-
Zawartość
553 -
Dołączył
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez BlaBla
-
TEAC AP 701 i UD 507 (który właśnie zastąpił przerośniętego brata tj UD 701), a za niedługo dołączy jeszcze WBA Blazebird (robi się już powoli, mam nadzieję)
-
Po latach okazuje się, że znam na tej plycie każdą nutę....🥲. To nie klasyczny trip-hop ale jest bardzo blisko Bristolu. Ta płyta tylko z pozoru brzmi optymistycznie i to wyłącznie za sprawą wokalu. Aranżacja z udziałem m.in. wiolonczeli czy akustycznych gitar nadaje temu wszystkiemu sporo nostalgicznego wyrazu. Utwór tytułowy albo Public Displays mogłyby byc z płyt Portishead, a Slow Down i What New York... spod znaku Massive Attack. Ale czuć tu jednak nieco inną aurę i oryginalną stylistykę. To muzyka prawie sprzed ćwierć wieku.... ja pitole, to było przecież wczoraj...🤔. Świetnie nagrane. Dobra plyta testowa - są wokale męskie, żeńskie, elektronika i instrumentalna akustyka, wieloplanowość, świetna stereofonia, bogata harmonia, rytmika, głęboki bas.... no prawie komplet. Gorąco polecam.
-
Dzięki. Jak pisałem cześć dobrych wydań można kupić najzwyczajniej w empiku, na Allegro - tam szybko znajdziesz sprzedawców z dobrą ofertą fajnych płyt ale czasem jest duże przebicie np na japońskich i warto sobie sprawdzić, czy ściągnięcie z vatem i przesyłką z Japonii jest tańsze (jak kupisz kilka plyt to jest zawsze tańsze, pytanie jeszcze o ile i czy warte zachodu, czasem u nas jest drożej o 10-20% a czasem o 500%). Strony wytwórni to dobry trop. Koszty wysylki sa różne np ECM tylko kilka euro za paczkę, ale np Fone Records zawolalo 30 euro za 2 płyty... ściągnąłem więc w cenie przesyłki pliki DSD😁. Czasem pomaga newsletter - ecm, Tower records i Blue Note co tydzień przysyłają oferty, wyprzedaże i takie tam, czasem korzystam. Ceny poza UE zawsze są obiecujące ale po doliczeniu podatku i kosztów przesyłki to juz wygląda inaczej. Kupowałem z MoFi (mają w katalogu nie tylko swoje plyty), z CDjapan (trochę wysokie koszty DHL, ale dostawa w 3 dni - coś za coś) z Japan cd vinyl store (oni mają największy, naprawdę bogaty katalog wydań powiedzmy premium: sacd, shm, bluspec itp, łącznie np z Polskimi Nagraniami...). Ostatnio parę zakupów zrobiłem od czeskiego sklepu gramodesky.cz (fajny katalog), ogromny wybór ma groovesland, chyba niemiecki ale z uwagi na koszty wysyłki trzeba kupić trochę towaru, żeby to miało sens. Ogólnie największy wybór jest na Discogs ale koszty wysyłki są często niedorzeczne. Inne wytwórnie z jakich kupowałem i tyle mogę powiedzieć, ze koszty przesyłki nie zniechęciły to 2L, Ninja, z polskich GAD, DUX. Jeszcze przypomniał mi się Rough Trade. Super sklep, chyba nawet sieć ale nie u nas. Przesyłki kosztują w normie i są bardzo efektownie zapakowane. Przyjemnie. Sklepy internetowe ostatnio odpuszczam. Niby wszystko mają, czekasz kilka tygodni, a potem zwrot kasy, bo brak asortymentu... Jakoś nie zawiódł mnie dotąd poznański Plays, chyba tak się nazywa. Odbiór plyt osobisty to dość ciekawe doświadczenie, bo odbywa sie w mieszkaniu w bloku, które całe jest zajęte regałami z vinylami i cd. Sprzedają tylko to, co mają na półkach więc jest szybko i bez zawodu. Opcji jest jak widzisz mnóstwo.
-
Nie, tak nie jest. Standy mogę np wciskać obok kaloryfera, niskiego mebla, a podłogówki tam już nie wejdą Tak właśnie by bylo. Mimo iż mam pokój dobrze zaadaptowany, to jednak po części jest to moje miejsce pracy, a nawet do spania dla gości. Więc parę gratów tu stoi. Na podłogówki nie ma miejsca. Po drugie, pokój niby jest mój ale wskaźnik WAŻ nadal ma w nim duże znaczenie....😉
-
Pewnie masz rację, gdzieś obiło mi się nawet, że jakiś guru od audio zachęcał do podłogówek w małych pomieszczeniach, używając tego właśnie argumentu. Niestety zwykle problemem jest kłopot z ustawieniem tego sensownie gdy masz jakieś inne meble, sprzęty.
-
Zakladam na podstawie tego wpisu, jak rozumiem opartego na własnych doświadczeniach, że AP 701 tym bardziej polubi Rubikony, z wzajemnością....
-
Bardzo dziękuję za wszystkie rady ale skutkiem zaskakującego splotu okoliczności dzisiaj rano kupiłem kolumny. Oczywiście jak zwykle impulsywnie i bez szumnie zapowiadanych testów 😇. Jak powiedział mi dziś poprzedni właściciel - @maciek72: działamy szybko... (Należy przez to rozumieć "zdecydowanie" a nie "pochopnie"....😉) Także Rubikony 2 ze standami zmieniły właściciela. 😁. Mimo zakupu trochę w ciemno nie mam wątpliwości, że zagrają u mnie co najmniej bdb. A czy na zawsze? A bo to człowiek wie? Rano pisałem o poświątecznym słuchaniu Gold 100, a po godzinie Maciej pakował swoje kolumny w kartony .... Za wszystkie rady i uwagi dziękuję, wśród nich bylo kilka rekomendacji dla Rubikonów.
-
lubię tę płytę... ... tę też 👌 A nie mam żadnej z nich...
-
Możliwe, że tuż po świętach uda mi się posuchać w domu nowych Goldów. O ich brzmienie u mnie jestem nawet dość spokojny ale ich fizyczny gabaryt.... Trochę ogromniaste 🙄. To może być problem, bo dopiero wczoraj sobie to zwizualizowalem. To kloce prawie na pół metra wysokości... ! Sporo 😬.
-
Po całym dniu z Arethą muszę zresetować uszy....😃. Mam kilka płyt tego norweskiego duetu i tu akurat przydałoby się trochę basu... Ogólnie ich muzykę cenię. Mają nadzwyczaj łatwo wpadające melodie. I jakąś taką chwytającą mnie narrację muzyczną. Trochę teatralności w dobrym rytmie, pomyslowej aranżacji. Dużo tu świeżego powietrza.
-
Jezeli swój wybór zamykasz do dwóch tytulowych, a słuchanie jest stacjonarne i ani Ty domownikom nie będziesz przeszkadzał ani oni Tobie, to wybierz otwarte. Weź pod uwagę, że to sluchawki, które zbliżą Cię do muzyki ale nie odetną od hałasu z zewnątrz, a inni będą z kolei słyszeć muzykę. To samo dotyczy podróży - pokoju hotelowym spoko, w samolocie, pociągu absolutnie nie.
-
Zależy co masz na myśli. Jeżeli ktoś jest przyzwyczajony do popularnych, młodzieżowych słuchawek, to stwierdzi, że w ath otwartych w ogóle nie ma basu... Zależy rochę czego słuchasz. Jeżeli hiphopu, techno, to raczej ath nie polecam. Do jazzu i klasyki uważam, że jak najbardziej. Rock, metal, pop to już zależy od preferencji słuchacza - jeden woli precyzję (ath), drugi woli tąpnięcie (nie-ath). Ale zgadzam się z @Q21, że można też na jakieś hifimany zerknąć ale tu się nie wypowiadam, bo nie używam i nie mam w związku z tym nic do powiedzenia.
-
Skąd bierzesz pliki?
-
Jeśli nie miałeś nigdy sluchawek otwartych to ad500x będą fajną propozycją, bo to naprawdę bdb słuchawki. Gdybyś się zagiął i dorzucił do ad900x, to wtedy masz słuchawki, których dłuuugo nic nie pokona, dopiero jak wydasz kilka koła na nowe nauszniki. Przestrzeń i lekkość brzmienia ale nie tak neutralna jak w ad900x, to na pewno cecha ad500x. Minus, nie do użycia poza domem, biurem itp, wiadomo - wszystko słychać. Telefon spokojnie da radę chociaż oczywiste, że zabrzmi to gorzej niż z jakimś napędem. Ale awaryjnie, spoko można z telefonu słuchać. Ale uwaga, ath mają specyficzne brzmienie, są bardzo skąpe w basy, za to bardzo precyzyjne. Zależy co lubisz.
-
od dawna śledzę tutejsze wpisy forumowe i tak sobie myślę, że wszystkim ułatwiłoby życie, a zarazem przyczyniło się do podniesienia merytoryki i kultury, przestrzeganie podstawowej zasady korzystania z internetu: PIŁEŚ - NIE PISZ!!!!
-
no i o to właśnie mi chodzi! samo sedno.
-
Mam takie pytanie do znawców Arethy albo po prostu jej miłośników. Po wczorajszym seansie pt. RESPECT, doznałem jakiegoś objawienia i Aretha Franklin wryła mi się w łepetynę i nie chce stamtąd wyjść... Przesłuchałem paru płyt ale np Roon pokazuje 89 albumów....🤪. Wstyd się przyznać ale poza kilkoma znanymi przebojami (i to też nie wiedziałem, że są jej albo przez nią śpiewane) właściwie nie znam jej twórczości ale nie będę się przebijał przez dziesiątki płyt. Może ktoś coś poleci? Ale żeby to było w miarę dobrze nagrane, bo niektóre płyty brzmią po prostu słabo. Na razie przestreamowałem poniższe trzy. Co jeszcze polecacie (ale oprócz składanek, tylko autorskie albumy), chętnie jakieś koncertowe nagrania.
-
A Ty @Piotr Sonido masz na myśli nowe goldy 100 czy poprzednie? bo już się gubię
-
Rozwiniesz? Bo typuję je właśnie jako jeden z pewniaków do posłuchania
-
Myślę, że ma się wbrew pozorom lepiej niż 10 lat temu, bo teraz płyty kupują już tylko maniacy i wydawcy to wiedzą więc muszą trzymać poziom, jesli nie muzyczny to przynajmniej wydawniczy. Ktoś pytał w innym wątku o dobre płyty jazzowe, to powtórzę to co tam: ECM; ACT; C.A.M. Jazz; Three Blind Mice, We Release Jazz, No Paper Records. Z innych gatunków to np wszystkie płyty Ninja Tune jakie mam są bez wyjątku super nagrane. Dzisiaj prezentowałem płytę Chesky Records - mam tylko jedną ale czytałem wiele bardzo pochlebnych opinii o wytwórni i na pewno jak repertuar na to pozwoli to będzie ich więcej. Jak sacd to na pewno MoFi i zwłaszcza Analogue Productions. Jak klasyka to Deutsche Grammophon, to jest klasa. Poza tym polecam konkretne serie wydawnicze, które czasem pochodzą od znanych wytwórni np cala nowa seria Polskich Nagrań, to są hybrydy w nowych remasterach dla cd i sacd więc każdy posłucha. Są też świetnie brzmiące serie znanych wytwórni ale wydawane pod licencją przez kogoś innego, zwykle w nowych remasterach. Np seria EW (East Wind) no ale to japoński jazz więc wiadomo, nie każdy słucha ale podaję jako przykład. Albo super seria bardzo tanich plyt pod nazwą Crossover & Fusion Collection 1000 (japońskie). Do nabycia np na Allegro, duży dosyć rozrzut repertuarowy, ale wszystko co mam z tej serii brzmi dobrze. Dla fanów plyt jazzowych info, że z okazji Expo w Japonii ukazuje się juz seria o nazwie chyba Jazz Platinum 1200, po 1000 jenow sztuka, na nasze to 20 pln plus VAT... Będzie tam m.in. wznowienie Future Talk Urszuli Dudziak, praktycznie nie do kupienia w rozsądnych pieniądzach. Ostatnio to CD wydanie japońskie bylo na Allegro za 300... Polecam zupełnie niszowe wydawnictwa, które wyszukują super perełki dawno albo nigdy nie wydane na CD, np GAD Records. M,in, wydali w całości koncert Weather Report z Berlina chyba, jedyna obok koncertu z Japonii (i tam wydanej) taka plyta na świecie! Rarytas, do kupienia w empiku za 60 pln... Nie piszę o wydawnictwach japońskich, bo to rzeka. Pod względem brzmieniowym ale też czysto wydawniczym to są po prostu często małe dzieła sztuki. I polecam szukać płyty stare, najlepiej z lat 80, 90 ,(np super seria Jazz Collection Columbia Records, ale w ogóle wszystkie starocie), kiedy nikt nie słyszał jeszcze o loudness war, sztucznym kompresowaniu kosztem naturalnej dynamiki i innym masakrowaniu nagrań. Jezeli materiał jest nagrany dobrze (a niestety nie zawsze tak jest) to te płyty brzmią zawsze dobrze. I są cięższe, nie ważyłem ale mógłbym przysiąc 😉. Sorka, rozpisałem się...
-
Podjazdowe....😉 Szczerze to od nich zacząłem swe myśli i jestem na nie napalony jak szczerbaty na suchary ale jak ktoś napisał, jest ryzyko, że jednak za duże. Spore nadzieje pokładam jednak w dobrej adaptacji akustycznej pokoju. W jednej z recenzji szczególnie podkreslali ich walory podczas cichego odsłuchu... To byłby dla mnie duży atut.
-
Korzystaj zatem z chińskich osiągnięć ale prosiłem żebyś nie mieszał moich wypowiedzi ze swoimi @il Dottore. Nie podzielam ani Twojego zauroczenia chińszczyzna, ani nieskrywanej pogardy dla UE, nie zgadzam się z większością tego co tu piszesz, a zwłaszcza formą w jakiej to robisz. Więc proszę grzecznie drugi raz, żebyś mnie nie cytował w swoich wypowiedziach. A ponieważ pochwaliłeś się nam jaki piękny zawód wykonujesz, to zakładam, że czytasz ze zrozumieniem i odczytałeś moją prośbę.
-
Aż sprawdziłem co to jest! Naprawdę uważasz, że ta chińska atrapa to prawdziwe Ls-y...🤨. Jest to mniej więcej taka porada jak ta wcześniejsza, żeby jakość brzmienia zmieniać kablami, zamiast adaptacją akustyczną. Proszę nie mieszaj moich wypowiedzi ze swoimi. Bardzo proszę.
-
Jakby ktoś miał wątpliwości jak brzmi dobrze nagrana i zrealizowana płyta (bo była o tym mowa dziś na forum) to proszę przykład... Nagrana w kościele, trzy bardzo różne realizacyjnie instrumenty i tylko jeden mikrofon!!!! Brzmi jak nagrana w idealnie przygotowanym akustycznie studiu. Fajnie się słucha, bo nawet jak komuś nie podejdą melodie, to można skupić się na dowolnym instrumencie i śledzić co tam dokładnie się dzieje. Jeden mikrofon oznacza jedną ścieżkę czyli praktycznie brak manewru w miksie i masteringu. Czyli to co się zagrało, to się nagrało, bez pudru.