Zaloguj się, aby obserwować  
Obserwujący 0
Argue

Loudness War, DR, Remastering itp. problemy współczesnej muzyki

Ostatnio sporo czasu poświeciłem na czytaniu różnorakich stron, które zwiększyłyby moją świadomość jako aktywnego słuchacza.
Moja przygoda z tym tematem zaczęła się od nieszczęsnej płyty Metalliki tj. Death Magnetic, której przedstawiać nie trzeba, gdyż jakość brzmienia została totalnie skopana poprzez tzw. Loudness War. Na szczęście znalazłem Rip z Guitar Hero 3 w flacu, gdzie otrzymujemy wersję w dobrej jakości bez zmniejszonego Dynamic Range. Niestety nie mam możliwości zmierzenia ile ów DR wynosi, ponieważ wtyczka, którą ściągnąłem stąd http://www.dynamicrange.de/free-downloads wraz z foobarem nie działa.

Chciałbym aby ten temat był jednocześnie miejscem, w którym moglibyśmy się wzajemnie wymieniać rekomendacjami i ostrzeżeniami w sprawie jakości nagrania poszczególnych albumów. http://www.dr.loudness-war.info/ Tutaj bardzo przydatna strona, która zawiera w sobie bardzo wiele albumów i pokazuje ile ów Dynamic Range wykazuje.

Pytanie pojawia się także takie, czy jest jakiś sposób na odzyskanie normalnego brzmienia? Czy tego nie da się już zrobić i jedyne na co można czekać to kolejne remasteringi, które w 90% polegają na zwiększaniu głośności. kosztem jakości muzyki. Oprócz Metalliki takim przykładem ekstremalnego Loudness War są płyty Sabatonu, czy American Idiot Green Daya. Wykresy w Audacity to praktycznie prostokąty. Brak dynamiki i jednolite, płaskie brzmienie wydaje się być plagą dla nowych płyt.

Co pozostaje współczesnemu słuchaczowi, po ściągnięciu plików MP3, FLAC, WAV, kupnie płyty i analizie wykresu? Czy można w jakiś sposób samodzielnie poprawić to, co zostało zepsute po drodze?
Na co należy zwracać uwagę, czego unikać przy zakupie płyt? Nie licząc tej strony dr. loudness-war słuchacz jest zdany na szczęście kupując płyty, bo żadnych informacji technicznych na zafoliowanym opakowaniu nie znajdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dobry temat. Niestety prasowanie dynamiki i kompresowanie do granic możliwości to dzisiejsza specjalność twórców płyt. Podobno wzięło się to z tego, że "głośniej znaczy lepiej", a studia nagraniowe i masteringowe tłumaczą się, że klient tak chce itd. Dobrym przykładem sprasowanego dźwięku są także reklamy TV i o ile tam mogę zrozumieć gonitwę nad maksymalizacją poziomu o tyle w muzyce jest to dla mnie niezrozumiałe. Przecież jednym z bardzo istotnych elementów charakteryzujących dźwięk, czy brzmienie instrumentów jest właśnie różnica poziomów, dynamika. Myslę, że jeszcze trochę czasu upłynie zanim owczy pęd się skończy i będzie można słyszeć oddech i trochę powietrza w nagraniach icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miło, że ktoś zauważył temat.

Polecam filmik http://www.youtube.com/watch?v=3Gmex_4hreQ

Tak właśnie niszczona jest muzyka - o tym problemie (Loudness War) mowa.

Z moich doświadczeń podzielę się, iż warto ściągać ripy winyli, bowiem one najczęściej posiadają to, czego CD-ki już dawno nie dają, a mianowicie dynamic range. Nie dziwię się modzie na winyle, ponieważ jest to po prostu spowodowane jakością dźwięku, która ze względu na dynamikę i brak kompresji jak to ma miejsce w CD, jest słyszalnie lepsza. Do mojej czarnej listy musiałem dodać także świetny album Muse - Black Holes & Revelations. Na szczęście także udało mi się znaleźć ripy winylowy w flacu, który wypaliłem sobie na płytkę i teraz brzmi ona cudownie, nabrała muzyka dodatkowej przestrzeni. Naprawdę polecam poddawać analizie swoje zbiory. Można to zrobić za pomocą foobara 2000 i wtyczki Dynamic Range, o której mówiłem wyżej, ale trzeba ściągnąć inną wersję niż tą, którą wcześniej podałem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Z tymi winylami sprawa jest o tyle trudna, że dziś często tłoczy się po prostu materiał, który był przygotowany pod CD, więc żadnego uzysku jakościowego może nie być...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pacio, dane, wykresy i wrażenia odsłuchowe nie kłamią. Przykładowo kawałki Muse miały DR4 w oryginalnym CD, a w ripie z winyla DR10. Jutro mogę wrzucić wykresy z audacity na forum w ramach ciekawostki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie mówię, że w każdym przypadku tak to wygląda, ale zdarza się wcale nierzadko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Odkopię temat i wyleje trochę żali na to jak brzmi Californication Red Hot Chili Peppers - chyba jednen z pierwszych albumów przegranych w wojnie glosnosci. Troche mnie dziwi ta polityka, bo nie znam osoby, ktorej takie brzmienie by sie podobalo. Jest to byc moze dobre z punktu widzenia tego by przyciagnac uwage sluchacza, wystarczy, ze jakis utwor z Californication gdziekolwiek puszcza, jest on zdecydowanie glosniej od reszty = wiecej ludzi zwroci na niego uwage. Moze o to w tym chodzi, nie wiem. Niestety traca na tym zapaleni słuchacze i chyba nawet same zespoly icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wszedłem na forum z chęcią założenia tematu o jakości masteringu niektórych nagrań, po tym jak zawiodłem się podczas słuchania płyty Metallica S&M na moim nowym sprzęcie. Źródłem było Spotify Connect.

Płytę S&M pamiętałem bardzo pozytywnie, zwłaszcza pierwszy kawałek, który miło wprowadza. Odpaliłem na Denon AVR-X2300W + Dali Zensor 7 na 60dB (max. to 98dB) i kicha... no to mówię z umiarem podkręcę, po głośniki grały dopiero kilkanaście godzin. Dałem 65dB i po 15 minutach wyłączyłem. Puściłem jeszcze później Reload i paradoksalnie, ściszając co 2dB po każdym kawałku, im ciszej tym lepiej (do ok. 50dB, ale nie muszę tłumaczyć dlaczego).

Pierwsze podejrzenie padło na Spotify Connect, czy to nie wina 320kbps,,, i w sumie o jakości muzyki na Spotify Connect też chętnie bym podyskutował, ale nie w tym temacie.

Pytanie, czy słuchanie głośno takich kiepskich realizacji, może uszkodzić głośniki? Chodzi o gwizdki, kwestię powstających harmonicznych (tak jak przy przesterowanym sygnale) i zamiast 3%/97% to znacznie więcej mocy na gwizdki. Czy to co jest nie przyjemne, to po prostu spaprany sygnał i głośniki dostają po dupie, ale tylko dlatego że sygnał może być "prostokątny"?
Przy odsłuchach w sklepie (Nero, Turnau, babcia Tina, wyselekcjonowane do odsłuchu) na wygrzanym sprzęcie (Denon AVR-X2300W + Dali Zensor 7) spokojnie można było dać 78% (77dB) mocy wzmacniacza i było czysto. Przy odsłuchu w domu Metallica S&M przy 65% mocy było nie przyjemnie, nie chodzi o niskie częstotliwości, tylko o wysokie. Po przeczytaniu kilku dziesięciu postów i paru artykułów o Loudness War, poważnie się nad tym zastanawiam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.


Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  
Obserwujący 0