Skocz do zawartości

Pygar

Uczestnik
  • Zawartość

    238
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0

O Pygar

  • Ranga
    Sympatyk

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Wrocław

Ostatnio na profilu byli

1052 wyświetleń profilu
  1. Piotrek Z tego co mi mówił Maciek, to za pierwszym razem była niespodzianka, bo ten duży zasilacz stał na czymś co znacząco degradowało jego brzmienie przez wibracje, które zaburzyły efekt końcowy. Gdy zrobisz taką instalację pod audio jak ma Maciek, to będzie słyszał znacząco większe różnice między kablami, kolumnami, źródłami, trafami, stolikami itd. Wszystko opiera się o stworzenie jak najlepszych warunków dla wszystkich elementów układanki, a wtedy różnice między płytami będą jak dzień do nocy . Moc trafa trzeba dobierać pod kolumny, to one odpowiadają za spadki napięć - > patrz doświadczenie z silnikiem odkurzacza, gdzie pobór jest potężnie większy względem wzmacniacza. Kolumny, które mają czym oddać najniższe pasmo, a do tego mają trudną do napędzenia konstrukcję, w szczytowych momentach będą mieć bardzo duże amplitudy poboru prądu ze wzmacniacza i teraz gdy te spadki są znacząco większe, to z trafa wewnętrznego wychodzą różne napięcia w małych jednostkach czasu, coś jak pofalowany wężyk , a pofalowanie tego wężyka będzie zależeć od zawartości materiału muzycznego jaki odtwarzamy. Cichy śpiew z delikatnym akompaniamentem nie pofaluje wężyka, natomiast utwory gdzie są bardzo duże różnice w natężeniu dźwięków i częste zmiany w występowaniu gwałtownie niskich częstotliwości pofalują go jak wiszące firanki ściągnięte do siebie. Przykładowo z uwagi na wahania w sieci 230V po wyjściu z transformatora dostajemy chwilowo np. 104V, przekładnia w transformatorze na wyjściach do końcówek mocy we wzmacniaczu będzie pokazywać 48V (też przykład), to przy chwilowym silniejszym poborze (mocny silny dźwięk basu, o zróżnicowanej składowej częstotliwości -> impuls ) spowoduje że napięcie na wstępnym transformatorze spadnie do 100V, to analogicznie na wewnętrznym trafie we wzmacniaczu napięcie z poprzednich 48V spadnie na ułamki sekund do 46,15V . Reszta elementów w zasilaniu będzie "walczyć" z tą zmianą i korygować ją do równej ustalonej wartości po regulatorach napięć. Teraz od kilku czynników budowy transformatora , instalacji elektrycznej, okablowania i połączeń między nimi będzie zależeć jak długo trwają te okresy spadków i wzrostów napięcia, u jednych w domach będzie dłużej a u innych krócej ale to są bardzo małe wycinki czasu, dla zwykłego człowieka pomijalnie małe ale w pewnych konfiguracjach sprzętowych wyraźnie słyszalne. Idealna sytuacja ma miejsce, gdy mamy najbardziej stabilne napięcie z możliwych, ponieważ praca całego układu elementów elektronicznych ma zapewnione stałe warunki pracy i cała energia idzie w pracę a nie w zmiennie raz większe i mniejsze ciepło, ta stabilność daje mocniejsze wysycenie w dźwięku, coś jak w pełni wypchnięty żagiel który "ciągnie" żaglówkę szybko i zwinnie, a gdy mamy różny poziom wiatru=prądu, to raz ten żagiel jest bardziej nabrzmiały, lepiej wypełniony powietrzem a raz słabiej. To jest bardzo duże przerysowanie i mówienie zrozumiałymi obrazami, w rzeczywistości te zmiany nie są tak bardzo widoczne niemniej dla wprawnego ucha będą słyszalne bez trudu. Dla lepszego zobrazowania zjawiska trzeba by mieć dostęp do 3-4 gołych transformatorów o różnej mocy ale identycznej konstrukcji, połączonych na "pająka" i słuchać ten sam materiał przy pomocy tych samych złączy i gniazdek. Bo sprawa zaczyna się komplikować gdy do takich samych transformatorów (identycznych np. jeden i drugi będzie miał przykładowo 1000VA) zrobimy różne obudowy, podstawy, okablowanie, ekrany, gniazda itd. Wtedy okaże się, że na efekt końcowy wpływ ma dosłownie wszystko a nie tylko sam transformator. Pozdrawiam Pygar
  2. Wszystkie 911DG jakie miałem u siebie miały bez wyjątku transformator toroidalny. Trafa EI są tylko w modelu 711. Pozdrawiam Pygar
  3. Na 100% zestaw do prezentacji lub specjalna wersja koszerna na rynek Blisko Wschodni . Ciekawostka, bardzo rzadki rarytas ! Gratuluję zakupu . Pozdrawiam Pygar
  4. Misiek X Gratuluję postawy, podejścia i zdrowego rozsądku, dziś tacy ludzie to prawdziwa rzadkość. Już tak jest w tym życiu, że dla tych co się starają i mają otwarte głowy zawsze gdzieś czeka nagroda w różnej postaci. Teraz nie pozostało nic innego jak dopieszczanie tego serca systemu jakim jest porządna Alpha. Trzymam kciuki i życzę samych sukcesów w udoskonalaniu brzmienia całości zestawu. Pozdrawiam Pygar
  5. MobyDick Jesteś niemożliwy :-). Daj żyć !!! To nie jest Yamaha, czy Technics, że trzeba dołożyć 2 cegły na górę, żeby grało, ok ? To jest E s o t e r i c !!! K.P.W ? W tym konkretnym przypadku około 14kg wraz z obudową wykonaną z aluminium, które świetnie tłumi i rozprasza wibracje. Dodatkowo Limited waży około 34kg, a preamp 16,5kg, co łącznie daje 64,5kg nacisku na szafkę na której to wszystko stoi. Teraz spróbuj coś zrobić, żeby ta szafka drgnęła z takim ciężarem od góry. W Esotericu słuchają i stroją każdy model bez docisku, więc kładzenie czegokolwiek na tym urządzeniu mija się z wizją brzmienia ich inżynierów. Jak kupisz sobie w końcu lepszy sprzęt, to zrozumiesz, że od pewnego pułapu nie robią już badziewia, które trzeba na siłę "uszlachetniać" domowymi sposobami. Pozdrawiam Pygar
  6. Paweł Człowieku , do końca świata nie przestaniesz mnie zadziwiać, rzucaj tę robotę, bo się tam marnujesz. Szef nie wie co ma za pracownika ! Światło, kompozycja, kadr itd. Takie zdjęcia to do magazynu Audio albo Hi-Fi Choice !!! Pozdrawiam Pygar P.s. Oddam we właściwe ręce dziewicę orleańską po bardzo głębokim przeglądzie u uznanego profesora ginekologii, a na imię jej Sansui AU-X711 . Pytania krzysiektango@gmail.com
  7. Jak umiesz używać przeglądarek internetowych to znajdziesz w historii niemieciego Ebay-a, z tym że to i tak Ci nic nie da, bo nie można ich kupić :-). Bo żeby można było coś kupić, to najpierw musi ktoś sprzedawać 🙂.
  8. MobyDick Pierwszy transformator jaki miałem wpięty u siebie wg. producenta posiadał moc 400VA ale to była mega tandeta, nawinięta cienkim drutem i jego wydajność szacuję maksymalnie na 70-80% wartości nominalnej. Następnie miałem kilka w okolicy 1000VA, 1200VA, 1500VA, 2000VA i 3000VA, wersja 4000VA będzie u mnie za kilka miesięcy. Pomijając kwestie jakości wykonania i technologi w jakiej były zrobione, po ustaleniu tzw. standardu wg. mnie przyzwoitym minimum jest transformator 2000VA w wykonaniu wiadomej firmy, a jak kogoś stać na większy to jak najbardziej. Wszystkie testy robiłem na bardzo prądożernych kolumnach o minimalnej impedancji 2,7 Ohm , które nie pogardzą 500W wzmacniaczem na jeden kanał. Z moich obserwacji jednoznacznie wynika, że wraz ze wzrostem mocy rośnie poziom mikro-dynamiki i "skrócenia" basu. Tylko, że takie różnice mogą zauważyć wyłącznie właściciele kolumn, które dają "popalić" ich wzmacniaczowi, większość osób ma dużo mniej prądożerne kolumny i u nich te różnice mogą być dużo trudniejsze do uchwycenia. Łagodne podstawkowce typu 6 Ohm nie robią na tych wzmacniaczach najmniejszego wrażenia, to dla nich praktycznie żadne obciążenie. Podobnie będzie z innymi kolumnami 2 i 2,5 drożnymi o impedancji powyżej 4 Ohm. Pozdrawiam Pygar P.s. Verictum, transformatory na 230V były wykonane bez należytego przygotowania, trochę na "chybcika" , ktoś w firmie stwierdził, że pokażą się w Europie i zrobili tych egzemplarzy w ilości mniejszej niż palce obu dłoni na potrzeby wystawy audio i pokazania co potrafią wysokie modele ale tylko po to by zareklamować nimi modele na Europę (X901, X911DG, X711). Wersje 230V rozeszły się z pod lady jak ciepłe bułeczki i słuch po nich zaginął. Ponieważ nie nadali temu właściwego rozgłosu i ogólnie nie mieli zamiaru sprzedawać Alph poza Japonią dali na górę cennika zestaw dzielony 2302 i 907DR, a później pokazali jeszcze wersję MRX (odpowiednik "niby" japońskiego MR) wszystko w pojedynczych sztukach mniej niż 10 na całą Europę. Teraz z tego powodu takie wersje są bardzo drogie, bo do dzisiejszych czasów dotrwało kilka sztuk.
  9. MobyDick pier...isz jak potłuczony. Człowieku, tu w Polsce sztab ludzi nad tym pracował i dobierał doświadczalnie transformatory, robił pomiary i temat wygląda w ten sposób, że jak podepnie się bardzo duże trafo, o bardzo dużym przekroju, separujące z ekranami, to gra jak ta lala. Niestety w Polsce nikt nie potrafi zrobić porządnie transformatora i kupujemy u specjalistów za dewizy. Rozumiesz ? Spadki napięć na uzwojeniu wtórnym transformatora obniżającego są ale poniżej 1V pod obciążeniem (różnica między praca jałową a włączonym wzmacniaczem grającym muzykę na normalnym poziomie głośności) , a wahania 1-2V to są ale najwyżej po stronie 230V (zależy od lokalnych warunków zasilania, każdy z Nas ma inne), więc po stronie 100V są niższe co wynika z przekładni na trafie napięcie/(dzielone) przez 2,3 . Zwiększając moc transformatora można dojść do spadków 0,1V, a dając bezkompromisowe jeszcze większe mniej niż 0,05V lub praktycznie całkowity brak spadków. Nie znasz się z jak zwykle masz najwięcej do powiedzenia jak wszyscy "naókofcy" teoretycy . Wzmacniacze w Sansui mają transformatory o średnim poborze w granicach 360-380W przy 100V , natomiast transformator separacyjny z którego dostają 100V ma 2000VA przy 230V . Są też transformatory 3000VA i znam ludzi którzy mają 4000VA i przy tej ostatniej wartości napięcia nawet nie drgną !!! Taki transformator filtruje wszystkie szpilki jakie są po stronie 230V i prawie nic nie przechodzi przez niego po stronie 100V. Prywatnie mam transformator z separowanymi uzwojeniami, nawinięty drutem o średnicy 4mm o obciążalności 25A. Firma Sansui rozpoczęła swoją działalność nie od audio, a od produkcji transformatorów !!! Teraz kapujesz jakie bzdury zmyślasz ? Metalurgia w Japonii stoi na najwyższym poziomie i tak się składa, że wytwarzają najlepsze transformatory jakie człowiek potrafi zbudować. Sekret tkwi w specjalnych materiałach na rdzenie nigdzie indziej nieznanych i niestosowanych. Dlatego tak jak napisał Czubsi, nikt z białych ludzi nie umie zbudować takiego transformatora, bo nie ma takich materiałów, które przez swoje unikalne właściwości pozwalają osiągnąć tak wysokie parametry pracy, wydajności, dynamiki i stabilności pracy, do tego kompletnie bezgłośne i wytłumione od wibracji a najważniejsze wymiary !!! Są bardzo małe w porównaniu do tego co sobą oferują. Nie ma fizycznej możliwość by ktoś poza Japonią zbudował transformator o identycznych parametrach i rozmiarach fizycznych który będzie się mieścił w miejsce oryginalnego transformatora. Chyba już bardziej dosadnie nie da się tego wyjaśnić. Masz jeszcze jakieś głupie pytania ? http://www.sansui.us/History.htm Pozdrawiam Pygar P.s. Zdjęcie nr 1. Widok transformatora Sansui 🙂 . Powodzenia dla wszystkich teoretyków, którzy zmieszczą coś do środka w miejscu oryginalnego . Zdjęcie nr 2 i 3 . Standardowy "zasilacz" do wysokich modeli Sansui z 230V na 100V.
  10. Tomku Wszystkie nowe Esoteric-ki, to są urządzenia bardzo uniwersalne ponieważ łącza w sobie 3 osobne pełnoprawne sprzęty, mianowicie : transport, odtwarzacz CD i DAC . Mechanika jest na poziomie, którego nie przeskoczę ale pod kątem elektroniki można zdziałać cuda i wycisnąć ostatnie soki . Taki Eso jak u Pawła, to świetny samodzielny transport, bardzo dobry odtwarzacz i znakomity dac który można "karmić" z wszelkiej maści źródeł cyfrowych z całkowitym pominięciem płyt CD. Nawet gdyby kiedyś padł w nim laser, to nadal będzie pracował jako pełnoprawny DAC , a wisienką na torcie jest współpraca z zewnętrzy zegarem, który postawi kropkę nad "i" . http://www.esoteric.jp/products/catalog/pdf/k07_en.pdf Pozdrawiam Pygar
  11. Paweł Jak będziesz odkurzał tego Eso, to wrzuć fotki samego wyjścia analogu, jak jest zrobione i ile tam jest miejsca od pcb do górnej pokrywy. Jeśli są tam opki na krzemie, to przy odpowiedniej ilości wolnego miejsca zamiana na dyskretne zrobi z tego Eso sprzęt z dodatkowym zerem na końcu. Polecam nasze krajowe Staccato, które są lepsze od całej zachodniej konkurencji, a dodatkowo jeszcze konkretnie zaimplementowane dają dźwięk 1-2 klasę wyższy niż fabryka. Mój Denon jest teraz rozebrany na części i czeka go wszczepienie zupełnie odremontowanej płytki z cyfrą, tak, że za 2-3 miesiące chętnie bym go porównał z takim Eso, czy idę w dobrą stronę :-). Wszystkie rezystory wymienione na ultra-precyzyjne, o najniższych szumach dostępnych na rynku + najlepsze kondensatory jakie można dostać w tym rozmiarze. Dodatkowo ekstra boczniki do masy i wymienione całe "okablowanie" na grubo złocone w teflonie. Cała droga sygnału (analog i cyfra) + droga zegarów zrobiona od podstaw na bogato + tuning części odpowiedzialnej za pracę i odczyt CD. Wcześniej kompletna wymiana transformatorów i bardzo rozbudowane odszumienie zasilacza, wszystko na dyskretnych regulatorach o mocy 2A i wymiana wszystkich opamów na dyskretne (przerobione Staccato). Plan jest taki, by własnymi siłami zrobić porównywalnego konkurenta źródeł z półki Eso. Jak będzie już złożony i zadziała, to dam znać :-). Pozdrawiam Pygar
  12. Paweł Jak ten Eso to leżak, to spodziewaj się, że skrzydła rozwinie za kilka miesięcy jak go dobrze powygrzewasz, takie 300h to spokojne minimum jeśli był praktycznie nieużywany - szczęściarzu :-) !!! Z czasem nabierze jeszcze większej szlachetności i większej naturalności, z jeszcze większą detalicznością (zróżnicowaniem na niuansach) . Gdy się już całkiem dotrze i rozegra na maksimum, to wtedy pogadaj z kolegami, żeby pożyczyli ci jakieś dobre kabelki zasilające. Jak chcesz wykrzesać z niego jeszcze więcej, to zrób sobie platformę antywibracyjną w oparciu o pomysł i zasadę Acoustic Revive, potrzebne są : 1. Czubsi 2. Sklejka brzozowa 3. Posypka (czysty naturalny kwarc o nieregularnych kształtach !!!kryształ!!! - jak ktoś umie używać mózgu i komputera, to znajdzie lub inny naturalny materiał ale kwarc jest najlepszy, w starych wersjach Japończycy używali nieregularnych "kropli" polipropylenowych ). 4. Narzędzia lub ktoś kto to nam dotnie na wymiar. 5. Górna pokrywa (blat) pierwotnie była robiona z brzozy a później zastąpili ją Hikorą (też do załatwienia). 6. Klej i farby, bejce, kto co lubi i dużo papieru ściernego o różnej grubości. Górny blat musi być mniejszy od wymiarów ramki o jakieś 2mm na każdym boku. U mnie stoją pod kolumnami i pod odtwarzaczem, w przyszłości będzie też pod wzmacniaczem, zasilaczem i listwą zasilająca. A działa to mniej więcej, tak : https://soundrebels.com/acoustic-revive-rst-raf-riq-spu/ Trzymam kciuki i życzę coraz większego zadowolenia. Pozdrawiam Pygar P.s. Dopiero jak podepnie się pod Sansui takie źródełko jak ten Eso, to człowiek odkrywa co za sprzęt trzyma w domu i banan nie schodzi z twarzy przez kilka tygodni, bo już wie że ten wzmacniacz to był zakup ŻYCIA !!! Sansui z dobrym sprzętem wprost mieni się wszystkimi barwami jak doskonale oszlifowany brylant.
  13. Faszi Ten tuner jest w 100% oryginalny, więc można się dogadywać ze sprzedawcą. 🙂 Matt79f 901,911 na Rikenach z boczkami na ASC i U-Con-ach z wymienionymi kondami na stare japońskie Silmicki (ciemnobrązowe ze złotymi paskami i napisami), to marzenia ściętej głowy. Prędzej kupisz jakieś 707 lub 907 z takimi częściami. Problem polega na tym, że tak dobrze zrobionych modeli to jest na pewno 1 szt. w całej galaktyce, którego koszt budowy przekroczył dawno cenę zakupu dobrych modeli 907, a te "mniej" modowane nie miały aż takiego "wypasu", żeby się nimi nie wiem jak zachwycać. Masz 2 wyjścia kupić w bardzo dobrym stanie 911 i poszukać odpowiednich części, które czasami da się jeszcze upolować, a zależy to od stopnia poświęcenia i samozaparcia. Wtedy będziesz szedł moją drogą, czyli egzemplarz "igła" i stopniowe wydatki niejako na raty, jedna część tu, druga tam i tak wszystkie koszta rozłożysz w czasie albo drugi wariant zbieraj kasę na wysokie Sansui i kup "gotowca". Twoje kryteria spełniają tylko egzemplarze zaczynające się od 12 tyś. , bez limitów ceny w górę, w stanie gabinetowym i bez zasilacza . Dobry zasilacz za stosowną opłatą. Czasami można dostać coś taniej po większych lub mniejszych "przejściach" ale to już trzeba sprawdzić osobiście i na miejscu u właściciela. Pozdrawiam Pygar
  14. Eugeniusz28 Jest dokładnie tak jak napisał Piotr, w pre C2105 jest już całkiem całkiem, a po bandzie poszli z tematem dopiero w C2301 i C2302. Każde pre gramofonowe czy to w integrze, czy wbudowane w przedwzmacniacz dzielony, powinno popracować z gramofonem przynajmniej kilka tygodni, żeby osiągnąć optimum brzmienia, gdyż zgodnie z teorią Darwina "organy nieużywane zanikają" :-) , a ze względu na obecne czasy trzeba mieć świadomość, że w niektórych egzemplarzach takie pre MM/MC było pieszczone sygnałem z gramofonu lata temu, a czasami nawet od wyjścia z fabryki jeśli poprzedni właściciele grali tylko z CD. Ogromną różnicę w brzmieniu gramofonu robi jego prawidłowa kalibracja i tu trzeba mieć kogoś z "branży" maniaków czarnych krążków, który ma odpowiednie szablony kalibracyjne lub taką wprawę, że potrafi zrobić to "z grubsza" na słuch. Tak samo powinno się sprawdzić liniowość prędkości obrotowych, czy nie trzeba poprawić właściwości ślizgowych łożysk. naciąg paska itd. , wszystko zależy od budowy konkretnego egzemplarza. Na koniec lub na początek :-) perfekcyjne wypoziomowanie i stabilizacja miejsca pracy gramiaka oraz zaopatrzenie w solidną podstawę/półkę o odpowiednio dużej masie własnej. Źle obsadzona wkładka zamiast grać całym pięknem tylko rysuje płyty nie tak jak powinna i w konsekwencji, trzeba zbierać na nową kolekcję winyli . Regulacja siły docisku wkładki również zmienia przekaz muzyki, czasami tak znacznie jakbyśmy słuchali zupełnie innych nagrań. Pozdrawiam Pygar P.s. Odradzam jakiekolwiek nieporadne próby "kombinowania" przy gramofonie bez nadzoru odpowiednich osób, bo prędzej coś zepsujecie niż poprawicie.
  15. Jest tak jak napisał A_ndy a nawet jeszcze lepiej. Dopiero jak się podłączy konkretne kolumny, konkretnymi kablami, na porządnym zasilaniu, a na końcu naprawdę solidnie wykonane CD, to dopiero zaczyna się granie i człowiek myśli sobie ... "a ja myślałem, że to już wszystko, a to dopiero początek" . Każda 907ka w doborowym towarzystwie po prostu błyszczy. Wiele razy przekonałem się, że te wzmaki umieją przyrządzić doskonały koktajl z każdego materiału, tylko trzeba mieć bardzo dobrą "wyciskarkę do soków" albo świetny transport i dac :-), a wtedy zaczyna się wszystko praktycznie od nowa. Szczególnie bardzo dobrze jest to słychać na Vangelisie w "Blade Runner" , gdzie na dobrze skomponowanym systemie Sansui potrafi pokazać kilka warstw w nagraniu. Powietrze aż wibruje i dopiero w tych wibracjach gra reszta instrumentów, a jest do tego kilka planów i poziomów tej wibracji o różnej modulacji, coś jak fundament dla sceny i dopiero na tym słychać całą resztę, do tego bardzo daleko słychać zwiewne i delikatne podmuchy/poszumy wiatru itd. . Świetny materiał do testów i sprawdzania, czy jesteśmy już bliżej czy dalej do ideału. Pozdrawiam Pygar
×