Miles

Uczestnik
  • Zawartość

    442
  • Dołączył

  • Ostatnio

O Miles

  • Ranga
    Sympatyk
  • Urodziny 30.07.1981
  1. Wszystkim sympatykom klasycznego blues rockowego łojenia polecam najnowszą płytę grupy Gov't Mule - Revolution Come...Revolution Go. Nie jest dla mnie ważne, ile w tej muzyce rocka, ile bluesa. Liczy się, że to na prawdę rasowe granie. Z resztą już same zdjęcia muzyków załączone w książeczce nastrajają mnie odpowiednio gdy wyciągam krążek z opakowania: widać, że to nie chłopcy z kolejnej edycji jakiegoś talent show, ale poważny zespół, he he. Gdy przytargałem ów nagrania do domu, żona zapytała: - Gov't Mule? Co to za muzyka? Postanowiłem odpowiedzieć pryncypialnie: - Otóż na początku był zespół The Allman Brothers Band... Tak snułem swoją opowieść, widząc narastające znużenie w oczach małżonki. - Wiesz co? - przerwałem sam sobie - to taka muzyka która pasowała by do audycji radiowych Wojciecha Manna lub Piotra Barona. -To już wszystko wiem! - odparła moja lepsza połowa...
  2. He he, liczę na to. Tylko żeby nikt nie myślał, że wepchnąłem się przed kolejkę - nie śmiał bym. To magnetyczny seksapil Wandź zadziałał. Panowie, użyjcie kolektywnie swojego daru przekonywania żeby @Angel choć pokrótce opisał swoje spostrzeżenia, bo skądinąd wiem, że są to arcyciekawe obserwacje
  3. Pozwolę sobie podlinkować na szybkiego dwie dyskusje w sieci dotyczące takich problemów. Myślę, że można by takowe znaleźć w odniesieniu do wielu sprzętów różnych marek. Niestety tzw. składowa stała w sieci elektrycznej to obecnie powszechne zjawisko. Świat idzie do przodu: ładowarki telefonów, tabletów, czy setki innych urządzeń opartych na zasilaczach impulsowych wyrastają jak grzyby po deszczu. http://www.audiostereo.pl/klub-atoll_77927.html/page__st__690 http://www.audiostereo.pl/dc-bloker-do-koncowek-mocy_133618.html Oczywiście każdy egzemplarz urządzenia może być trochę inny, tak jak każdy z nas ma w różnym stopniu zanieczyszczoną domową sieć elektryczną. Zaznaczam raz jeszcze, że nie chodzi tu tylko o Atolla; to mogą być coraz powszechniejsze problemy z siecią elektryczną. @TomSun77, może zapytaj sprzedawcę czy próbował walczyć ze składową stałą. Osobiście jak sprzedawca naciska mocno z czasem to zawsze odczuwam z tego powodu dyskomfort. Nie wiem skąd jesteś, bo np. mógłbyś pożyczyć na jeden dzień DC-Blocker i sprawdzić. Z resztą może się jeszcze okazać, że u Ciebie by nie buczało. Decyzja należy do Ciebie. Ja jednak nie śpieszył bym się. Podaż tych wzmacniaczy jest relatywnie duża, więc dość szybko można znaleźć swój wymarzony egzemplarz.
  4. @TomSun77, zapewne zaraz koledzy - posiadacze wzmacniczy Atolla - napiszą czy u nich występuje ten problem. Ja u siebie, w monoblokach innej firmy miałem takie właśnie dolegliwości transformatorów. Myślałem że to wada sprzętu. Trochę poczytałem i zdecydowałem się na zakup listwy Tomanka z wbudowanymi DC-Blockerami, Tap-8. Buczenie jak ręką odjął, ponadto sprzęt wytwarza znacznie mniej ciepła. Poczytaj na stronie Tomanka o działaniu DC- Blockerów, bo opisy pana Tomasza to nie pusty marketing.
  5. @janek-86, ładne te standy, tylko sprzedawca podał cenę 800 złotych za sztukę. Prawdopodobnie pomylił się tworząc opis aukcji, ale jednak lepiej dopytać, bo 1600 złotych to już sporo, nawet za drewno dębowe i granit. Ze swojego doświadczenia zasugeruję, żebyś przyjrzał się wysokości podstawek, bo np. dla mnie z reguły na zdjęciach standy czy kolumny wyglądają na wyższe niż w rzeczywistości.Te o których mowa mają 62 cm, czyli standardowo, ale jednak niewiele. Weź miarę i zobacz ile to jest. Jeżeli jesteś wysoki i siedzisko Twojego fotela czy kanapy nie jest bardzo niskie to warto rozważyć wyższe podstawki.
  6. Wyłącznie dla śmiechu, dla zdrowia. To nic osobistego. Trochę dystansu - zwłaszcza w hobby - jeszcze nikogo nie zabiło. No chyba że ja będę pierwszą ofiarą. Przyznaj jednak, że awatar mam celnie dobrany na tą okoliczność... Fakt, sam w innym wątku radziłem Ci, żebyś się chwycił za to i owo. No to już może puść, bo się nerwowo robi...
  7. O, to bardzo ciekawe. Chętnie poznał bym wrażenia jeszcze jednej osoby nt. tych IC. U mnie na stałe Diamond gra pomiędzy pre a power, więc odpowiada za finalny sznyt. Pilnuje porządku. Natomiast cedeki z pre łączą Acrolink (Paganiniego) i Aurora 2 (Luxmana). Na pewno kiedyś sprawdzę Luxa bezpośrednio z Diamondem, bo ten odtwarzacz z lampami na pokładzie aż się prosi o srebrną dyscyplinkę. Ten Lux jest bardziej rozdzielczy i wyrafinowany niż bym go o to podejrzewał, ale dodaje barwy, więc w parze z Aurorą 2 idealnie nadają się do chudo nagranych płyt, jednak przy nagraniach mocno wysyconych, na granicy przesteru, to już lekko ta parka przedobrza. No ale takie było zamierzenie: szukałem lekko lampowego sznytu na bocznicy systemu, aby w zależności od słuchanych nagrań mieć w ramach jednego toru audio dwie odmienne opcje. Klarowną dla dobrych nagrań i barwną dla kiepskich, a to wszystko w zasięgu selektora w pre. Poza tym Aurorę 2 kupiłem nie wiedząc jeszcze, że będę w posiadaniu kolejnego Japończyka, więc połączył tą parę przypadek. W między czasie doszły Wandzie i już całkiem: wiem, że nic nie wiem, he he.
  8. 1Ender, kabla Clear nie słuchałem, natomiast trudno określić jak te zwory zadziałają w Twoim Audiolabie. Dlatego namawiam Cię do kontaktu z producentem w celu wypożyczenia zworek. Poniesiesz koszt wysyłki, ale to lepsze niż chybiony zakup. Dla mnie wpinanie IC M&B do swojego systemu to było na prawdę bardzo ekscytujące przeżycie, bo zmiany jakie wprowadzały te kabelki przeszły moje oczekiwania. Napisz więc do producenta, jak Ci produkt nie podejdzie zwrócisz. Tylko nie marudź za dużo i nie wydziwiaj, cobyś kolegom z forum wstydu nie narobił
  9. RoRo, całkiem możliwe, że popróbuję takiego rozwiązania jak opisujesz, zwłaszcza że ten Qed raczej bez problemu jest dostępny ze szpuli. Zobaczymy. Na razie czynię starania by wyjechać na urlop, więc pewnie na dobre pomyślę nad tym jak wrócę (o ile wyjadę). Teraz jakiś zakup możliwy jest w takim wypadku, gdyby trafiła się okazja którą szkoda by było przepuścić (dlatego zerknąłem na tego Fadela). Tak to specjalnie mocno nie "kopię" w aukcjach, choć przyszła mi do głowy jeszcze jedna możliwość: jeden ze sprzedawców allegro ma sporo używanych kabli i chętnie wypożycza takowe do odsłuchów. Więc relatywnie niewielkim kosztem mógłbym nabrać doświadczenia. Choć sprawę komplikuje fakt, że myślałem o Audioquestach z jego oferty, które można konfekcjonować tak w single- jak i bi-wire. Tyle że musiał bym omówić warunki takiego wypożyczenia z konfekcją pode mnie - to może być trudna sprawa. Tutaj aktualna oferta głośnikowców tego użytkownika: http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=38329713&order=m&id=67303 Nie wykluczam też, że pieniądze przeznaczę nie na kable, a wreszcie na...wkładkę do gramofonu. Mój Thorens czeka już rok aż się nim zajmę. Nawet na wszelki wypadek kupuję ostatnio mniej płyt cd. Żeby w razie czego mieć trochę oszczędności na płyty winylowe. Na dzień dzisiejszy jeśli chodzi o Wandzie, to jedna rzecz mnie w nich zaskakuje - nie mogę tego rozgryźć. Otóż ogólnie mogę się zgodzić z opinią, że trudno ich brzmienie całkiem zepsuć. Można przypuszczać, że nawet z niewyszukanym towarzystwem zagrają poprawnie. Wobec tego nasuwa się automatycznie taki wniosek: skoro tak to znaczy, że uśredniają one w jakimś stopniu przekaz. No i tu właśnie mam zgryz, bo z tym już nie mogę się zgodzić: słuchając na tych kolumnach mam jednak wrażenie sporego różnicowania dźwięku w zależności od źródła. Czyli ogólnie cały czas jest nieźle, ale różnice w zależności od tego co gra - spore. Lubię słuchać radiowych--Trójkowych audycji Wojciecha Manna czy Piotra Barona. W popularnych audycjach pasma dziennego czasem jest taki zgiełk (reklamy, autopromocje, serwisy itp.) że trudno mówić o jakości brzmienia. Jednak audycje autorskie uznanych prezenterów to co innego: słuchając świetnych nagrań które prezentuje pan Wojciech lub pan Piotr mam momentami wrażenie, że jest wprost znakomicie jak na radio; jakby mój Sansui TU-919 zyskał jeszcze kilka dodatkowych punktów w zestawieniu z V2CE. Przez większą mięsistość, głębię i wolumen. Ciekawe pewnego razu było dla mnie to, gdy w audycji współprowadzonej przez Wojciecha Manna i Annę Gacek prezenterka nadała ''Hotel California" The Eagles, po czym popularny "Manniak" ze swojej strony zaprezentował świetny utwór Warrena Haynesa (nie mogę teraz sprawdzić tytułu, bo coś strona PR3 słabo działa). Różnica w brzmieniu kolosalna. The Eagles zagrało płytko i plastikowo, Warren Haynes mięsiście i soczyście. Zacząłem się zastanawiać, czy po prostu między tymi utworami była taka różnica w realizacji nagrania, czy też może jedno zagrało z dysku twardego a drugie z płyty i było to słychać? W sumie płytę The Eagles mam, sprawdzę jak zabrzmi z cd, a jak kupię Haynesa to porównam 1:1. Bo z tym rozpoznawaniem nośników przez radio to może i temat do voodoo - wątku. Gdybym miał wypowiedzieć kilka przymiotników dla określenia dźwięku moich najnowszych nabytków, to były by to: pełny, duży, gładki, płynny, soczysty, barwny. Czyli znaczy się, sam miód, he he. Dlatego jestem tak zadowolony. Choć oczywiście coś za coś. Na przykład gdy Delfiny zasiliłem wzmacniaczami Audio Aanalogue, to moje sesje muzyczne momentalnie zdominowane zostały przez kameralistykę i jazz. Bo dźwięk był (jak dla mnie) ostry jak brzytwa. Gdy Delfiny zastąpione zostały przez Wandzie, słucham najwięcej art rocka, trochę jazzu, ale jakoś do klasyki mnie mniej ciągnie. Nie pierwszy raz tak mam, że moja lista słuchanych płyt sporo mówi o moim systemie, he he. Może po zakupie bardziej wyrazistych kabli głośnikowych wrócą kwartety smyczkowe? edytuję: ten świetny kawałek zagrany przez Warrena Haynesa to "Pressure Under Fire" z najnowszej (premiera wczoraj) płyty grupy Gov't Mule "Revolution Come...Revolution Go". A niech to, znowu wydatek. Trza się będzie szarpnąć na wersję "deluxe"...
  10. Ok, nie byłem pewien czy wklejać link. Naturalnie to nic pilnego, V2 zostaną u mnie na dłużej, a jest na tyle dobrze, że ciśnienia na szybkie zmiany nie ma. Zwykła ciekawość. Z góry dziękuję za każdą podpowiedź. Fadel Art Stream Special: http://allegro.pl/fadel-art-stream-special-i6885078451.html
  11. @RoRo, oczywiście myślałem o takich hecach jak zwory. Właśnie to rozważałem przebąkując w poprzednim moim wpisie o "zmostkowaniu" gniazd. Jednak pomijając fakt, że musiał bym wydać parę groszy na wtyki takie jak opisałeś (pewnie znalazł bym coś w niewygórowanej cenie), oraz to, że do wykonania zworek użyłbym jednak innego kabla o innym charakterze brzmienia ( bo Qeda mam w konfekcji ) co wpłynęło by jednak na końcowy efekt, to trzeba wziąć pod uwagę, że Wandzie mają mieć bi-wire. Tako rzecze Ryszard Vandersteen. Nawet na swojej stronie w zakładce "FAQ" z detalami opisuje sens podłączania jego kolumn przez podwójne kable. Często tezy R. są zaskakujące, jak np. ta, że lepsze dwa gorsze kable niż jeden lepszy. Albo chociażby sam fakt, że R. zmusza wielu użytkowników swoich kolumn do podłączania kabli przy pomocy wręcz banalnie wyglądających śrubeczek. Jednak gdy czyta się na różnych - w tym anglojęzycznych - forach wypowiedzi użytkowników V, to z jednej strony śmieją się z różnych tzw."kwiatków" Vandersteena, ale zaraz dodają, że mimo wszystko robią jak boss każe i...to działa, he he. Więc jak zapisałem się do kościoła wyznawców Ryśka, to nie po to, żeby mu teraz jakimiś zworami kolumny profanować. Fakt niezaprzeczalny - było by taniej. Ale grzech to grzech. Te VdH to oczywiście sobie odpuściłem. Co do budżetu, cóż - moje doświadczenia z ostatnich miesięcy mówią, że jak trzeba wydać jakąś kwotę na kable to trzeba i tyle. Zawsze wiedziałem że "raczej" tak jest, ale do momentu gdy Jarek przysłał mi do popróbowania swojego Acrolinka to było właśnie "raczej", nie sprawdzone empirycznie. Natomiast gdy Acrolink połączył odtwarzacz ze wzmacniaczem, gdzie wartość rynkowa żadnego z łączonych elementów nie przekraczała wartości kabla, no i dźwiękowo miało to sens, a nawet mnóstwo sensu, to już raz na zawsze mam wyjaśnioną sprawę "czy warto?". Tak więc przemyślawszy te kwestie wziąłem sobie do serca sformułowanie: Zatem jak trafi się coś ciekawego chętnie spróbuję. Wandzie grają tak przyjemnie, że nie pali się ze zmianą. Choć jest nawet akurat jeden ciekawy bi-wiringowy Fadel na A, tylko nie za bardzo wiem jak się odnieść do tej oferty. Oczywiście mam do Was Panowie prośbę, żeby Wasze oczy zerknęły w tamtym kierunku. A nóż? Sprzedałem ostatnio Castle, więc jakąś tam moralną legitymację do kolejnych zakupów mam, hi hi hi.
  12. Właśnie rzecz w tym, że gdybym słuchał na Qed Genesis Silver Spiral, to możliwe, że było by całkiem dobrze i nie szukał bym zmiany. Niestety gniazda które mam w V2CE akceptują tylko podwójne kable a jedyny bi-wire w konfekcji bananowej jaki miałem w szafie to Audionova Illuminator, a ten mi się wydaje że tak jakby nie za zbytnio mi się wpasował, he he. No mógłbym jakoś mniej lub bardziej brutalnie zmostkować te gniazda aby podłączyć Qeda, ale Rysiek jak się dowie to anatemę na mnie nałoży i zabierze mi kolumny za wystąpienie przeciwko zasadniczym dogmatom wyznawców V.
  13. O, właśnie siadłem do komputera bo pomyślałem Jarek, że może Cię wywołam do dyskusji, a tu proszę, czuwasz W zasadzie przy każdej wymianie jakiegoś kabelka wypływa u mnie firma VdH, a potem rezygnuję jak się naczytam, bo to jednak nie są uniwersalne wyroby i ostatecznie zawsze "pękam". Może i dobrze, że tak się dzieje. Tak czy siak mam na myśli kable Teatrack, czyli jak podają źródła, bi-wiringową wersję CS-122. Wiem Jarek, że miałeś starszą "zieloną" wersję 122 o czym niejednokrotnie wspominałeś na forum, zaznaczając każdorazowo, że to inne granie niż wersja nowsza, w kremowej koszulce. Z tego co pamiętam, to zielonego 122 ceniłeś za piękny środek pasma, a kremowy 122 to już "nie ta" średnica, ale za to więcej życia na skrajach. Tak pamiętam Twoje opisy, przepraszam że trochę upraszczam. Stąd myśl, że kremowa wersja ma szansę się wpasować, bo środek jaki obecnie prezentują Wandzie jest dla mnie bez zastrzeżeń i może się nie zepsuje, za to chętnie bym popracował nad skrajami, czyli loudness jak się patrzy, he he. Wychodzi brak tego przycisku we wzmacniaczu Gotowość do ryzyka wynika m.in. z dostępności ofert -jak pisałem wyżej- z oryginalną konfekcją, co może ułatwić odsprzedaż. Zważywszy jednak na brak mojego doświadczenia, chętnie przyjmę każdą ilość wskazówek. No te firmy które wymieniłeś również rozpalają moja wyobraźnię, choć na ogół ceny szybko gaszą mój zapał. No ale od czego potęga second-handu? Zawsze można poczekać na okazję, kto nie lubi takich zakupów, gdy płacąc ułamek dawnej wartości produktu możemy go mieć? Pewnym ograniczeniem są pojedyncze terminale głośnikowe w moim aktualnym wzmacniaczu, choć nie wyklucza to użycia dwóch pojedynczych kabli, tyle że wtedy od strony kolumn muszę mieć banany, a od strony końcówek mocy gołe przewody. No ale to też jest do zrobienia, konfekcję łatwo zdewastować. Tu warto wspomnieć, bo nie wiem czy taki podział jest we wszystkich kolumnach trójdrożnych, że jedne terminale w Wandziach obsługują górę i środek, a drugie sam dół pasma. Przywykłem do konstrukcji dwudrożnych, gdzie nie niskie a wysokie tony są oddzielone, no ale to oczywista oczywistość, gdy jeden głośnik obsługuje średnie i niskie częstotliwości.
  14. W sumie powiem Ci Witek, że na pewno chcę większej przejrzystości, zwłaszcza góry pasma, bo odnoszę wrażenie, że ten mój obecny kabelek tłumi wysokie tony, a może i nie tylko wysokie. Czyli jakieś ultra czyste Japończyki za 30 000 komplet powinny załatwić sprawę, he he. Jako że jednak nie mam tych 30 kzł, to jest inny pomysł. Firma której kabli nie zaleca się łączyć z Wandziami. No to jak się nie zaleca, to coś czuję, że muszę sprawdzić to połączenie. Mam na oku taki jeden VdH, z oryginalną, bardzo solidnie wyglądającą konfekcją - jeżeli to faktycznie okaże się porażka, to powinienem dać radę go sprzedać. Tak kombinuję, że renoma tego producenta powinna być gwarantem dobrej jakości przewodników, tj. miedzi, srebra oraz węgla, a ta dobra jakość z kolei powinna zapewnić mi niezłą transparentność. Wiem, że trochę po chłopsku kombinuję, ale nierozsądne wydatki też muszą mieć uzasadnienie. Zapewne przeciwnicy łączenia kolumn V z kablami VdH uważają, że gładkiego nie łączy się z gładkim, bo wyjdzie za bardzo gładko. Ale czy dublowanie pewnych cech musi oznaczać ich potęgowanie? Myślę, że nie. Czy jak do połowy szklanki cieplej wody wleję drugą połowę równie ciepłej, to wyjdzie z tego wrzątek? He he, przykład godny demagoga, ale dobrze pokazuje sposób mojego myślenia w tym przypadku. Jednak odczekanie z zakupem kabli 2-3 miesięcy było by dobre, ale dla rozsądnych ludzi, nie dla mnie. Co zrobić.
  15. W temacie kabli myślę, że za dwa trzy miesiące dobrze by było coś ciekawego nabyć. No chyba że trafi się jakaś okazja z której szkoda by było nie skorzystać. Na szczęście wybór podwójnych głośnikowców jest mniejszy niż pojedynczych. Ma to dwojakie uzasadnienie: są mniej popularne, a i z oczywistych względów droższe, więc częścią ofert nie muszę sobie zawracać głowy bo i tak mnie na nie nie stać. Nowe, nawet z manufaktury, to raczej dla mnie zbyt duży koszt, więc najlepiej stare i zużyte, he he. Będzie taniej. W sumie to gdyby się trafił podwójny ten Qed co to go używałem w wersji pojedynczej to też chętnie bym go kupił. To przyzwoite kablisko. Kolce wreszcie znalazły się na swoim miejscu. Posłuchałem z dziesięć dni bez nich dla zaspokojenia ciekawości - w ten sposób łatwiej będzie mi określić wielkość zmian jakie w moim przypadku wprowadzą te akcesoria. No cóż: Ameryki żadnej nie odkryłem. Kolce muszą być i tyle. Dla wzmocnienia efektu zmiany przesłuchałem po ich zamontowaniu tą samą płytę której słuchałem chwilę wcześniej. He he, to jak dostrojenie ostrości w obiektywie. Z nieco rozmazanej plamy wyłaniają się wyraźne kształty o określonych konturach. Tylko tyle i aż tyle, choć wg mnie to kolosalna różnica. Naturalnie ile w tym wrażeniu udziału realnej zmiany a ile mojej autosugestii - nie wiem i w sumie nie interesuje mnie to. Lepiej mi się teraz słucha? Tak! I to się liczy. Ciekawe, że poprzedni właściciel tych kolumn powiedział mi, że niektórzy jego koledzy słuchają V2 w ogóle bez podstaw, dzięki czemu uzyskują mocniejsze niskie tony. No ja nie próbowałem, ale też nie odczuwam potrzeby takiego korygowania dołu pasma. Ciekawe jak w takim przypadku wygląda ogniskowanie źródeł dźwięku w nagraniach i ich kontury. Jako że minęło już dobre kilka dni pod jednym dachem z Wandziami, powinienem mieć jakieś pierwsze krytyczne obserwacje. Przez ten czas mogły już lekko wykrystalizować się jakieś mankamenty, o ile nie koniecznie myślę tu o bezwzględnych wadach kolumn, to chociaż jakieś drobne wady do skorygowania ustawieniem, kablami itp. Niestety, rozczaruję tych, którzy oczekują na opis niedomagań systemu lub na ogłoszenie w dziale "Sprzedam". Na obecnym etapie jest coraz lepiej. Im dłużej słucham, tym bardziej jestem zadowolony. Doszło do tego, że przesłuchuję niektóre płyty po dwa razy z rzędu, a potem jeszcze biegnę do komputera, bo uświadomiłem sobie, że brakuje mi jakiegoś tytułu tego wykonawcy, a gra to tak...że muszę mieć całą dyskografię! Tak miałem wczoraj z Melody Gardot. Ta wspaniała dziewczyna jest moją muzą od dawna, z łezką wspominam jej koncert, a wczoraj poczułem, że nareszcie mój system nie ogranicza jej cudownej muzykalności. Pokochałem ją jeszcze bardziej... Z tego wszystkiego wieczorem, choć byłem padnięty jak pies Pluto, nie mogłem zasnąć, więc dziś robię bokami. Ech.