kaczadupa Napisano 17 godzin temu Napisano 17 godzin temu Madonna i dla mnie jej naj album. Baaardzo lubię. https://tidal.com/album/379034/u Odpisz, cytując
Jarek Ch. Napisano 10 godzin temu Napisano 10 godzin temu 7 godzin temu, crategus napisał: Zrobiła to tak genialnie, że nie mogę przynajmniej raz dziennie nie puścić… mam nadzieję, że wypuści jakiś edit z tą wersją na krążku. Też po cichu mam nadzieję że ujrzymy tę wersję utrwaloną na krążku Odpisz, cytując
BlaBla Napisano 5 godzin temu Napisano 5 godzin temu 13 godzin temu, Jarek Ch. napisał: Arima Ederra "Rush to Nowhere" Bardzo przyjemna płyta. Drugi album pochodzącej z USA artystki. W spokojnym, ale nie leniwym tempie, oszczędne ale ciekawe aranżacje. Jak sama twierdzi nagrana w podróży, trochę " bada" soul, rhythm and blues i pop. Nagrana we współpracy z Teo Halmem —, który współpracował z takimi artystkami jak SZA, Rosalia. Bardzo ciekawie zaaranżowane, trudno to określić tak po prostu mianem popu, zwłaszcza o ile miałby kojarzyć się on (pop znaczy) z mniej wartościową muzyką. Jest to też fajnie nagrane, np zdublowane wokale w bliskim i dalekim planie, słychać to na słuchawkach... Dużo wnosi udział akustycznych instrumentów - wiolonczela, gitara, perkusjonalia. Nie wiem, czy zdecydowałbym się na jej płytę ale na pewno warte posłuchania i uwagi na przyszłość. Wrzuciłbym do jednego worka z Rosalią, czy naszą Kasią Lins - nie przytłacza formą ale jednak angażuje, szeroko rozumiany pop ale w naprawdę dobrym wydaniu. Z jednej strony sporo elektroniki, czasem wprost ambientowej ale np. utwór Gemini Eyes ewidentnie nawiązuje do stylistyki neo soul (Sault, Kiwanuka, Curtis Harding itp) i ogólnie jej wokal kojarzy mi się np z Celeste albo Cleo Sol, a to już czysty soul i funk. Odpisz, cytując
BlaBla Napisano 5 godzin temu Napisano 5 godzin temu NIECHĘĆ - Live at Jazz Club Hipnoza, 2018 Emuze.Me, striming. Odpisz, cytując
BlaBla Napisano 1 godzinę temu Napisano 1 godzinę temu Nie najlepsza ale jedna z najlepszych płyt FNM, trochę taka zbieranina, jak to często na pierwszych płytach. I choć jestem od szczenięcych lat wyznawcą Mika Pattona, to zawsze zastanawiało mnie jakby potoczyły się losy zespołu i przy okazji sporej części sceny muzycznej, gdyby Chuck Mosley dał swego czasu trochę po hamulcach... I mimo, iż nasłuchałem się w życiu różnej muzyki, naprawdę sporo, do dziś FNM za każdym razem powala mnie czymś co określić potrafię wyłącznie jako bezpośredniość przekazu dźwiękowego. Nie chodzi o to, że głośno, szybko czy jeszcze jakoś tam wyczynowo. Właśnie bezpośrednio, wprost, dosłownie, energetycznie. I tak mi gra jeszcze tylko jeden zespół na świecie - RHCP. Odpisz, cytując
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.