Skocz do zawartości

BlaBla

Uczestnik
  • Zawartość

    553
  • Dołączył

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez BlaBla

  1. Może po prostu jak wielu znanych artystów, chciał mieć cover znanego kawałka w repertuarze. Wielu muzyków dobrze na tym wyszło....
  2. Miałem taką apke, wychodziła mi średnia ciut poniżej 60 db. Jestem zadowolony generalnie i myślę, ze poszło to w kierunku jakiego oczekiwałem. Na pewno kolejne kolumny, może za jakiś czas ale chyba nieprędko, wymagają odsłuchu, bo Rubikony to juz takie kolumny, że nie można w ciemno zakładać że coś droższego zagra lepiej. Poza tym mam dowód, ze te różnice pojawiają sie nawet nie od razu na zasadzie wow! tylko w miarę słuchania, jak ucho się oswaja i docenia stopniowo zmiany. Nie wiem w związku z tym, czy np takie słuchanie sklepowe na zasadzie 3 zestawy w godzinę- dwie ma w ogóle sens. Jak juz to w domu. Czekam jeszcze na standy. Stoją teraz za wysoko i dopiero jak siedzę "na baczność" to słyszę górę jak należy. Może dlatego pisałem o basie a w sumie niewiele o wysokich, bo jeszcze ich nie dosłyszałem dobrze. Komuś kto szuka dobrych kolumn poleciłbym z czystym sumieniem.
  3. Myślałem że te cyferki co tam się wyświetlają to jakiś swiatowy standard mówiący znawcom od razu o co chodzi....😁. Raczej nie słucham głośno. Było i tak ciszej niż zwykle słucham. Było też czasem bardzo cicho i Chet Baker z niuansami bez problemu.
  4. - 32,5 db to mój punkt startowy ale zmniejszyłem do -35 a potem - 37,5. Angel Dust na - 20. Nie wiem czy to coś wyjaśnia?
  5. Tak, bo 701 już wyjechał. Może na Rubikonach ujawnilaby się różnica o której braku pisałem, tak jak np lepiej różnicują poszczególne nagrania. Nie mam za bardzo porównania ale dla mnie całość teraz gra jak z góry zaprojektowany zestaw, a nie zbiór dość jednak przypadkowo zebranych elementów. Wyjaśnię jedną rzecz z nocnego wpisu, żeby ktoś źle nie zrozumiał. Pisząc o tym , ze Rubikony baaardzo różnicują nagrania nie miałem na myśli źródeł-nośników, w tym sensie, że sacd ok, streaming nie-ok. Okazało sie np, że dwie płyty sacd jakie wrzuciłem zagrały dużo gorzej niż wcześniej, żeby nie powiedzieć rozczarowująco, z kolei opisane Angel Dust czy Mezzanine, mimo przeciętnych zupełnie wydań zabrzmiały zjawiskowo. Shirley Horn Softly na streamingu brzmi średnio, na pliku DSD mega ale jest po nowym masteringu, więc różnica zrozumiała. Ale na Rubikonach wersja streamingowa brzmi tak fatalnie, że nie da się jej już w ogóle sluchać. Jezeli zmiana kolumn miała jakiś cel, to nawet jesli go źle zdefiniowalem/opisałem, to właśnie tym niuansowaniem nagrań ten cel został zrealizowany. Czy w 100% i czy we wlasciwy sposób to juz zupełnie inna kwestia. Dodam jeszcze, bo takie pytania się pojawiały.... Pierogów wyszło mniej niż zaplanowano, określone zostały jako jakieś "koślawe", a próba smakowa zaliczona na słabą "4". Padły niewygodne pytania: co ty właściwie robiłeś tyle czasu? Oraz: wyglądają jakbyś je w biegu robił....😁
  6. Na wykresy i inne takie nie możecie liczyć. Co do akustyki pokoju, to jak pisałem z uwagi na nieporownywalną ilość basu, na pewno Rubikony trochę bardziej grają pomieszczeniem niż małe sonusy ale nie jest to żaden problem. Jednak kilka metrów kwadratowych grubej wełny robi swoje. Nic nie zaczęło dudnić, grzmieć itd. Wszystko co pisałem o basie, dziś nazwałbym jego namacalną obecnością, pod pełną kontrolą ale badania będą trwały. Próba na Mezzanine zaliczona na 6! 😎 Za to miejsce odsłuchu stało się wrażliwsze, bo pół metra w tył i mamy nowe/inne dźwięki. Nie mówię na razie, że gorsze. Ale jest inaczej, gdzie wcześniej musiałem pojechać z fotelem aż pod tylną ścianę, żeby usłyszeć zmiany. Przy czym wtedy bas ewidentnie mulił i zalewał co przy jakimś dubie czy downtempo jest ok ale w rocku czy jazzie na pewno nie. A teraz ten bas jeszcze bardziej wyodrebnia się od reszty. Dość ciekawie to brzmi, bo jego jakość nie jest gorsza tylko jaest jakis inny. Na razie nie wiem co z tym robić i szuram po podłodze...😂 No i to co wiedziałem, że będzie problemem i to niezależnie od tego jakie kolumny wjadą. Muszą stać blisko ścian. Po prostu pokój jest dość wąski a między kolumnami stoi mebel. Manewr to 10 cm lewo-prawo. Przód-tył niewiele zmienia, te 10 cm po bokach też nie. Największy ruch jest właśnie na osi. @maciek72 radzi, by ustawić na wprost i tak radzi też producent. Ale na niektórych nagraniach traci na tym trochę scena, wydaje się zbyt szeroka, nienaturalnie, instrumenty na skrajach wręcz separują się od całości.Ale może znowu to kwestia złych nawyków sluchowych jakie mam. Coś tam się wymyśli metodą prob i błędów ale potrzeba czasu i spokoju. A teraz ich brak.
  7. O to szybko czytasz😂. Słucham jeszcze kolejnej mojej ukochanej płyty, dla której noc to naturalne środowisko... Mezzanine odkrywam może nie na nowo ale raczę się nią od nowa. Nie wiem czy te kolumny grają rozdzielczo, detalicznie, dynamicznie itd, bo tego nie umiem porównać do innych ale na pewno cechuje je duży spokój i wysoka kultura. Cokolwiek kto przez to zrozumie. Takie mam wrażenie, że one robią swoje. Temat żeńskich wokali będzie przedmiotem szczegółowego śledztwa 😁
  8. Przepraszam, te pierogi cholera z nimi! Zrobione, posluchane! @Marlin miał rację, nie wytrzymałem i podsłuchiwalem po drodze... Kilka słów po pierwszych odsłuchach. Zastanawiałem sie nawet jak to opisać żeby było zrozumiałe - czego jak wiadomo warunkiem koniecznym jest posługiwanie się przez nadawcę i odbiorcę tym samym językiem. Ponieważ ja nie za bardzo definiuję pojęcia takie jak np: gładka średnica, zaokrąglona góra czy słodkie tony tudzież chropowatość.... itd itd, posłużę się przeto językiem muzyki - a więc czego nie umiem wyrazić, przedstawię przykładami. Kto chce to sobie porówna, a kto akurat zna przykłady, szybko pojmie o co mi chodziło. Będzie pewnie trochę chaotycznie. Proszę wybaczyć. Na szybko posłuchałem paru rzeczy, które miałem na świeżo przesłuchane, nie mam jakiejś testowej plyty czy playlisty. Na pierwszy ogień poszedł Hancock plyta Secrets. Dwa leciutkie wstrząsy. Po pierwsze bas - ani bardzo niski, ani przytłaczający ilością, masą ale wychodzący ewidentnie na pierwszą linię, narzucajacy sposob sledzenia utworów, właśnie przez skupienie na linii sekcji rytmicznej. Po drugie, bardzo duża fizyczność, obecność instrumentów wyrażająca się wybrzmiewaniem dużej liczby alikwotów, co daje poczucie całkowitego wypełnienia pomieszczenia. Pierwsza myśl, za dużo basu, druga - ściszyć 😁, bo nie trzeba głośno żeby słyszeć . Wiedzialem, że to pierwsze wrażenie, może mylące, bo w głowie mamy utrwalony jakiś schemat, a zmiana wydaje się znacząca w porównaniu do Sonusów. Dalej jazz, poszło kilka utworów z płyt sacd wytwórni TBM, jakie ostatnio przyjechały i w starszych nagraniach rzucał sie slabo zaznaczony bas. No i tu ten bas, który się narzucił u Hancocka trochę nazbyt, nagle pokazał się takim, jakim może go zagrano w studiu (?). Moje lekkie rozczarowanie niektórymi z tych nagrań odeszło w niepamięć - Rubikony wydobyły z nich wszystko, co tam, było! Zachęcony puściłem wg mnie trudną płytę w sensie odtworzeniowym, bo o bardzo złożonej harmonii i instrumentarium - Mahavishnu, Birds of Fire. Lubię ją na słuchawkach bo nie giną szczegóły. Około minuty od rozpoczęcia plyty wchodzą szeroką ławą instrumenty, które prowadzi bardzo głęboka, a zarazem wyrazista, nie dudniąca stopa. Ja jej tam nie slyszalem wcześniej! Na pewno nie tak jak teraz! Na utworze 2 z tej plyty znów stopa bardzo niska ale zwinna, linia basu wyraźnie do odróżnienia. Niskie tony zatem nie zlewają sie w jeden, lecz są bardzo urozmaicone. No i po takiej trochę euforii, na ostudzenie gorącej głowy niespodziewane zaskoczenie. Patricia Barber Clique, utwory 1 i 2. Jakoś kojarzyłem je jako takie samograje, że to musi zawsze tak, jak znam... Jednak nie. Wokalistka, ktora dotąd śpiewając siedziała mi na kolanach nagle wróciła na scenę do orkiestry. Szybko wrzuciłem więc Shirley Horn utwór You're my thrill i to samo! Też uciekła... Już nie twarzą w twarz - jest blisko, intymnie ale i z dystansem. Ale do wokali jeszcze za chwilę wrócę. Dodam, że w utworze otwarcia plyty Clique, kontrabas baaardzo strukturalny, namacalny, no jakby, go widział. Fausto Mesolella solowa plyta Taxidi. Gitara jak kontrabas powyżej. Zaznaczyłem sobie takie słowo żeby nie uciekło, a doskonale opisuje brzmienie instrumentu : trójwymiarowe! I to jest to słowo, które opisuje wszystkie instrumenty strunowe na wszystkich chyba plytach. Kenny Burrell ostatni kompletny master sacd On View at the Five Spot Cafe. Za brzmienie tego nagrania na tych kolumnach to można wiele oddać. Jakby ktoś chciał wiedzieć jak brzmiala ta muzyka w czasie nagrania, to Rubikony to prezentują jak należy. Absolutna spójność instrumentów przy pełnym bogactwie wybrzmień, zarazem nic tu nie dominuje i nie ginie. Solo saksofonu w niczym nie gubi delikatnego szelestu talerzy tuż nad nim. Mistrzostwo. Ale ta plyta po prostu jest dobrze nagrana. Więc... Wrzuciłem więc cos gorzej nagranego, tzn nie jakies super wydanie, ot zwykłe cd ale plyta niezwykła, a dla mnie wyjątkowo ważna. Angel Dust... i tu największe zdziwienie. Słyszałem tę płytę milion razy, a może miliard, a dzisiaj jakbym ją słyszał pierwszy raz!!!! Wiadomo, że bas i gary ale jak!!!! Ultra precyzja, siła do tego klawisze, które sieją po całym pokoju. Gitara nieco z tyłu ale to jest zgodne z historią zespołu, jego napędem i wrodzoną estetyką. Tam gitara zawsze była najmniej ważna. No i wracam do wokalu. O ile wokalistki zaspiewaly inaczej, o tyle Mike Patton był tam gdzie powinien! Na Midlife Crisis mamy taki ogromny dźwięk w pewnym momencie, a tam nic nie ginie, w każdym momencie można śledzić co robi bas, stopa, klawisze. Wokal Pattona nagle staje sie też wieloglosem ale nie brzmi jak zwykle - że środek głośno a po bokach ciszej. Po jakich bokach?! Gdzieś dolatuje, ale nie wiadomo skąd! Spektakl Panowie spektakl! Teraz gra sobie płyta zachwycająca - Ferenc Snetberger, Titok. I ten przykład podaję dlatego, ze zaczynala sie ona dotąd mocno przebasowionym utworem, a teraz to jest bardzo gleboki kontrabas, ale okielznany. I jak pisalem trojwymiarowy. Po drugie, co dotyczyło juz kilku płyt - gra bardzo cicho i nie ginie żadna informacja - ani bas, ani delikatne talerze, a gitara po prostu wibruje w powietrzu. Bardzo długi ten wpis, nie wiem, czy cos z niego można zrozumieć...? A pewnie i tak wszyscy śpią 😉 Podsumuje, tyle co zrozumiałem sam. Bas bardzo urozmaicony, początkowo wydawał sie zbyt obecny ale po prostu w Sonusach bylo go mniej i był mniej kontrolowany i mniej zróżnicowany, czasem ginął, czasem przydudnil. Rubikony zachowują pełną kontrolę i konswkwencję, przy czym nie powiem, ze to są kolumny szczególnie basowe. One bas lubią i go szanują. Nie robią z niego karykatury. Tu daję plus. Wokal to różnie, raz mnie rozczarował innym razem zaskoczył pozytywnie. Może tu jest tak jak miałem z AP 701. Na początku wydawało mi sie, że jakoś tak gra niewyraźnie. Teraz juz wydaje mi sie, ze gra jak należy, tj nie narzuca czegoś, czego w nagraniu nie ma. Połączenie Rubikonow i TEACa bardzo ale to bardzo różnicuje nagrania. Dla mnie to wielka zaleta. (Ale wolałem jednak jak Patrycja siedziała na moich kolanach..Kilka słów po pierwszych odsłuchach. Zastanawiałem sie nawet jak to opisać żeby było zrozumiałe - czego jak wiadomo warunkiem koniecznym jest posługiwanie się przez nadawcę i odbiorcę tym samym językiem. Ponieważ ja nie za bardzo definiuję pojęcia takie jak np: gładka średnica, zaokrąglona góra czy słodkie tony tudzież chropowatość.... itd itd, posłużę się przeto językiem muzyki - a więc czego nie umiem wyrazić, przedstawię przykładami. Kto chce to sobie porówna, a kto akurat zna przykłady, szybko pojmie o co mi chodziło. Będzie pewnie trochę chaotycznie. Proszę wybaczyć. Na szybko posłuchałem paru rzeczy, które miałem na świeżo przesłuchane, nie mam jakiejś testowej plyty czy playlisty. Na pierwszy ogień poszedł Hancock plyta Secrets. Dwa leciutkie wstrząsy. Po pierwsze bas - ani bardzo niski, ani przytłaczający ilością, masą ale wychodzący ewidentnie na pierwszą linię, narzucajacy sposob sledzenia utworów, właśnie przez skupienie na linii sekcji rytmicznej. Po drugie, bardzo duża fizyczność, obecność instrumentów wyrażająca się wybrzmiewaniem dużej liczby alikwotów, co daje poczucie całkowitego wypełnienia pomieszczenia. Pierwsza myśl, za dużo basu, druga - ściszyć. Wiem, że to pierwsze wrażenie, pewnie bardzo mylące, bo w głowie mamy utrwalony jakiś schemat, a zmiana wydaje się znacząca w porównaniu do Sonusów. Dalej kilka utworów z płyt sacd wytwórni TBM, jakie ostatnio przyjechały i w starszych nagraniach rzucał sie slabo zaznaczony. No i tu ten bas, który sie narzucił u Hancocka trochę nazbyt, nagle pokazał się takim, jakim może go zagrano w studiu. Moje lekkie rozczarowanie niektórymi z tych nagrań odeszło w niepamięć - Rubikony wydobyły z nich wszystko, co tam, było! Zachęcony puściłem wg mnie trudną płytę w sensie odtworzeniowym, bo o bardzo złożonej harmonii i instrumentarium - Mahavishnu, Birds of Fire. Lubię ją na słuchawkach bo nie giną szczegóły. Około minuty od rozpoczęcia plyty wchodzą szeroką ławą instrumenty, które prowadzi bardzo głęboka, a zarazem wyrazista, nie dudniąca stopa. Ja jej tam nie slyszalem wcześniej. Na pewno nie tak jak teraz! Na utworze 2 z tej plyty znów stopa bardzo niska ale zwinna, linia basu wyraźnie do odróżnienia. Niskie tony zatem nie zlewają sie w jeden, lecz są bardzo urozmaicone. No i po takiej trochę euforii, na ostudzenie gorącej głowy niespodziewane zaskoczenie. Patricia Barber Clique, utwory 1 i 2. Jakoś kojarzyłem je jako takie samograje, że to musi zawsze tak, jak znam... Jednak nie. Wokalistka, ktora dotąd śpiewając siedziała mi na kolanach nagle wróciła na scenę do orkiestry. Szybko wrzuciłem Shirley Horn utwór You're my thrill i to samo! Już nie twarzą w twarz - jest blisko, intymnie ale i z dystansem. Ale do wokali jeszcze za chwilę wrócę. Dodam, że w utworze otwarcia plyty Clique, kontrabas baaardzo strukturalny, namacalny. Fausto Mesolella solowa plyta Taxidi. Gitara jak kontrabas powyżej. Zaznaczyłem sobie takie słowo żeby nie uciekło, a doskonale opisuje brzmienie instrumentu : trójwymiarowe! I to jest to słowo, które opisuje wszystkie instrumenty strunowe na wszystkich plytach. Kenny Burrell ostatni kompletny master sacd On View at the Five Spot Cafe. Za brzmienie tego nagrania na tych kolumnach to można wiele oddać. Jakby ktoś chciał wiedzieć jak brzmiala ta muzyka w czasie nagrania, to Rubikony to prezentują jak należy. Absolutna spójność instrumentów przy pełnym bogactwie wybrzmień, zarazem nic tu nie dominuje i nie ginie. Solo saksofonu w niczym nie gubi delikatnego szelestu talerzy tuż nad nim. Mistrzostwo. Ale ta plyta po prostu jest dobrze nagrana. Więc... Wrzuciłem więc cos gorzej nagranego, tzn nie jakies super wydanie, ot zwykłe cd ale plyta niezwykła, a dla mnie wyjątkowo ważna. Angel Dust... i tu największe zdziwienie. Słyszałem tę płytę milion razy, a może miliard, a dzisiaj jakbym ją słyszał pierwszy raz!!!! Wiadomo, że bas i gary ale jak!!!! Ultra precyzja, siła do tego klawisze, które sieją po całym pokoju. Gitara nieco z tyłu ale to jest zgodne z historią zespołu, jego napędem i estetyką. Tam gitara zawsze była najmniej ważna. No i wracam do wokalu. O ile wokalistki zaspiewaly inaczej, o tyle Mike Patton był tam gdzie powinien! Na Midlife Crisis mamy taki ogromny dźwięk w pewnym momencie, a tam nic nie ginie, w każdym momencie można śledzić co robi bas, stopa, klawisze. Wokal Pattona nagle staje sie też wieloglosem ale nie brzmi jak zwykle - środek głośno a po bokach ciszej. Po jakich bokach?! Gdzieś dolatuje, ale nie wiadomo skąd! Spektakl Panowie spektakl! Teraz gra sobie płyta zachwycająca - Ferenc Snetberger, Titok. I ten przykład podaję dlatego, ze zaczynala sie ona dotąd mocno przebasowionym utworem, a teraz to jest bardzo gleboki kontrabas, ale okielznany. I jak pisalem trojwymiarowy. Po drugie, co dotyczyło juz kilku płyt - gra bardzo cicho i nie ginie żadna informacja - ani bas, ani delikatne talerze, a gitara po prostu wibruje w powietrzu. Bardzo długi ten wpis, nie wiem, czy cos z niego można zrozumieć...? Podsumuje, to co zrozumiałem sam. Bas bardzo urozmaicony, początkowo wydawał sie zbyt obecny ale po prostu w Sonusach bylo go mniej i był mniej kontrolowany i mniej zróżnicowany, czasem ginął, czasem przydudnil. Rubikony zachowują pełną kontrolę i konswkwencję, przy czym nie powiem, ze to są kolumny szczególnie basowe. One bas lubią i go szanują. Nie robią z niego karykatury. Tu daję plus. Wokal to różnie, raz mnie rozczarował innym razem zaskoczył pozytywnie. Może tu jest tak jak miałem z AP 701. Na początku wydawało mi sie, że jakoś tak gra niewyraźnie. Teraz juz wydaje mi sie, ze gra jak należy, tj nie narzuca czegoś, czego w nagraniu nie ma. Połączenie Rubikonow i TEACa bardzo ale to bardzo różnicuje nagrania. Dla mnie to wielka zaleta. (Ale wolałem jak Patrycja siedziała na moich kolanach...😘) Co do tonów wysokich, to jak pisałem na wstępie bardzo duża ilość wybrzmień, czegoś czego nie słyszy sie wprost ale gdy tego nie ma zwracamy uwagę. Nie słuchałem jeszcze jakichś nerwowych traąbek i saksofonow (jutro Ornette Coleman Free Jazz, na pewno też Bitches Brew - jak zabrzmią te podwójne, skomplikowane składy?!) Scena. Tu mam na razie duży kłopot. Ustawienie kolumn nie ma bardzo dużego wpływu np na basy ale jakies ma (w przypadku Sonusow bylo im absolutnie wsio rawno gdzie stoją) natomiast na scenę dość istotny. Mam na myśli ustawienie na wprost/do środka. No ale to muszę poćwiczyć. Bardzo dziękuję za uwagę. Dziękuję @maciek72 za szybką akcję. Kolumny prezentują się po skandynawsku - nie ma ich. W poniedziałek dotrą dedykowane standy.
  9. Potwierdzam. Odebrałem. Stoją już na stojakach i oswajają się z nowym otoczeniem. Pies zachowuje stoicki spokój, ja nie, ale jeżeli w ogóle posłucham dzisiaj, to wieczorem. Na kartonach był napis "Audiophile..." no więc ich nawet nie trzeba słuchać, a już są audiofilskie 😂. Żona do mnie : co tak się kręcisz?! Rób te pierogi. No więc do roboty. Do usłyszenia za ok 200 pierogów....
  10. Dzisiaj. Mam nadzieję, że wieczorem znajdę czas żeby choć troszkę posłuchać.
  11. Ja tam jakoś nie dosłyszę różnic o których ludzie tyle piszą, że cieplej, zimniej itd... trochę słychać czasami inne ustawienie sceny ale naprawdę trochę i nie wiem też czy to wpływ samego daca. A już tych filtrów, oversamplingow i innych multibitów to zabij, a nie słyszę. Widocznie przygłuchy jestem.
  12. No to życzę powodzenia. Jako młodzian miałem na kasecie 4 pory roku w interpretacji chyba Grażyny Bacewicz, czego niestety nie jestem pewny, bo wtedy ten szczegół był mi obojętny. Kasety dawno nie ma ale wzorzec wykonania tak się wryl w głowę, ze wciąż szukam i szukam podobnego wykonania i nie znajduję... Więc obyś znalazł czego szukasz!
  13. Wtrącę tylko 3 grosze... 😃 Grosik pierwszy I tak niewiele się dowiecie ode mnie na temat nowych kolumn, bo z uwagi na brak doświadczeń z kolumnami w ogóle, nie mam za bardzo punktu odniesienia, bazy do porównań więc ile są w takim przypadku warte opisy, że są te kolumny (albo nie są) liniowe, detaliczne, basowe czy jeszcze inne. Skoro ja nie wiem jak to przykładowo brzmi (nie mówiąc jak to brzmieć powinno wzorcowo). Grosik drugi Wiem, że pieniądze ponoć nie grają ale jeżeli nominalnie dwa razy droższe kolumny nie zagrają chociaż ciut lepiej od kolumn, które jeszcze mam do poniedziałku, to i tak ten zakup będzie sensowny - bo będzie oznaczać, że kolejnych zakupów nie będzie, bo jaki w tym sens - wolę wydać forsę na płyty i koncerty. I trzeci grosik A dodam, że ten ostatni scenariusz nie jest taki nierealny, bo właśnie zmieniłem UD 701 na UD 507 (2 x tańszy) i za cholerę nie słyszę różnic.... Ps. @Nowy75 masz rację - tak właśnie było, nie należy szukać drugiego dna mojej decyzji😁
  14. No to daj znać co tam słychać jak już posłuchasz. Najlepiej w porównaniu do jakiegoś innego wykonania.
  15. Masz na myśli może jakieś wydanie EMI z Wiedeńczykami...? Bo jeśli tak to jestem ciekawy jakości tych remasterów
  16. Koniec roku, jakie macie typy na swój album 2025? Dla mnie to co niżej. Zespół i nazwiska jego członków to dla mnie wielka niewiadoma.... Nawet okładka, jak teraz patrzę, jakaś mało marketingowa, bez nazwy i tytułu. Pasuje to do stylu gry i korzeni i inspiracji pewnie nie tylko muzycznych. Zespół Maruja, album Pain To Power, gatunek.... jazz-hc/punk 😁. Polecam zwłaszcza utwór nr 2 i to głośno w cholerę!
  17. Jutro dojadą i na pewno je ustawię ale mam zlecenie od żony na robienie pierogów .... 😜 więc nie wiem, czy uda się posłuchać jak należy.
  18. Fajne wydanie. Gratulacje.
  19. Właśnie tłumaczę, ze wybór nie byl oparty na statystyce. Pokazałem ją tylko dla zobrazowania, jak bardzo różne propozycje padły w celu zaspokojenia dość konkretnych oczekiwań (już pomijając czy te oczekiwania sa zgodne czy nie z rzeczywistością ale były jednak konkretne).
  20. Zapewne jedno i drugie. Mam za małe doświadczenie pewnie, żeby prawidłowo zdefiniować o co mi chodzi, a może w ogóle nie wiem nawet jeszcze tego. Zrobiłem takie podsumowanie (w nawiasie podaję ile razy padła propozycja jeżeli więcej niż 1, kolejność przypadkowa): Audiovector - w domyśle R1 BW 705 (2) PMC Prophecy 1 PMC ...22 (2) ProAc D2r (2) Chario MA Gold 100 LS3/5a jako typ a nie konkretna marka Spendor 1/3 a może 2/3... Spendor 4/5 Rubikon 2 (3) Amphion Argon Vienna Haydn Focal 1008 be Audio Physic Spark Może coś tam przekręciłem ale nie o to chodzi. 15 propozycji z czego 4 się powtórzyły.... dodatkowo niektóre propozycje na tak inni zdecydowanie odradzali (BW, Gold, Audiovector - czyli akurat te, na które wstępnie stawialem...) Zmierzam do tego, że nawet dla grona znawców tematu, moje oczekiwania (dość jednak chyba jasno opisane co do brzmienia a nawet wymogów estetycznych) dały bardzo duży rozrzut propozycji. Wziąłem Rubikony, bo w sumie była okazja. Gdyby ktoś akurat sprzedawał Amphiony albo Goldy to pewnie jutro ich bym oczekiwał. Piszę to tak tylko jako ciekawostkę, którą dostrzegamjako nowicjusz na forum 😃.
  21. Z całą pewnością masz rację. Wczoraj słuchałem U2 live Under A Blood Red Sky i miałem podobne odczucia - nie chodziło tam na pewno o dźwiękowe wywijasy. Ale jeżeli Sunday Bloody Sunday brzmi na koncercie tak surowo, tak fizycznie i emocjonalnie zarazem, że ciarki chodzą.... To czy to nie jest właśnie "audiofilskie" brzmienie?! Wg mnie tak miało brzmieć i tak zabrzmiało. No dla mnie to przykład prawdziwie audiofilskiego brzmienia, czyli takiego, które oddaje istotę muzyki, zamysł autora i okoliczności towarzyszące jej powstaniu. Brzmienia prawdziwego jednym słowem.
  22. Tak, wybrałem Dali, a właściwie to one wybrały mnie. Mam świadomość, że w stosunku do tego co opisałem jako swe preferencje brzmieniowe te kolumny pewnie nie trafiają w pełni... Ale życie pisze swoje scenariusze, a ja znalazłem się w sytuacji, że potrzebowałem dość pilnie kolumn porządnych. Czy Dali trafią w punkt - wiemy, że nie. Czy to dobre kolumny - wiemy, że tak. Pomieszkam z nimi rok albo pewnie dwa i może preferencje też się przez to wyklarują, może zmienią, a może nie. A tymczasem już bez nerwicy posłucham sobie muzyki
  23. Oczywiście coś tam napiszę ale co tu może nie zagrać.... To nie są tanie rzeczy, po prostu nie mają wyjścia i muszą zagrać! 😉
  24. No leci, ładnie ta basówka tam się pręży! Przeleciał mi niedawno przez streaming album S.M.V. jaki nagrali z Clarkiem i Millerem i przyznam, że właśnie tak o przeleciał.... nawet nie zarejestrowałem tego nazwiska. Dzisiaj inaczej mi to brzmi. Może dzień był nie ten. Dzięki, to ciekawe.👍
×
×
  • Utwórz nowe...