć i słuchać i słuchać z zamkniętymi oczami, czyż nie? Przykład tych oczu to tylko substytut. Można wyjść z pomieszczenia i wrócić po dokonaniu zmian, a nawet być na miejscu i nie zamykać oczu. Tak robiłem np. podczas testów rr-77 włączałem i wyłączałem urządzenie bez wiedzy słuchaczy i różnice zawsze wychwytywali opisując ją w podobny sposób. Ale twoje podejście oczywiście charakterystyczne dla pewnej grupy. Teraz zwróć uwagę na błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Na pewno coś uda ci się znaleźć ;-).
  11. Bardzo częstym przypadkiem w świecie audio jest przeświadczenie że wie się najlepiej na podstawie jakiejś tam zdobytej wiedzy po czym forsuje się własne przekonania jako coś pewnego. A prawda jest taka, że dopóki samemu się nie zobaczy/ nie usłyszy nie ma nic pewnego. Tak samo jest z takimi testami. To że jeden ulegnie złudzeniu wcale nie znaczy że z drugim też tak będzie. Po za tym w audio często zmiany w brzmieniu są zbyt duże by mówić o przypadku złudzenia wzrokowego. To czy ktoś usłyszy od razu w ślepym teście lub patrząc i właściwie oceni zależy od konkretnej osoby - kwestia psychologiczna , osobistych preferencji, doświadczenia. Dla człowieka niewidomego ślepy test zmian w brzmieniu będzie czymś oczywistym i różnice wychwyci raczej bez problemu. Nie wspominając już o tym, że niewidomi mają wyostrzony słuch z oczywistego powodu. Z kolei dla kogoś kto wzrok wykorzystuje cały czas ślepy test jest zmianą nienaturalną i stąd też, w pierwszym momencie, zaburza inne zmysły - nie tylko słuch. Trzeba czasu by w takim stanie w końcu się zrelaksować i skupić na bodźcach zewnętrznych by właściwie je ocenić. Osobiście lubię posłuchać z zamkniętymi oczami bo jest lepiej i można się bardziej zrelaksować ale dopiero po jakimś czasie słuchania. Dlatego ślepe testy w rozumieniu rozpoznawania nagłych zmian potrafią być nie obiektywne. Ale jak już wspomniałem każdy jest inny. Ogólnie powiedziałbym że zalet normalnych testów i ślepych jest tyle samo co minusów. Trzeba samemu dojść do tego co jest lepsze. Oczywiście dla siebie a nie dla drugich.....
  12. Sansui – moja ulubiona marka.

    Michał, to kolejne Akkusy, które miałem okazje u Ciebie słyszeć. Czuć podobną szkołę brzmienia miedzy nimi, ale 1261 odebrałem jako wyjątkowo transparentne. Nic się przed nimi nie ukryje Skoro postawiłeś sobie tak wysoką poprzeczkę, to teraz jeszcze, do tego, jak najlepsze źródło, które z resztą masz już na celowniku. Ciekawość mnie zjada na samą myśl o efekcie. Obowiązkowo będę musiał tego posłuchać!
  13. Sansui – moja ulubiona marka.

    Piotr prędzej od wzmacniacza widzę, że lepszym pomysłem będzie jak wezmę swoje CD i okablowanie do Niego. Jeśli jeszcze masz ten model będziesz miał porównanie czego można dzięki niemu dokonać a czego poczciwy Mash, choć dobry, niestety nie zapewni.
  14. Sansui – moja ulubiona marka.

    Piotr, propozycja przyjazdu oczywiście do zrealizowania choć nad zabraniem wzmacniacza muszę się trochę zastanowić. Takie podróże zawsze są trochę ryzykowne i problematyczne.... Krzysiek, pamiętam Twoją reakcję na płytę Britney u mnie :-)). Zresztą ta płyta to dobry test na jakość dynamiki każdego systemu audio. Tam gdzie tak być powinno, dźwięk pojawia się jak za uderzeniem pioruna parę metrów od ciebie z hipnotyzującym głębokim wybrzmieniem i wypełnieniem dolnej średnicy tworząc wrażenie większego realizmu z efektem czegoś w rodzaju subdukcji całego pomieszczenia. Przynajmniej tak jest teraz. Nie wspominając o lepszej muzykalności i ilości informacji. Wcześniej takich smaczków na pewno jeszcze brakowało. Może i tym razem będziesz jechał do rodziny w moje strony to daj znać. Pozdrawiam
  15. Sansui – moja ulubiona marka.

    Wtracę jeszcze jedną myśl odnośnie jakiś tam wniosków.... Trzeba im przyznać, że sprytnie podeszli do tematu. Zachowali jakość i kierunek w stronę neutralności ( mdf - dobre wygaszanie bez podbarwień / eliptyczne elementy - podobnie )kosztem mniejszego niewidocznego z zewnątrz przepychu. Przykładem tego są wysokiej jakości kolumny właśnie z mdf bądź eliptyczne kable pod audio. Ile ludzi wiedziało o tym wówczas skoro nawet dziś jest z tym problem? Pamiętam gdy dwa lata temu, każda moja próba ingerencji we wnętrze konstrukcji okazywała się odwrotna w skutkach. Przypadek? Myślę że nie! Jedyne pozytywne rezultaty można było osiągnąć tylko od zewnątrz. Zatem chodzi o zastosowanie równowagi między przepychem, prostotą i technologią. Pomijając kwestię opisu pod publikę - ludzi przyciąga opis przepychu więc go dostali chociaż posunęli się do półprawdy. Jednak mimo pewnego niesmaku myślę że można im to wybaczyć.
×