Skocz do zawartości

Dzik

Uczestnik
  • Zawartość

    740
  • Dołączył

  • Ostatnio

O Dzik

  • Ranga
    Aktywny

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Uć okolice

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Podobno nie ma to znaczenia, czy bass reflex jest z przodu, czy z tyłu. To dziwne, że masz mało basu, bo powinieneś go mieć aż za dużo, zwłaszcza że bliskość ściany może podbijać niskie częstotliwości. Nie znam się za bardzo na akustyce, ale być może przez odbicia niskie częstotliwości się nawzajem anulują i stąd deficyt. Ewentualnie, jak już zostało powiedziane wyżej, przyzwyczaiłeś się do basu z głośniczków komputerowych, z których leje się on jak techno z Malucha.
  2. Mam do centrum serwisowego Audio Center w Krakowie 325 km. Na szczęście zapakowali tego wzmaka jak szkło i nawet nakleili naklejkę, że to szkło.
  3. Wszędzie się zdarzają jełopy. Ja dziś czekałem na kuriera ze wzmakiem z serwisu i nagle dostaję SMSa "dostarczone". Dostarczył do biura? Do sąsiada? Zastanawiałem się, będąc w drodze do domu. W domu miałem zadzwonić na infolinię, ale paczka przywitała mnie na wycieraczce. To już druga taka sytuacja - tym razem UPS mi ten numer wywinął. Żeby było zabawniej, na paczce naklejka "Proszę sprawdzić przy kurierze - w przeciwnym wypadku reklamacji nie przyjmujemy". Zastanawiam się, czy chce mi się składać skargę.
  4. Takich czasów dożyliśmy.
  5. 🐗 Ot i cała tajemnica wiary, zaprawdę powiadam. Usłyszałeś subiektywną poprawę i z miejsca uznałeś, że każdy, kto krytykuje ten format się nie zna. Ciekawe, że nie skierujesz wektora tej swojej logiki pod tytułem "Wszystko ma znaczenie" w przeciwnym kierunku i nie zastanowisz się, z czego może wynikać subiektywna poprawa i że może mieć niewiele wspólnego z obiektywną poprawą jakości. W tym miejscu należy jednak przypomnieć, że subiektywne postrzeganie MQA jako lepszego formatu było poza sporem - GoldenSound wspomina nawet o tym w filmiku. Spór toczy się o wszystkie hasła reklamowe MQA - m.in. "bezstratność", a także całą skrytość wokół tej technologii.
  6. Uwzględnia. Nawet testując bezsensowne odszumiacze USB (typu Jitterbug od AudioQuest) wskazywał na to, że jeden miał opcję „Ground Lift”, która może się przydać. Jego analizy często zakładają różne, nawet czysto teoretyczne możliwości. Nie da się jednak przewidzieć każdej możliwej konfiguracji sprzętowej, a przy tym ty skrajnie przerysowujesz potencjalny wpływ różnych elementów/komponentów na siebie i na tej podstawie wysnuwasz wniosek, że te analizy są nic nie warte, bo przecież koniec końców „nie wiadomo, jak to zagra”. Amir zawsze podkreśla, co gdzie znajduje się na skali i czy da się to usłyszeć. Ty po prostu nie akceptujesz, że pewnych rzeczy de facto nie da się usłyszeć, po czym teoretyzujesz na temat różnych sytuacji, w których „może”, „a jednak” i masz pretensję do Amira, że tych sytuacji z twojej wyobraźni nie bierze pod uwagę. Może więc przeprowadź takie doświadczenie sam i zaprezentuj nam wyniki? Zmieszałeś ten filmik z błotem jeszcze zanim go obejrzałeś, a nawet gdybyś go obejrzał, to pewnie niewiele byś z niego zrozumiał z uwagi na barierę językową. Odrzuciłeś więc wszystkie argumenty a priori, a po jakimś czasie wróciłeś z kontratakiem cytując zawsze krytykowanego przez siebie Amira, po przepuszczeniu jego postów przez translator. Nie sposób więc nie dojść do konstatacji, że jak zwykle dosztukowujesz dowody do z góry powziętej tezy. Filmik obejrzało niecałe 250k użytkowników na obecną chwilę - to bardzo niedużo, a deklaracją porzucenia subskrypcji przez kilkadziesiąt osób nikt się raczej nie przejmie. Jakaś wielka afera i "smród wokół kodeka" spowodowany tym filmikiem istnieją tylko w twojej wyobraźni. Cytujesz żywcem wypowiedzi z forum ASR i twierdzisz, że wiedziałeś o tym od dawna? Dobre. Bezstratne znaczy bezstratne (bez straty danych). Jak ktoś zaczyna dzielić włos na czworo i rozszerzać definicję bezstratności o „matematyczną” i „postrzegalną”, to najlepszy dowód, że coś tu nie jest tak.
  7. Swoją drogą, niezła awantura dzieje się w tym temacie o MQA na forum ASR.
  8. Zdecydowanie wolę oziębłe pożegnania niż nostaligczne. A co do mojego kąśliwego, bezpardonowego ataku personalnego, to był to jedynie żart z tego, że nagle dojrzałeś autorytet w kimś, kto był dla ciebie ucieleśnieniem diabła. No ale może, jak to powiedział Winston Churchill, "Jeśli diabeł zaatakuje Hitlera, to poprę diabła". Tak swoją drogą, to czy ty też czasem nie posądzałeś Amira o jakieś układy?🤔 Wg mnie sprawa jest otwarta. Chętnie zobaczę, jak to MQA działa w praktyce i zobaczę dowody na bezstratność formatu. Przyznam wtedy rację stronie przeciwnej jak dorosły człowiek. PS Na gifie to chyba czarna świnia.
  9. Znalazłem taki filmik na kanale PS audio. Traktuje on o głuchym (!) audiofilu o imieniu Christopher Bell, który nauczył się słyszeć za pomocą balonu z helem. Działa to tak, że balon wyłapuje wibracje, które trzymający go Chris odbiera za pomocą koniuszków palców; jego mózg rzekomo nauczył się interpretować te bodźce. Jego "słuch" jest na tyle dobry, że facet rozpoznaje nawet zmianę... kabla zasilającego.
  10. Chyba już mu naprawili. Najciekawszy wątek tematu nie został jednak wyjaśniony, czyli czemu problem pojawiał się niemal wyłącznie wieczorem. Jest to intrygujące, bo też odnoszę wrażenie, że czasem komponenty grzeją mi się bardziej niż innym razem w tych samych warunkach (przy tej samej temperaturze w pokoju i przy takim samym obciążeniu).
  11. No ale ktoś to musi stwierdzić. Nie każde uszkodzenie jest oczywiste, a transport i diagnostyka sprzętu to już koszty. Biorąc taki sprzęt na stan z tytułu rękojmi angażujesz się w potencjalny problem, czyli np. kłótnie z klientem, który będzie się zarzekał, że samo się popsuło (co może być poniekąd prawdą, kiedy pójdzie przepięcie sieciowe). W każdym razie, jako że sprawa mnie zaintrygowała, to pogadałem z prawnikiem z mojej rodziny, który powiedział mi, że uprawdopodobnienie wady sprzętu spoczywa na kupującym w przypadku rękojmi. Nie jest więc tak, że ktoś ma obowiązek przyjąć reklamację na słowo „bo jest wada”.
  12. Ja to rozumiem i sam wyżej pisałem, że są to dwie opcje. Mówiłem po prostu o korzystaniu z rękojmi, kiedy opcji gwarancji już nie masz - nie łącząc jednego z drugim.
  13. No "ja", czyli "ty" to jedna osoba. Aż tyle razy na przestrzeni lat korzystałeś z rękojmi w różnych sklepach, że masz pewność co do wyższości tej opcji? Nie wiem, czy gratulować ci bycia świadomym klientem, czy współczuć pecha do sprzętu. No nie byłbym na tyle uczciwy, żeby naprawiać sprzęt komuś, kto może próbować zaoszczędzić, chociaż problem jest przez niego zawiniony albo nie wynika z cech zakupionego sprzętu. Pisałem o reklamacji z tytułu rękojmi po upływie okresu gwarancji (a więc kiedy skorzystanie z gwarancji jest już niemożliwe).
  14. To nie jest takie proste, bo „takie jest prawo” nie zawsze działa w praktyce. Jest wiele martwych regulacji, o czym sam się niedawno przekonałem próbując wyegzekwować coś od Poczty Polskiej. W praktyce prawie każdy korzysta z gwarancji i wynika to nie tyle z niewiedzy, ile z przyczyn faktycznych. Może w jakimś idealnym świecie, ale nie w naszym, w którym nie brakuje cwaniaków zarówno po stronie sprzedających, jak i kupujących. Gdybym ja był sprzedawcą, to na pewno nie byłbym chętny usuwać komuś wad sprzętu po upływie gwarancji i dwóch lat rękojmi, a potem zwracać się do producenta z roszczeniem. Tak, ale w przypadku gwarancji sklepy realizują ustalone z producentem procedury. Przeważnie jest dostępny odpowiedni formularz na stronie sklepu, jest system zgłoszeń z podglądem postępu realizacji zlecenia, transport realizuje firma kurierska, z którą sprzedawca podpisał umowę itd. Krótko mówiąc, sprzedawca raczej nie będzie robił aż takich problemów w przypadku realizacji gwarancji jak w przypadku pogwarancyjnego domagania się "usunięcia wady". Wada, jaka wada? Pewnie pan wódką zalał i teraz zawraca dupę mnie, biednemu, uciwie zarabiającemu sprzedawcy. Idź pan w ch*j. Z poważaniem. Nie nazywam samego prawa cwaniactwem, tylko stwierdzam, że jeśli tak jest, to otwiera ono furtkę dla cwaniactwa. Jak Grażyna zepsuje pralkę po 3 latach używania, to może się domagać usunięcia wady powołując się na fakt, że zauważyła ją 12 miesięcy wcześniej – w świetle tego, co piszesz.
  15. Nasze wyobrażenia skądś się biorą, a w tym wypadku biorą się z praktyki. Nie zajmuję się tymi zagadnieniami i nie mam o nich szerszego pojęcia, ale jak na moje laickie oko wygląda to na martwe prawo, o ile tak faktucznie jest. Wyobraź sobie, że jesteś uczciwym sprzedawcą i nagle ludzie zaczynają ci znosić pralki, lodówki, miksery po ponad dwóch latach od zakupu i domagają się usunięcia wad, które zauważyli do roku wstecz. Słyszałeś o czymś takim? Musiałbyś udowodnić, że 1) wadę faktycznie zauważyłeś odpowiednio wcześniej i 2) że jest to wada rzeczy, a nie np. uszkodzenie wynikające z zewnętrznych czynników. Zakładając, że udałoby ci się to pierwsze, drugiego nie stwierdzi sąd, więc byliby powoływani biegli. Wydałbyś kasę na prawnika, sprawa ciągnęłaby się ze dwa lata, a w razie przegranej pokryłbyś jeszcze koszty procesu. W przypadku sprzętu za kilka tysięcy gra niewarta świeczki, bo lepiej po prostu zapłacić za serwis pogwarancyjny. „Co do zasady” oznacza „z reguły”, „najczęściej”, a nie, że funkcjonuje taka formalna zasada. Czemu co do zasady kupujący korzysta z gwarancji, a nie z rękojmi? Bo w gwarancję masz wpisany serwis sprzętu, który odbywa się przy jakiejś współpracy z producentem (sprowadzane są oryginalne części itd.), który tej gwarancji udziela. Nie mówimy o zgłoszeniu reklamacji, tylko o zgłoszeniu/zasygnalizowaniu sprzedawcy wady - bo o tym mowa. Nadal nie jestem przekonany, że można to zrobić po upływie dwóch lat nawet bez poinformowania sprzedawcy o wadzie w tym czasie (2 lat od wydania rzeczy). Już na pierwszy rzut oka wygląda to na furtkę dla cwaniactwa, a poza tym jak udowodniłbyś, że wadę faktycznie zauważyłeś wcześniej nie dysponując chociażby korespondencją ze sklepem?
×
×
  • Utwórz nowe...