Skocz do zawartości

Vectorinni

Uczestnik
  • Zawartość

    235
  • Dołączył

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Vectorinni

  1. Dajesz chłopaku.🙂. Widzę to obite jakąś skóra ze starego fotela, mocowaną tradycyjnymi ćwiekami...
  2. Kurczę, mam to samo. Może jestem głupi i naiwny, ale patrząc na to co się dzieje na Świecie i mając świadomość pewnych mechanizmów jakie nami sterują, w życiu nie kupiłbym chińczyka. Nawet nie wiem jak to nazwać: "lokalny patriotyzm", "głupota"...? Wiedząc, że Chińczycy są dzisiaj tu gdzie są dzięki kradzieży i zawłaszczaniu technologii, na której opracowanie kraje Zachodu przez lata wydawały dziesiątki miliardów dolarów, nie godzi mi się pompowanie w nich dodatkowo naszych pieniędzy. Ja wiem, że Zachód przez lata korzystał na taniej sile roboczej Chin i zarobił na nich kupę szmalu, ale oni też nas wykorzystali, czasem legalnie (kupno Volvo), a najczęściej kradnąc najzwyczajniej kradnąc zachodnią technologię. Nie podzielam zachwytu kolego il Dottore do wszystkiego co chińskie, ale rozumiem to. Mam świadomość, że jest mnóstwo ludzi, którzy będąc pod wrażeniem postępu i rozwoju Chin, oddają się całkowicie manii kupowania wszystkiego co pochodzi od nich. Ma to pewne uzasadnienie, bo ich produkty są dzisiaj naprawdę na poziomie i często, nie mają się czego wstydzić. Jednakże, takie zachłyśnięcie i uleganie magii CCC (Cena Czyni Cuda), ma w długofalowej perspektywie, zgubne skutki dla naszej (zachodniej) cywilizacji. Do sedna. Zabrzmi to jakbym był jeleniem na rykowisku, ale gdybym miał dzisiaj kupić nowy samochód, to choćbym miał zapłacić więcej niż za chińczyka, to jednak kupiłbym auto produkcji europejskiej. Nawet auto koreańskie, czy japońskie...Każde, byleby nie chińskie! Abstrahując, że jeszcze nie spotkałem wizualnie ładnego chińczyka, to nawet gdyby tak było, to dopłaciłbym do auta europejskiego. Dlaczego? Po pierwsze, za to że chińczycy doszli do dzisiejszego statusu na nieczystych zasadach. Po drugie, wybierając auto ze wschodu, osłabiamy gospodarkę UE, a w rezultacie i Polską. Branża automotiv to spory procent naszego PKB i wybierając chinola, a rezygnując z auta europejskiego, osłabiamy sami siebie i kręcimy na siebie bata. Ja wiem, że to całej tej sytuacji wydatnie przyczyniła się również polityka i pazerność europejskich koncernów, a także ogromna głupota włodarzy polityków UE, ale na litość boską, dbajmy o swoje! Jestem przerażony ilością i szybkością, z jaką nasze ulice zapełniają się tymi wszystkimi Baicami i Omodami. Im więcej tego na ulicach, tym gorzej dla nas w przyszłości. Kupowanie chinola zamiast np. Seata, bo ten pierwszy za niższą cenę ma 7 bajerów więcej, jest dla mnie nieporozumieniem. Porównując to do audio, to trochę jak kupowanie Heco Aurora 1000 do pokoju 12 m2, zamiast sensownych podstawkowych, bo za taką i taką kwotę dostaję więcej głośników... Ach...Rozpisałem się...:) Sorki, ale boli mnie trochę ta nieświadomość rodaków...
  3. Szacun za szczerość w kwestii priorytetów🙂.
  4. Kolego, sprawdź pisownię i nazewnictwo swoich ostatnich postów, bo jesteś trollowany. No chyba, że przy weekendzie też trollujesz pairticka?🙂
  5. Do sportowej jazdy służą auto sportowe albo chociaż usportowione. O ile dobrze kojarzę, to dyskusja rozbija się o auta do codziennej jazdy. Nie zmienia to faktu, że pomimo wyżej położonego środka ciężkości, SUVy potrafią się dobrze prowadzić, a czasem nawet lepiej niż dobrze.
  6. Od 7 lat ujeżdżam 240 konnego Tiguana na 20 calowych kołach i 200km/h a nawet więcej też nie stanowi żadnego problemu. Żadnego "pływania" czy "śmierci w oczach" nie uświadczyłem. Oczywiście, w odpowiednich warunkach atmosferycznych i drogowych. Dobrze zestrojone zawieszenie i spore koła, nawet w SUVach dają odpowiednią stabilność i odpowiednie warunki do poruszania się z wyższymi prędkościami. Jeżeli ktoś kupuje auto na "balonach" oczekując jednocześnie komfortu i stabilności przy wysokich prędkościach, to może czuć zawód. Choć domyślam się co niektórzy mogą mieć na myśli pisząc o braku stabilności i efekcie pływania auta. Odkąd pamiętam, w rodzinie zawsze brylowały auta niemieckie, z tą swoją "wypośrodkowaną" charakterystyką zawieszenia. W latach 90-tych ujeżdżając Golfy 3 i 4, kolega wysłał mnie swoim Clio do sklepu. Te 1,5 kilometra to była dla mnie walka o życie. Ten samochód był tak miękki i miał taką charakterystykę zawieszenia, że przesiadając się z de facto byle jakiego Niemca, byłem przerażony. Nie potrafiłem nim jechać, tak pływał i nim bujało. Może to kwestia przyzwyczajenia i pewnych nawyków, a może braku umiejętności? Nie wiem, ale dostałem niezłą szkołę nauki jazdy i poznałem różnice między różnymi filozofiami konstruowania aut. Tak czy siak, a autami jak ze naszymi sprzętami. Najlepiej odsłuchać/pojeździć przed zakupem.🙂
  7. Podejrzewam, że gdyby obligatoryjnie zadawać takie pytania klientom, to mogłoby wielu z nich zwątpić w sens wizyty w salonie audio. 🙂
  8. Z nagraniami ze Stockfisha pierwszy raz miałem styczność z 10 lat temu albo i lepiej. Jak wtedy usłyszałem nagrania Taylora, Sary i Jonesa, tak słucham ich do dzisiaj. Rewelacyjna jakość, ale jak napisał Kraft, też mam wrażenie że miejscami jest "za tłusto" na basie. Po za tym klasa!
  9. Niedawno kupiłem w końcu swój pierwszy zestaw stereo, ale po kilkumiesięcznych rozkminkach. Przyznam, że mało rzeczy mnie irytowało przez ten czas, jak właśnie fakt podawania cen kolumn za sztukę. Kilka sklepów stanowi tu wyjątek od tej reguły, ale zdecydowana większość poszła w "markjeting" . To jest tak idiotyczne, że aż ciężko uwierzyć, że to może działać. To trochę jak z ceną za batonik. Dla klienta on i tak kosztuje 3 zł, ale "markjetingowiec" wierzy, że 2,99 zł to jednak nie 3 zł i to skusi ludzi do kupienia więcej...Dramat.
  10. Kupię Musical Fidelity M5Si + Wiim Ultra ciemnoszary+Audio Physic Classic 8.
×
×
  • Utwórz nowe...