-
Zawartość
2 164 -
Dołączył
Informacje osobiste
-
Lokalizacja
Köslin
Ostatnio na profilu byli
16 419 wyświetleń profilu
-
Jest OK jeśli chodzi o zniekształcenia. Mod wrócił na swoje miejsce, dołek SBIR też - tu jest wszystko w normie Tym razem jednak dziwne rzeczy zadziały się na wyższej średnicy. Nie zmieniłeś jakoś mocno kąta dogięcia kolumn podczas ostatnich odsłuchów? Czy to kwestia innej metody pomiaru? ■ - wczorajsze QLN ■ - dzisiejsze QLN
-
Dzięki za opis @tomek4446. Fajnie się czytało 👍 Pełna zgoda. QLN mocniej i precyzyjniej rysują kontury. Dali podbarwiają i kombinują. To fakt, te wysokie fajnie im wyszły. Maluchom można sporo zarzucić, zwłaszcza w kwestii basu, ale te soczyste, gładkie wysokie są naprawdę ładne i mogą się podobać. Tomek. Muszę Cię jednak zmartwić. Jeśli słuchałeś tak, jak wynika to z pomiarów to... coś miałeś nie tak z filtrami/ustawieniami - zwłaszcza w przypadku odsłuchu QLNów. Twój główny mod pokoju na 46Hz wyparował, a na basie pojawiły się bardzo wysokie zniekształcenia harmoniczne. Miałeś podłączonego DBXa? Sprawdź dobrze, coś ewidentnie jest nie w porządku 🫢
-
Dzięki uprzejmości @tomek4446 miałem okazję przetestować DBX DriverRack PA2 w swoim systemie. Czasu było niewiele (3 dni), więc tak naprawdę tylko liznąłem temat. Starałem się zgrać całość w zestawie z Audio Physic Sitara i SVS SB-1000 Pro. I powiem Wam, że nie jest to wcale taka łatwa sprawa. DBX oferuje praktycznie nieskończone możliwości konfiguracji. Oprogramowanie to istny kombajn. Z subem można zrobić wszystko. Obsługa jest intuicyjna i jeśli o nią chodzi nie czułem się zagubiony. Wszystko jest czytelne i jasno pokazane. Przytłoczyła mnie niestety mnogość opcji i możliwości konfiguracji. Jest tego naprawdę mnóstwo! Sama kalibracja, którą zaoferował mi DBX po pomiarach dedykowanym mikrofonem była... dziwna. Powtarzałem ją kilkukrotnie. Basu zrobiło się zdecydowanie więcej, a subwoofer znacznie mocniej zaznaczał swoją obecność. Takie nastawy mi nie odpowiadały i musiałem je korygować ręcznie. Pobawiłem się oczywiście filtrami, opóźnieniami, EQ, odcięciami, punktami podziału, nachyleniami zboczy... W wątku pojawiały się opinie, że aktywny podział i przekierowanie całego pasma niskotonowego na subwoofer przynosi korzyści w kwestii jakości brzmienia. W końcu mniejsze wychylenia przetworników w kolumnach, odciążenie ich z części pasma powinno skutkować mniejszymi zniekształceniami, czystszą średnicą, itp. Zabijcie mnie, ale nic takiego nie usłyszałem. Jeśli jakieś zmiany pod tym względem były, to bardziej ze względu na inną równowagę tonalną. Sam odbiór basu był nieco inny. Tutaj sprawa jest jednak złożona - brakło mi czasu na lepsze zszycie całości. Warto mieć na uwadze, że bas zmienił się też przez to, że zamiast trzech jego źródeł zostało jedno (tylko sub). Dodając zewnętrzną zwrotnicę zmieniamy więc kompletnie sposób, w jaki pomieszczenie jest pobudzane. Pojawiły się problemy w innym podzakresie, SBIR przesunął się wyżej, w okolice 80-100Hz. Przy trzech źródłach mamy nakładanie się fal z różnych miejsc w pokoju - może to powodować interferencje i znoszenia, ale bywa też korzystne, bo pewne dołki potrafią się częściowo wypełnić. Przy jednym źródle bas jest bardziej "jednopunktowy", łatwiejszy do analizy, ale też mocniej zależny od konkretnego ustawienia suba względem ścian. Są plusy, są minusy. Niektóre problemy znikają, ale pojawiają się nowe. U mnie dodatkowo dość upierdliwą kwestią był sposób w jaki mogłem regulować poziomem głośności zestawu. Wzmacniacz musiał pozostać non stop na tym samym poziomie, SVS w aplikacji też. Głośność mogłem zmieniać więc tylko na źródle lub bezpośrednio na przetworniku DAC (Chord Mojo 2) aby się to wszystko nie rozjechało. Tomek ma pod tym względem łatwiej - załatwia temat przez RME. Na zszyciu kolumn z subem w sposób tradycyjny bez DBXa poświęciłem sporo czasu. Uważam, że udało mi się to całkiem nieźle i jestem bardzo zadowolony z efektu. DBX to zupełnie inne podejście do tematu i zabawa na nowo + mnóstwo nowinek, z których wcześniej nie korzystałem. Ilość kombinacji jest olbrzymia. Wybaczcie, ale nie zdobędę się na jakieś szersze wnioski i podsumowania. Miałem po prostu DBXa zbyt krótko. Mimo, że nie było lekko, to mogę polecić ten sprzęt, ale ostrzegam - może się okazać, że nie będzie wcale tak prosto, a automatyczna, wbudowana korekta nie przyniesie z marszu zadowalającego efektu. I zacznie się zabawa Dzięki Tomek! Następnym razem jednak ustawiasz mi to od początku do końca, zostajesz w pokoju, bierzesz wolne w pracy i nie wychodzisz, dopóki wykres nie będzie wyglądał jak od linijki
-
Zerknij na Dali Katch One. Soundbar, który nie gra jak typowy soundbar. Nadaje się do słuchania muzyki i naprawdę nie ma przy tym wstydu. Spore przetworniki, dwa tryby brzmienia - standardowy i bardziej przestrzenny. Mięsisty, pulsujący basik, gęsta średnica, czysta góra. Dźwiękowo to takie troszkę kolumny Dali Zensor 1 / Oberon 1 wpakowane do belki. W Audiomagic widziałem go w okolicach 2500zł. W niższych cenach pojawia się sporadycznie w outlecie Salonów Denon. Mam od kilku lat w sypialni i naprawdę fajnie się sprawdza. Trzeba jednak mieć na uwadze, że Katch One jest dość wysoki. Jeśli telewizor stoi na standardowej podstawie to może się nie zmieścić pod ekran.
-
Szybko poszło, gratki. Czekamy na opis wrażeń. Do mnie te monitory nie trafiły. Słuchaliśmy ich z @kaczadupa. To absolutnie nie są kolumny do mniejszych pomieszczeń. Sporo basu, spokój, brak jakichkolwiek natarczywości, łagodny wyższy środek i delikatna góra pasma. W sumie to pod niektórymi względami mogą przypominać Twoje Excite X18.
-
Fajnie, coś nowego. Niszowy piecyk. Standardowo - jak kultura pracy? Potencjometr (balans kanałów przy cichym graniu), szumy, brum z trafa? Jakieś wstępne skojarzenia z tym, co już wcześniej słuchałeś?
-
Oj, no nie wiem, nie wiem. A dylatacja czasu? Mówi to Panu coś? Zgodnie z teorią względności Alberta Einsteina wskazówki zegara w silniejszym polu grawitacyjnym "chodzą" minimalnie wolniej. Więc gdybyś wybierał się na Jowisza i zabrał ze sobą Rolexa za bańkę, to tykałby odrobinę wolniej niż ten sam model zostawiony na Ziemi - przynajmniej z perspektywy obserwatora tutaj. Z kolei przy dużych prędkościach czas też zwalnia. Im bliżej prędkości światła, tym efekt silniejszy, choć do samej prędkości światła nic co ma masę, dobić nie może (ponoć). Dlatego zegarki w satelitach GPS trzeba stale korygować, są wyżej, w słabszej grawitacji, więc przyspieszają, ale jednocześnie pędzą z dużą prędkością, więc trochę zwalniają. Więc nie wiem czy z tymi zegarkami jest tak do końca "prościej". Weź to Tomek pod uwagę gdybyś miał w planach zakup nowego czasomierza
-
Wiem Tomek. Tylko to po prostu zły wybór do dań, które masz w planach. Ta patelnia to bardziej ”kociołek” do mięs, sosów, dań długo duszonych. Z racji swojej średnicy (30cm) i sporej wysokości nie nada się zbytnio nawet do steków. Makaron czy ryż nie wymagają długiej obróbki cieplnej. A co się dzieje, gdy je przeciągniesz? Albo zrobią się rozciapciane, albo po prostu się rozpadną. Dodatkowo żeliwo, które wolno reaguje na zmiany temperatury na pewno w tym nie pomoże.
-
@tomek4446 Patelnię dobieramy do dania i techniki smażenia. Nie wiem dokładnie jaki makaron z kurczakiem masz w planach robić, ale jeśli mówimy o szybkim makaronie lub ryżu robionym metodą stir-fry (krótkie, intensywne smażenie na dużym ogniu, częste mieszanie, wysoka temperatura), to sensowniejszym wyborem jest lżejsza patelnia ze stosunkowo cienkim dnem, która szybko reaguje na zmiany mocy palnika. Jeśli natomiast to ryż/makaron z warzywami, większa ilość składników, więcej wilgoci, spokojniejsze smażenie lub duszenie w sosie, wtedy grubsza i cięższa patelnia ma jak najbardziej sens. Im więcej wilgoci i im dłuższy czas obróbki, tym większa masa patelni pomaga utrzymać stabilną temperaturę i uniknąć przypaleń. W kontekście tej konkretnej patelni, którą wybrałeś (Lodge) - to klasyczne żeliwo. Świetnie trzyma i rozprowadza ciepło, ale wolno reaguje na zmiany temperatury, jest ciężkie i nie wybacza błędów. Moim zdaniem możesz sobie trochę utrudnić życie, jeśli liczysz na uniwersalność. Do szybkiego stir-fry też się nie nada. To nie będzie łatwa patelnia w obsłudze.
-
Nie bardzo rozumiem zarzut "nie na temat". Napisałem wprost, że nie znam 109 Pro, a mój opis dotyczy kilku innych modeli Meze, których słuchałem wystarczająco długo, żeby wyrobić sobie zdanie. A były to Classics 99, 99 Neo, Empyrean i Elite Tungsten. To tylko moja opinia, może faktycznie dosadna, ale nadal opinia. Jeśli ktoś kupuje sprzęt wyłącznie na podstawie jednej oceny z forum, bez wcześniejszego przetestowania na własnych uszach, a tym bardziej na podstawie porad AI to... no cóż, jego problem
-
Eksperyment fajny. Ale podobnie jak Adam uważam, że dobra akustyka nie robi z każdego głośnika "naszego" głośnika. Jeśli ktoś nie lubi wspomnianego już Bowersa, to w świetnie zaadaptowanym pokoju być może jeszcze wyraźniej usłyszy, dlaczego za nim nie przepada. Słuchawki też są tu fajnym przykładem. Z drugiej strony gołe, dzwoniące pomieszczenie z wywalonym w kosmos pogłosem potrafi ten charakter mocno przerysować, często właśnie w niekorzystny sposób. Dobra akustyka nie sprawi, że wszystko zacznie się nam podobać i "zbliżać" do siebie. Na pewno jednak pozwoli uczciwie ocenić sprzęt. A tak w ogóle to... Jarek @Kraft - czy Ty właśnie kupiłeś kolejne kolumny?
-
Gratki. Zawsze chciałem mieć jakieś Grado w kolekcji. Niestety nigdy ich nie słuchałem. To prawda, że na wysokich lekka sieczka, dużo detalu i ogólnie sporo ilościowo tej góry? Na pomiarach wyglądają trochę groźnie Zgadzam się, choć nadal borykają się z wieloma problemami. Miałem okazji zwiedzić ten kraj jakiś czas temu - w sumie od góry do dołu. Trasa Transfogaraska jest jak nie z tego świata! Ale Meze kompletnie mi nie siedzą swoim charakterem, a słuchałem kilku modeli (tytułowych 109 Pro nie znam). Nadmuchane miśki, mało świeżości, zbite, podbarwione kluchy i mocno asekuracyjne, dziadkowe granie bez jajców. Kompletnie nie widzę uzasadnienia dla ceny np. takich Empyrean czy Elite Tungsten. /edit Zawsze gdy myślę o słuchawkach Grado, przypomina mi się fotka tego gościa
-
Luśki MK2 na pewno są w Audio-Connect i Q21. Wzmocniona obudowa, przeprojektowana zwrotnica, nowe przetworniki (woofer ale i chyba też gwizdek?). Bardziej rozbudowany opis jest tutaj - https://blog.son-video.com/en/2025/05/jmr-lunna-mkii-and-lucia-mkii-a-new-take-on-two-icons/ Chętnie bym posłuchał i porównał bezpośrednio z poprzednią wersją, ale coś mi się wydaje, że Adam ma jednak większe chęci na ich sprawdzenie
-
Jakiś czas temu troszkę o tym czytałem. Kluczowym pojęciem jest HRTF (Head-related transfer function). W bardzo dużym skrócie HRTF opisuje jak nasze ciało filtruje dźwięk, zanim dotrze on do błony bębenkowej. Wpływ na to ma nie tylko kształt uszu (małżowin), ale też wielkość i kształt głowy, kanał słuchowy, gęstość tkanek (w tym grubość tkanki tłuszczowej), a nawet geometria jam nosowych, jamy ustnej. Wszystkie te elementy wzmacniają jedne częstotliwości i tłumią inne, w zależności od kierunku, z którego dźwięk do nas dociera. To nasze ciało, predyspozycje fizyczne, anatomiczne powodują jak bardzo zmienia i kształtuje się dźwięk zanim go usłyszymy. Zróbcie prosty eksperyment. Podczas odsłuchu muzyki odegnijcie lub dociśnijcie do głowy małżowiny uszu. Dźwięk się zmienia. Jego "lokalizacja" też. U mnie odgięcie nawet o kilka milimetrów powoduje, że całość słyszę "bliżej". Każdy z nas jest inny, więc każdy trochę inaczej interpretuje przestrzeń. Stereo nie zawiera informacji o wysokości, ale mózg potrafi ją zrekonstruować na podstawie wcześniej wspomnianych cech anatomicznych oraz wczesnych odbić w pomieszczeniu. Dlatego wrażenie 3D w stereo zależy jednocześnie od percepcji, warunków odsłuchu i indywidualnych predyspozycji fizycznych. Do tego dochodzą oczywiście jeszcze zabiegi realizacyjne w nagraniach czy ustawienie systemu audio. To jednak normalne, że jedni słyszą wspomniany efekt wyraźniej, a inni słabiej. Na wiki jest fajny artykuł, gdyby ktoś miał ochotę nieco zagłębić się w temat: https://en.wikipedia.org/wiki/Head-related_transfer_function
-
Hej. Sekcja „Brzmienie”, drugi akapit. ”Na całości unosi się lekka mgiełka w musicalowym stylu, która pozwala uciec od nadmiernej precyzji i konturu. Zarysy instrumentów są czytelne, ale nie siłują się być jak wycięte z tła za pomocą lasera. Sprzyja to nieco słabszym realizacjom. Mimo wszystko nie mają one z M6si lekko, ale dzięki temu dostają choć minimalną taryfę ulgową.” Poza tym w innych miejscach wspominałem o wierności i czytelności przekazu - opis charakteru basu, ale i samo podsumowanie. Chyba ktoś tu nie czytał uważnie Tak czy inaczej - to wyłącznie moje subiektywne wrażenia z odsłuchów. Masz prawo się z nimi nie zgadzać.