-
Zawartość
637 -
Dołączył
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez BlaBla
-
Aaa, tak. Widzę to co Ty. Czyli drugi tor powstał? Albo się tylko ujawnił... A tymczasem dobra płyta. Co tu więcej powiedzieć.... Hania Rani - Ghosts, wydanie CD, 2023 Gondwana Records
-
Czy dobrze widzę, że Menuety się pojawiły w Twojej sygnaturze niedawno czy po prostu zawsze moją uwagę przykuwaly AP i tych maluchów nie zauważyłem 😉
-
Niebanalnie, wciągająco, czasem nawet przejmująco, za każdym razem z jakąś wartością - a to tekst, a to muzyka, wokal, najczęściej wszystko razem. To już jej druga płyta w ostatnim czasie, która mi wpada w ucho. To jest dobre po prostu. Żałuję, że tak późno posłuchałem. Kasia Lins - Omen, Polydor 2023, streaming.
-
Płyty z Japonii latają do mnie DHL-em via Hongkong - Dubaj - Lipsk, od wysyłki z Osaki do odbioru w podpoznańskiej centrali DHL - dwa dni! Obecnie bez szans. Co do zmiany sposobu transportu (np kolej zamiast statku), to nie jest taka prosta sprawa. Jeśli chodzi o dostawy dla europejskich dystrybutorów, to mówimy tu raczej o przesyłkach liczonych w tonach i w kontenerach, a nie paczkach kurierskich. Tego typu kontrakty są po prostu zawierane długoterminowo oraz rozliczane trochę inaczej, niż nasze przesyłki detaliczne, często już po prostu są dawno opłacone (formą ryczałtu, abonamentu itp) i nikt nie będzie drugi raz płacił innemu przewoźnikowi, z którym w dodatku trzeba ponegocjować warunki, terminy i wiele takich tam.... Gdy chodzi o przesyłki detaliczne jak np moje płyty albo ze sklepów internetowych w Azji, to tu już może być różnie ale wątpię. Raczej będą czekać na otwarcie normalnych kanałów transportowych, a nie walczyć za wszelką cenę o przetarcie nowego szlaku, żeby jakiemuś kolesiowi w Poznaniu doręczyć płyty na czas. Mają już zapłacone za towar, a przesyłkę w DHL już opłaconą, więc będą sobie czekać.
-
Cztery pory roku - sezon drugi 😂. Haydn. Rene Jacobs, Freiburger Barockorchester - Joseph Haydn, Die Jahreszeiten, Harmonia Mundi 2007, streaming
-
Produkcja to jedno. Niestety sytuacja na Bliskim Wschodzie nie pozostanie bez wpływu na dostawy z Azji do Europy nawet te realizowane drogą morską. O transporcie lotniczym nie ma nawet co mówić. Moje płyty utknęły w Japonii... No ale ludzie mają poważniejsze problemy więc nie ma co biadolić.
-
Chyba się zapiszę do tego klubu. A kto przyjmuje zapisy 😁.
-
@Piotrek500 w pełni zgadzam się z Cymesem w tej sprawie. Szybko się oswajamy z nowym brzmieniem i po chwili wydawać się ono może zwyczajne, do tego stopnia, że można się zastanawiać nad sensem dokonanej zmiany. Sprawdź jeśli możesz stary sprzęt i prawdopodobnie usłyszysz różnicę in minus. Jeśli nie, to wydałeś kasę na próżno - jak wielu przed Tobą i jeszcze wiecej po Tobie.
-
-
Będzie przydługi wpis 😏. Zainspirowała mnie pogoda i pytanie do internetów: the best 4 seasons recording.... Na portalu Violinist.com jest nawet wątek, a tam 66 wpisów i 66 wykonań.... 😵💫. Sprawa nie jest więc taka oczywista. Posłuchałem trochę..... Antonio Vivaldi, 4 pory roku JANINE JANSEN, zespół wykonawców, Decca 2005, streaming Chyba trochę za lekko i bardzo melodyjnie, śpiewnie ale ogólnie robi bdb wrażenie. Dla kogoś, kto nie ma ulubionej wersji, to wykonanie mogłoby się takim stać. Tempo idealne, trochę za dużo ozdobników ale w granicach. Skład zupełnie w tle z jednym wyjątkiem - dwie lutnie trochę za bardzo z przodu, one też nadają tej nie do końca porządanej melodyjnosci. Mam w ogóle wrazenie jakby skład był odchudzony, przez to jest mało wyrazisty, nie tworzy głębi, nie rysuje wyraźnych linii, jest trochę rozmyty i nieśmiały. Przez to w niektórych momentach brakuje rozmachu, zwlaszcza niskim tonom. Może to efekt tego, że skład nie tworzy jednolite, zawodowej orkiestry, lecz jest to zespół dobranych do wykonania muzyków. Natomiast emocja oddana przez liderkę jest trafiona, tam gdzie trzeba gra subtelnie, tam gdzie na to czekamy jest histeria ale troszkę pod kontrolą, jakby bała się pokazać więcej - a niepotrzebnie. Ogólnie dość delikatnie, melodyjnie, w świetnym tempie (raczej z tendencją do przyspieszania ale nie skracania), bez dziwactw ale z własnymi pomysłami na szczegóły. Okreslilbym jako wykonanie salonowe albo tarasowe. Po prostu miło. Warto posłuchać. ADRIAN CHANDLER, La Serenissima, Avie Records 2015, streaming To co rzuca się natychmiast już od pierwszej części wiosny to ogromna dynamika, zmiany tempa, a nawet granie ciszą... Przez to trudno się początkowo zorientować czy tempo jest ok. Duża zmiana do poprzedniego wykonania, gdzie z kolei od pierwszych nut bylo raczej do przewidzenia jak to się potoczy. Orkiestra buduje duże tło ale słysząc 3. część wiosny już wiem co mi tu nie pasuje - jakieś takie folkowe brzmienie, skrzypce prawie góralskie, a sekcja kontrabas + klawesyn brzmi jak szkockie dudy. Instrumenty brzmią renesansowo, a nie barokowo. Mam na myśli, że nie grają pełnym, bogatym brzmieniem, tylko jakoś tak cienko. Razem tworzą oczywiście bogatą całość ale słuchając każdego z osobna raczej czuję niedosyt, a nie barokowy przepych! Są też newralgiczne momenty, gdzie wielu wykonawców jakby przycina, skraca, śpieszy się zagrać tych kilka nutek. Niestety tu też tak jest. Końcówka lata zagrana perfekcyjnie ale początek jesieni trochę eksperymentalnie pod względem brzmienia, podobnie zresztą cała jesień i zima. Jakby solista uparł się, że zrobi to po swojemu, tylko to co u Janine Jansen brzmiało naturalnie i bezpretensjonalnie, tu brzmi trochę na siłę. Ogólnie wykonanie bardzo dynamiczne i emocjonalne, oryginalne ale chyba zbyt udziwnione. To co na początku zaciekawia (np wydłużone pauzy) pod koniec nuży. Przeszkadza przebijająca się tu i ówdzie góralska (szkocka?) nuta. Raczej dla szukających nowych doznań, a nie wzorowego wykonania. IONA BROWN, Academy of St. Martin in Fields, Hanssler Classic 1995, streaming Nie napiszę nic ponad to, że jest to wykonanie absolutnie doskonałe. Dla mnie wzorzec, kanon, punkt odniesienia. ALFIA BAKIEVA, Jordi Saval-Les Musiciennes du Concert des Nations, Alia Vox 2024, streaming To duza ciekawostka, bowiem pomiędzy częściami, a nawet w trakcie, recytowane są przez lektorkę sonety autorstwa Vivaldiego (przypuszczalnie). Daje to ciekawy efekt, trochę jakby komentarze podczas wykonania. Samo wykonanie bardzo teatralne, barokowe, rozbudowane i przyjemne dla ucha. Minusem jest za to troszkę małe zniuansowanie, wszystko jest grane dość mocno i wyraziscie, przez co gubi się trochę emocjonalna różnorodność. W kilku miejscach (np 2. część wiosny) bardzo duże odejście od znanej linii melodycznej. Tak mi się wydaje. Czy to dozwolona interpretacja, czy odejście od tekstu nie wiem, bo sie nie znam. Dla mnie za bardzo w bok. Również to, o czym pisałem wczesniej, kilka takich skrótów, zbyt szybkich przejść, co mi burzy harmonię. Solistka trochę jakby zdominowana przez orkiestrę, gra troszkę nieśmiało, ale można to nazwać też delikatnie. Dla tych co już znają różne wykonania, to jest na pewno bardzo ciekawe, wplecenie żeńskiej melorecytacji (po włosku) nie przeszkadza, a wręcz buduje pewien spektakl i podkreśla charakter i cel tej muzyki. RACHEL PODGER, Brecon Baroque, 2017 Channel Classics, pliki DSD Jedno z najlepszych wykonań jakie słyszałem. Najbogatsze pod względem brzmienia orkiestry, która nie stoi jedynie za liderką ale wraz z nią tworzy pełen obraz pór roku. Wyeksponowane zostały mocno klawesyn i kontrabas, przez co muzyka brzmi obficie, wręcz monumentalnie ale jest pełna drobiazgów. Jednocześnie solistka może dzięki temu grać bardzo śmiało, brawurowo. Tak bym określił całe wykonanie - brawurowe. Tempo i melodia utrzymane są zasadniczo tak jak lubię ale jest kilka zmian, które jednym się spodobają innym nie. Nie nazwałbym tego wykonania neutralnym. Jest bardzo wyraziste i doskonałe do wysłuchiwania tego, co można fajnie podbarwić. Tak - barwne, brawurowe, ciekawe. Ale nie doskonałe.
-
Posłucham. Nie znam.
-
I jeszcze jedno doskonałe nagranie z tamtej epoki i gatunku. Ta muzyka, tak złożona instrumentalnie, harmonicznie, tak bogata aranżacyjnie i pełna po prostu świetnych muzyków naprawdę wymaga dobrych realizacji, bo inaczej ginie. No i tu jest znowu wszystko jak należy, słychać każdy szczegół, każdą przeszkadzajkę, a zarazem wszystko razem tworzy spójną, wielowymiarową scenę. No pięknie to gra 🫠 Gong - Shamal, wydanie CD 1989, Virgin Records, 🇳🇱
-
Tu też fajnie nagrana płyta z epoki i gatunku, wraz z dodatkiem w postaci naprawdę świetnie zarejestrowanego koncertu. Pod koniec 2025 to wydanie na Discogs poszło dwukrotnie za cenę powyżej 100 USD, a dodam, że na CDJapan jest dostępne do dziś za 4000 jenow, czyli 25 USD... No ale może droższa plyta lepiej komuś gra....😁 Koncert naprawdę brzmi wzorowo! Soft Machine - Bundles, oryg. EMI Records 1975, wydanie SHM-CD 2023 Belle Antique 🇯🇵, wraz z dodatkiem Nottingham University Live 1975, wydanie obu płyt zremasterowane cyfrowo, wyprodukowane przez JVC Kenwood Co.
-
Wybitnie zrealizowana płyta. Panorama, głębia, realizm. Tak powinna brzmieć ta muzyka, a nie zawsze się to zdarza.... Nucleus - Elastic Rock, oryg. Vertigo 1970, wydanie 2005 Repertoir Records, 🇬🇧.
-
Nie zauważyłem. Mój błąd. Nie jestem na czasie.
-
Mam jego plyty jeszcze z czasów gdy wydawała je Gondwana Records. Muzyka szybko wpada w ucho, choć druga i kolejna plyta wydają się juz później bardzo podobne... Dla jednych będzie to zaletą, dla innych wadą 😉. Chetnie poslucham Mammala pod szyldem ACT - ciekawe, czy jest zmiana stylistyki, czy po prostu zmiana stajni na lepszą. Dawno go nie słyszałem, a jest okazja. A z nowości wczorajszych obok Mammal Hands mamy U2 (😲!),Hiromi (😍), Gorillaz, Spiętego, Pata M, Paula McC...😁.... Różności, staruchy się budzą z zimowego snu 🤣
-
Monika Borzym w Blue Note Jazz Club Krzysztof Dys – fortepian, Maciej Szczyciński – kontrabas, Marcin Ułanowski – perkusja Powalający wokal!!! Wczorajszy koncert pt "Do łóżka z Wasowskim" był zapowiedzią bliskiej plyty pod tymże tytułem. Świetne aranżacje muzyki Jerzego Wasowskiego z tekstami Jeremiego Przybory, Grzegorza Wasowskiego (syn Jerzego), Artura Andrusa i innych. Wokal Moniki Borzym, o której i której wcześniej nawet nie slyszalem, to połączenie Ewy Bem i Amy Winehouse oraz solistki gospelowego chóru wprost z Alabamy...! No szok i niedowierzanie 😲. Nadzwyczajna barwa, fenomenalny śpiew, wzorowa dykcja.... Muzyka i teksty czasem sprzed 100 lat, pokazane tak świeżo, również przez skład (brawa dla pianisty), że rosło serce. Naprawdę nie trzeba sięgać do oklepanych standardów z Great American Songbook, żeby stworzyć zjawiskowy "female vocal jazz" 👌. A na dodatek, co nadzwyczaj rzadkie u kobiet, pani Monika obdarzona jest niezwykłym poczuciem humoru i talentem estradowym, co razem z materiałem muzycznym i tekstowym zahaczalo często o kabaret, ale taki w najlepszym wydaniu Starszych Panów... Jeżeli ktoś ma możliwość posłuchać Moniki Borzym live, a szuka genialnych żeńskich głosów i akceptuje przystępnie grany jazz akompaniujący, to koniecznie.
-
Ostatnie moja polecanka na dziś. Roon zakwalifikował to zarówno jako jazz awangardowy jak i metal progresywny... Dla mnie wg starych kategorii z mojej młodości to czysty, ultra agresywny industrial! A że krzyczy tam czasem saksofon, to dla kogoś może być nawet jazz.... Początek niech nikogo nie zmyli, już po minucie zaczyna się prawdziwe granie. I to jakie!!! Czysty hałas i agresja ubrane w dźwięki. Rarytas. To wbrew pozorom nie jest łatwe do zrobienia. Jest jeden utwór z wokalizą, myślałem nawet, że to Mike Patton ale raczej nie. Zu - Carboniferous, Ipecac Recordings 2009, streaming.
-
Przelamując smak 😆... ....coś dla miłośników niebanalnego, wspolczesnego jazzu. Trąbka, która tu gra zbiera bardzo pochlebne opinie i ja się zgadzam - nie jest to na pewno łatwe, ale jednak przyjemne i z dużą dozą lekkości choć nie jest to takie sobie melodyjne pitolenie. Skojarzenia z trąbką Davisa nasuwa się samo. Zwraca uwagę bardzo śmiała, wręcz agresywna sekcja rytmiczna! Momentami można się zastanawiać czy trąbka to na pewno lider.... Płyta ma też bardzo zaskakujące momenty, także jak ktoś lubi ten klimat, to nie będzie się nudził - to nie plyta z gatunku tych co to kończą się tak, jak się zaczęły 😁 Poza tym, płyta została nagrana w Lizbonie i ma w sobie jakieś takie ciepło. Peter Evans - Extra, We Jazz 2024, streaming.
-
Pierwszy solowy, najbardziej beatelsowski (zresztą ten sam rok wydania co ich ostatni album), najlepszy moim zdaniem album Lennona. Najbardziej naładowany emocjami, pomysłowe ale nie pretensjonalne kompozycje, rewelacyjnie nagrane - wiadomo w jakim studiu 😉. W wielu utworach zwraca uwagę bardzo emocjonalny, wręcz histeryczny śpiew Lennona. Ciekawostką jest, że dosłownie podczas tej samej sesji nagrywano drugi album (oba wydano też tego samego dnia) autorstwa Yoko Ono pt. Yoko Ono... Dziwnym trafem ten drugi album nie odniósł mimo to sukcesu.... Jednak pomysł był świetny - wywalić Yoko na jej własny album 😁. Szkoda, że z tego później zrezygnowano.... Zgodnie z sugestią, pod grafiką podaję dane wydawnicze 🫵 (choć tu akurat jest to chyba niepotrzebne 😉) John Lennon - John Lennon/Plastic Ono Band, Apple Record 1970, wydanie SHM-CD zremasterowane, Universal Sony Music Japan, 2010 Japonia.
-
Lennon nagrał wg mnie 3 wybitne płyty. Złoto i srebro przypadają Plastic Ono Band oraz Imagine. Ta dostaje brązowy medal
-
A tu można posłuchać jak na innym koncercie nie trafili z wejściem i zrobili restart wykonania..... https://open.spotify.com/track/0KFhhfWCsQdOiuEVryz31v?si=HSaYv-jbRMm0E6zJCeEqvg
-
Pierwsze w historii wydanie jednego z najlepszych wg mnie solowych utworów Lennona - Cold Turkey, wcześniej na singlu (też 1969, a więc za oficjalnego życia Beatlesów). Bardziej jako ciekawostka archeologiczna, bo wykonanie straszne (zwłaszcza kwiki Yoko Ono - nie da się jej słuchać...), sam Lennon ponoć czytał tekst podczas koncertu. Za to studyjne wykonanie, a zwłaszcza nagranie tej piosenki to majstersztyk!
-
Poleciła mi wytwórnia ACT, komentarze pod płytą wiele mówią.... Na pewno nie jest to kolejne wcielenie Diany Krall czy Patricii Barber. Niektóre utwory to naturalnie klasyczne brzmienie gatunku (rewelacyjnie nagrane) ale są niezłe perełki, świetnie zaaranżowane jak Lamento, Momento Magico czy wlasciwie rockowo wyspiewani Ghost Riders... Na pewno duże i pozytywne wrażenie wywołuje zaśpiewany pp koreańsku (?) Arirang...! Coś świeżego.
-
Dzisiaj byłem w Westminster Abbey, gdzie stałem na płytach grobowców takich kompozytorów jak Purcell, Saltanford, Haendel!! Na pamiątkę płyta, co prawda nie nagrobna 🤣 ale nagrana tam, przez ichni chór i na tamtejszych organach. Na razie tylko streaming na słuchawkach, ale plyta jakby co jest.