Miles

Uczestnik
  • Zawartość

    395
  • Dołączył

  • Ostatnio

O Miles

  • Ranga
    Sympatyk
  • Urodziny 30.07.1981
  1. Dwa dni temu dostałem 2x Aurora2, dopiero dziś wpiąłem te kable zmieniając dwa komplety łączówek ze srebra na zestawy miedziane (Diamond na Aurora 2). Kurza twarz, jest nieźle, a nawet lepiej niż nieźle. Diamond ma oddech, bezkonkurencyjną gładkość dźwięku, i super dyscyplinę basu. Ponadto nie dobarwia wg mnie dźwięku. No więc gdybym miał gęsto grający wzmak to byłbym w siódmym niebie. Ale...mam tranzystor, który jest najbardziej przeźroczystym wzmacniaczem ze wszystkich które miałem - wnosi on do dźwięku świetną plastyczność, ale barw ani myśli dodawać czy zagęszczać. Zatem klocki AA + kable Diamond to spora doza szczerości. Da się z tym żyć, i to całkiem komfortowo, bo gładkość Diamonda nie przepuści żadnych ostrości mogących powodować dyskomfort. Może Aurora 2 da mi więcej kolorowej soczystości? Kontrabas od razu pokazał się jako bardziej rezonująco - brzęczący. No w tym zakresie Diamond mi bardziej leżał. Za to talerze czy dzwonki jakby kolorowsze, ale na tym etapie to może być sugestia. Głos Anny Marii Jopek nieco - przyjemnie- zmiękczony. Wiem, że nic nie wiem. Żeby nie zwariować od nadmiaru dźwięków do zinterpretowania, chyba trzeba będzie zawęzić ilość słuchanych instrumentów. Zrobię sesję tylko z fortepianami. Albo z fortepianami i skrzypcami. Albo z fortepianami, skrzypcami i obojem. Albo dorzucę jeszcze wiolonczele...
  2. Dzisiaj powinienem otrzymać dwie Aurory 2. W międzyczasie postanowiłem wzmocnić efekt Diamonda. Dotychczas grał na odcinku pre-power, teraz dołożyłem drugi egzemplarz pomiędzy cedeka a pre, gdzie na stałe bytuje Acrolink. Muszę zejść do garażu po suwmiarkę, bo kabel 50cm wydaje mi się być wyraźnie grubszym i sztywniejszym od kabla 100cm. Oczywiście większa długość wyszczupla optycznie i ułatwia manewrowanie, ale i tak mam wrażenie, że nie tylko o złudzenie tu chodzi. Pierwsze wrażenie: jeszcze więcej powietrza, jeszcze więcej światła, jeszcze zwięźlejszy bas no i bezsprzeczna gładkość- czyli uwydatnione cechy szczególne Diamonda. Pierwsze pytanie: czy nie za dużo tego światła? Czy barwy nie wyblakną od nadmiaru słońca? Czy nie staną się zbyt pastelowe? Muszę kilka dni posłuchać, ale może tak być. Jak to kiedyś zgrabnie sformułował @Angel, może być "za dużo tych grzybków w jednym barszczu". W sumie to myślałem, że załatwię sprawę dość prosto: skoro zacząłem od świetnie nagranych płyt jazzowych, gdzie takie doświetlone wokale czy instrumenty wcale nie brzmią źle, to włączę coś, co nie lubi nadmiaru światła. Walnę jakąś rockową koncertówkę i to powinno załatwić sprawę dylematu, czy taka konfiguracja ma sens: będzie zbyt jasno i ostro i się wyleczę. Niestety te kable nie dały się tak łatwo zbyć, bo światła i owszem, przybyło, lecz gładkość trwa niewzruszona. Spokojnie dało się słuchać muzyki rockowej, a nawet sporo smaczków nieznanych wcześniej ubarwiło te nagrania. Ten kabel ma gładkość przekazu wpisaną w DNA. Intuicyjnie jednak odczuwam potrzebę skrzyżowania go w torze z miedzią, czyli tak jak słuchałem dotychczas. Ciekawostka. Gdy żona wróciła z pracy zostawiłem ją sam na sam z muzyką sam zająwszy się czynnościami kuchennymi. Gdy wróciłem do pokoju powiedziałem jej, że wypiąłem Acrolinka i dałem w jego miejsce drugiego Diamonda. Wiem, że ona się tym nie interesuje, ale poczuwałem się w obowiązku udzielić tej informacji. Żona na to: -"Wiem, co chcesz powiedzieć. Że teraz jest jaśniej i bardziej przejrzyście. Od razu wiedziałam, że coś jest znowu namieszane z kablami".
  3. Wybaczcie, że tak długo nie kończę myśli zaczętej kilka dni temu, ale może teraz, tak na szybko: otóż z pośród dwóch porównanych IC zdecydowanie wolę Diamonda. Po pierwsze mam dokładnie takie odczucie jak kolega w ostatnim akapicie powyższego postu co do wysokich tonów. Na początku miarkowałem swój entuzjazm, obawiając się, czy ten aksamit na górze pasma nie odbiega nadmiernie od naturalności. Posłuchałem na innych IC, wróciłem do Diamonda i to było jak powrót do domu z dalekiej podróży. Czy ten kabel prezentuje wysokie tony w sposób naturalny? Hmm, odpowiem tak: nigdy słuchając na żywo "naturalnych" instrumentów, czyli powiedzmy takich jakie wchodzą w skład orkiestry symfonicznej, nie miałem poczucia dyskomfortu powodowanego ostrością przekazu. Ostrość na ogół powodowana była ingerencją elektroniki - tak elektrycznych lub elektronicznych instrumentów jak i po prostu sprzętu audio. Zatem sformułuję taką ryzykowną tezę, że Diamond taktownie usuwa elektroniczny nalot kierując dźwięk w stronę analogu. Zaznaczam jednak, że nie mam wrażenia obcięcia góry! Potrafi tam się zadziać i zadźwięczeć! Gdybym miał jakoś opisowo to porównać, to przychodzi mi na myśl brzmienie płyt cd z muzyką klasyczną wydanych w latach 80., czyli w początkach tego formatu. Płynny gładki dźwięk. Jak z taśmy. Mam kilka takich cd i odnoszę wrażenie, że wtedy mastering wyglądał trochę inaczej: nie chodziło o efekciarski loudness lecz o analogową spójność przekazu. Gdybym miał to opisać hasłowo - marketingowo, to powiedział bym, że ten kabel zamieni wasz cedek w gramofon lub magnetofon... Co do środka pasma, to m.in. odniosłem wrażenie intensywnej ekspozycji głosów ludzkich, ale to w dużym stopniu cecha mojej aktualnej elektroniki. Diamond nie zamaskował tej cechy. Przeciwnie - jeszcze ją wzmocnił. Płyta Magdy Umer i Bogdana Hołowni "Bezsenna noc" dostarcza bardzo intensywnych emocji: miałem wrażenie, jakby pani Magda śpiewała bezpośrednio przede mną, choć żeby to było jasne - mocno słychać w tym śpiewie mikrofon. Generalnie płyta ta zrealizowana jest bardzo bezpośrednio, bardziej w stronę przesteru niż kompresji. Jak ktoś nie lubi żeby mu wokalista chuchał w twarz to może odczuwać przy tych nagraniach mniejszą satysfakcję. Właśnie słucham płyty Janine Jansen z koncertami J.S.Bacha (Decca). Lubię te nagrania. O ile do "analogowej" prezentacji skrzypiec w omawianej konfiguracji już się przyzwyczaiłem, to moja uwagę zwrócił swoim brzmieniem obój. Głęboka barwa i kremowość dźwięku. Tak zapamiętałem brzmienie tego instrumentu gdy słuchałem go w drewnianym Kościele Pokoju, gdzie zespoły kameralne brzmią miękko (i bez pogłosu), nader przyjemnie. Bas określił bym jednak odwrotnie niż Audiowit - u mnie w Diamondzie jest mocniejszy i twardszy niż w Hybridzie. Przy czym pewnie wynika to z tego, że w Diamondzie jest bardzo zwarty, okonturowany, a w Hybridzie trochę mi gdzieś tam ucieka, więc przy okazji traci trochę mocy... No a Hybrid...cóż, roztrzepany i nieokiełznany. Dyl Sowizdrzał! Czuję, że ten kabel w odpowiedniej konfiguracji pokaże piękną muzykę, ale... może nastąpiłoby to za tydzień, a może za pół roku... Jest jak nieokiełznany jeszcze, młody, ognisty ogier - ja jednak wolę wejść "na gotowe", wybierając dobrze już ułożonego konia - Diamonda. Wszak jestem już statecznym jegomościem a nie młodocianym kowbojem. Nie chce mi się szarpać z narowistym zwierzęciem... To taka garść luźnych przemyśleń w oczekiwaniu na dostawę Aurory 2. Kończę bo już żona zauważyła, że to co robię przy komputerze to coś innego niż miałem robić, hi hi hi... P.S. Oczywiście można utyskiwać, że wypożyczonych kabli trzeba słuchać szybko, mając na to ledwie kilka dni. Jednakże to i tak o niebo lepiej, niż zakup w ciemno, lub po jeszcze krótszym odsłuchu gdzieś w świecie, poza swoim systemem. Ja na dobrą sprawę, żebym mógł napisać coś więcej niż powyższe "pierwsze wrażenia" potrzebuję miesięcy... cdn.
  4. Zerwałem się dzisiaj w wielkiej tajemnicy z roboty, bo choć gonią terminy w skarbówce, to czas na słuchanie kabli M&B też się kończy. Trzeba było wybierać: faktury albo kable. Wybrałem kable. Tylko ani słowa mojej żonie lub naczelnikowi urzędu skarbowego! Bałem się, czy dam radę wybrać. Żaden ze mnie tester, jeno zwykły meloman. Dziś postanowiłem działać konkretnie. Najpierw posłucham na Hybridzie, który jest cały czas wpięty, potem wrócę do Diamonda i puszczę te same nagrania. Po wszystkim nie miałem ŻADNYCH wątpliwości. Na to co obydwa kable pokazują u mnie w systemie na dzień dzisiejszy wybór pomiędzy M&B Hybrid a M&B Diamond jest dla mnie naturalny jak uśmiech dziecka! Jeszcze tylko poczekam na M&B Aurora 2, choć trudno mi uwierzyć żeby zawalczył w zaistniałej sytuacji. Ale nie mówię "hop!", bo już z niejednego pewnika mnie życiowe doświadczenia wyleczyły. Domyślacie się co wybrałem?
  5. U mnie w temacie radiowym sporo się dzieje. Tradycyjna radiofonia umiera? U mnie tego nie widać! Niech moje odbiorniki będą niczym orkiestra na Titanicu! Zatem główny tuner Sansui Tu-919 ma obiecaną bardzo porządną antenę. Wstyd się przyznać, ale gra na takiej pokojowej. To kompletne badziewie i mezalians! Chcę kupić coś tak wypasionego, żebym mógł odbierać sygnał z odległych nadajników, bo lokalny - oddalony zaledwie o kilka kilometrów i świetnie widoczny - jest bardo słaby i wrażliwy na zmiany pogody. Marzy mi się taka antena, żeby Trump w Gabinecie Owalnym zdjęcia oglądał, zaciekawiony co to za nowa instalacja w Europie powstała. Nie znam się na tym i nie wiem gdzie szukać. Znam jednego fachowca co to się montażem anten zajmuje. Pewnie żyje w 99% z anten telewizyjnych, wszelkiego rodzaju "satelit" (może nawet w 100%), ale zadzwonię, może coś poleci. Może jednak spośród Was Panowie ujawni się radioamator, który podpowie mi jakiego urządzenia szukać? Budżet? Powiedzmy że zobaczy się, he he. Jest jednak stacja radiowa, której dotąd nie mogłem słuchać, gdyż nadaje tylko poprzez internet: Rockserwis.fm. Gdy wychowawca pokoleń miłośników progresywnego rocka Piotr Kosiński odszedł z Trójki gdzie przez lata prowadził Noc Muzycznych Pejzaży i zaczął nadawać na swój rachunek, powstała pustka w moim muzycznym życiu. Kupuję masę płyt progresywnych, ale to nie to samo co słuchać przez radio - analogowe czy internetowe. Słuchając takiej jednak niszowej bądź co bądź muzyki przez radio ma się poczucie wspólnoty z innymi słuchaczami, którzy gdzieś tam rozsiani po świecie ślęczą cierpliwie przy radioodbiornikach w oczekiwaniu na jakieś magiczne muzyczne przeżycie. Co więc zrobić? Nabyłem radyjko internetowe. Używane, w dobrym stanie. Noxon iRadio M110. Bardzo funkcjonalne: odbiera radio internetowe, dab+, fm. Długo wytrzymuje na akumulatorze, ma pilota i nawet szybko idzie mi nauka obsługi tego ustrojstwa. Co najważniejsze, o dowolnej porze dnia i nocy mogę słuchać wspaniałej niekomercyjnej muzyki, bez reklam i polityki! Tu nie ma znaczenia, że jakiś utwór trwa 15 albo 20 minut. Reklamy i serwisy nie czekają w kolejce... Radio pasjonatów. Na przykład dziś rano budziłem się przy...Franku Zappie! He he, w "RMF" czy "Z" tego nie usłyszycie. Najlepsze jednak zostawiłem na deser.. Otóż kupiłem takie oto cacko: Philips BX453A - radio lampowe z połowy lat pięćdziesiątych minionego wieku! Odbiornik w układzie ma aż osiem lamp: ECC85, ECH81, EBF80, EF85, EM80, EABC80, EL84, EZ80. Do tego oczywiście magiczne zielone oko, bakelitowa obudowa...no nie mogłem się powstrzymać! Kurier powinien dotrzeć właśnie dzisiaj, mam nadzieję, że wszystko będzie tip-top! W sumie to miałem jechać osobiście, ale czasu brak, a sprzedawczyni zapewniała, że pakuje bardzo dobrze, a ponadto zaproponowała, że ewentualne reklamacje bierze na siebie. Radio odbiera UKF, wg opisu sprzedającej w zakresie 87,5 - 100 MHz. Ciekawe czy da radę troszkę poszerzyć ten zakres w górę? Muszę zagadnąć elektronika. Wymiary tego cacka są dość poważne:510 x 343 x 219 mm. Patrzcie i płaczcie! Najpierw jedna fotka iRadia - tu się nie ma co rozczulać, za nią galeria pięknego Philipsa. Dodam że ten odbiornik posiada tylną ściankę, została ona jedynie zdemontowana na potrzeby sesji.
  6. @audiowit, a może przebywasz na delegacji w dolnośląskiem? Mógłbyś "oszukać system" i słuchać kabli u mnie. Jeszcze by Ci za to płacili, w końcu byłbyś w podróży służbowej...U mnie też kiepsko z czasem, wczoraj po zakończeniu roboczego tygodnia połączonego z koordynacją remontu części mieszkania i...okazjonalnym słuchaniem kabli M&B byłem tak zmęczony, że dosłownie mnie mdliło. Na to wszystko czekała robota z ogarnięciem ogródka i samochodu, więc posłuchałem jeno tyle co przed snem. Dziś niedziela, więc na pierwszym miejscu jest rodzina, dopiero potem kabelki. Oczywiście jak tylko się da spędzam czas z rodziną słuchając muzyki. Dwa w jednym. Żona jest w równym stopniu zdziwiona ilością zmian jakie wniosły ostatnie roszady kablowe. Natomiast siedmioletni syn zaskoczył mnie w tym tygodniu, bo gdy budował z klocków a ja słuchałem Krzysztofa Jakowicza grającego solo J.S.Bacha w jednym z krakowskich kościołów, odbyliśmy mały dialog: -Tato, tam są dwa instrumenty! -Nie synku, to grają jedne skrzypce - odparłem. -Ale ja słyszę dwa dźwięki! -Bo widzisz, to nagranie z kościoła, więc słychać pogłos... Się chłopak wyrabia, he he. @Angel, zaczynając od zespołu Metallica - ja też uważam,że to kawał świetnej muzyki. "Żużel" to pieszczotliwe określenie, podobnie jak np. "grzałka", he he. Co do optymalnych urządzeń do testów IC - podobno niektóre odtwarzacze Arcama mają podwójne wyjścia RCA, np Arcam CD73T. To by bardzo ułatwiło sprawę. Zwłaszcza że ja zawsze bardzo się cackam z zamianą kabli, żeby niczego nie uszkodzić, nie zagiąć ponad miarę itp. Zaś Acrolink gra w tym systemie na "pierwszym odcinku", pomiędzy cd a pre. Może zdążę go zamienić z M&B celem porównania, ale to nie jest priorytet. Szukam wszak połączenia na odcinku pre - power. Oczywiście ciekawość jest, ale sprawdzenie wszystkich możliwych wariantów konfiguracji to tytaniczna robota. Skoro Acrolink mnie całkowicie usatysfakcjonował pokazując wcześniej klasę i wszystkie pożądane przeze mnie cechy, to nie będę go ruszał bo można by tak w nieskończoność żonglować, a życie ucieka. Co zaś się tyczy efektu spowolnienia dźwięku po jego wpięciu, na który zwróciła uwagę moja żona po zamianie z IC Audionova Galatea mk2 - myślę że można odnieść takie wrażenie, gdy następuje doświetlenie wielu schowanych wcześniej dźwięków i pokazanie znacznie bogatszej tkanki muzycznej. Wtedy nagle zwalniamy, przestajemy słuchać "po łebkach" i zaczynamy z większą uwagą przysłuchiwać się każdemu z zagranych taktów... To tak jakbyś wybrał się do muzeum zapomniawszy okularów: prześlizgujesz się w kapciach przez sale i korytarze, bo i tak niewiele widzisz. Po założeniu szkieł nagle dostrzegasz piękno ekspozycji, zatrzymujesz się oczarowany urokiem eksponatów. Mogąc dostrzec piękno, zaczynasz zwiedzać znacznie wolniej... Hybrid na początku zrobił mi jakby trochę zamieszania, bałaganu. Intuicyjnie odczuwałem lekki rozgardiasz. Teraz już jakby mniej. Zobaczymy po powrocie do Diamonda, bo tam bez wątpienia był wzorcowy porządek. Jednocześnie boję się tego porządku i jestem nim zafascynowany, niczym obietnicą prawdziwej dojrzałości. Czuję się wręcz tak, jakbym był u progu ważnych życiowych decyzji (istne wariactwo!).
  7. W piątki to u mnie kiepsko z czasem. Cały dzień w pracy i w biegu, a na koniec dnia prosto z roboty do filharmonii uszy dostroić. Byłem w domu za dnia raptem godzinkę, więc tyle co wpiąłem Hybrida i zostawiłem włączone radio żeby grał sobie. No przed wyjściem przesłuchałem jedną płytę, taką z dobrym fortepianem, kontrabasem, fletem i perkusją. Oczywiście tylko tak, dla pierwszego wrażenia... ...no więc było ono takie, że w stosunku do Diamonda poluźniła się dyscyplina brzmienia kontrabasu. Zbyt mało słuchałem aby stwierdzić, czy w Hybridzie jest zbyt luźno czy w Diamondzie zbyt zamordystycznie : wszak realny kontrabas to też wcale nie aż tak zdyscyplinowany instrument, a część wygrywanych przez niego dźwięków lubi żyć sobie swoim życiem. Pierwsza myśl była jednak taka, że to poluzowanie dołu może być bliższe naturalnemu brzmieniu. Ponadto na drugim końcu pasma też jakby zrobiło się swawolniej. Mniej wygładzenia, więcej żywiołu. Wysokie dźwięki fortepianu czy fletu jakby żywsze. Jutro mogę jednak napisać coś całkiem innego. Stos płyt przygotowany. Będą solowe: skrzypce, wiolonczela, kontrabas, klawesyn, fortepian, marimba, wibrafon. Będą zespoły jazzowe z naciskiem na dęte blaszane (trąbka,saksofon) zespoły kameralne z naciskiem na dęte drewniane (obój, flet) wokale (głównie jazzowe). Potem gitary progrockowe (moje najukochańsze: Latimer, Rothery, Gilmour, Antczak), gitary bluesowe i na koniec wrzucę żużel (jakiś Master of Puppets albo Tool). Po takiej sesji może mi się więcej rozjaśni, bo czas ucieka... Edytuję: Kolega forumowy zwrócił mi uwagę, że saksofon nie jest instrumentem dętym blaszanym, lecz drewnianym. To celna uwaga, bo choć korpus ww. instrumentu zbudowano z blachy, to jego serce (stroik) jest z drewna, co jednoznacznie każe go klasyfikować jako dęty drewniany. Dobrze jest być dziś mądrzejszym niż się było wczoraj. Ciągle uczę się wielu ciekawych rzeczy dzięki obecności na Forum Audio...
  8. Wczoraj nie dałem rady zmienić IC na Hybrida, choć mnie bardzo zachęciłeś. Dzisiaj urwałem się z roboty na małe wagary. Postanowiłem, że najpierw posłucham chwilę na Diamondzie, a potem przełączę na Hybrida, żeby mieć bezpośrednie porównanie. Jednak granie na Diamondzie dostarcza tak spektakularnych efektów, że nie mogę przestać. Stos płyt odkładanych na komodę po przesłuchaniu - celem ponownego użycia po zmianie kabla - rośnie, a ja załączam kolejne nagrania. Po Twoich zapowiedziach aż się boję, czy jak podłączę Hybrida to zabezpieczenie 16A na rozdzielni uciągnie... Bas jest wyborny. Pełny, ale nic się nie rozlewa. Jest go więcej, dużo więcej. Jest mocniejszy. Jednakże żadnego buczenia, brumienia, dudnienia. Konsystencja i kontury jakich bym sobie nie wymarzył. Wysokie tony - rozdzielczość u mnie jest teraz dużo lepsza, bo perkusjonalia uległy znacznemu rozbudowaniu. To zabrzmi banalnie, ale przybyło dźwięków, wszelakich przeszkadzajek itp. Ponadto uderzenia w talerze perkusji bardzo mnie zaskoczyły - okazało się, że słychać nie tylko talerz, ale i drewnianą pałeczkę, i to wyraźnie. Piękne. Obawiałem się wyeksponowania pewnych ostrości które pojawiały się w moim systemie w brzmieniu niektórych damskich wokali czy wysoko granych partii gitarowych. Teraz mam wrażenie, jakby te wszystkie ostrości zostały zaszpachlowane gładzią gipsową. Czy ta gładkość nie jest nadmierna? Wczoraj miałem taką obawę. Dziś z każdą płytą mam wrażenie, jakby góra się otwierała. Oczywiście to wszystko wrażenia na gorąco, rozsądne wnioski będą później. Gwoli ścisłości należy dodać, że mam dzielony system i grają dwa IC - między cd a pre Acrolink, a dalej między pre a power M&B. Więc tak naprawdę M&B nie miałby co pokazywać gdyby Acrolink nie był dobry, a Acrolinka bym nie usłyszał gdyby M&B nie pozwolił. Takie życie toru audio, dlatego ta zabawa nie ma końca. Jakość wykonania - cóż, pierwsze wrażenie jest bardzo dobre. Pierwszy raz trzymam w rękach takie wtyki gdzie styk masy jest ruchomy. Ciekawe. Myślę że ładniejsze to te kable nawet już nie powinny być, bo zaraz się pojawi krytyka że to czysty marketing a nie prawdziwe przewody... Muszę czym prędzej podłączyć Hybrida bo mnie ciekawość zeżre.
  9. Więc tak, skoro zostałem niejako wywołany do tablicy, napiszę kilka słów. Poczyniłem w ostatnich dniach trochę starań, aby poprawić zasilanie mojego audio. Po pierwsze wykorzystując fakt, że w moim mieszkaniu trwa aktualnie remont pokoju dzieciaków połączony z wymianą instalacji elektrycznej w tymże pomieszczeniu, wyprowadziłem przy okazji z rozdzielni dodatkowy przewód 2,5mm2 i pociągnąłem go do swoich zabawek. Nie chodzi tu o to, że oczekuję iż zasiliwszy swoje stereo osobną linią doznam jakichś niesamowitych dźwiękowych przeżyć. Po prostu w części mieszkania mam starą instalację. Częściowo są to poniemieckie druty w izolacji bawełnianej która rozłazi się w palcach, a częściowo kable współczesne, ale o niewłaściwych parametrach - gniazdka zostały zasilone przewodami 1,5mm2,a powinno być 2,5mm2. Teraz wpinając się do gniazdka wiem, że na tym samym bezpieczniku nie wisi jeszcze pralka, komputer, żelazko czy odkurzacz, a tak miałem do niedawna. Druga sprawa to listwa. Oczywiście myślałem o czymś od dłuższego czasu. Zastanawiałem się co filtrować (i jak), a co nie. Ogólnie panuje pogląd, że nie filtruje się urządzeń typu wzmacniacz mocy (integra, końcówka, monoblok) bo w razie dużego skokowego poboru energii filtr będzie w jakimś stopniu hamował przepływ prądu. Spójrzcie na dowolny domowy filtr wody jeżeli taki macie- leci coś tam ciurkiem... Ponadto wiele wzmacniaczy ma rozbudowaną własną filtrację zasilania. Z kolei zaleca się filtrowanie z zakłóceń prądu dostarczanego do urządzeń które z uwagi na mniej rozbudowaną sekcję zasilania są bardziej podatne na zakłócenia, a jednocześnie nie potrzebują dużych dostaw prądu. Czyli odtwarzacze, tunery itp. Mi takie wytłumaczenie problemu w zupełności wystarczało, choć wiem, że to pobieżne podejście do tematu. Zauważę dodatkowo,że żadnej z tych zasad nie należy traktować jako dogmat. Są tacy którzy zasilają wzmacniacze filtrowanym gniazdkiem i są zadowoleni. Problemem jednak dla mnie były przede wszystkim ceny listew. Listwa ze średniej półki uznanego producenta jak np.Furutech to jakieś 5kzł. No tyle to nie dam. Oczywiście pewnie polował bym na używaną za pół ceny, ale to i tak dużo pieniędzy, a i na ogół zainteresowanie innych kupujących duże. Wtedy przypomniałem sobie o Tomanku. Jego wyroby są chwalone. Solidna budowa, ceny o niebo przystępniejsze niż u konkurencji. Zainteresowała mnie listwa Tap8. Wklejam fragmenty opisu producenta: "Listwa zasilająca wyposażona w 8 gniazd typu Schuko oraz gniazdo wejściowe typu IEC. Ochrona przeciwzakłóceniowa urządzeń, zasilanych za pośrednictwem TAP8, zrealizowana jest w postaci sześciu niezależnych filtrów Schaffnera oraz dwóch układów dc-blockera, które separują każde z urządzeń od źródła zasilania i od siebie nawzajem. Takie połączenie daje bardzo dużą skuteczność tłumienia zakłóceń oraz pozwala na duże obciążenie prądowe listwy (5A na każde gniazdo, nie więcej jednak niż 16A w sumie dla wszystkich gniazd). Listwą możemy zatem zasilać urządzenia o dużym poborze prądu, np. wzmacniacze mocy, jak również wszystkie inne wchodzące w skład systemu audio. Zadaniem dc-blockerów, w które wyposażona jest listwa TAP8, jest eliminacja niepożądanej składowej stałej napięcia zasilającego 230V. Składowa stała jest wszechobecnym zjawiskiem powodowanym głównie przez urządzenia impulsowe (np. zasilacze impulsowe) oraz wszelkiego rodzaju przetwornice. W domowych warunkach źródłem tego zjawiska mogą być np. pralka automatyczna, wewnętrzne zasilacze telewizorów, ładowarki do telefonów, zasilacze komputerów i laptopów itp. Składowa stała ma negatywny wpływ na transformatory w urządzeniach audio – powoduje przemagnesowanie ich rdzenia, co niesie za sobą znaczny wzrost głośności ich pracy (tzw. buczenie), większe nagrzewanie się transformatora oraz odkształcenie sinusoidalnego kształtu napięcia. Wszystkie te negatywne skutki obecności składowej stałej w sieci 230V przekładają się na pogorszenie parametrów wzmacniaczy mocy i innych urządzeń audio. Wtórnym skutkiem jest również znaczny wzrost poboru prądu przez urządzenia audio, który w dużej mierze jest tracony w postaci nadmiernego grzania się transformatora oraz wzrost głośności pracy ich transformatorów sieciowych." Jako że w aktualnie użytkowanych przeze mnie monoblokach występowało bardzo mocno zauważalne buczenie transformatorów, który to efekt (oraz wydzielanie sporej ilości ciepła) miał miejsce także w trybie stand-by, powyższy opis przemówił do mnie. Warto jeszcze odnotować, że sam producent pytany o wpływ jego urządzeń takich jak DC-Blocker na brzmienie zawsze odpowiada, że bezpośredniego wpływu nie ma. Po prostu eliminując składową stałą z sieci poprawiamy warunki pracy trafa, zmniejszamy jego brumienie i nagrzewanie się, a w konsekwencji może -czy w zasadzie powinno- to prowadzić to do poprawy brzmienia. Zasadniczo jednak dążymy tu do poprawy warunków pracy transformatora, a polepszenie dźwięku jest tego konsekwencją. Wg mnie należy docenić takie pryncypialne podejście. Można podawać kwieciste opisy o wpływie na rozdzielczość, bas, scenę itp., ale przecież w każdym urządzeniu reakcja na zastosowane akcesoria może być inna i warto to rozumieć! Przejdźmy jednak do rzeczy. Listwa została podłączona. Zastanawiałem się, po jakim czasie ustąpi buczenie traf. Jak coś się namagnesowało, to pewnie potrwa nim się z powrotem odmagnesuje - tak myślałem i myliłem się. Transformatory ucichły natychmiast. Ponadto monobloki, które były po włączeniu sieci mocno ciepłe, obojętnie czy grały czy były uśpione do stand-by, teraz - nawet przy głośnym słuchaniu - są letnie. Różnica w głośności pracy traf oraz w ilości wydzielanego ciepła - choć badana organoleptycznie - jest ogromna. Zawsze jestem wstrzemięźliwy w formułowaniu oczekiwań wobec nowych audio-zabawek, jednak tutaj zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Nie wyobrażam sobie powrotu do buczących traf. A co z brzmieniem systemu? Czy zareagował w jakimś stopniu? Tu sprawy się komplikują, bo właśnie równolegle otrzymałem pakiet inerkonektów od pana Marka Brożka, które muszę przetestować w ograniczonym czasie. Zatem z wpięciem kabli nie mogłem czekać, a z wpięciem listwy czekać nie chciałem. Kable IC których użyłem na dzień dobry - Diamond RCA, wniosły tak gigantyczne zmiany do brzmienia, że z pewnością jeżeli jakiś efekt w związku z użyciem listwy jest, to został przykryty. Jeżeli zaś chodzi o IC - będę produkował się na ich temat w wątku klubowym M&B, więc tam zapraszam zainteresowanych. Jako zajawkę podam tylko informację, że nie spodziewałem się, że srebro dowali mi tyle basioru i tak ...wygładzi ostrości w górze pasma. Myślałem, że będzie odwrotnie. Znowu się myliłem... W ramach suplementu napiszę jeszcze, że w przeszłości niektóre wymiany wzmacniaczy czy kolumn nie przynosiły u mnie tak dużych efektów, jak ostatnie wymiany IC. Może jest tak, że zmiany były, ale nie usłyszałem ich, bo miałem kable, które kastrowały po równo każdy wzmacniacz, cedek czy kolumny, sprowadzając ich brzmienie do porównywalnego, niezbyt wysokiego poziomu? Zgadzam się więc ze stwierdzeniem, że największy wpływ na brzmienie mają wzmacniacz i kolumny. Z jednym zastrzeżeniem: największy wpływ na brzmienie wzmacniacza i kolumn mają kable...
  10. Wpiąłem dzisiaj w system Diamond 1m RCA i posłuchałem na razie ze dwie godzinki, bo na tyle urwałem się obowiązkom. Po pracy będę kontynuował. Pierwsze, gorące wrażenie? Bardzo,ale to bardzo mocne, pełne, konkretnie obrysowane i zwarte niskie tony oraz niesamowicie gładka góra pasma. Czyli odwrotność stereotypu srebrnych kabli. Łeb mam jak stodoła od wrażeń, bo spodziewałem się czegoś zupełnie innego. Tyle, że na razie poszły płyty dobrze lub bardzo dobrze zrealizowane. Zobaczymy jak zabrzmią mniej udane rejestracje.
  11. Do mnie dziś lub jutro dotrą RCA Hybrid oraz Diamond, natomiast Aurora 2 pojawi się za tydzień. Remont w części mieszkania, trochę będzie to więc słuchanie na wariata. No ale ja zawsze "słucham sprzętu" na wariata, może mówiąc ładniej: na czuja, bo "tester" ze mnie żaden. Po prostu wepnę kable w system i włączę muzykę... Nie wiem czy w takim układzie Aurora 2 nie stoi trochę na przegranej pozycji...
  12. NHT oraz Chario to Twoje dawne i obecne kolumny. Czy te pozostałe przychodziły w konkury, czy ot tak, na gościnne występy?
  13. Gdyby kogoś interesowały topowe kolumny z serii Constellation, to są takie maleństwa -Ursa Major- pół darmo do wzięcia. Estetycznie jakoś mi tak wyglądają nie za zbytnio. Jak będę bogaty to chyba jednak seria Academy. Niemniej jednak ciekaw jestem jak zagrały by te Ursy: http://allegro.pl/hi-end-chario-ursa-major-unikat-sklep-38-000zl-i6805492699.html
  14. No właśnie ja też z każdą kolejną zmianą w systemie mam coraz to bardziej prawdziwie, dlatego pojawiła się myśl o małej bocznicy na której stał by Luxman, służąc do okazjonalnych, sentymentalnych odtworzeń płyt nagrywanych przez niemodnych progresywnych marzycieli... Jednak Luxman d-105u tym razem na pewno do mnie nie trafi, bo licytujący biją się z rozmachem, choć stan i opis nie wzbudzają - przynajmniej u mnie - zachwytu. No ale jak komuś zależy na tym klocku i ma kasę - czemu nie? Lepsze to niż wydać na jakiś plastik-fantastik. Może kupiec to ktoś "swój" i pochwali się w tym wątku jak gra to cacko?
  15. Pytanie brzmi jak tytuł płyty Dezertera z przed wielu lat: "Ile procent duszy?". Bo wiesz, Cayin dla mnie może być zbyt nowoczesny. Procent duszy może być zbyt niski. Za to Luxman - może nie gra rewelacyjnie, ale na pewno duszy w tym graniu nie zabraknie. Ja wciąż noszę w sercu dźwięk z ojcowych szpulowców, gramofonów i decków...więc marzy mi się drugi cedek w systemie który zagra jak magnetofon. No ale to tylko takie audiolubskie marzenia i dywagacje. Nigdy nie zmaterializowałem swoich uczuć do Luxmana. Czasem żałuję, ale nie sposób mieć wszystkiego w M2.