Skocz do zawartości

sonique

Uczestnik
  • Zawartość

    1 292
  • Dołączył

  • Ostatnio

1 obserwujący

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Pomerania

Ostatnio na profilu byli

11 329 wyświetleń profilu
  1. Bardzo dobra płyta. Też ją lubię…
  2. Ciekawa muzyka, dzięki! Choć na ogół wolę chłodniejsze klimaty, bardziej rezonujące z moją duszą;) Na płycie poniżej blend kultur: oni z Norwegii, ona - obywatelka Niemiec, Afganka z pochodzenia, śpiewająca również w ojczystym języku paszto. Piękna, stonowana płyta. I co dla mnie najważniejsze: chłodna!:)
  3. Zamknięte Meze otulają. Otwarte piwinieneś odebrać inaczej. Powodzenia i koniecznie daj znać!
  4. Zależy które. Niższe serie z pewnością. RS1e (akurat głównie te) mają lekki “roll off” na wysokich. Tak jak moje kolumny APT25;) Dlatego oba produkty tak sobie cenię. Męczącej góry szczerze nie lubię… To również nie jest moje granie (pewnie dlatego wciąż ich nie kupiłem). Ale jest to obiektywnie świetny dźwięk! A stosunek ceny do jakości sonicznej jak i wykonania - petarda! Dla miłośnika Grado Ultrasone może być ciekawą alternatywą (z odpowiedniej półki). Znam;) PS2000e… obiecałem sobie, że albo te albo GS3000e sobie ze Stanów na uszach przywiozę. Tam w dość przystępnej cenie. U nas 8-10tys. używane. To dużo. Ale póki co jak Stanów nie było tak nie ma to i RS1e niezagrożone;)
  5. Świetny wybór! Jestem fanem Meze, chociaż nie posiadam (ale może będę…). A wizualnie są… piękne, jeżeli słuchawki take mogą być…;) Chociaż moje Grado też przystojne…;) W Europie lepiej kupować słuchawki ze Starego Kontynentu bo odpada cło. Grado Labs to Brooklyn NYC, a więc część ceny to dodatkowe podatki. Sennheiser w US też droższy niż w EU, itp. A Polska i moim zdaniem Rumunia to niedługo najlepsze kraje do życia w UE. Rumuni szybko gonią resztę. Bardzo zdolny i fantastyczny naród. Meze to tylko jedna z wielu ciekawych firm, które powstały tam stosunkowo niedawno. Szczerze im kibicuję!
  6. Tak jest jak piszesz. Ale komplet ok. 150zł. Wymiana co 2-4 lata, w zależności od intensywności słuchania. Nie narzekam. Co do RS1e, jest pewien użytkownik na Head-Fi, którego od lat czytuję. Dzisiaj już 70-cio kilku letni pan, zawsze nienagannej kultury, niesamowicie osłuchany, posiadacz kilkuset słuchawek w życiu a wciąż ponad 20 Grado. Napisał o RS1e w kilku miejscach na forum mniej więcej w takim tonie jak poniżej. Ja kupiłem te słuchawki zanim tam trafiłem, nie jestem też nawet w małej części tak osłuchany jak on, ale pod wieloma wpisami mogę się podpisać. Oczywiście trzeba lubić to brzmienie. Tak jak kolumnowe brzmienie B&W. Bo jak się nie jest z tej bajki to nic nikogo do nich nie przekona. Sennheiser to drugi biegun: ciepłe kapcie i wygodny fotel…:)
  7. Brzmieniowo - nie znalazłem dla siebie lepszych. Dźwięk żywy, koncertowy, do tego szybki, taki jak lubię. RS1e mają podbicie na wyższym basie, co dodaje im ciepła. RS1x są ponoć nieco “poprawione” w tym aspekcie i ogólnie mocno chwalone. Wygląd i obcowanie z drewnem dla mnie na duży plus. Ergonomia taka sobie (nauszne a nie wokółuszne) ale na plus, że bardzo lekkie. Ja gram na Graham Slee Solo Ultra Linear Diamond. Sam John Grado wybrał ten wzmacniacz do towarzystwa podczas wystaw Grado Labs w UK.
  8. Mam od lat RS1e ale nowsze “x” niewiele inne.
  9. Piękna płyta, jak większość Anourara, słuchałem ponownie kilka dni temu. Przestrzeń o zapachu zadumy. A tych autografów to Ci szczerze zazdroszczę.
  10. W sztuce, a o niej rozmawiamy, długość ma znaczenie.;) Ekspozycja na nią powinna być na tyle długa, aby pozwolić na spokojną kontemplację i zrozumienie dzieła, z drugiej zaś strony tak krótka aby nie znużyć i dodatkowo pozostawić odbiorcę w stanie wciąż lekkiego głodu i nienasycenia, które to spowodują, że do dzieła wróci.
  11. Czasy takie, że płyty coraz dłuższe. Kiedyś trzymano się 45 minut, co poza ówczesnym ograniczeniem nośnika jako powodem głównym, było zupełnie spontanicznie trafione w ludzkie możliwości utrzymania na muzyce wzmożonego skupienia, wynoszące w przybliżeniu właśnie trzy kwadranse. Maksymalna pojemność płyty CD, czyli ponad 70 minut, w ogóle mi nie odpowiada i płyty takie już pod koniec mnie męczą lub/i nudzą. Kamasi jest przykładem człowieka, któremu nawet ta pojemność nie wystarcza i aby poczuł się spełniony jako artysta, publikuje jeszcze dłuższe wypowiedzi muzyczne, które zajmują płyt kilka. Może ja jestem z innego pokolenia, ale dzisiejsze czasy są dla mnie zbyt „przegadane” w szerokim ujęciu. Dlatego dla równowagi czytam haiku…;) No, ale wszystko poza tym u Washingtona już się zgadza…:)
  12. Ta płyta ma jakiś magnes i też mam jej wydanie trzypłytowe. Nie jest to, trzeba przyznać, ani muzyka specjalnie odkrywcza ani też wybitnie zagrana czy zrealizowana - ale jej nieco komercyjna „nieziemskość”, rozmarzenie i rozmach może się niejednej osobie spodobać. Kolejne jego płyty już nie tak znane i popularne, a niesłusznie, bo też dobre. Warto więc Kamasi znać i jego poczynania śledzić. I zachęciłeś mnie do przesłuchania tej pozycji, bo rzadko mam czas aż na trzy płyty pod rząd. I będzie z CD pomimo, iż w samochodzie i spokojnie mógłbym via CarPlay. Trzeba korzystać skoro w te nieliczne już modele wciąż montują odtwarzacze…:)
  13. Jak się zachowuje u Was bas w innym utworze z tej płyty „Way Down Deep”? Też sprawia wrażenie nieco przesadzonego względem reszty instrumentów?
  14. Zawsze masz kilka zmiennych jak budżet, preferencje co do konstrukcji, wielkości… nie mówiąc już o dźwięku. Nie odbieraj sobie przyjemności wybierania…;) Ja interesuję się ich modelami od dawna i raczej tymi z wysokiej półki - na spacer nie polecam. Ale znana mi osoba dobrze osłuchana w słuchawkach komplementowała mocno niedostępne już (i tanie) PRO900i. Z pewnością mają swojego następcę o zapewne innym już numerze. Good luck!:)
×
×
  • Utwórz nowe...