Skocz do zawartości

zetbegie

Uczestnik
  • Zawartość

    24
  • Dołączył

  • Ostatnio

O zetbegie

  • Ranga
    Debiutant

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Chojnów

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Pozostawiam Twój wpis bez komentarza.
  2. Żadnej, napisałeś dokładnie to samo innymi słowami. Naukowcy i wybitni lekarze twierdzą dokładnie odwrotnie, w tej materii nie jesteś dla mnie autorytetem. Przypisujesz mi intencje, których nie mam i które z moich wpisów nie wynikają. Napisałem "Oczywiście nic mi do tego jak układasz swoje życie..." Jeśli te szczepionki powodują dużo zgonów to jak określiłbyś ilość zgonów spowodowanych wirusem, brak skali. Nie mamy odporności stadnej na grypę, choroba ta jest powszechnie lekceważona, zgony powodują najczęściej powikłania po grypie, ale występują one później i często nie są z grypą kojarzone. Po raz drugi przypisujesz mi niecne intencje, w żaden sposób nieusprawiedliwione moimi wpisami. Słabe to jest. Cóż każdy mierzy swoją miarą. MOCNE. Dlaczego w dyskusji o szczepieniach etyka miałaby być tematem tabu, żeby nie użyć słowa "bzdurą"? A cha, jeszcze jedno, etyka jest jedna. Nie przypisujmy jej przymiotników bo one tylko zaciemniają sens jak np. sprawiedliwość ludowa.
  3. Oksymoron Z grubsza, Ty piszesz o prawie ja o etyce. Wolność zawsze idzie w parze z odpowiedzialnością a przynajmniej tak być powinno. Niestety żyjemy w kraju egoistów, coś takiego jak dobrostan innych w ogóle u nas nie funkcjonuje. W każdej populacji jest odsetek ludzi, którzy nie nabędą odporności, dla nich jedynym ratunkiem jest odporność stadna. Oczywiście nic mi do tego jak układasz swoje życie ale nasze decyzje mają wpływ na innych bo funkcjonujemy w zbiorowisku.
  4. Wolność każdego z nas kończy się tam gdzie zaczyna się wolność każdego innego. Z tym się chyba wszyscy zgodzimy. Zatem nikt z nas nie ma prawa narażać na zarażenie innych. Rozumiem, że Panowie kwestionujący szczepienia, jeśli okazałoby się , że jesteście sprawcami czyjegoś zakażenia tym wirusem, bez zmrużenia oka pokryjecie koszty leczenia, rekonwalescencji i zadość uczynienia. Czyż nie? @Fafniak oczywiście historia zna przypadki powikłań odkrytych po latach od zastosowania jakiś terapii. Ale rozwój nauki to także wyciąganie z tego wniosków i udoskonalanie procedur. 100% pewność o nieszkodliwości terapii nie będziemy mieli nigdy. Szczepionki, która daje 1005 pewność ochrony również nigdy nie będzie. Ale co w związku z tym? Badać te szczepionki jeszcze kilka lat a ludzie tysiącami będą umierać w oczekiwaniu. @Janusz Duryn Twoje wnioski są nieuprawnione (delikatnie mówiąc). W żaden sposób nie da się tych wykresów tak zinterpretować.
  5. Mam podobne doświadczenia jak @Bahzell (Wrocław, Borowska) z wyjątkiem drzwi, te były zamykane. Ale w tymże Wrocławiu w innym punkcie szczepień żona została zaszczepiona dosłownie w kilka minut. Ledwo wróciłem na parking i odpaliłem sudoku a ona wsiada do samochodu. Byłem przekonany, że ją odprawili bo byliśmy 40 min. przed planowanym czasem. Jak widać jedna procedura a wykonania ... Być może kwalifikacja powinna wyglądać tak jak pisze @Fafniak ale wtedy żeby utrzymać choć zbliżone do obecnego tempo trzeba by więcej personelu, którego NIE MA nie wspominając już o pieniądzach. Kłania się rzucone z trybuny sejmowej do lekarzy "a niech sobie jadą" Mimo wszystko uważam, że należy się szczepić, trzymać reżim sanitarny i wprowadzić paszporty covidowe bo chciałbym wreszcie móc pójść na koncert do NFM czy chociażby na, po raz 2. przełożony o rok koncert KISS i wrócić z tych wydarzeń bez covida.
  6. Nie ma sprawy, choć na razie nie mam ochoty się go pozbywać. Ja znam jeden przypadek niecnych praktyk producenta kolumn, na szczęście nigdy nie miałem z nim do czynienia. Natomiast co do "customizacji" to również tego unikam ale rozumiem , że innym może to odpowiadać, jest to w końcu swoista personalizacja wyrobu. Natomiast nie do końca rozumiem co masz na myśli pisząc o braku powtarzalności produktów. Jeśli to, że nie ma skatalogowanych precyzyjnie modeli w gamie wyrobów tylko mgliście określone to ja z takich nie korzystam. Inna opcja to brak powtarzalności w obrębie konkretnego modelu produkowanego seryjnie. To już byłby dość poważny zarzut. Mozesz się do tego odnieść?
  7. Moje Rhea również przez rok były napędzane Vincentem 226 mkII i jak piszesz było to bardzo przyzwoite granie ale z Haiku był wyraźny krok do przodu. Przede wszystkim wybarwienie, i drugi plan, który stał się czytelniejszy i wcale nie głośniejszy.
  8. Ja również swój system buduję w znacznej mierze w oparciu o polskie manufaktury, przy czym manufaktura w moim rozumieniu, nie ma absolutnie zabarwienia pejoratywnego, wręcz przeciwnie. Za manufaktury uważam małe firmy powstałe z pasji. W tak rozumianej manufakturze decydujący głos ma projektant/konstruktor a nie księgowy. Aktualnie grają u mnie kolumny Audio Academy Rhea i wzmacniacz Haiku Sol II SE. Ta para świetnie ze sobą współgra, jest między nimi chemia . Jeśli chodzi o charakter grania Haiku SOL II to podpisuję się pod tym co kilka postów wyżej napisał @Fafniak, od siebie dodam, że jest bardzo muzykalny, być może dlatego, że mimo iż pokazuje wiele detali i szczegółów nie jest przesadnie analityczny. Jest to wzmacniacz neutralny, nie uwypukla żadnego pasma, brzmienie jest spójne. Dobrze pokazuje drugi plan. Dźwięki wypełnione, dobrze wybarwione. Gra swobodnie. Zwykle wysokie testuję na pierwszym utworze z płyty Steve Hacketa Guitar Noir, w pewnym momencie perkusista nieźle na blachach pogrywa i tu było bardzo dobrze , nic się nie zlewało, talerze wybrzmiewały, atak i kontur wyraźnie zarysowane. Z kolei odtwarzanie zniuansowanych i subtelnych brzmień sprawdzam na płytce King Crimson „Power to believe” utwór 7 – Power to believe II, pierwsze 4 minuty to taka właśnie gra. I tu również Sol II wypadł najlepiej ze znanych mi wzmacniaczy. Natomiast szybkie i „gęste” granie gdzie się dużo dzieje sprawdzam na ostatnich płytach Rush. Nic się nie zlewa, nie gubi się w szybkich pochodach, słyszę wszystkie instrumenty , w końcu mogę w pełni docenić bas Geddy Lee. A propos basu jest zróżnicowany i wydaje mi się, że dobrze kontrolowany. Generalnie słucha się niezmiernie przyjemnie a to jest w końcu najważniejsze. Zapomniałbym o pre gramofonowym - Husariaa, również nabytek, z którego jestem bardzo zadowolony.
  9. @nowy78 dziękuję za rekomendację RIP inc. wydaje się ciekawą propozycją. Posłuchałem trochę na Youtubie "Power of Inner Strength" i kilku płyt Mgły. RIP Inc. zdecydowanie bardziej mi podchodzi, większa dynamika, zmiany tempa i nawet granie ciszą, wszystko czego nie ma w muzyce Mgły, choć trzeba przyznać, że Ci ostatni grają melodycznie. "Power of Inner Strength" na pewno sobie kupię a dalej zobaczymy. Zapomniałem dodać, używam tylko nośników fizycznych więc w grę wchodzą cd lub winyle, no i trochę to chyba potrwa bo nie widzę w zasięgu ręki tej płyty. Mały off top, zaczynam zabawę z "odwibrowaniem" kolumn, najpierw krzyżaki, żeby zwiększyć pole podstawy, potem dekielki i sprężyny. Potrwa to chyba miesiąc, dam znać jakie przyniosło efekty.
  10. Oglądam Wasze propozycje i ciągle mam z tą muzyką problem, a piszę to z pozycji faceta, który lubi agresywną muzykę. Ci perkusiści są bardzo szybcy, nie odmawiam im umiejętności ale dla mnie wciąż lepszy jest nieodżałowany Neil Peart czy Terry Bozzio. Z kapelami ekstremalnego metalu, a właściwie z ich muzyką mam problem bo nie potrafią mnie zainteresować, zaangażować. Jedyne co słyszę to ekstremalne tempo jazgot i warkot (growling), brakuje mi przede wszystkim jakiejś harmonii, niech będzie "połamana", w ostrym tempie i ekstremalna ale niech będzie. Brak mi zmian tempa i grania ciszą. Gdy w 2013 pojechałem na Sweden Rock Festival, bo w jednym miejscu mogłem zobaczyć kilka moich ulubionych kapel, to w przerwach między występami moich faworytów odwiedzałem 4. scenę przeznaczoną na ten rodzaj muzyki. Niestety nie przekonali mnie do siebie, patrzyłem na ich występy jak na zjawisko socjologiczne a nie rock show. Zaznaczam jeszcze raz - lubię agresywną muzykę, ale właśnie muzykę a tego mi w tych wykonach brakuje. Moim faworytem w tej działce (w agresywnym graniu) jest NIN ze swojego złotego okresu. Przypomina mi się jak Paul Stanley (KISS) próbował nieco odmienić grę ich nowego wtedy (lata dziewięćdziesiąte) gitarzysty Marka St. Johna. Ten z kolei denerwował się i mówił, że przecież gra szybciej niż Steve Vai i inni. Na to Stanley - posłuchaj Erica Claptona, posłuchaj Jimi Page'a, to nie o szybkość chodzi. Podkreślam, nie deprecjonuję tej muzyki. Wiem , że @nowy78 jesteś w te klocki dobry, może mógłbyś coś dla mnie zaproponować, zaznaczam, że te, które kilka stron wcześniej komuś polecałeś nie dały rady, poległem. Pozdrawiam
  11. Pytanie z tezą. Wszystkie warunki ewentualnej transakcji były mi znane wcześniej.
  12. Najlepiej odsłuchać wygrzane w swoim systemie, to wydaje się uciążliwe i może trudne ale możliwe a na pewno najbezpieczniejsze. Mój dostawca kolumn (polska manufaktura) przyjechał do mnie z kolumnami, w których były wygrzane głośniki. Odsłuchiwalismy je około 2 godzin, zmienialiśmy ich położenie tak by uzyskać najbardziej zadawalające brzmienie. Gdy zdecydowałem, że zostają wymienił przy mnie wszystkie głośniki i zwrotki na dziewicze. Czas wygrzewania określił na ok. 2 miesiące. I faktycznie tyle mniej więcej trwało osiągnięcie docelowego brzmienia.
  13. Mam wrażenie, szanowni koledzy, że zbyt łatwo przychodzi Wam używanie psychoakustyki jako argumentu w sporze słyszących kable i sceptyków. Oczywiście nikt z nas "kablarzy" nie neguje, jak sądzę, psychoakustyki jako takiej natomiast ośmielę się kwestionować sposób władania tym argumentem. Przypomina mi to trochę kwestię akustyki. Trochę na różnych forach czytałem i nic z tego nie wynosiłem. Wiele sprzecznych rad, chaos, przypadkowe opinie. 2 krótkie rozmowy z profesjonalistą oraz jego wpisy na forach (mam na myśli Bartka z Mega Acoustic) dały mi znacznie więcej, cieszę się teraz niezłą akustyką, choć wiem, że może być lepiej. Niestety profesjonalnego psychoakustyka tutaj nie ma za to dość często przywoływana jest rzeczona psychoakustyka. Można i tak ale nic z tego nie wynika. Poza tym, ten sposób szermowania argumentem to broń obosieczna. Powołując się na tęże psychoakustykę będę twierdził, że to iż nie słyszycie wpływu kabli na brzmienie spowodowane jest tym, że wszystkie znane Wam prawa fizyki nie dopuszczają takiej możliwości i dlatego Wasze mózgi was oszukują i nie słyszycie rzeczywistego brzmienia lecz przez was oczekiwanego. W ten sposób nigdzie nie dojdziemy. Ja oceniam brzmienie swojego systemu tylko i wyłącznie słuchem. Nie interesują mnie żadne pomiary, recenzje, artykuły itp. I tak, słyszę wpływ kabli na brzmienie a raczej możliwość takiego wpływu. I jestem ostatnim, który chciałby kogokolwiek "ewangelizować". Ufam, że po obu stronach barykady są ludzie cieszący się muzyką i brzmieniem swoich systemów i przynajmniej to nas jednoczy. Pozdrawiam serdecznie
  14. @Rega, @Fortepiano podpisuję się pod Waszymi postami obiema rękami.
×
×
  • Utwórz nowe...