Skocz do zawartości

Toperz

Uczestnik
  • Zawartość

    12
  • Dołączył

O Toperz

  • Ranga
    Debiutant

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Kraków

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Nie dotykałem😉, ale to były wielokrotnie grane testówki, oczywiście stara wersja. Chyba tak - było duże i świecące; odtwarzacz dp750. Jak odtwarzacze Accu mogę uznać za referencję; to za ich amplifikacją rzeczywiście nie przepadam; ale to nie we wzmaku leżał problem z dołem (no może częściowo tak). No mają te chario ewidentne kłopoty z basem i tyle. Krzyczą o wytłumienie budy i przestrojenie basrefleksu.
  2. Posłuchałem Delphinusów w salonie audio (akustycznie przystosowana duża kubatura, pow. ok.20m2) z systemem Accuphase za pierdylion złotych. Pasmo od pasa w górę super - wielobarwne, dociążone, naturalne, szczegółowe, aksamitne, piękne, a momentami wręcz zjawiskowe. Od pasa w dół kiepsko, w porywach do porażki i kaszany - męczliwy, podbity do nieprzytomności w okolicach 60-90 hz bas, buczący jednostajnie i dokuczliwie, wzbudzający się przy każdej nadarzającej się okazji; przy tym brak najniższych rejestrów (poniżej ok. 50hz praktycznie jest odcięcie); niższa średnica też jest poluzowana i zdudniona. Co ciekawe, zastosowany średnioniskotonowiec z długim skokiem na miękkiej gumie, zdaje się nie jest wcale zły, tylko zaaplikowany na pałę, bez pojęcia i pozostawiony bez jakiegokolwiek dampingu mechanicznego. Szkoda, bo reszta średnicy i góra są ujmujące; naprawdę duża klasa. Dla kogoś z zacięciem do modowania Delphinusy mogą stanowić materiał o dużym potencjale - "wystarczy" okiełznać to rozbijanie się dźwięków produkowanych przez woofer.
  3. Tia. Ad1. Żaluj😉 Ad2. Ano grasz, grasz. Dzieki za odzew. Czyli poniżej ok. 50hz nie ma głuchej ciszy? No właśnie, za Chario przemawia trochę wyższa skuteczność - 90db vs 87(sf sonetto)...i cena, he he.
  4. Sonus Faber Sonetto2 (podobały mi się w salonie - grały z naimem piątką).
  5. Wieczór dobry. Myślę o zakupie Delphinus (jako jedna z opcji). Niepokoi mnie tylko bas - producent deklaruje zejście do 55hz ze spadkiem 3dB, czyli bez szału. Jak to wygląda w praktyce w Waszych Delphinusach? Bo nie zawsze to co na papierze pokrywa się z odsłuchem. Jest odczuwalny ten niski ścielący się bas, czy nie istnieje? Nie chodzi mi o pękanie tynku w siateczkę😉 - wiem, że to monitory z 17-ką, ale czy w ogóle czuć "pedalbas", czy tylko mocny mid?
  6. Nic takiego nie napisałem. Raczej że większy przekrój skutkuje większą przewodnością, ale: i ja zgadzam się z tym. Reson ma dobry punktowy bas i odsysa muł z dźwięku. Ja osobiście za nim nie przepadam, ale z innych względów. Jak lubisz duży bas i dynamikę, to kup sobie jakiegoś wireworlda na metry (np oasis7), bez konfekcji będzie i taniej, i bardziej po audiofilsku. Tańsza dwukrotnie luna7 też daje radę. Obydwa są czterożyłowe (tzn chodzi o 4 wiązki w osobnej izolacji) więc można poszaleć z bi-ampingiem/wiringiem.
  7. Mogą i to na potęgę. Sam materiał przewodnika to nie wszystko. Choć jego czystość (a raczej jednorodność) ma duże znaczenie. W takim np. kablu głośnikowym zachodzi wiele zjawisk fizycznych; płyną tam prądy rzędu kilku, a czasem kilkunastu amperów - oddziaływanie elektromechaniczne między żyłami (jak w silniku elektrycznym) powoduje niewielkie, szybkie zmiany położenia żył względem siebie nawzajem; to z kolei zmienia pojemność całego kabla w takt jego drgań oraz indukcyjność (np. dobrze jest gdy żyły plus i minus są blisko siebie, zmniejsza to jego opór indukcyjny); dlatego głośnikowiec powinien mieć właściwości mechaniczne ograniczające tego typu ruchy. Taka np. grubość (pole przekroju) przewodnika, to nie tylko lepsza przewodność, to również kłopoty - zniekształcenia związane z prądami wirowymi. Lepiej zastosować wiele żył o mniejszym przekroju, jeszcze lepiej wiele żył o zróżnicowanym przekroju...i odpowiedniej geometrii oraz stopniu skręcenia ze sobą... Rodzaj izolacji i jej grubość, odległość kolejnych powłok od żył przewodzących he he - na temat zjawisk elektrostatycznych można pisać całe doktoraty...itd...itd... Można tak w nieskończoność wymieniać. Jak zrobić dobry kabel głośnikowy? Lepiej zostawić to poważnym producentom, którzy dysponują odpowiednim zapleczem technicznym i materiałowym do doświadczeń (zwłaszcza odsłuchowych). Tak czy siak zastosowanie zwykłego kabla od lampki nocnej (miedzi w izolacji) raczej się nie sprawdza w praktyce; tzn raz na 1000 przypadków może akurat "siąść" w jakimś systemie; najczęściej jednak kaszani przekaz muzyczny w bolesnym stopniu. Co do zniekształceń powyżej pasma słyszalnego...pewnie nie raz słyszeliście z jak niską częstotliwością dudnią dwie nie całkiem dostrojone struny? A o zniekształceniach TIM, to fani pomiarów w ogóle słyszeli? Hę? Wiedzą, że praktycznie są nieprzewidywalne, a niewykrywalne przy teście sygnałem sinusoidalnym? Wiedzą że ludzkie ucho jest bardzo wrażliwe na zniekształcenia o charakterze dynamicznym? To spoko.
  8. To zależy od podejścia do tematu. Ja wychodzę z założenia, że nie ma kabli analogowych niewpływających na brzmienie, więc traktuję je jako element dosmaczający dźwięk; jako przyprawy do dźwiękowej zupy (niektóre dość egzotyczne i nietanie); jedne podnoszą tylko smak jej składników, a inne go przekłamują lub wręcz zamulają. Tiaaaa....w ogóle sobie nie zaprzeczyłeś... Mi często nie wystarcza; choć zdarzyło mi się już nawet słyszeć bardzo neutralnie i naturalnie brzmiący system, w którym za kable głośnikowe robił YDYp 2x2,5mm. Często padają zarzuty odnośnie poetyckich, kwiecistych opisów sygnatury brzmieniowej kabli (czyli filtrów RLC), że to takie audiofilskie bicie piany...i słusznie, bo w 99% to prawda. Z drugiej strony trudno inaczej niż przy pomocy rozbudowanych porównań opisać...no właśnie co?..ano tak naprawdę ich (kabli znaczy jako elementów toru) wpływ na przenoszenie transjentów, które to właśnie decydują o barwie i artykulacji dźwięku. Muzycy zawodowi (klasyczni) opisując barwę i sposób artykulacji dźwięku (jedno z drugim ma ścisły związek) robią tak samo; najczęściej odnoszą się przy tym do kolorów i emocji. A o transjentach i o tym jak dziwne, praktycznie niemierzalne czynniki potrafią na nie wpływać, to już temat rzeka. Szkoda czasu, lepiej go poświęcić na odsłuchy i porównania (czyli praktykę), a pomiary zostawić tym co chcą od nas pieniędzy.
  9. Nie, wystarczy mieć zapasowe lampy...no chyba że się ma niezniszczalne telefunkeny.
  10. I nawet tego nie zauważysz, he he...to takie gotowanie żaby na wolnym ogniu. Ucho stopniowo przyzwyczaja się do coraz gorszego dźwięku i dopiero po bezpośrednim porównaniu ze zdrowymi lampami człek się zorientuje, że już jest w audiofilskim czarnym tyłku.
  11. Niedługo nosy pójdą do lamusa imo; żółte ludzie zdolne są. 6s4s to moja najukochańsza żaróweczka; dźwiękowo to chyba nie ma lepszej do nocnych manewrów...no i jeszcze ta jej niebieska poświata niczym zorza polarna...
  12. Cześć wszystkim. Tak, w moim Sinusie wybrałem zasilanie lampowe po odsłuchu obu wersji (tzn. z zasilaniem półprzewodnikowym i lampowym). Jestem na etapie leczenia się z poprawnego technicznie dźwięku na rzecz magicznego. Zasilanie półprzewodnikowe, stabilizowane jest sztywne i daje płaską scenę - taka prezentacja "na twarz". Mnie to już nie podnieca, lepiej kupić tani tranzystor i będzie, no nie to samo oczywiście, ale podobnie. Jak się bawić w lampę, to na całego!!! Mój wzmak jest dwubiegowy; pozwala po przełączeniu pstryczkiem-elektryczkiem, na korzystanie oprócz el34/6ca7 - z 6s4s/6b4g czyli triody DHT zbliżonej do 2A3. W zasilaniu 5c3s, ale z powodzeniem (ponieważ parametry/układ wzmaka na to pozwalają) można zastosować 5u4g, a nawet 5r4g, czy GZ34 co z powodzeniem ćwiczę. To prawda, 6ca7 gra bardziej saute, wyraziściej, raczej stawia na czystość, przejrzystość, dokładną artykulację, separację, kontury niż muzykalny syrop. Niestety potrafi zagrać trochę sztucznie i szkieletowo jak np.6ca7 od elektroharmonixa (nawiasem mówiąc i tak niezła ta lampka im wyszła). Z 6ca7 polecam uwadze szanownych kolegów-w-chorobie chińskie (taaaak, wiem...) 6ca7-z treasure gold Kontrolowany bas, świetna szczegółowość, rozdzielczość i separacja dźwięków; a przy tym sporo wdzięku i audiofilskiego dopieszczenia wybrzmień...tiaaa czaru mają moc. Spokojnie mogą stawać w szranki z utytułowanymi NOS-ami i wyjść z pojedynku na tarczy. Jeszcze nie wiem jak z trwałością, ale trochę godzin przebiegu u mnie mają i na razie się nie sypią. El34 baj RFT? Mają opinie niezniszczalnych, trwałych, ale ja ich nie lubię. Nie podoba mi się ich barwa na średnicy, zwłaszcza w jej wyższych rejonach, jest chropowata i ziarnista.
×
×
  • Utwórz nowe...