Miles

Uczestnik
  • Zawartość

    416
  • Dołączył

  • Ostatnio

O Miles

  • Ranga
    Sympatyk
  • Urodziny 30.07.1981
  1. Możliwe iż to właśnie te które masz na myśli RoRo, choć na końcu opisu podane było, że właściciel choć z Twoich stron to przebywa z kolumnami bardziej w moich rejonach i w sumie to zadecydowało. W połączeniu z faktem, że wyszło mi na to, iż sprzedawca nie jest osobą przypadkową, lecz z niejednych Vandersteenów dźwięk jadł. Z resztą jak pewnie wiesz kilka tygodni wcześniej wisiały dość długo inne V2CE w Mazowieckiem. Też mnie interesowały, ale jednak to już wyprawa, a poza tym wówczas żona była jeszcze na niezbyt zaawansowanym etapie przygotowań do zakupu. Jeszcze uwaga do wyglądu: a wiecie, że rozpatrywałem jeszcze m.in. Vienny Mozart Grand, Dynaudio Focus 260 oraz różne Sonusy czy Harbethy? Na tym tle mój wybór można określić mianem perwersji, he he. Jak powieszę na ścianie gramofon to wrzucę fotki kompletnego systemu i przekonacie się, że Wandzie są jednak szykowne w (dobrej aplikacji). Faktycznie ostatnie posty piszę z wyrzutem, że może wątek nie ten, no ale gdzieś trzeba czasem podyskutować - dygresji się nie uniknie. Jak powstanie klubik to chętnie w nim podialoguję, a nawet jak będzie trzeba - pomonologuję.
  2. Niestety tak. Trzeba załatać dziurę w budżecie. No i przede wszystkim brak miejsca. Żałuję, że nie mam choć ze dwóch pokoi na audio. No wiesz, a kto powiedział, że fale dźwiękowe lecą sobie stróżką na wprost? Otóż - w pewnym uproszczeniu i uogólnieniu - rozchodzą się one we wszystkich kierunkach, jak światło z żarówki. Zatem odbijają się także od tego co po bokach - od ramek maskownic począwszy na ścianach i meblach skończywszy. Poza tym fale dźwiękowe mają różne kształty - np. niskie tony to fale w kształcie kulistym. Zaznaczam że nie jestem mocny w zagadnieniach technicznych, więc zbyt głęboko nie chcę wchodzić w te kwestie.
  3. No wiesz, maskownice szkodzą, ale nie tak jak ścianki kolumn. Rysiek tak to wykombinował, że jego kolumny nie maja typowych ścianek, tylko skrzynie - osobna do każdego głośnika, a więc dopasowana do niego rozmiarem. Nie ma takiej sytuacji, że ścianka jest szersza od przetwornika. No to już maskownice są mniejszym złem, he he. Nie sądzę żeby ten materiał miał jakieś ekstra właściwości. Choć zamierzam wzbogacać swoją wiedzę w tym obszarze. Zapewne konstruktor gdzieś to wyjaśnia, tyle że jeszcze nie przeczytałem całego internetu. Może Audiowit wie. Inna sprawa, że zapewne kolumny były strojone pod użytek z pończochą. W sumie teraz tak jeszcze myślę, że często w maskownicach najbardziej szkodzą ramki, a tu ich nie ma. No ale to już moje dywagacje, raczej żartobliwe niż poważne. Kurczę, jak wzmacniacz się nagrzał to zrobiło się naprawdę ciekawie. Kontrabas solo grający Bacha miał spore rozmiary, a przecież kolumny stoją ot tak, w sposób jeszcze nie dopracowany. Potem odpaliłem rockową progresję z krakowskiego zagłębia pejzażowego grania i zabrzmiało to tak soczyście i przyjemnie, że przed wyjściem pozwoliłem sobie jeszcze odsłuchać Starless Karmazynowego Króla. A co. Niech mam święto w poniedziałek. Bo takie płyty jak Red to zawsze święto, nieważne: niedziela to czy poniedziałek. Hmm. Muzyka Roberta Frippa jest wymagająca dla każdego systemu. No i jest czad. Nie zauważyłem przesadnego złagodzenia. To znaczy jak dla mnie, to większej ostrości już bym nawet nie chciał, nawet jeżeli ona jest w tych nagraniach. Środek pasma dość jasny i przejrzysty by pokazać cały ten zorganizowany zgiełk KC. Wręcz jest na tyle rozdzielczy, że usłyszałem dużo nowych odcieni metalowych perkusjonaliów czy werbli. Tu chyba chodzi głównie o separację poszczególnych źródeł dźwięku. Na górze to samo (jednak lubię metalowe kopułki). Na koniec w finale utworu gdy ze zgiełku na nowo wyłania się melodia i ta wgniatająca w fotel partia basu...choć słuchałem tego już tyle razy, zatrzęsły mną ciarki przebiegające po plecach... Wrażeń przede mną co niemiara, bawię się świetnie, chyba czas pomyśleć o jakimś mini klubiku, żeby wątek o systemach nie przekształcił się w mój słowotok-monolog chwalący Wandzie. P.S. Na tą chwilę kolumny stoją bez kolców, na gołych podstawach.
  4. Uff, gdzieś koło drugiej w nocy z soboty na niedzielę zakończyłem zabawę z przestawianiem i podłączaniem kolumn. Potem chwila snu (bo w sumie to od czwartej na nogach, prawie doba jakby nie patrzeć) i już rano mogłem wystartować z muzyką. No i tyle właściwie by wystarczyło napisać, bo muzyka gra, he he he. @audiowit, masz rację - zagrały od razu. Z kabli które miałem w szafie jedyny który był bi-wire a do tego zakończony bananami to Audionova Illuminator, więc wrócił z emerytury. Zapewne jak oszczędzę jakieś pieniądze to będę chciał spróbować czegoś "wyższych lotów" do porównania, ale na tą chwilę gra i nie czepiam się, bo nie słyszę niedostatków - jest zbyt wcześnie, a poza tym nie mam porównania jak zagrały by u mnie te kolumny z innymi przewodami, więc na swój sposób nie mam powodów do niepokoju z tego powodu. A że w swoim czasie gdzieś na forach "audiofilskich" Audionova była ostro hejtowana - mnie to nie rusza. Kolumny grają w 20-21m2. Pomieszczenie bardzo gęsto i raczej miękko umeblowane, o silnych właściwościach tłumiących. Lubię silne wytłumienie. Jak odwiedzam znajomych którzy w swoich salonach mają echo to już samo przebywanie w takich pomieszczeniach mnie męczy. Oczywiście przy takiej powierzchni zachodziło ryzyko, że bas będzie zbyt duży czy też dudniący, czy też że ogólnie kolumny będą się dusić. Ja jednak byłem dobrej myśli. Cóż, na tą chwilę mogę stwierdzić, że o żadnych przesadzonych niskich tonach nie może być mowy. Co zaś się tyczy ogólnych moich wrażeń, to napiszę, że V2CE pierwsze wrażenie robią takie, że grają bardzo niewymuszonym i niewysilonym dźwiękiem. Po pierwszych krótkich przesłuchaniach nie słyszę, aby jakieś pasmo było uprzywilejowane. Wręcz ma się wrażenie, że każda część przetwarzanego zakresu robi uprzejmość pozostałym nie starając się wysforować przed szereg. Wysokie dają sporo frajdy z uwagi na dźwięczność i szczegółowość, średnica ani przesadnie podgrzana ani odchudzona, basior akuratny - swobodny, lekki,gdy ma towarzyszyć, obszerny, mocny gdy ma dominować; bez cienia napinki. Wie co potrafi więc nie musi się naprężać. Oczywiście to nie jest żadna recenzja, tylko moje najpierwsze wrażenie. Słucham właśnie płyty Bogdana Hołowni "Chwile", którą Wojciech Pacuła używając podczas swoich testów określa mianem "referencyjnej" (niech to będzie dla Was rekomendacja tego albumu). Przed chwilą musiałem przerwać pisanie by zasiąść przed kolumnami, bo pan Bogdan bardzo mocno uderzał w klawisze i musiałem tego posłuchać "na twarz". No, jest pełne zadowolenie. Fortepian zabrzmiał bardzo mocno, ale nie brzęczał. To ważne. Często gdy któryś z elementów toru nadmiernie dobarwia, czy po prostu przesyca dźwięk, to przy takich nagraniach, w których nie słychać kompresji a czasem nawet ocierających się o przester, fortepian grany mocno potrafi zabrzęczeć. W zasadzie to odnoszę wrażenie, że Wandzie to kompletne kolumny. Słuchając ich czuję, że zakres podany w specyfikacji, tj. 29HZ - 29kHz +/- 3db czy też 32Hz - 21kHz +/- 1,5db to Rysiek ogarnął z elegancką nonszalancją godną prawdziwego dżentelmena. Na tą chwilę czuję, że udało mi się coś osiągnąć w swoim systemie. Zdjęcia będą jak posprzątam bałagan, bo ciągle jeszcze zmagam się z pracami remontowymi w mieszkaniu, a w sumie to prawdziwa demolka u mnie dopiero się zaczyna (tłumaczę się).
  5. Właśnie sprawdziłem stabilność. Stoją bardzo pewnie, nie przewrócisz ich. Może te dwa niskotonowce na dole korzystnie przenoszą w kierunku podłoża środek ciężkości w stosunku do V1? Do tego spora masa własna, więc trzeba by chcieć i włożyć sporo wysiłku by je zdestabilizować. Więcej niż przy innych typowych kolumnach.
  6. Nie tyle cierpliwość co naprawdę nie dałem rady fizycznie. Zaraz kończę pracę, ale jeszcze dziś wycieczka do Ikei. Działania na wielu frontach. Ja kolumny, żona Ikea. Zapakuje mi auto po sufit i jeszcze każe składać to wszystko. Dotąd słuchałem na Delfinach i byłem zadowolony. No ale...
  7. @audiowit, no właśnie byłem pewien, że w standardowych śrubowanych terminalach Ryśka to banany umieszcza się w otworach powstałych po wykręceniu śrubek, czego Boss nie poleca, ale co w Polsce gdzie ludzie są pomysłowi stosuje się. Zaskoczyłeś mnie więc. Choć coś podobnego jest w instrukcji, gdzie przy podwójnych gniazdach jakoś tak właśnie się łapie banana śrubami przy single-wire, by łączył dwa gniazda.Tak przynajmniej rozumiem rycinę przedstawiającą podłączenie kolumn pojedynczym kablem. Jeszcze zerknę. W domu jestem gościem, więc Wandzie jeszcze nie podłączone. Jednak jak wpadam na chwilę to zawsze idę do pokoju w którym stoją by na nie popatrzeć. Są piękne. Ludzie piszą głupoty o ich wyglądzie. Jak ktoś nie ma wyczucia smaku (żart) to niech sobie kupuje te wszystkie błyszczące plastic-fantastic. Dla mnie V2CE, lekko podniesione i pochylone do tyłu na podstawce wyglądają gustownie, dostojnie, finezyjnie i ze smakiem. Ponadczasowa elegancja zawsze opiera się na stonowanym stylu. Mogę się na nie gapić godzinami. Co do Audiomatusa - dla mnie klasa D to czarna magia. Nie pojmuję jak to działa. Pobiera z gniazdka mało a oddaje dużo. Najchętniej pokropił bym to święconą wodą, ale nie moje to się opanowałem i zrezygnowałem z egzorcyzmów. P.S. @RoRo Ty to mnie zawsze zaskoczysz swoim świetnym refleksem. O Suzuki nie pomyślałem. Ale te starsze też niczego sobie. Np."Samurajem" mógłbym jeździć.
  8. Co do wersji Signature, to nie taka prosta sprawa. Jedno jest pewne - są dużo droższe. W jedynym polskojęzycznym teście są opisywane jako "bardziejsze",zwłaszcza w basie, ale jak wiadomo czasem recenzent musi lekko wesprzeć dystrybutora i ja to rozumiem. Natomiast wśród użytkowników już nie jest tak jednoznacznie. Gdzieś na forum Stereophile znalazłem wypowiedź użytkownika, który mając w domu jednocześnie obie wersje szybko oddał Signature, bo mu starsze lepiej grały. Wczoraj usłyszałem taką samą opinię z ust sprzedawcy - starsze lepiej mu leżą niż te po lifcie. W sumie często tak jest, że jakaś firma niechcący zrobi zbyt dobry produkt i potem "ulepszone" wersje są gorzej oceniane przez szarych użytkowników. Oczywiście nie raz to zwykły ludzki sentyment. Jak mój do Golfa I. Gdyby zaproponowano mi Golfa GTI dowolnej generacji to oczywiście nie musiał bym się zastanawiać. Tylko "jedynka". Zdążyłem je dziś tylko rozpakować. Załączam foto terminali, bo to jedna z charakterystycznych rzeczy w Wandziach. Choć moje są bez śrubek, to Rysiek był tak cwany, że bez kabla bi-wire na bananach nie podchodź. Dobrze, że jest coś w szafie na taką okoliczność.
  9. No więc od pewnego czasu chodziła za mną myśl o jakichś kolumnach, przy których mógłbym się ustatkować. Zacząłem oglądać wiele "markowych" i "uznanych" modeli za ciężkie pieniądze, lecz w porę się opamiętałem. Po co wydawać horrendalne sumy (zwłaszcza jak się nie ma tyle pieniędzy!), jak można kupić Wandzie? No oczywiście też kosztują, ale ból o wiele mniejszy niż w przypadku kolumn z pierwszych stron gazet. Co do wzmocnienia - w sumie u mnie szału nie ma, bo niby 100W/8ohm i 180W/4ohm z moich monosów to nie w kij dmuchał, ale nie łudzę się, to nie są waty Sansui. Jednak poprzedni właściciel V2CE w sumie uspokoił mnie, bo próbował ich nawet z kilku watową lampą i dawało radę. Gdy u niego byłem to miał na stanie Krella spawalniczego 300/600/1200W, ale słuchaliśmy na monosach Audiomatusa o ile nic nie pokręciłem to 130W w klasie D. W sumie to odsłuch przed zakupem był tylko tak dla zaspokojenia pierwszej ciekawości, bo u mnie i tak wszystko będzie inne. Nie mieliśmy za dużo czasu - ani ja, ani sprzedający, więc nie omówiliśmy zbyt wielu tematów, zwłaszcza wobec tego że okazało się, że mamy jeszcze jedno wspólne ciekawe zainteresowanie o którym chciało się pogadać. Jednak wracając do mocy, to mój sympatyczny rozmówca twierdził, że jednak waty nie są aż tak ważne dla 2CE. Myślę że wie co mówi, skoro miał wcześniej też V1 oraz V3 i jego wiedza jest praktyczna. Wczoraj Wandzie pojechały ze mną do pracy, a wieczorem już mnie zęby bolały ze zmęczenia więc postanowiłem te kilka godzin do rana przeznaczyć na sen. Zatem tyle co je wtachałem do chałupy. Zaraz jak się ogarnę to jadę z nimi podziałać. Tylko z powodu małego remontu warunki w mieszkaniu mam takie, że między aktualnymi kolumnami stoi suszarka z praniem, he he. Trzeba jeszcze spakować dwie pary stojących w pokoju kolumn, bo jak dołożę jeszcze jedne to wejść nie będzie można. Jadąc po V2CE zabrałem garść ulubionych nagrań, zatem jakieś wrażenia już mam. No więc znacie to uczucie, gdy po długiej podróży przekraczacie próg własnego domu? Tak najkrócej bym napisał o tym co czułem słuchając V. Jednak to prawda, że wszystkie Ryśki to równe chłopy! @Hoo-Lec, w klubie dotyczącym tej marki na AS jest trochę wzmianek o 1B, a czytania nie ma bardzo dużo, jak przysiądziesz na godzinkę to cały "klub" przeczytasz. @audiowit, będziesz tatą chrzestnym dziewczynek. P.S. Co do auta - jak coś jest japońskie, ma sześcioliterową nazwę na "S", to czy to auto czy audio - brać w ciemno. Byle nie diesla. I byle nie naprawiać u kowali.
  10. Wandzie w drodze do nowego domu. A co tam, raz się żyje! No poszalałem trochę, przyznaję. Po prostu nie mogłem się oprzeć i tyle!
  11. Pboczku, dobrze że udało Ci się wybrać kabel z którego jesteś zadowolony. Rzeczywiście Crystal cenowo jest bardzo konkurencyjny. To znaczy na początku gdy zacząłem korespondencję z panem Markiem Crystal był szczytem moich marzeń i możliwości finansowych. Jednakże w między czasie trochę mi się pozmieniało, bo posłuchawszy drogiego (nie w odniesieniu do haj - endu, ale do mojego graj - endu) Acrolinka postanowiłem kupić najlepsze co się da, żeby zbyt szybko nie myśleć o wymianie. Bo zrozumiałem że warto. Stąd pomysł na słuchanie a następnie zakup Diamonda oraz Aurory 2. Niemniej jednak uważam Twój wybór za bardzo dobry, a być może nawet rozsądniejszy od mojego. Nic tak nie cieszy jak zakup w duchu dobrej relacji jakości do ceny. Czasem jednak człowiek wpada na pomysł, żeby dopłacić 50% dla uzyskania poprawy jakości o 5%, he he. Być może w najbliższym czasie skontaktuję się ponownie z M&B. Za dwie godziny urywam się z pracy, wsiadam w auto i jadę po kolumny, których twórca wymyślił, że będzie można je podłączać tylko w bi-wire. Obligatoryjnie, bez możliwości zastosowania standardowych zworek. Dowcipniś. Mam w szafie ze dwa komplety przewodów bi-wire, ale to raczej nie ta półka i powstanie mezalians. Cóż, końca wydatków nie widać. Na razie jednak, jak wszystko się uda i wrócę do domu z kolumnami, to pójdą te podwójne kable które już mam, abym kupując coś lepszego wiedział, czego chcę.
  12. Ten Baltlab to byłby przyszłościowy zakup. Ja podszedł bym do tego właśnie w ten sposób. Nie ma co się nastawiać, że na dzień dobry będzie wielkie: -"O rety, jak super!". W sumie to im gorzej sprzęt zagra u jego właściciela, tym lepiej dla Ciebie 1Ender, bo możesz uzyskać lepszą cenę, he he. To tak pół żartem, po pewnie facet jest doświadczonym audiofilem i wie co ma. Ty musisz mieć świadomość, że Twojego systemu sam wzmacniacz nie uleczy. Ba, może się okazać, że jak go u siebie podłączysz to będzie gorzej niż z Rotelem, bo np. Baltlab całkowicie obnaży niedomagania toru audio. Wszystko jest możliwe. Jest taki oklepany banał: system gra tak dobrze, jak jego najsłabszy element. Do systemu zaś zalicza się wszystko, także kable, zasilanie, pomieszczenie, uszy...Nie piszę tego po to, by Cię zniechęcić. Przeciwnie. Właśnie dlatego, że tak trudno jest złożyć dobry tor audio i że na jego brzmienie wpływa tak wiele elementów to to hobby przyciąga na całym świecie rzesze pasjonatów. Bo jest ciekawie. Zauważ, że są na tym forum koledzy, którzy przesłuchali więcej konfiguracji niż Ty zjadłeś kotletów, a wciąż z wypiekami na twarzy dopieszczają swoje systemy. Nie ma nudy! Więc ostudź nieco swoje oczekiwania, bo od razu, jednym zakupem, marzeń o super brzmieniu raczej nie spełnisz. Natomiast warto słuchać doświadczonych kolegów, by kolejnymi zakupami podążać we właściwym kierunku. Kiedyś przychodzi (albo i nie!) ten dzień, że ze zbioru pozornie bezładnie zebranych elementów wyłania się...muzyka. Ależ patetycznie to sformułowałem. Jak w szkolnym wypracowaniu, hi hi hi. Co do Audio Academy, to jako były posiadacz Phoebe III napiszę, że wg mnie to bardzo solidna brzmieniowo manufaktura. Właściciel AA, pan Michał Kęcerski stroi swoje kolumny z naciskiem na spójność, płynność brzmienia; nie są to konstrukcje efekciarskie. Więc możliwość posłuchania Rhea to kolejny plus całej sytuacji. Korzystaj jak się da. Żona zaś przekona się, jak usłyszy. Daj jej czas i sposobność. Moja małżonka też jest sceptyczna wobec wszelkich zmian w torze -bo po co?-, ale jak ostatnio przesłuchiwałem interkonekty to za każdym razem słyszała i komentowała różnice brzmieniowe.
  13. @1Ender, trzeba przyznać, że świętego byś doprowadził do szewskiej pasji. No ale hobby to hobby - ja tam biorę to na wesoło, bo po to człowiek ma audio-pasję, żeby sobie dostarczyć rozrywki, a nie zmartwień i stresu. Miotasz się straszliwie, ale na przestrzeni 4 (słownie: czterech) wątków które założyłeś w celu pójścia wyżej albo i nie, padła ciekawa i sensowna propozycja: Baltlab Epoca 1 v.3. W sumie to sam bym takiego chętnie przytulił, więc jak nie zamierzasz go brać to dawaj namiary i po sprawie! He he he... Jak byś wziął tego Baltlaba, to zobacz, jakie świetne kolumny możesz dostać do niego za niewielką (relatywnie) kasę: Xavian Gran Colonna v.1 (wersja pierwsza, z obudową zamkniętą): https://www.olx.pl/oferta/xavian-gran-colonna-CID99-IDmT32k.html#a59c979fd6 Według Macieja Stryjeckiego to wspaniałe połączenie z ww. Baltlabem. Masz tu test tych kolumn: http://www.hi-fi.com.pl/kolumny-testy-lista/1084-xavian-gran-colonna.html Podłączasz i cieszysz się dźwiękiem. Ja wiem, że Ty byś chciał 0 (słownie:zero) ryzyka, ale to chyba takie nieco utopijne pragnienie... Mieszkam jakieś 60 km od Ciebie, więc myślałem, że w sumie mógłbyś wpaść i posłuchać innych wzmacniaczy czy kolumn, żeby mieć jakikolwiek punkt odniesienia, no ale nie wiem, czy to by Ci coś dało, bo w sumie to strasznie chaotycznie to wszystko wygląda. A przyznaję, że u mnie kiepsko z czasem. No ale jakbyś chciał podłączyć te swoje kolumny pod inne wzmacniacze albo swój wzmacniacz pod inne kolumny - służę pomocą. Ale uważaj, ja jestem nerwowy człowiek jak ktoś nie wie czego sam chce!
  14. Często jest tak, że kierunkowość nie wiąże się stricte z samym przesyłem sygnału, a wynika z tego że np. ekran jest zlutowany z masą z jednej strony i ta strona powinna być wpięta do wzmacniacza. Nie wiem czy precyzyjnie się wyraziłem, bo fachowiec ze mnie jak z koziej d... trąba. Po prostu masę łapie się od wzmacniacza, tak samo jak w przypadku gramofonu.
  15. Co do kierunkowości kabli M&B to pozwolę sobie przytoczyć fragment mojej korespondencji z panem Markiem. Mam nadzieję, że to nie są poufne informacje, hi hi hi. Cytuję: "Proszę podłączyć kable napisami od strony końcówek mocy, a jeśli będą podłączone miedzy odtwarzaczem cd a przedwzmacniaczem to napisami od strony przedwzmacniacza".