Skocz do zawartości


  • Ostatnie posty

    • Jestem po odsłuchach obu zestawów. Może ktoś ma albo będzie miał podobne dylemat więc opiszę krótko moje spostrzeżenia, ale jednocześnie poproszę o naprowadzenie. Klipsch the fives, robią dobre pierwsze wrażenie. Jak na swój rozmiar to faktycznie zaskakująco dużo basu. Ale im dłużej słuchałem tym bardziej czegoś mi brakowało. Dźwięk jak dla mnie wydawał się na dłuższą metę nudny, mało angażujący. Bas coraz częściej przeszkadzał sprawiając że całość brzmiała jak spod wody. Całość jakby bardzo skupiona w jednym miejscu przed słuchaczem. Próbowałem z różnym ustawieniem kolumn i korektora, ale nie byłem w stanie uzyskać dźwięku, który byłby dla mnie satysfakcjonujący, niektóre ulubione utwory wręcz zaczęły mnie drażnić. Bardzo fajna aplikacja do obsługi tych głośników. Mam wrażenie że dość mocną szumią.  Triangle borea br03 connect, to jak grają bardzo mi się spodobało, dużo bardziej niż Klipsch. Jak dla mnie dźwięk znacznie lepszy jakościowo, bardziej angażujący,  grają szerzej tworząc lepszą scenę. Faktycznie słabsze pod kątem basu, zwłaszcza przy domyślnych ustawieniach. Funkcja boost wg mnie tragiczna, ale po lekkiej zabawie kolektorem robi się całkiem przyjemnie. Czasami jednak brakuje niskich tonów. Dołączony pilot wygląda jak zabawka, trochę słabo jak na sprzęt w tej cenie. Brak aplikacji lub fizycznego wskaźnika, na którym możnaby zobaczyć ustawienia korertora. Jak dla mnie znacznie mniejsze szumy niż w Klipsch. Czasami potrafią się zawiesić i reagować z opóźnieniem. Nie zawsze, ale regularnie generują nieprzyjemny trzask w pierwszej sekundzie odtwarzania, zwłaszcza przez bluetooth.  Wybierając z tych dwóch wziąłbym triangle mimo pewnych niedociągnięć. Ale nadal rozważam też kolumny pasywne. Czy możecie polecić mi jakieś kolumny podstawkowe do wspomnianego na wstępie wiim amp ultra, które będą grać podobnie do triangli, ale z wyraźniejszym basem?  Czy pasywne borea br03 lub br04 z tym wiimem są w stanie zejść niżej? Jak najbardziej biorę pod uwagę kolumny używane, ale takie, które wciąż występują na rynku pierwotnym, żeby była możliwość wcześniejszego odsłuchania. Budżet na 2 sztuki ok 2000. Trochę się jednak rozpisałem, ale nie chcę krążyć po omacku i mam nadzieję, że naprowadzicie na jakieś dobre tropy.   
    • Na luźne słuchanie, np. podczas robienia innych rzeczy, polecam: Andrzej Ziemiański - 'Virion'. Ciekawe uniwersum, jakby średniowiecze z upiorami. Duzo się bije i pije. Mistrzowie miecza, zakony religijne itd.  Superprodukcja w Audiotece, dobry lektor.
    • "Tak sobie" w stereo w sensie akceptowalnie czy raczej w sensie, że nie zbyt dobrze? Wiem, że na tej półce nie mam co oczekiwać cudów, bardziej chodzi mi o to czy ich granie w stereo można uznać za poprawne i czy po przesiadce z Yamahy RX-V385 da się odczuć w tej kwestii konkretną różnicę czy też raczej w kwestii stereo różnica będzie kosmetyczna? Z tego co gdzieś mi mignęło kompletny Dirac składa się z trzech części - Live Room Correction, Bass Control i ART. W LX505 dostępny jest tylko ten pierwszy i nie ma opcji dalszej rozbudowy. Nie znam i nie używałem nigdy Diraca, dlatego moje pytanie czy sam Dirac Live samodzielnie działa dobrze i ma realny wpływ czy też bez pozostałych dwóch elementów jest bardziej chwytem marketingowym niż realnie działającym elementem? Moje pytanie wynika z doświadczeń z innych branż, gdzie czasami korporacje mają pomysł, żeby do jakieś modelu niby coś dołożyć, ale w rzeczywistości to jest tylko fragment, taka wykastrowana wersja, która nazywa się, że jest i można dzięki temu podbić cenę i sprzedaż, ale w rzeczywistości to nic, lub w najlepszym wypadku niewiele, daje.
  • Ostatnio poruszane tematy

×
×
  • Utwórz nowe...