-
Zawartość
1 275 -
Dołączył
-
Ostatnio
-
Wspaniała płyta! Zaznaczyłem do przesłuchania dawno temu ale dopiero wczoraj znalazłem dla niej czas. Dzięki za polecenie. Chyba nawet ciekawsza od tej jednej jedynej Steve Tibbetts’a, którą posiadam. I tę też polecę, bo na to zasługuje: (Przy okazji można uświadomić sobie jak wąskie z przodu są Audio Physic Tempo ).
-
Za dwa lata z lekkim okładem minie 10 lat jak go z nami nie ma. W tym przypadku zupełnie nie działa ludowe porzekadło, że „czas leczy rany”… nawet, pomimo tego, że jego ostatnie płyty były nadzwyczajniej słabe. Na koncertach jednak wypadał zjawiskowo… bez względu na repertuar.
-
-
Bardzo ciekawa płyta. Dzięki za podrzucenie. Całkiem mocny debiut. Sprawdzę kolejne ich płyty…:)
-
@BlaBla, szukaj takiej płyty: Koncert był długi. Na płytę “At the Dear Head Inn” wydaną w 1994 trafiła jego pierwsza część (powyżej). Druga część znalazła się na wydanej w 2024 “The Old Country”, prezentowanej przez Ciebie powyżej . Szczegóły tutaj: https://ecmrecords.com/product/at-the-deer-head-inn-keith-jarrett-gary-peacock-paul-motian/ I tutaj: https://ecmrecords.com/product/the-old-country-keith-jarrett-paul-motian-gary-peacock/ @Highlander_now zaprezentował wydanie na 4 płytach winylowych, które zawiera wszystkie numery zagrane na tym koncercie. Good luck!
-
Świetna muza! Dzięki, nie znałem…
-
-
Znając twórczość Maxa Richtera, można powiedzieć, że to cover doskonały. Muzyka brzmi niezwykle spójnie ze stylistyką, którą uprawia jako kompozytor. Niestety cover takiego dzieła, jaki by nie był, zawsze utonie w oceanie kontrowersji i sprzecznych ocen. Mi się słucha tego dość ciężko. No i pojawia się pytanie „po co to wszystko”. Do jego stylistyki bardziej pasowałby cover „Trenu Ofiarom Hiroshimy” Pendereckiego;)
-
Jeszcze dodam, że gdy byłem dzieckiem to słuchało się tylko to co można było kupić na pirackich kasetach. Niektóre płyty nie były przez piratów kradzione a tym samym trzeba było je wiele lat później kupić jako legalne wydawnictwa. O ile pamiętam „Rapsodies”, o tyle „Odes” chyba nigdy nie wyszła na pirackiej kasecie…
-
No widzisz. Tak to jest jak się pisze z pamięci bez zerkania na półkę czy… do Wikipedii…;) Oczywiście „Odes” ale i „Rapsodies” również. Te też mam na CD (cieszę się bo nie są dziś tanie). Poznałem je już jednak jako pełnoletni człowiek w moich latach dwudziestych. A to nie to samo co gdy jesteś dzieckiem i świat wydaje się taki magiczny i enigmatyczny… czarodziejski. Obie płyty nagrane jeszcze w Londynie w legendarnym studiu. Ten okres artysty lubię szczególnie. Zakończył się bodaj wraz z nagraniem „Direct”.
-
Jak Szkot ze szwajcarskim obywatelstwem. Lepiej?:)
-
Sam w domu. Niemy salon z niedostatkiem światła. Impuls przyszedł z najgłębszych zakamarków pamięci. Dlaczego właśnie dzisiaj, po tylu latach? Wahałem się tylko chwilę (z natury jestem ciekawy). Podróż do przeszłości? Nie zawsze dobrej? Podstarzałe demony - przybywajcie! Prąd wspomnień zaczął płynąć przez ciało - moja skóra je niestety dobrze przewodzi. A muzyka unieruchomiła mnie w miejscu. Tak, to jest to! Rewelacja… To dzieło się nigdy nie zestarzeje! A jaka w nim siła! Trzeba odpowiednio wybrać moment, bo gdyś słaby, ta muzyka zawładnie, sponiewiera, pozostawi w uczuciu osamotnienia, alienacji, otoczonego stadem złowrogich egzystencjalnych pytań, na które nie ma odpowiedzi. I nigdy nie będzie.
-
A po świętach nie będzie taniej? Kawę piję jak Skandynaw ale do kieszeni sięgam jak Szkot…;)