Będzie przydługi wpis 😏.
Zainspirowała mnie pogoda i pytanie do internetów: the best 4 seasons recording.... Na portalu Violinist.com jest nawet wątek, a tam 66 wpisów i 66 wykonań.... 😵💫. Sprawa nie jest więc taka oczywista.
Posłuchałem trochę.....
Antonio Vivaldi, 4 pory roku
JANINE JANSEN, zespół wykonawców, Decca 2005, streaming
Chyba trochę za lekko i bardzo melodyjnie, śpiewnie ale ogólnie robi bdb wrażenie. Dla kogoś, kto nie ma ulubionej wersji, to wykonanie mogłoby się takim stać. Tempo idealne, trochę za dużo ozdobników ale w granicach. Skład zupełnie w tle z jednym wyjątkiem - dwie lutnie trochę za bardzo z przodu, one też nadają tej nie do końca porządanej melodyjnosci. Mam w ogóle wrazenie jakby skład był odchudzony, przez to jest mało wyrazisty, nie tworzy głębi, nie rysuje wyraźnych linii, jest trochę rozmyty i nieśmiały. Przez to w niektórych momentach brakuje rozmachu, zwlaszcza niskim tonom. Może to efekt tego, że skład nie tworzy jednolite, zawodowej orkiestry, lecz jest to zespół dobranych do wykonania muzyków. Natomiast emocja oddana przez liderkę jest trafiona, tam gdzie trzeba gra subtelnie, tam gdzie na to czekamy jest histeria ale troszkę pod kontrolą, jakby bała się pokazać więcej - a niepotrzebnie.
Ogólnie dość delikatnie, melodyjnie, w świetnym tempie (raczej z tendencją do przyspieszania ale nie skracania), bez dziwactw ale z własnymi pomysłami na szczegóły. Okreslilbym jako wykonanie salonowe albo tarasowe. Po prostu miło. Warto posłuchać.
ADRIAN CHANDLER, La Serenissima, Avie Records 2015, streaming
To co rzuca się natychmiast już od pierwszej części wiosny to ogromna dynamika, zmiany tempa, a nawet granie ciszą... Przez to trudno się początkowo zorientować czy tempo jest ok. Duża zmiana do poprzedniego wykonania, gdzie z kolei od pierwszych nut bylo raczej do przewidzenia jak to się potoczy. Orkiestra buduje duże tło ale słysząc 3. część wiosny już wiem co mi tu nie pasuje - jakieś takie folkowe brzmienie, skrzypce prawie góralskie, a sekcja kontrabas + klawesyn brzmi jak szkockie dudy. Instrumenty brzmią renesansowo, a nie barokowo. Mam na myśli, że nie grają pełnym, bogatym brzmieniem, tylko jakoś tak cienko. Razem tworzą oczywiście bogatą całość ale słuchając każdego z osobna raczej czuję niedosyt, a nie barokowy przepych! Są też newralgiczne momenty, gdzie wielu wykonawców jakby przycina, skraca, śpieszy się zagrać tych kilka nutek. Niestety tu też tak jest. Końcówka lata zagrana perfekcyjnie ale początek jesieni trochę eksperymentalnie pod względem brzmienia, podobnie zresztą cała jesień i zima. Jakby solista uparł się, że zrobi to po swojemu, tylko to co u Janine Jansen brzmiało naturalnie i bezpretensjonalnie, tu brzmi trochę na siłę.
Ogólnie wykonanie bardzo dynamiczne i emocjonalne, oryginalne ale chyba zbyt udziwnione. To co na początku zaciekawia (np wydłużone pauzy) pod koniec nuży. Przeszkadza przebijająca się tu i ówdzie góralska (szkocka?) nuta. Raczej dla szukających nowych doznań, a nie wzorowego wykonania.
IONA BROWN, Academy of St. Martin in Fields, Hanssler Classic 1995, streaming
Nie napiszę nic ponad to, że jest to wykonanie absolutnie doskonałe. Dla mnie wzorzec, kanon, punkt odniesienia.
ALFIA BAKIEVA, Jordi Saval-Les Musiciennes du Concert des Nations, Alia Vox 2024, streaming
To duza ciekawostka, bowiem pomiędzy częściami, a nawet w trakcie, recytowane są przez lektorkę sonety autorstwa Vivaldiego (przypuszczalnie). Daje to ciekawy efekt, trochę jakby komentarze podczas wykonania. Samo wykonanie bardzo teatralne, barokowe, rozbudowane i przyjemne dla ucha. Minusem jest za to troszkę małe zniuansowanie, wszystko jest grane dość mocno i wyraziscie, przez co gubi się trochę emocjonalna różnorodność. W kilku miejscach (np 2. część wiosny) bardzo duże odejście od znanej linii melodycznej. Tak mi się wydaje. Czy to dozwolona interpretacja, czy odejście od tekstu nie wiem, bo sie nie znam. Dla mnie za bardzo w bok. Również to, o czym pisałem wczesniej, kilka takich skrótów, zbyt szybkich przejść, co mi burzy harmonię. Solistka trochę jakby zdominowana przez orkiestrę, gra troszkę nieśmiało, ale można to nazwać też delikatnie.
Dla tych co już znają różne wykonania, to jest na pewno bardzo ciekawe, wplecenie żeńskiej melorecytacji (po włosku) nie przeszkadza, a wręcz buduje pewien spektakl i podkreśla charakter i cel tej muzyki.
RACHEL PODGER, Brecon Baroque, 2017 Channel Classics, pliki DSD
Jedno z najlepszych wykonań jakie słyszałem. Najbogatsze pod względem brzmienia orkiestry, która nie stoi jedynie za liderką ale wraz z nią tworzy pełen obraz pór roku. Wyeksponowane zostały mocno klawesyn i kontrabas, przez co muzyka brzmi obficie, wręcz monumentalnie ale jest pełna drobiazgów. Jednocześnie solistka może dzięki temu grać bardzo śmiało, brawurowo. Tak bym określił całe wykonanie - brawurowe. Tempo i melodia utrzymane są zasadniczo tak jak lubię ale jest kilka zmian, które jednym się spodobają innym nie. Nie nazwałbym tego wykonania neutralnym. Jest bardzo wyraziste i doskonałe do wysłuchiwania tego, co można fajnie podbarwić. Tak - barwne, brawurowe, ciekawe. Ale nie doskonałe.