Skocz do zawartości

doktormun

Uczestnik
  • Zawartość

    26
  • Dołączył

  • Ostatnio

O doktormun

  • Ranga
    Debiutant
  1. Sansui – moja ulubiona marka.

    Zdjęcia tego pomieszczenia wrzuciłem jako ciekawostkę. Pomieszczenie służy raczej jako studio, niż pokój odsłuchowy (choć właściciel również lubi słychać muzyki). Jeżeli te materiały wytłumiające nie nadają się do pomieszczeń odsłuchowych to nawet bardzo dobrze. Gdyby ktoś chciał wyłożyć cały pokój czymś takim to po pierwsze naprawdę sporo by to kosztowało, po drugie w moim przypadku musiałbym mieć zgodę swojej lepszej połowy. Zapewniam, że ten ostatni czynnik skutecznie leczy z "chorych" pomysłów , także sprawa rozwiązała się sama. Niemniej jednak każda sugestia/informacja dotycząca adaptacji pomieszczenia odsłuchowego zawsze prędzej czy później, może okazać się przydatna.
  2. Sansui – moja ulubiona marka.

    Witam, Z racji tego, ze mój wzmacniaczyk znajduje się w najwyższej jakości tajnym laboratorium i jest poddawany zabiegom tuningowym oraz regulacyjnym i nie mam na chwilę obecną na czym słuchać muzyki, odwiedziłem ostatnio kilka razy mojego Serdecznego Kolegę (którego przy okazji silnie pozdrawiam). Żeby nie pisać za dużo wklejam fotki pomieszczenia w którym przebywaliśmy. Panowie, zwróćcie uwagę na ściany i wyobraźcie sobie ile szczęścia mógłby dać te pomarańczowe kwadraciki na ścianach. A co dopiero gdyby dodać jeszcze te szare elementy. No i oczywiście te wspaniałe czarne maty w rogach. Czyż nie o wiele piękniej wyglądałby nasze salony/pokoje ze sprzętem, upiększone takimi wspaniałościami na ścianach/sufitach?
  3. Sansui – moja ulubiona marka.

    tu jest pokazane co to znaczy mieć krew na rękach
  4. Sansui – moja ulubiona marka.

    Kto ma krew na rękach to pokazał transparent Legii na meczu w połowie tygodnia, (nie jestem kibicem Legii, żeby było jasne).
  5. Sansui – moja ulubiona marka.

    Czytałem o tej firmie już naprawdę parę ładnych lat temu i ten szczur ze skrzydłami bardzo mnie urzekł.
  6. Sansui – moja ulubiona marka.

    Witam, Posiadam wzmacniacz SANSUI serii 907 i nie jestem nawiedzonym audiofilem. Ja po prostu uwielbiam słuchać muzyki. Skoro można to robić na ''lepszym" sprzęcie niż "gorszym'', to dlaczego nie. Nigdy nie twierdziłem, że Sansui jest najlepsze. Jest masa ciekawego sprzętu na świecie, różnych firm na zasadzie, dla każdego coś miłego. Oprócz wartości sonicznych przyjemnie jest jak sprzęt również cieszy oko (przynajmniej w moim przypadku). Bardzo podobają mi się wizualnie sprzęty Accuphase, po prostu są piękne i wyglądają lepiej niż Sansui (moim zdaniem). Chętnie bym przytulił wybrane modele jednak nie mam takich możliwości na obecną chwilę. Póki co zostaję przy Sansui i nie zamierzam tego zmieniać. W chwili obecnej wywody dlaczego firma padła czy nie padła nie mają żadnego znaczenia. Albo ktoś to akceptuje takim jakim jest, albo szuka czegoś innego. Z racji tego, że lubię kupować polskie rzeczy od polskich producentów, przesyłam link do producenta polskich wzmacniaczy. Toż to wizualnie dzieło sztuki jak dla mnie: http://www.struss.com.pl/struss-r500.html Cena ponad 140 tys. zł Wygląda tak pięknie, że naprawdę chciałbym go mieć. P.S Można kupić sobie wzmak za 800zł i też być bardzo zadowolonym. pozdrawiam,
  7. Sansui – moja ulubiona marka.

    Witku pamiętaj. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. W tamtych czasach były 2 legendarne kluby w Łodzi grające muzykę elektroniczną - ALIEN i ALCATRAZ. Muzyka w nich grała tak głośno, że normalnie ruszały się mury (a nie były to byle jakie mury). Oba kluby zamknęła milicja, bo było za mocno i za grubo (w tamtych czasach przyjeżdżali na amnezje ludzie z całej Europy, a nawet spoza). Łódź Kaliska (kiedyś klub punkowy praktycznie, również legenda) funkcjonuje do dziś, jednak straciła swój charakter (czasami leci tam nawet coco jumbo i do przodu, itp. dyskoteka się zrobiła). Druga sprawa, jeżeli Panu Krzysztofowi Obcemu kolumny Sansui w takich warunkach jakie ma grają, to najważniejsze (nawet jeśli pozornie nie jest zgodne ze ''sztuką'' lub może być lepiej). Każdy słyszy dźwięki inaczej i to że ktoś dąży do dźwięku np. jak najbardziej realnego i naturalnego - prawdziwego, nie znaczy, że sprzęt który podkolorowuję przekaz gra źle. W chwili pisania postu nie sprawdziłem co to za muzyka z linku powyżej, jak dożyję to sprawdzę wieczorem. Szczęśliwy człowiek któremu udało osiągnąć się w audio to do czego dążył. pozdrawiam,
  8. Sansui – moja ulubiona marka.

    907MR MOD jest moja, właściciel 907MR nie jest zarejestrowany na forum.
  9. Sansui – moja ulubiona marka.

    Witam, Z racji odsłuchu u Piotrka 907MR, 907MR MOD i AU07 napisze kilka słów, bo wiem, że powinienem. Słowem wstępu: moja opinia będzie mocno subiektywna (lubię dźwięk ciepły i basowy stąd MR jest dla nie najlepszym schematem Sansui), połączona z dużą dozą obiektywizmu. Czym się różnią poszczególne modele, jest bardzo trudnym pytaniem, bo niby jak można opisać różnicę w dźwięku. Jednak są pewne cechy, które daje się zauważyć. Przyjmujemy, że każdy kosztuje tyle samo, pieniądze nie istnieją. 907MR jest najgłośniejsza (najsilniejsza) z tych trzech. Ten wzmacniacz jest tak potężny i głośny, że mógłby nagłośnić dyskotekę. Wydajność prądowa jest tak ogromna, że dla mnie aż za ogromna. Po prostu wspaniały klocek, który na 1/4 mocy powoduje, że jest naprawdę głośno (w warunkach mojego domu jest to level, przy którym ciężko prowadzić rozmowę np. z żoną). Po co mi wzmak (skoro są inne), którego słuchałbym najczęściej na godz. 7:30. Niemniej jednak dźwięk jest ciepły z lampowym nalotem (taki jak lubię). Dodatkowo dynamika oraz szczegółowość, na bardzo wysokim poziomie klasowego tranzytora, dlatego każdy kto słyszał lub posiada 907MR będzie bardzo zadowolony. Jednak mi najbardziej zależało, aby porównać bezpośrednio 907MOD vs AU-07. AU-07 jest najcichsza z całej trójki. Jest to wzmacniacz stworzony z myślą o takich ludziach jak ja. Muzyka z tego klocka nie gra, ona po prostu wypływa. Dźwięk jest bardzo subtelny i delikatny, podany na złotej tacy. Wspaniały w każdym paśmie, z pięknym basem, po prostu czarodziej. Muzyka z niego koi nerwy i karmi duszę. 907MR to diament oszlifowany przez rzemieślnika, AU-07 to diament oszlifowany przez mistrza fachu. Au-07 nie nadaje się do urządzania dyskotek, po prostu siadamy w fotelu i delektujemy (relaksujemy) się dźwiękiem najwyższych lotów. 907MR MOD jest głośniejszy niż AU-07, cichszy od 907MR. Tu naprawdę ciężko jest coś napisać. Jest to wzmacniacz który, połączył najlepsze cechy 907MR oraz AU-07. Najlepiej kontroluje to co najbardziej lubię czyli bas (ma go najwięcej). Jeżeli przyjmiemy, że istnieje coś takiego jak dźwięk analogowy (lampowy), to MOD eksponuje go najdobitniej, jednocześnie nie traci dynamiki, szczegółowości, po prostu kosmiczna integra. Podsumowanie: Wszystkie trzy są wspaniałe, bardzo podobne do siebie (a jednak diabeł tkwi w szczegółach). Jeżeli ktoś kupi sobie 907MR za X pieniędzy będę bardzo zadowolony. Jeżeli stać kogoś aby dopłacić X pieniędzy do AU-07 będzie jeszcze bardziej zadowolony, według mnie oczywiście. 907MR MOD jest poza konkursem, ponieważ niestety jest tylko jedna . Jednym zdaniem: 907MR - dźwięk podany na złotej tacy. AU-07 - dźwięk podany na złotej tacy wysadzanej diamentami 907MR MOD - dźwięk podany na złotej tacy wysadzanej diamentami, tyle że tacę niesie dziewczyna z rozkładówki Playboya, a na smyczy prowadzi ją lokaj we fraku w zamku bardzo bogatego lorda. Generalnie dzięki uprzejmości Piotrka udało się zbadać (porównać) to co było bardzo ciekawe do zbadania. Każdy ma własne ucho i własny gust, a o gustach się nie dyskutuje. Wróciłem do do domu o 4 rano, łeb jak sklep. Piotrze bardzo dziękujemy za miło spędzony czas i jednocześnie pozdrawiamy. To mówię ja Jarząbek Wacław (wychowany na basie). Pozdro
  10. Sansui – moja ulubiona marka.

    Pygar, jeszcze raz dzięki za odpowiedź. Wiem, że wiele urządzeń na rynku posiada XLR-y, a nie są urządzeniami w pełni zbalansowanymi. "Ponoć " mój DAC jest zbalansowany, i słuchając po XLR-ach słychać różnicę względem interkonektów i to jest najważniejsze. To jaki wpływ na dźwięk mają kable, doświadczyłem nausznie już dawno temu i nie trzeba mnie przekonywać. Wiem, ze swój system będę szlifował powoli, ale za to konsekwentnie Pozdrawiam i dziękuję
  11. Sansui – moja ulubiona marka.

    Pygar wielkie dzięki ta odp. wyjaśnia wszystko i potwierdza moje doświadczenia z kablami. PO XLR dźwięk jest "najpotężniejszy". Zatem ostatnie pytanko. Jeżeli odtwarzacz CD i wzmacniacz jest w pełni zbalansowany, słuchamy po XLR i sprawa jest prosta. Co w przypadku jeśli: 1. CD traktujemy jako transport sygnału do DAC. DAC łączymy ze wzmacniaczem kablami XLR, natomiast CD z DAC kablem coaxial. 2. Słuchamy muzyki z kompa w wysokiej rozdzielczości plików. DAC łączymy ze wzamkiem XLR-ami, natomiast komputer z DAC-iem kablem USB audio. Czy w tych 2 przypadkach to działa poprawnie (czy wykorzystujemy w pełni potencjał wyjść zbalansowanych, skoro pierwsze połączenie nie jest zrobione XLR-ami) . Przyjmujemy, że DAC posiada oczywiście wyjścia zbalansowane, kable XLR, coaxial oraz USB posiadamy odpowiedniej jakości. To już raczej ostatnie pytanie , ja się cały czas uczę, proszę o wyrozumiałość. Dziękuję za wyrozumiałość i pozdrawiam.
  12. Sansui – moja ulubiona marka.

    Dzięki wszystkim za udzielone odpowiedzi. Zgadzam się z Mario, że brzmienie po direct jest jednak "mniej ludzkie". Osobiście gdyby były do wyboru wzmaki tylko z jednym wejściem wybrałbym jednak integrated, ale każdy ma swoje ucho, i każde wyjście ma swój urok. Zatem pozwolę sobie zadać jeszcze jedno pytanie. Co przyświecało konstruktorom budując jeszcze zbalansowane wyjście XLR? Szczególnie chodzi mi o starcie Balanced vs Direct ( ale Integrated również). Po XLR-ach również nie ma możliwości korekcji dźwięku, również świeci się " magiczna czerwona lampka". Na niższych poziomach głośności dźwięk po XLR wydaje się silniejszy od pozostałych wyjść. Z tego co się orientuję inne firmy nie budują wyjścia balanced w podstawowych modelach np Accu (jeśli się nie mylę). Poprzednie odpowiedzi były bardzo cenne z zakresu poszerzania wiedzy. Mam nadzieję, że dla innych pytanie o XLR vs Direct vs Integrated również będzie ciekawe. Z góry dziękuję za odpowiedzi. pozdrawiam,
  13. Sansui – moja ulubiona marka.

    Wiem, że było o tym wcześniej na forum, ale zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego, dzięki i pozdrawiam.
  14. Sansui – moja ulubiona marka.

    To jest odpowiedź czysto techniczna z zakresu budowy wzmacniaczy, czyli jak płynie prąd. Wyjście direct testowałem w w swoim 1 wzmaku sansui 901 i nie podobało mi się zbytnio. Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, które wejście dzwiękowo jest "lepsze". Pytanie stawiam inaczej: W jakich sytuacjach lepiej sprawdza się dane wejście: np. czy zależy to od rodzaju muzyki np live lub coś w tym stylu. Czy tylko od preferencji ucha słuchającego. Skoro producent robił 2 wejścia (a w zasadzie 3) to miał pewnie jakiś zamysł? Co zmienia w słuchaniu muzyki wejście direct względem np. wejść xlr w "teorii". Chodzi mi o to czy wybieramy wejście na zasadzie własnego osądu (słuch), czy za wyborem istnieją jakieś "magiczne teoretyczne" wytyczne, że w danych sytuacjach lepiej sprawdzi się któreś wyjście. Kto pyta nie błądzi.
  15. Sansui – moja ulubiona marka.

    Zdarzyło się kilka razy Ale z podobnych brzmień wole np. JOI. Gdyby płacono za ilość razy przesłuchań tej płyty, miałbym na 10 wzmaków Sansui nic nie robiąc . Płytę mam od samego początku i kiedyś katowałem ją oporowo. A teraz ciekawa rzecz. Za namową Kogoś podłączyłem wczoraj 907MR pod wejście direct pierwszy raz w życiu. Przesłuchałem album Możdzer - Komeda oraz Wish You Were Here - Pink Floyd. Na wejściu integrated muzyka brzmi bardziej soczysto, jest więcej "potęgi" w brzmieniu. I w dodatku można używać korekcji dźwięku jakby komuś było mało. Jednak dżwięk po złączu direct mimo,że odchudzony delikatnie i mniej soczysty, spowodował, że na Możdżerze lekko opadła mi kopara. A mnie naprawdę rzadko coś opada. Dźwięk jest tak czysty, że szok (oczywiście na drugim wejściu też jest czysty). Generalnie gdybym miał wybrać jedno wejście we wzmaku wybrał bym integrated, jednak direct urzekło mnie strasznie. Na razie przerzucam się na to wejście. Mam pytanie, co przyświecało konstruktorom żeby takie wejście robić?Większość pewnie wybierze wejście integrated. Dźwięk na direct mimo że delikatnie odchudzony, konkretnie wciąga.
×