Skocz do zawartości

sonique

Uczestnik
  • Zawartość

    1 172
  • Dołączył

  • Ostatnio

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Pomerania

Ostatnio na profilu byli

9 866 wyświetleń profilu
  1. Tak, szanuję człowieka. Za najbardziej interesujące uważam jego wpisy rozsiane tu i ówdzie po licznych forach audio i muzycznych, choć warto też czasem zajrzeć na wspomnianego przez Ciebie autorskiego bloga: https://astralnaodysejamuzyczna.blogspot.com/?m=1 Możemy się umówić na wrzesień 2026. 😎 W tym roku już się nie wybiorę. Napisz coś po.
  2. Drugi i trzeci album miałem w ulubionych. Pierwszego na TIDALu znaleźć nie potrafię… Dzięki za rekomendacje! U siebie znalazłem jeszcze taką „perłę”: Poszperałem też na RYM i znalazłem ciekawy ranking mogący być przydatną wskazówką w wyszukiwaniu wartościowych płyt z szuflady „Japanese Jazz”: https://rateyourmusic.com/list/mahavishnuu/japanese_jazz___top_100/ Na liście pojawia się sporo z tego co do tej pory wymieniliśmy. Powyższa płyta Hiromasa Suzuki na miejscu ósmym.
  3. Widzę, że wydeptujemy te same azjatyckie ścieżki. Wymienieni przez Ciebie artyści są prawdziwymi geniuszami. A powyższa płyta to chyba nawet opus magnum Masabumi Kikuchi’ego, zdecydowanie moja ulubiona. Japoński jazz jest niezwykle ciekawy! Polecę artystę, którego nie wymieniłeś, a który do ścisłego panteonu jazzmenów japońskich bez wątpienia należy: Isao Suzuki. Dla mnie zdecydowanie w top 10 tego artysty, co jest świetnym wynikiem biorąc pod uwagę fakt, iż nagrywano go czy w studio czy na estradzie ponad 100 razy. Dziękuję za przypomnienie! Trafi na talerz całkiem rychło…
  4. Wzmacniacze nigdy nie były w kręgu moich zainteresowań. Nie znam A12 Classic, posiadam X-i120. Działa, wzmacnia. Więc jestem zadowolony. Powoli rozglądam się za kolejnym do drugiego systemu. Te, którymi się interesuję rzekomo posiadają inną sygnaturę brzmienia niż rzekomo ta, którą reprezentuje X-i120. Kupię, sprawdzę. Ale nie liczę na zmianę inną niż marginalna. Czy to zdanie ma sens? Hmmm… w audio nic mnie już nie zaskoczy!:)
  5. Zgadzam się. “Icefire” to zdecydowanie mój top 10 Pata. Cała płyta zdecydowanie się wyróżnia. Kto wie? Może nawet jego #1? Póki co chyba “Bright Size Life” z Jaco Pastoriusem na basie lubię “o włos” bardziej. Ale gusta, jak wiadomo, nie są stałe w czasie. Ciekawostką “Watercolors” jest to, że jest to absolutnie jedyna płyta Pata na której na basie zagrał Eberhard Weber - wirtuoz instrumentu, który sam skonstruował, bo te zastane, już istniejące, nie pozwalały mu na osiągnięcie zamierzonego efektu. Pat i Eberhard spotkali się w studio jeszcze tylko dwa razy, podczas nagrywania absolutnie wspaniałych płyt Gary Burtona: “Ring” oraz “Passengers”: https://tidal.com/browse/album/13388367?u https://tidal.com/browse/album/13265838?u
  6. @Grzesiek202 Grzesiek, myślę, że ma szansę się Tobie spodobać. Oraz wszystkim innym gustującym w tego typu muzyce.
  7. Jest między nimi jakaś różnica?
  8. Elektronikę trzeba umieć stosować i odpowiednio dozować. Utwory z jej nadmiarem szybciej się starzeją i szybko zaczynają brzmieć groteskowo. Posłuchaj Pat Metheny, Secret Story, utwór #12: “The Truth Will Always Be” od 5m 50s. Kwintesencja odpowiedniego wykorzystania przystawki Rolanda. Na klawiszach tego tak nie zagrasz nawet będąc wirtuozem i mega wprawionym w obsłudze manipulatora “Pitch Bend”. Wydaje mi się dzisiaj - choć pewności nie mam - że taką przystawkę używał Robert Smith w swojej gitarze basowej podczas koncertu “Orange” (pewnie gdzieś można to zweryfikować). Barwa jego basu była tam świetna, ale wzmocniona i lekko syntetyczna. Nie zdziwiłabym się gdybym miał rację. Jeżeli mam, to podałem dwa przykłady moim zdaniem świadczące o sporej wartości dodanej płynącej z poprawnego użycia tego “efektu”.
  9. Przystawka GR firmy Roland (różne wersje). Usłyszałem ją po raz pierwszy na żywo w latach 90-tych (wywarła piorunujące wrażenie) ale powstała z dekadę wcześniej. Z pewnością isnieją też wersje do gitary basowej.
  10. Regulowana sztyca się przydała? Czy ta trasa nie jest aż tak wymagająca?
  11. AI jest jak najbardziej OK. To zwykłe narzędzie. Znak naszych wirtualnych czasów. W niektórych obszarach AI z pewnością pomaga. W innych nie ma zastosowania bądź jej użycie może być nieetyczne lub co najmniej groteskowe (np. w sztuce). A jak sytuacja wymknie się spod kontroli to wyłączymy na Ziemii prąd i wszyscy spotkany się w lesie w poszukiwaniu pożywienia, czy podczas kąpieli w rzece. A co do audio hobby, to nie ten się będzie prężył kto ma drogie kable, lecz ten kto potrafi dobrze śpiewać i rytmicznie uderzać kijem o kij.
  12. Na spokojnie… Niektóre obiektywnie epokowe płyty niekoniecznie muszą zgrać się z naszym gustem. Ja na przykład nigdy nie ceniłem jakoś szczególnie wysoko takich jazzowych kamieni milowych jak „Kind of Blue” czy „In a silent Way” Davisa, choć je oczywiście lubię.
  13. Z Surmanem mam ten problem, że wszystko co u niego najlepsze, pierwszoligowe, nagrał poza ECM. Więc na ten top trafić nie mógł, ale na ogólny jak najbardziej. Od „Gnu High” wolę i bardziej cenię tę, sorry;)
  14. Mam i cenię bardzo wysoko:) Jak nie lubisz tego Steva to się do mnie nie odzywaj:) Micusa mam dwie, ale nie „Implosions” - sprawdzę.
  15. 1. To nie ECM. Płyta „Playing” i owszem - tę znam, ale nie ta, którą proponujesz;) 2. Znam tę okładkę. Pewnie kiedyś słuchałem. Sprawdzę. 3. Nigdy nie widziałem tej okładki. Zaciekawiło mnie to… sprawdzę.
×
×
  • Utwórz nowe...