Skocz do zawartości

Toperz

Uczestnik
  • Zawartość

    13
  • Dołączył

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Kraków

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Nie dotykałem, ale to były wielokrotnie grane testówki, oczywiście stara wersja. Chyba tak - było duże i świecące; odtwarzacz dp750. Jak odtwarzacze Accu mogę uznać za referencję; to za ich amplifikacją rzeczywiście nie przepadam; ale to nie we wzmaku leżał problem z dołem (no może częściowo tak). No mają te chario ewidentne kłopoty z basem i tyle. Krzyczą o wytłumienie budy i przestrojenie basrefleksu.
  2. Posłuchałem Delphinusów w salonie audio (akustycznie przystosowana duża kubatura, pow. ok.20m2) z systemem Accuphase za pierdylion złotych. Pasmo od pasa w górę super - wielobarwne, dociążone, naturalne, szczegółowe, aksamitne, piękne, a momentami wręcz zjawiskowe. Od pasa w dół kiepsko, w porywach do porażki i kaszany - męczliwy, podbity do nieprzytomności w okolicach 60-90 hz bas, buczący jednostajnie i dokuczliwie, wzbudzający się przy każdej nadarzającej się okazji; przy tym brak najniższych rejestrów (poniżej ok. 50hz praktycznie jest odcięcie); niższa średnica też jest poluzowana i zdudniona. Co ciekawe, zastosowany średnioniskotonowiec z długim skokiem na miękkiej gumie, zdaje się nie jest wcale zły, tylko zaaplikowany na pałę, bez pojęcia i pozostawiony bez jakiegokolwiek dampingu mechanicznego. Szkoda, bo reszta średnicy i góra są ujmujące; naprawdę duża klasa. Dla kogoś z zacięciem do modowania Delphinusy mogą stanowić materiał o dużym potencjale - "wystarczy" okiełznać to rozbijanie się dźwięków produkowanych przez woofer.
  3. Tia. Ad1. Żaluj Ad2. Ano grasz, grasz. Dzieki za odzew. Czyli poniżej ok. 50hz nie ma głuchej ciszy? No właśnie, za Chario przemawia trochę wyższa skuteczność - 90db vs 87(sf sonetto)...i cena, he he.
  4. Sonus Faber Sonetto2 (podobały mi się w salonie - grały z naimem piątką).
  5. Wieczór dobry. Myślę o zakupie Delphinus (jako jedna z opcji). Niepokoi mnie tylko bas - producent deklaruje zejście do 55hz ze spadkiem 3dB, czyli bez szału. Jak to wygląda w praktyce w Waszych Delphinusach? Bo nie zawsze to co na papierze pokrywa się z odsłuchem. Jest odczuwalny ten niski ścielący się bas, czy nie istnieje? Nie chodzi mi o pękanie tynku w siateczkę - wiem, że to monitory z 17-ką, ale czy w ogóle czuć "pedalbas", czy tylko mocny mid?
  6. Nic takiego nie napisałem. Raczej że większy przekrój skutkuje większą przewodnością, ale: i ja zgadzam się z tym. Reson ma dobry punktowy bas i odsysa muł z dźwięku. Ja osobiście za nim nie przepadam, ale z innych względów. Jak lubisz duży bas i dynamikę, to kup sobie jakiegoś wireworlda na metry (np oasis7), bez konfekcji będzie i taniej, i bardziej po audiofilsku. Tańsza dwukrotnie luna7 też daje radę. Obydwa są czterożyłowe (tzn chodzi o 4 wiązki w osobnej izolacji) więc można poszaleć z bi-ampingiem/wiringiem.
  7. Mogą i to na potęgę. Sam materiał przewodnika to nie wszystko. Choć jego czystość (a raczej jednorodność) ma duże znaczenie. W takim np. kablu głośnikowym zachodzi wiele zjawisk fizycznych; płyną tam prądy rzędu kilku, a czasem kilkunastu amperów - oddziaływanie elektromechaniczne między żyłami (jak w silniku elektrycznym) powoduje niewielkie, szybkie zmiany położenia żył względem siebie nawzajem; to z kolei zmienia pojemność całego kabla w takt jego drgań oraz indukcyjność (np. dobrze jest gdy żyły plus i minus są blisko siebie, zmniejsza to jego opór indukcyjny); dlatego głośnikowiec powinien mieć właściwości mechaniczne ograniczające tego typu ruchy. Taka np. grubość (pole przekroju) przewodnika, to nie tylko lepsza przewodność, to również kłopoty - zniekształcenia związane z prądami wirowymi. Lepiej zastosować wiele żył o mniejszym przekroju, jeszcze lepiej wiele żył o zróżnicowanym przekroju...i odpowiedniej geometrii oraz stopniu skręcenia ze sobą... Rodzaj izolacji i jej grubość, odległość kolejnych powłok od żył przewodzących he he - na temat zjawisk elektrostatycznych można pisać całe doktoraty...itd...itd... Można tak w nieskończoność wymieniać. Jak zrobić dobry kabel głośnikowy? Lepiej zostawić to poważnym producentom, którzy dysponują odpowiednim zapleczem technicznym i materiałowym do doświadczeń (zwłaszcza odsłuchowych). Tak czy siak zastosowanie zwykłego kabla od lampki nocnej (miedzi w izolacji) raczej się nie sprawdza w praktyce; tzn raz na 1000 przypadków może akurat "siąść" w jakimś systemie; najczęściej jednak kaszani przekaz muzyczny w bolesnym stopniu. Co do zniekształceń powyżej pasma słyszalnego...pewnie nie raz słyszeliście z jak niską częstotliwością dudnią dwie nie całkiem dostrojone struny? A o zniekształceniach TIM, to fani pomiarów w ogóle słyszeli? Hę? Wiedzą, że praktycznie są nieprzewidywalne, a niewykrywalne przy teście sygnałem sinusoidalnym? Wiedzą że ludzkie ucho jest bardzo wrażliwe na zniekształcenia o charakterze dynamicznym? To spoko.
  8. To zależy od podejścia do tematu. Ja wychodzę z założenia, że nie ma kabli analogowych niewpływających na brzmienie, więc traktuję je jako element dosmaczający dźwięk; jako przyprawy do dźwiękowej zupy (niektóre dość egzotyczne i nietanie); jedne podnoszą tylko smak jej składników, a inne go przekłamują lub wręcz zamulają. Tiaaaa....w ogóle sobie nie zaprzeczyłeś... Mi często nie wystarcza; choć zdarzyło mi się już nawet słyszeć bardzo neutralnie i naturalnie brzmiący system, w którym za kable głośnikowe robił YDYp 2x2,5mm. Często padają zarzuty odnośnie poetyckich, kwiecistych opisów sygnatury brzmieniowej kabli (czyli filtrów RLC), że to takie audiofilskie bicie piany...i słusznie, bo w 99% to prawda. Z drugiej strony trudno inaczej niż przy pomocy rozbudowanych porównań opisać...no właśnie co?..ano tak naprawdę ich (kabli znaczy jako elementów toru) wpływ na przenoszenie transjentów, które to właśnie decydują o barwie i artykulacji dźwięku. Muzycy zawodowi (klasyczni) opisując barwę i sposób artykulacji dźwięku (jedno z drugim ma ścisły związek) robią tak samo; najczęściej odnoszą się przy tym do kolorów i emocji. A o transjentach i o tym jak dziwne, praktycznie niemierzalne czynniki potrafią na nie wpływać, to już temat rzeka. Szkoda czasu, lepiej go poświęcić na odsłuchy i porównania (czyli praktykę), a pomiary zostawić tym co chcą od nas pieniędzy.
  9. Nie, wystarczy mieć zapasowe lampy...no chyba że się ma niezniszczalne telefunkeny.
  10. I nawet tego nie zauważysz, he he...to takie gotowanie żaby na wolnym ogniu. Ucho stopniowo przyzwyczaja się do coraz gorszego dźwięku i dopiero po bezpośrednim porównaniu ze zdrowymi lampami człek się zorientuje, że już jest w audiofilskim czarnym tyłku.
  11. Niedługo nosy pójdą do lamusa imo; żółte ludzie zdolne są. 6s4s to moja najukochańsza żaróweczka; dźwiękowo to chyba nie ma lepszej do nocnych manewrów...no i jeszcze ta jej niebieska poświata niczym zorza polarna...
  12. Cześć wszystkim. Tak, w moim Sinusie wybrałem zasilanie lampowe po odsłuchu obu wersji (tzn. z zasilaniem półprzewodnikowym i lampowym). Jestem na etapie leczenia się z poprawnego technicznie dźwięku na rzecz magicznego. Zasilanie półprzewodnikowe, stabilizowane jest sztywne i daje płaską scenę - taka prezentacja "na twarz". Mnie to już nie podnieca, lepiej kupić tani tranzystor i będzie, no nie to samo oczywiście, ale podobnie. Jak się bawić w lampę, to na całego!!! Mój wzmak jest dwubiegowy; pozwala po przełączeniu pstryczkiem-elektryczkiem, na korzystanie oprócz el34/6ca7 - z 6s4s/6b4g czyli triody DHT zbliżonej do 2A3. W zasilaniu 5c3s, ale z powodzeniem (ponieważ parametry/układ wzmaka na to pozwalają) można zastosować 5u4g, a nawet 5r4g, czy GZ34 co z powodzeniem ćwiczę. To prawda, 6ca7 gra bardziej saute, wyraziściej, raczej stawia na czystość, przejrzystość, dokładną artykulację, separację, kontury niż muzykalny syrop. Niestety potrafi zagrać trochę sztucznie i szkieletowo jak np.6ca7 od elektroharmonixa (nawiasem mówiąc i tak niezła ta lampka im wyszła). Z 6ca7 polecam uwadze szanownych kolegów-w-chorobie chińskie (taaaak, wiem...) 6ca7-z treasure gold Kontrolowany bas, świetna szczegółowość, rozdzielczość i separacja dźwięków; a przy tym sporo wdzięku i audiofilskiego dopieszczenia wybrzmień...tiaaa czaru mają moc. Spokojnie mogą stawać w szranki z utytułowanymi NOS-ami i wyjść z pojedynku na tarczy. Jeszcze nie wiem jak z trwałością, ale trochę godzin przebiegu u mnie mają i na razie się nie sypią. El34 baj RFT? Mają opinie niezniszczalnych, trwałych, ale ja ich nie lubię. Nie podoba mi się ich barwa na średnicy, zwłaszcza w jej wyższych rejonach, jest chropowata i ziarnista.
×
×
  • Utwórz nowe...