Skocz do zawartości

zetbegie

Uczestnik
  • Zawartość

    11
  • Dołączył

  • Ostatnio

O zetbegie

  • Ranga
    Debiutant

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Chojnów

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Mam wrażenie, szanowni koledzy, że zbyt łatwo przychodzi Wam używanie psychoakustyki jako argumentu w sporze słyszących kable i sceptyków. Oczywiście nikt z nas "kablarzy" nie neguje, jak sądzę, psychoakustyki jako takiej natomiast ośmielę się kwestionować sposób władania tym argumentem. Przypomina mi to trochę kwestię akustyki. Trochę na różnych forach czytałem i nic z tego nie wynosiłem. Wiele sprzecznych rad, chaos, przypadkowe opinie. 2 krótkie rozmowy z profesjonalistą oraz jego wpisy na forach (mam na myśli Bartka z Mega Acoustic) dały mi znacznie więcej, cieszę się teraz niezłą akustyką, choć wiem, że może być lepiej. Niestety profesjonalnego psychoakustyka tutaj nie ma za to dość często przywoływana jest rzeczona psychoakustyka. Można i tak ale nic z tego nie wynika. Poza tym, ten sposób szermowania argumentem to broń obosieczna. Powołując się na tęże psychoakustykę będę twierdził, że to iż nie słyszycie wpływu kabli na brzmienie spowodowane jest tym, że wszystkie znane Wam prawa fizyki nie dopuszczają takiej możliwości i dlatego Wasze mózgi was oszukują i nie słyszycie rzeczywistego brzmienia lecz przez was oczekiwanego. W ten sposób nigdzie nie dojdziemy. Ja oceniam brzmienie swojego systemu tylko i wyłącznie słuchem. Nie interesują mnie żadne pomiary, recenzje, artykuły itp. I tak, słyszę wpływ kabli na brzmienie a raczej możliwość takiego wpływu. I jestem ostatnim, który chciałby kogokolwiek "ewangelizować". Ufam, że po obu stronach barykady są ludzie cieszący się muzyką i brzmieniem swoich systemów i przynajmniej to nas jednoczy. Pozdrawiam serdecznie
  2. @Rega, @Fortepiano podpisuję się pod Waszymi postami obiema rękami.
  3. Różne drogi prowadzą do muzycznej nirvany. Moja jest trochę podobna. Kolumny i wzmacniacz nowe, gramofon, jak już wcześniej pisałem połowa lat siedemdziesiątych, odtwarzacz CD lata dziewięćdziesiąte, zlampizowany przez zaprzyjaźnioną manufakturę audio, zresztą tą samą, która wynalazła mi tenże gramofon. U Ciebie jest, jak mi się wydaje, trochę lepiej z punktem odniesienia do oceny brzmienia systemu. Generujesz na swoich klawiszach dźwięk jaki uważasz za wzorcowy i sprawdzasz na ile system potrafi się do niego zbliżyć. Dla mnie punktem odniesienia jest brzmienie jakie znam z koncertów w NFM. Tak było gdy szukałem kabli głośnikowych bo po którymś z koncertów stwierdziłem, że skrzypce w moim systemie brzmią zbyt gładko, zbyt aksamitnie. Rozpoczęły się poszukiwania i w końcu trafiłem, pojawiła się komponenta wibracji w brzmieniu skrzypiec w moim systemie. Ale najważniejsze to , mimo świadomości niedostatków brzmienia, czerpać radość ze słuchania muzyki.
  4. No i po co te szyderstwa? Naprawdę sprawia Wam przyjemność rozwalanie wątków? @Fortepiano innym czynnikiem wpływającym na tytułową intensywność zmian tonalnych jest akustyka. Niedawno doświadczyłem tego we własnym systemie. Po przeprowadzce w moim nowym pokoju system zagrał inaczej, równowaga tonalna przesunęła się w górę. Zabudowa pokoju ta sama, powierzchnia bardzo podobna, trochę inny stosunek długości boków, mniejsza kubatura no i inna podłoga (panele a poprzednio miękka podłoga sosnowa). Gdy już doprowadziłem brzmienie do zadowalającego poziomu ( zmiana kolców w kolumnach, odwibrowanie) przyszła kolej na poprawę akustyki. Zwiększyłem powierzchnię dyfuzorów 1d za plecami do 1,8 m i dołożyłem 2 absorbery, które na co dzień stoją za kolumnami, niewiele tam wnoszą, (kolumny są oddalone 1 m od ściany) po prostu przechowuję je tam. Do słuchania absorbery stawiam po bokach w miejscach pierwszych odbić i wtedy się dzieje. Oczywiście poprawia się otaczanie dźwiękiem, głębokość sceny, rozdzielczość, wybrzmiewanie i wybarwienie dźwięków. Tytułową melodyjność sprawdzam najczęściej na płycie "Power to believe" King Crimson na utworze Power to believe II. Kilka niezłych IC poległo, odgrywało zwłaszcza pierwsze 4 minuty dość surowo, bez niuansów wybrzmień. Najbardziej zaskoczony byłem, że nie poradził sobie skądinąd bardzo przyzwoity IC na bazie Neotecha z prostokątnym przewodnikiem (nie pamiętam symbolu) na wtykach WBT. Oczywiście nie uważam, że to kiepski IC, po prostu nie sprawdził się w moim systemie, i tylko tyle.
  5. Oczywiście, zakładka "Wibracje i drgania" post nr 856. Jak będziesz aplikował sprężyny to lepiej zastosować kilka na każdą podstawę niż pojedynczą. Często klocki mają nierówno rozłożony ciężar i wtedy lepiej można się do tego dostosować. Mój CD był lampizowany i otrzymał 2 trafa z lewej strony i dlatego z lewej mam po 7 sprężyn a z prawej po 5. Poza tym zawsze w ramach chociażby eksperymentu możesz usunąć po 1 szt i sprawdzić jaki ma to wpływ i czy dobrze dobrałeś ilość i charakterystyki sprężyn. Zresztą dobór to słowo klucz. Zaaplikujesz źle dobrane elementy i nic nie uzyskasz. I jeszcze jedna rada praktyczna, przygotuj sobie 4 kostki o wysokości trochę mniejszej niż stopy sprężyste, które będziesz podkładał pod klocki , wtedy sam bez problemu i wysiłku założysz co chcesz i gdzie chcesz.
  6. @Fortepiano podzielam Twoją opinię na temat antywibracji czego wyraz dałem we właściwym wątku. Moje odczucia co do zmian brzmienia systemu są w większości zbieżne z Twoimi. Ja poszedłem nieco inną drogą, użyłem sprężyn. W tej chwili mam "odwibrowany" wzmacniacz i CD. Gramofon, Telefunken S600, jest odwibrowany fabrycznie również na sprężynach, i tu ciekawostka pochodzi z połowy lat siedemdziesiatych. Pozostają jeszcze kolumny, przedwzmacniacz i kabelki. Najgorzej będzie z kolumnami gdyż z racji swej budowy mają wysoko położony środek ciężkości ale wydaje się , że mam już na to lekarstwo. Niemniej póki co to chcę się delektować muzyką a kolumnami zajmę się po wakacjach. Trzeba przyznać, że @nowy78 odwalił kawał dobrej roboty. A najlepsze że to wszystko niewielkim nakładem finansowym.
  7. Najprawdopodobniej są to kable QED, gorzej będzie z modelem, z którego pochodzą bo jak piszesz zostały "rozdziewiczone", ja obstawiałbym Silver Spiral. I jeśli się nie mylę, to szkoda , że zrobił (szwagier) to co zrobił bo to bardzo porządne kable. Pozdrawiam
  8. Jestem przekonany, że będziesz zadowolony, bo to po prostu działa. Relatywnie niewielkim kosztem uzyskujesz świetny efekt. Trochę pracy, trochę więcej cierpliwości ale efekt warty zachodu. Wystarczy sprawdzić ceny platform antywibracyjnych . Jak już ustawię wzmacniacz to ponownie zdam relację. Póki co jeszcze raz gratuluję pomysłu.
  9. @nowy78 piszę, żeby podziękować za rozpropagowanie metody izolowania od drgań za pomocą sprężyn. To jest to co jest najcenniejsze na forach audio, wymiana doświadczeń. A Twój pomysł to zdecydowanie wartość dodana. Przedstawienie i uzasadnienie idei jasne i przejrzyste. Później relacja z testów praktycznych. Wiedziałem, że będę musiał przetestować to rozwiązanie. Wprowadziłem pewne zmiany podyktowane Twoimi próbami, zresztą chyba o tym pisałeś. Mam na myśli płytkie gniazda. U mnie grubość podstawek ma 5 mm a głębokość gniazd 1 mm. Sprężyny kupiłem na Allegro. Trochę kłopotliwe były próby, celem określenia najlepszej ilości sprężyn. I tu pomoc mojej żony była nieodzowna. Mój odtwarzacz, bo on poszedł na pierwszy ogień, jest zlampizowany, z lewej strony są 2 transformatory i finalnie z lewej mam po 7 sprężyn na gniazdo a z prawej po 5. Odtwarzacz teraz "pływa", tłumienie jest niewielkie i ruszony buja się długo. A efekty soniczne, podobnie jak u kolegów, żeby sparafrazować klasyka: zawartość dźwięku w dźwięku zdecydowanie wzrosła. Jedyny minus jaki widzę to właśnie to pływanie , nie da się zastosować jeśli są w okolicy małe dzieci. Mi to nie przeszkadza, choć chyba pomyślę o jakiś ograniczeniach wychyleń w płaszczyźnie poziomej. A tak to wygląda w naturze. Teraz przyjdzie kolej na wzmacniacz.
  10. Szanowni, jestem tu nowy, a właściwie nowy dla Was, bo ja część z Was dość dobrze kojarzę albowiem od jakiegoś czasu przeglądam kilka wątków tego forum. Chciałem się "ujawnić" w zakładce "Wibracje i drgania" (i tam szerzej napiszę, nie chcę zaśmiecać wątku koledze) ale nadarzyła się okazja więc voila. Ćwiczyłem różne ustawienia, płyty kamienne +kolce, płyty kamienne + filce, filce tudzież różne gumy i gumopodobne. Rozwiązanie na odpowiednio dobranych sprężynach jakie propaguje kolega @nowy78 absolutnie zdaje egzamin co do zasady. Nie praktykowałem go na kolumnach więc nie będę filozofował. Bardzo dobrze odcina kolumnę od podłogi pumeks ale ten zwykły szary (te kolorowe syntetyki zamulają dźwięk). W moim pokoju jest miękka drewniana podłoga ponadto od czasu do czasu zmieniam położenie kolumn dlatego skończyło się na stalowych kolcach i dębowych gniazdach. Rozwiązanie to zapewnia mi najlepsze moim zdaniem warunki soniczne i umożliwia swobodne przemieszczanie kolumn.
×
×
  • Utwórz nowe...