Skocz do zawartości

Arko55

Uczestnik
  • Zawartość

    346
  • Dołączył

  • Ostatnio

O Arko55

  • Ranga
    Sympatyk

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    kraśnik

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Słuchał ktoś DACa HEED DACTilus III? jestem ciekawe czy warto za niego dać 1600zł mowa o używanym i ciekawe jak on gra...
  2. FX Audio DAC X6 ma dużo mocy ale dźwiękowo jest bardzo słaby, typowe techniczne granie bez gładkości, kultury po prostu ma fajną precyzje bo mocy duuużo. Te słuchawki nie są jakoś wymagające im mógł by już pasować Prodigy Cube. Polecił bym też DragonFly red który łatwe słuchawki bez problemu wysteruje a gra dobrze na swoją cenę.
  3. Witam poszukuję coraz bardziej DACa do mojego toru słuchawkowego oraz kolumnowego. DAC powinien grać przestrzennie, selektywnie, budować możliwie fajną głębie, zaletą też powinna być holografia, precyzja, nasycenie barw - co za tym idzie raczej bardziej wolę muzykalne źródło niż chirurgiczne, analityczne, płaskie jak stół. Mój tor słuchawkowy > xDuoo TA20, Kenwood DM7090 (zdecydowanie najgorsza część mojego toru) laptop, słuchawki Beyerdynamic T1 600ohm oraz HiFiman HE560. W obu przypadkach brakuje mi lepszej rozdzielczości, poukładania wyższych rejestrów, lepszego nasycenia barw, mimo, że HE560 są bardziej podbarwione niż T1. Kolumny NHT 1.5, wzmacniacz ProJect 7 AMP, kable domofonowe oraz RCA DIY, transport plików z laptopa. Kenwood DM7090 gra za mało rozdzielczo, zbyt ostro, nie buduje tak fajnej głębi, czasem brakuje mi precyzji gdy go porównywałem dawno do Xiangshenga 05. Zatem najważniejsze, by iść w dobrą przestrzeń, selektywność, holografię, kulturę grania, rozmach, dociążenie. Wyjścia mniej ważne, fajnie gdy by można go puścić po USB, nad wyjściami BAL nie zastanawiałem się, chociaż może się przydać. Dawniej testowałem Xiangsheng 05b i granie było nawet fajne, jednak brakowało mu nieco dociążenia, rozmachu, przysłowiowej "kropki nad i". Zastanawiałem się nad Xindiak DAC5 bo jest w okolicy 1000zł albo trochę droższy Musical Fidelity MX DAC, też widziałem taniej Matrixa M Stage sam DAC. Nie znam się tak dlatego szukam Waszej pomocy. Z pierwszych lepszych znalazłem takie > https://allegro.pl/oferta/musical-fidelity-m1-dac-9215900110 https://allegro.pl/oferta/przetwornik-dac-roksan-rok-da-1-zasilacz-ds-u-8951872218 https://allegro.pl/oferta/dac-przetwornik-cyfrowy-topping-dx7s-9570384651
  4. Kupię DAC XiangSheng 05a lub 05b Zadbany w pełni sprawny.
  5. Dzięki za odzew! Zrobiłem przez ten czas testy ustawiając kolumny trochę węziej i dalej od słuchacza. Tu zdjęcie poglądowe jakie były różnice w ustawieniu kolumn w pokoju. Różnice w dźwięku pisząc w uproszczonym stylu. Zaczynając od samej sceny jest jak można zauważyć sporo bardziej wąska, rozkładanie obrazów pozornych jest trochę wąskie, po prostu bardzo dużo się dzieje na szerokość bazy kolumn, która wynosi 200cm (od zewnętrznych ścianek będzie około 220cm). Cała energia jest skierowana na budowaniu sceny w niewielkiej szerokości lecz nie najgorszej głębi i dobrej wysokości. Co mam na myśli pisząc cała energia? czuć więcej emocji, więcej ciekawego wykończenia wybrzmiewania, jest bardziej spójnie, zauważalnie gęściej, w wielu przypadkach muzyka brzmiała z większym powerem emocji. Przy szerokim ustawieniu kolumn jednak nie było, aż tak dobrej spójności, chociaż sama szerokość sceny robiła fajne wrażenie, coś za coś. Niskie tony głębiej grały gdy kolumny stały dalej od słuchacza, też czasami można było zauważyć mniejsze podbicie wyższego basu gdy kolumny stoją węziej. Akurat utwór Linkin "Park - Faint" grał zaskakująco fajnie przy szerszym ustawieniu, było na pewno nieco mniej najniższych rejestrów ale jakiejś fajnej potęgi, dociążenia dodał wyższy bas. Niestety mój tor wymaga poprawy szczególnie w wyższych rejestrach, na pewno lepiej z sybilantami, ostrościami gdy kolumny stoją dalej od słuchacza, dalej nie jest to taka jakość jakiej bym oczekiwał. Precyzja uległa lekkiej poprawie, równowaga tonalna też lepsza, zamiast lekko podbitego wyższego basu jest równiej na dole a góra bardziej przyjemna w odbiorze. Dobrym zaskoczeniem były czasami wyraźnie poprawione wokale, było czuć. że chyba dla takiego ustawienia te kolumny zostały stworzone, mimo, że było ciaśniej na scenie to wokale grały mocniej, czasem wyraźniej, lepsza głębia wybrzmiewania, barwa bardziej naturalna. Przy dokładnych porównaniach, to wokale przykładowo męskie nie miały takiego nalotu jak by wokalista grał z lekko zatkanym nosem, do tego nie były tak gęste, głębokie, wypełnione. Coś za coś... całościowo wąski rozstaw lepiej grał w tym wypadku, trzeba się tylko przyzwyczaić do trochę wąskiej sceny, ale mimo to wokale sporo zostały, holografia jest bardziej spójna, lokalizacja też wydaje się lepsza. Mniej obaw o ostrości przy wokalach, ogólnie góra pasma jest chyba ciemniejsza, bardziej łagodna w odbiorze. Zostaje przy wąskim ustawieniu, chyba to będzie max 200-210cm nie więcej, wtedy słyszę jak dźwięk przecina się gdzieś w pozycji słuchacza, wyraźnie słychać gdy przybliżę głowę jak wokale potrafią ostrzej ciąć wysokimi a spójność się zatraca i ginie dociążenie. Nie znam się na akustyce od strony pomiarowej, teoretycznej, więc wszystko robiłem na słuch lecz nie zagłębiałem się jak działają fale stojące czy jak wyeliminować echo. Coraz bardziej skłaniam się aby bardziej poznać te pojęcia i zagłębić się od strony książkowej w akustyce. Pozdrawiam.
  6. Czyli w tym wypadku musiał bym dać kolumny dosyć wąsko, max 200cm od siebie żeby tworzyć trójkąt równoramienny. W tym wypadku jak odsune kolumny od pozycji siedzącej na 230cm to słychać już trochę podbarwienia ale i ciągnący sie bas. Żeby osiągnąć lepszą jakość trzeba pewnie zamknąć sie w małej bazie kolumny - słuchacz. By kolumny nie stały blisko ścian i aby uzyskać trójkąt równoramienny oddale os siebie kolumny może max 200cm, jutro na spokojnie tego posłucham. Dawno tak robilem tworząc małą bazę stereo lecz nie podobało mi sie zbyt ciasne ogdrywanie sceny, separacja kulała i ogółem wiekszy chaos na scenie.
  7. Zainspirowany odsłuchem u kolegi kolumn Cantona, gdy same kolumny były odsunięte chyba 170cm od ściany za nimi, powodowało to ciekawe budowanie sceny za samymi kolumnami w głąb, u mnie zawsze tego brakowało. Najczęściej to dźwięk grał mniej więcej na linii kolumn, czasem delikatnie w głąb a najbliższe plany przed kolumną niedaleko słuchacza. Mój tor> kolumny NHT 1.5, wzmacniacz Pro Ject 7 AMP, źródło Kenwood DM7090, RCA DIY, kable domofonowe jako głośnikowe. Laptop i pliki FLAC oraz Wave. Akustyka "na ucho" dosyć dużo rożnych rozpraszaczy, w tym panele 1D jak i 2D, skyline z drewna za plecami oraz różne rozpraszacze z książek, szafki, komody jest tego trochę. Rozmiar pokoju 3.3x3.5m wysokość 2.5m. Miejsce odsłuchowe od 140cm do 200cm w zależności od ustawionych kolumn. Ważna rzecz, czyli ustawienie kolumn> pierwsze podejście z 95cm do 120cm licząc od ściany za kolumnami do frontowej ścianki kolumn. Przy takim odsunięciu czyli 120cm słychać trochę lepsze budowanie sceny w głąb, swobodniej źródła pozorne wybrzmiewają na lini kolumn jak i za nimi w głąb, spora zaleta jest przy separacji źródeł, oddech nieco lepszy, tworzenie rozmachu, klimatu w spokojniejszej muzyce jest bardziej namacalne, robi dobre wrażenie. Niskie tony nieco osłabły, generalnie dźwięk ma lepszą precyzję, kontrolę, oddech, pojawiła się tez lepsza szczegółowość przez lepszą holografię. Przy takim ustawieniu kolumn zapewne zostanę, dobry kompromis między fajna holografią a brzmieniem niskich tonów, budowaniem najbliższego planu, graniem wokali. Odległość 145cm od ściany za kolumnami> Pod względem holografii, precyzji, oddechu, samej finezji, separacją źródeł jest na pewno lepiej gdy kolumny są aż tak bardzo oddalone. Bardzo fajny oddech mimo małego pokoju, można wyraźnie zauważyć jak mniej więcej głęboko kolumny budują scenę, za zwyczaj kilkadziesiąt cm w głąb za kolumny, w zależności jak utwór jest nagrany, bo tez wiele utworów gra mniej więcej na linii kolumn. Niestety odległość słuchacza przy tak oddalonych kolumnach od ściany jest już niezbyt duża, słychać jak niskie tony są coraz słabsze, coraz bardziej płytkie, granie niskich tonów to bardziej wyższy środek i górka, brakuje niższych częstotliwości. Mimo bardzo dobrej kontroli, precyzji, rytmiki basu jest on dosyć słaby na dłuższą metę. Dodatkowo powoli zaczyna się pojawiać problem z ostrością przy odgrywaniu wokali, bliskie ustawienie kolumn względem słuchacza potrafi mocniej wyostrzyć sybilanty. Ostatnia odległość 160cm od ściany do frontowej ścianki kolumn. Tu już jest coraz większy przerostu formy nad treścią, co prawda sama kontrola, precyzja, oddech w głąb sceny jest świetny. Słuchanie muzyki momentami było bardzo ciekawe przez fajna holografię, oddech, finezję. Mimo dużej odległości kolumn od ściany za nimi, scena była budowana kilkadziesiąt cm w głąb za linią kolumn, można na pewno oczekiwać jeszcze lepiej budowanej sceny, ale to zapewne nie ten przedział jakościowy całego sprzętu. Wszystko psuję klimat, gdy wokale już drażnią sybilantami, niepotrzebnym wyostrzaniem góry. Dochodzi słabe dociążenie niskich mimo, że potrafią grać z fajnej oddali, jakieś dziwne podbicie górki basu, bardzo bliski pierwszy plan na scenie. Przypomnę, że takie wnioski opisuje przy małym pomieszczeniu zaledwie 11m2, dlatego też mocne oddalenie kolumn powyżej 120cm od ściany frontowej nie zdało egzaminu, mimo to jestem zadowolony jak zestaw gra w takim ustawieniu. Testowane ustawienie 145cm do ściany frontowej od kolumn.
  8. W ostatnim czasie udało się odwiedzić dobrego znajomego który przez dłuższy czas poprawia swój tor jak i akustykę. Sprzęt na którym słuchałem> Canton Digital 2.1, wzmacniacz T+A Pa 1530R, źródło Marantz CD17, kable domofonowe, Muzyka w bezstratnym formacie oraz zgrywana z FLAC. Pokój odsłuchowy około 17-18m2, akustyka całkiem przyzwoita, zdjęcia poglądowe poniżej. Na początku poleciało kilka kawałków Jazzowych samo brzmienie przyzwoita, bez fajerwerków, bez dużego zachwytu, niby wszystko jest fajnie uporządkowane, nie ma powodów do zgrzytania zębami przez jakieś ostrości czy słabe budowanie sceny, słabe wypełnienie samym dźwiękiem pokoju. Nie mogło zabraknąć ostrzejszych klimatów, niestety tylko we FLACu zgranego na CD poleciał album "Fear Inoculum" z 2019r zespołu TOOL. Im dłużej wsłuchiwałem się w kolejne utwory tym lepiej mi się podobało, naprawdę kolumny jak i cały tor potrafił grać z fajnym rozmachem, bardzo fajna przestrzeń, dobra dynamika, moc, precyzja. Nie mam żadnego bezpośredniego porównania jak by te duże kolumny grały szybko przy podobnej klasy monitorach, ale naprawdę nie było momentów by jakieś instrumenty przeciągały się czy rytmika miała jakieś gorsze momenty. Duża kultura brzmienia, nie było efekciarstwa, walenia niskimi po uszach, a ładne wybrzmiewanie z sporych odległości, same uderzenia w bębny były przykładowo ciszej odgrywane niż na 1 planie saksofon, różnice w planach dźwiękowych bardzo zadowalające, jednym słowem była petarda o ile mamy dobrze zrealizowane utwory. Wysokie tony bardzo przyjemne, bardzo rozdzielcze jak na moje odczucia, to właśnie góra pasma podciąga cały system dodając klasy, granie różnych cichych dźwięków wyraźne, nie było mowy o ciasnocie na scenie, nie najlepszej selektywności. Zestaw grał świetnie taki gatunek muzyki, mimo neutralnej barwy, nie było czuć suchości, nudnego nalotu, czy kiepskiego dociążenia średnicy. Po odsłuchach wszystkich kawałków to właśnie utwory progresywnego Rocka moim zdaniem najlepiej brzmiały na tym zestawie, jednak elektronika nieco gorzej. Poleciała następnie płyta Yello - Touch Yello, granie z fajnym rozmachem, stosunkowo dużo najniższego basu, granie efektywne, z masą ciekawych smaczków, przejść, wybrzmiewań w różnych kierunkach, granie wysoce kulturalne, wokale nieco wysunięte za linia kolumn a cała scena głęboka wyraźnie za kolumnami w tył. Był również utwór w którym jest ładnie odwzorowany dźwięk lecącego samolotu, akurat z lewej do prawej na scenie, i akurat od lewej strony były drzwi na balkon, rzeczywiście sama holografia była na tyle dobra, że przez jakiś czas nie wiedziałem czy ten samolot rzeczywiście leciał na niebie... Na końcu kilka utworów poleciało z moich płyt, elektronika nowoczesna Crystal Castles Amnesty I, Granie bardzo fajne, pełne brzmienia w fajnej oddali, dobrej głębi, cofnięte w głąb kolumn, same kolumny bez problemu schodziły zdecydowanie niżej niż moje monitory NHT 1.5, dobre dopełnienie pasma. Dalej zastanawia mnie fakt jak to jest z brzmieniem środkowej części niskich tonów w przypadku muzyki gdzie potrzebny, a może nie specjalnie? wykop w okolicy 60-80hz, jak to powinno właściwie brzmieć, być może to monitory przez właśnie kiepskie zejście (nie wszystkie bo są wyjątki) ale właśnie to chyba monitory zauważalnie bardziej podkreślają te pasmo niż w tym wypadku Cantony. Też myślałem nad tym czy kolumny nie stoją za blisko słuchacza i "mid bas" jest tak delikatny i po prostu fale nie potrafiły się odpowiednio wybrzmieć? chociaż to pewnie nieprawda. Kiepskie utwory można od razu wywalić do kosza, są praktycznie nie słuchalne na dłuższą metę na tak dobrym zestawie, przykładem było słabo zrealizowany 1 utwór "Avril Lavigne - Let Go", na szczęście reszta utworów była trochę lepiej wykonana. Kilka słów o wokalach... Głos żeński był nieco ciemniejszy niż u mnie, w moim systemie mimo dużej ilości różnych pochłaniaczy, rozpraszaczy jest jakby nieco "piskliwiej". Tu jest duża kultura, szczegółowość, nie czuć tez ocieplenia wokalu, jest równo i to słychać. Męskie wokale nie były jakoś niesamowicie dociążone, lecz dzięki dużej, ładnie budowanej scenie słychać było dobrą głębię oraz szerokość, zauważalnie naturalne brzmienie, matowości też nie odczułem, ciężko się było do czegoś przyczepić. Granie na całkiem wysokim szczeblu, bardzo przyzwoita dynamika, dobre wokale, super przestrzeń w każdym wymiarze, no może bardziej sprzęt buduje ją na wysokość i głębokość. Rewelacyjnie moim zdaniem gra na zestawie zespół TOOL, w elektronice bardzo dobre granie z przymrożeniem oka na uderzenie "mid basu" (nie jestem do takiego charakteru w sumie przyzwyczajony), dlatego to coś innego, wyższe partie niskich tonów delikatnie po twardej stronie grania. Barwa bardzo neutralna, daleka od ostrości lecz nie przyciemniona, wysokie tony rewelacja! rozdzielcze, bardzo przestrzenne, gęste, namacalne, obecne w pokoju. Jeżeli już piszę o samej gęstości dźwięku to w tym przypadku nadeszła mnie refleksja. Jedno to, że moje pomieszczenie 12m2 jest dużo łatwiej nagłośnić, sama scena dźwiękowa jest trochę bliżej i odczucia obcowania z dźwiękiem raczej są większe, stąd (możliwe, że złudne) wnioski aby mój zestaw grał jakby bardziej gęsto, chociaż jak można wywnioskować małej kubatury pomieszczenie jest łatwiej wypełnić dźwiękiem, zestaw Kolegi w pokoju ~18m2 czasami grał bardziej zwiewnie, przestrzennie, nie było tak mocnego wypełnienia muzyka pomieszczenia, co nie zmienia faktu, że na prawdę było bardzo przyzwoicie, momentami zaskakująco ładnie scena wypełniała sporą cześć "obrazu" przed nami. Jestem pod wrażeniem grania całego zestawu, naprawdę gdy bym miał się do czegoś przyczepić, to selektywność przy wielu składach mogła by być jeszcze lepsza, nieco lepsze wypełnienie dźwiękiem pokoju, nieco podkolorować środek pasma i dodać emocji w brzmieniu żeńskich wokali - doświetlić ich dźwięczność. Dziękuje za uwagę!
  9. Beyerdynamic DT150 krótki test oraz porównanie do DT880 chrome specjal edition. Budowa DT150 jest bardzo prosta, nie ma takich kruchych części jak np w słuchawkach AKG, dostajemy prostotę i dobrej jakości plastiki, nic nie trzeszczy, sama muszla ma chropowatą strukturę, dzięki czemu może być bardziej odporna na zadrapania, regulacja rozsuwania jest precyzyjna i daje duże pole do manewru. Można się przyczepić do niecodziennego wyglądu słuchawek, chociaż to kwestia gustu, mi akurat nie przeszkadza ich nieco "przestarzały" design. Słuchawki bardzo wygodne, pady miękkie i odpowiednio duże, głębokie, ich masa wcale nie jest jakaś duża, co mnie zaskoczyło to były wyraźnie bardziej lekkie niż SRH840. DT150 testowałem na wzmacniaczu Docet cuffia AMP, wzmacniaczu wbudowanym w odtwarzacz Kenwooda DM7090 oraz Sony MDS JE510, dodatkowo napędzał je FX Audio DAC X6 oraz X7. Same słuchawki są wybredne do co toru, nie zagrają raczej z ciepłymi, miękkimi, gęstymi źródłami, same w sobie mają dużą dawkę gęstego, namacalnego, dociążonego dźwięku. Były też momenty, że grały aż za bardzo dociążonym dźwiękiem, może to nie było za częste ale np w utworze Avril Lavigle - Forgotten instrumenty grały prawie "subwooferowym" nalotem, co raczej nie jest naturalne. Na szczęście w wielu przypadkach niskie tony grały całkiem odpowiednio, było fajne geste, namacalne dociążenie, można się przyczepić do przesunięcia dźwięku w stronę dołu pasma, przez co cierpi trochę góra. Różne bębny, gitary, fortepian ma fajną barwę, jest dosyć soczyście, nawet miękko, przyjemnie, raczej w tej klasie słuchawek nie uświadczymy bardzo dobrej głębi, scena będzie grała niezbyt rozbudowanym dźwiękiem do głąb. Jak to na zamknięte słuchawki przystało grają wysoce precyzyjnym dźwiękiem, przykładowo uderzenia w talerze są zauważalnie lepsze niż w konkurencyjnych DT880. Są to bardzo muzykalne słuchawki w swojej cenie, spójność czy drive będzie tu mocnym punktem. Barwa nastawiona na dół pasma, średnie tony też podkolorowane, wysokie delikatnie przyciemnione. Przyjemność z słuchania gwarantowana o ile mamy dobrze dobrany tor, trzeba też uważać by góra pasma nie grała ostro, mimo, że to przyciemnione słuchawki to scenicznie grają dosyć bezpośrednio i góra pasma może nas zmęczyć, nie łączył bym ich z mało rozdzielczymi źródłami. Teraz nieco słabsze strony dźwięku. Z racji, że słuchawki są bardziej nastawione na dół pasma to wysokie nieco cierpią na tym, trochę brakowało mi większej skali dźwięku wysokich, to samo z dźwięcznością, przestrzenią ich grania. Więc góra pasma jest namacalna, dosyć blisko gra tylko brakuje powiewu świeżości, swobody. Kolejna sprawa to niskie tony które czasem dają zbyt mocne dociążenie, odchodzące od naturalności, grają pierwsze skrzypce przy czym reszta pasma nieco na tym cierpi. Granie jak ze studni? coś w tym jest, aż tak tego nie słyszałem mocno, ale przykładowo utwory rockowe, miały już taki nieco dziwny nalot, tak jakby dźwięk już nie mieścił się w zamkniętej muszli. Jeszcze jak już miał bym się przyczepić to do wielkości wokali, niezbyt dobrze rozciągnięte na boki, czasem im brakuje spokoju, oddechu. Jak grają DT150 względem DT880 chrome? DT150 to wyraźnie inne granie, bardziej dociążone, bardziej podkolorowane w średnicy, nie mają takiej matowości dźwięku a wysokie tony zazwyczaj bardziej przyciemnione. Scena w DT150 jest niestety zauważalnie mniejsza, mamy uczucie zamkniętego pokoju, gdzie 880 mają ten oddech. DT880 grają wyraźnie szerzej, lepiej w głąb i czasem źródła pozorne są osadzone delikatnie wyżej. Precyzja to już wyraźna domena DT150, spójność, drive w obu modelach podobny, chociaż jak bym miał obstawiać to minimalnie DT150 lepiej wypadają. Selektywność znowu po stronie DT880, chyba głównie dzięki napowietrzonej scenie. DT150 górują jeżeli chodzi o szczegółowość niższych tonów, zaś wysokie raczej bardziej mi przypadły do gustu w DT880. Mimo gorszego dociążenia lepszy rozmach w muzyce zanotowałem w DT880, jednak niskie tony to nie wszystko gdy brakuje trochę przestrzeni. Muzykalność raczej po stronie DT150 mimo, że jednak na dłuższa metę DT880 grają dla mnie bardziej naturalnie. Gdy chcemy głośniej zapuścić jakiś utwór to 880 lepiej sobie poradzą, nie będą tak bezpośrednio atakować nas góra pasma, więc ogólnie przyjemność z odsłuchu przy większej głośności lub bardziej ostrych kawałków będzie bardziej przyjemna w półotwartych beyerach. Jeszcze miałem w zestawie welurowe pady do DT150 które kiepsko się zgrywały z słuchawkami, góra pasma była za mocno przyciemniona, jakaś nienaturalna i matowa, więc nie będę się rozpisywać o połączeniu DT150 z welurami bo szkoda czasu.
  10. Napiszę kilka zdań o samych HE560v2 z racji, że nie mam zbyt dobrze dobranego toru pod nie to nie będę za bardzo się rozpisywać o ich graniu. Mój to r> HE560v2, wzmacniacz xDuoo TA-20, DAC Kenwood DM7090, RCA DIY, pliki FLAC oraz MP3 320kb/s. Dodam że słuchawki GE560v2 miały też dodatkowy kabel robiony na zamówienie od forumowicza "Perula", dokładnie to 8x solid core. Standardowy kabel mało kiedy podpinam, ale niebawem opiszę jak oba grają przy tych słuchawkach. HiFiMAN HE560 v2 kupione przez kilka miesięcy, (jakoś w połowie grudnia nabyłem ten model) na pewno są dobrze wygrzane i miałem dużo czasu je poznać na moim torze. W kwestii wygody jest bardzo dobrze, pady są na tyle uniwersalne, że bardzo dobrze przylegają do kształtu głowy, delikatnie zbyt mocno uciskają ale dalej wygodę bardzo dobrze oceniam, przykładowo jest lepiej niż w DT880 czy HD545, chodzi głównie o ułożenie padów względem czaszki oraz miejsce na całe ucho. Jak grają HE560 v2? Niskie tony są mimo nie tak mocnego dociążenia bardzo dobrej jakości, precyzja, kontrola, rytm, wypełnienie na świetnym poziomie. Czasem pojawia się fajny bas w najniższych partiach który robi wrażenie, nie jest to tak mocny bas jak w DT880 nie wspominając o DT150, ale ogólna jakość stoi sporo wyżej. Bardzo zróżnicowany, szczegółowy, fajnie zarysowany lecz nieprzerysowany. Ogólnie niskie tony są zaletą tego modelu jedynie do czego ma zastrzeżenia to dociążenie które nie do końca przypomina mi kolumnowe granie, mam kolumny które wcale nie mają obfitego, mocnego "basu". Ani twarde ani miękkie, takie po środku granie, bardzo dobrze wyważone. Średnie tony już niestety grzeszą bardziej, są dosyć podkolorowane, nie przypomina to bardziej płaskiej średnicy z DT880 a właśnie są gdzieś podbicia, wyższa średnica a niższy przełom wysokich to największa bolączka HE560 v2. Na moim torze słuchawki czasami wpadają w sybilanty, czasem głos kobiecy jest za bardzo piskliwy, ostry. Męskie wokale mogły by mieć lepsze dociążenie, poza tym jest bardzo szczegółowo, dobrze zarysowane kontury, jest w miarę niezły oddech, dobra separacja. Przez taką średnicę mimo, że to nie są jasne w graniu słuchawki nie grają tak przyjemnie jak DT150 czy DT880 chrome, również tanie HD545 nie wyostrzają w tych przełomach tak dźwięku. Wysokie tony dosyć gładkie, na pewno nie cyfrowe, naturalne. Nie mam zbyt zastrzeżeń do góry pasma, o ile niższe częstotliwości mogą być zbyt ostre to wysokie partie bardzo mi się podobają. Sporo pomaga tu poznawanie poprzednich słuchawek i HE560 v2 nie są tak przyciemnione, matowe, zamulone jak w DT880 chrome specjal. Mamy bardzo ciekawe efekty przestrzeni góry pasma, jest dosyć gęsto, namacalnie, bardzo fajne zróżnicowanie. Scenicznie dobrze się prezentują, nie ma co prawda tak szerokiej sceny jak w K712 pro czy HD545 ale na wysokość czy głębokość robi pozytywne wrażenie. Niezła dynamika chociaż przykładowo nie tak dobra jak w HD545, źródła pozorne grają z dystansu, akurat taka prezentacja podoba mi się że nie grają w głowie. Ogólnie to najbardziej efektownie grające słuchawki na głębokość sceny spośród wszystkich modeli jakie przerabiałem. Holografia dobra, ale lokalizacja źródeł specjalnie nie robiła wrażenia. Zakładając te słuchawki na głowę można się spodziewać od razu dosyć specyficznie budowanej sceny, jest nawet głęboko i nie tak szeroko, zazwyczaj źródła pozorne grające blisko starają się grać spokojnie, kulturalnie (pomijając momentami problemy z wyższą średnicą) Podsumowując to słuchawki ciekawe sądzę, że warto pod nie inwestować do dobry tor, ja takiego nie posiadam, na Aune S6 pro jako DAC było już nieco lepiej, nie tak krzykliwie, ofensywnie w wyższej średnicy. Na pewno nie ma co narzekać na precyzje, selektywność, napowietrzenie, rytmikę, spójność, muzykalność (akurat muzykalność każdy inaczej postrzega). Co prawda słyszałem bardziej przyjemnie grające modele, niestety lub stety ale tak czasem bywa, i wiecznie są jakieś kompromisy. Czasem wokale w innych modelach były bardziej przekonywujące, czy scena graja zazwyczaj szerzej. Dawniej jeden Kolega z forum pytał, czy mi te słuchawki grają wyjątkowo pogrubionym dźwiękiem, nie odczułem akurat specjalnie by tak grały, słyszałem też opinie że planary grają trochę kolumnowo, być może coś w tym jest, ale potęga dźwięku jak narazie jest nieosiągalna w HE560 v2 względem moich kolumn. Jak zwykle się rozpisałem...
  11. Po paru tygodniach naskrobię co nie co o flagowych Beyerdynamic T1 v1. Mój tor> wzmacniacz xDuoo TA-20, DAC Kenwood DM7090, pliki MP3 oraz FLAC z laptopa, RCA DIY. Słuchawki nie były w żaden sposób modyfikowane. Wygoda ogólnie bardzo dobra, pady nawet dobrze przylegają do kształtu czaszki, lecz jest trochę podobnie jak w stylu DT880, nie jest tak mocne i dobre dociskanie a zarazem przyleganie jak w DT150, HE560v2. Po kilkunastu latach używania T1 sporadycznie wydają dźwięki "pykania" plastiku, nie jest to na szczęście jakoś irytujące. Teraz najważniejsza część testu, czyli jak one grają? Nie miałem okazji słuchać innych słuchawek z tego przedziału cenowego, to dla mnie coś nowego, w pewnym sensie lepszego i innego. Beyerdynamic T1 czego się nieco obawiałem grają zauważalnie łagodniej niż HE560v2, wyższa średnica jak i wysokie tony są łagodne, w pewnym sensie delikatne, kulturalne po tym wiem, że T1 zagoszczą u mnie na długo z racji bardzo dobrej równowagi tonalnej przy zachowaniu dobrej jakości dźwięku. Niskie tony dosyć szybkie, nie ma jakiegoś super efektu wow, bardzo możliwe że mój tor nie gra zbyt szybko i słuchawki się pod tym względem duszą. Ogólnie to dosyć szybkie, bardzo zróżnicowane, kulturalne, dosyć głębokie ale i w każdym wymiarze fajnie rozciągnięte pasmo. Trochę szkoda ale dolne pasmo nie gra zbyt dobrym dociążeniem, tu akurat fajniej prezentują się HE560v2 po względem najniższych częstotliwości jak i wykopu, dociążenia. Środek pasma neutralny, bez specjalnych podbarwień, bez wyostrzenia, bez super fajerwerków, takie po prostu zwyczajne, dosyć zaokrąglone, lekkie, bardzo przestrzenne z minimalna dawką matowości. Tak szczerze to dźwięk t1 nieco przypomina mi właśnie DT880, takie dosyć zwyczajne granie bez super fajerwerków, bez wyjątkowych podbarwień, bez wyostrzeń czy super dobrego konturu. Wokale brzmią świetnie, może nie jest to najwyższa liga ale jest przykładowo lepiej niż w HE560v2, bardzo fajnie rozciągnięte, wokale graja z wyjątkowym oddechem jak na słuchawki, jest to granie takie normalne, nie ma wyjątkowych podbarwień, super wyrazistości czy ofensywnego ataku. Wysokie tony to najlepsze pasmo jakie kiedykolwiek słyszałem w słuchawkach, jest wyjątkowo przestrzennie, rozdzielczo, nie ma ostrości, może czasem brakować ocieplenia? podbarwienia z HE560v2, chociaż i tak jest bardzo dobrze, w sumie łagodnie, lekko, nośnie, delikatnie kremowo z dawką przyjemności. T1 grają zaskakująco szeroko czego się nie spodziewałem, ogólnie cała scena jest jak na moje doświadczenia ogromna, świetna głębia, zaskakująca szerokość jak i bardzo dobra wysokość, tak naprawdę to HE560v2 przy nich grały wyjątkowo ciasno, blisko, dużo bardziej wąsko. Holografia świetna, do tej pory nie spotkałem się z lepiej budowaną sceną, słychać jak źródła pozorne roznoszą się w różnych kierunkach bez sztywności, utraty szczegółów, upraszczaniu w odtwarzaniu. Namacalność czy lokalizacja źródeł stoi na wysokim poziomie, chociaż jestem na 100% że mój tor nie oddaje tego co słuchawki potrafią pod tymi względami, delikatnie bardziej spodziewałem się lepszej lokalizacji, a tu jest trochę podobnie do HE560v2. Podsumowując słuchawki o ponadprzeciętnej jakości grania, czuć jak producent włożył wysiłku by wyciągnąć tak dużą scenę, tak łagodne a zarazem dobre technicznie granie. Nieco przypomina mi to "ugrzecznione" granie w stylu K712pro, nie jest to taki wulkan energii jak HE560v2. Precyzja, holografia, dynamika na na prawdę wysokim poziomie, jedynie czego tym słuchawkom potrzeba to na prawdę dobrego toru, mój nie wyciąga z nich całego potencjału (o ile coś takiego istnieje). Brzmienie jest takie naturalne, takie zwykłe, może się to niektórym kojarzyć z lekka nudą? chociaż wątpię bo aspekty jak przestrzeń, szczegółowość, holografia bardzo przyciąga do dalszego słuchania. Nie podobało mi się w tym modelu trochę zbyt słabe dociążenie niskich tonów, jest tu gorzej niż w HE560v2 i DT880. Słuchawki mogły by nieco ostrzej rysować kontury, pewne zalety które mi się akurat podobały w modelu od HiFiMana. Mimo tego to najlepiej grające słuchawki jakie miałem na głowie, na pewno będę pod nie budować lepszy tor bo jest bardzo duży potencjał, niby takie zwykłe granie a naturalne...
  12. Nowy78 Jak duża jest różnica przy takich podkładkach pod kolumny względem BluTacka czy zwykłych nóżek? Ile mniej więcej trzeba wydać na jakieś fajnie działające antywibracyjne podkładki? Z chęcią bym przetestował takie coś u siebie , ale nie wiem czy ktoś by był chętny je podesłać?
  13. Pora by napisać trochę o wzmacniaczu Alientek D8. Wzmacniacz miałem około 10 dni, w tym czasie słuchałem na kilku parach słuchawek, oraz porównując go do innych wzmacniaczy i przetworników C/A. Nie wiem czy pisać porównanie do wzmacniaczy o klasycznych rozmiarach około 43cm, szerokości, jak by nie patrzeć to trochę co innego, sprzęt skierowany, gdy mamy dużo miejsca na dużą obudowę. Tutaj liczy się rozmiar, bardziej sensowne było by taki wzmacniacz klasy D porównywać z innymi tego samego rodzaju. Mój sprzęt podczas testów> wzmacniacze - Alientek D8/ Luxman L190/ Pro Ject 7 AMP. Źródła - Kenwood DM7090/ Aune S6 pro/ DAC w samym wzmacniaczu Alientek D8. Przewody domofonowe przy torze kolumnowym, RCA DIY, kolumny NHT 1.5. Słuchawki - Beyerdynamic DT150/ DT880 chrome/ Hifiman HE560. Budowa wzmacniacza Alientek D8 jest całkiem dobra, mam jedynie zastrzeżenia do ciasno ułożonych zacisków pod przewody, obsługa jest prosta, pilot bardzo przydatna rzecz, gdy by się lekko przyczepić to skok głośności mógł by być bardziej precyzyjny. Mamy maksymalnie 60 poziomów głośności, zazwyczaj na kolumnach słuchałem przy 20-30 na 60 możliwych, zapas głośności jest duży. Jak gra Alientek? Testowane po kablu USB, czyli źródłem był DAC wbudowany w ten wzmacniacz. Zaczynając od dołu, ten zakres pasma gra dosyć twardo, nawet szybko, nie jest to masywny mocny dół, brakuje nico dociążenia najniższego zakresu, gdy by się przyczepić to nieco brakowało wypełnienia. Kontury są dosyć mocno zarysowane, nie jest to granie zaokrąglone, gładkie. Pamiętam dobrze jak zaskakująco szybko zagrał mi utwór "Atari Teenage Riot - Speed" Byłe też rzadkie przypadki gdzie dół pasma był mocny, uderzenie konktet lecz bezpośrednie, przykałem był utwór Crystal Castles - Plgue. Średnica neutralna, wokale są bliskie i dosyć duże, mocne, niestety bywają czasem sybilanty, nie zarzucam akurat tego na wzmacniacz Alienteka bo same kable zasilające i zasilanie powonieniem poprawić. Średnie dosyć twarde, precyzyjne, nie czuć zbytnio suchości, szorstkiego nalotu, czy matowości, całkiem nie najgorsza spójność dźwięków. Wysokie neutralne, jak juz to minimalnie przyciemnione, wzmacniacz stara się nie sypać zbyt mocno górą pasma, może brakować bardziej gładkiego łagodnego przekazu. Ogólnie wyższym, tonom można trochę zarzucić cyfrowy nalot, może czasem zagrać nieco metalicznie. Dźwięk był nawet dźwięczny, lecz wysokie nie wychodziły zbyt daleko poza bazę kolumn. Scena jest niestety bliska, wyraźnie bezpośrednia, niezbyt głęboka, plany budowane na scanie bardzo blisko siebie, na szerokość też można się przyczepić, scena też nie najlepiej radzi sobie z budowaniem w górę. 1 plan czasami grał na prawdę blisko, gdzieś w połowie odległości między słuchaczem a kolumnami, mi to akurat trochę przeszkadzało. Przez niezbyt szeroką scenę wokale czasem zajmują dużą jej część, przez co wokale graja niejednokrotnie pierwsze skrzypce. Odrywanie się dźwięków od kolumn bardziej przeciętne, nie wywołało u mnie większych emocji. Nawet nieźle wypada separacja instrumentów, dynamika, szczegółowość. Alientek D8 najbardziej stawia na bliskie wokale, mocno zaakcentowane, bliskie uderzenie niskich tonów, dosyć konturowy, precyzyjny, twardy,czasem nieco krzykliwa ofensywna góra pasma, neutralny dźwięk. Jak gra Alientek gdy za źródło robi Aune S6 pro? Tutaj Wzmacniacz dostaje niezłego kopa jakościowego, nie ma tak konturowego grania, jest bardziej gładkie, przyjemne, bardziej precyzyjne, źródła pozorne nabierają lepszego, głębszego kształtu. Wreszcie scena jest wystarczająco szeroka, w ogóle nie miałem zastrzeżeń do szerokości, nieco lepsza głębia i na wysokość. Jedna z największych wad wzmacniacza zostało wyeliminowane, czyli bardzo bezpośredni dźwięk, teraz scena była budowana mniej więcej w odległości samych kolumn, bywało tak, że zaczynało się coś dziać trochę bardziej w głąb za kolumny. Barwa neutralna, delikatnie bardziej dociążona, za to też jest lekko jaśniej. Spora poprawa nastąpiła w rytmice, precyzji, jędrności dźwięków. Same niskie tony są nie tak mocne co mają fajne wypełnienie, niezły wykop, sprężyste, rozdzielcze. W jakimś stopniu zostały pewne słabe strony takie jak lekka ofensywność w niektórych momentach podczas słuchania, na szczęście to było dużo rzadziej. Dostajemy bardziej gęsty, namacalny, naturalny, przestrzenny dźwięk Generalnie jest dużo lepiej, wzmacniacz gra o dobry poziom wyżej. Czy warto go kupić za około 400z? Gdy zależy Wam by zastąpić wbudowany DAC na trochę lepszy jak najbardziej ma to sens, w przypadku opcji z wbudowanym DACem nie do końca przypadł mi taki charakter grania do gustu, z drugiej strony nie mam i tak porównania do innych takich
  14. Przyszedł czas na nowe testy z użyciem bardzo taniej taśmy antywibracyjnej stosowanej przy budownictwie. Mój system> kolumny NHT 1.5, wzmacniacz Pro Ject 7 AMP, źródło Kenwood DM7090, przewody domofonowe oraz RCA DIY, pliki puszczane przez laptopa. Taśmę dałem bezpośrednio na górnym blacie podstawek pod kolumny, jedynie co od zawsze używam to BluTack głównie chyba tylko po to by kolumny przez przypadek nie strącić. Względem grubego filcu który opisywałem w powyższym poście dałem taśmę piankową. Dwie warstwy pianki przykleiłem do siebie tak jak na zdjęciu. Efekty bardzo wyraźne, nawet nie ma co się zastanawiać nad tym czy coś dźwiękowo uległo zmianie, to co zmieniła pianka jest chyba w każdym aspekcie słyszalne, jeszcze bardziej słyszę wady, ograniczenia mojego całego systemu, łatwiej jest mi dostrzec nad czym warto popracować, co skorygować, jakim konkretnie charakterem gra wzmacniacz a jakim kolumny i tak dalej. Przez 3 wieczory wsłuchiwałem się po parę godzin z lekkim szokiem, może nie tak lekkim, to co się działo z muzyka była jakaś bajka, nawet gdy coraz lepiej poznawałem też słabsze strony systemu. Kolumny jak nigdy uwolniły się od ograniczeń związanych z odcięciem najniższych rejestrów, jakiegoś wychudzenia niskiego zejścia, braku w pewnym stopniu porządnego uderzenia, głębi, ogólnej potęgi i wielkości całego dolnego pasma. Bardzo dużo utworów, czy to muzyka poważna, elektronika, rock grały odpowiednio mocno na dole, zaskakująco głęboko, kulturalnie, potęga niczym z niewielkich kolumn podłogowych z zachowaniem dużej sceny. Było naprawdę na czym ucho zawiesić, sama namacalność, głębia, niskie pomruki przy zachowaniu kultury i całkiem fajnej precyzji, szybkości to duża zaleta tego co się zmieniło. Środek jak i góra pasma bardzo dobrze czytelna, chociaż tutaj też występują już powoli ograniczenia wzmacniacza Pro Ject 7 AMP i źródła Kenwooda DM7090 który na pewno nie błyszczy czystością na scenie. Wokale zaskakująco ładnie błyszczały, niosły się po pokoju z niezłym oddechem, spokojem, fajną rozdzielczością. Było bardzo muzykalnie, gęsto, zauważyłem więcej spokoju, ułożenia w wokalach, niektóre były wyjątkowo głębokie i duże przykładowy utwór "Irma Thomas - Anyone Who Knows What Love Is" W barwie było czasem słychać więcej niedoskonałości z wyższą średnicą, niską górą, na 99% to wina niezbyt wyrafinowanego i rozdzielczego źródła. Spore zmiany nastąpiły przy lokalizacji źródeł pozornych jak i budowania sceny w głąb i na wysokość, jest coraz lepiej, coraz częściej czuć jak źródła na scenie, to nie byle jakieś płaskie wybrzmiewania. By jeszcze nieco lepiej zwiększyć szanse na dobry dźwięk, dodałem po dwie warstwy pianki pod same kolce gdy standy stały na podstawkach z bloku drewna z filcem, w niedalekiej przyszłości odkleję filc który i tak nie działa na tyle dobrze co pianka i dokleję aby piankę, być może dam więcej niż dwie warstwy, przetestuje różne grubości pianki bo jak na razie jestem zachwycony z efektów.
  15. Witam. Zaczynam od konkretów a zatem mój pokój 11m2 (3.3x3.4m) sufit około 2.4m wysokości. Kolumny stoją około metra od ściany za nimi, odległość do słuchacza od kolumn to około 2 metrów a do ściany za plecami około 2.5 metra. Wszystkie ściany jak i podłoga bardzo przyzwoicie zaadoptowana akustycznie. zostaje głównie sufit więc pytanie brzmi w jakim miejscu będą najbardziej mocne odbicia fal na suficie zakładając powyższe wymiary? Mam na zbyciu 2 panele 50x50cm dokładnie te szare z linku https://www.olx.pl/oferta/dyfuzor-schroedera-qrd-1d-n13-panele-akustyczne-4szt-na-sufit-CID751-IDzJxyQ.html Jestem pewny by je właśnie dać na sufit. W pokoju jest dużo rożnych rozpraszaczy, meble, dyfuzory skyline, panele z styroduru 1D, łóżko, grube zasłony, książki. Jeżeli będą potrzebne jeszcze jakieś dane to oczywiście podam. Chyba, że na necie trzeba będzie szukać tego uniwersalnego kalkulatora do obliczania 1 odbić.
×
×
  • Utwórz nowe...