-
Zawartość
1 333 -
Dołączył
-
Ostatnio
-
Co to w Twoim przypadku znaczy „spory”? Nie znając wagi tego słowa w tym kontekście trudno cokolwiek doradzić.;) Widzę jednak, że masz „gołe” ściany za kolumnami na pierwszych odbiciach dźwięku, choć brawo za gruby dywan. W tych warunkach zastanowiłbym się czy nie lepiej przeznaczyć kwotę planowaną na CD właśnie na kupno ustrojów akustycznych. Przyrost jakości dźwięku powinien być zauważalny, co może okazać się zdecydowanie większym „game changerem” niż zakup CD.
-
Dla mnie DM to zespół 5-6 utworów. Ale te są najwyższej próby. Plus za teledyski. Tych drugich jednak zbyt wiele. CD nie ma już racji bytu. W samochodzie, szczególnie podczas jazdy, nie da Ci żadnych korzyści w jakości dźwięku. Chociaż ja też wciąż lubię CD. Mój model samochodu, choć nie stary, ma jeszcze odtwarzacz, ale co ważniejsze, przyzwoity system HiFi.
-
Rafał, chyba o to w tym głównie chodzi. Ale ja to kupuję bo jestem tego głodny. Dzisiaj taka przyjemność jest tak srodze reglamentowana przez przemysł filmowy, że wpadłem w ten film bez zbytniego marudzenia. A w temacie pociągów, choć też nie o pociągach, polecam leciwy już film „Dróżnik” (2003), z podobnie kojącą narracją… i nawet lepszą obsadą. https://www.filmweb.pl/film/Dróżnik-2003-104183
-
Zdecydowanie. Ciekawa, gęsta w smaczki i detale, niespieszna narracja. Sporo natury. I odrobina historii Stanów. Mój gust.
-
Pięknie! Jeszcze tych pięciu koncertów nie słuchałem przez słuchawki. Zainspirowałeś mnie do poczynienia jeszcze bliższego wglądu w te nagrania a przecież słuchawki lubię i używam. Jest to jednak spory materiał, w sumie, razem z ‘Encore’ - sześć płyt fortepianowych zmagań z wyobraźnią. Ja wczoraj wieczorem przez głośniki. Dawno nie słuchałem, ale bardzo lubię. Niedługo będę widział Triloka Gurtu na żywo (po raz drugi) i ta płyta miała być z jednej strony ukojeniem tęsknoty za nim (nie tylko za nim prawdę mówiąc) a z drugiej małą rozgrzewką do tego co czeka mnie w maju.:) Barre Phillips, frontman tego składu, niestety już nie zagra. Cieszę się zatem tymi co pozostali. A płyta… rewelacja! Barre Phillips ‘Three Day Moon’, ECM 1978 (Terje Rypdal, Trilok Gurtu, Dieter Feichtner).
-
Problem nie jest aż tak prosty. Psycholog powiedziałby raczej, że w ten sposób rekompensujemy sobie to, co w procesie rozwoju psychoemocjonalnego nigdy nie zostało nam dostarczone. Człowiek emocjonalnie spełniony nie szuka pocieszeń na zewnątrz w sposób nieracjonalny i często niekontrolowany. Rzeczy materialne czy używki nigdy nie zaspokoją naszego głodu wynikającego z deprywacji emocjonalnej lub społecznej. Ten czas bezpowrotnie minął w okolicach 3-5 roku życia. Co zrobimy z tymi emocjami zależy już tylko od nas. Niewiedza i marketing są jedynie pożywką dla naszych mechanizmów obronnych pomagających nam uciekać od prawdziwego problemu. Zabrzmiało może zbyt poważnie, ale raczej tak to widzę w skrócie. Zatem należy sobie zadać pytanie co rekompensujemy sobie kupowaniem „niepotrzebnych zabawek”. Jest to faktycznie tylko „guilty pkeasure”? Czywiście większość z nas kupuje i używa. I „nerwozie” się nie ima…:)
-
Więc albo wydałeś za mało, albo… za dużo.;) Z drugiej strony, po to zarabiamy pieniądze, aby je wydawać. Mnie cieszy nawet Tiramisu i kawa za 50zł w kafejce, ale każdy ma te „pocieszacze” albo droższe albo tańsze. Dobre jest to, że sprzęt audio jest długowieczny. Raz wydasz i po sprawie. Gorzej, jak główną przyjemność sprawia wydawanie i gonienie „niedoganialnego” a nie posiadanie i używanie.;)
-
W takim razie jeżeli na cokolwiek się w życiu nawrócę, to jedynie na pliki DSD…;)
-
Najlepszy DAC, który obecnie mam pod dachem akceptuje pliki do jakości DSD64, więc tej Shirley póki co nie sprawdzę. DSD64 to już i tak jakiś plikowy „potwór”, bo oferuje sześćdziesiąt cztery razy wyższą rozdzielczość od płyty CD a co dopiero DSD256.;) Pamiętam jestem jednak wyniki ślepego testu z rozróżnianiem próbek utworów, który przeprowadziłem na sobie używając słuchawek wysokiej klasy, gdzie odgadłem (z wielkim trudem) sześć bezstratnych realizacji z dziesięciu, gdy porównywane były do plików 320bps. Świadomy jestem po tym teście faktu, że ludzki słuch ma ograniczenia… a przynajmniej mój.;) Czy usłyszałbym różnicę między DSD64 a DSD256? I czy te DSD wygenerowałyby szerszy uśmiech na mojej twarzy niż ten jakże częsty występujący podczas słuchania płyt CD? Tego nie wiem. Ale może za nie tak długo będę miał w domu DACa przyjmującego pliki DSD256 to sprawdzę.:)
-
Ja się jakoś nie mogę przekonać do plików, choć świadomy jestem pewnych ewidentnych plusów. Czyli głównie streaming, a wybranych artystów i płyty premiuję zakupem CD. Kontakt z fizycznym nośnikiem jest dla mnie jednak zupełnie osobnym doświadczeniem. Nawet dzisiaj zabrałem ze sobą do samochodu poniższą płytę (skąd inąd świetną), choć mogłem via TIDAL. Mój pięcioletni model załapał się na szczęście jeszcze na odtwarzacz, więc korzystam, bo następny już z pewnością mieć go nie będzie. https://tidal.com/album/13468202/u
-
The way with no return…;)
-
Pieniądze nie zrekompensują mi wartości nostalgicznej. Chyba, że takie, za które kupię streamer Moona…
-
Piękna rzecz. Zazdro.;) Ja też mam jeden… wydany dokładnie 20 lat przed Twoim, w 30-te urodziny wytwórni… jednak nie jubileuszowy.;) Dostałem od miłego pana, właściciela sklepu płytowego w Szczecinie, który zauważył, że pewien młodzieniec co wizyta dopytuje o różne tytuły z katalogu ECM…:) Na okładce front płyty Johna Abercrombie… minęło sporo czasu zanim ów muzyk został moim ulubionym szarpidrutem…:)
-
Co to za publikacja?
-
Znamy i lubimy.;) Utwór pierwszy zjawiskowo piękny. Skusił mnie kilka lat temu do zakupu CD. Moja wersja, pierwsze wydanie, ma inną okładkę…